Jest akt oskarżenia przeciwko członkom gangu z Wołomina

Trzech wołomińskich gangsterów, w tym domniemany herszt bandy Robert R. ps., Rudnik, zostało oskarżanych za przestępstwa jakich mieli się dopuścić robiąc interesy z Rafałem B., ps. Bukaciak, późniejszym bossem z Konstancina-Jeziorny. „Rudy” odpowie za sprzedaż dwóch pistoletów glauberyt, zaś jego podwładni „Chaba” i „Gała” za handel narkotykami.

Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej od 2013 r. prowadzi śledztwo w sprawie gangu, na czele którego stał Rafał B., ps. Bukaciak. Po jego zatrzymaniu na współpracę ze śledczymi zdecydowało się większość jego podwładnych. Zresztą on sam po usłyszeniu zarzutu zabójstwa dwóch osób przerwał zmowę milczenia.

„Bukaciak” ma o czym opowiadać, gdyż przez dwie dekady współpracował z trzema najsilniejszymi grupami przestępczymi ostatnich lat. Najpierw z gangiem wołomińskim, a później, niemal jednocześnie, z grupą „Szkatuły” i gangiem mokotowskim. Obie grupy wydały na niego wyrok śmierci, ale zbyt wielu ich członków jest za kratami, aby mogli spełnić groźby. Tym bardziej, że sam Rafał B. odsiaduje karę 25 lat więzienia za wspomniane zbrodnie i jest szczególnie chroniony w więzieniu.

Zarzuty dla ponad 200 osób

Sprawa interesów „Bukaciaka” z wołomińskimi gangsterami to tzw. ogon głównej sprawy. Śledczy kończą drobniejsze wątki postępowania, w którym zarzuty usłyszało już ponad 200 osób, zarówno członków stołecznych gangów jak i ich kooperantów z innych części Polski.

Po wyjściu z więzienia w grudniu 2001 r. Rafał B. zorientował się, że na jego terenie – Konstancinie-Jeziornie – bardzo aktywni są członkowie gangu Mutantów. Jako że był zbyt słaby, aby stawić im odpór, skontaktował się z Jackiem K., ps. Klepak, bossem gangu wołomińskiego. Ten zaś dał mu namiar na „Wojtasa” osławionego gangstera z grupy ursynowskiej, wchodzącej w skład gangu mokotowskiego. Współpraca z „Mokotowem” nie przeszkadzała „Bukaciakowi” w robieniu „na boku” interesów z „Wołominem”.

Przede wszystkim Rafał B. zaczął kupować od gangsterów z Wołomina narkotyki, które później rozprowadzali jego podwładni. Zdaniem prokuratury jego dostawcą miał być Norbert Ch., ps. Chaba. Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2002 i 2003, „Bukaciak” kupił od „Chaby” 10 kg marihuany i 31 kg amfetaminy. Interesy Rafała B. z Norbertem Ch. nie ograniczały się tylko do handlu narkotykami. Gangster z Konstancina wyjaśniał, że wraz ze swoim wspólnikiem Łukaszem A., ps. Łuki oraz „Wołominikami” mieli brać udział w „dojechaniu” jednego z dilerów, który po tym wydarzeniu musiał handlować narkotykami dla swoich oprawców. „Chaba” sprzedał „Bukaciakowi” także pistolet maszynowy skorpion. Broń jednak szybko wróciła do sprzedawcy, ponieważ się zacinała.

Prawdopodobnie dlatego po zakup następnej broni Rafał B. zwrócił się do jednego z wiceszefów gangu wołomińskiego – Roberta R., ps. Rudy. Prokuratura oskarżyła go o sprzedać B. dwóch pistoletów maszynowych glauberyt. Broń tę znaleźli później funkcjonariusze przeszukujący jeden z garaży w Konstancinie. W budynku znaleziono w sumie 26 sztuk broni. To był wspólny arsenał Rafała B. i grupy „Szkatuły”, której był namiestnikiem po zatrzymaniu jej bossów. Obecnie Robert R. odbywa karę dożywotniego więzienia za zabójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

W Niemczech policyjna obława na iracki gang motocyklowy

Od rana trwa obława na iracki gang motocyklowy w 12 miejscowościach Zagłębia Ruhry i okolic Kolonii. Grupa przestępcza Al-Salam-313 zajmuje się m.in. przemytem ludzi, handlem narkotykami i bronią.

W akcji przeciwko irackiemu gangowi bierze udział ponad pół tysiąca policjantów, w tym jednostki antyterrorystyczne. Od rana przeszukują 43 obiekty użytkowane przez członków przestępczej grupy, m.in. w Essen, Duisburgu, Bonn, Dortmundzie i Kolonii.

„Prokuratura i policja Essen prowadzą śledztwo przeciwko większej grupie osób. Zarzuca się im popełnienie różnych przestępstw. Celem przeszukań jest znalezienie kolejnych dowodów. Oprócz funkcjonariuszy śledczych w akcji biorą też udział jednostki specjalne” – czytamy w oświadczeniu policji.

Członkowie bandy motocyklowej są irackimi szyitami i rozpoczęli działalność w 2016 r. Sami siebie nazywają „wojownikami Mahometa” – liczba 313 w nazwie nawiązuje do 313 żołnierzy, którzy walczyli w 624 r. o boku Mahometa w bitwie pod Badrem. Był to punkt zwrotny w kampanii założyciela islamu przeciwko rywalom z Mekki.

Według informacji tabloidu „Bild” członkowie Al-Salam-313, która ma w Niemczech około 50 członków, wspierają datkami szyickie formacje zbrojne w Iraku i mają kontakt z otoczeniem wpływowego duchownego szyickiego Muktady as-Sadra. Oprócz tego inwigilują i mobilizują do działań na rzecz as-Sadra swoich współwyznawców w Niemczech.

Jak wynika z najnowszego raportu Urzędu Kryminalnego (LKA) Nadrenii Północnej–Westfalii na temat przestępczości zorganizowanej, po kryzysie migracyjnym bardzo szybko rozpoczęła się walka o strefy wpływów między zasiedziałymi w RFN organizacjami przestępczymi, mającymi korzenie w Turcji i Libanie, a nowymi graczami z Syrii i Iraku, którzy niejednokrotnie są byłymi żołnierzami i mają doświadczenie wojenne.
Źródło info i foto: TVP.info

Węgry odmówiły ekstradycji do Stanów dwóch obywateli Rosji podejrzanych o handel bronią

Węgry odmówiły Stanom Zjednoczonym ekstradycji do USA dwóch Rosjan podejrzanych o handel bronią i odesłały ich do Rosji – poinformowała we wtorek rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert.

„Stany Zjednoczone są rozczarowane decyzją rządu Węgier o wydaleniu Lubiszynów do Rosji” – oznajmiła Nauert w oświadczeniu.

Nauert podkreśliła, że Stany Zjednoczone miały mocne dowody przeciwko Władimirowi Lubiszynowi juniorowi i seniorowi, a po wysłaniu ich do Rosji nie wiadomo, czy w ogóle staną przed sądem.

Amerykańskie dokumenty sądowe wskazują, że mężczyznom stawiano zarzuty dotyczące narkotyków i broni, w tym zmowę w celu sprzedaży rosyjskiej broni, m.in. rakiet przeciwlotniczych.

Ta decyzja rodzi pytanie o zaangażowanie Węgier

– Węgry są partnerem i przyjacielem Stanów Zjednoczonych, ale ta decyzja rodzi pytanie o zaangażowanie Węgier we współpracę organów ścigania – oznajmiła rzeczniczka Departamentu Stanu. Dodała, że nie wiadomo, czy podejrzani staną w Rosji przed sądem, a decyzja Węgier sprawi, że mieszkańcy USA, Węgier i świata będą mniej bezpieczni.

Rzecznik węgierskiego rządu powiedział agencji Reutera, że minister sprawiedliwości podjął decyzję w sprawie Lubiszynów, opierając się na międzynarodowych porozumieniach. – Prawo na Węgrzech dotyczy każdego – wskazał. I dodał, że Stany Zjednoczone odrzuciły w ciągu ostatnich pięciu lat osiem z dziewięciu wniosków o ekstradycję.

Według władz amerykańskich Lubiszynowie konspirowali w celu dostarczenia do Stanów Zjednoczonych narkotyków oraz broni mającej służyć do ochrony ładunku. W pozwie z 2016 r. napisano, że prawdopodobnie zawierali w niezidentyfikowanym kraju europejskim transakcje z meksykańskimi wspólnikami, którzy w rzeczywistości byli informatorami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włamanie do magazynu firmy handlującej bronią koło Złotowa

Włamanie do magazynu firmy handlującej bronią koło Złotowa w Wielkopolsce. Firma znajduje się na dawnych terenach wojskowych – zaopatruje wojsko. W magazynie między innymi była broń i amunicja. Od wielu godzin – jak się dowiedział reporter RMF FM – policjanci wraz z przedstawicielami firmy prowadzą inwentaryzację sprzętu. Na razie nikt nie chce ujawniać żadnych szczegółów. Krzysztof Zasada usłyszał jedynie, że sprawa wygląda na poważną.

Nasz dziennikarz ustalił, że amunicję i uzbrojenie – także specjalistyczne przechowywano w dużym lotniczym hangarze na terenach powojskowych. Te zabudowania wynajęła na magazyny firma, która zajmuje się handlem bronią. Niedawno przeniosła się ze Śląska do Wielkopolski. Ma wszelkie certyfikaty na posiadany asortyment.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Australia: Zatrzymano szpiega Kim Dzon Una

Australijskie służby zatrzymały, pochodzącego z Korei Północnej, mieszkańca Sydney, któremu zarzucają pośrednictwo w handlu bronią i działania na rzecz reżimu Kim Dzong Una. Mężczyznę aresztowano w jego domu w dzielnicy Eastwood. Choi Han Chan ma 59 lat i trzy dekady temu przyjechał do Australii – podaje news.com.au. Służby nie wyjaśniają, kiedy zaczął działać na rzecz Pjongjangu.

Ujawniono, że mężczyzna w ostatnim czasie zajmował się handlem częściami pocisków balistycznych i oprogramowaniem do nich. Miał też organizować nielegalną sprzedaż północnokoreańskiego węgla do odbiorców w Indonezji i Wietnamie, aby pozyskać fundusze dla reżimu.

– Uważał się za lojalnego agenta. Wierzył, że wszystko, co robi, służy wyższym celom patriotycznym i pomaga rozwijać program nuklearny Korei Północnej – mówi Neil Gaughan z policji federalnej.

Dodaje, że naturalizowany Australijczyk do kontaktów ze swoimi mocodawcami (m.in. wysokimi rangą przedstawicielami władz w Pjongjangu) i partnerami handlowymi wykorzystywał szyfrowane komunikatory. Służby sprawdzają też, czy 59-latek nie był zamieszany w przemyt kamieni szlachetnych.

Mężczyzna usłyszał sześć zarzutów w związku z ustawą o zapobieganiu rozprzestrzeniania broni masowego rażenia oraz sankcjami nałożonymi przez ONZ i rząd Australii na Koreę Północną.

Grozi mu kara nawet 18 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Jedna z większych operacji CBŚP. Zatrzymano 50 gangsterów

Wyprodukowanie ponad 900 kg amfetaminy, przemyt setek kilogramów marihuany, handle bronią maszynową, fałszywymi euro czy kradzieże samochodów – tym wszystkim zajmowała się grupa Dominika O. ps. Suchy, którą właśnie rozbili policjanci CBŚP i stołeczna Prokuratura Okręgowa. Ponad 50 osób usłyszało przeszło 200 zarzutów! „Suchy” skupił wokół siebie „bezpańskich” członków gangów: mokotowskiego, żoliborskiego, szkatułowego i mławskiego. W akcji zatrzymania 43 gangsterów wzięło udział ponad 330 funkcjonariuszy, w tym niemieckich, francuskich i holenderskich.

To była jedna z największych operacji CBŚP w ostatnich latach. Do uderzenia w gang „Suchego” policjanci stołecznego zarządu „polskiego FBI” musieli zaangażować kolegów z kilku zarządów wojewódzkich oraz Komendy Stołecznej Policji, Komendy Powiatowej Policji w Płońsku oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP. W poniedziałek 25 września, funkcjonariusze wkroczyli do 80 domów, mieszkań, magazynów firm w Polsce ( m.in.: w Warszawie, Radomiu, Ciechanowie, Płońsku, Pułtusku, Wyszogrodzie i Gdyni) oraz Niemczech i Francji.

Kombinat sprawiedliwości

Podczas akcji zatrzymano 43 osoby, w tym 3 we Francji i Niemczech. To jednak nie był koniec „polowania”. Do prokuratury doprowadzono z więzień i aresztów kolejnych 11 osób. Niemal wszyscy mają za sobą bogatą kryminalną przeszłość. – Grupa „Suchego” to zbieranina niedobitków i roninów z gangów Warszawy i Mazowsza, głównie z takich gangów jak: mokotowski, „szkatułowy”, żoliborski, mławski czy pułtuski. Kiedyś ci ludzie „biegali” dla potężnych bossów, ale gdy ci poszli siedzieć w latach 2004-2010, to przeszli pod skrzydła młodszego pokolenia, bardziej obytego w Europie – opowiada jeden ze śledczych.

Trwającą trzy dni operację nadzorowano w Hadze. – W celu sprawnego przeprowadzenia czynności, w siedzibie Eurojust w Hadze stworzono centrum koordynacyjne, w ramach, którego prokuratorzy z poszczególnych krajów, w tym z Prokuratury Okręgowej w Warszawie oraz przedstawiciele Europolu na bieżąco wymieniali informacje o przebiegu czynności. Również wcześniej w toku prowadzonego śledztwa polscy prokuratorzy wielokrotnie udawali się do Hagi, gdzie omawiane były kwestie dotyczące działalności grupy oraz planowano kolejne czynności śledcze – mówi tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Do przesłuchań zatrzymanych i dowiezionych przestępców, zaangażowano wszystkich prokuratorów Wydziału II ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Od narkotyków, przez broń po lewe papierosy

Lista przestępstw, o jakie są podejrzani zatrzymani gangsterzy jest bardzo bogata. – Dominik O. ps. Suchy, usłyszał w sumie osiem zarzutów w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Pozostałe osoby są podejrzane m.in. o: wyprodukowanie ponad 900 kg amfetaminy, wewnątrzwspólnotowego nabycia środków odurzających i substancji psychotropowych, udział w obrocie znacznymi ilościami narkotyków, produkcję i rozprowadzanie nielegalnych wyrobów tytoniowych, handel bronią palną (m.in. kałasznikowami i pistoletami maszynowymi PM-63), nielegalne posiadanie broni, kradzież luksusowych pojazdów i wiele innych. Jednemu z podejrzanych odpowie za usiłowanie zabójstwa – wylicza „grzechy” zatrzymanych kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Wiadomo, że gangsterzy wysyłali do Francji, Holandii i Niemiec broń oraz narkotyki. Na Zachodzie Europy mieli swoich rezydentów, którzy pilnowali szlaków przemytniczych i współpracowali z zagranicznymi grupami przestępczymi. Spośród ponad 50 podejrzanych, aż 37 osoby trafiły do aresztów. Wobec pozostałych zastosowano poręczenia majątkowe, dozory policji oraz zakazy opuszczania kraju.

Prezent dla trzylatka

Podczas przeszukań policjanci znaleźli kilka pistoletów i karabinków wraz z amunicją, kilogramy narkotyków oraz fałszywe banknoty euro, oraz nielegalnie wyprodukowane papierosy i krajankę tytoniową. Przechwycono także dziesiątki telefonów komórkowych używanych przez gangsterów. Wiadomo, że boss grupy używał jednocześnie od 30 do 50 telefonów. Aparaty i karty były zmieniane, co kilka tygodni lub w razie wpadki.

Śledczy zajęli jednocześnie majątki przestępców, warte ponad 4,5 mln zł. Zabezpieczono 500 tyś. zł w gotówce, luksusowe samochody oraz nieruchomości. W sprawie wykorzystano tzw. konfiskatę rozszerzoną. Ci ciekawe prokuratura zabrała majątek trzyletniemu dziecku. Okazało się, że maluch jest szczęśliwym posiadaczem nieruchomości, którą jego ojciec kupił na niego.

Prokuratura i policja przekonują, że liczba osób związanych z działalnością „Suchego” i jego kompanów, może przekroczyć setkę. – Kolejne zatrzymania to kwestia czasu. Musimy się obrobić po zatrzymaniu takiej masy ludzi, ale zapewniam, że pozostali przestępcy nie powinni się czuć zbyt długo bezkarnie – mówi jeden ze śledczych.

Zaczynał od spożywczaków

„Suchy” to przykład kariery „od zera do milionera”. W latach 90. Jego nazwisko nie pojawiało się w kronikach kryminalnych. Pod koniec lat 90 trafił do więzienia, gdy razem z kompanem „obrobili” sklep spożywczy w rodzinnym Pułtusku. Obaj rabusie zostali zatrzymani, gdy z łupem wracali do domu. O. trafił na kilka miesięcy do więzienia, ale gdy tylko dostał przepustkę za dobre sprawowanie, to nie zamierzał już tracić wolności.

W 2004 roku Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce wystawiła za nim list gończy. A pięć lat później Sąd Okręgowy w Ostrołęce w 2009 roku wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, ponieważ pojawiły się informacje, że ukrywa się w Niemczech lub Holandii. Wtedy nie był już sklepowym włamywaczem, ale liderem prężnie działającego gangu, handlującego znacznymi ilościami narkotyków, głównie amfetaminy i marihuany.

Dominik O. wpadł w kwietniu 2010 r., gdy przyjechał na kilka dni do ojczyzny. W samochodzie, którym jechał, funkcjonariusze znaleźli na 20 apartów telefonicznych i ponad 30 kart sim oraz 55 tys. zł w gotówce. Po zatrzymaniu policjanci prorokowali, że „teraz O. spędzi wiele lat w więzieniu”. Wtedy się pomylili.
Źródło info i foto: TVP.info

„Bysiu” zatrzymany przez „Łowców cieni” CBŚP

„Łowcy cieni” z CBŚP zatrzymali 50-letniego Dariusza B. ps. „Bysiu” – jednego z liderów gangu pruszkowskiego skazanego za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, handel bronią i dużymi ilościami narkotyków oraz wymuszenia rozbójnicze.

Od listopada 2016 roku, na mocy decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, mężczyzna był poszukiwany listem gończym, ponieważ nie stawił się w zakładzie karnym, by odbyć wyrok 6 lat pozbawienia wolności – poinformowała w czwartek rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Agnieszka Hamelusz.

– Od kilkunastu dni funkcjonariusze ze specjalnego wydziału CBŚP, tzw. łowcy cieni, deptali „Bysiowi” po piętach. Ustalili, że ukrywa się w jednej z małych miejscowości w województwie warmińsko-mazurskim i zorganizowali zasadzkę. W miejscowości Trękusek pod Olsztynem zatrzymali samochód, w którym 50-latek był pasażerem – powiedziała Hamelusz.

Jak poinformowała, mężczyzna nie stawiał oporu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań, skąd zostanie przewieziony do zakładu karnego.

„Major” w woj. warmińsko-mazurskim

Z policyjnych ustaleń wynika, że Dariusz B. był rezydentem grupy pruszkowskiej w województwie warmińsko-mazurskim. – W jej strukturach pełnił funkcję „majora”, a jego działalność przestępcza polegała na nielegalnym handlu i wprowadzaniu do obrotu znacznych ilości środków odurzających, głównie na Warmii i Mazurach – powiedziała Hamelusz.

– Ze swojej przestępczej działalności „Bysiu” uczynił sobie stałe źródło utrzymania, które w głównej mierze wykorzystywał do zacierania śladów i ukrywania się przed organami ścigani” – podkreśliła.

„Łowcy cieni” to policjanci tworzący elitarną, tajną komórkę CBŚP. Na co dzień zatrzymują lub odnajdują tych przestępców, którzy na listach poszukiwawczych zajmują najwyższe miejsca i poszukiwani są często od wielu lat. O „łowcach cieni” lub inaczej „pościgowych” niewiele się mówi, bo ujawnienie jakichkolwiek informacji mogłoby zaszkodzić ich pracy, a nawet stanowić zagrożenie dla nich samych.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Handel narkotykami, próba porwania, handel bronią. To przestępstwa „Szkatuły”, „Belmondziaka” i grupy Bukaciaka

5 osób związanych z tzw. grupą „Bukaciaka” zatrzymali policjanci CBŚP z Warszawy. Kolejne 6 osób, w tym „Szkatuła” i „Belmondziak”, zostało doprowadzonych z aresztów śledczych, by przedstawić im kolejne zarzuty. Wszyscy odpowiedzą za handel narkotykami, a szefowie zorganizowanych grup przestępczych za inne czyny. Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Policjanci warszawskiego CBŚP od kilku miesięcy zbierali dowody na przestępczą działalność członków grup „Szkatuły”, „Belmondziaka” i „Bukaciaka”. W ostatnich dniach funkcjonariusze zatrzymali i doprowadzili w sumie 11 osób do prokuratury, a później sądu.

Najpierw funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 4 mężczyzn i kobietę powiązanych z grupą „Bukaciaka”. Do zatrzymań doszło w powiecie pruszkowskim i pod Lublinem. W ręce policjantów wpadli: Andrzej R. ps. Andron (32 l), Dariusz P. ps. Okoń (35 l.), Paweł T. ps. Frajer (34 l), Witold B. (27 l.) i Beata W. (27 l.). Przedstawiono im zarzuty uczestnictwa w obrocie ponad 60 kilogramami kokainy, marihuany i amfetaminy. „Andron” i „Okoń” zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące, a pozostali będą podpisywać dozór policji.

Następnie z aresztów śledczych policjanci dowieźli 6 kolejnych podejrzanych: Karola B. (30 l.), Krzysztofa M. ps. Mikuś (46 l.), Mariusza K. ps. Kokolino (44 l.), Marcina K. ps. Belmondziak (38 l.), Rafała S. ps. Szkatuła (42 l.) i Roberta P. (46 l.) , którym przedstawiono całe spektrum zarzutów.

Szkatuła wraz z Belmondziakiem, Kokolino i Rafałem P. odpowiadać będą za próbę uprowadzenia dla okupu mieszkańca Warszawy. Do zdarzenia miało dojść w 2002 roku, a wymienieni wraz z innymi osobami chcieli 100 tys. dolarów za uwolnienie mężczyzny, który miał zostać uprowadzony przy stadionie stołecznej Gwardii.

Oprócz tego mężczyźni usłyszeli zarzuty handlu bronią krótką i maszynową, jak również obrotu kokainą. Wszystkich czynów dopuścili się działając w zorganizowanej grupie przestępczej.

Karolowi B. przedstawiono zarzuty obrotu znacznymi ilościami marihuany i amfetaminy. W prowadzonym od 2013 r. śledztwie dotychczas rozliczono 96 podejrzanych, z których 63 zostało tymczasowo aresztowanych. Na przestrzeni tych lat prowadzący śledztwo funkcjonariusze ujawnili zwłoki 4 członków grup przestępczych zabitych przez „kolegów”, zabezpieczyli ponad 40 jednostek broni palnej krótkiej, długiej i automatycznej, zlikwidowali nielegalne laboratorium amfetaminy oraz zabezpieczyli ponad 55 kg amfetaminy i 18 kg marihuany.

Osoby powiązane z grupą, które nie rozliczyły się jeszcze ze swojej przestępczej działalności nie mogą spać spokojnie, gdyż prokuratura i policja zapowiadają kolejne zatrzymania.
Żródło info i foto: Policja.pl

Hiszpania: Policja rozbiła gang handlarzy bronią. Zatrzymano „polskiego miliardera”

„Polski miliarder”, „były wojskowy” – tak o zatrzymanym na Ibizie mężczyźnie pisze w komunikacie na swojej stronie internetowej hiszpańska policja. Miał on być szefem międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się handlem bronią i wymuszeniami. Mężczyzna, jak ustalili hiszpańscy policjanci, posługiwał się fałszywym paszportem dyplomatycznym zachodnioafrykańskiego państwa Gwinea Bissau. Na swojej rezydencji na Ibizie, umieścił nawet tabliczkę informującą, że jest to miejsce chronione prawem międzynarodowym jako terytorium konsularne.

„Polski miliarder” miał mieć obsesję na punkcie bezpieczeństwa. Według komunikatu hiszpańskiej policji urządził ze swojej rezydencji prawdziwą twierdzę – najprawdopodobniej próbując się w ten sposób chronić przed „wizytą” policji. Śledztwo w tej sprawie zaczęło się w 2012 roku, kiedy detektywi zainteresowali się mężczyzną, który prowadził życie na bardzo wysokim poziomie. Posługiwał się dyplomatycznym paszportem Gwinei Bissau, który potem okazał się być fałszywy, i przedstawiał się jako doradca premiera tego kraju. Jego willa została nabyta przez spółkę, by ukryć prawdziwego właściciela i jego rzeczywiste obywatelstwo. „Dyplomata” – jak wylicza policja – miał też słabość do bardzo drogich samochodów, które często zmieniał.

Policjantom udało się ustalić, że Polak stworzył „sieć biznesową” sięgającą Niemiec, Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii i spółkę matkę w rajach podatkowych. Za ich pośrednictwem dokonywał wyłudzeń i handlował bronią. Mężczyzna sprzedawał m.in. broń do Południowego Sudanu, rzekomo w imieniu polskich firm zbrojeniowych. Sprzedał tam co najmniej 200 tys. kałasznikowów, wyrzutnie rakiet, a nawet czołgi.

O skali procederu ma według hiszpańskiej policji świadczyć fakt, że do przemytu broni „polski miliarder” wykorzystał nawet samolot prezydenta Gambii. Siatka Polaka trudniła się także wymuszeniami rozbójniczymi i kolekcjonowaniem długów hiszpańskich biznesmenów. Zastraszał ich i groził, wysyłając do dłużników swoich ochroniarzy. Śledczy, we współpracy z policjantami z Europolu, w ramach skoordynowanej akcji, przeszukali nie tylko kilka domów i firm na Ibizie, ale także w Niemczech i Szwajcarii. Łącznie zatrzymano 9 osób.
Żródło info i foto: wp.pl

Policja stopniowo rozbija gang powstały z odłamów „Ożarowa” i „Mokotowa”

Kolejną osobę podejrzaną o wprowadzanie 200 kg narkotyków do obrotu na terenie Polski zatrzymali Policjanci CBŚP z Wrocławia. Tym razem podejrzewany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym wpadł w ręce policjantów w Toruniu. Gang, którego był członkiem powstał w wyniku połączenia odłamów grup tzw. mokotowskiej i ożarowskiej i specjalizował się m.in. w napadach na tiry, handlu bronią, narkotykami (także na skalę międzynarodową), praniu brudnych pieniędzy. Zatrzymany usłyszał zarzut udziału w obrocie znacznej ilości narkotyków, za co grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Decyzją wrocławskiego sądu, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

W ciągu ostatnich 2 lat funkcjonariusze CBŚP z Wrocławia zatrzymali 41 osób, które mogły wyprodukować 280 litrów płynnej amfetaminy, wprowadzić do obrotu blisko pół tony czystej amfetaminy, 20 tys. tabletek ekstazy, 45 kilogramów marihuany, 14 kilogramów kokainy i 6 kilogramów heroiny. Wartość czarnorynkowa narkotyków to ponad 20 milionów złotych. Śledczy zlikwidowali dwa laboratoria amfetaminy, zabezpieczając m.in. dużą ilość odczynników chemicznych i przejęli 16 kilogramów amfetaminy. Policjanci ujawnili również dwa zakonspirowane miejsca, w których członkowie zorganizowanej grupy przestępczej przechowywali broń palną służącą do ochrony przestępczych interesów. Funkcjonariusze odzyskali 6 sztuk broni palnej, w tym dwa pistolety maszynowe CZ-61 tzw. skorpiony, tłumiki i 80 sztuk amunicji.

Informacje zdobyte w początkowej fazie śledztwa pozwoliły na skuteczne wyeliminowanie i rozbicie trzonu związku przestępczego, osób kreujących się na liderów grupy. Zatrzymani zostali organizatorzy, co skutecznie zdestabilizowało działania gangu, który stracił m.in. zaplecze finansowe i nie był w stanie podjąć działań zmierzających do produkcji narkotyków. Ponadto aresztowano cztery osoby odpowiedzialne bezpośrednio za produkcję amfetaminy. Miały one specjalistyczną wiedzę i praktykę z zakresu wytwarzania środków psychotropowych.

Rozbita grupa przestępcza podjęła ekspansję na inne kraje europejskie w celu zbytu narkotyków. Poczynania policjantów CBŚP doprowadziły do likwidacji kanału przerzutu płynnej amfetaminy m.in. do Wielkiej Brytanii. Amfetaminę za granicę przemycano w tzw. pakietach. Zawierały one odpowiednio odmierzone substancje, które po zmieszaniu wywoływały reakcję chemiczną i doprowadzały do wytrącenia amfetaminy w postaci stałej – proszku/pasty.

W ramach prowadzonego śledztwa pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu policjanci odzyskali dodatkowo skradzione mienie, pochodzące z włamania do hurtowni z nawozami. Na poczet przyszłych kar i grzywny zabezpieczono mienie należące do członków zorganizowanej grupy w kwocie 108 tys. złotych. 25 członków przedmiotowej grupy zostało tymczasowo aresztowanych przez wrocławski sąd.

To jednak nie koniec śledztwa. Obecnie trwają poszukiwania za kolejnym członkiem grupy, który ukrył się w Europie. Wydany jest za nim ENA. Kwestią czasu jest jego zatrzymanie i sprowadzenie do kraju.
Żródło info i foto: Policja.pl