Kulisy polowania na cyber-szakala. Najgroźniejszego z terrorystów Państwa Islamskiego

Kulisy pościgu za brytyjskim hakerem, który stał się jednym z najniebezpieczniejszych terrorystów Państwa Islamskiego opisuje dla POLITICO John P. Carlin, człowiek, który w tym polowaniu uczestniczył.

Junaid Hussain pierwotnie chciał być raperem. Wyszło jednak na to, że ten pakistański dzieciak z angielskiego Birmingham żył w internetowym świecie i z internetową szybkością. W ciągu zaledwie dekady, między 11, a 21 rokiem życia, przeszedł od grania w gry, przez hakerstwo do mordowania.

Jego historia rozwijała się szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Przez pierwszą połowę swojego wirtualnego życia, działał całkowicie bezkarnie jako haker, przechwalając się w jednym z wywiadów, że jest o wiele kroków przed władzami: „Sto procent pewności, że nic na mnie nie mają. Nie istnieję dla nich. Nigdy nie używam swoich prawdziwych szczegółów online. Nigdy niczego nie kupuję. Moja prawdziwa tożsamość nie istnieje – i nie, nie boję się, że zostanę złapany”.

W 2015 roku, w wieku 21 lat, już by tych słów raczej nie powtórzył – był człowiekiem ściganym przez Stany Zjednoczone, pozycją numer trzy na rządowej liście najbardziej poszukiwanych ludzi z powstałego na terenie Iraku i Syrii Państwa Islamskiego.

Żyjąc w sytuacji ciągłego zagrożenia w kontrolowanej przez ISIS wschodniej Syrii, Hussain próbował trzymać przy sobie swojego pasierba, wierząc, że uchroni go to przed amerykańskim atakiem z powietrza.
Polowanie się zaczyna

W Departamencie Sprawiedliwości, w którym wówczas pracowałem jako asystent prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego, unieszkodliwienie Hussaina należało do najważniejszych priorytetów.

Niemal każdy tydzień 2015 roku przynosił nową próbę ataku na Stany Zjednoczone, za którym stał ten człowiek; zespoły śledcze FBI były na ostatnich nogach, ścigając jednocześnie dziesiątki potencjalnych terrorystów. Wycofywaliśmy agentów z wydziałów kryminalnych, by wzmocnić pion antyterrorystyczny. W rządzie codziennie rozlegały się dzwonki alarmowe, ale publicznie staraliśmy się bagatelizować zagrożenie. Nie chcieliśmy, by Hussain stał się kolejną znaną na całym świecie postacią, utożsamianą z pokręconą ideologią dżihadu.

Nawet teraz nie rozmawialibyśmy o nim publicznie, gdyby nie to, że nie żyje.

Hussain stanowił internetowe zagrożenie, o którym od dawna wiedzieliśmy, że kiedyś nadejdzie – obeznanego z nowoczesnymi technologiami terrorystę, który wykorzystuje narzędzia współczesnej techniki cyfrowej do poszerzania zasięgu działania swojej grupy daleko poza miejsce jej fizycznej lokalizacji.

Latem 2015 roku z powodzeniem przeprowadził jeden z najbardziej rozgałęzionych cyber-spisków, jaki dotąd widział świat. Brytyjski terrorysta o pakistańskich korzeniach, mieszkający w Syrii, zwerbował kosowskiego hakera, który studiował informatykę w Malezji, do przeprowadzenia ataków na amerykańskich wojskowych i kobiety mieszkające w Stanach Zjednoczonych.
Narodziny terrorysty

U początku drogi Hussaina do cyber-terroryzmu stał prosty motyw: zemsta.

Według wywiadu, którego udzielił w 2012 roku, Hussain – który pierwotnie w sieci pojawił się pod nickiem TriCk – powiedział, że zaczął bawić się w hakowanie kiedy miał 11 lat. Grał w pewną grę online, kiedy inny haker wyrzucił go z sieci.

„Chciałem się zemścić, więc zacząłem guglować co się da o hakowaniu”, tłumaczył. „Dołączyłem do kilku internetowych forów o hakingu, czytałem artykuły, zacząłem uczyć się podstaw inżynierii społecznej i stopniowo piąłem się w górę. Nie zemściłem się, ale zostałem jednym z najbardziej znienawidzonych hakerów w tej grze”.

W wieku 13 lat uznał, że gry są dla dzieci, a jako 15-latek „poszedł w politykę”. Pochłonęły go internetowe nagrania video, pokazujące dzieci zabijane w takich miejscach jak Kaszmir i Pakistan, zaczął się aktywnie udzielać na stronach internetowych poświęconych teoriom spiskowym, masonom i iluminatom.

Te sekretne ścieżki zaprowadziły Hussaina do grupy hakerskiej składającej się z siedmiu przyjaciół; nazwali się TeaMp0isoN, czyli w hakerskim slangu „Zespół Trucizna”, nawiązując w ten sposób do starego hakerskiego forum p0ison.org.

Sławę zdobyli w 2011 roku dzięki specyficznej formie „haktywizmu”. Demolowali strony internetowe, często zamieszczając na nich pro-palestyńskie deklaracje i atakowali witryny ważnych organizacji, takich jak BlackBerry i NATO, lub osób publicznych, w rodzaju byłego premiera Tony Blaira – włamali się na konto jego osobistej asystentki i upublicznili w sieci jego książkę adresową.

Hussain lekceważąco wypowiada” się o innych grupach „haktywistów”, takich jak Anonymous, mówiąc, że stanowią one internetowy odpowiednik „pokojowych protestów piknikujących na ulicy”, podczas gdy TeaMp0isoN prowadził „internetową wojnę partyzancką”. W kwietniu 2012 roku TriCk powiedział jednej z brytyjskich gazet: „Nie boję się żadnego człowieka, ani żadnej władzy. Całe moje życie poświęcone jest sprawie”.

Jego internetowa aktywność nie trwała długo. We wrześniu 2012 roku został aresztowany i skazany na sześć miesięcy więzienia w związku z atakiem na konto Blaira. TeaMp0isoN odszedł w niebyt, ale jego gniew i pogarda wymierzone w zachodnie społeczeństwo bynajmniej nie zelżał.

Wkrótce po opuszczeniu więzienia przedostał się do Syrii na terytoria kontrolowane przez ISIS i poślubił tam niedoszłą muzyczkę, Sarę Jones, która także stała się zwolenniczką Państwa Islamskiego. Tam zaangażował się w szerzenie wojennej propagandy ISIS w internecie, przedstawiając się jako Abu Hussain al-Britani.

Na zdjęciu na Twitterze pozował w masce zakrywającej połowę twarzy i z kałasznikowem w ręku, celującym w obiektyw. Wszystko, czego nauczył się o kulturze internetowej i narzędziach do jej propagowania, wykorzystał do stworzenia czegoś, co jeden z dziennikarzy nazwał „makabryczną wersją portalu randkowego”.

Szybko zyskał miano czołowego propagandzisty ISIS w CyberKalifacie, rekrutującego do globalnej wojny sfrustrowanych i przypominających jego samego młodych ludzi. „Możesz siedzieć w domu i grać w „Call of Duty”, albo przyjechać tutaj i podjąć prawdziwe wyzwanie (…) Wybór należy do ciebie”, zachęcał w jednym z tweetów.

Taktyka Hussaina nie była bynajmniej nowa, ale wraz z terrorystami z ISIS wyniósł ją na niespotykany wcześniej poziom. Hussain pod pewnymi względami reprezentował najniebezpieczniejszy rodzaj terroryzmu, z którym się dotąd spotkaliśmy – był panem rodzącego się świata cyfrowego dżihadu.
Terroryści wchodzą do internetu

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później terroryści zainteresują się internetem – z tego samego powodu, dla którego sieć jest świetnym miejscem dla wszelkiej maści rebeliantów i niszowych wspólnot. Jego otwartość, łatwość użycia i globalny zasięg powodują, że bez trudu można w nim rozpowszechniać ekstremistyczne treści online.

Pracując dla rządu – najpierw w FBI, później w Dziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości, a wreszcie jako asystent prokuratora generalnego nadzorujący ten pion – większość czasu spędziłem obserwując to rosnące zagrożenie i przewidując, kiedy pierwszy raz przyjdzie nam się zmierzyć z „atakiem mieszanym”, łączącym realne uderzenie z jego nagłośnieniem w sieci.
Źródło info i foto: onet.pl

Brytyjska nastolatka skazana za terroryzm. Chciała zaatakować okolice British Museum

Brytyjska nastolatka została skazana za przygotowywanie ataku terrorystycznego. Sąd uznał, że osiemnastoletnia dziewczyna chciała zaatakować okolice British Museum. Gdy trafiła do aresztu, zadanie organizacji zamachu o podłożu islamistycznym przejęły jej matka i siostra.

Okolice muzeum są pełne ludzi, zarówno londyńczyków, jak i turystów. Nieopodal znajdują się handlowe ulice Oxford Street i Tottenham Court Road. Narzędziami zbrodni miały być granaty, broń palna lub też furgonetka. Safaa Boular została jednak aresztowana. Już w więzieniu, wraz z matką i siostrą, opracowywała kolejny plan. – Chciały zaatakować przypadkowych przechodniów. Chciały zabijać. Szybka interwencja powstrzymała ten terrorystyczny spisek – powiedział Dean Haydon z londyńskiej policji.

Miejscem drugiego ataku miała być prawdopodobnie dzielnica rządowa Westminster. W kwietniu dwie pozostające wówczas na wolności kobiety wybrały się tam na rekonesans. Rozmawiając o swoich planach przez telefon kobiety używały kodu. Zamiast o zamachu mówiły o „herbatce u Kapelusznika”, nawiązując do podwieczorku w „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carolla.

Brytyjskie media publikują dziś zdjęcia kobiety pokazujące, że jeszcze kilka lat temu nie nosiła nakrycia głowy i ubierała się w zachodnim stylu. Radykalizacja nastąpiła gwałtownie – po ataku na halę Bataclan w Paryżu w 2015 roku.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Ogromny skandal. Służby ostrzegały przed domniemanym islamistą, policja go wypuściła

Niemiecka policja wypuściła na wolność Tunezyjczyka Fathiego Ben M., którego służby uznają za niebezpiecznego. Nielegalny imigrant był zatrzymany za handel narkotykami, ale podejrzewa się, że kontaktował się także z radykalnym środowiskiem islamskim.

Media zwracają uwagę, że historia imigranta przypomina przypadek Anisa Amriego, który w grudniu 2016 r. dokonał zamachu terrorystycznego na targu bożonarodzeniowym w Berlinie. Podobnie jak on ma tunezyjskie obywatelstwo, nielegalnie przebywał w Niemczech, ukrywał się pod kilkunastoma tożsamościami i prawdopodobnie kontaktował się z radykalnym środowiskiem islamskim.

Po odmowie azylu w Niemczech Fathi Ben M., podobnie jak niegdyś Amri, powinien zostać wydalony do swojego kraju, jednak na krótko przed tym zniknął. Niedawno został schwytany na gorącym uczynku, gdy sprzedawał narkotyki w centrum Berlina. Podczas legitymowania okazało się też, że w rejestrach niemieckich służb Fathi Be M. figuruje jako osoba niebezpieczna, najprawdopodobniej ze względu na możliwe kontakty z islamistami.

Mimo to przyłapania na handlu narkotykami i podejrzeń, że może wyznawać radykalny islam, Tunezyjczyk jest znowu na wolności. Prokuratura nie znalazła bowiem podstaw do przedłużenia zatrzymania. Ze względu na analogię z historią zamachowca z Berlina, jego przypadek wywołał już szeroką dyskusję. Rzecznik opozycyjnej AfD w Berlinie Karsten Woldeit zarzuca władzom, że nie wyciągnęły żadnych wniosków po zamachu na Breidscheidtplatz i powtarzają błędy, jakie popełniono w przypadku Amriego. On również nie został w porę wydalony z Niemiec.

Przedstawiciele berlińskiego ratusza przyznają, że w zeszłym roku udało się im odesłać do krajów pochodzenia zaledwie pięciu nielegalnych migrantów.
Źródło info i foto: TVP.info

Masowe aresztowania w Turcji za związki z Gulenem

W Turcji nakazano aresztowanie 63 osób, w tym byłych funkcjonariuszy Krajowej Agencji Wywiadowczej (MIT) za domniemane związki z przebywającym na emigracji w USA islamskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem – poinformowała agencja Anatolia. Operacja policji objęła 21 prowincji w całej Turcji. Więcej szczegółów nie podano.

Pod koniec sierpnia zwierzchnictwo nad tureckim wywiadem przeszło z rąk premiera Binali Yildirima do prezydenta kraju Recepa Tayyipa Erdogana. Posunięcie jest częścią zmian legislacyjnych związanych z likwidacją urzędu premiera i przekazaniem władzy wykonawczej szefowi państwa, co jest wynikiem reformy ustrojowej przegłosowanej w tegorocznym referendum.

Władze tureckie oskarżają Gulena, byłego sojusznika Erdogana, o zorganizowanie nieudanego zamachu stanu w lipcu 2016 roku, a także o stworzenie w Turcji struktur „państwa równoległego”. Gulen zaprzecza tym zarzutom.

Po udaremnionej próbie puczu aresztowano ok. 50 tys. krytyków tureckich władz pod zarzutem powiązań z organizacjami terrorystycznymi. Około 150 tys. osób zwolniono z pracy, w tym wielu wojskowych, policjantów, sędziów, nauczycieli i urzędników państwowych. Zdaniem opozycji miało to sparaliżować działania politycznych przeciwników Erdogana.
Źródło info i foto: interia.pl

Aresztowano członków rodziny sprawcy nieudanego zamachu na Polach Elizejskich

​Czworo członków rodziny 31-letniego islamskiego radykała, który w poniedziałek dokonał próby zamachu na Polach Elizejskich w Paryżu, zostało we wtorek umieszczonych w areszcie tymczasowym – podała agencja AFP, powołując się na źródła sądowe. Chodzi o ojca sprawcy, jego byłą żonę, brata i bratową. Do zatrzymań doszło podczas rewizji w ich domach.

W poniedziałek zamachowiec, którego AFP identyfikuje jako Adama Dzaziriego, uderzył samochodem w radiowóz żandarmerii. Pojazd sprawcy stanął w płomieniach, zginął tylko napastnik. W samochodzie znaleziono broń i materiały wybuchowe, które mogły wysadzić pojazd w powietrze. Według AFP były to butle z gazem, broń krótka oraz kałasznikow.

Dzaziri mieszkał w Argenteuil na paryskich przedmieściach i znany był służbom jako islamski radykał. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi paryska prokuratura ds. antyterroryzmu. We Francji obowiązuje stan wyjątkowy wprowadzony po dżihadystycznych zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku w Paryżu. Ma on być przedłużony do 1 listopada.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Zatrzymano islamskiego radykała w pobliżu bazy wojskowej

Były żołnierz notowany jako islamski radykał został zatrzymany w pobliżu bazy wojskowej ok. 100 km na północny wschód od Paryża, Sprawą zajęła się prokuratura ds. antyterroryzmu – podała w piątek AFP. Za dwa dni we Francji druga tura wyborów prezydenckich. Do zatrzymania doszło w nocy z czwartku na piątek w pobliżu bazy lotniczej pod Evreux w Normandii. Najpierw znaleziono podejrzany samochód; gdy okazało się, że należy do notowanego radykała, rozpoczęto poszukiwania właściciela.

Zatrzymano go w pobliżu ok. godz. 5 nad ranem. Następnie w ciągu dnia w pobliżu bazy znaleziono broń długą, dwa rewolwery oraz amunicję – podały źródła zbliżone do sprawy.

Informacje o zatrzymanym

Zatrzymany to 34-letni były żołnierz francuskich sił zbrojnych. Śledczy ustalają, co mężczyzna robił w tych okolicach i jakie były jego motywy. Sprawę prowadzi paryska prokuratura ds. walki z terroryzmem. We Francji obowiązuje wciąż stan wyjątkowy wprowadzony po zamachach z listopada 2015 r. w Paryżu. Do pilnowania bezpieczeństwa podczas wyborów zmobilizowano dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy policji, żandarmerii oraz żołnierzy.
Źródło info i foto: interia.pl

Turcja: Masowe aresztowania w szeregach policji

Turecka policja zatrzymała w nocy z wtorku na środę 1009 osób podejrzanych o związki z siatką mieszkającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena. Rząd Turcji obwinia Gulena o przygotowanie udaremnionego puczu z lipca 2016 roku, czemu ten zaprzecza. Według źródeł w siłach bezpieczeństwa, większość z zatrzymanych stanowią funkcjonariusze policji.

Aresztowań dokonano na terenie wszystkich 81 tureckich prowincji. Według tychże źródeł, zatrzymani zostaną przewiezieni do Ankary. Zgodnie z oświadczeniem agencji Anatolia, w operacji uczestniczyło 8500 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.

Gulen oskarżany o próbę obalenia Erdogana

Przebywający od lat w USA i skonfliktowany z prezydentem Turcji Gulen jest w kraju sądzony zaocznie. Zarzuca mu się próbę obalenia prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana oraz chęć stworzenia „równoległych struktur państwa” i wprowadzanie swoich zwolenników na kluczowe stanowiska w instytucjach państwowych, w tym w policji i sądownictwie. Sam Gulen, założyciel wpływowego bractwa religijnego i były sojusznik Erdogana, zaprzecza, by był w jakikolwiek sposób powiązany z puczem.

Stan wyjątkowy

18 kwietnia turecki parlament zatwierdził przedłużenie o trzy miesiące stanu wyjątkowego, wprowadzonego 20 lipca 2016 roku po nieudanej próbie puczu. W tym czasie zginęło 240 osób. Stan wyjątkowy miał początkowo trwać trzy miesiące, był już dwukrotnie przedłużany, po raz ostatni w styczniu br. Pozwala on na ograniczenie albo zawieszenie niektórych praw i wolności obywatelskich bez konieczności zmiany ustaw za zgodą parlamentu. Daje także dodatkowe uprawnienia władzom różnych szczebli i policji. Od czasu wprowadzenia stanu wyjątkowego zwolniono z pracy lub zawieszono w obowiązkach ok. 120 tys. osób; aresztowano ponad 50 tys. ludzi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Europol skontroluje obozy dla migrantów w poszukiwaniu domniemanych dżihadystów

Szefowa ekspertów ds. terroryzmu z Europolu ma dziś przybyć do Aten. Pozostałe osoby, około 50 europejskich policjantów, mają dotrzeć do Grecji do końca sierpnia. Będą szukać potencjalnych dżihadystów w tamtejszych obozach dla migrantów. Policjanci są ekspertami od terroryzmu islamskiego i będą szukać osób, które mogą mieć powiązania z ISIS głównie w kontynentalnej Grecji. Tamtejsza policja twierdzi, że jest to element stałej współpracy między władzami tego kraju a Europolem.

Rozpoczęto ją w ubiegłym roku, kiedy to do Grecji napłynęły setki tysięcy migrantów, a także po zamachach terrorystycznych, do jakich doszło jesienią w Paryżu. Kilku zamachowców odpowiedzialnych za tamte ataki przedostało się do Europy przez greckie wyspy w tłumie uchodźców. Eksperci z Europolu przeprowadzą kontrolę w kilkunastu obozach dla migrantów.

W kontynentalnej części Grecji przebywa łącznie ponad 47 tys. uchodźców. Głównie są to Syryjczycy, Afgańczycy i Irakijczycy. Około 10 tys. znajduje się na greckich wyspach, gdzie odbywa się rejestracja.
Żródło info i foto: TVP.info

Belgia oburzona po wypuszczeniu ekstremisty Faycala Cheffou

Belgowie są oburzeni po wypuszczeniu z aresztu islamskiego ekstremisty Faycala Cheffou. Protestują media i burmistrz Brukseli Yvan Mayeur, który oskarża sędziów śledczych o nieudolność. Okazało się bowiem, że Cheffou jest ciągle oficjalnie oskarżony o „terrorystyczne zabójstwa”. Belgijskie i francuskie media przypominają, że 30-letni Faycal Cheffou został rozpoznany przez taksówkarza, który zawiózł w dniu ataku zamachowców na brukselskie lotnisko. Wiadomo również, że znał on koordynatora paryskich ataków Salaha Abdeslama.

Prokuratura wyjaśniła jednak, że zwolniono go z aresztu z braku dowodów, bo nie odnaleziono po zamachach śladów jego DNA na lotnisku Zavenetem. Zarówno komentatorzy jak i burmistrz Brukseli Yvan Mayeur sugerują, że działania sędziów śledczych są nielogiczne. Zwolniono bowiem z aresztu mężczyznę, który usłyszał zarzut udziału w zamachach terrorystycznych – i wszczętego przeciwko niemu postępowania nie umorzono.

Belgijskie media przypominają też, że Faycal Cheffou zachęcał też do dżihadu uchodźców, którzy dostawali darmowe posiłki w jednym z brukselskich parków. Właśnie z tego powodu doszło tam m.in. do bójki pomiędzy Cheffou i działaczami organizacji charytatywnych. Po wspomnianym incydencie burmistrz Brukseli złożył w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Faycala Cheffou. Ten ostatni dostał zakaz zbliżania się do parku, w którym rozdawano uchodźcom darmowe posiłki, ale nie wszczęto przeciwko niemu postępowania karnego. Cheffou pracował również dla lokalnej rozgłośni radiowej, na antenie której krytykował belgijskie władze za „krzywdzenie” islamskich ekstremistów.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Polski islamski terrorysta-samobójca odpowiedzialny za śmierć 11 osób

Urodzony w Polsce Jacek S. został terrorystą Państwa Islamskiego. W czerwcu wziął udział w samobójczym ataku na rafinerię w Iraku, w którym zginęło 11 osób, a 27 zostało rannych – ustalili reporterzy tvn24.pl . – Znamy sprawę, szczegółów nie ujawniamy – mówi portalowi tvn24.pl płk Maciej Karczyński, rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mężczyzna od lat mieszkał w Niemczech. Jacek S. to pierwszy Polak, o którym wiadomo, że po przejściu na Islam wziął udział w terrorystycznym, samobójczym zamachu. Ustaliliśmy, że według informacji zebranych przez Centrum Antyterrorystyczne ABW (CAT ABW) brał udział w złożonej akcji w Iraku.

13 czerwca jako bojownik Państwa Islamskiego wraz z innym dżihadystą z Europy oraz Palestyńczykiem i Kuwejtczykiem, zginął w trakcie samobójczego ataku na rafinerię w irackim Bajdżi, kontrolowaną przez siły rządowe. Polak wjechał samochodem wypełnionym ładunkami wybuchowymi w budynki rafinerii, gdy pozostali terroryści atakowali inne cele rządowe w tym irackim mieście.

Działania ABW

Zapytaliśmy ABW o potwierdzenie, czy Jacek S. wziął udział w samobójczym zamachu na iracką rafinerię i zginął w jego trakcie. „Temat, o którym Pan pisze, jest nam znany. Działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzone są we współpracy ze służbami partnerskimi w Europie. Osoba, o której Pan wspomina, nie przebywa na terenie naszego kraju i od wielu lat nie ma związku z Polską. Ze względu na ograniczenia natury prawnej i charakter sprawy nie możemy podawać do publicznej wiadomości szczegółowych informacji dotyczących naszych działań w tej kwestii” – odpisał tvn24.pl płk Maciej Karczyński, rzecznik ABW.
Z informacji Centrum Antyterrorystycznego ABW, które nieoficjalnie poznaliśmy, jednoznacznie jednak wynika, że to Jacek S. zginął 13 czerwca w Iraku. Informacje o nim w ostatnich dniach ABW przekazała najważniejszym osobom w państwie – m.in. premier Ewie Kopacz i prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

– Ta sprawa, jak i inne, są monitorowane przez nasze służby – mówi tvn24.pl Marek Biernacki, minister – koordynator służb specjalnych.
Żródło info i foto: tvn24.pl