W Pakistanie skazano 87 islamistów

Pakistański sąd skazał w piątek na kary po 25 lat więzienia 87 członków partii islamistycznej, którzy w 2018 r. wzięli udział w gwałtownych protestach przeciwko oczyszczeniu chrześcijanki Asi Bibi od zarzutu obrazy islamu, za co była pierwotnie skazana na śmierć. Sąd w Rawalpindi uzasadnił wyrok udziałem oskarżonych w wywołaniu zamieszek ulicznych, atakach na policję oraz niszczeniu dobra publicznego i prywatnego w proteście przeciwko zatrzymaniu ich przywódcy, Khadima Hissaina Rizviego, z powodu udziału w rozruchach po uniewinnieniem Asi Bibi.

Najwyższy wymiar kary pozbawienia wolności w Pakistanie to 25 lat. Skazani będą ponadto musieli zapłacić po 50 000 rupii pakistańskich (290 euro) grzywny.

„To śmierć wymiaru sprawiedliwości. Zostaliśmy skazani za to, że broniliśmy sprawy proroka” – oświadczył Ejaz Asharfi, jeden z liderów partii islamistycznej Tehreek-e-Labbaik Pakistan (TLP).

Partia zamierza odwołać się od wyroków do sądu wyższej instancji.

Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, matka pięciorga dzieci, była oskarżona o rzekomą obrazę proroka Mahometa. Sąd skazał ją w 2010 roku na karę śmierci przez powieszenie, a cztery lata później przegrała proces apelacyjny przed sądem wyższej instancji w Lahore.

Pod koniec 2018 roku pakistański Sąd Najwyższy anulował jednak karę śmierci przeciwko chrześcijance. Kilka dni później została zwolniona z więzienia i przewieziona decyzją pakistańskiego rządu w „bezpieczne miejsce”.

Uniewinnienie Asi Bibi wywołało protesty organizacji islamskich zorganizowane przez TLP, które praktycznie sparaliżowały kraj przez trzy dni i doprowadziły do ponownego aresztowania Rizviego, co z kolei zakończyło się nowymi protestami ulicznymi.

W maju 2019 roku Asia Bibi schroniła się w Kanadzie.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Trwa obława na islamistów

W czterech niemieckich landach: Berlinie, Brandenburgii, Turyngii i Nadrenii Północnej-Westfalii trwa od rana obława policyjna przeciwko pochodzącym z Czeczenii islamistom. Jak poinformowała na Twitterze berlińska prokuratura, działania policji mają związek ze śledztwem w sprawie przygotowywania „ciężkiego aktu przemocy zagrażającego państwu”.

Niemieckie służby regularnie ostrzegają przed rosnącym znaczeniem czeczeńskiej mafii w Niemczech. Raport Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) z ubiegłego roku zwraca uwagę, że szczególnie alarmujące są bliskie związki czeczeńskich gangów ze środowiskami radykalnych islamistów. Według szacunków niemieckiej służby dotyczy to około jednej trzeciej członków grup przestępczych z Kaukazu Północnego.

Wzrost znaczenia czeczeńska mafia zawdzięcza wyjątkowej bezwzględności i wewnętrznej spójności. Jak wskazuje policja, nawet konkurujące między sobą organizacje są lojalne wobec siebie w obliczu zagrożenia ze strony śledczych. Właściwie uniemożliwia to pozyskanie informatorów z tego środowiska.

Dokładna liczba Czeczenów mieszkających w RFN jest trudna do oszacowania, ponieważ większość z nich to obywatele rosyjscy. Według Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) w Niemczech przebywa około 50 tys. osób z Kaukazu Północnego, z czego około 80 proc. to Czeczeni.

Jeszcze do niedawna czeczeńskie grupy przestępcze były klasyfikowane przez niemiecką policję jako „podwykonawcy” innych gangów. Obecnie same specjalizują się w kilku branżach przestępczej działalności: handlu narkotykami, zorganizowanych rozbojach i wymuszeniach. Ten ostatni proceder często jest prowadzony pod przykrywką legalnych firm świadczących usługi ochroniarskie i windykację długów.

Za szczególnie niebezpieczne BKA uważa zjawisko polegające na celowym ubieganiu się przez czeczeńskie firmy o kontrakty ochroniarskie we wrażliwych z punktu widzenia bezpieczeństwa wewnętrznego instytucjach. Na przykład w jednym z niemieckich krajów związkowych Czeczeni byli zatrudnieni przy pilnowaniu posterunku jednostki antyterrorystycznej policji SEK.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Somalia: 76 osób zginęło w wybuchu samochodu-pułapki w stolicy kraju

W eksplozji samochodu – pułapki w stolicy Somalii, Mogadiszu zginęło 76 osób. Liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć. 70 rannych przebywa w szpitalach. Część z nich jest w stanie ciężkim.

Auto, wypełnione materiałem wybuchowym, eksplodowało w pobliżu zatłoczonego punktu kontroli drogowej w stolicy Somalii, Mogadiszu. Wybuch był silny. Większość ofiar to młodzi ludzie. Nie żyje 76 osób. Służby medyczne zastrzegają, że liczba zmarłych może wzrosnąć, bo w szpitalach przebywa 70 rannych, stan części z nich jest ciężki.

Od 1991 roku w Somalii trwa wojna domowa, obecnie kraj jest w stanie faktycznego rozpadu, a rząd kontroluje tylko niewielkie skrawki jego terytorium. W stolicy Somalii często dochodzi do ataków bombowych, których sprawcami są bojownicy islamistycznej organizacji Asz-Shabaab, powiązanej z Al-Kaidą.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak islamistów w Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali ponad 20 osób

Islamscy bojownicy przeprowadzili w nocy atak na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali co najmniej 22 osoby – poinformowały miejscowe władze. W krwawych atakach rebeliantów od końca października zginęło już łącznie co najmniej 179 cywilów – podaje Reuters.

Atak został przeprowadzony późnym wieczorem w niedzielę w rejonie miasta Beni. Rebelianci szli od drzwi do drzwi, strzelając do swoich ofiar. Richard Kivanzanga, zastępca administratora terytorium Beni, powiedział agencji Reutera, że doliczył się 22 ciał we wsiach Baoba i Ntombi. – Napastnicy zabili kobiety, mężczyzn i dzieci – relacjonował.

Krwawa ofensywa dżihadystów

Wzrost przemocy ze strony islamskich bojowników w Demokratycznej Republice Konga nastąpił po tym, jak 30 października kongijska armia wzmogła ofensywę przeciwko dżihadystycznemu Sojuszowi Sił Demokratycznych (ADF). Utworzona w Ugandzie grupa przeniosła się do wschodniego Konga, gdzie występuje przeciwko tamtejszemu rządowi. Rosnąca niepewność w tej części DRK spowodowała demonstracje przeciwko lokalnym władzom – podaje agencja Associated Press.

Prezydent Konga Felix Tshisekedi oświadczył, że kampania kongijskiego wojska przeciwko islamistom „zdemontowała” prawie wszystkie bazy ADF. Przekonywał, że krwawa odpowiedź rebeliantów jest przejawem ich desperacji. Rząd już wcześniej obwiniał ADF o podobne ataki sprzed lat, w tym dziesiątki masakr, do których dochodzi od 2014 roku. Zamordowano w nich setki cywilów. Wielokrotne operacje wojskowe kongijskiej armii nie zdołały całkowicie pokonać ugandyjskich dżihadystów. Miejscowa ludność zarzuca błękitnym hełmom, że biernie przyglądają się masakrowaniu cywilów przez ADF. W atakach tego ugrupowania od końca października zginęło 179 osób – podaje Reuters.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Islamska szkoła w Göteborgu zamknięta za radykalizację dzieci

Szkoła Safirskolan w Göteborgu, wcześniej nazywana Vetenskapsskolan, została pozbawiona licencji przez Inspektorat Szkolny – informuje portal polsatnews. Decyzję podjęto w obawie, iż uczniowie są poddawani zbyt dużym wpływom ideologii muzułmańskiej, a w efekcie radykalizacji.

Wpływ na cofnięcie zgody na działalność miał również fakt aresztowania w maju dyrektora placówki przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Säpo).

Zarzucono mu salafizm, z którego wywodzi się XX-wieczny sunnicki fundamentalizm muzułmański. Miał być także powiązany z trzema radykalnymi imamami, którzy zostali aresztowani w tym samym czasie. Säpo uznała, że stanowi on zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Według informacji portalu polsatnews.pl, w decyzji wydanej przez Inspektorat Szkolny, a opublikowanej przez szwedzkie media, cytowano opinię Säpo, w której agenci stwierdzili, iż dzieci w szkole narażone są na radykalizację i mogą być rekrutowane przez radykalnych islamistów, a w konsekwencji stać się narzędziami w rękach tzw. Państwa Islamskiego.

Szwedzcy dziennikarze ujawnili, że w szkole z dziećmi i młodzieżą pracowały cztery osoby, które wróciły z wojny w Syrii. Dwie z nich – kobiety – mieszkały ze swoimi rodzinami w obszarze kontrolowanym przez terrorystów. Dwaj mężczyźni przebywali w Syrii tuż przed tym, jak IS ustanowiło „kalifat”. W szkole pracowało też siedem innych osób związanych z ekstremistycznymi środowiskami.

Inspektorat Szkolny przeprowadzał kontrolę działalności placówki już w 2017 i w 2018 r. Dziennikarze śledczy wykazali również, że na konto dyrektora szkoły przelewano miliony koron z kont zagranicznych – na Malcie i w Arabii Saudyjskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Islamiści z Al-Szabab zaatakowali hotel w Somalii

Pięciu uzbrojonych partyzantów z somalijskiej organizacji islamistycznej Al-Szabab zaatakowało we wtorek hotel SYL, położony w pobliżu rezydencji prezydenta kraju w Mogadiszu. Wszyscy napastnicy zginęli – podała AP, powołując się na policję.

„Myśleliśmy, że to policjanci, ale kiedy się do nas zbliżyli, zaczęli rzucać granatami i strzelać, więc doszło do wymiany ognia w bramie hotelu” – powiedział agencji Reutera policjant, który przedstawił się jako Ahmed.

Hotel SYL jest popularny wśród urzędników państwowych i polityków.

Rzecznik islamistów Abdiaziz Abu Musab potwierdził, że za atakiem stoi Al-Szabab. „Budynek jest domem wrogich urzędników” – dodał.

Wymiana ognia trwała około dwóch godzin. Mohamed Hussein z somalijskiej policji powiedział, że żołnierze zastrzelili trzech islamistów w pobliżu wejścia do rezydencji prezydenta, a dwóch pozostałych na parkingu pobliskiego hotelu.

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, w tym w stolicy.
Źródło info i foto: interia.pl

Bangladesz: Islamiści skazani na śmierć za zamach

W Bangladeszu zapadł wyrok w sprawie zamachu terrorystycznego z 2016 roku, w którym zginęły 22 osoby. Siedmiu członków islamistycznego ugrupowania bojowego zostało skazanych na śmierć. Sędzia specjalnego sądu do walki z terroryzmem w Dhace Mojibur Rahman uznał islamistów z ugrupowania Dżamaat ul-Mudżahidin Bangladesz (JMB) za winnych wielu zarzutów, w tym zaplanowania ataku, przygotowania bomb i zabójstwa.

Zarzuty im postawione zostały udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Sąd wymierzył im najwyższa karę – powiedział dziennikarzom prokurator Golam Sarwar Khan po ogłoszeniu werdyktu. Jeden z ośmiu oskarżonych islamistów, został uniewinniony. Cała siódemka, która została skazana na najwyższy wymiar kary przez powieszenie, twierdzi, że jest niewinna i może jeszcze odwołać się od wyroku.

Rozprawa odbywała się w warunkach zwiększonych środków bezpieczeństwa.

Po ogłoszeniu wyroku oskarżeni mężczyźni, którzy – jak pisze Reuters – wyglądali wyzywająco – krzyczeli na sali sądowej: „Allahu akbar” (Bóg jest wielki).

Atak na kawiarnię w stolicy

W lipcu 2016 r. islamiści z JMB zaatakowali kawiarnię w Dhace, biorąc 22 zakładników, w tym 18 cudzoziemców z Japonii, Włoch i Indii, i wszystkich zabili w ciągu 12 godzin.

Do ataku przyznała się sunnicka ekstremistyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS), ale premier Hasina Wazed odrzuciła to, mówiąc, że IS jest nieobecna w Bangladeszu i, że za zamachem stoi lokalne ugrupowanie. Po tamtym ataku siły bezpieczeństwa przystąpiły do rozprawy z islamistami w ramach polityki „zerowej tolerancji” ogłoszonej przez premier.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francuski parlament ostrzega przed islamskimi radykałami

Francuski parlament ogłosił w środę rano raport ostrzegający przed islamskimi radykałami między innymi wśród pracowników transportu publicznego, więziennictwa, oświaty czy klubów sportowych.

Autorzy raportu, deputowani Eric Diard z centroprawicowej partii Republikanie i Eric Poulliat z prezydenckiego ugrupowania La Republique en Marche, zalecają częstsze i bardziej systematyczne kontrole administracyjne zarówno przy zatrudnianiu, jak i wobec już zatrudnionych pracowników.

Deputowani wskazują, że w „przeludnionych więzieniach”, odsiadujący wyroki terroryści islamscy nie są naprawdę oddzieleni od innych więźniów, a do radykalizacji dochodzi również wśród strażników. Autorzy raportu wymieniają przypadek jednego z nich, modlącego się wraz z uwięzionym islamistą. Inny pracownik więzienia, gdy uznano go za „zradykalizowanego”, przeniesiony został do pracy do zakładu dla małoletnich. Według raportu sprawą zradykalizowanych kobiet nikt się nie zajmuje.

W dokumencie zwrócono uwagę na „brak czujności” przy zatrudnianiu pracowników paryskiego transportu publicznego. Jednym z terrorystów, który 13 listopada 2015 roku w Paryżu brał udział w masakrze w sali koncertowej Bataclan, był były kierowca paryskiego autobusu.

Autorzy raportu za „zadziwiające” uważają to, że pracownicy paryskich portów lotniczych, mający kartoteki „zradykalizowanych”, posiadają przepustki do „stref bezpieczeństwa” tych lotnisk.

Według raportu szczególnie niebezpieczna jest sytuacja w „niektórych klubach sportowych”, gdzie pewne sale i urządzenia zakazane są dla kobiet. Tam, gdzie kobiety są dopuszczane, obowiązują zasłony zakrywające włosy. W szatniach odbywają się wspólne modlitwy, w stołówkach i bufetach dostać można jedynie żywność z uboju halal, czyli sporządzoną według muzułmańskich przepisów rytualnych. W planowaniu zawodów bierze się pod uwagę święta muzułmańskie.

Rady miejskie nie badają profili strażników miejskich, jeszcze większa pobłażliwość panuje przy zatrudnianiu ochroniarzy, „co ma szczególne znaczenie przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi” w 2024 roku – zauważają komentujący raport dziennikarze.

„Raczej nie ulegają radykalizacji” siły bezpieczeństwa, a więc policja, żandarmeria i wojsko, a to „dzięki skutecznej polityce prewencji i wykrywania” – czytamy w raporcie, cytowanym w środowym numerze dziennika „Le Parisien”. W policji i żandarmerii „jest 30 przypadków wymagających czujności”; procentowo jest to liczba niewielka, ale bynajmniej „nie bez znaczenia w okresie, gdy zagrożeni jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek” – dodano.

Komentując raport w dzienniku „Le Figaro” Yves Threard stwierdził, że wskazuje on na sprawę oczywistą, jaką jest coraz szybszy „postęp walczącego i zdobywczego islamu na naszej ziemi”. Publicysta uznał opisywaną przez deputowanych sytuację za „owoc lat tchórzliwej słabości”. Wyraził przy tym nadzieję, że raport „spowoduje wstrząs” w społeczeństwie i „zmusi w końcu prezydenta (Emmanuela) Macrona, by zaprzestał wstydliwego milczenia i potwierdził znaczenie laickości we Francji”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Libia: Trwają walki islamistów z armią

Co najmniej dziewięciu żołnierzy libijskich sił rządowych zginęło w sobotę podczas ataku na obóz szkoleniowy samozwańczej armii generała Halify Haftara na zachodzie Libii – poinformowały lokalne władze.

Bojownicy Haftara starli się z siłami rządowymi w okolicach bazy lotniczej w mieście Sabha, przejętej w tym roku przez samozwańczą Libijską Armię Narodową (LNA) generała. Przedstawiciel miejscowych władz Hamed al-Chaijali powiedział agencji Reutera, że jednemu z żołnierzy odcięto głowę, a pozostali zostali zastrzeleni lub „zmasakrowani”.

Cytowane przez Reutera źródło w LNA odpowiedzialnością za atak obarczyło lokalne struktury dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) oraz bojowników z Czadu, jak wśród żołnierzy Haftara nazywane są przeciwne mu lokalne plemiona.

LNA napotyka opór

Sabha, podobnie jak znaczna część libijskiego południa i położonych tam złóż ropy naftowej, znajduje się pod kontrolą LNA, jednak sił tej samozwańczej armii w dużej mierze przeniosły się na północ w ramach ofensywy na stolicę kraju, Trypolis – siedzibę uznawanego na arenie międzynarodowej rządu Fajiza Mustafy as-Saradża.

W rozpoczętej w styczniu kampanii na południu Libii LNA napotyka na stanowczy opór ze strony grupy etnicznej Tubu. W tej części kraju aktywni pozostają również bojownicy IS, którzy w ostatnich miesiącach przeprowadzili kilka zamachów. IS przeniosło się na libijskie południe, gdy w grudniu 2016 roku zostali wyparci ze swojego wcześniejszego bastionu, miasta Syrta na północy kraju.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przywódca ISIS pokazał się pierwszy raz od 5 lat. Jest wideo

Przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi po raz pierwszy od 5 lat pojawił się na propagandowym filmie. Lider omawia na nagraniu sytuację kalifatu po upadku Baguz – ostatniej na wschód od Eufratu enklawy organizacji.

Abu Bakr al-Baghdadi przyznaje na filmie, że w dotychczasowej terytorialnej postaci przestała ona istnieć. Mówi również o ponad 90 operacjach przeprowadzonych jej przez członków w ośmiu różnych państwach. Podczas nagrania, prawdopodobnie w formie tekstowej, pojawiły się pochwały wobec serii ataków terrorystycznych, do których w wielkanocną niedzielę doszło na Sri Lance. Podobne akcje – zdaniem tzw. Państwa Islamskiego – stanowią odwet za zabitych członków organizacji.

Na opublikowanym filmie video oprócz Abu Bakra al-Baghdadiego widać również jego karabin, a także trzech zamaskowanych członków obstawy. Nie wiadomo kiedy film został nagrany, jednak lider ISIS mówi w czasie przeszły, o bitwie o Baguz, która zakończyła się pod koniec marca. Mówi też, że starcie pokazało „barbarzyństwo i brutalność” Zachody oraz „odwagę, niezłomność i odporność ludzi Islamu”. Twierdzi też, że to część „długiej walki” a grupa „zemści się” za zabitych członków.

Państwo Islamskie przekonuje, że nie zginęło

Ostatnie nagranie, wyłącznie głosowe, z udziałem Al-Baghdadiego ukazało się w sierpniu 2018 roku. Jednocześnie to pierwsze nagranie, na którym widać terrorystę, od czasu jego wystąpienia w Mosulu w lipcu 2014 roku, kiedy to ogłosił powstanie kalifatu.

„Nagranie Al-Baghdadiego ma mówić: tak, uciekamy, napotkaliśmy ogromne niepowodzenia, ale jeszcze nie zniknęliśmy. Czy wiadomość będzie miała siłę przekonywania podobną do poprzednich przesłań lidera, biorąc pod uwagę, jak słaba jest teraz grupa – to się dopiero okaże” – opisuje Vox.

Na Bliskim Wschodzie wciąż są tysiące członków ISIS

Na początku ubiegłego roku władze amerykańskie podały, że Al-Baghdadi został ranny w nalocie w maju 2017 roku i na pięć miesięcy musiał się zrzec przywództwa w organizacji. Informacje opierano na wiedzy przekazanej przez zatrzymanych członków ISIS i uchodźców z Syrii.

Jak podaje CNN, amerykański senator Angus King, który był członkiem delegacji na Bliski Wschód. Tam od członków armii oraz władz irackich i kurdyjskich miał dowiedzieć się, że tzw. Państwo Islamskie ma nadal między 15 a 30 tys. członków, choć siły koalicji przejmują kontrolę nad zajmowanymi terenami. W szczytowym momencie ISIS kontrolowało tereny o powierzchni odpowiadającej Wielkiej Brytanii i zamieszkiwanej przez około 10 milionów osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl