Sprawa Kajetana P. Dziś nie zapadnie wyrok. Wznowiono przewód sądowy

Sąd Okręgowy w Warszawie miał dziś wydać wyrok w sprawie Kajetana P., który umówił się na korepetycje i zabił nauczycielkę, odcinając jej głowę. Ciało przewiózł do swego mieszkania, a potem uciekł za granicę. Dziś wznowiono przewód sądowy w tej sprawie, kolejna rozprawa odbędzie się 4 października.

Dziś na godz. 10.30 Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin ogłoszenia orzeczenia w procesie Kajetana P. Odczytanie wyroku miało się odbyć przy zachowaniu nadzwyczajnych środków ostrożności w specjalnym budynku Sądu Okręgowego w Warszawie przeznaczonym do sądzenia najgroźniejszych przestępców.

Sąd jednak ponownie otworzył przewód sądowy w tym procesie z powodu nowych okoliczności dowodowych.
Źródło info i foto: onet.pl

Jaki wyrok usłyszy Kajetan P.?

Katarzyna J. była lektorką języka włoskiego. Jej owinięte w folię szczątki odnaleziono w pierwszych dniach lutego 2016 roku w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Morderca przewiózł zwłoki 30-latki z jej mieszkania na Woli, w którym brutalnie zamordował swoją ofiarę. Jako sprawcę wskazano Kajetana P., wówczas 27-letniego bibliotekarza, który chciał być jak Hannibal Lecter. W piątek, po ponad trzech latach od tamtych wydarzeń, Kajetan P. usłyszy wyrok. Jednak sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę! Jak to możliwe?

W pierwszych dniach lutego 2016 roku w jednym z mieszkań w bloku na warszawskim Żoliborzu wybuchł pożar. Po ugaszeniu ognia na miejscu odkryto pozbawione głowy ciało Katarzyny J. – lektorki i tłumaczki języka włoskiego. Ustalono, że 3 lutego kobieta miała lekcję z Kajetanem P., 30-letnim filologiem klasycznym, który pracował jako bibliotekarz, a wcześniej odbywał staż m.in. w tygodniku „Polityka”.

To właśnie jego wizerunek rozpoznano na kamerach monitoringu i wskazano jako możliwego sprawcę zabójstwa. Ustalono, że do zbrodni doszło w mieszkaniu lektorki na Woli, a ciało przewieziono na Żoliborz, gdzie Kajetan P. wynajmował mieszkanie wraz kilkoma innymi osobami. Pożar wzniecono dla zatarcia śladów.

Taksówkarz, który tego dnia wiózł Kajetana P., relacjonował później policjantom, że bibliotekarz wzbudził w nim podejrzenia m.in. przez torbę, z której ciekła krew. 30-latek miał tłumaczyć, że wiezie w niej tuszę dzika. Głowę lektorki wsadził do plecaka.

Kajetan P. trafił na listę najgroźniejszych, poszukiwanych przestępców

Po śmierci Katarzyny J. Kajetan P. uciekł z kraju. Wcześniej odwiedził jednak Poznań, skąd pochodził. Stamtąd udał się do Berlina, potem do Włoch, a następnie na Maltę. Prawdopodobnie zamierzał uciec do Afryki, gdzie jego schwytanie byłoby o wiele trudniejsze. 6 lutego za bibliotekarzem wydano Europejski Nakaz Aresztowania, a jedenaście dni później doszło do jego zatrzymania. Wpadł w ręce policjantów w stolicy kraju La Valletcie. 30-latek został zaskoczony przez funkcjonariuszy w momencie wysiadania z autobusu miejskiego.

Po aresztowaniu Kajetan P. trafił do Polski, gdzie usłyszał zarzuty i został przesłuchany. Przyznał się do zabicia Katarzyny, wyjawił także motyw. – Powiedział prokuratorom, że targały nim sprzeczne emocje, miał potrzebę samodoskonalenia i pozbywania się ludzkich słabości. Elementem samodoskonalenia były m.in. głodówki, intensywne ćwiczenia fizyczne, zerwanie wszelkich związków z rodziną. Na pewnym etapie tej ewolucji, jak sam mówił, uznał, że musi zabić jakąś osobę – relacjonował wówczas Przemysław Nowak z prokuratury okręgowej w Warszawie. 30-latek przyznał, że z Katarzyną J. nic go wcześniej nie łączyło. Wybrał jej ogłoszenie, ponieważ było do niego dołączone jej zdjęcie.

Fascynował się seryjnym mordercą

Kajetan P. był zafascynowany postacią Hannibala Lectera, inteligentnego, a zarazem socjopatycznego seryjnego mordercy, bohatera cyklu powieści Thomasa Harrisa oraz filmu „Milczenie Owiec”. Swego czasu napisał nawet wiersz o wymownym tytule „Uczta Hannibala Lectera”, w którym pisał o „ucztowaniu rzezi” i „wątróbkach z tanich pisarzy”. „Jedzcie, kochani – wasza miłość mnie umacnia. Do wielkiej sztuki popełnienia upragnionego morderstwa” – kończył swój poemat. Wiersz doczekał się nawet publikacji w periodyku Meander.

Po zatrzymaniu na Malcie, Kajetan P. przebywał w areszcie w Poznaniu, gdzie został poddany obserwacji psychiatrycznej. To właśnie wtedy miał dopuścić się kolejnej napaści. Tym razem jego ofiarą padła psycholog. Duszoną kobietę uratował strażnik, sam jednak został raniony przez Kajetana P. odłamkiem szkła. Innego ugryzł podczas konwoju. Po tych wydarzeniach 30-latek usłyszał kolejne zarzuty.

Proces ws. zabójstwa Katarzyny J. rozpoczął się w maju 2018 roku w Warszawie. Na wniosek rodziny lektorki został utajniony. Ponieważ eksperci z zakresu psychiatrii uznali, że w chwili popełnienia czynu sprawca był w stanie ograniczonej poczytalności, opinia publiczna obawia się, że Kajetan P. może usłyszeć zaskakująco niski wyrok, ponieważ sąd może, choć nie musi, nadzwyczajnie złagodzić karę. Tymczasem prokuratura wnosi o dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sąd dziś wyda wyrok ws. Kajetana P. W lutym 2016 roku brutalnie zamordował Katarzynę J.

Sąd Okręgowy w Warszawie ma dziś (5.07) wydać wyrok w sprawie głośnego morderstwa. Kajetan P. jest oskarżony o brutalne zabójstwo nauczycielki języka włoskiego Katarzyny J. Do zabójstwa doszło w lutym 2016 roku, proces toczył się od maja 2018 roku. Na wniosek rodziny pokrzywdzonej był utajniony. Rozprawy odbywały się w sali dla najgroźniejszych przestępców w sądzie przy ul. Kocjana na warszawskim Bemowie.

Proces Kajetana P. W piątek sąd ogłosi wyrok

Kajetan P. miał status szczególnie niebezpiecznego. Jak ustaliła prokuratura, w lutym 2016 roku mężczyzna przyszedł do ofiary na lekcję. Miał ze sobą nóż, piłę i torbę. Zabił kobietę, ciało poćwiartował, fragmenty ukrył w torbie podróżnej, a głowę w plecaku. Następnie taksówką przewiózł do wynajmowanego w innej części miasta mieszkania. Gdy taksówkarz spostrzegł krew, Kajetan P. mówił, że przewozi tuszę dzika. Żeby zatrzeć ślady, podpalił mieszkanie, a następnie uciekł. Szukano go w całej Europie, tropieniem go zajmował się Zespół Poszukiwać Celowych z Poznania, tzw. „łowcy głów”.

Kajetana P. szukali „łowcy głów”

Po 14 dniach od morderstwa znaleziono go na Malcie. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu kara od 8 lat więzienia do dożywocia, ale ponieważ biegli uznali, że oskarżony w chwili popełnienia przestępstwa miał ograniczoną poczytalność, może dojść do nadzwyczajnego złagodzenia kary. Sentencja wyroku będzie jawna, ale jego uzasadnienie – tajne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rusza proces Kajetana P. „Hannibala z Żoliborza”

– Ten człowiek będzie dalej zabijał. Jedynym sposobem, by go powstrzymać, jest dożywotnie więzienie – tak o Kajetanie P., nazywanym Hannibalem z Żoliborza, mówią śledczy zajmujący się postępowaniem dotyczącym zabójcy lektorki języka włoskiego. W poniedziałek, w tzw. bezpiecznej sali Sądu Okręgowego przy ul. Kocjana, ma ruszyć jego proces. Dotychczas sądzono tu najgroźniejszych mafiosów lub przesłuchiwano świadków koronnych.

„Bezpieczna sala” została zbudowana specjalnie na potrzeby procesu mafii pruszkowskiej. Powstała na terenie dawnych koszar wojskowych na warszawskim Bemowie. Oskarżonych oddzielała od widowni kuloodporna szyba.

Podsądni zostali całkowicie odizolowani od reszty uczestników postępowania. Zanim jednak, można było wejść do tej twierdzy, trzeba było przejść przez bramkę pirotechniczną i oddać wszelkie środki łączności. W czasie procesów najgroźniejszych bandytów, budynku dodatkowo pilnowali antyterroryści.

Rozbieżne ekspertyzy

– Teraz są dwie bezpieczne sale, które widziały już wiele. Np. flamę jednego z „Pruszkowiaków”, która pokazywała ukochanemu piersi, taniec „Szkatuły” czy bluzgi pod adresem wielu koronnych. To jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Polsce – wyjaśnia jeden ze stołecznych policjantów.

Właśnie w „bezpiecznej sali” rozegra się proces przeciwko Kajetanowi P. 29-letni bibliotekarz został oskarżony o zamordowanie 3 lutego 2016 r. Katarzyny J., lektorki języka włoskiego, której ciało później rozczłonkował. Nieoficjalnie wiadomo, że po dokonaniu zbrodni mężczyzna planował zjedzenie jednego z organów ofiary, ale spanikował podczas transportu pociętych zwłok i musiał salwować się ucieczką. Biegli orzekli, że Kajetan P. miał w „znacznym stopniu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem”.

Morderca był badany przez dwa zespoły biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii. Pierwsza ekipa stwierdziła, że w momencie zbrodni był niepoczytalny. Opinia pierwszego zespołu biegłych psychiatrów i psychologów, wzbudziła wątpliwości śledczych. Dlatego powołali kolejnych ekspertów. Drugi zespół biegłych uznał, że P. cierpi na pewne zaburzenia, ale nie aż tak wielkie, by nie mógł odpowiadać przed sądem.

Zimny i bez skrupułów

Portal tvp.info rozmawiał ze śledczymi z policji i prokuratury na temat „Hannibala z Żoliborza”, jak mężczyznę nazwały media. Wszyscy przekonywali, że Kajetan P. jest bardzo niebezpieczny i może dążyć do realizacji swoich krwawych fantazji. W czasie przesłuchań P. opowiadał, że tylko dokonanie zabójstwa może uczynić człowieka całkowicie wolnym. Mało tego, powiedział, wprost, że na wolności dokonałby kolejnej zbrodni. – Ma szaleństwo w spojrzeniu. Zimne oczy, skrywające inteligencję i brutalność. Można powiedzieć nawet, że to chory, przerażający umysł – twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Inny wspominał, że podczas przesłuchania Kajetan P. opowiadał o tym, co zrobił, bez emocji. W czasie posiedzenia sądu w sprawie tymczasowego aresztowania domagał się odtworzenia nagrania wideo z przesłuchania przed prokuratorem. – To było coś bardzo dziwnego. Kiedy usiadł, to przez bite 3,5 godziny siedział wyprostowany bez ruchu. Tak jakby to wszystko było poza nim. Jakby wiercenie się było oznaką słabości – mówi jeden z policjantów.

Kajetan P. wyjawił prokuratorowi, dlaczego dopuścił się zabójstwa: „Plan był taki, żeby pozbyć się tej słabości, którą było przekonanie, że życie ludzkie jest więcej warte niż świni czy komara”. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia. – Jestem pewien, że gdyby trafił do szpitala psychiatrycznego, to po kilku latach odzyskałby wolność i dalej realizowałby swoje fantazje – mówi jeden ze śledczych.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy. Kajetan P. uciekł w tym czasie z Polski i po dwóch tygodniach został zatrzymany na Malcie.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia.. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. – Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe informacje dotyczące sprawy Zbigniewa Maja

– Materiał, który stanowi podstawę moich zarzutów, nie do końca jest legalny – twierdzi Zbigniew Maj. – W mojej ocenie funkcjonariusze złamali przepisy i przekroczyli uprawnienia – dodał. Maj sugeruje, że była oferta, że jeśli obciąży konkretną osobę, to mu odpuszczą.

Zbigniew Maj: nie czuję się przestępcą

– Nie czuję się przestępcą – zaznaczył Zbigniew Maj w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. – Art. 231 Kodeksu karnego to przekroczenie uprawnień. Przy takim przepisie, nazywanym przestępstwem urzędniczym, używa się tak naprawdę grupy uderzeniowej. Czy wchodzi się o 6.00 z drzwiami, rzuca się mnie na podłogę, przy mojej rodzinie, moja małżonka pilnowana przez funkcjonariusza, reszta biegnie do pokoju nieletniej córki, jest jeden krzyk, huk, w domu odbywają się dantejskie sceny – mówił w programie.

– Rozumiem podstawę do zatrzymania mnie, ale nie do siłowego wejścia w tym przypadku – dodał Maj. Opowiada także, że funkcjonariusze pojechali 30 km od jego miejsca zamieszkania, tam gdzie jest zameldowany i weszli do domu teścia. – Teść, 80-letni staruszek otwiera mój dom i tak naprawdę funkcjonariusze przebywają z moim teściem wspólnie, a jak przyjeżdżam z Kalisza do Zbierska, okazuje się, że mojego teścia nie ma, a funkcjonariusze są w moim domu kilkadziesiąt minut. Pytam się: to nie jest złamanie przepisów? – mówi.

Zbigniew Maj: nie chodzi o mnie
Maj twierdzi, że podsłuchy, które mu założono, były nielegalne.

– Tak naprawdę nie chodzi o mnie – mówi w TVN24. Maj twierdzi, że miał zasugerowane, że jeśli wskaże pewne osoby, ciężar gatunkowy tego, co się dzieje z nim, będzie lżejszy. – Chodziło o jednego z ministrów rządu PO-PSL – mówi Maj.

Zarzuty dla Zbigniewa Maja

Zbigniew Maj usłyszał 10 zarzutów, które obejmują okres od 1 stycznia do 10 lutego 2016 r. Prokuratura podkreśla, że w tym czasie podejrzany sprawował funkcję szefa policji.

Majowi zarzuca się, że ujawnił trzem nieuprawionym osobom informacje dotyczące zrealizowanych i planowanych do wykonania czynności, które zmierzały do ustalenia okoliczności popełnionych przestępstw. Wskutek wspomnianego działania miał działać na szkodę interesu publicznego i narażać na szkodę interes prowadzonych postępowań.

Informacje przekazane przez b. komendanta dotyczyły podejrzanych o zabójstwo. Jedno ze śledztw było prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie przeciwko Kajetanowi P., natomiast drugie, przeciwko Luizie K, nadzorowała Prokuratura Rejonowa w Garwolinie.

B. szefowi policji postawiono również zarzut nakłaniania byłych dyrektorów delegatur CBA do przekroczenia uprawnień służbowych i ujawnienia informacji niejawnych związanych z prowadzonymi czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi. Zbigniew Maj nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Akt oskarżenia przeciwko Kajetanowi P. ponownie w sądzie

Kajetan P. miał w momencie dokonania zbrodni ograniczoną poczytalność, ale może odpowiadać przed sądem za swoje przestępstwa – uznali śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie po konfrontacji biegłych, którzy badali „Hannibala z Żoliborza”. I skierowali do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko P.

Kajetan P. został oskarżony o zamordowanie 3 lutego 2016 r. Katarzyny J., lektorki języka włoskiego, której ciało później rozczłonkował. Odpowie także za uderzenie łokciem w głowę policjanta, który eskortował P. w drodze do Polski. Z ustaleń śledczych wynika, że 28-letni bibliotekarz miał w „znacznym stopniu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem”.

To już druga próba postawienia Kajetana P. przed sądem przez warszawskich śledczych. W połowie lipca 2017 r. prokuratura skierowała przeciwko P. akt oskarżenia o brutalne zabójstwo w 2016 r. Katarzyny J. i napaść na policjanta. Trzy miesiące później Sąd Okręgowy zwrócił śledczym sprawę Kajetana P. i nakazał uzupełnić postępowanie. Za najważniejsze uchybienie sąd uznał brak konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego. Ponadto nakazano doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

Dali wiarę drugiemu zespołowi

Prokuratura przekonuje, że przed ponownym skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko „Hannibalowi z Żoliborza”, wykonała wszystkie zalecenia Sądu. Do konfrontacji dwóch zespołów biegłych, którzy badali Kajetana P. doszło 17 stycznia 2018 r. – Przed konfrontacją biegłych zapoznano ich aktualnymi informacjami na temat stanu zdrowia podejrzanego oraz materiałem dowodowym uzyskanym już po wydaniu przez nich opinii. Podczas konfrontacji każdy z biegłych podtrzymał swoje dotychczasowe stanowisko oraz potwierdził wnioski zawarte w sporządzonych opiniach. Ponadto wszyscy biegli zgodnie uznali, iż materiał dowodowy zgromadzony w toku śledztwa był wystarczający do wydania opinii – wyjaśnia tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Prok. Łapczyński podkreślił, że po analizie całego materiału dowodowego prokuratura podzieliła wnioski drugiego zespołu biegłych, wskazujące na działanie sprawcy w warunkach tzw. ograniczonej poczytalności.

Opinia pierwszego zespołu biegłych psychiatrów i psychologów, budziła wątpliwości śledczych od samego początku. Eksperci skłaniali się bowiem ku niepoczytalności Kajetana P., choć nie byli całkowicie zgodni co do tego. Drugi zespół biegłych uznał, że P. cierpi na pewne zaburzenia, ale nie miał zniesionej poczytalności, a „tylko” ograniczoną, co pozwala postawić go przed sądem.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy.

Kajetan P. uciekł z Polski, najpierw do Niemiec, a później do Włoch, skąd dotarł na Maltę. Tam właśnie został zatrzymany 17 lutego. Planował wyjazd do Tunezji.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, które są zbieżne z materiałem dowodowym. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Przypadkowa ofiara

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. Podczas przesłuchania tłumaczył, że morderstwo miało na celu – jak sam powiedział – „pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, iż życie ludzkie jest warte więcej od świni lub komara”.

– Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Biegli ustalą poczytalność Kajetana P. Wkrótce akt oskarżenia

W styczniu odbędzie konfrontacja dwóch zespołów biegłych psychiatrów i psychologów, którzy badali poczytalność Kajetana P., zwanego Hannibalem z Żoliborza – ustalił portal tvp.info. Warszawscy śledczy przyznają, że po tej czynności akt oskarżenia przeciwko P. ponownie trafi do sądu. Ma to się stać najpóźniej do lutego.

Konfrontacja zespołów ekspertów, którzy badali Kajetana P., to najważniejsza czynność, jaką zdaniem sądu winna przeprowadzić prokuratura. Dojdzie do niej w połowie stycznia 2018 r., ponieważ śledczy musieli dopasować się do wolnych terminów biegłych.

– Cały czas stoimy na stanowisku, że w czasie śledztwa zrobiliśmy wszystko, co potrzeba. Kiedy pierwsza opinia nas nie przekonała, bo wśród ekspertów nie było pełnej zgody co do niepoczytalności podejrzanego, zdecydowaliśmy na powołanie drugiego zespołu. Nie rozumiemy, dlaczego sąd nie chce wziąć na siebie oceny dowodów – mówi jeden ze śledczych.

Ostrzejsi w ocenie są policjanci, którzy zajmowali się zbrodnią Kajetana P. – Nikt, kto miał kontakt z Kajetanem, nie ma wątpliwości, że gdy tylko odzyska on wolność, dopuści się kolejnej zbrodni. Szybciej to się stanie, gdyby trafił do zamkniętego szpitala psychiatrycznego, bo mógłby go opuścić już po kilku latach i zrealizować swoje fantazje – przekonuje jeden z funkcjonariuszy.

Sąd zwraca sprawę

Akt oskarżenia ws. Kajetana P. został skierowany do sądu w połowie lipca br. 27-latek został oskarżony o brutalne zabójstwo w 2016 r. tłumaczki języka włoskiego i napaść na policjanta oraz biegłą psycholog.

Trzy miesiące później Sąd Okręgowy zwrócił śledczym sprawę Kajetana P. i nakazał uzupełnić postępowanie. Za najważniejsze uchybienie sąd uznał brak konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego. Ponadto nakazano doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

Prokuratura uznała tę decyzję za całkowicie bezpodstawną i ją zaskarżyła. – Nie można mówić o brakach postępowania przygotowawczego w tym zakresie. Prokurator uzyskał na potrzeby śledztwa opinie biegłych i dokonał ich oceny, wskazując, że pełny walor dowodowy może mieć opinia uzyskana na późniejszym etapie, sporządzona o pełniejszy materiał dowodowy. Wskazana przez sąd konieczność przeprowadzenia konfrontacji pomiędzy biegłymi – autorami opinii psychiatrycznych i psychologicznych – wynika zatem nie z braków postępowania przygotowawczego, ale z wątpliwości sądu – przekonywali śledczy.

Mimo tych argumentów sąd apelacyjny odrzucił zażalenie prokuratury.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy.

Kajetan P. uciekł z Polski, najpierw do Niemiec, a później do Włoch, skąd dotarł na Maltę. Tam właśnie został zatrzymany 17 lutego. Planował wyjazd do Tunezji.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, które są zbieżne z materiałem dowodowym. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Przypadkowa ofiara

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. Podczas przesłuchania tłumaczył, że morderstwo miało na celu – jak sam powiedział – „pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, iż życie ludzkie jest warte więcej od świni lub komara”.

– Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

SW ujawnia nowe informacje dotyczące Kajetana P.

Więzień niebezpieczny i nieprzewidywalny – tak Służba Więzienna ocenia w rozmowie z Radiem ZET Kajetana P., podejrzanego o brutalne zabójstwo tłumaczki włoskiego sprzed dwóch lat. 28-latek od rok”Funkcjonuje bez problemów, ale mamy świadomość, że mamy do czynienia z osobą nieprzewidywalną, zachowujemy wszystkie konieczne reguły bezpieczeństwa” – mówi major Jan Kurowski, rzecznik Okręgowej Służby Więziennej w Poznaniu.u przebywa w areszcie śledczym w Poznaniu, leczy się tam na oddziale psychiatrycznym.

Meble w celi Kajetana P. są przytwierdzone do ścian i podłogi, żeby nie mógł zaatakować strażników, ma sztućce i naczynia wykonane z tworzywa sztucznego, żeby nie mógł ich użyć jako broni.

Akt oskarżenia w sądzie

Do procesu Kajetana P. jeszcze długa droga – choć Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała latem akt oskarżenia do sądu, to sąd zdecydował, że postępowanie ma rozpocząć się od początku. Przede wszystkim chodzi o konfrontację biegłych – jedna ekipa wydała opinię, że Kajetan P. jest niepoczytalny; druga – odwrotną.

Odciął nauczycielce głowę

Według dotychczasowych ustaleń, Kajetan P. w lutym zeszłego roku udał się na prywatną lekcję języka włoskiego. Gdy kobieta zaproponowała mu herbatę, ten dźgnął ją śmiertelnie nożem. Następnie odciął głowę, wezwał taksówkę i przewiózł zwłoki. Kierowcy miał tłumaczyć, że wiezie tuszę dzika. Zwłoki nauczycielki ostatecznie podpalił i pojechał pociągiem z Warszawy do Poznania, a następnie do Berlina. Z Niemiec przedostał się do Włoch. Finalnie został złapany na Malcie. Za morderstwo grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sąd zwrócił sprawę Kajetana P prokuraturze. Ta złożyła zażalenie

Sąd zwrócił warszawskiej prokuraturze okręgowej sprawę Kajetana P. oskarżonego o brutalne zabójstwo tłumaczki języka włoskiego, w celu uzupełnienia śledztwa. Prokuratura złożyła zażalenie na to postanowienie sądu.

Z informacji, do których dotarła PAP wynika, że sąd wskazał m.in. na konieczność przeprowadzenia konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego, doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

– Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie zgadza się z decyzją sądu, uznając argumentację zawartą w postanowieniu za całkowicie bezpodstawną. Prokurator skierował do sądu zażalenie na powyższe postanowienie – powiedział PAP, pytany o to rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.

Akt oskarżenia ws. Kajetana P. został skierowany do sądu w połowie lipca br. 27-letni P. został oskarżony o brutalne zabójstwo w 2016 r. tłumaczki języka włoskiego i napaść na policjanta oraz biegłą psycholog.

3 lutego 2016 r. Kajetan P. – pod pozorem rozpoczęcia nauki języka włoskiego – spotkał się z tłumaczką Katarzyną J. w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Tam – jak wynika z ustaleń śledczych – zabił ją nożem; by ukryć zwłoki i uniknąć odpowiedzialności, rozczłonkował je i przewiózł je do wynajmowanego przez siebie mieszkania. Następnie uciekł. Zatrzymano go po 11 dniach na Malcie i przekazano stronie polskiej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Znacznie ograniczona poczytalność” – szczegółowe informacje dotyczące zarzutów dla Kajetana P.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akty oskarżenia przeciwko Kajetanowi P. 28-letni mężczyzna oskarżony jest o zabójstwo lektorki języka włoskiego oraz napaść na policjanta i biegłą psycholog.

„Jak ustalono w toku śledztwa Kajetan P., pod pozorem rozpoczęcia nauki języka włoskiego, 3 lutego 2016 roku spotkał się z Katarzyną J. w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Następnie, posługując się nożem, zabił ją. W celu ukrycia zwłok i uniknięcia odpowiedzialności oskarżony rozczłonkował zwłoki kobiety i przewiózł je do wynajmowanego przez siebie mieszkania” – czytamy w komunikacie prokuratury.

– Oskarżony przyznał się do zbrodni, ale nie podjął stanowiska w sprawie innych przestępstw, które mu zarzucamy – mówił podczas konferencji prasowej rzecznik prokuratury okręgowej Michał Dziekański.

Jednak poczytalny

Jeszcze niedawno wydawało się, że sprawa może zostać umorzona.

Prokuratorzy długo czekali na opinię biegłych psychiatrów, którzy mieli ocenić, czy P. jest poczytalny. Bez tej ekspertyzy nie mogli podjąć decyzji kończącej śledztwo.

W pierwszej opinii biegli psychiatrzy i psycholog uznali, że Kajetan P. jest niepoczytalny. Czyli, że nie rozumiał znaczenia własnych czynów. I nadal nie rozumie. Opinia była kategoryczna, co oznaczało, że eksperci nie mieli co do tego żadnych wątpliwości. Ale wątpliwości miała prokuratura, więc powołała drugi zespół. Lekarze z Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego zakończyli badania pod koniec stycznia.

– Z uwagi na przepisy nie mogę ujawnić szczegółów przeprowadzonych badań. Natomiast mogę stwierdzić, że pełna – jasna i kompletna – opinia, która wpłynęła do prokuratury w zeszłym tygodniu, stwierdza, że oskarżony nie jest osobą niepoczytalną – tłumaczył dziennikarzom Dziekański.

Jak się dowiedzieliśmy, biegli uznali, że Kajetan P. obecnie jest zdrowy i może odpowiadać przed sądem. Jednak w chwili popełniania zbrodni miał „znacznie ograniczoną poczytalność”. To oznacza, że sąd może – wydając wyrok – nadzwyczajnie złagodzić karę, którą orzeknie wobec oskarżone. – Może, ale nie musi – zastrzega prokurator Dziekański w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

„Wyjaśnienia obszerne i drastyczne”

Jak poinformował rzecznik prokuratury, wyjaśnienia oskarżonego były „obszerne i drastyczne”. – Nie mogę ujawniać ich treści. Zostaną one ujawnione przed sądem – powiedział prokurator.

Podczas przesłuchania Kajetan P. ze szczegółami relacjonował przebieg zbrodni. Wyjaśnił, że lektorka była przypadkową ofiarą. Nie znał jej wcześniej. Zabił, bo był to element „samodoskonalenia”. Nie wyraził żadnej skruchy. Stwierdził, że chciał się przekonać, czy „życie ludzkie nie jest warte więcej niż świni i komara”.

Pytany, kiedy rozpocznie się proces Kajetana P., Dziekański odparł, że trudno jest to w tej chwili rozstrzygnąć, ale – jak podkreślił – tego typu sprawy są traktowane priorytetowo. Prokurator podał, że obrońca P. zapoznawała się z materiałami tego postępowania.

Atak na policjanta i biegłą

Kajetan P. został oskarżony też o dwa inne przestępstwa. Pierwszy to atak na jednego z policjantów, który konwojował oskarżonego z Malty do Polski. 26 lutego 2016 roku P. naruszył nietykalność cielesną młodszego aspiranta Jakuba K., uderzając go łokciem w głowę.

Kolejny zarzut to czynna napaść na biegłą psycholog Irenę P., do której doszło 23 maja 2016 roku w areszcie śledczym przy Rakowieckiej. Kajetan P. przystawił biegłej do szyi kawałek szkła.

W obu tych przypadkach psychiatrzy uznali, że, podobnie jak w czasie zabójstwa lektorki, oskarżony miał „znacznie ograniczoną poczytalność”. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa i ataku na policjanta został przekazany do Sądu Okręgowego w Warszawie. Natomiast sprawa napaści na biegłą zajmie się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl