Nowe zarzuty w aferze podkarpackiej

Dwie kolejne osoby usłyszą zarzuty w związku z tzw. aferą podkarpacką – informuje „Rzeczpospolita”. Jeszcze w tym tygodniu dwie osoby mają zostać oskarżone o paserstwo. Chodzi o warte ponad 2,5 mln złotych nielegalnie sprzedawane paliwo. Tak zdobyte pieniądze biznesmen Marian D. – główny oskarżony w aferze – przeznaczał na łapówki. Wśród osób, które D. korumpował, miał być m.in. polityk PSL Jan Bury (zarzuca się mu przyjęcie prawie miliona złotych) czy ksiądz Robert M. (w jego domu agenci CBA znaleźli sztabkę złota).

Marian D., prezes firmy paliwowej z Leżajska, chciał poprzez łapówki „przepchnąć” w stolicy ok. 20 spraw. Ponadto miał załatwić w ten sposób posadę sędziego dla córki czy pomyślny wyrok w sprawie podatkowej. W aferze podkarpackiej oskarżonych jest już kilkanaście osób. W 2014 roku, krótko po zatrzymaniu D. przyznał się do wręczania łapówek.
Żródło info i foto: interia.pl

Nowe zarzuty dla Jana Burego

Jan Bury usłyszy dziś zarzuty w sprawie ustawiania konkursów w Najwyższej Izbie Kontroli – podało Radio Zet. Jan Bury miał wpływać zarówno na Krzysztofa Kwiatkowskiego, jak i poprzedniego szefa NIK, Jacka Jezierskiego w sprawie obsady stanowisk Izby. Ponadto Bury miał zabiegać o określone wyniki kontroli NIK na Podkarpaciu. Prokuratura na razie nie chce odnieść się do tych doniesień. Prok. Tomasz Tadla powiedział PAP, że informacje na ten temat mają zostać przekazane wczesnym popołudniem w poniedziałek.

Przypomnijmy, że w czwartek, 19 listopada, Prokuratura Apelacyjna w Katowicach postawiła Buremu sześć zarzutów dotyczących m.in. przyjmowania wysokich łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tys. zł. Może za to grozić kara do 12 lat więzienia. Sąd zdecydował, że choć istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż Bury popełnił zarzucane mu czyny, nie ma potrzeby sięgania po środek zapobiegawczy w postaci aresztu.

Zwolniony przez sąd Bury oświadczył w rozmowie z dziennikarzami, że jest niewinny. Zapewnił, że stawi się na każde wezwanie prokuratury i sądu, by złożyć stosowne wyjaśnienia.
Żródło info i foto: interia.pl

Prokuratura nadal chce aresztu dla Jana Burego

Katowicka prokuratura złożyła zażalenie na decyzję sądu, który odmówił aresztowania byłego posła PSL, Jana Burego. Jest on podejrzany o korupcję. Śledczy uważają, że tylko aresztowanie polityka może zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. Informację o przesłaniu zażalenia na postanowienie sądu rejonowego przekazał w piątek Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Rozpozna je Sąd Okręgowy w Katowicach. W skierowanym do sądu wniosku prokuratura domaga się aresztowania polityka do końca br. – wtedy bowiem upływa obecny termin śledztwa, które zapewne zostanie przedłużone.

Zatrzymanie Burego

Były poseł PSL został zatrzymany 18 listopada przez CBA. Kolejnego dnia Prokuratura Apelacyjna w Katowicach przedstawiła mu sześć zarzutów, dotyczących m.in. przyjmowania łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tys. zł. Może za to grozić kara do 12 lat więzienia. Kierując do sądu wniosek o aresztowanie polityka, prokuratura uzasadniała go „udokumentowaną” obawą matactwa i grożącą Buremu surową karą. Katowicki sąd nie uwzględnił prokuratorskiego wniosku i nie aresztował byłego posła. Sąd zdecydował, że nie zastosuje wobec Burego ani aresztu tymczasowego, ani innych środków zapobiegawczych.

Jak wyjaśniał później prezes sądu Michał Dmowski, nie uwzględniając wniosku o aresztowanie, sąd uznał, że choć istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez Burego zarzucanych mu przestępstw, nie ma potrzeby sięgania na tym etapie śledztwa po najsurowszy środek zapobiegawczy. Dmowski dodał, że jeśli prokurator uzna za konieczne stosowanie innych, wolnościowych środków zapobiegawczych, to ma kompetencje, aby samodzielnie o nich zdecydować. Zwolniony przez sąd Jan Bury oświadczył w rozmowie z dziennikarzami, że jest niewinny. Zapewnił, że stawi się na każde wezwanie prokuratury i sądu, by złożyć stosowne wyjaśnienia. Wyraził też przekonanie, że jego sprawa ma „w dużej mierze” charakter polityczny.

Bury miał przyjmować wysokie korzyści majątkowe

Zdaniem śledczych, Jan Bury jako poseł i wiceminister skarbu przyjmował wysokie korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób – które usłyszały już wcześniej zarzuty wręczania tych łapówek. Od jednego z biznesmenów Bury miał przyjąć łącznie 228 tys. zł – m.in. w formie sztabki złota. Trzy inne zarzuty dotyczą przyjmowania korzyści majątkowych lub pośrednictwa w przyjmowaniu łapówek za załatwianie spraw w różnych instytucjach. Zdaniem śledczych były poseł przyjął także 700 tys. zł od pewnego przedsiębiorcy, obiecując załatwienie korzystnego wyroku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Pozostałe zarzuty wobec Burego są związane z nakłanianiem urzędników i przedstawicieli instytucji do działań niezgodnych z prawem.

– Chodzi o naciski na zbieranie określonych informacji i prowadzenie postępowania skarbowego w określonym kierunku – podała prokuratura. Na razie brak zarzutów w sprawie NIK Prokuratura dotychczas nie przedstawiła Buremu formułowanych już wcześniej zarzutów związanych z Najwyższą Izbą Kontroli. W tym postępowaniu występują także prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski, były wiceprezes NIK Marian Cichosz oraz wicedyrektor rzeszowskiej delegatury Paweł Adamski (całą tę trójkę chronią immunitety). Chodzi m.in. o niezgodne z prawem wpływanie na wyniki konkursów w Izbie. Prokuratura podkreśla, że sprawa byłego posła PSL jest jednym z kilkudziesięciu wątków prowadzonego w Katowicach śledztwa, w którym badane są także niektóre wątki tzw. afery podkarpackiej. W innych wątkach postępowania zarzuty przedstawiono 13 osobom. Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym.

Szeroki zakres postępowania

Postępowanie ma jednak szerszy zakres. Dotyczy m.in. wyłudzenia wielomilionowych kwot z państwowych agencji dysponujących środkami europejskimi. W innym wątku podejrzanym jest biznesmen z Podkarpacia Łukasz M. Miał on poinformować Jana Burego o ofercie, jaką rzekomo mieli mu złożyć agenci CBA – zeznania obciążające Burego w zamian za bezkarność. Bury nagłośnił tę sprawę w liście do prokuratora generalnego. Inny wątek tzw. afery podkarpackiej wyjaśniany jest przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie, która na początku listopada przesłała do sądu akt oskarżenia w sprawie płatnej protekcji wobec trzech osób i zapowiada kolejne. Właśnie w ramach weryfikowania wyjaśnień podejrzanych złożonych w jednym z fragmentów tego śledztwa, w ubiegłym roku warszawska prokuratura apelacyjna i CBA podjęły działania polegające m.in. na żądaniu wydania określonych przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń należących m.in. do osób publicznych. Dotyczyło to m.in. pomieszczeń ówczesnych posła Burego, wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej w Rzeszowie, dwóch byłych rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP. Przeszukanie odbyło się również u ówczesnego proboszcza katedry polowej WP w Warszawie ks. płk. Roberta M.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Jan Bury bez aresztu

Katowicki sąd nie aresztował byłego posła i byłego szefa klubu PSL Jana Burego. Polityk ma postawionych sześć zarzutów korupcyjnych. Sąd nie zastosował też wobec Burego innych środków zapobiegawczych – podaje TVN 24.

Bury po wyjściu powiedział dziennikarzom, że stawi się na każde wezwanie prokuratury i sądu, by złożyć stosowne wyjaśnienia. – Zatrzymanie mnie o godz. 24 przypomina mi czasy, które 10 czy 8 lat temu słusznie minęły – mówił polityk. – Jeszcze raz chcę powiedzieć, że jestem osobą niewinną. Mówiłem to zresztą wielokrotnie – dodał. Prokurator Leszek Sroka przekazał, że sąd nie uwzględnił wniosku o aresztowanie Burego uznając, że nie ma obawy matactwa.

CBA zatrzymało Jana Burego

W środę późnym wieczorem agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego posła PSL Jana Burego. W czwartek Prokuratura Apelacyjna w Katowicach zarzuciła mu korupcję. Według śledczych, polityk przyjmował łapówki na łączną kwotę ponad 900 tys. zł za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych.

Afera w NIK

Jak ustalili dziennikarze śledczy portalu TVN24.pl Prokuratura Apelacyjna w Katowicach w oparciu o materiału zebrane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne skierowała wniosek o odebranie immunitetów prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofowi Kwiatkowskiemu oraz szefowi klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego Janowi Buremu.

Zdaniem śledczych, szef NIK miał wpływać na wyniki konkursów na stanowiska wicedyrektora delegatury Izby w Rzeszowie oraz dyrektora delegatury w Łodzi, a także na stanowisko wicedyrektora Departamentu Środowiska w centrali NIK. Jan Bury jest podejrzewany jedynie w tej pierwszej sprawie.

Prokuratorzy zarzucają Kwiatkowskiemu również, że wpłynął na zmianę wyników kontroli zajmującej się nieprawidłowościami w budowie farmy wiatraków w Malawie i Woli Rafałowskiej. Obydwie inwestycje są prowadzone przez przyjaciół Jana Burego. Najpierw NIK odkrył nieprawidłowości, ale w ostatecznym raporcie znalazła się pozytywna ocena tych inwestycji.

Śledczy ustalili, że Bury próbował wpływać na wynik konkursu za czasów prezesa Jacka Jezierskiego, który był poprzednikiem Kwiatkowskiego. Jezierski jednak powołał nową komisję konkursową, która dokonała wyboru zgodnie z przepisami. Dowodami są nagrania rozmów – podsłuchanych przez CBA – Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Burego oraz prezesa NIK i byłego wiceprezesa Izby.
Żródło info i foto: Wprost.pl

Dziś zapadnie decyzja w sprawie aresztu dla Jana Burego

Sześć zarzutów o korupcję ma już na koncie Jan Bury. W piątek znów ma być przesłuchiwany w katowickiej prokuraturze apelacyjnej. Według śledczych były już poseł PSL miał przyjąć ponad milion złotych w łapówkach. W jednej sprawie to w sumie ponad dwieście tysięcy, a w drugiej siedemset tysięcy złotych. Dochodzi jeszcze kilogramowa sztabka złota.

Jan Bury według śledczych miał brać pieniądze za pozytywne załatwienie spraw w różnych instytucjach, między innymi w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Wpływał też na urzędników i ich decyzje o kontrolach skarbowych przeciwko konkretnym osobom.

W piątek zapadnie decyzja prokuratury o ewentualnym wniosku o tymczasowe aresztowanie byłego posła i sekretarza stanu w ministerstwie skarbu. Buremu grozi do 12 lat więzienia. Polityk nie przyznaje się do winy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Jan Bury zatrzymany przez CBA

Katowicka prokuratura potwierdza, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało Jana Burego. CBA zatrzymało Burego ok. 2 w nocy w jednym z mieszkań w Warszawie. Nieoficjalnie wiadomo, że oprócz niego zatrzymano też drugą osobę, prawdopodobnie zamieszaną w tak zwaną „aferę podkarpacką”, czyli ustawianiem konkursów w Najwyższej Izbie Kontroli.

Prawdopodobnie jeszcze dziś katowicka prokuratura postawi Buremu zarzuty korupcyjne. Bury miał namawiać do awansu wicedyrektora Izby w Rzeszowie. W sumie prokuratura może mu postawić trzy zarzuty.

Śledczy zarzucają Buremu, że przyjął od biznesmena z Leżajska Mariana D. jedną lub dwie sztabki złota o łącznej wartości kilkuset tysięcy złotych.Wcześniej zarzut wręczenia sztabek Buremu usłyszał także wspomniany biznesmen. Ta rzekoma łapówka miała być przekazana w zamian za ochronę interesów Mariana D. na Podkarpaciu. Jan Bury ma dotrzeć do prokuratury około 14:00 i wtedy zostanie przesłuchany. Z informacji Radia ZET wynika, że adwokaci Burego od kilku dni nie mają żadnego kontaktu z prokuratorami.

Obrońca Burego twierdzi, że ten… jest niewyspany

Adwokat Karolina Margulewicz-Fortuna, obrońca Jana Burego, poinformowała, że Prokuratura Aplelacyjna zaplanowała czynności z udziałem jej klienta na godziny popołudniowe. Radiu ZET powiedziała, że „trudno jej sobie wyobrazić, jak można przesłuchać człowieka, który nie spał przez prawie 48 godzin”.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Generał Mirosław Schossler nadużył władzy?

Generał Mirosław Schossler – spotykając się nieformalnie z posłem Janem Burym – złamał procedury kontaktów policji z informatorami – mówią RMF FM byli wysocy rangą oficerowie Komendy Głównej. Chodzi o spotkanie w jednym z hoteli, podczas którego polityk przekazał wicekomendantowi informacje na temat firmy swego politycznego konkurenta. Na tej podstawie CBŚ wszczęło postępowanie wobec tych zakładów. Według rozmówców dziennikarzy śledczych RMF FM, spotkania z anonimowymi informatorami powinny się odbywać w obecności dwóch funkcjonariuszy. Z takiego spotkania powinna być także sporządzona formalna notatka.

Jeśli podczas nieformalnego spotkania pojawiły się jakieś informacje – mogące świadczyć o przestępstwie, generał – jak mówią emerytowani policjanci – powinien skierować Jana Burego do jednostki policji, bądź umówić się, że wyśle do niego funkcjonariuszy, którzy formalnie odbiorą zgłoszenie. Rozmówców dziennikarzy RMF FM wyjątkowo dziwi też, że wiceszef policji ma swego anonimowego informatora.

Jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania generała?

Jak usłyszeli dziennikarze RMF FM, doszło – co najmniej – do uchybień służbowych. To może skutkować postępowaniem dyscyplinarnym. Skoro jednak sprawę bada prokuratura – jednym z wątków musi być sprawdzenie, czy nie doszło do nadużycia władzy. Chodzi ewentualnie o przekroczenie uprawnień. Na razie jednak – jak się okazuje – szefowa MSW nie widzi powodów, by choćby zawieszać Mirosława Schosslera. Jak mówi jej rzeczniczka – Teresa Piotrowska czeka na ustalenia śledczych.

Śledztwo na zlecenie?

Do bulwersujących wydarzeń doszło w połowie 2013 roku. Ówczesny marszałek podkarpacki Mirosław Karapyta odszedł ze stanowiska po tym, jak CBA i prokuratura postawiły mu zarzuty korupcji i molestowania seksualnego. Wtedy w Sejmiku Województwa Podkarpackiego władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość – w najważniejszym głosowaniu PiS zdobyło poparcie dwóch samorządowców, do tej pory związanych z PO i PSL. Jednym z nich jest znajomy Jana Burego, Lucjan Kuźniar.

Jak ustalili dziennikarze RMF FM, gdy PSL stracił władzę na Podkarpaciu, Jan Bury zadzwonił do wiceszefa policji generała Mirosława Schosslera. Sugerował mu wówczas, by ten przyjrzał się Lucjanowi Kuźniarowi, wtedy nowemu wicemarszałkowi województwa. Policjanci z CBŚ zajęli się więc firmą żony Kuźniara. Jak ustalili nasi dziennikarze, specjalną operację wszczęto po tym, jak poseł Bury na nieformalnym spotkaniu przekazał informacje dotyczące nieprawidłowości finansowych w firmie żony samorządowca.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało męża współpracowniczki Jana Burego

Mąż szefowej zarządu wojewódzkiego PSL na Podkarpaciu, współpracowniczki Jana Burego, jest wśród zatrzymanych przez CBA w związku z podejrzeniem wyborczej korupcji – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. W sumie agenci zatrzymali 9 osób – cześć z nich usłyszała już zarzuty kupowania głosów podczas ostatnich wyborów samorządowych. Jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM, wszyscy zatrzymani są powiązani z komitetami PSL. Sprawa dotyczy kilku niewielkich miejscowości województwa podkarpackiego.

Według śledczych chodziło o kupowanie głosów – w większości za alkohol. Podejrzani mieli go oferować różnym osobom w zamian za głosowanie na wskazanego przez nich kandydata.

Podejrzani mają od 23 do 54 lat.

Reporter RMF FM usłyszał w CBA, że to nie koniec zatrzymań w tej wyborczej aferze. Biuro przypomina też, że osoby, które przyjęły w związku z wyborami do samorządu korzyść majątkową i zgłoszą się do CBA, mogą liczyć na to, że sąd złagodzi im karę lub w ogóle jej nie wymierzy. Ubiegłoroczne wybory samorządowe procentowo wygrało PiS (26,89 proc.), zaraz za nim była PO (26,29 proc.), dalej PSL (23,88 proc.).
Żródło info i foto: RMF24.pl

CBA zatrzymało Bogusława P.

350 tysięcy złotych łapówki miał przyjąć Bogusław P., były szef biura poselskiego Jana Burego. Ten podkarpacki działacz PSL został zatrzymany przez CBA pod zarzutem korupcji. Miał załatwić dotację w wysokości 63 milionów złotych z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali także dwóch biznesmenów z Małopolski. To na ich zlecenie Bogusław P. miał załatwić dotację. Wszyscy są w wieku od 57 do 62 lat.

Te trzy osoby usłyszały już prokuratorskie zarzuty.

W ostatnich dniach agenci CBA wykonywali szereg czynności procesowych związanych z tym postępowaniem. Przeprowadzili między innymi przeszukania w pięciu miejscach, gdzie zabezpieczyli dokumentację i elektroniczne nośniki danych – informuje rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Zatrzymani mężczyźni przygotowali, a następnie przedstawili nierzetelną i poświadczającą nieprawdę dokumentację w celu uzyskania dotacji na prowadzone przez siebie projekty. Skutkowało to przyznaniem decyzji na ponad 63 miliony złotych na dwa prowadzone projekty, z czego wypłacono już 16 milionów złotych.

Jeden z przedsiębiorców z Małopolski usłyszał ponadto zarzut powoływania się na wpływy w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu spraw związanych z przyznaniem dotacji w zamian za korzyść majątkową w wysokości ponad 350 tysięcy złotych. Dotychczas w tej sprawie ośmiu osobom przedstawiono 13 zarzutów między innymi oszustwa oraz wystawiania dokumentów poświadczających nieprawdę.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Jan Bury ukrywał złoto na plebanii?

CBA u posła Jana Burego z PSL nie znalazła „złota, diamentów i szafirów”. Według „Faktu” sztabki złota, należące do posła CBA znalazła natomiast na plebanii u księdza Roberta Mokrzyckiego. Według informacji tabloidu kapelan miał w kurii dwa sejfy – jeden służbowy, gdzie trzymał kościelne pieniądze, drugi prywatny, w którym trzymał sztabkę złota. Taka właśnie, jaką – jak zeznali dwaj biznesmeni z Leżajska – sami wręczyli Buremu.

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Fakt” nazwiska Burego i Rynasiewicza (sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju) jako załatwiaczy wielu spraw dla biznesmenów pojawiły się już dawno w śledztwie i pochodziły z podsłuchanych rozmów. Więcej o procederze powiedzieli prokuratorom i agentom Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymani w związku z aferą podkarpacką biznesmeni. Jan Bury miał załatwić sędziowską nominację dla córek jednego z biznesmenów. W zamian za to miał dostać sztabkę złota. Biznesmeni jako miejsce ukrycia złota wskazali plebanię ks. Roberta Mokrzyckiego, proboszcza Katedry Polowej Wojska Polskiego.
Żródło info i foto: Dziennik.pl