Schwytano przywódcę Państwa Islamskiego. Był typowany na następcę al-Baghdadiego

Władze Iraku ogłosiły schwytanie jednego z przywódców ISIS. Iracki wywiad uważa, że Abdulnasser al-Qirdash był następcą zabitego w październiku Abu Bakr al-Baghdadiego. W nalotach irackich służb na kryjówki ISIS miało zginąć „wielu” innych terrorystów.

Przywódca ISIS aresztowany w Iraku. Iracki wywiad triumfalnie ogłosił schwytanie jednej z najważniejszych postaci w Daesz po śmierci lidera organizacji, Abu Bakr al-Baghdadiego. W irackich nalotach na kryjówki ISIS zginęło ponoć „wielu” innych członków ISIS.

Dziś terrorysta o imieniu Abdulnasser al-Qirdash, kandydat na następcę przestępcy al-Baghdadiego, został aresztowany. Zatrzymanie nastąpiło po dokładnym wywiadzie – napisano w komunikacie Irackiej Narodowej Służby Wywiadowczej.

Irakijczycy nie podają szczegółów akcji. Nie wiadomo, gdzie ukrywał się Abdulnasser al-Qirdash, ani w jaki sposób irackie służby wpadły na jego trop. Do komunikatu wywiadu dołączono zdjęcia przedstawiające ponurego al-Qirdasha w kraciastej koszuli, a potem pokazano go w stroju więziennym.

Według arabskich mediów Al-Qirdash był szefem „komitetu negocjacyjnego” ISIS. Był ważną postacią w Al-Kaidzie jeszcze przed powstaniem tzw. Państwa Islamskiego. Dowodził islamistami w bitwie o Al-Baghuz Faukani w Syrii – ostatnią enklawę ISIS – w lutym 2019 roku.
Źródło info i foto: o2.pl

Niemcy: Zatrzymano członków ISIS, którzy planowali zamach

Funkcjonariusze niemieckiej prokuratury federalnej aresztowali w środę czterech mężczyzn podejrzanych o współpracę z Państwem Islamskim (IS) i planowanie zamachów terrorystycznych na terenie RFN. Aresztowani to obywatele Tadżykistanu. Do zatrzymania doszło w godzinach porannych na terenie kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia.

Prokuratura podejrzewa, że na celowniku podejrzanych miały znajdować się placówki Stanów Zjednoczonych, jak i pojedyncze osoby uznane przez terrorystów za “krytyków islamu”.

Niemcy: Rozbito siatkę terrorystyczną

Jak podają niemieckie media, plany przeprowadzenia zamachów nie były jeszcze bliskie zrealizowania. Członkowie komórki terrorystycznej mieli natomiast broń palną oraz zamawiali przez internet materiały potrzebne do budowy ładunków wybuchowych.

Przywódca komórki terrorystycznej, 30-letni Rawsan B., od zeszłego roku przebywa już w niemieckim areszcie – poinformował “Der Spiegel”. Według ustaleń tygodnika zatrzymani mieli kontakt z wysokimi funkcjonariuszami Państwa Islamskiego w Syrii oraz regionalnymi komórkami tej organizacji terrorystycznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Z powodu koronawirusa ISIS ostrzega przed wyjazdami do Europy

Państwo Islamskie ostrzega członków i zwolenników, by z powodu SARS-CoV-2 nie wyjeżdżali do Europy. Organizacja terrorystyczna, która jeszcze niedawno zachęcała ich do atakowania miast w Europie, teraz radzi „trzymać się z dala od ziemi, na której wybuchła epidemia”.

Jak podał brytyjski dziennik „The Times”, ugrupowanie wydało nowy zestaw „dyrektyw szariatu”, w którym nakazuje zwolennikom „zakrywać usta podczas ziewania i kichania” oraz regularnie myć ręce. Gazeta zaznacza, że bojownicy Państwa Islamskiego mają duże doświadczenie w zakrywaniu twarzy, choć wcześniej czynili tak, by ukryć swoją tożsamość, gdy ścinali przed kamerą głowy zakładników.

W najnowszym wydaniu biuletynu „al-Naba” grupa nie odwołuje się jednak do wskazówek Światowej Organizacji Zdrowia czy innych ekspertów medycznych, ale do spisanych słów proroka Mahometa. Zacytowane są jego słowa, według których „plaga jest męką zesłaną przez Boga na kogokolwiek chce”, a „choroby nie uderzają same z siebie, ale z polecenia i nakazu Boga”.

Po serii porażek Państwo Islamskie straciło prawie cały swój samozwańczy kalifat na Bliskim Wschodzie, ale jego pozostałości są nadal aktywne w Iraku i Syrii. W biuletynie organizacji napisano, że „zdrowi nie powinni wchodzić na teren epidemii, a dotknięci nią nie powinni z niego wychodzić”.

Jednak na Bliskim Wschodzie członkowie Państwa Islamskiego też mogą nie być bezpieczni – Irak poinformował już o 124 przypadkach koronawirusa i 10 zgonach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

ISIS przyznało się do ataku na London Bridge

Dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS) twierdzi, że piątkowy atak terrorystyczny na Moście Londyńskim przeprowadził jeden z jej bojowników – wynika z informacji podanej w sobotę przez powiązaną z IS agencję Amak. Dodano, że piątkowy zamach był odpowiedzią na apel IS o dokonywanie ataków w krajach międzynarodowej koalicji walczącej z IS.

Brytyjska policja zastrzeliła w piątek 28-letniego Usmana Khana, sprawcę ataku na Moście Londyńskim. Na skutek zamachu zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne. Khan był wcześniej skazany za przestępstwa związane z terroryzmem i zwolniony warunkowo z więzienia w ubiegłym roku.

Jedną z osób, które w piątek pomogły powstrzymać terrorystę, był Polak pracujący w budynku Fishmongers’ Hall, gdzie rozpoczął się atak – podał w sobotę dziennik „The Times”. Do walki z terrorystą użył on półtorametrowego kła narwala, ssaka morskiego z rzędu waleni. Kieł ten zdjął ze ściany budynku.

Sprawca najpierw groził wysadzeniem Fishmongers’ Hall w powietrze, po czym zaczął atakować sporej wielkości nożem znajdujące się tam osoby. Broniły się one przy użyciu przedmiotów, które znalazły pod ręką i zdołały wypchnąć napastnika na zewnątrz, na most. Tam terrorysta atakował przypadkowych przechodniów i został powalony na ziemię przez osoby, które wybiegły za nim z Fishmongers’ Hall – w tym m.in. Polaka z kłem narwala i innego mężczyznę z gaśnicą – oraz przez osoby znajdujące się akurat na moście. Powalili oni terrorystę na ziemię i wyrwali z ręki nóż. Chwilę później na miejsce przybyli funkcjonariusze; z obawy, że napastnik może zdetonować ładunki wybuchowe, zastrzelili go. Później okazało się, że była to tylko atrapa ładunków wybuchowych.

W sobotę szef policji antyterrorystycznej Neil Basu poinformował, że nie ma dowodów na to, że w atak na Moście Londyńskim była zamieszana inna osoba.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bangladesz: Islamiści skazani na śmierć za zamach

W Bangladeszu zapadł wyrok w sprawie zamachu terrorystycznego z 2016 roku, w którym zginęły 22 osoby. Siedmiu członków islamistycznego ugrupowania bojowego zostało skazanych na śmierć. Sędzia specjalnego sądu do walki z terroryzmem w Dhace Mojibur Rahman uznał islamistów z ugrupowania Dżamaat ul-Mudżahidin Bangladesz (JMB) za winnych wielu zarzutów, w tym zaplanowania ataku, przygotowania bomb i zabójstwa.

Zarzuty im postawione zostały udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Sąd wymierzył im najwyższa karę – powiedział dziennikarzom prokurator Golam Sarwar Khan po ogłoszeniu werdyktu. Jeden z ośmiu oskarżonych islamistów, został uniewinniony. Cała siódemka, która została skazana na najwyższy wymiar kary przez powieszenie, twierdzi, że jest niewinna i może jeszcze odwołać się od wyroku.

Rozprawa odbywała się w warunkach zwiększonych środków bezpieczeństwa.

Po ogłoszeniu wyroku oskarżeni mężczyźni, którzy – jak pisze Reuters – wyglądali wyzywająco – krzyczeli na sali sądowej: „Allahu akbar” (Bóg jest wielki).

Atak na kawiarnię w stolicy

W lipcu 2016 r. islamiści z JMB zaatakowali kawiarnię w Dhace, biorąc 22 zakładników, w tym 18 cudzoziemców z Japonii, Włoch i Indii, i wszystkich zabili w ciągu 12 godzin.

Do ataku przyznała się sunnicka ekstremistyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS), ale premier Hasina Wazed odrzuciła to, mówiąc, że IS jest nieobecna w Bangladeszu i, że za zamachem stoi lokalne ugrupowanie. Po tamtym ataku siły bezpieczeństwa przystąpiły do rozprawy z islamistami w ramach polityki „zerowej tolerancji” ogłoszonej przez premier.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Policja zatrzymała zwolenniczkę IS. Chciała wrócić do kraju

Niemiecka policja zatrzymała przy wjeździe do kraju wydaloną przez Turcję Niemkę, która miała być zwolenniczką tzw. Państwa Islamskiego. Niemieckie służby bezpieczeństwa zatrzymały podczas wjazdu do Niemiec domniemaną zwolenniczkę tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura federalna w Karlsruhe zarzuca Niemce tureckiego pochodzenia przynależność do bojówek tej organizacji terrorystycznej.

Zatrzymana wraz z inną kobietą została wydalona przez władze tureckie i przybyła samolotem liniowym w piątek wieczorem do Frankfurtu nad Menem. Jak poinformowały służby bezpieczeństwa, na pokładzie maszyny znajdował się także funkcjonariusz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA).

Pieniądze od ISIS

Prokuratura generalna zarzuca zatrzymanej, że pod koniec 2014 r. wyjechała do Syrii, by żyć na terytorium tzw. Państwa Islamskiego. W 2015 r. kobieta miała poślubić jednego z dżihadystów, z którym przeniosła się do Iraku, gdzie zamieszkali w jednym z domów udostępnionych przez ISIS.

Kobieta zajmowała się gospodarstwem domowym, aby jej mąż mógł pozostać bez ograniczeń do dyspozycji organizacji. Podejrzana miała otrzymywać miesięcznie od ISIS 100 dolarów oraz posiadała karabin szturmowy. Para miała później wrócić do Syrii, gdzie na początku 2019 r. została zatrzymana przez kurdyjskie siły bezpieczeństwa.

Sędzia śledczy zadecyduje o aresztowaniu

Kobieta jeszcze w sobotę stanie przed sędzią śledczym Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH), który zadecyduje o wydaniu nakazu aresztowania i umieszczenia jej w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Stany Zjednoczone ustaliły miejsce pobytu trzeciego rangą dowódcy IS

Stany Zjednoczone wiedzą, gdzie znajduje się trzeci rangą dowódca dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) – ogłosił prezydent Donald Trump. Amerykańskie siły specjalne zlikwidowały niedawno dotychczasowego szefa IS Abu Bakra al-Bagdadiego.

Amerykański przywódca powiedział, że Amerykanie zlokalizowali trzeciego rangą w przywódczej strukturze przedstawiciela IS. Ma on „spory problem, ponieważ wiemy, gdzie jest” – podkreślił.

Prezydent nie zdradził tożsamości wytropionego dżihadysty, ale Agencja Reutera przypomina pojawiające się ostatnio informacje, że USA poszukują Abu Ibrahima al-Haszemiego al-Kuraisziego. To on stanął na czele IS po śmierci Bagdadiego.

Abu Bakr al-Bagdadi zginął 27 października podczas operacji przeprowadzonej przez amerykańskie siły specjalne.

Lider IS – organizacji, która w szczytowym okresie kontrolowała obszar rozciągający się od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku, Bagdadu – wpadł w pułapkę zastawioną przez Amerykanów. Według informacji, jakimi dysponował amerykański wywiad, Bagdadi ukrywał się przy granicy iracko-syryjskiej. Zabito go jednak kilkaset kilometrów od tego miejsca – w pobliżu granicy Syrii z Turcją.

Bagdadi wysadził się w powietrze, gdy zorientował się, że nie zdoła się wymknąć z okrążenia. Jego śmierć potwierdziło potem IS. Według przedstawicieli rządu USA szczątki Bagdadiego zostały pochowane w morzu, z zachowaniem muzułmańskiego obrządku.

Kilka dni po ogłoszeniu przez Amerykanów śmierci Bagdadiego Trump poinformował też, że podczas operacji sił specjalnych w Syrii amerykańscy żołnierze zabili prawdopodobnego zastępcę szefa IS; nie podał nazwiska tego dżihadysty.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Policja zatrzymała trzech islamistów planujących zamach

Niemiecka policja zatrzymała we wtorek w mieście Offenbach trzech zwolenników Państwa Islamskiego (IS), którzy planowali przeprowadzenie zamachu. Prokuratura ujawnia, że celem terrorystów było zabicie jak największej liczby „niewiernych”. Główny podejrzany, to 24-letni obywatel Niemiec pochodzący z Macedonii – poinformowała prokurator z Frankfurtu nad Menem Nadja Niesen.

Z ustaleń śledczych wynika, że udało mu się nabyć materiały do konstrukcji bomby oraz że próbował kupić w internecie broń palną. Jego wspólnicy to obywatele Turcji w wieku 21 i 22 lata. W akcji zatrzymania terrorystów, którzy są zwolennikami Państwa Islamskiego (IS) brało udział 170 funkcjonariuszy.

Jak podaje prokuratura celem niedoszłych zamachowców było „zabicie jak największej liczby niewiernych”
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Schwytano siostrę Abu Bakra al-Bagdadiego

Tureckie władze poinformowały w poniedziałek o schwytaniu siostry zlikwidowanego niedawno przez siły specjalne USA lidera Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego. „Kobieta jest przesłuchiwana. Dla wywiadu to żyła złota” – ocenił przedstawiciel władz Turcji.

Rasmiya Awad, starsza siostra lidera IS, została zatrzymana wraz z mężem i synową, którzy jej towarzyszyli. Miało to miejsce w położonym na północy Syrii mieście Azaz w pobliżu Aleppo.

„Cała trójka jest teraz przesłuchiwana. Spodziewamy się uzyskać cenne informacje wywiadowcze dotyczące wewnętrznego funkcjonowania Państwa Islamskiego” – podkreślił w rozmowie z agencją Reutera pragnący zachować anonimowść wysoki urzędnik turecki.

Abu Bakr al-Bagdadi zginął 27 października podczas operacji przeprowadzonej przez amerykańskie siły specjalne.

Lider Państwa Islamskiego, które w swym szczytowym okresie kontrolowało obszar rozciągający się od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku – Bagdadu, wpadł w pułapkę zastawioną przez Amerykanów. Wysadził się w powietrze, gdy zorientował się, że nie zdoła wymknąć się z okrążenia. Jego śmierć potwierdziło następnie Państwo Islamskie, a także władze Stanów Zjednoczonych. Szczątki przywódcy Państwa Islamskiego (IS) Abu Bakra al-Bagdadiego wrzucono do morza – podał Pentagon.

Według informacji, jakimi dysponował amerykański wywiad, Bagdadi ukrywał się przy granicy iracko-syryjskiej. Zabito go jednak kilkaset kilometrów od tego miejsca – w pobliżu granicy Syrii z Turcją, a zatem w regionie, w którym Ankara prowadzi obecnie operację wojskową mającą na celu oczyszczenie syryjskiego pogranicza z wszelkich grup militarnych – w tym z kurdyjskich milicji.

Za głowę al-Bagdadiego Amerykanie wyznaczyli nagrodę w wysokości 25 mln USD. W zlokalizowaniu terrorysty kluczową rolę miał odegrać niegdysiejszy członek kierownictwa Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: interia.pl

ISIS przyznało się do zamachu w Mali

Państwo Islamskie wzięło odpowiedzialność za piątkowy zamach w Mali, w którym zginęło 49 żołnierzy. W komunikacie opublikowanym w sobotę przez związaną z dżihadystami agencję Amak podano, że IS stoi też za eksplozją, w wyniku której zginął francuski żołnierz.

Do wybuchu miny doszło w sobotę na drodze w odległości 20 km od miasta Indelimane w regionie Menaka położonym na wschodnich krańcach Mali. Kierujący transporterem opancerzonym 24-letni kapral Ronan Pointeau zginął na miejscu.

W przeddzień w Indelimane doszło do ataku uzbrojonych grup na tamtejszą jednostkę wojskową. Zginęło 49 żołnierzy – twierdzą malijskie źródła wojskowe cytowane przez agencję France Presse. Agencja Reutera podawała wcześniej, że zabito co najmniej 53 osoby, w tym kilku cywilów.

„Żołnierze kalifatu wybrali sobie dziś za cel francuski konwój wojskowy przejeżdżający przez Indelimane. Doszło tam do zdetonowania ładunku wybuchowego” – poinformowała w sobotę wieczór regionalna grupa Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej za pośrednictwem darmowego komunikatora internetowego Telegram.

„Nie ma żadnego związku pomiędzy piątkowym zamachem w Indelimane a śmiercią francuskiego oficera” – zaznaczył jednakże w wypowiedzi dla AFP rzecznik francuskiego sztabu generalnego Frederic Barbry. Uściślił także, że do wybuchu doszło w pobliżu granicy z Nigrem, gdzie trwa operacja wymierzona w dżihadystów operujących na obszarze Mali, Nigru, a także Burkiny Faso.

Reakcje we Francji
Śmierć francuskiego żołnierza w trakcie służby pełnionej w ramach francuskiej misji wojskowej zyskała natychmiastowy odzew we Francji. Prezydent Emmanuel Macron złożył hołd poświęceniu, z jakim kapral Pointeau wypełniał swe obowiązki i skierował wyrazy solidarności do żołnierzy francuskiej misji wojskowej w Mali oraz „pozostających z nimi w braterstwie broni żołnierzy sił zbrojnych krajów Sahelu Tropikalnego, którzy dźwigają na swych barkach ogromny ciężar walki z terroryzmem”.

Francuska minister obrony Florence Parly poinformowała, że uda się w najbliższym czasie do Mali, aby przeprowadzić rozmowy z władzami malijskimi i sprawdzić, jak wygląda sytuacja w bazach misji francuskiej.

Francuskie media twierdzą, że rozwój sytuacji w Mali pokazuje, iż władze tego kraju nie są w stanie poradzić sobie z terroryzmem islamskim.

„W warunkach stale pogarszającego się stanu bezpieczeństwa w Mali, śmierć kaprala Pointeau pokazuje nam, że walka przeciwko grupom terrorystycznym, które trapią obszar rozciągający się wzdłuż południowych obrzeży Sahary, jest daleka od ukończenia i że nasza determinacja, by ją kontynuować pozostaje niezachwiana” – oświadczyła szefowa francuskiego resortu obrony.

Francuskie media przypominają, że 21 lutego zginęło dwóch innych żołnierzy z 1. Pułku Kawalerii Pancernej Spahis, którego macierzysta jednostka znajduje się we francuskim regionie Walencja. Żołnierze z tej elitarnej jednostki wykorzystywanej w czasach kolonialnych w Maroku są dziś cenionymi uczestnikami zagranicznych misji wojskowych prowadzonych przez Francję.

AFP zaznacza w komentarzu agencyjnym, że przypisywanie sobie przez Państwo Islamskie obydwu malijskich zamachów mogło mieć na celu stworzeniu wrażenia, iż mimo niedawnej śmierci przywódcy IS Abu Bakra al-Bagdadiego struktury Państwa Islamskiego są wciąż prężne, a ich wola walki bynajmniej nie osłabła.

Jeden z najbardziej krwawych ataków

Piątkowy zamach w Indelimane był jednym z najkrwawszych ataków, jakie dotknęły armię malijską w ostatnich latach. Wcześniej, 30 września i 1 października w podobnym atakach na południu kraju, w pobliżu granicy z Burkina Faso, zginęło 40 żołnierzy.

Północne rejony Mali zostały opanowane grupy dżihadystów związane z Al-Kaidą w marcu i kwietniu 2012 r. Islamiści zostali stamtąd wyparci w wyniku francuskiej interwencji zbrojnej, rozpoczętej w styczniu 2013 r. Jednak całe obszary kraju wciąż pozostają poza kontrolą sił malijskich, francuskich czy oenzetowskiej misji Minusma. Od 2015 roku akty przemocy na północnym wschodzie Mali są coraz częstsze.
Źródło info i foto: interia.pl