Warszawa: Zablokowali antyaborcyjną ciężarówkę. Interweniowała policja

Kilka osób usiadło na ulicy w centrum Warszawy uniemożliwiając przejazd ciężarówki, oklejonej antyaborcyjnymi hasłami i zdjęciami. Interweniowała policja. Protestujących usunięto z ulicy siłą. Sytuacja miała miejsce w piątek po południu przy placu Konstytucji w Warszawie.

Kilka osób usiadło na przejściu dla pieszych, blokując przejazd ciężarówki, oklejonej antyaborcyjnymi hasłami i zdjęciami. Interweniowała policja. Na nagraniu, autorstwa Aleksandry Żurik, które opublikował reporter Polsat News Dawid Styś widać, jak funkcjonariusze usuwają blokujące osoby siłą. Jedna z osób została wyniesiona przez dwóch policjantów.

Po kilku minutach ciężarówka odjechała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śmierć podczas policyjnej interwencji

35-latek śmiertelnie postrzelony przez funkcjonariuszy podczas policyjnej interwencji w Warninie. Nad ranem funkcjonariuszy wezwali na pomoc rodzice mężczyzny. Był wobec nich agresywny i miał w obu rękach noże. Zaatakował nimi policjantów – powiedziała oficer prasowa koszalińskiej policji. Do zdarzenia doszło ok. godz. 4 rano w Warninie w woj. zachodniopomorskim.

Policjanci zostali wezwani na interwencję przez rodziców 35-latka, który miał być wobec nich agresywny, biegać po posesji z nożami w obu rękach. Rodzice zabarykadowali się przed synem w pokoju. On miał się do nich dobijać. Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, zobaczyli mężczyznę trzymającego w rękach noże.

Pomimo wezwania do odrzucenia niebezpiecznych przedmiotów, mężczyzna zaatakował nimi funkcjonariuszy. W związku z tym policjanci oddali strzały ostrzegawcze, a następnie użyli broni w stosunku do napastnika. Jeden z oddanych strzałów ranił 35-latka – mówi Monika Kosiec, oficer prasowa koszalińskiej policji. Kula trafiła mężczyznę w okolicę szyi.

Na miejscu była już wezwana wcześniej karetka pogotowia. Natychmiast załoga karetki i policjanci przystąpili do udzielenia pomocy medycznej mężczyźnie, jednak nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych. 35-latek zmarł – powiedziała Kosiec.

35-latek miał mieć problemy psychiczne.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Koszalinie, wszczęte zostało również wewnętrzne postępowanie przez Wydział Kontroli KWP w Szczecinie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Interwencje policji podczas Marszu Niepodległości

„Podejmowane są interwencje wobec osób, które w Al. Jerozolimskich używały materiałów pirotechnicznych. Zabezpieczono kilkadziesiąt sztuk rac i świec dymnych” – poinformowała warszawska policja zabezpieczająca Marsz Niepodległości.

Stołeczna policja poinformowała na Twitterze, że podejmowane są interwencje wobec osób, które w Alejach Jerozolimskich używały materiałów pirotechnicznych. „Zabezpieczono kilkadziesiąt sztuk rac i świec dymnych. Legitymowane są osoby, które używały takich materiałów” – przekazano.

„W Al. Jerozolimskich w centrum miasta na pasy ruchu przeznaczone dla pojazdów weszły osoby piesze. Policjanci kierują do nich komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem. Osoby są informowane, że zgromadzenie w takiej formule jest nielegalne” – podano także w osobnym komunikacie.
Źródło info i foto: interia.pl

Tragiczny finał policyjnej policyjnej interwencji

Prokuratura Rejonowa w Siedlcach wyjaśnia okoliczności tragicznie zakończonej policyjnej interwencji w tym mieście. 34-letni mężczyzna zmarł po tym, jak funkcjonariusze użyli wobec niego gazu i skuli go kajdankami. Tragiczne wydarzenia rozegrały się w piątek na jednej z posesji w Siedlcach. Jak poinformowała mazowiecka komenda policji, funkcjonariuszy wezwała matka zachowującego się agresywnie 34-latka.

Z relacji policjantów wynika, że mężczyzna zachowywał się agresywnie również wobec nich, nie reagował na wydawane mu polecenia.

34-latek uderzył jednego z policjantów w twarz: wtedy użyto wobec niego gazu i założono mu kajdanki.

W pewnym momencie – jak podała mazowiecka komenda – mężczyzna zaczął słabnąć i tracić przytomność. Zmarł mimo udzielonej mu pomocy. Trwa wyjaśnianie okoliczności interwencji. Dzisiaj – jak poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej w Siedlcach Katarzyna Wąsak – policja przekazała śledczym materiały dot. piątkowych wydarzeń.

„W tej chwili trwają czynności dowodowe. Prokurator przesłuchuje w charakterze świadków rodziców 34-latka. W południe ma być przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny, aby ustalić przyczyny jego zgonu” – przekazała prok. Wąsak.

Okoliczności interwencji badają także policjanci z Wydziału Kontroli KWP w Radomiu i z Biura Spraw Wewnętrznych KGP. Jak zaznacza mazowiecka komenda: ze wstępnych ustaleń wynika, że policjanci już wcześniej kilkakrotnie interweniowali w związku z agresywnym i irracjonalnym zachowaniem 34-latka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Siedlce: Tragiczny finał policyjnej interwencji

Policyjna interwencja w Siedlcach zakończyła się śmiercią 34-letniego mężczyzny. Mężczyzna zmarł po użyciu wobec niego gazu i skuciu go kajdankami. Sprawę wyjaśnia prokuratura. Jak poinformowała PAP szefowa Prokuratury Rejonowej w Siedlcach Katarzyna Wąsak, w poniedziałek policja przekazała śledczym materiały dotyczące piątkowej interwencji na jednej z posesji w Siedlcach.

„W tej chwili trwają czynności dowodowe. Prokurator przesłuchuje w charakterze świadków rodziców 34-latka. W południe ma być przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny, aby ustalić przyczyny jego zgonu” – przekazała PAP prokurator.

Siedlce. 34-latek zmarł po policyjnej interwencji

Jak poinformowała mazowiecka komenda policji, do interwencji doszło w piątek na jednej z posesji w Siedlcach. Policjantów wezwała matka agresywnie zachowującego się 34–latka. Z relacji policji wynika, że kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, zastali agresywnego mężczyznę, który nie reagował na wydawane mu polecenia. 34-latek uderzył w twarz jednego z policjantów. Wówczas użyto wobec niego gazu i założono mu kajdanki. W pewnym momencie mężczyzna zaczął słabnąć i tracić przytomność. Mimo udzielonej pomocy, 34-latek zmarł. Na miejsce wezwano prokuratora.

Okoliczności piątkowej interwencji badają także policjanci Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu oraz z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Żyrardów: 31-latka zaatakowała policjantów nożami. Funkcjonariusz śmiertelnie postrzelił kobietę

Trwa wyjaśnianie okoliczności wieczornej interwencji policji w Żyrardowie na Mazowszu, w trakcie której funkcjonariusz śmiertelnie postrzelił kobietę. Wcześniej 31-latka poraniła nożami mężczyznę i zaatakowała policjantów.

W czwartek około 21:00 policjanci wezwani zostali do awantury domowej, w czasie której miało dojść do użycia noża. W mieszkaniu jednej z żyrardowskich kamienic znaleźli zakrwawionego mężczyznę, na podwórzu zaś zastali agresywną kobietę, trzymającą w rękach dwa noże.

Jak relacjonuje rzeczniczka mazowieckiej policji podinsp. Katarzyna Kucharska: „Po wejściu do mieszkania potwierdzono, że na podłodze leży zakrwawiony mężczyzna. Policjanci zaczęli udzielać mu pomocy, gdy usłyszeli krzyki dochodzące z podwórka. Na zewnątrz zobaczyli kobietę, która była agresywna”.

31-latka zachowywała się – jak podaje policja – irracjonalnie, atakowała policjantów, nie reagując ani na ich wezwania, ani na użycie gazu łzawiącego. Nie zadziałał także oddany w powietrze strzał ostrzegawczy.

Kolejny oddany został w jej kierunku – jak zaznacza podinsp. Kucharska: „w celu odparcia bezpośredniego zamachu na życie funkcjonariuszy”.

Rannej kobiecie policjanci natychmiast udzielili pomocy, którą kontynuowali wezwani na miejsce ratownicy medyczni. Mimo to 31-latka zmarła w szpitalu. Do szpitala trafił także zraniony przez nią mężczyzna. Wyjaśnieniem okoliczności sprawy zajmują się prokurator i policjanci m.in. z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzały podczas interwencji policji w Poznaniu

Przed godziną siedemnastą patrol prewencji podjął interwencję w rejonie skrzyżowania Szamarzewskiego i Polnej. W trakcie interwencji padły strzały. Informacje o działaniach policji w rejonie Szamarzewskiego i Polnej przekazali nasi czytelnicy, a rzecznik policji potwierdza te informacje

– W tej chwili trwa zbieranie informacji na temat tego zdarzenia. Mogę jedynie potwierdzić, że patrol prewencji, który pełnił rutynowy patrol w tej okolicy podjął interwencję, w trakcie której padły strzały. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Nie znam jeszcze powodów tej interwencji – relacjonuje Andrzej Borowiak.

Otrzymaliśmy kolejne informacje o zajściu na Jeżycach – Patrol prewencji, który pełnił służbę w tym rejonie, został powiadomiony o mężczyźnie, który wybija szyby w zaparkowanych samochodach. Policjanci podjęli interwencję, ale mężczyzna był bardzo agresywny. Doszło do szarpaniny, a mężczyzna próbował uciekać. Ostatecznie został ujęty przez grupę realizacyjną, która bardzo szybko pojawiła się na miejscu zdarzenia. Z wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna jest pod wpływem środków psychoaktywnych, a w związku z tym został przewieziony na toksykologie – wyjaśnia Borowiak. Kwestia oddanych strzałów będzie wyjaśniana. W tej chwili policja nie precyzuje, kto strzelał.
Źródło info i foto: epoznan.pl

Widmo wojny domowej w Szwecji

Szokujące słowa szwedzkiej policji. Wygląda na to, że Szwedzi zupełnie nie radzą sobie z wewnętrzną sytuacją w swoim kraju. Międzynarodowi eksperci oceniają, że niedługo Szwecję czeka katastrofa humanitarna i może nie obejść się bez interwencji militarnej obcego wojska.

Szef szwedzkiej policji Dan Eliasson przyznał w publicznej telewizji, że funkcjonariusze nie są już w stanie powstrzymać chaosu, który opanował kraj. Jego słowa są cytowane przez dziesiątki portali internetowych m.in. Jihad Watch czy Info Wars.

Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. W związku z sytuacją w kraju aż 80 % policjantów chce opuścić służbę. Nie ma co się dziwić- służba w szwedzkiej policji to stan permanentnego zagrożenia życia. Z kolei w tajnym raporcie policji, który wyciekł do internetu, można przeczytać że liczba stref no-go wzrosła do liczby 61. Są one siedliskiem przemocy, gwałtów, codziennie dochodzi w nich do strzelanin oraz podpaleń samochodów.

– Obawiam się, że to koniec dobrze zorganizowanego, spokojnego i egalitarnego społeczeństwa Szwecji, jakie znamy z przeszłości. Nie będę zdziwiony jeśli wkrótce wybuchnie tam wojna domowa. W niektórych miejscach można uznać, że już wybuchła – ocenia ekspert ONZ ds. sytuacji kryzysowych Johan Patrik Engellau.

W podobnym tonie wypowiada się Magnus Ranstrop, ekspert ds. terroryzmu z Szwedzkiej Akademii Obrony Narodowej.

– Na niektórych obszarach ekstremiści przejęli kontrolę. Zagrożone są podstawowe normy sprawiedliwości i spokoju społecznego. Policja się rozpada i jest coraz gorzej. W Szwecji mamy do czynienia z katastrofą – napisał w raporcie.

– W części dzielnic Sztokholmu panuje bezprawie. System prawny, filar każdego państwa demokratycznego, zawala się – informuje jeden z szefów policji Lars Alversjø.

Co więcej, szwedzka służba bezpieczeństwa Säpo ostrzega, że w kraju znajduje się tysiące islamistów związanych z ISIS. Portal Jihad Watch ocenia, że sytuacja jest tak dramatyczna, że bez interwencji z zewnątrz się nie obędzie.

Tymczasem rząd i liberalne media nadal promują politykę multi-kulti oraz zachęcają do przyjmowania jeszcze większej liczby uchodźców, zamiast postarać się zmienić dramatyczną sytuację w Szwecji.

– Obawiam się, że punkt krytyczny został już przekroczony – podsumował Engellau
Źródło info i foto: dzienniknarodowy.pl

List gończy za Krzysztofem Pomorskim

Po interwencji Ewy Żarskiej wymiar sprawiedliwości odwiesił śledztwo i poważnie zajął się sprawą mężczyzny, który w internecie chwalił się innym pedofilom morderstwem kilkuletniej dziewczynki i przez lata cieszył się wolnością.

Policja przez wiele lat nie potrafiła ustalić miejsca pobytu Pomorskiego, dziennikarce udało się to bez problemu. Wystarczyło wpisać do wyszukiwarki google imię i nazwisko mężczyzny.

Tak właśnie zrobiła Ewa Żarska z Polsat News. Dowiedziała się, gdzie mieszka, co robi i jak żyje mężczyzna, znany w tak zwanym ciemnym internecie jako Piotr. Mało tego – rozmawiała z nim nawet przez telefon.

Dziennikarskie śledztwo trwało kilka miesięcy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura bada sprawę postrzelenia 37-latka przez policjantów

Warszawska prokuratura i policja wyjaśniają okoliczności interwencji, w wyniku której policjanci postrzelili 37-latka, który uciekał przed nimi samochodem i próbował przejechać funkcjonariusza. Życiu rannego w głowę mężczyzny nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci zwrócili uwagę na kierowcę samochodu osobowego, który zatrzymał się przy ulicy Wieczorkiewicza na Pradze-Północ.

„Mieli podejrzenie, że może posiadać środki odurzające. Gdy podeszli do samochodu i pokazali legitymacje służbowe, mężczyzna gwałtownie ruszył i zaczął uciekać” – powiedziała w piątek PAP podinsp. Magdalena Bieniak z zespołu prasowego stołecznej policji.

Jak poinformowała, uliczny pościg zakończył się na ulicy Janinówka na Targówku, gdzie mężczyzna próbował staranować radiowóz i niemal potrącił interweniującego policjanta.

„Funkcjonariusze użyli broni palnej. Mężczyzna został niegroźnie ranny w głowę. Trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wspólnie z prokuraturą wyjaśniamy całą sprawę” – powiedziała podinsp. Magdalena Bieniak.

37-latek był w przeszłości notowany za przestępstwa narkotykowe, rozboje, kradzieże, włamania i paserstwo – dodała.
Żródło info i foto: interia.pl