Wielka Brytania: Handlarze niewolników z Polski skazani

Brytyjski sąd w dwóch procesach skazał osiem osób na kary więzienia za handel ludźmi, zmuszanie do pracy oraz pranie brudnych pieniędzy. Według policji, to członkowie i wspólnicy dwóch polskich rodzin przestępczych. Jak podkreśliła sędzia, skazani stworzyli największą sieć współczesnego niewolnictwa, jaką kiedykolwiek odkryto na Wyspach. Do tej pory zidentyfikowano 92 ofiary gangu, w wieku od 17 do 60 lat, ale policja podejrzewa, że mogło być ich ponad 400. Możliwe, że niektóre z nich opuściły Wielką Brytanię lub boją się złożyć zeznania.

Niewolnicy z Polski

Grupa obierała sobie za cel zdesperowanych Polaków, dla których wyjazd z kraju jawił się jako ostatnia deska ratunku. W ich pułapkę wpadali bezdomni, recydywiści i alkoholicy. Przestępcy zwodzili ich obietnicą pracy i lepszego życia na Wyspach. Rzeczywistość okazywała się jednak dramatycznie inna. Polacy byli transportowani autokarami do zachodniej Anglii, w okolice miast West Bromwich, Smethwick i Walsall. Tam mieszkali stłoczeni w małych, zagraconych i często zaszczurzonych pomieszczeniach. Jeden z nich relacjonował, że musiał kąpać się w kanale, bo nie miał dostępu do bieżącej wody.

Według relacji BBC, niewolnicy z Polski byli zmuszani do pracy na farmach, w fabrykach i przy recyklingu odpadów. Pracowali po kilkanaście godzin na dobę za 20 funtów (niespełna 100 zł) tygodniowo. Pieniędzmi tymi i tak nie mogli jednak dysponować. Członkowie gangu zmuszali swoje ofiary do otwierania kont bankowych, nad którymi przejmowali pełną kontrolę. Gdy jeden z przetrzymywanych mężczyzn zmarł, gang pozbył się wszystkich jego rzeczy osobistych i dokumentów tożsamości, aby zatrzeć ślady. Szacuje się, że między czerwcem 2012 roku a październikiem 2017 roku na nielegalnym procederze grupa zarobiła dwa miliony funtów (9,5 miliona złotych).

Początek końca i procesy

W 2015 roku z niewoli zbiegły dwie ofiary gangu. O swym losie opowiedziały brytyjskiej organizacji pozarządowej Hope for Justice, pomagającej ofiarom handlu ludźmi i współczesnego niewolnictwa. Po czterech latach śledztwa gang ostatecznie rozbito. W sprawie toczyły się dwa odrębne procesy. W pierwszym wyrok zapadł w lutym, w drugim zaś w czerwcu, ale dopiero teraz informację o nich podano do publicznej wiadomości. W lutym 30-letni Marek Ch. z Walsall został skazany na 11 lat więzienia, 50-letni Marek B. z Tipton w West Midlands na dziewięć lat pozbawienia wolności, 48-letnia Justyna P. z West Bromwich na osiem lat więzienia, 24-letnia Julianna Ch. z Evesham w Worcestershire na siedem lat, a 29-letnia Natalia Z. z Walsall usłyszała wyrok czterech i pół roku więzienia. W procesie zakończonym w czerwcu 52-letniego Ignacego B. z West Bromwich skazano na karę 11 lat pozbawienia wolności, ale mężczyzna nie został jeszcze schwytany i jego wyrok zapadł in absentia. W tym samym procesie skazani zostali też 26-letni Jan S. z West Bromwich i 41-letni Wojciech N. z Winson Green, odpowiednio na trzy lata oraz sześć i pół roku więzienia.

„To, co zrobili, było odrażające”

– To był handel ludźmi i wykorzystywanie na masową skalę. Ten gang traktował tych ludzi, swoich rodaków, jak towar – powiedział w rozmowie z BBC inspektor Nick Dale, policjant prowadzący śledztwo w tej sprawie.

Jak dodał, „to, co zrobili, było odrażające”. – Zgotowali swoim ofiarom nieludzkie warunki i nędzę. Zmuszali ich do pracy, a jeśli się sprzeciwiali, byli bici lub grozili im przemocą wobec członków ich rodzin – relacjonował inspektor. – Niektórym powiedziano, że zostaną zabrani do lasu, aby kopali własne groby. Jeden mężczyzna, który miał wypadek przy pracy, musiał wrócić do fabryki, odmówiono mu leczenia, co spowodowało u niego trwałe uszkodzenie ramienia – dodał.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wrocław: Kolejne uderzenie w handlarzy narkotyków

CBŚP zatrzymało 8 osób podejrzanych o handel znacznymi ilościami narkotyków. Poszczególni podejrzani mogli wprowadzić na rynek od około pół kilograma do nawet 48 kg różnych rodzajów narkotyków o wartości szacunkowej blisko 1,6 miliona złotych. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Policjanci Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prowadzą śledztwo dotyczące wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków na terenie Wrocławia i okolic. Akcja została przeprowadzona w ramach postępowania będącego jednym z wątków sprawy dotyczącej tzw. „dopalaczy”. Działania przeprowadzone przez funkcjonariuszy obejmują członków wrocławskiej grupy zajmującej się rozprowadzaniem tych substancji zastępczych. Zebrany materiał dowodowy przez policjantów i prokuratora, pozwolił na przedstawienie zarzutów wszystkim podejrzanym.

Na początku tygodnia funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP przeprowadzili działania, w wyniku których zatrzymali 8 mężczyzn w wieku od 27 do 49 lat. Wszyscy są mieszkańcami Wrocławia. Ponadto policjanci przeprowadzili w sposób skoordynowany szereg przeszukań nieruchomości zajmowanych przez zatrzymanych. W ich wyniku także znaleźli narkotyki.

Osoby podejrzane są o to, że w latach 2010 – 2014 wprowadzały do obrotu narkotyki, w postaci heroiny, amfetaminy, mefedronu i marihuany, na terenie Wrocławia i okolic. Poszczególne osoby mogły wprowadzić na rynek od ok. pół kilograma do nawet 48 kilogramów narkotyków. Według śledczych szacunkowa wartość tych środków to blisko 1,6 miliona złotych.

Zatrzymanych doprowadzono do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków. Decyzją sądu siedmiu zatrzymanych zostało tymczasowo aresztowanych na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali grupę przestępczą produkującą znaczne ilości narkotyków. Sprzedawali je w Polsce

Sześć osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz o produkcję i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków zatrzymało w woj. śląskim Centralne Biuro Śledcze Policji. W śledztwie zatrzymano już dziesięć osób.

Ogółem w postępowaniu nadzorowanym przez łódzką prokuraturę dotąd przedstawiono zarzuty wytworzenia i wprowadzenia do obrotu 40 kg marihuany. Z ustaleń policjantów wynika jednak, że grupa mogła łącznie wytworzyć ponad 100 kg tego narkotyku, o czarnorynkowej wartości co najmniej 2,5 mln zł. Narkotyki trafiały na teren niemal całej Polski.

Jak informuje rzeczniczka CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz, to kontynuacja sprawy, w ramach której policjanci Biura jeszcze w 2018 r. wspólnie z policją hiszpańską i przy wsparciu Europolu zatrzymali pierwszych członków zorganizowanej grupy w Hiszpanii.

Tamte zatrzymania poprzedziła wielomiesięczna praca policjantów z łódzkiego zarządu CBŚP, zapoczątkowana informacją, że kilku Polaków może prowadzić przestępczą działalność narkotykową – właśnie w Hiszpanii. Ustalono, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przemytem oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Następnie funkcjonariusze CBŚP wspólnie z hiszpańskimi policjantami przeszukali dom wynajmowany w miejscowości Gandia przez obywateli Polski, znajdując w nim i likwidując plantację prawie 200 krzewów konopi indyjskich oraz zabezpieczając 10,5 kg gotowej marihuany. Zatrzymano również dwoje obywateli Polski przebywających na stałe w Hiszpanii.

W ubiegłym roku funkcjonariusze CBŚP zatrzymali na terenie Górnego Śląska kolejne dwie osoby, podejrzane o uprawę konopi w Hiszpanii. Zatrzymani ci – po przesłuchaniu w Łodzi – zostali aresztowani.

Według informacji komisarz Jurkiewicz, kontynuując czynności w sprawie funkcjonariusze z CBŚP zatrzymali w woj. śląskim kolejnych sześć osób. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków.

Wobec czterech spośród zatrzymanych zastosowano tymczasowe areszty, a wobec dwóch – dozór policji. Podejrzanym grozić może kara na czas nie krótszy niż trzy lata pozbawienia wolności.

Śledczy z łódzkiego CBŚP oraz nadzorującego śledztwo Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi planują kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

„Bild”: Migranci handlują paszportami. Kupują je na FB

Jak ustalił niemiecki dziennik „Bild”, migranci sprzedają w internecie legalne dowody tożsamości, zezwolenia na pobyt i dokumenty uprawniające do podróży, które dostają w Niemczech. Nad procederem nie ma żadnej kontroli.

„Uchodźcy, którzy utknęli w Turcji czy Grecji, kupują na Facebooku niemieckie dokumenty uprawniające do podróży i zezwolenia na pobyt. Najczęściej od swoich rodaków, którzy już opuścili Niemcy. Gdzie to się dzieje? Na zamkniętych arabskich grupach na Facebooku” – tak „Bild” podsumowuje wyniki swojego śledztwa.

Według bulwarówki Urząd ds. Migracji i Uchodźców wie o całym procederze. Nie może jednak zbyt wiele zrobić poza zgłaszaniem znanych przypadków nadużyć na policję. Facebook zasłania się z kolei tym, że może moderować te treści, które zostaną zgłoszone przez użytkowników.

„Ten, kto ma go w ręku, jest bezpieczny. Państwowy dokument oznacza ochronę przed prześladowaniem, torturami, samowolą. Jego posiadacz może podróżować bez kontroli prawie do każdego państwa UE” – pisze dziennik. „Dokumenty, które dla wielu oznaczają wolność, są opychane w internecie jak stara kanapa. Bez żadnej kontroli. Dostają je ci, którzy zaoferują dość wysoką sumę – również przestępcy i terroryści. Ludzie, którzy robią coś tak nikczemnego, udowadniają jedno: nigdy nie powinni byli tego dokumentu otrzymać – oburza się dziennik.

W ubiegłym roku policja zatrzymała 554 osoby próbujące wjechać do Niemiec na autentycznych dokumentach, które należały do kogoś innego.
Źródło info i foto: TVP.info

Gang pseudokibiców handlował narkotykami na gigantyczną skalę

CBŚP rozbiło grupę przestępczą krakowskich pseudokibiców, która na gigantyczną skalę handlowała narkotykami. W ostatnich dniach w ręce policjantów wpadło kilkunastu członków gangu, który wprowadził na rynek środki odurzające warte co najmniej 100 milionów złotych – w tym 5,6 tony marihuany i 122 kg kokainy.

Większość osób usłyszała zarzuty przemytu narkotyków z Holandii i Hiszpanii, a także handlu nimi w Polsce na dużą skalę.

Akcję policjanci prowadzili w Krakowie i Myślenicach. Podczas przeszukań natrafili nie tylko na narkotyki, ale także broń palną i maczety. U podejrzanych zabezpieczono luksusowe samochody i sztabki złota.

W jednym z wynajętych domów na terenie powiatu myślenickiego policjanci znaleźli i zlikwidowali profesjonalną oraz zautomatyzowaną uprawę konopi. Plantacja liczyła łącznie 1260 krzaków. Z takiej ilości zabezpieczonego towaru można by uzyskać 89 kg marihuany, o przybliżonej wartości rynkowej 1,2 mln zł. Ponadto zabezpieczono także 9 kg gotowego już suszu roślinnego.

Kolejni zatrzymani to dwie osoby, które potężne zyski gangu inwestowały w nieruchomości.

Przestępcy obracali rzeczywiście wielkimi kwotami. Działali od trzech lat, w tym czasie wprowadzili na rynek ponad 5 i pół tony marihuany oraz 120 kilogramów kokainy. Do tej pory w ramach prowadzonego śledztwa zatrzymano 39 osób, z czego 26 usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zabezpieczono mienie o łącznej wartości 5,5 mln zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lincz w Meksyku. Zginęło dwóch niewinnych mężczyzn. Byli podejrzani o handel

Światowe media opisują wstrząsającą historię, która wydarzyła się kilka miesięcy temu w niewielkim miasteczku w Meksyku. W męczarniach zginęło tam dwóch mężczyzn, których podejrzewano o handel dziecięcymi organami. Ofiary były jednak niewinne.

Plotki o grasujących w rejonie porywaczach dzieci były rozprzestrzeniane w sierpniu za pomocą wiadomości w aplikacji WhatsApp. Podawali je między sobą mieszkańcy niewielkiego miasta Acatlan w Meksyku – podaje BBC. W wiadomościach ostrzegano, że porywacze handlują dziecięcymi organami. Ta informacja była jednak tzw. fake newsem.

Rozprzestrzenianie fałszywej informacji zbiegło się z zatrzymaniem przez policję 21-letniego Ricardo i jego wujka, 43-letniego Alberto. Według policji mężczyźni nie popełnili żadnego przestępstwa, zostali jednak przewiezieni na lokalny komisariat w związku z „zakłócaniem porządku”. 

Tłum zgromadzony przed komisariatem był jednak przekonany, że policja zatrzymała porywaczy dzieci. Grupa ludzi otworzyła policyjną bramę i wyciągnęła na zewnątrz Ricardo i Alberto. Mężczyźni zostali pobici, następnie wylano na nich benzynę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ogromna akcja policji wymierzona w handel dopalaczami

Lubelscy policjanci zwalczający przestępczość narkotykową wspólnie z funkcjonariuszami z CBŚP z Lublina zatrzymali 5 mieszkańców Lublina w wieku od 21 do 49-lat. Wszyscy odpowiedzą za przemyt znacznych ilości dopalaczy. Łącznie zabezpieczonych zostało ponad 2 kg substancji psychoaktywnych. Trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową wspólnie z funkcjonariuszami z CBŚP z Lublina przeprowadzili akcję wymierzoną w przemyt na teren RP znacznych ilości dopalaczy. Łącznie zostało zatrzymanych 5 mieszkańców Lublina w wieku od 21 do 49-lat. Mężczyźni zostali zatrzymani po odebraniu przesyłki z dopalaczami. Łącznie policjanci zabezpieczyli ponad 2 kg środków odurzających będących nowymi substancjami psychoaktywnymi zgodnie ze znowelizowanymi przepisami ustawy antynarkotykowej, które obowiązują od 21 sierpnia b.r.

Wszyscy zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty przemytu na teren RP znacznych ilości nowych substancji psychoaktywnych. Mężczyźni zostali doprowadzeni do sądu z wnioskiem Policji i Prokuratury o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd wobec trzech mężczyzn w wieku 21, 25 i 31-lat przychylił się do tego wniosku i zdecydował o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. Natomiast wobec 36 i 49-latka zastosował dozór Policji. Zgodnie z nowym przepisami odpowiedzą jak za przemyt narkotyków. Tak więc grozi im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Mocne uderzenie CBŚP w rynek dopalaczy

Pracownicy sklepów handlujących dopalaczami mieli specjalne szkolenia, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze i jak postępować w przypadkach kontroli służb. CBŚP rozbiło ogólnopolską siatkę handlarzy dopalaczami – 81 osób usłyszało już zarzuty w tej sprawie. Policja przypomina, że osoby, które zatruły się dopalaczami, mogą wywalczyć w sądzie nawet 100 tys. zł.

Dziewięć osób zatrzymanych przez CBŚP do sprawy, w której wcześniej występowało już 72 podejrzanych, to efekt śledztwa prowadzonego przez policjantów z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Zatrzymani podejrzani są o sprzedaż substancji psychoaktywnych na terenie województw świętokrzyskiego i mazowieckiego. Łącznie w sprawie 81 osób usłyszało zarzuty. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie należące do wszystkich podejrzanych na łączną kwotę ponad 8 mln zł.

Wojna trwa od 2015 r.

– Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzanie szkodliwych dla zdrowia substancji, tzw. dopalaczy. Substancje były rozprowadzane za pośrednictwem sklepu internetowego oraz punktów stacjonarnych. Z ustaleń śledczych wynika, że pracownicy sklepów szkoleni byli przez członków grupy, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze, ale także jak postępować w przypadkach kontroli służb. Ustalono, że na terenie kraju w różnym czasie mogło działać ponad 80 takich punktów – informuje CBŚP.

W celu wyjaśnienia sprawy Komendant Główny Policji powołał grupę śledczą, w skład której oprócz CBŚP weszli również policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Pierwsze działania policjanci przeprowadzili jeszcze w listopadzie 2015 roku, zatrzymując wówczas osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sukcesywnie zatrzymywano kolejnych podejrzanych. Między innymi w marcu 2018 roku policjanci przeprowadzili akcję na terenie woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, zatrzymując 8 osób podejrzanych o sprzedaż substancji psychoaktywnych.

„Cząstka Boga”, „Imitacja produktu”

Mocne uderzenie w tę grupę policjanci CBŚP przeprowadzili w czerwcu tego roku. Tym razem działania przeprowadzono na terenie woj. śląskiego. Podczas akcji policjanci zatrzymali 17 osób, przeszukali także kilkadziesiąt mieszkań i miejsc użytkowanych przez podejrzanych. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani zajmowali się sprzedażą substancji psychoaktywnych w różnych okresach na terenie województwa śląskiego. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.

W tym tygodniu policjanci CBŚP z Zarządu w Rzeszowie przeprowadzili kolejną realizację, podczas której zatrzymano 9 osób. Według śledczych podejrzani w różnych okresach pracowali w sklepach Hindu Point, Śmieszne Rzeczy czy Zapachy na terenie województw mazowieckiego i świętokrzyskiego. Sklepy te działały w ramach spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Prezesami zarządu, prokurentami i wspólnikami tych spółek byli podejrzani o udział w grupie przestępczej. Po doprowadzeniu zatrzymanych do Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi prokurator ogłosił im zarzuty. Dotyczą one wielokrotnego wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla zdrowia produktów pod pozorem przedmiotów kolekcjonerskich i imitacji produktów bądź służących jako odświeżacz do bidetu, pochłaniacz wilgoci, dodatek do piasku i żwiru czy rozpałka do pieca i grilla. Oznaczone były one nazwami handlowymi „Cząstka Boga”, „Rzymskie medaliony” czy „Imitacja produktu”. W rzeczywistości produkty te przeznaczone były do zażywania przez nieokreśloną liczbę osób.

W sprawie, w której obecnie występuje 81 podejrzanych, zabezpieczono na poczet przyszłych kar mienie na łączną kwotę ponad 8 mln zł. W ramach śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych z terenu całej Polski zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych o nazwach m.in.: „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień” i wiele innych. W wyniku przeprowadzonych badań fizykochemicznych stwierdzono, że w zabezpieczonych środkach występują substancje psychoaktywne, m.in. UR-144, Pentedron, 4-Mec, 4-CMC.

Drgawki, halucynacje, ataki paniki

Warto przypomnieć, że zażycie substancji zawierającej 4-CMC może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka poprzez zaburzenie rytmu serca i zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności, z zatrzymaniem krążenia włącznie. Przyjmowanie 4-Mec wiąże się z wystąpieniem działania kardio- i neurotoksycznego (podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, zaburzenia rytmu serca, wzrost temperatury ciała, bezsenność, szczękościsk, nadmierna potliwość, bóle głowy, rozszerzenie źrenic, nudności, wymioty, halucynacje). Zaś zażycie środków zawierających UR-144 może powodować m.in. stany niepokoju, drgawki, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.

Śledztwo prowadzone przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Rzeszowie wspólnie z Łódzkim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi cały czas ma charakter rozwojowy. Prowadzone są intensywne czynności w celu ustalenia osób, które zatruły się po zażyciu dopalaczy.

– Pamiętajmy, że jako pokrzywdzony taka osoba będzie mogła w ramach prowadzonego postępowania wytoczyć powództwo adhezyjne, w wyniku którego sąd może orzec dla niego nawiązkę w kwocie maksymalnej 100 000 zł (art. 48 kk) w celu zadośćuczynienia za ciężki uszczerbek na zdrowiu, za doznaną krzywdę oraz rozstrój zdrowia – uświadamia CBŚP.

Prokuratura i CBŚP nie wykluczają kolejnych zatrzymań oraz zarzutów.
Źródło info i foto: rzeszow.wyborcza.pl

Policjanci ostro walczą z „dopalaczami”. Kolejna udana akcja

Łódzcy policjanci zatrzymali kolejną osobę podejrzewaną o handel tzw. „dopalaczami”. W ręce stróżów prawa wpadł również 28-letni klient mężczyzny. Jeśli przeprowadzone badania potwierdzą, że zabezpieczone w mieszkaniu 29-latka substancje stanowią środki zastępcze, obaj odpowiedzą zgodnie z przepisami znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KMP w Łodzi 22 sierpnia 2018 roku około godziny 16:00, zatrzymali mężczyznę który podejrzewany jest o sprzedaż środków zastępczych innym osobom. Stróże prawa bezpośrednio przed interwencją obserwowali wytypowaną posesję na terenie dzielnicy Polesie. Z ich ustaleń wynikało bowiem, że może dochodzić tam do handlu narkotykami. W pewnym momencie zauważyli dwóch mężczyzn, którzy wzbudzili ich podejrzenia. Jeden z nich wychodząc z posesji, prowadził rower miejski. Policjanci wylegitymowali 32 i 28-latka.

W trakcie kontroli okazało się, że młodszy z nich posiadał przy sobie substancję mogącą stanowić tzw. „dopalacz”, a dodatkowo rower miejski, który był kradziony. Funkcjonariusze bardzo szybko ustalili miejsce, gdzie mogło dojść do zakupu niedozwolonej używki. W trakcie przeszukania mieszkania zajmowanego przez 29-letniego mężczyznę zabezpieczono 111 dilerek z substancjami chemicznymi. Już wstępne badania z użyciem testerów narkotykowych potwierdziły, że część z nich stanowi narkotyki m.in. heroinę i MDPV. Łącznie przechwycono około 170 gramów niedozwolonych używek, spośród których około 150 gramów stanowić mogą dopalacze. 29-latek został również zatrzymany przez policjantów.

W związku z wejściem w życie 21 sierpnia 2018 roku przepisów znowelizowanej ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, handel i posiadanie środków zastępczych (tzw. nowych środków psychoaktywnych) karany jest tak samo jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych narkotyków. Oznacza to, że młodszemu mężczyźnie grozić może nawet do 3 lat pozbawienia wolności za posiadanie „dopalaczy”, natomiast starszemu za handel niedozwolonymi używkami nawet do 10 lat pozbawienia wolności. 29-latek był uprzednio notowany za przestępstwa narkotykowe. O dalszym losie mężczyzn, zadecyduje prokurator.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sprzedający dopalacze jak handlarze narkotyków. W życie weszły nowe przepisy

Osoby sprzedające „dopalacze” traktowane są tak samo jak osoby sprzedające narkotyki – od wtorku obowiązują przepisy, które mają ograniczyć wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych. Nowela ustaw o przeciwdziałaniu narkomanii oraz o Państwowej Inspekcji Sanitarnej zakłada penalizację posiadania tzw. dopalaczy. Za posiadanie ich znacznych ilości grozi do trzech lat więzienia, a za handel nimi nawet do 12 lat.

Po zmianach listy związków zakazanych mają stanowić załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie do ustawy. Ma to ułatwić ich aktualizację i w efekcie przyspieszyć delegalizację kolejnych dopalaczy. Zmieni się także samo ich definiowanie, by producenci groźnych substancji łatwo nie „wymykali się” poprzez drobne zmiany składu i nową nazwę.

Nowe przepisy wprowadzają obowiązek zgłaszania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadków zatrucia środkiem zastępczym lub nową substancją psychoaktywną. Do końca marca każdego roku Główny Inspektor Sanitarny będzie zobowiązany do sporządzenia raportu podsumowującego zgłoszenia z całej Polski, a placówki podejrzewające pacjenta o stosowanie dopalaczy będą musiały powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ustawa zakłada także utworzenie rejestru zgonów i zatruć spowodowanych przez dopalacze.

Przepisy zakładają zapewnienie takiego samego wsparcia osobom uzależnionym od dopalaczy jak od narkotyków – będą one mogły liczyć na leczenie, rehabilitację i wsparcie psychologiczne.

Eksperci podnoszą, że dopalacze to nie tylko problem ludzi młodych. Ofiarami coraz częściej padają osoby dorosłe. Na podstawie obserwacji objawów, z jakimi zatruci dopalaczami trafiają do szpitali, toksykolodzy podejrzewają, że na nielegalnym rynku pojawiły się substancje o bardzo niebezpiecznym działaniu, powodujące m.in. przedłużające się objawy niewydolności oddechowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl