Holandia: Strzelanina w miejscowości Dordrecht. Nie żyją 3 osoby

Holenderska policja poinformowała, że w miejscowości Dordrecht w strzelaninie zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna. Media podają, że sprawcą był policjant. Policja z Rotterdamu poinformowała na Twitterze, że w Dordrechcie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna.

Policjanci twierdzą, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego i należy je zakwalifikować jako „konflikt rodzinny”. Gazeta „De Telegraaf” podała, że sprawcą strzelaniny był policjant, który zabił dwóch członków swojej rodziny, a następnie popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w domu w dzielnicy willowej. Na miejscu pojawiły się wozy policyjne i karetki pogotowia. Burmistrz Dordrechtu napisał na Twitterze, że jest wzburzony „tym brutalnym incydentem” i przekazał wyrazy współczucia bliskim ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało Polki znalezione na plaży. Ustalono, co się stało

Na ciało Anastazji P. natknął się 15 kwietnia na plaży Perranporth spacerowicz. 22-latka na sobie tylko bieliznę i buty. Po odnalezieniu zwłok w mediach pojawił się policyjny apel z prośbą o pomoc w ustaleniu personaliów zmarłej. Polka mieszkała w Anglii od 2016 roku. Urodziła się w Łodzi, ale dorastała w Holandii.

Anastazja P. została znaleziona martwa rankiem 15 kwietnia na plaży w Perranporth w Anglii. Na ciało natknął się wczasowicz z Londynu, który spacerował z psem po okolicy. 22-latka miała na sobie trampki i czarną bieliznę. Ubrudzone piaskiem ciało, leżało nieopodal klifu Droskyn Point.

Jak podał serwis Cornwall Live w trakcie przeczesywania terenu, policja znalazła spodnie zmarłej oraz kurtkę. Ustalono, że 22-latka kilka godzin przed odnalezieniem jej zwłok, kontaktowała się ze swoim chłopakiem. Później usunęła swoje konto na Facebooku, opuściła czat rodzinny na aplikacji WhatsApp oraz zresetowała swojego Ipada.

Jeden ze świadków widział ją przed śmiercią, gdy siedziała na krawędzi klifu. Jak zeznał – zrobił jej nawet zdjęcie, myśląc przy okazji, że sam nie odważyłyby się, by podejść tak blisko. Zaznaczył przy tym, że nie sprawiała wrażenia kogoś, kto chce targnąć się na swoje życie.

Badanie toksykologiczne wykazało, że Anastazja P. miała w chwili śmierci w organizmie 21 mg kokainy i 1700 mg MDMA. Toksyczność tego drugiego narkotyku wynosi 1800 mg. Zdaniem policji Polka wzięła co najmniej 10 tabletek MDMA.

Koroner stwierdził, że nic nie wskazuje na to, iż 22-latka popełniła samobójstwo, a narkotyki, które zażyła wprawiają w dobry nastrój, poczucie euforii. Stwierdzono, że 22-latka zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku. Fakt, że Anastazja P. była w samej bieliźnie wytłumaczono tym, iż substancje te podnoszą temperaturę ciała. Mogła je więc celowo ściągnąć, by się ochłodzić.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Gang przemycił ponad 500 kg narkotyków

Co najmniej 500 kg narkotyków o wartości przeszło 10 mln zł przemycił i sprzedał rodzinny gang rozbity w ostatnich dniach przez CBŚP. Funkcjonariusze zatrzymali siedmioro podejrzanych. Większość z nich jest członkami jednej rodziny. Jak ustalili śledczy, członkowie gangu sprzedawali narkotyki w Polsce, Niemczech i Holandii. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za podżeganie do zabójstwa jednego z konkurentów.

Członkowie rodzinnego gangu mieli działać co najmniej od 2005 r. głównie na terenie województwa kujawsko–pomorskiego oraz Niemiec. Przestępcy przemycali narkotyki z Polski i Holandii. Ich klientami były zorganizowane grupy przestępcze z tych krajów.

– Policjanci z bydgoskiego zarządu CBŚP zatrzymali podczas akcji dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. Większość podejrzanych jest powiązana ze sobą rodzinnie. Z zebranego materiału wynika, że wówczas wprowadzono do obrotu około 250 kg amfetaminy i 250 kg marihuany. Śledczy oszacowali czarnorynkową wartość tych narkotyków na blisko 10 mln zł – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy całej siódemce przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz przemytu i obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ponadto jeden z mężczyzn odpowie także za podżeganie do zabójstwa dwóch osób, które miały przeszkadzać handlarzom w prowadzeniu ich działalności. Jeden z mężczyzn usłyszał także zarzut podżegania do popełnianie zbrodni zabójstwa dwóch osób.

Cała siódemka została aresztowana przez sąd. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania, w tym kurierów i odbiorców narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Holandia: Napad na polski sklep w Terneuzen. Nożownicy ranili dwie osoby

Dwaj uzbrojeni mężczyźni ranili nożami 28-letniego właściciela i 24-letniego pracownika polskiego sklepu w Terneuzen. Właściciel z ranami kłutymi, w ciężkim stanie trafił do szpitala w Gandawie. Trwają poszukiwania napastników.

Sprawcy napadli na sklep ok. godziny 21:15 w sobotę. Dwaj nożownicy weszli do budynku od strony zaplecza. Właściciel sklepu został pobity i wielokrotnie pchnięty nożem. Jak podaje policja, jego stan jest ciężki, ale stabilny. Pracownik, wprawdzie uniknął ran od noża, jednak został dotkliwie pobity.

Sprawcy z miejsca zdarzenia uciekli pieszo. Zarejestrowały ich kamery miejskiego monitoringu.
Źródło info i foto: wp.pl

Polak raniony noże znaleziony na przedmieściach Eindhoven w Holandii

W piątek nad ranem na przedmieściach Eindhoven w Holandii znaleziono 31-letniego Polaka z licznymi ranami kłutymi. Mężczyzna został przewieziony do szpitala i zoperowany. 31-latka znaleziono w piątek około godziny 3:30 nad ranem. Początkowo nie było wiadomo, że Polak jest poważnie ranny. Zabrano go na komisariat, gdyż nie potrafił się wylegitymować. Dopiero tam okazało się, że został poszkodowany został kilkukrotnie ugodzony nożem w brzuch.

Z komisariatu mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie został zoperowany. Policja nie mogła przesłuchać rannego, więc okoliczności napadu pozostają niewyjaśnione. Ustalono jedynie, że Polak ma 31-lat i ma na imię Paweł i wraz z innymi rodakami mieszkał w hotelu w graniczącym z Eindhoven Best.

Z ustaleń holenderskich śledczych wynika, że w czwartek wieczorem w hotelu zajmowanym przez pracowników sezonowych doszło do awantury. Musiała interweniować policja. Mężczyzna prawdopodobnie został ranny właśnie wtedy, ale nie powiedział o niczym funkcjonariuszom.

Policja poszukuje świadków, którzy mogli widzieć, w jakich okolicznościach mężczyzna odniósł obrażenia. Holenderscy funkcjonariusze podają jego rysopis: rude włosy i broda, w dniu ataku miał na sobie czarny sweter, koszulkę z napisem „Superman” i białe sportowe buty.
Źródło info i foto: wp.pl

Aresztowanie Polaka w Holandii stało się hitem w internecie. Ranił trzech policjantów. Padły strzały

30-latek niszczył samochody w holenderskim Waalwijk. Został zauważony przez dwóch policjantów stażystów, ale nie poradzili sobie ze stawiającym opór mężczyzną. Kopał ich i bił m.in. kijem od szczotki, krzyczał „So You Think You Can K***”. Nie pomógł gaz pieprzowy, policjanci oddali trzy strzały ostrzegawcze z broni ostrej. W końcu wezwali pomoc. Film z zajścia trafił do sieci.

Polak nie tylko niszczył samochody zaparkowane przy ul. Stationsstraat w Waalwijk (na południu Holandii); próbował też wyciągnąć kobietę z przejeżdżającego samochodu, ale udało się jej uciec.

„Obezwładnili z dużym trudem”

Interweniujący policjanci użyli pałek i gazu pieprzowego, ale to nie pomogło. W końcu oddali trzy strzały ostrzegawcze. Również bez skutku. Funkcjonariuszom, którzy ściągnęli posiłku udało się w końcu obezwładnić 30-latka, ale trzech z nich odniosło obrażenia: dwaj z nich twarzy, a trzeci został odwieziony do szpitala karetką pogotowia.

„Mężczyznę udało się obezwładnić z dużym trudem” – przyznaje policja z Waalwijk.

Nie wiadomo jeszcze, co było powodem jego agresji. – Trwają badania – wyjaśnił rzecznik tamtejszej policji. Jednak według lokalnych mediów, Polak był odurzony alkoholem i narkotykami.

Ulica, na której doszło do zdarzenia, przez kilka godzin była zamknięta dla ruchu.

Wideo z interwencji policji zostało umieszczone w serwisie dumpert.nl. W ciągu jednego dnia film obejrzało ponad pól miliona internautów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w holenderskim Helmond. Ranne 2-letnie dziecko i 15-letnia rowerzystka

Po kłótni kilku młodych osób, do której doszło w poniedziałek ok. godz. 16:30 w holenderskim Helmond, padły strzały. Dwie osoby zostały ranne, wśród nich 2-letnie dziecko, które matka wiozła w foteliku na rowerze. Jeden z podejrzanych mężczyzn został aresztowany.

Do wymiany strzałów doszło przy ulicy Molenstraat w Helmond. Kule dosięgły przypadkowe osoby. 2-letnie dziecko, które jechało z matką na rowerze, zostało ranne w nogę. Kule trafiły również w ramię 15-letnią rowerzystkę, która przejeżdżała w pobliżu miejsca, gdzie doszło do wymiany ognia. Ranni trafili do szpitala.

Na miejscu zdarzenia policja znalazła samochód z wybitymi szybami. Auto miało ślady po kulach. Mężczyźni biorący udział w strzelaninie uciekli. Jeden z podejrzanych został aresztowany dwie przecznice od miejsca zdarzenia.

Policja poszukuje pozostałych uczestników strzelaniny. Niektórzy z nich mieli uciec zielonym Oplem Astrą, auto znaleziono na jednej z pobliskich ulic. Policja zabezpieczyła również szarego Volkswagena Golfa, którym mogli wcześniej poruszać się sprawcy.

Nad miejscem zdarzenia krążył policyjny śmigłowiec. Część ulic w pobliżu miejsca zdarzenia została wyłączona z ruchu. Badania ekip kryminalistycznych w tym miejscu mają potrwać kilka godzin.

– Jestem zszokowana, że doszło do strzelaniny, w której ucierpieli niewinni ludzie, zwłaszcza dzieci. To jest straszne – powiedziała Elly Blanksma, burmistrz Helmond.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

43-letnia Polka zabiła swojego męża? Rodzinna tragedia w Holandii

Rodzinna tragedia w miejscowości Losser w północnej Holandii. W sylwestrową noc w jednym z domów prawdopodobnie doszło do awantury, w wyniku której zginął 39-letni Polak. O zabójstwo podejrzana jest 43-letnia żona mężczyzny. Para wychowywała razem 3,5-roczne bliźnięta. Policja nie informuje, gdzie obecnie przebywają dzieci.

Do tragedii doszło w sylwestrową noc kilka minut po godzinie trzeciej w nocy w jednym z domów w miejscowości Losser (północna Holandia). Wezwana na miejsce policja znalazła w mieszkaniu ciało 39-letniego Polaka. Dokładne okoliczności tragedii są owiane tajemnicą.

Jak informuje telewizja RTV Oost, w nocy sąsiedzi usłyszeli hałasy dochodzące z domu 39-latka i jego żony. Około trzeciej w nocy jeden z sąsiadów miał zobaczyć błąkającego się po ogrodzie Polaka. Mężczyzna pomyślał, że jest on pod wpływem alkoholu. Najprawdopodobniej jednak, 39-latek był już wówczas ranny. Z relacji świadków wynika też, że w tym czasie w drzwiach stała 43-letnia żona Polaka. Kobieta miała przeraźliwie krzyczeć.

W związku ze śmiercią 39-latka policja zatrzymała żonę mężczyzny, obywatelkę byłej Jugosławii. Według telewizji RTV Oost, rodzina znana była wcześniej policji ze względu na przemoc domową.

Para wychowywała wspólnie 3,5-roczne bliźnięta. Policja nie informuje, gdzie obecnie przebywają dzieci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Książki o dżihadzie i samobójczych zamachach w więzieniu pełnym skazanych terrorystów

Publikacje gloryfikujące zbrojny dżihad, poświęcone samobójczym zamachom oraz poniżające Żydów i chrześcijan znaleziono w więziennej bibliotece w holenderskim Vught. Osadzeni są tam skazani m.in. za terroryzm. Holenderscy politycy żądają wyjaśnień od ministra sprawiedliwości.

Listę tytułów dziennik „De Telegraaf” otrzymał od jednego z osadzonych, który obawiał się radykalizacji współwięźniów. Potwierdziły ją władze więzienia. Holenderscy politycy są zszokowani. Zwracają uwagę, że do więzienia w Vught trafiają osoby podejrzewane o terroryzm, a walka z ich radykalizacją jest jednym z priorytetów placówki.

Zamówili je więźniowie

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa wyjaśniał, że większość książek, które dostępne są w Vught, została zamówiona przez samych osadzonych.

Wnioski więźniów o zakup książek do biblioteki ocenia ekspert w porozumieniu z imamem lub psychologiem. „De Telegraaf” zwraca uwagę, że jeden z tytułów został usunięty wcześniej z brytyjskich więzień z powodu ekstremalnych treści, o czym informowała BBC w 2016 roku.

„Całkowite szaleństwo”

Posłanka Madeleine van Toorenburg z partii Apel Chrześcijańsko-Demokratyczny (CDA) zażądała od ministra do spraw bezpieczeństwa publicznego Sandera Dekkera wyjaśnień, jak przebiega proces selekcji tytułów zamawianych przez więźniów oraz jak to możliwe, aby „tak ekstremistyczne książki” przeszły przez tę selekcję.

Polityk populistycznej Partii Wolności (PVV) Marcel de Graaff domaga się natomiast usunięcia całej literatury islamskiej z bibliotek więziennych. – To całkowite szaleństwo – skomentował.

Eksperci, z którymi rozmawiał dziennikarz „De Telegraaf”, potępiili fakt, że taka literatura jest dostępna w więzieniu. Badaczka terroryzmu Jelle van Buuren z Uniwersytetu w Lejdzie określiła to jako „związanie kota z boczkiem”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Napad na nielegalną fabrykę papierosów. Porachunki gangów?

Holenderska policja znalazła w magazynach w Susteren sześciu związanych Polaków. Okazało się, że nielegalnie produkowali tam papierosy. O napadzie na „fabrykę” mundurowi dowiedzieli się po zgłoszeniu od mieszkańców pobliskich domów, których o pomoc prosił zakrwawiony mężczyzna. Uciekł z magazynu taranując bramę samochodem. Policja nie wyklucza, że to porachunki gangów.

Sprawa wyszła na jaw we wtorek w nocy, gdy w Susteren w Limburgii zakrwawiony mężczyzna dotarł do domów w pobliżu magazynu. Okazało się, że wydostał się on z budynku taranując samochodem bramę – poważnie uszkodzone auto ranny porzucił na pobliskiej łące.

Po przyjeździe policji mężczyzna wskazał, gdzie znajdują się związani mężczyźni. Wszyscy spośród sześciu uwięzionych to Polacy. Nie ma informacji o narodowości mężczyzny, który wezwał pomoc. Śledczy ustalają okoliczności napadu. Miało uczestniczyć w nim co najmniej kilka osób. Na razie aresztowano właściciela magazynu, w którym nielegalnie produkowano papierosy.

Jednym z motywów napadu, jaki biorą pod uwagę kryminalni, są porachunki gangów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl