Sąd aresztował 8 mężczyzn, którzy zakatowali na śmierć 41-latka

11.10.2017 Zielona Gora kajdanki N/z Kajdanki kajdankach kajdankami kajdanek skuty skuwanie zakuwanie zakuty zakladanie zaklada zakuwa rece w kajdanki rece zakute kajdankami fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Do dziesięciu lat więzienia grozi ośmiu mężczyznom, którzy zakatowali na śmierć 41-letniego mieszkańca – przekazała PAP kielecka prokuratura. Podejrzani zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Do dramatu doszło 11 września, niedaleko Aresztu Śledczego w Kielcach. Do 41-latka podeszła grupa mężczyzn. W ośmiu zaczęli bić i kopać ofiarę. Pobity nie przeżył – zmarł dwa dni później w szpitalu.

O aresztowaniu podejrzanych powiedział rzecznik kieleckich śledczych, Daniel Prokopowicz. Mundurowi ustalili tożsamość napastników i na polecenie prokuratury zatrzymali ich w ostatni czwartek, 3 października. Jeszcze tego samego dnia usłyszeli zarzut „udziału wspólnie i w porozumieniu w pobiciu pokrzywdzonego i spowodowania u niego obrażeń, w następstwie których zmarł kilka dni później”.

„Z uwagi na całokształt ustaleń śledztwa prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Kielcach z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie wszystkich podejrzanych na okres 3 miesięcy. W piątek i sobotę sąd te wnioski uwzględnił” – DANIEL PROKOPOWICZ, RZECZNIK PROKURATURY OKRĘGOWEJ W KIELCACH
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ogromna pomyłka antyterrorystów. Kazali leżeć niewinnym ludziom godzinę na śniegu

Do domu rodziny z miejscowości Sitno weszli antyterroryści. Funkcjonariusze skuli ich kajdankami i kazali leżeć na śniegu. Po kilku godzinach okazało się, że doszło do pomyłki.

Do zdarzenia doszło we wsi Sitno niedaleko Szczecina. Jak podaje portal iszczecinek.pl do domu jednej z rodzin wkroczyła grupa kilkudziesięciu mężczyzn, którzy byli uzbrojeni i mieli na sobie kominiarki. Wcześniej staranowali samochodem bramę, padło również kilka strzałów. Mieszkańcy Sitna zostali rzuceni na ziemię i skuci kajdankami, całej akcji przyglądały się małe dzieci oraz ich matka. Wyprowadzeni z domu mężczyźni przez około godzinę leżeli na śniegu. Zamaskowani mężczyźni dokonali przeszukania domu.

– Policjanci otrzymali w procesowej – oficjalnej formie informacje, że na terenie wskazanej posesji w miejscowości Sitno miały przebywać osoby podejrzane o poważne przestępstwa kryminalne. Analiza sytuacyjna uzasadniała zatrzymanie osób i przeszukanie posesji przez Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji. Według wstępnych opinii w związku z zaistniałą sytuacją przeprowadzenie akcji policyjnej było konieczne. Odbyło się to także zgodnie z obowiązującymi procedurami – tłumaczył mł. insp. Andrzej Borowiak.

Innego zdania jest jednak pełnomocnik rodziny Mirosław Wacławski. – Podczas akcji nic podejrzanego nie znaleziono. Mieszkańców po dwóch godzinach traktowania jak najgorszych przestępców rozkuto – tłumaczył. – Wszystko wskazuje na to, że była to jedna wielka pomyłka. W związku z tym zostało złożone do naszej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 231. KK, który mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – podkreślił.

Odpowiednie pisma skierowane zostały także do innych instytucji odpowiedzialnych za tę akcję.Jak podaje portal iszczecinek.pl antyterroryści z Poznania działali bez polecenia prokuratury.
Źródło info i foto: wprost.pl

Teksas: 33-latka złodziejka zdjęła kajdanki i ukradła radiowóz

Toscha Sponsler mieszkanka Pollok w Teksasie została zatrzymana przez funkcjonariuszy z Komisariatu w Lufkin, po tym jak okradła sklep z kosmetykami. Założono jej kajdanki i wsadzono do policyjnego samochodu. Kobieta korzystając z tego, że nikt jej nie pilnuje, oswobodziła się z kajdanek, usiadła za kierownicą i odjechała zostawiając zaskoczonych policjantów na parkingu.

Policjanci zostali wezwani w sobotę, gdy jeden z pracowników sklepu Ultra Beauty zauważył podejrzanie zachowującą się Sponsler. Funkcjonariusze zatrzymali kobietę i odebrali jej skradzione towary.

Po umieszczeniu Sponsler w radiowozie funkcjonariusze przeszli do czynności zabezpieczających. W pewnym momencie samochód, w którym znajdowała się kobieta, ruszył. Okazało się, że za kierownicą usiadła właśnie Sponsler. Potrąciła dwóch policjantów i wyjechała z parkingu.

Za kobietą ruszył policyjny pościg. Po 23 minutach funkcjonariuszom udało się doprowadzić do tego, że Sponsler straciła panowanie nad kierownicą. 33-latka po otrzymaniu pomocy medycznej została przewieziona do aresztu. Całe zdarzenie uchwyciły kamery we wnętrzu pojazdu, a także te przymocowane do uniformów funkcjonariuszy. Nagranie ze zdarzenia zostało udostępnione na Facebooku przez oficjalną stronę policji w Lufkin (w stanie Teksas).

Mechanizm nie zadziałał

Na końcu wideo można zobaczyć policjanta, który instaluje specjalną szybę odgradzającą przód od tyłu radiowozu, po czym unosi kciuk w górę.

– Podczas wewnętrznego dochodzenia okazało się, że mechanizm zabezpieczający nie działał lub nie był zainstalowany – powiedział telewizji „ABC News” zastępca szeryfa w Lufkin David Thomas. Zapewnił, że po zdarzeniu wszystkie radiowozy, którymi dysponuje komisariat w Lufkin zostały sprawdzone pod tym kątem ewentualnych braków.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

29-letni uciekinier utonął w Warcie?

Już kilkanaście godzin trwają poszukiwania mężczyzny, który w czwartek wieczorem w Radzewicach koło Mosiny w Wielkopolsce uciekł z policyjnego radiowozu i wskoczył do Warty. Był skuty kajdankami. Jak na razie nie odnaleziono śladów wskazujących na to, że uciekinier w nocy wyszedł z rzeki – informują policjanci. Z kolei komendanci wielkopolskiej i miejskiej policji w Poznaniu polecili sprawdzić, czy funkcjonariusze z Mosiny zachowali procedury przy zatrzymywaniu 29-latka.

Poszukiwania z udziałem policjantów, strażaków oraz drona, prowadzone są na długości kilkunastu kilometrów Warty. Mężczyzny od wczoraj szuka ok. 120 funkcjonariuszy. Rano do akcji przystąpiła nowa zmiana policjantów.

Z Poznania do Radzewic płyną kolejne policyjne motorówki. Przeczesywane są brzegi rzeki. Według funkcjonariuszy nie znaleziono żadnych śladów, które wskazywałyby na to, że 29-latek wyszedł z Warty.

W czwartek wieczorem mężczyzna został zatrzymany przez policjantów do odbycia kary 1,5 roku więzienia za uprawę konopi indyjskich i posiadanie narkotyków. Policja podała, że skuty kajdankami 29-latek, wykorzystał moment, w którym otwarte zostały drzwi radiowozu. Stało się tak, bo matka zatrzymanego poprosiła policjantów o możliwość pożegnania się z synem. Gdy zostały uchylone drzwi auta, mężczyzna odepchnął matkę i rzucił się do ucieczki. W pewnym momencie wskoczył do rzeki.

Funkcjonariuszy obowiązują procedury. Gdy dojdzie do jakiejś sytuacji sprawdza się, czy zostały one zachowane. Na razie za wcześnie by mówić, czy policjanci mogli postąpić tak, jak postąpili – powiedział rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Uchodźcy zaatakowali funkcjonariuszy Straży Granicznej w Białej Podlaskiej

Gazu łzawiącego i kajdanek musieli użyć funkcjonariusze Straży Granicznej wobec kilku mężczyzn, którzy zaatakowali ich w strzeżonym ośrodku w Białej Podlaskiej. Do ataku doszło, gdy mundurowi wyprowadzali z ośrodka trzy osoby w celu ich deportacji. Napastnicy zostali umieszczeni w izolatce.

Do incydentu doszło w czwartek po południu gdy funkcjonariusze rozpoczęli procedurę deportacji trzyosobowej grupy cudzoziemców. Deportacja odbyła się tego samego dnia przed południem z Lotniska Chopina w Warszawie.

„Kilka osób przebywających w ośrodku utrudniało funkcjonariuszom wykonywanie czynności, próbując uniemożliwić im wyprowadzenie cudzoziemców z ośrodka. Trzech mężczyzn, obywateli Rosji narodowości czeczeńskiej, zachowywało się szczególnie agresywnie. Nie tylko grozili funkcjonariuszom, ale również dopuścili się wobec nich czynnej napaści” – relacjonuje Straż.

Po kilkukrotnym i bezskutecznym przywoływaniu do porządku, użyto środków przymusu bezpośredniego, tj. gazu łzawiącego i kajdanek. Napastnicy zostali umieszczeni w izolatce. Do ośrodka wezwano karetka pogotowi, ratownicy udzielili niezbędnej pomocy, oceniając, że nie wymagają hospitalizacji. Obywatelom Rosji zostaną przedstawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy realizujących czynności służbowe.
Źródło info i foto: TVP.info

25-latek uciekł policjantom z kajdankami na rękach

​Policja poszukuje 25-latka, który z kajdankami na rękach uciekł funkcjonariuszom w Golubiu-Dobrzyniu w Kujawsko-Pomorskiem. Mężczyzna – skazany m.in. za oszustwa – miał zostać doprowadzony do więzienia, po tym jak cofnięto mu zwolnienie warunkowe. Jak informuje dziennikarz RMF FM Paweł Balinowski, mężczyzna wyrwał się mundurowym, gdy był wyprowadzany z mieszkania do radiowozu. 25-latek uderzył i odepchnął policjantów, po czym – cały czas z kajdankami na rękach – uciekł.

Według policji, mężczyzna nie jest niebezpieczny. Zbieg miał trafić do więzienia na rok i trzy miesiące. Funkcjonariusze, którzy pozwolili mu uciec, mogą zostać ukarani dyscyplinarnie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Policja szuka 24-letniego uciekiniera. Rafał Arlukiewicz uciekł policjantom

Trwa obława na 24-letniego Rafała Arlukiewicza z Polic. Miał trafić do więzienia, ale uciekł policjantom, którzy go pilnowali. Był skuty w kajdanki. Mężczyzna miał trafić do więzienia, by odbyć karę 8 miesięcy pozbawienia wolności za „naruszenie nietykalności cielesnej”.

24-latek ma około 175 cm wzrostu, jest szczupły. Ma krótkie, ciemne włosy i niebieskie oczy. W chwili ucieczki był ubrany w szarą bluzę z kapturem oraz zimowe, ocieplane spodnie koloru zielonego z odblaskowymi lampasami na nogawkach. Osoby, które mają informację na temat poszukiwanego mężczyzny proszone są o natychmiastowy kontakt pod numerami tel. 112, 997 lub też pod numerem bezpłatnego anonimowego policyjnego telefonu zaufania 0-800-156-032.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Koszalin: Policjanci skatowali zatrzymanego?

Kołobrzeska prokuratura sprawdza, co działo się na policyjnym „dołku” w Koszalinie – informuje serwis „Głosu Koszalińskiego” gk24.pl. 38-letni mieszkaniec Stargardu twierdzi, że policjanci znęcali się nad nim. Mieli go obić gumową pałką, wykręcać skute z tyłu ręce.

Jak twierdzi, policjanci kazali mu się położyć na brzuchu i podnosili do góry za kajdanki, zaciśnięte z tyłu na nadgarstkach. Mieli go kopać, skakać i siadać na nim. – A jak mnie prowadzili po komendzie, obijali moją głową o wszystkie futryny. Dosłownie mnie skatowali. Jak kiedyś ZOMO – mówi.

Rano, kiedy został wypuszczony, wziął silne leki przeciwbólowe. W Wigilię trafił do szpitala. Stwierdzono u niego liczne zasinienia na ciele, otarcia kolan i nadgarstków oraz złamanie dwóch żeber. Późniejsza obdukcja wykazała „otarcia naskórka na twarzy i szyi, liczne sińce i otarcia naskórka na tułowiu i wszystkich kończynach” powstałe na skutek „wielokrotnych urazów zadanych narzędziem twardym tępym, względnie tępokrawędzistym”.

Policja nie ukrywa, że użyła tzw. środków przymusu bezpośredniego, wśród nich są tzw. służbowe pałki. Jak twierdzą policjanci, w trakcie interwencji mężczyzna próbował oddalić się, nie wykonywał poleceń i był agresywny. Stąd – jak twierdzą – konieczność zastosowania środków przymusu bezpośredniego. Policja dodaje, że przed osadzeniem mężczyzna został zbadany przez lekarza a po wytrzeźwieniu nie zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych.
Żródło info i foto: wp.pl

Aktor Shia LaBeouf aresztowany w czasie protestów przeciwko nowemu prezydentowi USA

Policja założyła gwiazdorowi kajdanki po tym, jak posprzeczał się z mężczyzną o odmiennych poglądach. Wedle doniesień amerykańskich mediów LaBeouf, którego nieznajomy poprosił o zapozowanie do zdjęcia, popchnął tego mężczyznę słysząc jego słowa „Hitler nie zrobił nic złego”. LaBeouf usłyszał zarzut napaści. Do zdarzenia doszło 26 stycznia rano. Aktor miał zerwać szalik 25-latkowi, podrapać mu twarz i popchnąć. Mężczyzna co prawda odmówił pomocy medycznej, ale sprawa i tak trafiła na policję.

Powodem bójki była polityka. Shia LeBeouf jest zagorzałym przeciwnikiem Donalda Trumpa. W ramach protestu przeciwko nowemu prezydentowi USA aktor umieścił kamerę na gmachu Museum of the Moving Image. Zachęcał przechodniów do podchodzenia i mówienia „On nas nie podzieli”.

Streaming nieprzerwanie przez całą kadencję

Projekt „He will not divide us” wystartował w piątek 20 stycznia, czyli w dzień składania przez Trumpa przysięgi. Akcja polega na prowadzonym na żywo streamingu online, dzięki któremu ludzie mogą za pośrednictwem kamery wykrzyczeć na cały świat hasło „On nas nie podzieli”. LaBeouf zapowiada, że akcja trwać będzie nieprzerwanie 24 godziny na dobę przez całą czteroletnią kadencję prezydencką Donalda Trumpa.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano poszukiwanego 26-latka. Uciekł w kajdankach z prokuratury

Białostoccy policjanci zatrzymali poszukiwanego uciekiniera, który w minioną niedzielę zbiegł z budynku miejscowej prokuratury. Mężczyzna ukrywał się w warsztacie mechanicznym swojego znajomego. Oprócz 26-latka funkcjonariusze zatrzymali również 7 innych osób.

Białostoccy policjanci zatrzymali poszukiwanego Pawła Gliwę. Mężczyzna w minioną niedzielę uciekł w kajdankach z budynku białostockiej prokuratury rejonowej. 26-latek od tego momentu ukrywał się. Mimo tego mundurowi ustalili, gdzie może on przebywać i wczoraj wieczorem wkroczyli do jednego z białostockich warsztatów samochodowych.

Zaskoczony mężczyzna próbował uciekać. Jednak został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Okazało się, że w międzyczasie zmienił swój wygląd. By nie zostać rozpoznanym zgolił zarost oraz zmienił fryzurę obcinając włosy na łyso. Zmienił również ubranie. Oprócz poszukiwanego funkcjonariusze zatrzymali także 7 innych osób (3 z mężczyzn było razem z nim w warsztacie, a kolejnych 4 zatrzymanych zostało wcześniej). Teraz weryfikowana jest ich rola w udzielaniu pomocy ukrywającemu się mężczyźnie. Za pomoc sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej grozi kara od 3 miesięcy nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: RMF24.pl