Zaginęła 24-letnia Marta Jaroch

Policjanci z Przemyśla proszą o pomoc w poszukiwaniach. 24-letnia Marta Jaroch wyszła z hotelu w Arłamowie (woj. podkarpackie), a kontakt z nią nagle się urwał. Wszystkie osoby, które mogą mieć informacje o dziewczynie, są proszone o kontakt.

Marta Jaroch zaginęła w poniedziałek 16 grudnia. Jak przekazują w komunikacie przemyscy policjanci – 24-latka ostatni raz miała być widziana około godz. 7:45. Wyjeżdżała wtedy z Hotelu Arłamów, w którym pracuje, w kierunku Przemyśla. Do dziś nie nawiązała kontaktu z rodziną. W hotelowym pokoju zostawiła telefon.

Marta Jaroch jest szczupłą blondynką o prostych włosach do ramion, ma około 165 centymetrów wzrostu i niebieskie oczy. W poniedziałek była ubrana w czarne spodnie, białą bluzkę, białe buty sportowe, czarną kurtkę i białą czapkę. Może poruszać się szarym Fiatem Bravo o nr rej. RPR 33083.

Przemyscy policjanci apelują: każdy, kto mógł widzieć zaginioną lub ma jakiekolwiek informacje o miejscu jej pobytu, proszony jest o kontakt na telefon nr (16) 677 3324, (16) 677 3325 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: wp.pl

Buenos Aires: Uzbrojeni mężczyźni na motocyklach zastrzelili brytyjskiego turystę. Jego syn ciężko ranny trafił do szpitala

Zastrzelono brytyjskiego turystę przed jednym z hoteli w Buenos Aires. Ranny syn ofiary został przewieziony do szpitala. Do zdarzenia doszło w sobotę 14 grudnia. „Uzbrojeni mężczyźni na motocyklach próbowali ich obrabować” – podały lokalne media.

W sobotę około godziny 11. czasu lokalnego napastnicy na motorach zagrodzili drogę mężczyźnie i jego synowi, którzy chwilę wcześniej wysiedli z taksówki. Tuż przed pięciogwiazdkowym hotelem mężczyźni szarpali się z napastnikami i odmówili oddania portfeli. Po chwili jeden z napastników postrzelił starszego 50-letniego mężczyznę w klatkę piersiową, a potem jego 28-letnego syna w udo. Lokalna policja wstępnie uznaje tragiczne wydarzenie za napad rabunkowy.

Kula uszkodziła płuco 50-latka, który wkrótce zmarł. Turystom pospieszyła z pomocą obsługa ośrodka i przypadkowi świadkowie, którzy wezwali pogotowie i policję. Funkcjonariusze zamknęli kilka sąsiednich ulic, ale napastnicy uciekli obławie. Stan 28-letniego Brytyjczyka jest ciężki, ale stabilny.

Argentyńskie media z niepokojem donoszą, że rabunki z bronią w ręku są coraz częściej i nasilają się najbardziej w grudniu w Buenos Aires.
Źródło info i foto: TVP.info

Islamiści z Al-Szabab zaatakowali hotel w Somalii

Pięciu uzbrojonych partyzantów z somalijskiej organizacji islamistycznej Al-Szabab zaatakowało we wtorek hotel SYL, położony w pobliżu rezydencji prezydenta kraju w Mogadiszu. Wszyscy napastnicy zginęli – podała AP, powołując się na policję.

„Myśleliśmy, że to policjanci, ale kiedy się do nas zbliżyli, zaczęli rzucać granatami i strzelać, więc doszło do wymiany ognia w bramie hotelu” – powiedział agencji Reutera policjant, który przedstawił się jako Ahmed.

Hotel SYL jest popularny wśród urzędników państwowych i polityków.

Rzecznik islamistów Abdiaziz Abu Musab potwierdził, że za atakiem stoi Al-Szabab. „Budynek jest domem wrogich urzędników” – dodał.

Wymiana ognia trwała około dwóch godzin. Mohamed Hussein z somalijskiej policji powiedział, że żołnierze zastrzelili trzech islamistów w pobliżu wejścia do rezydencji prezydenta, a dwóch pozostałych na parkingu pobliskiego hotelu.

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, w tym w stolicy.
Źródło info i foto: interia.pl

Karpacz: Ciało kobiety znalezione w hotelu. Została zamordowana

Do wstrząsającego odkrycia doszło w sobotę w jednym z hoteli w Karpaczu. Na balkonie jednego z pokoi znaleziono ciało 43-letniej uczestniczki odbywającej się w tym miejscu konferencji. Kobieta przyjechała w delegację z województwa zachodniopomorskiego. W niedzielę zatrzymano mężczyznę podejrzanego o dokonanie zabójstwa. To również mieszkaniec Pomorza Zachodniego.

Kobieta została najprawdopodobniej uduszona, jednak dokładną przyczynę jej śmierci ma wskazać sekcja zwłok. Nieznany jest także motyw zabójstwa. Mężczyzna dobrze znał kobietę, więc nie jest wykluczone, że zbrodni dokonano na tle uczuciowym.

Podejrzany mężczyzna miał opuścić Karpacz zaraz po dokonaniu zbrodni. 43-letni Paweł M. został zatrzymany na terenie województwa zachodniopomorskiego. W poniedziałek został doprowadzony do prokuratury, gdzie został przesłuchany. Przyznał się do winy.

Pawłowi M. grozi dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: se.pl

Karpacz: Ciało 43-latki znalezione w hotelu

W nocy z soboty na niedzielę w jednym z hoteli w Karpaczu znaleziono ciało 43-letniej kobiety. W związku ze sprawą dolnośląska policja zatrzymała mężczyznę. Ciało kobiety znaleziono na balkonie hotelowego pokoju. Jak podaje RMF FM, zatrzymany to rówieśnik ofiary – 43-letni mężczyzna, który odjechał sprzed hotelu samochodem marki BMW na angielskich numerach rejestracyjnych.

Zwłoki kobiety znaleziono ok. godziny 22:30 w sobotę. Policja nie ujawnia szczegółów. Informuje jedynie, że zlecono sekcję zwłok. Funkcjonariusze ustalają okoliczności śmierci kobiety.
Źródło info i foto: wp.pl

Warszawa: 35-latek w dwa tygodnie okradł prawie 100 razy

​Warszawska policja, we współpracy z kierownictwem hotelu na Mokotowie, zatrzymała 35-letniego pracownika technicznego, który w ciągu dwóch tygodni miał wymontować z prawie 100 pokoi urządzenia multimedialne, rozszerzające możliwości telewizorów. Straty hotelu oszacowano na 20 tysięcy złotych.

Jak poinformowała policja, w jednym z hoteli na Mokotowie, pracownik techniczny, zajmujący się usuwaniem awarii oraz obsługą techniczną hotelu, ukradł 98 zainstalowanych w każdym pokoju urządzeń multimedialnych, podłączonych do telewizorów.

Sprawca dysponował kartą, która umożliwiała mu wejście do pokoi hotelowych. Jak wynika z ustaleń policji, mężczyzna spędzał w pokojach za mało czasu, aby usunąć jakąkolwiek awarię, ale wystarczająco dużo, aby wymontować z telewizora interesujące go urządzenie.

Według śledczych, 35-letni pracownik techniczny zrobił tak 98 razy w ciągu około dwóch tygodni. Naraził tym samym swojego pracodawcę na straty wynoszące około 20 tysięcy złotych.

Sprawę na policję zgłosiło kierownictwo hotelu, które po analizie monitoringu wytypowało sprawcę kradzieży urządzeń multimedialnych.

Śledczy musieli ustalić miejsce pobytu poszukiwanego mężczyzny. W dokumentacji pracownik podał adres zamieszkania w zachodniej Polsce. Zatrzymanie utrudniał również fakt, że mężczyzna zaraz po dokonaniu kradzieży poszedł na zwolnienie lekarskie i nie pojawiał się w pracy.

Z pomocą śledczym ruszyło kierownictwo hotelu, które kilka razy próbowało skontaktować się z 35-latkiem. Dzięki prowokacji pracowników hotelu, mężczyzna przyszedł na umówione spotkanie, podczas którego został zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży.

35-latek nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Odmówił też składania wyjaśnień. Mężczyźnie grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawca kradzieży był już wcześniej karany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Korfu: Pracownik hotelu zgwałcił 14-latkę

W popularnej miejscowości turystycznej Dassia na greckiej wyspie Korfu, zgwałcono nastolatkę. Ofiarą jest 14-latka z Wielkiej Brytanii, która spędzała wakacje w kurorcie z rodzicami. Jak podają greckie media, dziewczynka miała zostać uwiedziona przez 32-letniego pracownika hotelu, a potem zgwałcona w jednym z pokojów.

Jak podał serwis Alfavita gwałt miał miejsce 14 sierpnia. Dziewczynka spędzała wakacje z rodzicami na Korfu. Zatrzymali się w jednym z hoteli w Dassia. Nastolatka miała zawrzeć znajomość z 32-letnim Albańczykiem, który był pracownikiem ośrodka.

CNN Greece podało, że mężczyzna uwiódł dziewczynkę i nakłonił do spotkania sam na sam w pokoju hotelowym. Tam doszło do gwałtu. Jeszcze tego samego dnia rodzice dziecka powiadomili o sprawie policję.

Po zatrzymaniu 32-latek przyznał się do tego, że uprawiał seks z nastolatką. Twierdził jednak, że wyraziła zgodę na stosunek. Mężczyzna przebywa w Grecji bez odpowiednich zezwoleń. 19 sierpnia zostanie przesłuchany.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemiecka policja bada morderstwa w hotelu oraz te popełnione w Wittingen

Najpierw trzy ciała w hotelu na obrzeżach Pasawy w Bawarii, a trzy dni później kolejne zwłoki w mieszkaniu w mieście Wittingen 400 kilometrów od miejsca badanego morderstwa – z taką zagadką mierzą się niemieccy śledczy próbujący rozwikłać zbrodnię, której dokonano z użyciem kuszy. Zaczęło się w sobotę od pukania do drzwi. Zaniepokojony pracownik hotelu w Pasawie (niem.: Passau) – po kilkukrotnej próbie wezwania przez drzwi gości wynajmujących od piątkowego wieczoru trzyosobowy pokój – wszedł do środka i zobaczył zwłoki.

Pięć ofiar w dwóch miejscach

53-letni mężczyzna i 33-letnia kobieta leżeli w łóżku, trzymając się za ręce. Na podłodze w pokoju znajdowało się ciało 30-letniej kobiety. Cała trójka zginęła w ten sam sposób. Ofiary miały w ciałach kilka strzał, mężczyzna m.in. w głowie, a kobieta leżąca na ziemi jedną – w klatce piersiowej.

Wszyscy zginęli od kuszy. Policja znalazła w pokoju trzy sztuki tej broni, nie jest jednak jasne, czy któraś z nich to narzędzie zbrodni. Mężczyzna i starsza kobieta pochodzili z wioski Berod w Nadrenii-Palatynacie, trzecia ofiara mieszkała w Wittingen – mieście położonym 650 kilometrów dalej na północ, w Dolnej Saksonii. Na tym lista faktów, które w sprawie tego morderstwa udostępniono opinii publicznej, się kończy. Wygląda jednak na to, że niemieccy śledczy będą musieli wkrótce odpowiedzieć na więcej pytań. Wszystko za sprawą kolejnego odkrycia, które w poniedziałek opisały już media w całym kraju. Tego dnia policjanci próbujący dowiedzieć się więcej o ofiarach zabójstwa i napastniku lub napastnikach, o których nie wiadomo nic, dotarli bowiem do wspomnianego Wittingen. Tam – w mieszkaniu najmłodszej ofiary z Bawarii – znaleźli kolejne zamordowane osoby.

Jak pisze BBC, powołując się na niemiecki dziennik „Merkur”, to dwie kobiety. Zginęły w ten sam sposób – od strzałów z kuszy. Najprawdopodobniej nie próbowały walczyć. Oznak szamotaniny czy próby ucieczki w mieszkaniu nie ma. O tym zabójstwie też wiadomo bardzo niewiele. Jak pisze gazeta, jedna z ofiar znaleziona w Wittingen była siostrą 30-latki zabitej w hotelu. Policja nie poinformowała, którego z morderstw dokonano jako pierwszego, wydaje się jednak, że to z Wittingen miało miejsce jakiś czas temu.

Agencja Reutera pisze w poniedziałkowy wieczór, że policjanci weszli do mieszkania po tym, jak sąsiedzi poinformowali władze o wydobywającym się z niego fetorze. W rękach policji jest biała ciężarówka, która w piątek pojawiła się przed hotelem w Bawarii. Jak podają niemieckie media, ma na sobie emblematy jednego z klubów łowieckich. Została zarejestrowana w Westerwaldzie w Nadrenii-Palatynacie, a więc tam, gdzie mieszkała para znaleziona w łóżku.

Śledztwo jest w toku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ciała trzech osób znalezione w hotelu w Niemczech. W ciała zmarłych były wbite bełty do kuszy

Policja w Niemczech prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci trzech osób znalezionych w bawarskim pokoju hotelowym. W ciała zmarłych były wbite bełty do kuszy – podaje AFP. 

Do tragicznego odkrycia w miejscowości Passau (niedaleko granicy z Austrią) doszło w sobotę około południa. Jak podaje AFP, w pokoju hotelowym odnaleziono zwłoki trzech obywateli Niemiec. To 33-letnia kobieta i 53-letni mężczyzna z Nadrenii-Palatynatu i 30-letnia kobieta z Dolnej Saksonii, którzy w piątek wspólnie zarezerwowali pokój. 

Według niemieckich śledczych, dotychczas nic nie wskazuje na to, by do śmierci hotelowych gości przyczyniły się osoby trzecie. W hotelowym pokoju odnaleziono dwie kusze. Szczegółowe okoliczności śmierci trójki Niemców wyjaśni śledztwo. Prokuratura zarządziła wykonanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sri Lanka. Jest nagranie z chwili przed atakiem

Na Sri Lance doszło w niedzielę do serii zamachów, z których najgorszy pod względem liczby ofiar miał miejsce w kościele w Negombo. Lokalne media dotarły do nagrania, na którym widać domniemanego sprawcę. Tuż przed wybuchem zatrzymuje się, by pogłaskać dziewczynkę.

Według najnowszych informacji liczba ofiar niedzielnych ataków terrorystycznych na Sri Lance wzrosła do 321. Około 500 osób zostało rannych – podaje BBC. Na Sri Lance obowiązuje stan wyjątkowy i godzina policyjna.

We wtorek, dwa dni po zamachach, tzw. Państwo Islamskie opublikowało komunikat, w którym twierdzi, że stoi za zamachami i nazywa sprawców swoimi „żołnierzami”. Opublikowano też nagranie, w którym domniemani zamachowcy przysięgają wierność liderowi organizacji. Nie wiadomo jednak, w jakim stopni PI rzeczywiście było zaangażowane w ataki.

W związku z zamachami do tej pory zatrzymano ponad 40 osób, w tym jednego obywatela Syrii. Pojawiają się nowe informacje, które pozwalają lepiej prześledzić bieg wydarzeń. Lokalne media zdobyły nagranie, na którym widać mężczyznę podejrzewanego o bycie jednym ze sprawców. Na materiale z kamery ochrony można zobaczyć, jak mężczyzna z dużym plecakiem wchodzi do kościoła św. Sebastiana w Negombo na chwilę przed wybuchem. Zamachowiec-samobójca zdetonował tam ładunek wybuchowy podczas wielkanocnej mszy. W tej eksplozji zginęło ponad 100 osób – więcej niż w którymkolwiek z pozostałych ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl