Izrael wznawia ataki lotnicze na „terrorystyczne cele” w Strefie Gazy

„Lotnictwo izraelskie atakuje z powietrza terrorystyczne cele zlokalizowane w Strefie Gazy” – poinformowało w piątek rano ministerstwo obrony Izraela za pośrednictwem WhatsApp. Ataki są reakcją na wystrzelenie ze Strefy Gazy pięciu pocisków w stronę Izraela.

Ataki izraelskiego lotnictwa zostały przeprowadzone mimo uzgodnionego wcześniej zawieszenia broni, które zaczęło obowiązywać od godz. 5:30 w czwartek rano czasu lokalnego (godz. 4:30 rano w Polsce). Zostało ono wynegocjowane przy aktywnym udziale specjalnego wysłannika ONZ ds. Bliskiego Wschodu Nikołaja Mładenowa i przedstawicieli dyplomacji egipskiej mającej dobre kontakty w Strefie Gazy, w tym – z przywódcami Hamasu.

Krótkotrwałe porozumienie

Porozumienie było przestrzegane w ciągu dnia. Zgodnie z jego postanowieniami palestyńskie organizacje i grupy polityczne zobowiązały się do „utrzymania pokojowego charakteru manifestacji przeciwko izraelskie blokadzie, jakie od wielu miesięcy organizowane są w Strefie Gazy” – powiedział AFP przedstawiciel egipskiego zespołu mediacyjnego.

Palestyńscy manifestanci domagają się jednocześnie umożliwienia powrotu uchodźców na terytoria kontrolowane obecnie przez Izrael. W ramach zawieszenia broni Izrael miał ze swej strony powstrzymać się od reakcji militarnej na marsze na rzecz powrotu mające jawnie antyizraelski charakter. Marsze te, odbywające się od wiosny 2018 r., mają ponownie wystartować w najbliższy piątek. Jak dotąd, często kończyły się one wystrzeleniem pocisków w stronę Izraela czy eksplozjami przy ogrodzeniu oddzielającym Strefę Gazy od Izraela. Ataki były zdecydowanie tłumione przez Izrael; od 2018 r. zginęło ponad 300 Palestyńczyków.

Od poniedziałku bojowcy Islamskiego Dżihadu odpalili łącznie 450 pocisków w stronę Izraela.

Agence France Presse wiąże palestyńskie ataki rakietowe w czwartek ze śmiercią ośmioosobowej rodziny palestyńskiej, która zginęła w nocy ze środy na czwartek w Deir al-Balah. Życie straciło m.in. pięcioro dzieci.

Śmierć Bahu Abu Al-Atty, odpowiedź bojowników i naloty, w których zginęli palestyńscy cywile
Rzecznik izraelskiej armii sprecyzował w czwartek, izraelskie siły zabiły w precyzyjnym ataku lotniczym w Strefie Gazy jednego z czołowych dowódców Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu Bahu Abu Al-Attę, który koordynował ataki rakietowe na Izrael. Spotkało się to z natychmiastową odpowiedzią bojowników, którzy wystrzelili w kierunku Izraela serię rakiet. Izrael przeprowadził w odpowiedzi dziesiątki nalotów, zabijając co najmniej 34 Palestyńczyków; co najmniej 60 osób zostało rannych.

Szef izraelskiego MSZ Israel Katz powiedział w czwartek na antenie rozgłośni izraelskiej armii, że jego kraj będzie kontynuował politykę tzw. selektywnej eliminacji, w tym atakowania bojowników w Strefie Gazy, mimo doniesień o zawieszeniu broni.

– Izrael skrzywdzi każdego, kto spróbuje go skrzywdzić – oświadczył minister spraw zagranicznych i ds. służb specjalnych Izraela.

Ostrzeżenie pojawiło się już po ogłoszeniu zawieszenia broni z Izraelem przez organizację bojową Palestyński Islamski Dżihad w celu zakończenia dwudniowej wymiany ognia na granicy Izraela i Strefy Gazy.
Źródło info i foto: onet.pl

Organizacja bojowa Palestyński Islamski Dżihad ogłasza zawieszenie broni w Strefie Gazy

Organizacja bojowa Palestyński Islamski Dżihad ogłosiła w czwartek rano zawieszenie broni z Izraelem, kończąc dwa dni ostrej wymiany ognia na granicy Izraela i Strefy Gazy, w wyniku której zginęło co najmniej 32 Palestyńczyków. Izrael nie potwierdził tej informacji.

Rzecznik prasowy Islamskiego Dżihadu Musab al-Berim powiedział, że porozumienie o przerwaniu ognia, w zawarciu którego pośredniczył Egipt, weszło w życie w czwartek o godz. 5:30 rano (godz. 4:30 w Polsce).

Al-Berim sprecyzował, że umowa została oparta na liście żądań przedstawionych w środę wieczorem przez jego organizację, w tym wstrzymanie przez Izrael tzw. selektywnej eliminacji liderów ugrupowania i złagodzenie 12-letniej blokady Strefy Gazy.

Izrael nie potwierdza

Izrael nie potwierdził informacji o porozumieniu w sprawie zawieszenia broni. I – jak zwraca uwagę agencja Associated Press – Izrael rzadko uznaje umowy z grupami bojowymi ze Strefy Gazy.

AP podaje jedynie, że przedstawiciele ONZ i Islamskiego Dżihadu kontaktowali się w środę z egipskimi mediatorami, którzy zazwyczaj pośredniczą w umowach dotyczących zakończenia walk w Gazie. Od wtorku liczba ofiar śmiertelnych izraelskich ataków z powietrza na Strefę Gazy wzrosła do 32; co najmniej jedna
trzecia z nich to cywile.

Wystrzelonych blisko 400 rakiet

Celem izraelskich nalotów są pozycje bojowników Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu. Z kolei w stronę Izraela z palestyńskiej enklawy ta organizacja zbrojna wystrzeliła w ostatnich dwóch dniach od 360 do 400 rakiet. Większość z nich została przechwycona i zniszczona przez izraelski system obrony przeciwrakietowej Żelazna Kopuła. W wyniku ostrzału w Izraelu rannych zostało co najmniej 60 osób.

Fala przemocy rozgorzała we wtorek, gdy w precyzyjnym ataku lotniczym sił izraelskich zginął jeden z czołowych dowódców Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu Baha Abu Al-Atta. Wywołało to najcięższe walki z bojownikami Gazy od maja br. – podkreśla AP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Izrael zlikwidował dowódcę ugrupowania Islamski Dżihad

Jeden z czołowych dowódców wspieranego przez Iran radykalnego ugrupowania Islamski Dżihad zginął we wtorek nad ranem w Strefie Gazy w rezultacie precyzyjnego izraelskiego ataku lotniczego – poinformowały miejscowe źródła.

Śmierć 42-letniego Baha Abu Al-Atty, który zginął we własnym domu, potwierdził Islamski Dźihad. Kilka minut później ze Strefy wystrzelono na terytorium Izraela kilkanaście rakiet. Jak głosi komunikat ugrupowania, Al-Atta zginął w mieście Gaza podczas dokonywania „heroicznego czynu”. Nie podano bliższych szczegółów, ale zapowiedziano zemstę. Według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy w ataku zginęli mężczyzna i kobieta, dwie inne osoby zostały ranne. Zaatakowany budynek został częściowo zniszczony.

Komunikat izraelskiego dowództwa wojskowego stwierdza, że atak został dokonany na polecenie premiera Benjamina Netanjahu, który obarczał Al-Attę odpowiedzialnością za ataki rakietowe i przy pomocy dronów oraz ostrzał snajperski terytorium Izraela. Al-Atta miał również planować dokonanie w najbliższej przyszłości ataków terrorystycznych. Reuters zauważa, że zabicie Al-Atty może stworzyć nowe problemy dla rządzącego w Gazie palestyńskiego Hamasu, który usiłuje utrzymać kruchy rozejm z Izraelem po wojnie z 2014 roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pobicie izraelskich studentów w Warszawie. Policja zatrzymała Holendrów pochodzenia ormiańskiego

Policja i prokuratura ustaliły osoby mające bezpośredni związek z pobiciem studentów z Izraela – poinformowała w środę stołeczna policja. Jest wśród nich osoba pochodzenia palestyńskiego przebywająca w jednym z krajów Beneluksu. Zatrzymano dwóch Holendrów pochodzenia ormiańskiego.

Jak przekazał rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, dalsze działania w tej sprawie będą prowadzone w ramach współpracy międzynarodowej.

Do ataku doszło w sobotę, ok. godz. 5 przed jednym z budynków na ul. Twardej. Według policji do grupy izraelskich studentów podeszło wówczas trzech mężczyzn, z których jeden był bardzo agresywny i miał krzyczeć, że jest Palestyńczykiem. Jak poinformował rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, w wyniku pobicia pokrzywdzone zostały cztery osoby, a dwie z nich trafiły do szpitala. Policja traktuje pobicie jako przestępstwo na tle narodowościowym i nawiązała kontakt z opiekunem studentów. Izraelskie MSZ potwierdziło, że wie o zdarzeniu, a sprawie przygląda się konsul w Warszawie.

O sprawę był pytany w poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz na konferencji prasowej po spotkaniu z odwiedzającym tego dnia Warszawę ministrem spraw europejskich i zagranicznych Albanii Gentem Cakajem.

Rzeczywiście mamy informacje o tym godnym ubolewania incydencie, który miał miejsce o godz. 5 nad ranem. Z tego co donoszą służby policyjne, trzy osoby zaatakowały czterech studentów z Izraela. Wstępne ustalenia wskazują, że Polacy nie byli w to zaangażowani, mam na myśli obywatele polscy – mówił szef polskiej dyplomacji.

Jak dodał, według ustaleń policji dwóch studentów odniosło obrażenia, zostało hospitalizowanych i po udzieleniu im pomocy opuścili szpital. Prowadzone jest dochodzenie na podstawie artykułu 114 Kodeksu karnego, czyli użycie przemocy na tle narodowościowym – zaznaczył. Dodał, że informacji w tej sprawie udziela policja.

Jako minister spraw zagranicznych chcę wyrazić ubolewanie. Ten incydent nie powinien mieć miejsca na terytorium Polski. Polskie władze dołożą wszelkich starań, by sprawcy byli ujęci i odpowiednio ukarani – oświadczył Czaputowicz.

Resort spraw zagranicznych odniósł się do sprawy już w niedzielę. MSZ zdecydowanie potępia akty agresji popełniane przez i wobec cudzoziemców w Polsce. Sprawa pobicia obywateli Izraela przez cudzoziemców na terytorium Polski jest wyjaśniana przez policję. Stanowczo sprzeciwiamy się wszelkim formom przemocy! – brzmi opublikowany w niedzielę na Twitterze wpis resortu spraw zagranicznych.

„Ohydny akt barbarzyństwa. Nie ma uzasadnienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce aresztowani. Życzę Yotam i innym szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał na Twitterze polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski.

„Mocno wstrząśnięta” atakiem jest ambasada Izraela w Polsce. Jesteśmy pewni, że władze RP podejmą wszelkie konieczne kroki. Potępiamy przemoc i wszelkie próby przenoszenia bliskowschodniego konfliktu na teren Polski – brzmi wpis na Twitterze izraelskiej ambasady.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Izraelscy studenci brutalnie zaatakowani pod jednym z klubów

Izraelscy studenci zostali zaatakowani pod jednym z klubów przy ul. Twardej na warszawskim Śródmieściu. Zdarzenie opisał w sieci w sieci brat jednego z poszkodowanych – Barak Kashpizky. Według jego relacji napastnicy mieli mówić po arabsku. Policja bada sprawę pod kątem przestępstwa na tle narodowościowym. Głos zabrali też przedstawiciele ministerstwa spraw zagranicznych i ambasador Polski w Izraelu.

Sprawę pobicia czterech izraelskich studentów w centrum Warszawy bada policja. Funkcjonariusze poszukują sprawców. Według policji jeden z nich miał krzyczeć, że jest Palestyńczykiem.

– Do grupy osób podeszło trzech mężczyzn, z których jeden był bardzo agresywny. Do szpitala trafiło dwóch pokrzywdzonych. Stąd też trafiła do nas informacja o zdarzeniu – informuje rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Sylwester Marczak w rozmowie z Onetem.

Jednym z pobitych miał być brat Baraka – Yotam, student prawa, który w sobotę nad ranem wychodził z kolegami z warszawskiego klubu. Z jego relacji wynika, że chłopak został zaatakowany po tym, jak agresorzy dowiedzieli się, że jest z Izraela. Mieli też wykrzykiwać wulgarne hasła dotyczące jego kraju. W wyniku zadanych ciosów młody mężczyzna stracił przytomność. Miał uszkodzony oczodół i złamany nos.

Brat poszkodowanego ma żal do świadków zdarzenia, że nie pomogli studentowi i nie wezwali policji.

Głos w sprawie zdarzenia zabrał Marek Magierowski – ambasador Polski w Izraelu. „Podły akt barbarzyństwa. Nie ma usprawiedliwienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce zatrzymani. Życzę Yotamowi i innym szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał Magierowski na Twitterze. Także ministerstwo spraw zagranicznych wyraziło sprzeciw wobec aktów przemocy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dwie eksplozje w palestyńskiej Gazie. Zginęły 3 osoby

Trzy osoby zginęły w wyniku dwóch eksplozji, które miały miejsce we wtorek w palestyńskiej Gazie – poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych Palestyny. Sprawcy zamachów nie są znani, Izrael odżegnał się od tych wydarzeń.

Najpierw eksplodował motocykl, którym jechały dwie osoby. Wybuch miał miejsce w pobliżu policyjnego punktu kontrolnego policji, a w jego wyniku zginęło trzech oficerów, zaś ranny został jeden Palestyńczyk. Media nie precyzują, czy ranny podróżował motocyklem, ani co się stało z drugą osobą podróżującą jednośladem.

Druga eksplozja miała miejsce niecałą godzinę później tuż przy posterunku policyjnym. Rannych zostało kilka osób.

Rzecznik resortu spraw wewnętrznych Eyad Al-Bozom poinformował, że trwa pościg za sprawcami. – Grzeszne ręce, które dokonały tej zbrodni nie umkną sprawiedliwości – zapewnił.

Nie wiadomo, kim byli sprawcy ataków. Izraelska armia oświadczyła, że nie ma nic wspólnego z tymi zamachami. Rządzący Strefą Gazy Hamas ogłosił w całym mieście stan wyjątkowy i postawił w stan gotowości palestyńskie siły bezpieczeństwa.

Agencja Reutera podkreśla, że Hamas czasami boryka się z wewnętrzną opozycją, którą tworzą bardziej radykalni bojownicy islamistyczni, powiązani z Al-Kaidą lub Państwem Islamskim. Zwraca się również uwagę, że wśród terrorystów dochodzi do „wypadków przy pracy” bądź przedwczesnych detonacji ładunków wybuchowych.
Źródło info i foto: TVP.info

Ukraina: SBU schwytała zbiegłego barona narkotykowego

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy schwytała barona narkotykowego Amosa Dova Silvera, który zbiegł przed ekstradycją do Izraela. W czwartek, pomimo eskorty funkcjonariuszy SBU, mężczyzna uciekł na lotnisku Boryspil pod Kijowem.

Amos Dov Silver, obywatel Izraela i USA, poszukiwany jest jako założyciel internetowej platformy sprzedaży marihuany Telegrass. W marcu został zatrzymany w Kijowie na wniosek władz izraelskich. Ekstradycja do Izraela czekała go w czwartek. Przestępca jednak zbiegł, gdy eskortujący go pracownicy SBU zdjęli mu bransoletkę elektroniczną, by mógł przejść przez bramkę bezpieczeństwa na lotnisku. Uciekł przez sklep duty free – pisały w piątek ukraińskie i izraelskie media.

W sobotę zbiega schwytano. Służby nie ujawniły gdzie, ale według użytkowników mediów społecznościowych stało się to w Humaniu, w obwodzie czerkaskim. SBU podała, że zatrzymani zostali też trzej jej funkcjonariusze podejrzani o udzielenie pomocy w ucieczce ściganemu przez Izrael przestępcy. Wydarzenia te rozegrały się na kilkadziesiąt godzin przed wizytą premiera Izraela Benjamina Netanjahu na Ukrainie. Przyleci on do Kijowa w niedzielę.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Mexico City: Dwóch Izraelczyków zastrzelonych w luksusowym centrum handlowym

Dwóch obywateli Izraela zastrzelono w luksusowym centrum handlowym w Mexico City – poinformowały miejscowe władze. Jeden z nich zginął na miejscu, drugi zmarł w szpitalu. Policja w stolicy Meksyku poinformowała, że ogień do Izraelczyków otworzyli kobieta i mężczyzna w restauracji w ekskluzywnym Plaza Artz Pedregal w południowo-zachodniej części miasta. Napastnicy następnie uciekli.

Izraelska ambasada w Meksyku zidentyfikowała zabitych Izraelczyków jako 41-letniego Alona Azulaya i 44-letniego Benjamina Jeszuruna Sutcziego. Obaj mieli założone kartoteki kryminalne zarówno w Izraelu, jak i w Meksyku.

Krótko po strzelaninie policja zatrzymała 33-letnią Esperanzę Gutierrez, która podejrzewana jest o udział w zastrzeleniu Izraelczyków. Rzecznik prokuratury w Mexico City Ulises Lara oświadczył, że zabójstwo prawdopodobnie miało związek z walkami gangów przestępczych i powiązaniami zastrzelonych z mafią izraelską.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Starcia muzułmanów z izraelską policją na Wzgórzu Świątynnym

Na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie doszło w niedzielę do starć muzułmanów z izraelskimi policjantami. Gniew wyznawców islamu wzbudziła wizyta kilkuset ortodoksyjnych żydów w okresie ramadanu. Oburzeni muzułmanie rzucali w stronę policji i żydów kamieniami i krzesłami. Funkcjonariusze użyli gumowych kul i gazu łzawiącego.

Dyrektor meczetu Al-Aksa Omar Kiswani oświadczył, że takie wizyty nie są dozwolone w ciągu ostatnich 10 dni ramadanu. Kiswani dodał, że wizyta ok. 800 żydów nie była uzgodniona i oskarżył policję o atakowanie muzułmanów. Policja poinformowała, że pozwoliła żydom wejść na ten teren w związku z obchodzonym 1-2 czerwca Dniem Jerozolimy.

Wzgórze Świątynne jest świętym miejscem zarówno dla wyznawców judaizmu, jak i islamu. Terenem administruje Jordania, ale Izrael sprawuje kontrolę nad dostępem na wzgórze. Jerozolima Wschodnia ze Wzgórzem Świątynnym została zajęta przez Izrael podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak na ambasadora RP w Izraelu

Polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski został zaatakowany w Tel Awiwie. Sprawca został ujęty przez policję – donosi „The Jerusalem Post”. Do zdarzenia doszło we wtorek. Jak informuje izraelska gazeta, Magierowski został „werbalnie i fizycznie” zaatakowany przed budynkiem polskiej placówki dyplomatycznej w Tel Awiwie. Ambasador twierdzi, że atak miał podłoże narodowościowe. Napastnik miał wykrzykiwać: „Polak! Polak!”.

Tuż po incydencie polska ambasada zawiadomiła o zdarzeniu izraelską policję, a Magierowski złożył oficjalna skargę do izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

„The Jerusalem Post” podało, że izraelski resort poinformował policję oraz służby chroniące ambasadę, że sprawa napaści na polskiego dyplomatę ma mieć charakter priorytetowy.

Zaatakowany Magierowski zdołał sfotografować napastnika oraz jego samochód. Podejrzany o atak na polskiego dyplomatę został aresztowany po 90 minutach.

Odwołana wizyta izraelskich dyplomatów

„The Jerusalem Post” przypomina, że do ataku doszło po tym, jak polski rząd odwołał przyjazd izraelskiej delegacji do Warszawy.

Premier o rasistowskim ataku na Magierowskiego

„Rasistowski atak na polskiego ambasadora w Izraelu Marka Magierowskiego jest sytuacją niedopuszczalną. Nie ma naszej zgody na jakiekolwiek akty ksenofobii, zarówno wobec dyplomatów, jak i pozostałych obywateli” – napisał premier Mateusz Morawiecki na Twitterze.

„Polska zdecydowanie potępia ten ksenofobiczny akt agresji. Przemoc wobec dyplomatów lub innych obywateli nigdy nie powinna być tolerowana” – dodał w języku angielskim Morawiecki zaznaczając, że jest „bardzo zmartwiony” informacją o ataku na ambasadora Magierowskiego.
Źródło info i foto: interia.pl