Ginekolog skazany za gwałty i molestowanie 26 pacjentek. Usłyszał wyrok 15 lat pozbawienia wolności

Monzer M., ginekolog, który miał molestować 26 ze swoich pacjentek, usłyszał wyrok 15 lat więzienia – donosi „Super Express”. Lekarz ma wypłacić także zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Wyrok nie jest prawomocny.

O sprawie Monzera M. stało się głośno latem 2018 roku. Wówczas do policjantów zgłosiła się kobieta, która opisała, że jej wizyta u ginekologa w Zabrzu odbiegała od standardowego badania. Później pojawiały się kolejne kobiety, które oskarżały mężczyznę m.in. o gwałt i inne czynności seksualne.

W sierpniu 2018 Monzer M. został tymczasowo zatrzymany. Ustalono, że do przestępstw miało dochodzić w latach 2016-2018. Także w sierpniu usłyszał zarzuty. Łącznie oskarżano go o 26 przestępstw na tle seksualnym. Mężczyzna nie przyznawał się jednak do winy.

W czerwcu 2020 roku zakończył się proces Monzera M. – informuje „Super Express”. Ginekolog ma spędzić 15 lat w więzieniu. Przez taki sam okres obowiązuje go zakaz wykonywania zawodu. Ma również wypłacić poszkodowanym zadośćuczynienie w łącznej kwocie 345 tys. złotych.

Według ustaleń śledczych Monzer M. przez 14 lat (w toku śledztwa okazało się bowiem, że jego przestępstwa przypadały na lata 2004-2018) skrzywdził 26 kobiet na tle seksualnym, gwałcąc je lub doprowadzając do „innych czynności seksualnych”. Do molestowania dochodziło w jego prywatnych gabinetach m.in. w Zabrzu.

Wyrok sądu jest nieprawomocny, strony mogą się od niego odwołać.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawa zaginięcia Maddie McCann. Główny podejrzany zabrał głos

Od kilku tygodni świat znów żyje sprawą zaginięcia 3-letniej Madeleine McCann w 2007 r. Niemieccy śledczy twierdzą, że dziewczynkę porwał i zamordował Christian B., który w niemieckim więzieniu odsiaduje wyrok za gwałt. Nie przedstawiają jednak dowodów na jego winę. Tymczasem głos w sprawie zabrał właśnie sam podejrzany. Przez swoich prawników przekazał, że nie zabił małej Maddie McCann.

3-letnia Brytyjka Madeleine McCann zaginęła w maju 2007 roku, podczas rodzinnych wakacji w Portugalii. Dziewczynka w nocy z 3 na 4 maja po prostu zniknęła ze swojego łóżeczka w kurorcie Praia da Luz, a jedynym śladem, jaki po sobie zostawiła, było otwarte okno.

Choć poszukiwania były prowadzone na szeroką skalę, to w sprawie nigdy nie doszło do przełomu. Aż do teraz. Kilka tygodni temu niemieccy śledczy z Brunszwiku poinformowali, że mają głównego podejrzanego w sprawie. Ich zdaniem, za porwanie i zabójstwo Maddie McCann odpowiada 43-letni obecnie Christian B. Prokurator przekazał, że posiada dowody na jego winę, jednak nie są one jeszcze wystarczające do postawienia zarzutów mężczyźnie. Nie zdradził też szczegółów śledztwa.

Brytyjskie media podają właśnie informację, że w 2016 r. w kamperze, którym Niemiec miał podróżować między swoim krajem a Portugalią, znaleziono stroje kąpielowe i inne ubrania należące do kilkuletnich dzieci. Samochód był zaparkowany na działce kupionej przez B. sześć lat wcześniej. Na terenie posesji znaleziono także worek z pendrive’ami, na których znajdowało się ponad 8 tys. plików zawierających pornografię dziecięcą i molestowanie dzieci. Teren ten przeszukiwano w związku z zaginięciem w 2015 r. w Niemczech 5-letniej Ingi Gehricke. Dziewczynka była wówczas nazywana „Niemiecką Maddie”.

Do brytyjskiego „Mail on Sunday” zgłosił się mężczyzna o imieniu Dieter, którego córka znała się z Christianem B. Opowiedział, że B. zabrał go kiedyś na przejażdżkę swoim kamperem.

– Zajrzałem do środka i zapytałem go, czym się zajmuje w Portugalii, gdzie pracuje. Odpowiedział mi: „Mam pieniądze, ponieważ prowadzę specjalny biznes. Szmugluję w moim vanie trawkę”. Potem dodał: „Biorę 50 kg marihuany i rozwożę ją po Europie. Nikt tego nie widzi. Mogę przewozić dzieci. Mogę przewozić w tym vanie narkotyki i dzieci, bo to bezpieczna przestrzeń. Nikt ich nie znajdzie. Nikt cię nie złapie”. Wtedy myślałem, że żartuje – powiedział Dieter w rozmowie z „Mail on Sunday”.

Nie wiadomo, gdzie obecnie znajduje się kamper należący do Christiana B. Prokurator zapytany o to, czy znaleziono w nim kluczowe dowody na udział B. w zaginięciu Madeleine McCann, odpowiedział, że jest to możliwe, jednak nie może nic na ten temat powiedzieć.

Tymczasem po wypłynięciu na jaw tych informacji głos zabrał sam Christian B., który odsiaduje obecnie wyrok siedmiu lat więzienia. Jak przekazał jego obrońca, mężczyzna „zaprzecza, że miał jakikolwiek udział” w zaginięciu Madeleine McCann.

Christian Brückner, główny podejrzany w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, był wielokrotnie karany, m.in. za pedofilię, posiadanie pornografii dziecięcej, gwałty, kradzieże, handel narkotykami. Obecnie odsiaduje w więzieniu karę 7 lat więzienia. Śledczy wiążą go z jeszcze czterema innymi zaginięciami nieletnich: Rene Hasee w 1996 r. w Algarve w Portugalii, Caroli Titze, której ciało znaleziono w czerwcu ’96 na plaży w Belgii, Joany Cipriano, która zaginęła w 2004 r. w Figueira w Portugalii oraz Ingi Gehricke, zaginionej w 2015 r. w Niemczech.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Częstochowa: Trener sztuk walki Dariusz P. gwałcił zawodników

Nie miał żadnych skrupułów, gdy gwałcił nieletnich zawodników. Mówił im, że takie działania rozładują napięcie i stres na zawodach. Dariusz P. (48 l.) trener kickboxingu i innych sztuk walki z Częstochowy dziś stanął przed sądem. Za seksualne wyczyny na dzieciach grozi mu do 12 lat więzienia.

Dariusz P. (48 l.) trener sztuk walki z wyższym wykształceniem plastycznym, znany w Częstochowie i zasłużony dla sportu, w listopadzie ubiegłego roku trafił za kratki. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, gdy ich sportowe guru upadło na samo dno. Kilka miesięcy wcześniej, w marcu 2019 r. trener kickboxingu odebrał nagrodę prezydenta miasta za swoje sportowe zasługi!

Rodzice zawodników, których trenował w Klubie Sportów Walki „Start” w Częstochowie pod koniec ubiegłego roku powiadomili prokuraturę o tym że ich dzieci zostały przez niego wykorzystane seksualnie. Na początku zarzuty miały dotyczyć czynów których dopuścił się wobec dwójki nieletnich zawodników. W trakcie śledztwa okazało się, że pokrzywdzonych jest więcej. – Dariuszowi P. przedstawiono 12 zarzutów dotyczących zgwałcenia, dotykania i nadużycia stosunku zależności wobec 7 chłopców w wieku od 15 do 18 roku życia – mówi Dominik Bogacz, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie. – Działał z góry powziętym zamiarem, stosował podstęp polegający na zapewnieniu, iż bodźce seksualne pomagają w rozładowaniu stresu na zawodach oraz w przełamaniu wstydu w rywalizacji sportowej i procesie dojrzewania płciowego.

Trener nie tylko gwałcił, ale też czerpał satysfakcję z nagrywania filmów pornograficznych z udziałem nieletnich, niektórym robił nagie zdjęcia i trzymał w swoim komputerze. Miał to czynić na przełomie 2013-2019 roku.

Dzisiaj w Częstochowie ruszył proces trenera. Rodzice zniewolonych przez Dariusza P. ofiar przyszli dzisiaj do sądu. Ból, z którym zmagają się był widoczny na ich twarzach. Nie byli w stanie rozmawiać.

Trenera na salę rozpraw doprowadzono z aresztu, w którym przebywa od listopada ub. roku. Unikał kontaktu wzrokowego z rodzicami. Na sali nie było pokrzywdzonych. Na szczęście ich zeznania złożone na wcześniejszym etapie śledztwa uznano za wiarygodne i nie było potrzeby, by chłopcy musieli pojawić się w sądzie. Ze względu na charakter sprawy sędzia Mateusz Przesłański wyłączył jawność. Trenerowi-gwałcicielowi grozi do 12 lat za kratkami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były ksiądz prawomocnie skazany za wykorzystywanie seksualne ministranta

2,5 roku w więzieniu ma spędzić były ksiądz z Opolszczyzny. Mężczyzna był oskarżony o to, że przed laty wykorzystał seksualnie jednego z ministrantów. Wyrok jest prawomocny. W maju 2019 roku Mariusz K., były ksiądz z parafii w Jemielnicy na Opolszczyźnie, został skazany na 2,5 roku więzienia. Mężczyzna był oskarżony o molestowanie 13-letniego ministranta, dziś dorosłego już mężczyzny. Do winy się przyznał, ale wyjaśnień składać nie chciał.

Wtedy sąd pierwszej instancji byłemu duchownemu dożywotnio zakazał zajmowania stanowisk i zawodów związanych z edukacją małoletnich. Oprócz tego mężczyzna otrzymał także 10-letni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym i zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 150 metrów. Decyzją Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich miał też zapłacić 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego przez siebie byłego ministranta. Wyrok nie był prawomocny.

„Zaczął się do mnie dobierać”

Ofiara duchownego, 22-letni obecnie Dariusz Kołodziej (jego adwokat Tomasz Płachtej informuje, że jego klient zgadza się na podawanie pełnego imienia i nazwiska), tak relacjonował zachowania ekskapłana: – Przed moimi urodzinami ksiądz Mariusz powiedział, że ma dla mnie niespodziankę, że mnie zabierze gdzieś. Zabrał mnie do spa w Głuchołazach, rozebrał się w środku tam już do naga, nakłaniał mnie, żebym też się rozebrał.

To jednak, jak wynikało z słów mężczyzny, nie był koniec niewłaściwych zachowań K. W trakcie drogi powrotnej ksiądz miał zatrzymać samochód „gdzieś w środku pola”. – Nie minęło 15 minut, a on się zaczął do mnie dobierać – wspominał po latach Kołodziej.

Od wyroku sądu pierwszej instancji odwołały się wszystkie strony. Pełnomocnik Dariusza Kołodzieja kwestionował wysokość zadośćuczynienia. Z kolei oskarżyciel publiczny i obrońca oskarżonego odwoływali się od wysokości kary.

W czwartek sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Opolu. Poprzednie rozstrzygnięcie utrzymano w mocy.

„Oskarżony wykazał pełną premedytację”

– Przy działaniu oskarżony wykazał pełną premedytację. To było działanie przemyślane i misterna intryga w celu doprowadzenia tego młodego człowieka do tych czynów. Te osoby dodatkowo były sobie bliskie, ponieważ oskarżony nadużył bardzo zaufania ministranta, jakim poszkodowany darzył księdza – podkreślał, w ustnym uzasadnieniu wyroku, sędzia.

Rozstrzygnięcie komentowała matka ofiary byłego duchownego. – Od dzisiaj może będę spokojniejsza o syna, że będzie mógł spokojniej funkcjonować, spać. Żadna kara nie jest adekwatna do czynu, który popełniono Chciałam mu podziękować za walkę, którą stoczył. Był na każdym procesie. Dzisiaj akurat nie mógł, bo jest na pogrzebie swojego przyjaciela, aby go pożegnać – przyznała Irena Kołodziej.

Mecenas Tomasz Płachtej poinformował, że wystosował wezwanie do zapłaty do kurii. Jednak ta miała odmówić zapłaty. – Wywalczona kwota nie jest kwotą wysoką wobec przestępstwa, jakiego dopuścił się ksiądz, który był odpowiedzialny za opiekę nad ministrantami. Odpowiedzialność spada nie tylko na samego oskarżonego, ale również na instytucję w której pracował, bo to ona była odpowiedzialna za opiekę nad ministrantami, a opieka dobra nie była – stwierdził Płachtej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Harvey Weinstein skazany na 23 lata więzienia

Harvey Weinstein, były amerykański producent filmowy i potentat branży, został pod koniec lutego uznany winnym gwałtu trzeciego stopnia i napaści seksualnej pierwszego stopnia. Nowojorski sąd skazał go w środę, 11 marca na 23 lata więzienia. Zostanie też wpisany do rejestru przestępców seksualnych

W środę po południu polskiego czasu, Harvey Weinstein dotarł do nowojorskiego sądu na wózku inwalidzkim, na którym porusza się od czasu zabiegu wszczepienia stentów. Po raz pierwszy od rozpoczęcia procesu zabrał też głos na sali sądowej „wyrażając głęboką skruchę”. Przyznał jednak, że jest „całkowicie zdezorientowany” tym, co się stało. – Wydaje mi się, że mężczyźni są w ogóle tym wszystkim zdezorientowani (…) martwię się o ten kraj. W Stanach Zjednoczonych Ameryki nie panuje teraz dobra atmosfera – przekonywał Weinstein cytowany przez amerykańskie media. Były producent twierdził też, że przyjaźnił się z Miriam Haley i Jessicą Mann, dwiema kobietami, które składały obciążające go zeznania.

Sędzia James A. Burke, który przewodniczył procesowi zasądził 20 lat pozbawienia wolności za napaść seksualną pierwszego stopnia na Miriam (Mimi) Haley, byłą asystentkę produkcji w The Weinstein Company, na której Weinstein miał wymusić seks oralny w 2006 r. i dodatkowe trzy lata więzienia za gwałt na Jessice Mann, aspirującej aktorce, do którego doszło w hotelu na Manhattanie w 2013 r.

Jeśli wyrok zostanie wykonany w całości, Harvey Weinstein, o ile dożyje, wyjdzie z więzienia w wieku 90 lat.

Obrona Harvey’a Weinsteina: pięć lat więzienia wystarczy

Jak informuje portal Variety, prawnicy broniący Harvey’a Weinsteina zwrócili się w poniedziałek 9 marca do sądu z prośbą o zasądzenie najniższego możliwego wymiaru kary przewidzianego dla winnego gwałtu i napaści seksualnej, czyli pięciu lat pozbawienia wolności. W siedmiostronnicowym dokumencie swoją prośbę motywowali działalnością charytatywną ich klienta, wsparciem dla społecznych inicjatyw i przekonywali, że Weinsteina dotknęły już bolesne sankcje społeczne. „Pan Weinstein nie może wyjść na zewnątrz, żeby nie być nękanym, stracił możliwość zarabiania na życie i mówiąc wprost, jego wypadnięcie z łask było historyczne, być może bezprecedensowe w dobie mediów społecznościowych” – napisano w oświadczeniu. Obrona dowodziła także, że nawet pięcioletni wyrok może być dla 67-letniego Weinsteina równoznaczny z dożywociem.

Prokuratorzy kontrargumentowali jednak, że Weinsteinowi należy zasądzić najwyższy przewidziany prawnie wyrok, biorąc pod uwagę, że prawie przez całe życie nadużywał swojej władzy w stosunku do kobiet i nie wykazał żadnej skruchy za swoje obrzydliwe postępowanie.

Harvey Weinstein winny gwałtu i napaści

Wyrok sądu kończy proces, który rozpoczął się na początku stycznia przed Sądem Najwyższym na nowojorskim Manhattanie. Harvey Weinstein, magnat branży filmowej i współwłaściciel jednej z najpotężniejszych w Hollywood firm produkujących filmy, został oskarżony przez ponad 80 kobiet o molestowanie, nieobyczajne zachowanie aż po gwałt. W sumie postawiono mu pięć zarzutów: gwałtów pierwszego i trzeciego stopnia, dwóch przypadków agresywnej napaści seksualnej (predatory sexual assault) i napaści seksualnej pierwszego stopnia.

24 lutego, ława przysięgłych złożona z siedmiu mężczyzn i pięciu kobiet, uznała Weinsteina za winnego gwałtu trzeciego stopnia i napaści seksualnej pierwszego stopnia. W przypadku pozostałych zarzutów zapadła decyzja o uniewinnieniu. Tym samym były producent uniknął uznania za winnego najcięższych według amerykańskiego prawa zarzutów, czyli agresywnej napaści seksualnej, za którą grozi dożywocie.

Za napaść seksualną pierwszego stopnia groziło mu od pięciu do maksymalnie 25 lat więzienia, natomiast za gwałt trzeciego stopnia – maksymalnie cztery lata pozbawienia wolności i wpis do rejestru przestępców seksualnych.

uż po ogłoszeniu werdyktu ławy przysięgłych, Harvey Weinstein, zamiast do osławionego więzienia na nowojorskiej wyspie Rikers, trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Dopiero po wszczepieniu stentów, 6 marca Weinstein został przewieziony do więzienia, gdzie oczekiwał wyroku.

Harvey Weinstein: Jennifer Aniston powinno się zabić

Dzień przed ogłoszeniem wyroku nowojorski sąd udostępnił do wglądu ponad tysiąc stron dokumentów dotyczących sprawy Harvey’a Weinsteina. Wynika z nich m.in., że tuż po wybuchu tzw. afery Weinsteina, zdyskredytowany producent szukał pomocy u swoich wpływowych przyjaciół, w tym miliarderów Michaela Bloomberga i Jeffa Bezosa.

Variety informuje też, że wśród udostępnionych dokumentów jest też email, napisany przez Weinsteina 31 października 2017 r., czyli już po wybuchu skandalu, w którym były producent przekonuje, że „Jen Aniston powinno się zabić”. To odpowiedź na pytanie dziennikarki, czy producent potwierdza informacje, że molestował aktorkę znaną m.in. z roli Rachel Green w serialu „Przyjaciele”.

Na jaw wyszedł także szkic oświadczenia, które miał przygotować zespół PR Weinsteina, ale które finalnie nie zostało nigdzie rozesłane. Weinstein przyznaje się w nim, że jest uzależniony od seksu, a nawet twierdzi, że być może cierpi na syndrom stresu pourazowego. „Lekarze mówią mi, że mam szczęście, że żyję… ale szczęście to nie jest to, co odczuwam. Mam tylko rozpacz. Straciłem rodzinę, córki nie chcą ze mną rozmawiać. Straciłem żonę. Straciłem szacunek mojej byłej żony i właściwie wszystkich przyjaciół. Nie mam żadnego towarzystwa. Jestem sam. Będę z wami szczery: mam myśli samobójcze” – cytuje dokument, należący do „The New York Timesa” portal Vulture.

Zawieszony proces w Los Angeles

Na Harvey’u Weinsteinie ciążą jeszcze oskarżenia o gwałt i napaść seksualną na dwóch kobietach w Los Angeles. Proces na zachodnim wybrzeżu został jednak wstrzymany do ogłoszenia werdyktu w Nowym Jorku.

Harvey Weinstein, upadły mogul

W październiku 2017 r. dziennikarki „The New York Times” i magazynu „The New Yorker” dotarły do kobiet, które oskarżyły hollywoodzkiego producenta i magnata filmowego Harveya Weinsteina o molestowanie seksualne i gwałt. Po artykule kolejne kobiety – aktorki, modelki, celebrytki i współpracownice Weinsteina zaczęły opowiadać swoje historie o molestowaniu przez producenta. Odpowiedzią na skandal było powstanie inicjatyw #MeToo i Time’s Up, firma Weinsteina zbankrutowała, a producent został wykluczony z grona członków Amerykańskiej Akademii Filmowej, instytucji, która odpowiada m.in. za przyznawanie Oscarów.
Źródło info i foto: wysokieobcasy.pl

Gwałcił syna razem z kolegami. Sąd w Poznaniu podtrzymał wyroki w głośnej sprawie

Sąd Apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyroki skazujące dla ojca gwałconego chłopca i mężczyzny, który uczestniczył w procederze. W przypadku trzeciego z oskarżony uchylono wyrok sądu pierwszej instancji, a jego przypadek zostanie rozpatrzony raz jeszcze.

Apelację wnosili zarówno obrońcy oskarżonych, jak i prokuratura. Oskarżyciele domagali się wyższego wymiaru kary. Ich zdaniem po łącznym potraktowaniu gwałtu i pozostałych przestępstw można było skazać ojca nawet na 20 lat więzienia. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał jednak kary wobec dwóch mężczyzn, a sprawę trzeciego odesłał do ponownego rozpatrzenia. W jego przypadku cofnął także decyzję o tymczasowym areszcie.

W trakcie procesu żaden z oskarżonych nie przyznawał się do zarzucanych im czynów. Ojciec chłopca razem ze znajomym oskarżani byli o wielokrotne zgwałcenie, wymuszanie czynności seksualnej, prezentowanie małoletniemu treści pornograficznych w celu własnego zaspokojenia, a przy tym działanie w porozumieniu i ze szczególnym okrucieństwem. Ojciec był też oskarżany o prezentowanie wykonywania czynności seksualnej innym dwóm małoletnim oraz naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji.

Dramat chłopca z Wielkopolski

O tej sprawie pisaliśmy już w 2018, a później także 2019 roku. Tragedia dziecka rozgrywała się w Zborowie pod Dopiewem w powiecie poznańskim. Pierwsze niepokojące sygnały docierały do pracowników socjalnych już w 2013 roku, kiedy u 6-letniego chłopca zaobserwowali napady agresji i niekontrolowane moczenie. Mimo że ojciec chłopca krótko po tym wyprowadził się z domu, to wciąż zabierał dziecko na weekendy. Prokuratura zainteresowała się pokrzywdzonym dopiero wówczas, gdy w 2015 roku, mając 8 lat, symulował stosunek z innym uczniem.

Po tamtej interwencji i wprawieniu w ruch machiny państwowej, dziecko zostało odebrane pijącej matce i w 2016 roku trafiło do emerytowanego policjanta, prowadzącego z żoną pogotowie rodzinne. To tam z czasem zaczęło opowiadać o traumatycznych doświadczeniach z lat poprzednich. Krzysztof Matusiak podkreślał, że nie zetknął się wcześniej z podobnym przypadkiem, choć dziećmi wykorzystywanymi seksualnie opiekował się od lat.

U chłopca rozpoznano zespół stresu pourazowego. Dzięki nagraniom wykonanym przez Matusiaka, historią chłopca znów zainteresowała się prokuratura. Biologicznego ojca dziecka oskarżono o wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem. Stwierdzono, że w procederze tym uczestniczyli także jego znajomi: 38-letni Marcin W. i 35-letni Karol K. W tym czasie ich ofiara miała 7-8 lat.

Jak pisała w 2019 roku „Wyborcza”, sąd pierwszej instancji potwierdził winę wszystkich oskarżonych. Ojciec Wojciech K. skazany został na 15 lat więzienia i pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Otrzymał zakaz kontaktowania się z synem i zbliżania się do niego przez 15 lat. Miał również zapłacić mu 100 tys. zł nawiązki.

Marcin W. został skazany na 12 lat więzienia, 15 lat pozbawienia praw publicznych i 100 tys. zł nawiązki. Karola K. skazano na sześć lat więzienia, 10 lat pozbawienia praw publicznych i 50 tys. zł nawiązki. O chłopcu „Wyborcza” pisała, że od dwóch lat przebywał w specjalnym ośrodku terapeutycznym. Miał indywidualny tok nauczania. Jego opiekun Krzysztof Matusiak stwierdzał niestety, iż szanse na normalne funkcjonowanie ma „nikłe”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Szwedzka policja ściga seryjnego gwałciciela

Policja w Szwecji ściga seryjnego gwałciciela, który dopuścił się kilku napaści na kobiety w południowym Sztokholmie.
Mężczyzna uderzył swoje ofiary w głowę, a następnie zaciągnął je do lasu, gdzie je zgwałcił. Mówi się, że seryjny gwałciciel ma jasną cerę i ciemny zarost. Mówi łamanym szwedzkim.

Stwierdzono trzy przypadki brutalnych gwałtów dokonanych przez poszukiwanego. Mężczyzna wabi swoje ofiary do lasu po czym ogłusza i brutalnie gwałci. Ataki miały miejsce po południu i wczesnym rankiem. Kobieta została zgwałcona wczesnym rankiem we Flemingsbergu w południowym Sztokholmie. Kobieta została uderzona w głowę, a następnie zgwałcona. Ofiara została znaleziona przez przechodniów.

Poszukiwany jest krępej budowy ciała. Kobiety zeznały, że czuć od niego alkohol i papierosy.

Gdy podejrzany atakował kobiety miał na sobie zieloną kurtkę wojskową, czarne buty i czarną czapkę. Jedna z ofiar zeznała, że mężczyzna jest łysy.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Nowy Targ: Ruszył proces księdza oskarżonego o wykorzystywanie seksualne nieletnich

Przed sądem rejonowym w Nowym Targu rozpoczął się w środę proces księdza Mariana W. oskarżonego o seksualne wykorzystywanie nieletnich, który był proboszczem kilku parafii w diecezji tarnowskiej. Pokrzywdzonych przez księdza jest 22 mężczyzn, ale w stosunku do 11 z nich przestępstwo zostało umorzone z uwagi na przedawnienie. Proces odbywa się za zamkniętymi drzwiami.

Prokuratura zarzuciła księdzu popełnienie w okresie od 2003 r. do 2012 r. 12 przestępstw seksualnych wobec 11 małoletnich, w tym siedmiu poniżej 15 roku życia. Pokrzywdzeni byli ministrantami lub lektorami w parafiach oskarżonego księdza.

Według komunikatu Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, zarzucone oskarżonemu czyny polegały na doprowadzeniu małoletnich do poddania się różnego rodzaju tzw. innym czynnościom seksualnym, zazwyczaj poprzez nadużycie stosunku zależności, jaki zachodził między kapłanem a ministrantem czy lektorem. W przypadku trzech pokrzywdzonych działania oskarżonego doprowadziły do powstania u nich tzw. przewlekłego zespołu stresu pourazowego. Prokurator w toku śledztwa z uwagi na przedawnienie karalności umorzył postępowanie o popełnienie podobnych czynów wobec 11 innych pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy Jork: Trwa proces producenta Harveya Weinsteina. „Traktował kobiety niczym sprzęt jednorazowego użytku”

W procesie w sądzie w Nowym Jorku prokuratura przedstawiła w piątek stojącego pod zarzutem gwałtów producenta filmowego Harveya Weinsteina jako człowieka traktującego kobiety niczym sprzęt jednorazowego użytku. Dzień wcześniej obrona Weinsteina obwiniła jego oskarżycielki o manipulacje i gotowość poświęcenia wszystkiego dla kariery.

Weinstein, laureat Oscara, jest oskarżony o zgwałcenie Jessiki Mann w pokoju hotelowym na Manhattanie w 2013 roku oraz zmuszanie trzy lata później Miriam Haley do uprawiania seksu oralnego. Z zeznań innych świadków wynikało, że na przestrzeni lat molestował seksualnie także wiele innych kobiet.

Weinstein: „wszystko odbywało się za zgodą kobiet”

67-letni Weinstein nie przyznaje się do winy. Jak twierdzi, wszystko odbywało się za zgodą kobiet.

W końcowym przemówieniu prokurator Joan Illuzzi-Orbon wskazała, że sprawa filmowca nie sprowadza się jedynie do „władzy, manipulacji i nadużyć”. Ilustruje także „brak ludzkiej empatii”. Jest przykładem postępowania, w którym ludzie, którzy nie są bogaci i potężni, się nie liczą.

Illuzzi portretowała Weinsteina jako pana własnego wszechświata, a jego ofiary jako mrówki, które mógł deptać, nie ponosząc za to konsekwencji. Jej zdaniem starał się trzymać kobiety blisko siebie, aby upewnić się, że „nie wyjdą z cienia i nie nazwą go dokładnie tym, kim był: gwałcicielem”.

Zdaniem prokurator producent uważał się za tak potężnego, że może uciec od oskarżeń aktorek, które traktował je jako „sprzęt jednorazowego użytku”.

„Wszechświat jest zarządzany przeze mnie i nie narzekają, kiedy są deptane, opluwane, demoralizowane i – tak – gwałcone i wykorzystywane przeze mnie, króla” – parafrazowała Weinsteina Illuzzi.

Prokuratorzy pokazywali sędziom przysięgłym zdjęcia m.in. zeznającej w procesie aktorki Annabelli Sciorry, znanej m.in. z serialu telewizyjnego „Rodzina Soprano”. Obwiniała ona producenta o gwałt w połowie lat 90.

Według innej kobiety magnat filmowy ignorował słowa: „nie, nie, nie”. Jeszcze inna przytaczała w zeznaniu stwierdzenie producenta, kiedy odpierała jego zaloty: „Nigdy nie osiągniesz sukcesu w tym biznesie, tak działa ta branża”.

W czwartkowym przemówieniu końcowym obrony prawniczka Weinsteina Donna Rotunno zarzucała jego oskarżycielkom oportunizm i uprawianie seksu dla budowania kariery. Podkreślała, że nie zrywały z nim kontaktów przez miesiące lub nawet lata po tym, kiedy doszło do domniemanych gwałtów.

Zwracając się do sędziów przysięgłych Rotunno przekonywała, że prokuratura nie mając dowodów wcieliła się w rolę filmowców i chciała wyczarować świat „w którym kobiety nie miały wolnej woli”. Apelowała, aby nie dali się nabrać na tę „złowrogą opowieść”.

Obrończyni Weinsteina: „nie są to słowa, które kieruje się do gwałciciela”

– W alternatywnym wszechświecie, który stworzyli dla was prokuratorzy, Harvey Weinstein jest potworem – argumentowała. W jej ocenie Weinstein jest niewinnym mężczyzną, którego losy zależą od decyzji sędziów przysięgłych. Wzywała, by opierali się oni na faktach.

Na poparcie swych argumentów Rotunno przytaczała korespondencję mailową kobiet uznających się za ofiary przemocy seksualnej ze strony producenta na długo po tym, kiedy doszło do incydentów.

Jedna z informacji brzmiała: „Czuję się tak wspaniale i pięknie, dziękuję za wszystko”. Inna głosiła: „tęsknię za tobą, wielki facecie”.

W wiadomości przesłanej rok po rzekomym gwałcie Haleyi zwróciła się do Weinsteina z pytaniem, jak się miewa. Kończyła frazą zapewniającą o „dużej miłości’.

– Nie są to słowa, które kieruje się do gwałciciela – akcentowała obrończyni.

Wzywając sędziów przysięgłych o uznanie Weinsteina za niewinnego, Rotunno przyznała, że prosi ich o podjęcie „niepopularnej decyzji”.

– Nie musicie lubić pana Weinsteina. (…) To nie jest konkurs popularności. Nie jesteśmy tu po to, by moralność traktować w kategorii przestępstwa – wskazała.

Podkreśliła, że kobiety były „dorosłe”, a prokuratorzy starali się je przedstawić tak, jakby pozbawione były odpowiedzialności za podejmowanie własnych decyzji i wyborów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kanada: Peter Nygard oskarżony o gwałty na nieletnich

Peter Nygard, jeden z najbogatszych Kanadyjczyków, właściciel sieci sklepów z odzieżą, został oskarżony o gwałt przez grupę dziesięciu kobiet, wykorzystywanych przez niego w latach 2008-2015, gdy trzy ze skarżących miały 14 lat, kolejne trzy – 15 lat.

Pozew wniesiono w Nowym Jorku, w Stanach Zjednoczonych.

Według opisywanego w piątek pozwu, wydarzenia miały miejsce w posiadłości Nygarda na Bahamach. Obecnie pokrzywdzone kobiety są w wieku od 18 do 36 lat. Nie domagają się one procesu karnego, ale wysokich odszkodowań. Firma Nygarda ma siedzibę w Winnipeg w Kanadzie, a liczba sklepów jego sieci w Ameryce Północnej wynosi 170.

Po gwałtach wręczał koperty z pieniędzmi

Kanadyjskie media cytują fragment pozwu, w którym prawnicy napisali, że Nygard „rekrutował i wabił młode kobiety oraz dzieci, na których łatwo było wywierać wrażenie, często niezamożne, perspektywą pieniędzy i fałszywymi obietnicami kariery modelki”. Skarżące zarzucają Nygardowi także podawanie im alkoholu, napojów zawierających środki usypiające, stosowanie przemocy. Po gwałtach milioner miał rzekomo wręczać kobietom koperty z tysiącami dolarów.

Jak informowały kanadyjskie media, pracownicy Nygarda mieli wyszukiwać dziewczynki i młode kobiety na cotygodniowe przyjęcia, a kiedy – zaproszone – pojawiały się na party, informacja o nich oraz zdjęcia trafiały do Nygarda, który wybierał w ten sposób swoje przyszłe ofiary. Baza danych miała zawierać opisy 7,5 tys. kobiet. Opisywane w pozwie przyjęcia miały być opłacane przez Nygard Companies.

Pozew zarzuca też Nygardowi, że przekupił policję i polityków na Bahamach, by mieć ochronę. Miało chodzić o „regularne wypłaty dziesiątków tysięcy dolarów policji, urzędnikom, parlamentarzystom i nawet jednemu z byłych ministrów, który następnie został premierem”. Kobiety, które zostały zgwałcone przez Nygarda, były potem zastraszane – zarzuca pozew.

Szukają innych pokrzywdzonych

Prawnicy zwrócili się w komunikacie prasowym do innych kobiet zgwałconych przez Nygarda, by dołączyły do pozwu. Kanadyjskie media poinformowały też, że na początku br. inne dwa pozwy zostały złożone w Los Angeles.

Media cytowały komentarz prawnika Nygarda, który nazwał pozew „całkowicie sfałszowanym”. Prawnik, Jay Prober, stwierdził też, że Nygard oczekuje wyjaśnienia tego „oszustwa”. Zdaniem prawników pozwu można było się spodziewać i jest on jakoby częścią działań byłego sąsiada na Bahamach, amerykańskiego miliardera Louisa Bacona, niezadowolonego z sąsiedztwa hałaśliwego Kanadyjczyka. Kolejne pozwy i kontrpozwy między Baconem a Nygardem trwają od ponad 10 lat, Bacon miał rzekomo wynająć grupę detektywów, którzy starają się znaleźć materiały kompromitujące Nygarda.

Liczący 77 lat Nygard zaczął swój odzieżowy biznes w 1967 r. Według portalu Celebritynetworth.com. obecnie wartość majątku urodzonego w Finlandii Nygarda to 900 mln USD. Portal Therichest.com ocenia go na 877 mln USD.
Źródło info i foto: polsatnews.pl