25 osób znalezionych w kontenerze chłodniczym na pokładzie promu do Anglii

Co najmniej 25 osób znaleziono w holenderskim porcie w kontenerze chłodniczym na pokładzie promu, który miał płynąć do Wielkiej Brytanii – donosi brytyjski „Independent”. Z danych na temat kursu statku wynika, że wrócił on do portu w mieście Vlaardingen wkrótce po wypłynięciu. Policja nie poinformowała o stanie znalezionych osób. Do portu przybyło kilka karetek pogotowia. Według zapewnień personelu statku, żadna z osób przebywających w kontenerze nie straciła życia.

Nielegalna emigracja do Wielkiej Brytanii

Niecały miesiąc wcześniej, w ciężarówce w Essex, znaleziono ciała 39 Wietnamczyków. Po makabrycznym odkryciu brytyjskie władze postawiły zarzuty dwóm osobom: 25-letniemu kierowcy ciężarówki i 23-letniemu mężczyźnie zatrzymanemu w Irlandii. Usłyszeli zarzuty zabójstwa, uczestnictwa w przemycie ludźmi oraz pomocy w nielegalnym przedostaniu się na terytorium Wielkiej Brytanii. Poszukiwane są kolejne osoby związane ze sprawą
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Holandia: Przetrzymywani na farmie przez 9 lat. Zwrot w sprawie

Holenderski sąd przedłużył w czwartek o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez dziewięć lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie kilka osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Aresztowano też ojca przetrzymywanych dzieci, którego wcześniej uznawano za ofiarę prześladowcy. Jak przekazała policja – główny podejrzany przez lokalne media opisywany jako „Josef B.” – miał bezprawnie pozbawić wolności i szkodzić zdrowiu swych ofiar. Przebywa w areszcie i ten pobyt został wydłużony o dwa tygodnie. Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z zawodu cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez dziewięć lat przetrzymywał kilka osób.

Jeszcze w czwartek w ciągu dnia pisano o nim jako jedynym podejrzanym w sprawie, który więził pięcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca. Jak jednak poinformowała holenderska policja w czwartek, śledczy zdecydowali się na kolejne aresztowanie. Zarzuty przedstawiono także 67-letniemu ojcu. Podejrzewa się go obecnie o „bezprawne pozbawienie wolności” własnych dzieci.

Związki mężczyzn z sektą Moona

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tak zwanego Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie „Kronen Zeitung” jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy. Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytoczyła z kolei słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną „grupę” z kimś innym.

„Nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić”

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

– Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić – opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. – Mówił, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy – dodał.

Następnie wyszło na jaw, że pięcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Holandia: 58-latek przez lata więził 7 osób na farmie

58-letni mężczyzna, zatrzymany na farmie w Holandii, gdzie siedem osób przez lata żyło w zamknięciu, stanie przed sądem oskarżony o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar – poinformowała w środę holenderska prokuratura.

Nie ujawniono tożsamości mężczyzny, który został zatrzymany we wtorek, gdy wyszło na jaw, że sześć osób w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji w Ruinerwold w prowincji Drenthe na północy kraju.

Podejrzany stanie przed sądem już w czwartek – głosi komunikat prokuratury.

Młodzi ludzie, których przetrzymywał przez dziewięć lat, zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w ostatni weekend. Według lokalnych mediów jedno z rodzeństwa uciekło i poprosiło o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział telewizji RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

„Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić” – podkreślił szef lokalu Chris Westerbeek. „Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy” – dodał.

Kanał telewizyjny RTV Drenthe poinformował we wtorek, że rodzina najprawdopodobniej mieszkała w piwnicy i żywiła się uprawianymi warzywami. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że widzieli mężczyznę kierującego starym samochodem. Utrzymują, że mówił on po niemiecku. W Ruinerwold mieszka około 4 tys. osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Polka porwana w Holandii uwolniona z rąk porywaczy

Niemieccy antyterroryści uwolnili porwaną w Holandii 22-letnią Polkę. Kobieta została uprowadzona w sobotę w nocy i wywieziona do Niemiec pod Kolonię. Dziś o losie porywaczy zdecyduje niemiecki sąd. Porywacze to dwóch Polaków oraz jeden Czech. Mają 26, 27 i 32 lata.

Policję zaalarmowali świadkowie uprowadzenia młodej kobiety. Według ich relacji 22-latka została zmuszona do tego, by wsiąść do samochodu, a jeden z porywaczy miał broń. Funkcjonariuszom udało się namierzyć volkswagena golfa na autostradzie w kierunku Kolonii, w pościg ruszyli antyterroryści. Udało im się zatrzymać samochód, aresztować dwóch porywaczy i uwolnić kobietę. Na szczęście nic się jej nie stało.

Trzeci podejrzany został zatrzymany w nalocie na dom w Bergheim pod Kolonią. Motywów porwania policja na razie nie podaje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Holandia: Strzelanina w miejscowości Dordrecht. Nie żyją 3 osoby

Holenderska policja poinformowała, że w miejscowości Dordrecht w strzelaninie zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna. Media podają, że sprawcą był policjant. Policja z Rotterdamu poinformowała na Twitterze, że w Dordrechcie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna.

Policjanci twierdzą, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego i należy je zakwalifikować jako „konflikt rodzinny”. Gazeta „De Telegraaf” podała, że sprawcą strzelaniny był policjant, który zabił dwóch członków swojej rodziny, a następnie popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w domu w dzielnicy willowej. Na miejscu pojawiły się wozy policyjne i karetki pogotowia. Burmistrz Dordrechtu napisał na Twitterze, że jest wzburzony „tym brutalnym incydentem” i przekazał wyrazy współczucia bliskim ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało Polki znalezione na plaży. Ustalono, co się stało

Na ciało Anastazji P. natknął się 15 kwietnia na plaży Perranporth spacerowicz. 22-latka na sobie tylko bieliznę i buty. Po odnalezieniu zwłok w mediach pojawił się policyjny apel z prośbą o pomoc w ustaleniu personaliów zmarłej. Polka mieszkała w Anglii od 2016 roku. Urodziła się w Łodzi, ale dorastała w Holandii.

Anastazja P. została znaleziona martwa rankiem 15 kwietnia na plaży w Perranporth w Anglii. Na ciało natknął się wczasowicz z Londynu, który spacerował z psem po okolicy. 22-latka miała na sobie trampki i czarną bieliznę. Ubrudzone piaskiem ciało, leżało nieopodal klifu Droskyn Point.

Jak podał serwis Cornwall Live w trakcie przeczesywania terenu, policja znalazła spodnie zmarłej oraz kurtkę. Ustalono, że 22-latka kilka godzin przed odnalezieniem jej zwłok, kontaktowała się ze swoim chłopakiem. Później usunęła swoje konto na Facebooku, opuściła czat rodzinny na aplikacji WhatsApp oraz zresetowała swojego Ipada.

Jeden ze świadków widział ją przed śmiercią, gdy siedziała na krawędzi klifu. Jak zeznał – zrobił jej nawet zdjęcie, myśląc przy okazji, że sam nie odważyłyby się, by podejść tak blisko. Zaznaczył przy tym, że nie sprawiała wrażenia kogoś, kto chce targnąć się na swoje życie.

Badanie toksykologiczne wykazało, że Anastazja P. miała w chwili śmierci w organizmie 21 mg kokainy i 1700 mg MDMA. Toksyczność tego drugiego narkotyku wynosi 1800 mg. Zdaniem policji Polka wzięła co najmniej 10 tabletek MDMA.

Koroner stwierdził, że nic nie wskazuje na to, iż 22-latka popełniła samobójstwo, a narkotyki, które zażyła wprawiają w dobry nastrój, poczucie euforii. Stwierdzono, że 22-latka zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku. Fakt, że Anastazja P. była w samej bieliźnie wytłumaczono tym, iż substancje te podnoszą temperaturę ciała. Mogła je więc celowo ściągnąć, by się ochłodzić.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Gang przemycił ponad 500 kg narkotyków

Co najmniej 500 kg narkotyków o wartości przeszło 10 mln zł przemycił i sprzedał rodzinny gang rozbity w ostatnich dniach przez CBŚP. Funkcjonariusze zatrzymali siedmioro podejrzanych. Większość z nich jest członkami jednej rodziny. Jak ustalili śledczy, członkowie gangu sprzedawali narkotyki w Polsce, Niemczech i Holandii. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za podżeganie do zabójstwa jednego z konkurentów.

Członkowie rodzinnego gangu mieli działać co najmniej od 2005 r. głównie na terenie województwa kujawsko–pomorskiego oraz Niemiec. Przestępcy przemycali narkotyki z Polski i Holandii. Ich klientami były zorganizowane grupy przestępcze z tych krajów.

– Policjanci z bydgoskiego zarządu CBŚP zatrzymali podczas akcji dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. Większość podejrzanych jest powiązana ze sobą rodzinnie. Z zebranego materiału wynika, że wówczas wprowadzono do obrotu około 250 kg amfetaminy i 250 kg marihuany. Śledczy oszacowali czarnorynkową wartość tych narkotyków na blisko 10 mln zł – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy całej siódemce przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz przemytu i obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ponadto jeden z mężczyzn odpowie także za podżeganie do zabójstwa dwóch osób, które miały przeszkadzać handlarzom w prowadzeniu ich działalności. Jeden z mężczyzn usłyszał także zarzut podżegania do popełnianie zbrodni zabójstwa dwóch osób.

Cała siódemka została aresztowana przez sąd. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania, w tym kurierów i odbiorców narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Holandia: Napad na polski sklep w Terneuzen. Nożownicy ranili dwie osoby

Dwaj uzbrojeni mężczyźni ranili nożami 28-letniego właściciela i 24-letniego pracownika polskiego sklepu w Terneuzen. Właściciel z ranami kłutymi, w ciężkim stanie trafił do szpitala w Gandawie. Trwają poszukiwania napastników.

Sprawcy napadli na sklep ok. godziny 21:15 w sobotę. Dwaj nożownicy weszli do budynku od strony zaplecza. Właściciel sklepu został pobity i wielokrotnie pchnięty nożem. Jak podaje policja, jego stan jest ciężki, ale stabilny. Pracownik, wprawdzie uniknął ran od noża, jednak został dotkliwie pobity.

Sprawcy z miejsca zdarzenia uciekli pieszo. Zarejestrowały ich kamery miejskiego monitoringu.
Źródło info i foto: wp.pl

Polak raniony noże znaleziony na przedmieściach Eindhoven w Holandii

W piątek nad ranem na przedmieściach Eindhoven w Holandii znaleziono 31-letniego Polaka z licznymi ranami kłutymi. Mężczyzna został przewieziony do szpitala i zoperowany. 31-latka znaleziono w piątek około godziny 3:30 nad ranem. Początkowo nie było wiadomo, że Polak jest poważnie ranny. Zabrano go na komisariat, gdyż nie potrafił się wylegitymować. Dopiero tam okazało się, że został poszkodowany został kilkukrotnie ugodzony nożem w brzuch.

Z komisariatu mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie został zoperowany. Policja nie mogła przesłuchać rannego, więc okoliczności napadu pozostają niewyjaśnione. Ustalono jedynie, że Polak ma 31-lat i ma na imię Paweł i wraz z innymi rodakami mieszkał w hotelu w graniczącym z Eindhoven Best.

Z ustaleń holenderskich śledczych wynika, że w czwartek wieczorem w hotelu zajmowanym przez pracowników sezonowych doszło do awantury. Musiała interweniować policja. Mężczyzna prawdopodobnie został ranny właśnie wtedy, ale nie powiedział o niczym funkcjonariuszom.

Policja poszukuje świadków, którzy mogli widzieć, w jakich okolicznościach mężczyzna odniósł obrażenia. Holenderscy funkcjonariusze podają jego rysopis: rude włosy i broda, w dniu ataku miał na sobie czarny sweter, koszulkę z napisem „Superman” i białe sportowe buty.
Źródło info i foto: wp.pl

Aresztowanie Polaka w Holandii stało się hitem w internecie. Ranił trzech policjantów. Padły strzały

30-latek niszczył samochody w holenderskim Waalwijk. Został zauważony przez dwóch policjantów stażystów, ale nie poradzili sobie ze stawiającym opór mężczyzną. Kopał ich i bił m.in. kijem od szczotki, krzyczał „So You Think You Can K***”. Nie pomógł gaz pieprzowy, policjanci oddali trzy strzały ostrzegawcze z broni ostrej. W końcu wezwali pomoc. Film z zajścia trafił do sieci.

Polak nie tylko niszczył samochody zaparkowane przy ul. Stationsstraat w Waalwijk (na południu Holandii); próbował też wyciągnąć kobietę z przejeżdżającego samochodu, ale udało się jej uciec.

„Obezwładnili z dużym trudem”

Interweniujący policjanci użyli pałek i gazu pieprzowego, ale to nie pomogło. W końcu oddali trzy strzały ostrzegawcze. Również bez skutku. Funkcjonariuszom, którzy ściągnęli posiłku udało się w końcu obezwładnić 30-latka, ale trzech z nich odniosło obrażenia: dwaj z nich twarzy, a trzeci został odwieziony do szpitala karetką pogotowia.

„Mężczyznę udało się obezwładnić z dużym trudem” – przyznaje policja z Waalwijk.

Nie wiadomo jeszcze, co było powodem jego agresji. – Trwają badania – wyjaśnił rzecznik tamtejszej policji. Jednak według lokalnych mediów, Polak był odurzony alkoholem i narkotykami.

Ulica, na której doszło do zdarzenia, przez kilka godzin była zamknięta dla ruchu.

Wideo z interwencji policji zostało umieszczone w serwisie dumpert.nl. W ciągu jednego dnia film obejrzało ponad pól miliona internautów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl