Niemcy: Policja zatrzymała zwolenniczkę IS. Chciała wrócić do kraju

Niemiecka policja zatrzymała przy wjeździe do kraju wydaloną przez Turcję Niemkę, która miała być zwolenniczką tzw. Państwa Islamskiego. Niemieckie służby bezpieczeństwa zatrzymały podczas wjazdu do Niemiec domniemaną zwolenniczkę tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura federalna w Karlsruhe zarzuca Niemce tureckiego pochodzenia przynależność do bojówek tej organizacji terrorystycznej.

Zatrzymana wraz z inną kobietą została wydalona przez władze tureckie i przybyła samolotem liniowym w piątek wieczorem do Frankfurtu nad Menem. Jak poinformowały służby bezpieczeństwa, na pokładzie maszyny znajdował się także funkcjonariusz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA).

Pieniądze od ISIS

Prokuratura generalna zarzuca zatrzymanej, że pod koniec 2014 r. wyjechała do Syrii, by żyć na terytorium tzw. Państwa Islamskiego. W 2015 r. kobieta miała poślubić jednego z dżihadystów, z którym przeniosła się do Iraku, gdzie zamieszkali w jednym z domów udostępnionych przez ISIS.

Kobieta zajmowała się gospodarstwem domowym, aby jej mąż mógł pozostać bez ograniczeń do dyspozycji organizacji. Podejrzana miała otrzymywać miesięcznie od ISIS 100 dolarów oraz posiadała karabin szturmowy. Para miała później wrócić do Syrii, gdzie na początku 2019 r. została zatrzymana przez kurdyjskie siły bezpieczeństwa.

Sędzia śledczy zadecyduje o aresztowaniu

Kobieta jeszcze w sobotę stanie przed sędzią śledczym Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH), który zadecyduje o wydaniu nakazu aresztowania i umieszczenia jej w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Stany Zjednoczone ustaliły miejsce pobytu trzeciego rangą dowódcy IS

Stany Zjednoczone wiedzą, gdzie znajduje się trzeci rangą dowódca dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) – ogłosił prezydent Donald Trump. Amerykańskie siły specjalne zlikwidowały niedawno dotychczasowego szefa IS Abu Bakra al-Bagdadiego.

Amerykański przywódca powiedział, że Amerykanie zlokalizowali trzeciego rangą w przywódczej strukturze przedstawiciela IS. Ma on „spory problem, ponieważ wiemy, gdzie jest” – podkreślił.

Prezydent nie zdradził tożsamości wytropionego dżihadysty, ale Agencja Reutera przypomina pojawiające się ostatnio informacje, że USA poszukują Abu Ibrahima al-Haszemiego al-Kuraisziego. To on stanął na czele IS po śmierci Bagdadiego.

Abu Bakr al-Bagdadi zginął 27 października podczas operacji przeprowadzonej przez amerykańskie siły specjalne.

Lider IS – organizacji, która w szczytowym okresie kontrolowała obszar rozciągający się od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku, Bagdadu – wpadł w pułapkę zastawioną przez Amerykanów. Według informacji, jakimi dysponował amerykański wywiad, Bagdadi ukrywał się przy granicy iracko-syryjskiej. Zabito go jednak kilkaset kilometrów od tego miejsca – w pobliżu granicy Syrii z Turcją.

Bagdadi wysadził się w powietrze, gdy zorientował się, że nie zdoła się wymknąć z okrążenia. Jego śmierć potwierdziło potem IS. Według przedstawicieli rządu USA szczątki Bagdadiego zostały pochowane w morzu, z zachowaniem muzułmańskiego obrządku.

Kilka dni po ogłoszeniu przez Amerykanów śmierci Bagdadiego Trump poinformował też, że podczas operacji sił specjalnych w Syrii amerykańscy żołnierze zabili prawdopodobnego zastępcę szefa IS; nie podał nazwiska tego dżihadysty.
Źródło info i foto: TVP.info

Schwytano siostrę Abu Bakra al-Bagdadiego

Tureckie władze poinformowały w poniedziałek o schwytaniu siostry zlikwidowanego niedawno przez siły specjalne USA lidera Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego. „Kobieta jest przesłuchiwana. Dla wywiadu to żyła złota” – ocenił przedstawiciel władz Turcji.

Rasmiya Awad, starsza siostra lidera IS, została zatrzymana wraz z mężem i synową, którzy jej towarzyszyli. Miało to miejsce w położonym na północy Syrii mieście Azaz w pobliżu Aleppo.

„Cała trójka jest teraz przesłuchiwana. Spodziewamy się uzyskać cenne informacje wywiadowcze dotyczące wewnętrznego funkcjonowania Państwa Islamskiego” – podkreślił w rozmowie z agencją Reutera pragnący zachować anonimowść wysoki urzędnik turecki.

Abu Bakr al-Bagdadi zginął 27 października podczas operacji przeprowadzonej przez amerykańskie siły specjalne.

Lider Państwa Islamskiego, które w swym szczytowym okresie kontrolowało obszar rozciągający się od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku – Bagdadu, wpadł w pułapkę zastawioną przez Amerykanów. Wysadził się w powietrze, gdy zorientował się, że nie zdoła wymknąć się z okrążenia. Jego śmierć potwierdziło następnie Państwo Islamskie, a także władze Stanów Zjednoczonych. Szczątki przywódcy Państwa Islamskiego (IS) Abu Bakra al-Bagdadiego wrzucono do morza – podał Pentagon.

Według informacji, jakimi dysponował amerykański wywiad, Bagdadi ukrywał się przy granicy iracko-syryjskiej. Zabito go jednak kilkaset kilometrów od tego miejsca – w pobliżu granicy Syrii z Turcją, a zatem w regionie, w którym Ankara prowadzi obecnie operację wojskową mającą na celu oczyszczenie syryjskiego pogranicza z wszelkich grup militarnych – w tym z kurdyjskich milicji.

Za głowę al-Bagdadiego Amerykanie wyznaczyli nagrodę w wysokości 25 mln USD. W zlokalizowaniu terrorysty kluczową rolę miał odegrać niegdysiejszy członek kierownictwa Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: interia.pl

ISIS przyznało się do zamachu w Mali

Państwo Islamskie wzięło odpowiedzialność za piątkowy zamach w Mali, w którym zginęło 49 żołnierzy. W komunikacie opublikowanym w sobotę przez związaną z dżihadystami agencję Amak podano, że IS stoi też za eksplozją, w wyniku której zginął francuski żołnierz.

Do wybuchu miny doszło w sobotę na drodze w odległości 20 km od miasta Indelimane w regionie Menaka położonym na wschodnich krańcach Mali. Kierujący transporterem opancerzonym 24-letni kapral Ronan Pointeau zginął na miejscu.

W przeddzień w Indelimane doszło do ataku uzbrojonych grup na tamtejszą jednostkę wojskową. Zginęło 49 żołnierzy – twierdzą malijskie źródła wojskowe cytowane przez agencję France Presse. Agencja Reutera podawała wcześniej, że zabito co najmniej 53 osoby, w tym kilku cywilów.

„Żołnierze kalifatu wybrali sobie dziś za cel francuski konwój wojskowy przejeżdżający przez Indelimane. Doszło tam do zdetonowania ładunku wybuchowego” – poinformowała w sobotę wieczór regionalna grupa Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej za pośrednictwem darmowego komunikatora internetowego Telegram.

„Nie ma żadnego związku pomiędzy piątkowym zamachem w Indelimane a śmiercią francuskiego oficera” – zaznaczył jednakże w wypowiedzi dla AFP rzecznik francuskiego sztabu generalnego Frederic Barbry. Uściślił także, że do wybuchu doszło w pobliżu granicy z Nigrem, gdzie trwa operacja wymierzona w dżihadystów operujących na obszarze Mali, Nigru, a także Burkiny Faso.

Reakcje we Francji
Śmierć francuskiego żołnierza w trakcie służby pełnionej w ramach francuskiej misji wojskowej zyskała natychmiastowy odzew we Francji. Prezydent Emmanuel Macron złożył hołd poświęceniu, z jakim kapral Pointeau wypełniał swe obowiązki i skierował wyrazy solidarności do żołnierzy francuskiej misji wojskowej w Mali oraz „pozostających z nimi w braterstwie broni żołnierzy sił zbrojnych krajów Sahelu Tropikalnego, którzy dźwigają na swych barkach ogromny ciężar walki z terroryzmem”.

Francuska minister obrony Florence Parly poinformowała, że uda się w najbliższym czasie do Mali, aby przeprowadzić rozmowy z władzami malijskimi i sprawdzić, jak wygląda sytuacja w bazach misji francuskiej.

Francuskie media twierdzą, że rozwój sytuacji w Mali pokazuje, iż władze tego kraju nie są w stanie poradzić sobie z terroryzmem islamskim.

„W warunkach stale pogarszającego się stanu bezpieczeństwa w Mali, śmierć kaprala Pointeau pokazuje nam, że walka przeciwko grupom terrorystycznym, które trapią obszar rozciągający się wzdłuż południowych obrzeży Sahary, jest daleka od ukończenia i że nasza determinacja, by ją kontynuować pozostaje niezachwiana” – oświadczyła szefowa francuskiego resortu obrony.

Francuskie media przypominają, że 21 lutego zginęło dwóch innych żołnierzy z 1. Pułku Kawalerii Pancernej Spahis, którego macierzysta jednostka znajduje się we francuskim regionie Walencja. Żołnierze z tej elitarnej jednostki wykorzystywanej w czasach kolonialnych w Maroku są dziś cenionymi uczestnikami zagranicznych misji wojskowych prowadzonych przez Francję.

AFP zaznacza w komentarzu agencyjnym, że przypisywanie sobie przez Państwo Islamskie obydwu malijskich zamachów mogło mieć na celu stworzeniu wrażenia, iż mimo niedawnej śmierci przywódcy IS Abu Bakra al-Bagdadiego struktury Państwa Islamskiego są wciąż prężne, a ich wola walki bynajmniej nie osłabła.

Jeden z najbardziej krwawych ataków

Piątkowy zamach w Indelimane był jednym z najkrwawszych ataków, jakie dotknęły armię malijską w ostatnich latach. Wcześniej, 30 września i 1 października w podobnym atakach na południu kraju, w pobliżu granicy z Burkina Faso, zginęło 40 żołnierzy.

Północne rejony Mali zostały opanowane grupy dżihadystów związane z Al-Kaidą w marcu i kwietniu 2012 r. Islamiści zostali stamtąd wyparci w wyniku francuskiej interwencji zbrojnej, rozpoczętej w styczniu 2013 r. Jednak całe obszary kraju wciąż pozostają poza kontrolą sił malijskich, francuskich czy oenzetowskiej misji Minusma. Od 2015 roku akty przemocy na północnym wschodzie Mali są coraz częstsze.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Jest nagranie z operacji zabicia przywódcy ISIS

Szczątki przywódcy tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego zostały pochowane w morzu. Tę informację potwierdziło dwóch wysokich rangą urzędników amerykańskiego resortu obrony. Na konferencji prasowej pokazano także odtajnione fragmenty nagrań z operacji w północnej Syrii.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, szczątki Abu Bakra al-Bagdadiego zostały pochowane w taki sam sposób jak ciało Osamy bin Ladena.

Przywódcy Al-Kaidy, który zginął w wyniku operacji amerykańskich sił specjalnych w Pakistanie w 2011 roku, zostały pochowane właśnie w morzu. Tak samo postąpiono w przypadków założyciela ISIS. Pochówku dokonano w ciągu doby od jego śmierci. Amerykanie zapewnili, że dopuszczono do odprawienia obrządku religijnego zgodnego z zasadami islamu, a pozbycie się w taki sposób szczątków było zgodne z prawem konfliktów zbrojnych. Pochówek na morzu ma m.in. nie dopuścić do sytuacji, w której grób terrorysty stałby się uświęconym miejscem dla innych ekstremistów.

Tak wyglądał atak na Bagdadiego

Na specjalnej konferencji prasowej przedstawiciele amerykańskiej armii pokazali fragmenty nagrań, wykonanych w trakcie operacji, która zakończyła się śmiercią przywódcy ISIS. Generał Frank McKenzie opisywał, że misja opierała się na ataku jednostki specjalnej ze śmigłowców. – Mogę was zapewnić, że planowanie było dużo bardziej złożone i opracowane w taki sposób, by uniknąć wykrycia przez ISIS oraz uniknąć ofiar cywilnych – powiedział wojskowy.

– Chcę podkreślić, że pomimo wysokiej presji i dużego znaczenia operacji, dokonano wszelkich starań, by uniknąć strat wśród cywilów i ochronić dzieci i kobiety, które – jak sądziliśmy – będą w kompleksie budynków – stwierdził. Sprecyzował, że dwoje dzieci – a nie troje, jak wcześniej informowano – zginęło po tym, jak Bagdadi zdetonował swoją kamizelkę z ładunkami wybuchowymi. Zginęło też czterech mężczyzn i jedna kobieta, którzy nie chcieli się poddać. Dwóch mężczyzn schwytano.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przywódca Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Bagdadi został zabity

Źródła w Syrii powiadomiły Iran, że lider Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Bagdadi został zabity – poinformowało Reutera dwóch przedstawicieli irańskich władz. To wynik operacji militarnej żołnierzy USA, którą przeprowadzili w sobotę.

„Newsweek” powoływał się na anonimowego urzędnika amerykańskiej administracji, który stwierdził, że operacja została przeprowadzona w Idlibie – północno-zachodniej prowincji Syrii. Akcję wykonały siły specjalne na podstawie danych wywiadowczych.

Według informacji amerykańskiego wywiadu Bagdadi ukrywał się gdzieś wzdłuż granicy iracko-syryjskiej. Dwa źródła w irackich służbach bezpieczeństwa, na które również powołuje się Reuters, przekazały, że z Syrii otrzymały potwierdzenie informacji, iż Bagdadi został zabity. „Nasze źródła z Syrii potwierdziły ekipie w irackim wywiadzie, odpowiedzialnej za ściganie Bagdadiego, że został on zabity wraz ze swoim osobistym ochroniarzem w Idlibie po odkryciu jego kryjówki, gdy próbował wydostać swoją rodzinę z Idlibu w kierunku granicy z Turcją” – podało jedno z tych źródeł.

Na filmach publikowanych w internecie widać skutki nalotu amerykańskiej armii na kryjówkę lidera IS. „Budynek został całkowicie zburzony” – skomentował na Twitterze izraelski dziennikarz Amichai Stein.

Potęga ISIS

W szczytowym okresie swojej potęgi Państwo Islamskie kontrolowało tereny od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku Bagdadu. Jednak porażki IS w Mosulu w Iraku i w Ar-Racce w Syrii w 2017 roku spowodowały sukcesywny upadek kalifatu i w efekcie jego koniec. Bagdadi stał się uciekinierem, który ukrywał się wzdłuż pustynnej granicy Iraku z Syrią.

W sierpniu 2018 r. w sieci zamieszczono nagranie dźwiękowe 46-minutowego wystąpienia al-Bagdadiego, co było wówczas pierwszym jego znakiem życia od blisko roku. Premier Iraku Adel Abd al-Mahdi wyraził wówczas przekonanie, że nagranie wideo przywódcy IS jest próbą wsparcia dżihadystów i że Państwo Islamskie będzie próbowało dokonywać kolejnych zamachów. Bagdadi groził zemstą za zabijanie i więzienie dżihadystów.

Trump: wydarzyło się coś ważnego

Wcześniej prezydent USA Donald Trump zapowiedział wygłoszenie w niedzielę „ważnego oświadczenia”. Trump napisał na Twitterze, że „wydarzyło się coś bardzo ważnego”, w związku z tym w Waszyngtonie pojawiły się spelukacje, że prezydent chce przekazać informacje dotyczące nieuchwytnego do tej pory przywódcy IS, który od lat jest celem międzynarodowej obławy. Prezydent Trump zapowiedział wygłoszenie oświadczenia w niedzielę o godz. 9 czasu miejscowego (godz. 14 czasu polskiego).
Źródło info i foto: onet.pl

Francja: Nożownik z Paryża mógł być wtyczką Państwa Islamskiego w specsłużbach?

Coraz większy skandal we francuskim resorcie spraw wewnętrznych jest pokłosiem ataku nożownika w komendzie głównej policji w Paryżu.

W czwartek uzbrojony w nóż mężczyzna wtargnął na komendę główną policji w Paryżu. W wyniku ataku zginęło czterech funkcjonariuszy. Napastnik został zastrzelony przez jednego z policjantów. Już w kilka godzin po zamachu media podały informację, że napastnik był wcześniej pracownikiem komendy – zajmował się sprawami administracyjnymi. Kolejne medialne doniesienia, a także ustalenia francuskiej prokuratury wskazują na istnienie gigantycznej luki w kontroli funkcjonowania służb specjalnych w tym kraju. Powołania komisji śledczej w tej sprawie domagają się posłowie opozycji. Chcą ustalić, jak doszło do tego, że islamski terrorysta pracował we francuskich służbach i kto jest za to odpowiedzialny.

Wielu obserwatorów uważa bowiem, że sprawca ataku na komendę policji – 45-letni Michael Harpon – mógł być „wtyczką” Państwa Islamskiego w biurze służb specjalnych paryskiej prefektury policji. Mężczyzna był tam przez 16 lat zatrudniony jako informatyk. Dzięki tej pracy dysponował informacjami dotyczącymi planów działań wymierzonych w islamskich terrorystów we Francji.

Jak zeznały osoby z bliskiego otoczenia napastnika, mężczyzna ten osiem lat temu przeszedł na islam. W prywatnych rozmowach miał pochwalać dokonywane przez dzihadystów zamachy terrorystyczne. Francuska prokuratura potwierdziła też to, o czym wcześniej donosiły media: że Michael Harpon w ostatnim czasie przestał podawać rękę koleżankom z pracy. Co więcej, w weekendy miał ubierać się w tradycyjne islamskie stroje.

Na chwilę przed czwartkowym zamachem mężczyzna wysłał do żony SMS, w którym napisał, że „Allah jest wielki”. Na wiadomość tę otrzymał odpowiedź: „Tylko Allach może sądzić twoje czyny! Pozostań wierny Koranowi!”.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

„Dzieci Państwa Islamskiego” zagrażają bezpieczeństwu Europy?

Rozmowa z Hoszyarem Siwailim, szefem Biura Zagranicznego Partii Demokratycznej Kurdystanu (rządzącej w Regionie Kurdystanu w Iraku).

„Państwa, które nie chcą zabrać swoich obywateli nie powinny krytykować Iraku za wykonywanie na nich kary śmierci”

Witold Repetowicz: Jaka jest obecna kondycja Państwa Islamskiego w Iraku?

Hoszyar Siwaili: Państwo Islamskie zostało pokonane militarnie ale wciąż zachowało zdolność do zdobywania poparcia dla swoich działań i ideologii. Organizacja ta dokonała przegrupowania swoich sił i przyjęła nową strategię oraz taktykę, przechodząc do działań partyzanckich i korzystając z próżni bezpieczeństwa spowodowanej sporem między Kurdystanem a władzami federalnymi Iraku o niektóre tereny. Chodzi w szczególności o miejsca, z których kurdyjskie wojsko, Peszmerga, musiało się wycofać jesienią 2017 r. Siły Państwa Islamskiego tam wróciły. Naszym zdaniem wprowadzenie wspólnych patroli Peszmergi i sił federalnych Iraku poprawiłoby sytuację i pozwoliłoby wielu uchodźcom wrócić do domu.

Jak wielu członków Państwa Islamskiego trafiło do więzień w Regionie Kurdystanu w Iraku i jak z nimi postępujecie?

W Kurdystanie nie ma wielu takich więźniów, wszyscy są raczej w irackich obozach. Jeżeli jacyś są w naszych więzieniach to naszym celem jest przekazanie ich pod jurysdykcję władz federalnych Iraku.

Ale Kurdowie też byli przecież w szeregach Państwa Islamskiego?

Tak ale nie było ich wielu i albo wciąż są na wolności albo zginęli. Nie znam przypadków by byli w kurdyjskich więzieniach.

A co Irak powinien robić ze schwytanymi członkami Państwa Islamskiego, zwłaszcza tymi, którzy oskarżeni są o potworne zbrodnie? Wielu z nich skazywanych jest na śmierć przez irackie sądy co spotyka się z międzynarodową krytyką. Czy uważa Pan, że istnieje jakaś alternatywa dla surowych kar?

W Iraku są sądy, które prowadzą postępowania karne przeciwko terrorystom Państwa Islamskiego, w tym również zagranicznym bojownikom, tzw. foreign fighters. Np. niedawno skazano na śmierć grupę Francuzów. Nie ma żadnej alternatywy dla takiego rozwiązania bo musi być wymierzona sprawiedliwość. To obowiązek zarówno wobec ofiar jak i sprawców tych okropnych zbrodni. Jedynym możliwym rozwiązaniem są uczciwe procesy karne.

A czy oskarżeni mają zapewniony uczciwy proces w Iraku?

Nie wiem, nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale alternatywą jest jedynie międzynarodowy trybunał powołany na wzór tego, który sądził zbrodnie popełnione w Rwandzie czy b. Jugosławii. Póki co ani ONZ ani społeczność międzynarodowa nie wykazały żadnej woli by pójść w tym kierunku.

Jak Pan ocenia podejście niektórych krajów, których obywatele, byli członkowie Państwa Islamskiego, znajdują się w rękach Iraku lub Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) ale te kraje nie chcą ich wziąć z powrotem, a jednocześnie krytykują sposób postępowania wobec więźniów przez Irak czy SDF?

To nie jest uczciwe i to delikatnie mówiąc. Ci ludzie są obywatelami tych krajów i one ponoszą za nich odpowiedzialność. Powinny wziąć swoich obywateli z powrotem, a jeśli nie są do tego gotowe to przynajmniej nie powinny krytykować to jakie Irak podejmuje działania przeciwko tym osobom. Jeśli te osoby mają pozostać w Iraku to muszą stanąć przed sądem i postępowanie musi się toczyć według irackiego prawa.

„Nie ma żadnego planu co zrobić z członkami Państwa Islamskiego pozostającymi w rękach SDF w Syrii, społeczność międzynarodowa ponosi za to odpowiedzialność”

Czy to prawda, że Irak zadeklarował, że weźmie również więźniów przetrzymywanych przez SDF ale zażądał za to pieniędzy od społeczności międzynarodowej ?

Takie informacje były rozsiewane w mediach społecznościowych ale nic mi nie wiadomo by Irak rzeczywiście skierował do SDF propozycję przejęcia zagranicznych bojowników. Prowadzone są natomiast negocjacje miedzy władzami Iraku a SDF dotyczące przejęcia ok. 30 tys. obywateli irackich, b. członków Państwa Islamskiego, przetrzymywanych przez SDF w różnych obozach w Syrii, głownie w al-Hol. Najprawdopodobniej będą oni repatriowani do Iraku. Ale tylko Irakijczycy, o foreign fighters nie ma mowy bo za nich odpowiedzialne są te kraje, których są oni obywatelami.

Ale te kraje nie chcą ich brać z obawy o bezpieczeństwo, co Pan na to?

Nie wszystkie, według naszych danych wzięto już 450 osób, przede wszystkim dzieci. Na przykład Rosja zabrała do siebie około 34 dzieci. Natomiast nikt nie chce raczej brać tych, którzy walczyli w szeregach Państwa Islamskiego. Dlatego są tylko dwie opcje: albo zabranie ich albo sądzenie na miejscu. Tylko w Iraku jest to łatwiejsze bo jest to suwerenny kraj i ma swój wymiar sprawiedliwości, który może też sądzić foreign fighters. Znacznie trudniejsze jest to w Syrii, zwłaszcza w Syrii Północno-Wschodniej, czyli na terenach kontrolowanych przez SDF, bo formalnie nie jest to państwo i władze tego terytorium nie cieszą się uznaniem międzynarodowym, wiec prowadzenie jakichkolwiek postępowań, nawet wobec terrorystów pochodzących z tych terenów, nie mówiąc już o foreign fighters, jest bardzo problematyczne.

To co powinno się stać z tymi, którzy są w rękach SDF?

To jest wielkie pytanie i nikt nie zna na nie odpowiedzi. To jest odpowiedzialność wszystkich tylko, że nikt nie chce jej ponosić. SDF zostało z tym problemem bez niezbędnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej i musi sobie z nim radzić. Dotyczy to zwłaszcza obozu w al-Hol, gdzie przebywa ok. 70 tys. osób. SDF zaproponowało stworzenie międzynarodowego trybunału karnego w celu osądzenia tych więźniów ale nie spotkało się to z żadną poważną reakcją społeczności międzynarodowej. Tymczasem w obozach panują straszne warunki, nawet w irackich, bo brakuje środków. Ale to nie SDF ponosi za to odpowiedzialność tylko społeczność międzynarodowa. SDF nie ma ani środków finansowych, ani logistycznych, ani legalnych. Jak może prowadzić jakieś postępowania jak niektóre kraje nie uznają i krytykują nawet te procesy, które toczą się w Iraku, choć w przeciwieństwie do Syrii Północno-Wschodniej jest to suwerenne państwo.

„Zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są terroryści, więc nikt nie powinien się dziwić jeśli spotyka ich na niemieckich ulicach”

W Europie odzywają się też takie głosy, że SDF powinien rozwiązać ten problem po prostu zabijając wziętych do niewoli terrorystów, co Pan na to?

Nie, to jest absolutnie wykluczone. Zabijanie bez sądu absolutnie nie wchodzi w grę. Egzekucja może nastąpić tylko po procesie przeprowadzonym albo zgodnie z prawem międzynarodowym albo krajowym. Nie powinno się nawet wspominać o takiej opcji jak zabijanie bez sądu.

Pojawiły się doniesienia, że jazydzkie kobiety, które wyjechały np. do Niemiec, spotykają tu swoich prześladowców. Wielu terrorystów też wyjechało udając uchodźców i nie są oni skazywani bo sądy w Europie mają problemy z udowodnieniem im winy. Czy problemem jest współpraca między europejskim i irackim wymiarem sprawiedliwości?

Nie ma problemu jeśli chodzi o współpracę między federalnym wymiarem sprawiedliwości w Iraku a sądami w Kurdystanie, natomiast jeśli są jakieś problemy między sądami europejskimi i irackimi to na pewno nie z winy Iraku. Irackie sądy z całą pewnością są gotowe pomóc europejskiemu wymiarowi sprawiedliwości w każdy możliwy sposób o ile zostaną o to poproszone. Inną sprawą jest to, że zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są członkowie Państwa Islamskiego, więc nie ma się co dziwić, że teraz można ich spotkać na ulicach europejskich miast.
Źródło info i foto: TVP.info

Państwo Islamskie przyznało się do piątkowego zamachu w Karbali

Państwo Islamskie wzięło na siebie odpowiedzialność za zamach, do jakiego doszło w piątek w pobliżu świętego dla szyitów miasta Karbala w środkowym Iraku. Poinformowała o tym związana z dżihadystami agencja Amak. W ataku na mikrobus zginęło 12 osób. Według oficjalnych informacji wszystkie ofiary śmiertelne to cywile. Zginęli bądź w eksplozji, bądź w pożarze, który wybuchł w pojeździe.

Dwaj rzecznicy regionalnych struktur służby bezpieczeństwa podali, że materiał wybuchowy, uprzednio umieszczony w mikrobusie, został zdetonowany w momencie, gdy przejeżdżał przez punkt kontrolny irackiej armii między Karbalą z miastem Al-Hilla.

Policja podała, że aresztowano mężczyznę, który jest podejrzewany o podłożenie ładunku wybuchowego w mikrobusie. Jego tożsamość i powiązania organizacyjne nie są znane.

Władze Iraku ogłosiły zwycięstwo nad Państwem Islamskim w 2017 roku, ale uśpione komórki tej ekstremistycznej sunnickiej organizacji zbrojnej kontynuują walkę i sporadycznie przeprowadzają ataki bombowe w całym kraju.

Agence France Presse zauważa, że ataki w Karbali stały się rzadsze w ostatnich latach, a piątkowy zamach jest o tyle zaskakujący, że w okresie, gdy zaczynają się obchody związane z muzułmańskim świętem Aszura, które zainicjowano w tym roku 10 września, władze Iraku tradycyjnie wzmacniają siły policyjne w całym regionie.

Zamach w Karbali wywołał poruszenie i niepokój wśród szyitów w Iraku. Niepewność czy irackie służby bezpieczeństwa potrafią zapewnić bezpieczeństwo w mieście rodzi obawy o przebieg święta Al-Arba’in. Pod koniec października do Karbali ściągną bowiem miliony pielgrzymów w związku z jego obchodami.

Święto Al-Arba’in („Czterdzieści”) szyici obchodzą w czterdzieści dni po Aszurze. Upamiętnia ono męczeńską śmierć Husajna, wnuka Mahometa, który wraz z 72 towarzyszami, został zabity w bitwie pod Karbalą. Z okazji święta Al-Arba’in do Karbali przybywa około od 15 mln do 25 mln muzułmanów.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpańska policja zatrzymała dżihadystę. Planował zamachy, był członkiem ISIS

Hiszpańska policja zatrzymała w sobotę w Algeciras, na południu kraju, 51-letniego mężczyznę, który planował zamachy terrorystyczne. Dżihadysta był członkiem samozwańczego Państwa Islamskiego (IS). Ze śledztwa wynika, że zatrzymany miał dokumenty propagujące radykalny islam, a także instrukcje służące przygotowaniu ładunków wybuchowych.

– Wśród zarekwirowanych przy dżihadyście materiałów były dokumenty zawierające szczegółowe informacje o sposobie przygotowania ładunków wybuchowych domowej roboty, a także w jaki sposób dokonać zamachów przy użyciu noży oraz samochodów – poinformowało źródło policyjne.

Ujęty dżihadysta złożył ślubowanie wierności liderowi Państwa Islamskiego

Jak ujawniła hiszpańska policja, mężczyzna o inicjałach N.E.A. miał związki z siatką terrorystyczną, porozumiewającą się za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Według śledczych grupa, do której należał zatrzymany, wzywała swoich członków do przeprowadzania aktów terrorystycznych na terenie Hiszpanii oraz groziła jej rozmaitym instytucjom państwowym. Policja potwierdziła też, że ujęty dżihadysta złożył w przeszłości ślubowanie wierności liderowi Państwa Islamskiego Abu Bakrowi Al-Bagdadiemu.

– Zatrzymany otwarcie deklarował przynależność do IS oraz wrogość do wartości Zachodu, stanowiąc prawdziwe zagrożenie dla otoczenia – poinformowała policja.

W 2018 r. na terenie Hiszpanii zatrzymano 39 dżihadystów

Z opublikowanych we wrześniu danych Prokuratury Generalnej w Madrycie wynika, że w 2018 r. na terenie Hiszpanii zatrzymano 39 dżihadystów. Dodatkowo 10 osób narodowości hiszpańskiej powiązanych z organizacjami radykalnego islamu aresztowano poza granicami kraju.

W kwietniu 2019 r. hiszpańska policja zatrzymała dwóch Marokańczyków mieszkających w Sewilli, podejrzanych o próbę przeprowadzenia zamachu na procesję w Wielkim Tygodniu w tym mieście. Według śledczych obaj mieli związki z Państwem Islamskim.
Źródło info i foto: polsatnews.pl