Dwie pary uprawiały seks na wieży widokowej koło Wolsztyna. Wszystko nagrały kamery, sprawę bada prokuratura

Miejskie kamery zamontowane na wieży widokowej w okolicach Wolsztyna (woj. wielkopolskie) zarejestrowały dwie pary, które uprawiały seks. Nagrania wyciekły do internetu. Sprawę bada już prokuratura, oświadczenie dotyczące incydentu wydał też burmistrz.

Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie bada sprawę opublikowania w internecie nagrań, na których widać, jak dwie pary uprawiają seks na wieży widokowej w Świętnie koło Wolsztyna w województwie wielkopolskim – podaje RMF FM. Jak przekazał rzecznik prokuratury, zawiadomienie w tej sprawie wolsztyńscy śledczy otrzymali od burmistrza miasta, Wojciecha Lisa.

Należące do urzędu miasta kamery, na których zarejestrowano uniesienia par, na co dzień mają pilnować bezpieczeństwa i porządku na wieży widokowej. Burmistrz Wolsztyna wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Z ubolewaniem potwierdzam fakt, iż do internetu wydostał się fragment zapisu z wewnętrznego monitoringu wizyjnego należącego do Urzędu Miejskiego w Wolsztynie. O powyższym fakcie poinformowałem organy ścigania. Dla dobra sprawy w chwili obecnej nie możemy udzielać żadnych innych informacji”

Zostały już wdrożone niezbędne procedury celem wyeliminowania podobnych incydentów w przyszłości” – napisał.

Jak podaje RMF FM, śledztwo prokuratury może być prowadzone pod kątem art. 191a. Kodeksu karnego, który dotyczy „utrwalania lub rozpowszechniania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody”. Grozi za to kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, ale wnioski o ściganie musiałyby złożyć osoby poszkodowane.

Z kolei za „dopuszczenie się nieobyczajnego wybryku w miejscu publicznym” grozi kara aresztu, grzywna do 1,5 tysiąca złotych lub nagana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Znieważył prezydenta w internecie. Stanie przed sądem

38-letni mężczyzna ze Stalowej Woli odpowie za nawoływanie do zbrodni wobec członków i sympatyków jednej z partii politycznych oraz publiczne znieważenie prezydenta RP. Wpisy zamieszczał na jednym z portali internetowych. Grozi mu do 5 lat więzienia. Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie nadkom. Marta Tabasz-Rygiel zawiadomienie w sprawie nawoływania do popełnienia zbrodni stalowowolska policja przyjęła w kwietniu tego roku.

– Sprawca na jednym z portali internetowych umieścił wpisy nawołujące do zabójstwa członków jednego z ugrupowań. Ustalenie tożsamości autora wpisów nie było proste, bowiem wykorzystywał on zaawansowane narzędzia maskujące tożsamość. W sprawę zaangażowali się eksperci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie – wyjawiła rzeczniczka.

Analiza śladów cyfrowych

Kolejne wpisy, tym razem znieważające prezydenta RP i innych polityków, pojawiły się 13 lipca. Wszczęte postępowanie wykazało, że autorem wpisów tych z kwietnia i lipcowych może być ta sama osoba. Analiza m.in. śladów cyfrowych pozostawionych przez sprawcę, pozwoliła ustalić, że autorem komentarzy jest 38-letni mieszkaniec Stalowej Woli. Mężczyzna został zatrzymany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany mężczyzna uciekł z pumą do lasu. Opublikował nagranie ze zwierzęciem

Ogrodzieniec (woj. śląskie). Od piątku trwają poszukiwania mężczyzny, który w klatce obok domu hodował pumę. Gdy pracownicy poznańskiego zoo, zgodnie z decyzją sądu, chcieli odebrać mu zwierzę, mężczyzna uciekł do lasu. Obecnie poszukuje go policja. Hodowca, który jest również weteranem z Afganistanu, skutecznie jednak unika schwytania. W internecie zamieścił niedawno nagranie opatrzone napisem „Bezpieczni”.

Kamil S. hoduje pumę Nubię od sześciu lat. W styczniu tego roku Sąd Rejonowy w Zawierciu wydał jednak prawomocny wyrok o przepadku zwierzęcia niebezpiecznego gatunku nieudomowionego na rzecz Skarbu Państwa i zwrócił się z prośbą do zoo w Poznaniu o przyjęcie pumy i zapewnienie jej opieki. Zastępca Prezydenta Miasta Poznania wyraził zgodę na udzielenie schronienia zwierzęciu. Dotychczas jednak mężczyzny (i pumy) nie udawało się namierzyć.

Do próby odebrania pumy Kamilowi S. doszło w piątek 10 lipca w lesie niedaleko Ogrodzieńca (woj. śląskie), w którym namierzyli go pracownicy poznańskiego zoo. Wcześniej powiadomili oni policję o swoich ustaleniach, w tym – jak donoszą na Facebooku – o „nielegalnym komercyjnym używaniu pumy przez byłego właściciela (zdjęcia za 3 tys. zł, na które zwierzę jest wożone cinquecento, warsztaty głaskania)”.

Mężczyzna jednak nie chciał oddać pumy. Zanim na miejscu zjawiła się policja, grożąc pracownikom zoo, że się zabije i przykładając sobie nóż do szyi, zbiegł wraz ze zwierzęciem do lasu.

W efekcie policja rozpoczęła poszukiwania Kamila S. i jego zwierzęcia. W obławie, oprócz lokalnych funkcjonariuszy, udział biorą siły policji z Oddziału Prewencji w Katowicach, kontrterrorystów z katowickiej komendy wojewódzkiej i śmigłowiec z komendy wojewódzkiej w Krakowie. Służby nie wykluczają, że mężczyzna ma przy sobie niebezpieczne przedmioty. Według nieoficjalnych doniesień jest to weteran, który brał udział w misji w Afganistanie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

34-latek poznawał swoje ofiary w internecie, rozkochiwał i okradał

Najpierw zdobył serce kobiety, a potem ograbił ją z majątku. Tak działał 34-letni amant polujący w internecie. Jego ofiara przejrzała na oczy, dopiero dzięki policjantom. Cwany złodziejaszek w sieci poznał 38-latkę z Kielc. Najpierw wymieniali wiadomości, a w końcu zaczęli się umawiać na randki. Amant wydawał się szarmancki i zakochany. Znajomość nabrała intymnego charakteru. Kobieta zaczęła go zapraszać do swojego mieszkania. Tam kochanek czujnie się rozglądał. Spodobała mu się zwłaszcza kolekcja złotej biżuterii.

Kobieta w końcu zorientowała się, że straciła drogocenne błyskotki. Straty oszacowała na 33 tys. zł. Była przekonana, że padła ofiarą pospolitych włamywaczy, ale śledczy nie znaleźli żadnych śladów. Wtedy pod lupę wzięli amanta i złapali go w Krakowie. – Będzie odpowiadał nie tylko za rabunek, ale i za wyłudzenie od kobiety 800 zł. Grozi mu do 8 lat więzienia – mówi sierż. szt. Karol Macek z kieleckiej policji. Mundurowi ustalają, czy oszust nie ma na sumieniu więcej ofiar.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawa zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin. Amerykanie pomogą w śledztwie

Mordercę 10-letniej Kristiny mogą pogrążyć rozmowy, które prowadził w internecie. Aby poznać ich treść, polscy śledczy wystąpili już z oficjalnym wnioskiem do Amerykanów. Wiele wskazuje na to, że Jakub A. (26 l.) korespondował w sieci również z mężczyzną, któremu początkowo chciał zlecić zabójstwo dziewczynki.

W czerwcu minie rok od brutalnego morderstwa Kristiny z Mrowin (Dolny Śląsk), a jej oprawca nadal nie stanął przed sądem. Śledczy wciąż kompletują akt oskarżenia, w którym znaczącą rolę odegra zapis internetowych rozmów prowadzonych przez Jakuba A. na Facebooku. Administratorem tych danych jest strona amerykańska, dlatego o dostęp do nich wystąpiła już Prokuratura Krajowa. Ale nie tylko profil Jakuba A. interesuje polskich śledczych.

– Wystąpiliśmy do strony amerykańskiej również o udostępnienie rozmów małej Kristiny, a także osoby, którą oskarżony podżegał do popełnienia przestępstwa – mówi Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Wszystko wskazuje na to, że Amerykanie pomogą w śledztwie.

– Otrzymaliśmy oficjalną informację, że strona amerykańska podjęła już kroki w celu ujawnienia danych – dodaje Orepuk.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Syn „króla disco-polo” opuścił areszt. Pilnuje go teraz ojciec

Król disco polo Zenon Martyniuk (51 l.) i jego ukochana żona Danuta (52 l.) nie śpią po nocach. Martwią się o przyszłość ukochanego syna. Choć Daniel (31 l.), który przed dwoma tygodniami opuścił areszt, po raz kolejny obiecał poprawę zatroskanym rodzicom, oni nie bardzo mu wierzą. Dlatego pilnują jedynaka. Cała trójka wyjechała do Puszczy Białowieskiej, gdzie mieści się drugi dom króla disco polo.

Po miesięcznej odsiadce Daniel M. wydaje się być skruszony i niczym mały chłopiec trzyma się rodziców. Ci na jakiś czas przenieśli się spod Białegostoku do Białowieży. Z daleka od nieprzychylnych spojrzeń Martyniukowie próbują przekonać syna do zmiany postępowania, a on odreagowuje ostatnie zdarzenia, podziwiając przyrodę i zwiedzając okolicę, co relacjonuje również w sieci.

– Daniel na razie trzyma się rodziców. Przebywa z nimi w drugim domu w Białowieży. Tam mają więcej spokoju i okoliczności przyrody też mają łagodny wpływ na zszargane ostatnimi czasy nerwy całej rodziny – zdradza „Super Expressowi” przyjaciel rodziny.

Mimo wszystko Zenon i Danuta nie mogą spać spokojnie. Choć cieszą się, że syn opuścił areszt, wciąż obawiają się jak długo ich jedynak będzie grzeczny. W końcu już nie raz obiecywał, że się ustatkuje, a potem znów łamał prawo i nie potrafił dogadać się z żoną, mimo że zapewniał na naszych łamach, że zrobi wszystko, by być dobrym mężem i ojcem. Teraz zamiast z nimi spędza czas z rodzicami.
Źródło info i foto: se.pl

Dane osób na kwarantannie z pow. gnieźnieńskiego wyciekły do sieci. Jest śledztwo

Dane adresowe ok. 300 osób z powiatu gnieźnieńskiego, poddanych kwarantannie w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, zostały opublikowane w internecie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. O wycieku danych poinformowały w niedzielę lokalne media. Jak podał portal gniezno.naszemiasto.pl, kilkustronicowa lista zawierająca ponad 300 adresów z terenu miasta, a także z gmin powiatu gnieźnieńskiego „krąży” w internecie od soboty.

Wczoraj otrzymałam informację telefoniczną od mieszkanki powiatu gnieźnieńskiego, która poinformowała nas, że w internecie krąży lista z adresami osób będących na kwarantannie. Poprosiłam o przesłanie tej listy na nasz adres mailowy, w celu jej weryfikacji – podkreśliła cytowana przez portal dyrektor gnieźnieńskiego sanepidu Anna Stejakowska.

Dodała, że po analizie danych okazało się, że lista jest zgodna ze stanem faktycznym.

O sprawie została powiadomiona policja i prokuratura, które wyjaśniają sprawę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Młodociana szajka handlowała pornografią z udziałem dzieci

Policja niemieckim w Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) rozbiła szajkę handlującą pornografią dziecięcą w sieci. Śledztwem objęte są 42 osoby, w tym domniemany herszt grupy – 14-latek. Agencja AFP wskazała, że ze wstępnego rozpoznania wynika, iż chłopak namówił dwie dziewczynki, aby przesłały mu pornograficzne zdjęcia i filmy z ich udziałem. Otrzymanymi materiałami następnie handlował w internecie.

Podczas śledztwa w sprawie wykorzystywania seksualnego, szerzenia treści pornograficznych z udziałem dzieci oraz oszustw zidentyfikowano 31 mężczyzn w wieku od 16 do 58 lat, którzy byli klientami głównego sprawcy.

Telewizja Deutsche Welle wskazała, że nastolatek dokonywał transakcji, posługując się wirtualną walutą. Aby uzyskane w ten sposób walory zamieniać na pieniądze, sprzedawał on potem e-walutę innym młodocianym, którzy byli wtajemniczeni w proceder lub sami rozprowadzali pornografię dziecięcą.

Sąd orzekł już o winie głównego oskarżonego na podstawie prawa karnego nieletnich. Musiał zapłacić karę pieniężną i finansowo zadośćuczynić swoim ofiarom. Dziewięciu innych nieletnich objętych zostało specjalną kuratelą pedagogiczną. Śledztwo przeciwko innym podejrzanym jeszcze się toczy.
Źródło info i foto: TVP.info

Radio Maryja ostrzega przed oszustami

„Otrzymujemy sygnały, że w internecie pojawiają się różne inicjatywy podszywające się pod Radio Maryja. Ostatnio oszuści ponownie się uaktywnili” – informuje toruńska rozgłośnia o. Tadeusza Rydzyka na swojej stronie internetowej. Według Radia Maryja oszuści propagują w sieci „spowiedź przez internet”.

Radio Maryja w opublikowanym na oficjalnej stronie komunikacie poinformowało, że w sieci pojawiają się „różne inicjatywy” podszywające się pod rozgłośnię, a oszuści ostatnio mieli ponownie się uaktywnić.

„Zakładają strony, wykorzystując wprost znaki Radia Maryja albo przerobione logo Radia Maryja, a także zdjęcia przedstawiające ojca Dyrektora. Chodzi o odbieranie dobrego imienia ojcu Dyrektorowi i Radiu Maryja, a także o kradzież” – czytamy w komunikacie.

Radio Maryja o „spowiedzi w internecie”

Rozgłośnia podkreśla, że ojciec Tadeusz Rydzyk nie ma własnej strony internetowej.

„Ostatnio po raz kolejny oszuści propagują tak zwaną „spowiedź w internecie”, pokutę online. Raz – oszuści ci drwią z Sakramentów świętych, dwa – zniesławiają Radio Maryja i ojca Dyrektora, trzy – okradają naiwnych, gdyż podają numery kont za tak zwaną „usługę” – ostrzega Radio Maryja.

Rozgłośnia podkreśla, że toruńskie radio „nigdy nie miało, nie ma i nie będzie mieć z takimi działaniami nic wspólnego”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Głogów: Uczeń przystawił nauczycielowi pistolet do głowy

Pistolet na kapiszony przystawił nauczycielowi do głowy uczeń jednej z głogowskich szkół policealnych. Ku uciesze całej klasy drwił w ten sposób z pedagoga, który – jego zdaniem – wystawił mu za niską ocenę. Film z incydentu został nagrany i wrzucony do internetu, ale szybko go usunięto. 

To bulwersujące zdarzenie miało miejsce w czwartek w Zespole Szkół Policealnych w Głogowie (woj. dolnośląskie) na jednej z lekcji w jednej z trzecich klas. Jak informuje lokalny portal myglogow.pl, jeden z uczniów wstał i zaczął chodzić po klasie.

Pistolet przy głowie nauczyciela

Po chwili podszedł do nauczyciela i drwiącym głosem krzyknął: – Słyszałem, że miała być piąteczka. Następnie wyciągnął z kieszeni atrapę pistoletu i wycelował nią w pedagoga. Nie reagował na żadne wezwania i ku uciesze kolegów wystrzelił w sufit. Nikomu nic się nie  stało, ponieważ był to niegroźny pistolet na kapiszony. 

Jeden z uczniów nagrał film z tego zdarzenia i wrzucił do internetu. Nagranie krążyło po sieci, ale wkrótce zostało usunięte. Sprawą zainteresowała się już dyrekcja szkoły.

Do szkoły od razu zostali wezwani rodzice tego ucznia. Okazał skruchę, przepraszał. Tłumaczył się, że to był tylko głupi żart. Wcześniej nie było z nim problemów wychowawczych. Został ukarany naganą dyrektora” – PAWEŁ KORZEŃ, DYREKTOR ZSP W GŁOGOWIE

W klasie odbyła się specjalna lekcja wychowawcza na ten temat, jednak to nie wszystko. Jak bowiem informuje polsatnews.pl, sprawę weryfikuje także miejscowa policja. Na razie nie ma jednak informacji na temat ew. działań podjętych przez mundurowych. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl