Straż Ochrony Kolei zatrzymała nożownika

Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei ujęli mężczyznę, który groził nożem podróżnemu. Zdarzenie miało miejsce na stacji Jaworzno-Szczakowa. Mężczyzna został przekazany policji do dalszych czynności – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Marcin Żywiołek z Komendy Głównej SOK.

Do zatrzymania doszło w niedzielę. Jak podaje Żywiołek, do patrolujących funkcjonariuszy podbiegł „roztrzęsiony podróżny, który oświadczył, że przed chwilą grożono mu nożem”.

Patrol podjął interwencję. – Funkcjonariusze SOK zauważyli na przystanku PKS znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie stacji PKP mężczyznę, którego wygląd odpowiadał opisowi, podanego przez poszkodowanego pasażera – dodał.

Sokiści ujęli podejrzanego mężczyznę, to 34-letni mieszkaniec Jaworzna. Znaleziono przy nim nóż myśliwski. Zabezpieczono go jako dowód rzeczowy.

– Patrol przekazał ujętego mężczyznę wraz z zabezpieczonym dowodem rzeczowym funkcjonariuszom z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie do dalszych czynności – podał Żywiołek.
Źródło info i foto: TVP.info

Białystok: Burda w zakładzie poprawczym. Wychowankowie rzucali w policjantów krzesłami

Policyjna interwencja w domu poprawczym w Białymstoku. Jak ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, funkcjonariusze zostali wezwani do placówki, bowiem trzech jej wychowanków zabarykadowało się w pokoju i demolowało pomieszczenie. Nastolatkowie zaatakowali również przybyłych na miejsce policjantów. Według informacji naszego reportera, do budynku zakładu poprawczego weszło – skrywając się za tarczami – kilka ekip z oddziałów prewencji.

Gdy policjanci dostali się do pokoju, demolowanego przez trzech nastolatków, zostali zaatakowani: wychowankowie placówki rzucali w nich krzesłami i szafkami. Padły również wyzwiska. Po chwili funkcjonariusze zdołali obezwładnić agresywnych nastolatków, a ci trafili do izolatek.

Teraz trwa wyjaśnianie motywów ich działania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Helsińska Fundacja Praw Człowieka interweniuje ws. Jakuba A.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała do Prokuratora Okręgowego w Świdnicy pismo ws. mężczyzny podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach 10-letniej Kristiny. Fundacja postanowiła interweniować po tym, jak media informowały o braku ustanowienia obrońcy dla Jakuba A.

HFPC domaga się od prokuratury informacji, czy podejrzanemu „został wyznaczony obrońca oraz jakie działania były podejmowane w celu jego wyznaczenia, tak aby wszelkie jego prawa wynikające z prawa krajowego oraz międzynarodowego zostały zapewnione.”

Według Fundacji „brak ustanowienia przez organy ścigania oraz sąd obrońcy, może stanowić naruszenie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Kodeksu postępowania karnego. Takie działanie może być też sprzeczne z Dyrektywą o dostępie do adwokata oraz Dyrektywą o pomocy prawnej”.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w piśmie skierowanym do Prokuratora Okręgowego powołała się na art. 42 ust. 2 Konstytucji RP: „Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”

Zdaniem HFPC, „w kontekście prawa do obrony należy zwrócić szczególną uwagę na Dyrektywę o dostępie do adwokata oraz Dyrektywę o pomocy prawnej, które w swoich artykułach nakładają na państwa członkowskie, w tym Polskę, obowiązek zapewnienia obrońcy przede wszystkim przed pierwszym przesłuchaniem. Brak ustanowienia takiego obrońcy może stanowić naruszenie prawa UE.”

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur o traktowaniu podejrzanego

W sprawie zatrzymania Jakuba A. głos zabrał również Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. „Sposób traktowania zatrzymanego przez organy ścigania stanowi poniżające traktowanie, które jest bezwzględnie zabronione zarówno przez konstytucję, jak i umowy międzynarodowe” – oświadczył KMPT, działający przy Biurze RPO. Podejrzanego o zabójstwo 10-latki z Mrowin wyprowadzono boso, w samej bieliźnie, ze skutymi rękami i nogami.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi odpowiedział rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. „(RPO – red.) Powinien złożyć kondolencje rodzinie, a policjantom i prokuraturze podziękować za skuteczne i szybkie działania przeprowadzone zgodnie z prawem” – oświadczył funkcjonariusz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kalifornia: 2-latek z workiem na głowie. Kontrowersyjna interwencja policjantów

Policjanci z Sacramento w Kalifornii opublikowali nagranie z zatrzymania 12-letniego, czarnoskórego chłopca, podejrzanego o kradzież w sklepie, a także o włamanie do samochodu stojącego na parkingu. W czasie interwencji założono mu torbę na głowę. Interwencja funkcjonariuszy wywołała oburzenie internautów. Rodzina chłopca rozważa złożenie pozwu przeciwko policjantom.

Na opublikowanym nagraniu widać, jak funkcjonariusze i sklepowy ochroniarz zatrzymują chłopaka. Podejrzany był o próbę kradzieży w sklepie. Policja zdecydowała się zamieścić film po tym, jak oskarżona została o brutalne potraktowanie chłopca.

Wcześniej w mediach społecznościowych opublikowano bowiem film nagrany przez świadka zdarzenia, na którym widać, jak mężczyzna protestuje przeciwko zatrzymaniu chłopca. Film był podstawą do oskarżenia policji o złe traktowanie czarnoskórych.

Według policjantów 12-latek był agresywny, wyzywał i kopał funkcjonariuszy. Kiedy ci prowadzili go do radiowozu, opluł jedną z policjantek. Dlatego założono mu na głowę specjalną torbę, żeby uniknąć kolejnego oplucia.

Nagranie nie rozwiało jednak wątpliwości internautów, a wręcz przeciwnie. Na filmie słychać jak chłopiec kilka razy pyta, za co został aresztowany. Prosił również o zdjęcie worka z głowy mówiąc, że nie może oddychać.

– To dobre dziecko. Nie zrobił nic złego – twierdzi adwokat Mark T. Harris, który reprezentuje rodzinę chłopca. Dodał, że dwunastolatek został fałszywie oskarżony przez ochroniarza o próbę kradzieży w sklepie.

Harris powiedział NBC News, że nigdy nie słyszał o tym, by policja używała worka. Uznał, że to „śmieszne” i zapowiedział złożenie pozwu przeciwko funkcjonariuszom.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Busko-Zdrój: Atak nożownika na policjanta. Patryk Jaki: Napastnik będzie odpowiadał za usiłowanie zabójstwa

Wobec mężczyzny, który zaatakował w sobotę policjanta w Busku-Zdroju, zastępca prokuratora generalnego zakwalifikował czyn jako usiłowanie zabójstwa; grozi mu 25 lat więzienia – poinformował w niedzielę wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki. Dwaj policjanci z Buska-Zdroju (Świętokrzyskie) zostali zaatakowani podczas sobotniej interwencji przed jednym z miejscowych marketów. W trakcie szamotaniny, jeden z policjantów dwukrotnie został dźgnięty nożem w plecy, a drugi doznał rozcięcia dłoni. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Według nieoficjalnych informacji lokalnych mediów, jeden z zatrzymanych to buski radny.

– Jedno jest pewne – za każdym razem, kiedy ktoś tak będzie się zachowywał, to czeka go stanowcza kara i my już tego przypilnujemy – powiedział Patryk Jaki zapytany w niedzielę w Polsat News o atak na policjantów w Busku-Zdroju. Dodał, że w sobotę zastępca prokuratora generalnego zakwalifikował czyn jako usiłowanie zabójstwa; mężczyźnie grozi 25 lat więzienia.

– Żarty się skończyły i żadne zdjęcie z przeszłości, sprzed wielu lat mu nie pomoże w tym, że jak on by myślał, że będzie traktowany pobłażliwie. Pokażemy, że atak na policjanta to jest atak na polskie państwo i na pewno wiele lat spędzi w więzieniu – powiedział Jaki.

W sobotę na Twitterze były szef CBA i CBŚ Paweł Wojtunik napisał: „Atak radnego na policjantów w Busku Zdrój. Dwóch policjantów rannych od noża. I to w biały dzień… Czy dlatego, że sprawca to radny związany z władzą @jbrudzinski i @PatrykJaki milczą??? Czy dlatego, że to jeden z organizatorów dzisiejszego spotkania wyborczego @PatrykJaki ???”. Post opatrzył zdjęciem radnego w towarzystwie Patryka Jakiego. To ten samorządowiec miał nożem zaatakować policjanta.

Wiceszef resortu sprawiedliwości na pytanie o to, czy mężczyzna jest jego znajomym, odpowiedział: „Żaden mój znajomy. Po prostu po spotkaniach, których odbywam codziennie dziesiątki, przychodzą różni ludzie i proszą o zdjęcie. Trudno, żebym ja pytał, żeby ktoś mi podpisał deklarację, że w przyszłości nie popełni przestępstwa” – powiedział. Dodał, że ten mężczyzna ma zdjęcia z politykami wszystkich opcji.

Patryk Jaki zapowiedział także, że pozwie Pawła Wojtunika za wpis mówiący o tym, że mężczyzna organizował jego spotkanie wyborcze. – Jeżeli szef służb posługuje się takimi oskarżeniami podczas kampanii wyborczej, nie pokazując na to żadnych dowodów, no to proszę państwa to jest kompromitacja. To najlepiej pokazuje, jak bardzo Platforma Obywatelska była nieprofesjonalnym państwem, państwem teoretycznym, jak to określił jeden z ważnych ministrów, jeżeli tak ważne funkcje pełnił człowiek, który rzuca oskarżenia bez żadnych dowodów – powiedział.

Na uwagę prowadzącego o tym, że kandydaturę radnego reklamowała minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, Jaki odpowiedział: „Zakładam, że wtedy nikt tego nie krytykował, dlatego że nie wiedział, że ten człowiek popełni przestępstwo. Nikt nie ma zdolności magicznych” – odparł.

Sobotnia interwencja policji w Busku-Zdroju była związana ze zgłoszeniem o tym, że w sklepie ktoś grozi nożem klientom. Jak wyjaśniał PAP oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju Tomasz Piwowarski, na miejsce pojechał policyjny patrol. Przed sklepem dwaj funkcjonariusze zastali 37-latka. – Zauważyli, że z rękawa jego kurtki wystaje nóż. Podczas legitymowania tego mężczyzny ze sklepu wyszedł drugi – 32-latek. Najpierw zaatakował on słownie policjantów, później zaczął ich przepychać. W trakcie akcji obezwładniania tego mężczyzny, wyciągnął on nóż i dwukrotnie dźgnął jednego z policjantów w plecy. Rany na szczęście były płytkie – uszkodziły jedynie skórę – relacjonował Piwowarski.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani. 32-latek to mieszkaniec Buska, a 37-latek jest z Kielc. Mężczyźni odmówili badania alkomatem – pobrana została im krew do badań na obecność alkoholu i tego, czy nie są pod wpływem środków odurzających. Wieczorem było wiadomo, że młodszy z mężczyzn był trzeźwy, a starszy miał 1,6 promila alkoholu we krwi.

Piwowarski tłumaczył, że 32-latkowi może być postawiony zarzut czynnej napaści na policjanta, co jest zagrożone karą do 10 lat więzienia.

Policja potwierdziła, że jedna z zatrzymanych osób to miejski radny, nie podaje jednak jego danych osobowych. Według informacji podawanych przez lokalne media, zatrzymany radny startował w ostatnich wyborach samorządowych z lokalnego komitetu. Mężczyzna jest związany ze stowarzyszeniem „Młode Busko”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjant raniony nożem podczas interwencji

Funkcjonariusz policji został ugodzony nożem w plecy podczas dramatycznych wydarzeń w sklepie w Busku-Zdroju (woj. świętokrzyskie) – informuje RMF FM. Policja została wezwana do markety przy ul. Poprzecznej w Busku Zdroju. Tam dwóch mężczyzn awanturowało się, a jeden z nich groził nożem klientce. Gdy służby dotarły na miejsce, doszło do szamotaniny. Napastnik zaatakował nożem policjanta, zadał mu kilka ciosów w plecy.

32-latka i 37-latka udało się obezwładnić dzięki pomocy klientów i przechodniów, a policjanta przewieziono do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mężczyzny prawdopodobnie byli pod wpływem środków odurzających. Reporter RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że jednym z napastników jest radny Buska-Zdroju.
Źródło info i foto: kielce.onet.pl

Śmierć podczas akcji antyterrorystów w Lublińcu

Do zdarzenia doszło w Lublińcu, podczas interwencji ws. podejrzenia o handel narkotykami. Mężczyzna miał zasłabnąć podczas przeszukania. Wszczęto śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci.

Sytuacja miała miejsce 15 stycznia w Lublińcu (woj. śląskie). Policja przeprowadzała akcję w stosunku do mężczyzny, który był podejrzewany o handel narkotykami. Towarzyszyli im antyterroryści, bo 35-latek był w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko mieniu i napaść na funkcjonariusza – podaje dziennikzachodni.pl. Podczas przeszukania u mężczyzny znaleziono amfetaminę i marihuanę.

W trakcie akcji 35-latek zasłabł. Próba reanimacji nie przyniosła skutku. Ratownicy, którzy przybyli na miejsce akcji, stwierdzili zgon 35-latka. Według prokuratora do śmierci podejrzanego nie przyczyniły się osoby trzecie. Dokładne przyczyny zgonu wyjaśni sekcja zwłok. Wszczęto postępowanie ws. niemyślnego spowodowania śmierci. Sprawę bada Biuro Spraw Wewnętrznych KGP.
Źródło info i foto: wp.pl

Warszawa: Gwałt na 40-letniej kobiecie w Parku Bródnowskim

W Parku Bródnowskim zgwałcono kobietę – poinformowała stołeczna Straż Miejska. To jej pracownicy dotarli jako pierwsi do poszkodowanej. Zostali wezwani do interwencji w sprawie nietrzeźwej leżącej na ławce. Szybko jednak okazało się, że kobieta mogła paść ofiarą przemocy seksualnej.

Zgłoszenie o incydencie odebrali strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego. Gdy 26 września ok. godz. 18 patrolowali Targówek, centrala poprosiła ich o sprawdzenie sytuacji w Parku Bródnowskim, ponieważ ktoś zauważył tam dziwnie zachowującą się osobę.

„Na miejscu funkcjonariusze zastali starszą kobietę, która zgłosiła zdarzenie i wskazała na jedną z ławek. Siedziała na niej zapłakana i przestraszona czterdziestolatka” – czytamy w komunikacie straży miejskiej.

Natychmiast przystąpiono do działania. Strażnicy okryli poszkodowaną kocem termicznym i zapytali o przebieg zdarzeń. Kobieta wyznała, że boli ją podbrzusze. Twierdziła też, że około południa „została zgwałcona przez nieznanego mężczyznę”. Funkcjonariusze sporządzili rysopis podejrzanego na podstawie wskazówek 40-latki.

Kobietą zajęli się wezwani na miejsce ratownicy pogotowia. Powiadomiono też policję. – Wyjaśniamy okoliczności dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa, w którym ta kobieta mogła zostać pokrzywdzona. Nic więcej nie możemy na tę chwilę skomentować – przekazała redakcji WawaLove podkom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Kalisz: Policjanci przyjechali na interwencję domową, przejęli cztery kilogramy dopalaczy

Kaliscy policjanci interweniowali w sprawie awantury domowej i przejęli… cztery kilogramy środków odurzających. W sprawie zatrzymano 34-letniego mężczyznę. Odpowie nie tylko za wytwarzanie substancji psychotropowych, ale też za uszkodzenie w lipcu dziewięciu aut. Wszystko rozegrało się w ostatni piątek na terenie osiedla Korczak w Kaliszu. Wieczorem policjanci zostali skierowani na interwencję związaną z awanturą domową.

Z kartonami przed drzwiami

– Na miejscu zastali 34-latka, który wraz ze swoim „dobytkiem” przebywał na klatce schodowej. Policjantów zainteresował jeden z kartonów, w którym znajdował się susz roślinny. Wstępne badanie substancji testerem narkotykowym, wykazało obecność metaamfetaminy. Mężczyzna został zatrzymany – informuje Anna Jaworska-Wojnicz z kaliskiej policji.

W trakcie interwencji policjanci zabezpieczyli łącznie blisko cztery kilogramy suszu.

– Podczas przesłuchania 34-latek przyznał, że nasączył susz jednym ze związków chemicznych wymienionych w znowelizowanym rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie wykazu substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych – wyjaśnia policjantka.

Odpowie też za uszkodzenie aut

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kaliszu. Zgromadzony przez policjantów materiał dowodowy, pozwolił prokuratorowi na przedstawienie podejrzanemu kilku zarzutów. Mężczyzna odpowie m.in. za wytworzenie znacznych ilości nowych substancji psychotropowych. Okazało się też, że to on ma odpowiadać za uszkodzenie dziewięciu pojazdów w lipcu tego roku.

– Sąd zastosował wobec podejrzanego 34-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – kończy Jaworska-Wojnicz.

Mężczyźnie grożą co najmniej trzy lata więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Interwencja policji pod Sejmem uzasadniona. Zatrzymani usłyszeli zarzuty

Zachowanie policjantów pod Sejmem było profesjonalnie, zdecydowane i takie powinno być; mieliśmy do czynienia z sytuacją niezwykle dynamiczną, sytuacją, w której została naruszona nietykalność funkcjonariuszy publicznych – powiedział w sobotę PAP rzecznik KSP kom. Sylwester Marczak.

Zachowanie policjantów było profesjonalnie, zdecydowane i takie powinno być – powiedział w sobotę Marczak. Odniósł się tak do krytyki opozycji i niektórych mediów w sprawie piątkowej interwencji policji podczas protestów przed Sejmem przeciwników ustawy o SN.

Jeśli chodzi o działanie policjantów, przede wszystkim należy podkreślić, że mieliśmy do czynienia z sytuacją niezwykle dynamiczną. Sytuacją, w której została naruszona nietykalność funkcjonariuszy publicznych – podkreślił Marczak. Jak dodał, zatrzymano cztery osoby „nie za to, że protestowały, tylko za to, że zachowywały się agresywnie”.

Jeden z nich miał uderzyć policjanta, kolejne osoby miały szarpać policjanta i rzucać w nich przedmiotami. W takiej sytuacji wymaga się od policjantów zdecydowanego działania i takie zdecydowane działanie było. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że te osoby stawiały czynny i bierny opór, konieczne było użycie środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i policjanci zrobili to w sposób zdecydowany i prawidłowy – oświadczył rzecznik KSP.

Jak zauważył, takiego zachowania wymaga się od policjantów w sytuacjach wyjątkowych, a taką sytuacja było zachowanie protestujących pod Sejmem. Gdyby te osoby zachowywały się zgodnie z prawem, nie byłoby konieczności interwencji policjantów – ocenił.

Marczak, odnosząc się do wypowiedzi świadków zdarzeń pod Sejmem dotyczących brutalnego potraktowania protestujących, mi.in. kopania ich przez policjantów, powiedział, że są to nieprawdziwe informacje. Ewidentnie widać to na nagraniach z interwencji policji dostępnych w mediach – zauważył.
Źródło info i foto: RMF24.pl