Szwecja: Ogromny wybuch w stolicy. To zamach?

Szwedzka policja prowadzi dochodzenie po głośnej eksplozji, która uszkodziła budynek w eleganckim centrum Sztokholmu we wczesnych godzinach poniedziałku.

Wybuch miał miejsce o 1 w nocy na ulicy Gyllenstiernsgatan w dzielnicy Östermalm w szwedzkiej stolicy. Eksplozję było słychać kilka kilometrów dalej. Wybuch uszkodził cały budynek i wiele zaparkowanych samochodów.

Incydent ten był badany jako „dewastacja zagrażająca społeczeństwu”, ale nie podejrzewano o terroryzm. Była to jedna z najpotężniejszych eksplozji w stolicy Szwecji. Jedna z mieszkańców powiedziała TT, że została obudzona w nocy przez „ogromny podmuch”, który wstrząsnął jej oknami wtedy wyszła na balkon, aby zobaczyć, co się stało.

„Były już w drodze wozy strażackie, a potem przybyło mnóstwo policji i karetek pogotowia. Widzieliśmy duży kawałek metalu, którym mogły być drzwi lub część samochodu, leżący na ulicy. Wszędzie rozrzucone było szkło z latarni ulicznych a obok samochodów było dużo metalu, więc pomyśleliśmy, że to musiała być bomba podłożona pod samochód, która wybuchła ”- powiedziała.

Powiedziała, że ​​jest szczególnie zaniepokojona tym incydentem ze względu na szkołę znajdującą się w tym samym budynku, dodając: „Gdyby miało to miejsce kilka godzin później, mogłaby to być totalna katastrofa”.

Ewakuowano około 30 osób.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Niemcy: Nie żyje 49-latek zaatakowany w pobliżu jarmarku świątecznego

W Augsburgu doszło do tragicznego w skutkach incydentu: 49-letni Niemiec, zaatakowany przez sprawcę z grupy siedmiu młodych mężczyzn, doznał tak poważnego urazu, że zmarł.

W centrum Augsburga, w pobliżu jarmarku świątecznego, piątkowej nocy około godz. 22:40 doszło do sprzeczki między dwiema parami Niemców i grupą 7 młodych ludzi o nieustalonej jeszcze narodowości. 49-letni Niemiec zmarł w następstwie ciosu w głowę, jaki zadał mu jeden z młodych mężczyzn.

Wraz z żoną i zaprzyjaźnionym małżeństwem wracał on z jarmarku świątecznego w kierunku centrum miasta, gdy doszło do sprzeczki z grupą 7 młodych mężczyzn. Jak dotąd nie wiadomo, o co wybuchła kłótnia. W jej następstwie doszło do rękoczynu: jeden z młodych mężczyzn uderzył 49-latka tak mocno w głowę, że ten stracił równowagę i upadł. Zaatakowany został także drugi, 50-letni, towarzyszący mu mężczyzna, który został uderzony w twarz. Sprawcy tego ataku zbiegli.

Policja udzieliła leżącemu na ziemi mężczyźnie pierwszej pomocy lecz pomimo reanimacji przez lekarza pogotowia ratunkowego, mężczyzna zmarł w karetce w drodze do szpitala. Obydwie kobiety nie doznały żadnego uszczerbku na zdrowiu.

Policja nie podaje jak dotąd informacji na temat narodowości młodych mężczyzn. Wdrożono natychmiastowy pościg za nimi, jednak jak dotąd bezskuteczny. Powołano 20-osobową grupę śledczą, która analizują obecnie materiał filmowy z monitoringu wokół miejsca całego zajścia. Pierwsze wyniki tych analiz mają być upublicznione w niedzielę w południe. Przypuszczalnie wtedy policja będzie mogła podać też dokładny opis sprawców.

Policja prosi ewentualnych świadków o pomoc. Przypuszcza się, że grupa młodych mężczyzn mogła już wcześniej zwrócić na siebie uwagę szczególnym zachowaniem w okolicach Königsplatz.
Źródło info i foto: interia.pl

Londyn: Incydent z bronią palną w pobliżu meczetu w Seven Kings

W nocy z czwartku na piątek londyńska policja wszczęła śledztwo po doniesieniach o wystrzale z broni palnej w pobliżu meczetu w Seven Kings na wschodzie miasta. W wyniku incydentu nikt nie został ranny, ale funkcjonariusze patrolują okolice świątyni.

Policjanci zostali wezwani na miejsce tuż przed 23 czasu lokalnego w związku z doniesieniami o tym, że w trakcie wieczornych modlitw do meczetu wtargnął uzbrojony mężczyzna. Według relacji świadków, zamaskowany napastnik został wypchnięty poza drzwi budynku, gdzie miał użyć broni.

W nocnym komunikacie Metropolitan Police zaznaczono, że pistolet najprawdopodobniej zawierał jedynie naboje hukowe. Jak dodano, nikt nie ucierpiał w wyniku zdarzenia, ani nie odnotowano żadnych szkód, a incydent nie jest na tym etapie traktowany jako zamach terrorystyczny.

Nikt też nie został aresztowany w związku ze zdarzeniem, ale świadkowie ostrzegali w rozmowie z radiem LBC, że napastnikowi udało się zbiec z miejsca zdarzenia.

Śledczy zapewnili, że będą nadal pracowali z przedstawicielami meczetu oraz lokalną społecznością w celu zagwarantowania ich bezpieczeństwa. Przez całą noc okolicę miały nadzorować patrole policji.

Od 6 maja muzułmanie na całym świecie obchodzą Ramadan, który odbywa się w ramach upamiętnienia objawienia pierwszych wersów Koranu prorokowi Mahometowi. W trakcie tego miesiąca wierni ściśle unikają jedzenia, picia (w tym wody), palenia i stosunków seksualnych od świtu do zmierzchu. Wiele społeczności organizuje następnie wspólne wieczorne posiłki (iftar), na których zgromadzeni wspólnie przełamują post i modlą się.

W 2017 roku w trakcie Ramadanu w Wielkiej Brytanii doszło do ataku terrorystycznego wymierzonego w społeczność muzułmańską, w ramach którego 46-letni Darren Osborne wjechał samochodem w grupę wiernych wychodzących z meczetu w Finsbury Park w północnym Londynie. Jedna osoba zginęła w wyniku poniesionych obrażeń, a około dziesięciu było rannych.

Z kolei w 2013 roku zradykalizowany obywatel Ukrainy Pawło Łapszyn zamordował z powodu nienawiści religijnej 82-letniego Mohammeda Saleema, a następnie przeprowadził trzy nieudane próby zamachów bombowych na meczety na terenie Birmingham (w tym jeden z nich w trakcie Ramadanu).
Źródło info i foto: interia.pl

Piła: 50-latek z nożem próbował odebrać matce niemowlę

Dramatyczne sceny na dworcu w Pile (woj. wielkopolskie). Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei ujęli 50-letniego mężczyznę, który grożąc nożem usiłował odebrać matce niemowlę. Policja nie udziela bliższych informacji o tym zdarzeniu – podaje w depeszy Polska Agencja Prasowa.

O incydencie poinformował rzecznik prasowy Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei PKP PLK Piotr Stefaniuk. Jak tłumaczył, „sobotniej nocy, funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei z Posterunku w Pile podczas weryfikacji zgłoszenia pracownika ochrony dworca ujęli mieszkańca Poznania, który groził nożem młodej matce z niemowlęciem”.

– Mężczyzna na widok umundurowanego patrolu SOK podjął próbę ucieczki, nie reagował na żadne wezwania. Po pościgu został ujęty. W celu zapobieżenia dalszej ucieczki funkcjonariusze SOK użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek. Przy mężczyźnie zabezpieczono nóż o 15 centymetrowym ostrzu – wskazał Stefaniuk.

Jak dodał, podczas zajścia nikt nie ucierpiał. – 20-letnia podróżna opowiedziała funkcjonariuszom SOK, że ujęty, nietrzeźwy mężczyzna trzymając w ręku nóż groził, że ją zabije, że zabierze dziecko. Używając przy tym bardzo wulgarnych słów. Podczas ustalania danych okazało się, że mężczyzna był już wcześniej notowany za rozboje – podał Stefaniuk.

Rzecznik SOK poinformował, że napastnika i poszkodowaną kobietę przekazano funkcjonariuszom policji z Komendy Powiatowej Policji w Pile, celem prowadzenia dalszych czynności.

Oficer prasowy KPP w Pile podkom. Żaneta Kowalska powiedziała PAP, że „policja interweniowała w sobotę w nocy na pilskim dworcu PKP, po zgłoszeniu o awanturującym się, nietrzeźwym mężczyźnie. Mężczyzna został przewieziony do izby wytrzeźwień, gdzie nadal przebywa”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policyjny pościg i strzelanina w Małopolsce. Policja zatrzymała włamywaczy

Sceny rodem z filmu akcji rozegrały się w miejscowości Prandocin w woj. małopolskim. Policjanci otworzyli ogień podczas zatrzymania dwóch włamywaczy. Jeden ze ściganych został postrzelony. Dwóch mężczyzn, którzy okradali dom, zauważył właściciel posesji. Mężczyzna natychmiast wezwał policję. Gdy włamywacze zauważyli funkcjonariuszy, od razu rzucili się do ucieczki.

Podczas pościgu udało się zatrzymać jednego ze sprawców. Drugi, nie zważając na strzały ostrzegawcze oddane przez policjantów, dalej uciekał. Zatrzymał go dopiero postrzał w okolice biodra. Rana okazała się niegroźna – życiu włamywacza nie zagraża niebezpieczeństwo.

Na miejscu pracuje prokuratura, która ustala dokładny przebieg incydentu.
Źródło info i foto: wp.pl

Incydent pod Pałacem Prezydenckim. Jest wniosek o areszt dla Przemysława S.

Jest wniosek o areszt dla Przemysława S., mężczyzny, który we wtorek samochodem staranował bariery zabezpieczające dziedziniec Pałacu Prezydenckiego, a wcześniej potrącił próbującego go zatrzymać policjanta – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Warszawska prokuratura postawiła mu zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, a także próby wtargnięcia na teren siedziby prezydenta.

Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów. Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Poza tym powiedział prokuratorowi, że nie pamięta przebiegu wydarzeń z wtorku.

Śledczy zwrócili się do sądu o aresztowanie Przemysława S.. Uzasadnia to obawą ucieczki podejrzanego – grozi mu 10 lat więzienia. Oprócz tego prokuratura tłumaczy, że mężczyzna musi mieć przeprowadzone między innymi badania sądowo-psychiatryczne. Składając wniosek do sądu o areszt śledczy chcą, by środek zapobiegawczy wobec 36-latka był wykonywany w zamkniętym zakładzie leczniczym

W śledztwie przesłuchano już funkcjonariuszy SOP, pokrzywdzonego policjanta i zabezpieczono nagrania z monitoringu z trasy przejazdu samochodu mężczyzny. Wiadomo o nim, że od jakiegoś czasu mieszkał w Warszawie i szukał pracy. Jest absolwentem wydziału prawa. Nie był karany, a samochód, którym kierował, nie był kradziony.

We wtorek mężczyzna jechał pod prąd jedną z ulic w okolicach Pałacu Prezydenckiego. Próbował go zatrzymać policjant. Kierowca potrącił go i uciekł w stronę siedziby prezydenta. Następnie z impetem wjechał na teren chroniony przez Służbę Ochrony Państwa i zatrzymał się na barierze zabezpieczającej dziedziniec, tuż przed bramą do pałacu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: 36-latek wjechał w barierę Pałacu Prezydenckiego. Wcześniej przejechał policjanta

We wtorek kierowca wjechał w barierkę przy Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Wcześniej potrącił policjanta, który chciał go zatrzymać. Moment ten udało się uchwycić na amatorskim nagraniu.

Przed Pałacem Prezydenckim doszło we wtorek do niepokojącego incydentu. Samochód wjechał w barierkę oddzielającą Pałac od ulicy. Szybko okazało się jednak, że kierowca nie miał niecnych zamiarów wobec władz, a po prostu rzucił się do ucieczki przed policją.

Wideo z incydentu przy Pałacu Prezydenckim

Przy ul. Focha przy pl. Piłsudskiego policjant zauważył samochód, który jechał pod prąd. Kierowca nie zatrzymał się na wezwanie funkcjonariusza. Wręcz przeciwnie – przyspieszył i potrącił policjanta. Później z dużą prędkością rzucił się do ucieczki, która – jak już wiemy – zakończyła się na bramce przy Pałacu Prezydenckim.

Moment potrącenia funkcjonariusza policji udało się uchwycić na nagraniu amatorskim, prawdopodobnie z okna. Widać, że kierowca przez chwilę „wiezie” policjanta na masce, a gdy ten spada, przejeżdża po jego nogach.

Potrącony policjant znalazł się pod opieką lekarzy. Ma obrażenia biodra, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wybuch samochodu pułapki w centrum Londonderry

Policja w Irlandii Północnej poinformowała w sobotę wieczorem, że podejrzewa, iż w Londonderry wybuchł samochód pułapka. Pokazano zdjęcia, na których widać płonący pojazd. „Nie ma miejsca, ani przyzwolenia dla takich aktów terroru, których celem jest ponowne wciągnięcie Irlandii Północnej w okres przemocy i konfliktu” – napisał na Twitterze, minister spraw zagranicznych Irlandii.

Do incydentu doszło w biznesowym centrum miasta, przy Bishop Street.

„Wydaje się, że nikt nie odniósł obrażeń w sobotniej eksplozji w północnoirlandzkim Londonderry, która – jak podejrzewa policja – mogła być wybuchem samochodu pułapki” – napisała na Twitterze Elisha McCallion, deputowana Sinn Fein zaraz po wybuchu.

Północnoirlandzka policja opublikowała zdjęcia, na których widać płonący pojazd na Bishop Street w centrum Londonderry. Mieszkańców wezwano, by nie udawali się w ten rejon.

Incydent łączony z brexitem

Incydent został potępiony przez wszystkie główne partie poliltyczne. Media wiążą go z brexitem i przypominają ,że dzięki porozumieniu zawartemu przed dwudziestoma laty, rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii zdołały położyć kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi.

Twardy brexit zwiększa prawdopodobieństwo przywrócenia granicy pomiędzy Irlandią i kontrolowaną przez władze w Londynie Irlandią Północną. Granica może stać się celem ataków grup militarnych – komentują media. Jednoczesnie informują, że premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego po wyjsciu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Hanower: Wznowiono ruch lotniczy po incydencie na lotnisku. Bez związku z terroryzmem

Na lotnisku w Hanowerze w sobotę ok. godz. 20 wznowiony został ruch lotniczy – poinformowała policja i władze portu. Ruch wstrzymano, gdy nieuprawniony pojazd wtargnął na płytę lotniska. Według policji zdarzenie nie miało związku z terroryzmem. Samochód ma polską rejestrację. 21-letniego kierowcę aresztowano; był pod wpływem narkotyków. Mężczyzna twierdzi, że jest Polakiem, policja to ustala.

Samochód, który wjechał na płytę, to srebrne BMW na polskich tablicach rejestracyjnych. Pojazd przez kilkaset metrów gonił samolot linii Aegean Airlines, który chwilę wcześniej wylądował, kończąc rejs z Aten.

Dochodzenie w sprawie trwa. Jak podała policja, dwudziestokilkuletni kierowca samochodu był pod wpływem amfetaminy oraz kokainy. Nie miał przy sobie dokumentów; nie wiadomo, jakiej jest narodowości. Wcześniej terminal w pobliżu incydentu został zamknięty; pozostałe dwa były otwarte.

Na lotnisku nie odbywały się starty i lądowania. Samoloty znajdujące się w powietrzu odsyłane były do innych portów lotniczych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany mężczyzna, który miał zranić trzy osoby podczas marszu narodowców we Wrocławiu

Policjanci z Wrocławia wytypowali mężczyznę podejrzewanego o rzucenie w tłum rac i innych niebezpiecznych przedmiotów podczas marszu narodowców. Ranne zostały dwie osoby i funkcjonariusz. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, a komendant wojewódzki wyznaczył 5 tys. zł nagrody za przekazanie informacji o sprawcach zdarzenia.

Jak poinformowali wrocławscy policjanci, w marszu narodowców wzięło udział ok. 9 tys. osób. „Podczas przemarszu odnotowano jeden incydent. Z kilkutysięcznego tłumu zostały rzucone race i inne przedmioty. Jeden z nich zranił dwie osoby i funkcjonariusze policji. Na szczęście obrażenia nie były groźne” – relacjonowali funkcjonariusze.

Zwrócili uwagę, że do zdarzenia doszło w miejscu, „które już wcześniej prezydentowi Wrocławia wskazywali policjanci”.

We wskazanym przez policję miejscu legalną kontrdemonstrację zorganizowali Obywatele RP, Strajk Kobiet, KOD Wrocław i Demokratyczna RP. To właśnie w jej uczestników rzucono niebezpieczne przedmioty.

„Funkcjonariusze w piśmie przesłanym do prezydenta zwracali uwagę na to, że prezydent wyraził zgodę na organizację kolejnego zgromadzenia bezpośrednio przy trasie przemarszu. Ta sytuacja niesie za sobą zagrożenie dla bezpieczeństwa. Pismo skierowane do prezydenta pozostało bez odpowiedzi, dlatego policjanci z własnej inicjatywy przeprowadzili w newralgicznym miejscu dodatkowe zabezpieczenie techniczne i osobowe. Dzięki temu, nie doszło do bezpośredniej konfrontacji pomiędzy uczestnikami obu zgromadzeń” – poinformowała wrocławska policja.

Po rozwiązaniu zgromadzenia przez obserwatora z urzędu miasta, część uczestników marszu opuściła miejsce zgromadzenia. Wobec tych, którzy nie zastosowali się do polecenia rozejścia się, będą kierowane do sądu materiały w związku z wykroczeniem. Dotyczy to również organizatorów zgromadzenia. Policja wylegitymowała w sumie ok. 250 osób.

Podczas marszu funkcjonariusze ujawnili też dwa banery z zakazanymi treściami i w związku z tym zatrzymali sześć osób. W tej sprawie wszczęto postępowanie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl