Zbrodnia w Kaliszu. Wnuk zabił swoją 74-letnią babcię

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 22.03.2015. n/z: policjanci kontroluja predkosc

Zwłoki starszej kobiety znaleziono w piątek w jednym z mieszkań w Kaliszu. Prokuratura potwierdza: to było zabójstwo. Policja zatrzymała w tej sprawie wnuczka kobiety. Do zabójstwa 74-latki doszło w mieszkaniu przy ul. Konopnickiej w Kaliszu. Na miejsce zbrodni służby dotarły w piątek po południu. Zostały zaalarmowane przez rodzinę starszej kobiety, która nie mogła się z nią skontaktować – relacjonuje lokalny portal faktykaliskie.pl.

Policja musiała wyważyć drzwi. W środku funkcjonariusze znaleźli ciało kobiety. Był tam również jej 23-letni wnuk.

Policja pod nadzorem prokuratury ustala szczegółowe okoliczności śmierci kobiety. Na razie potwierdzono, że doszło do zabójstwa przy użyciu „narzędzia zewnętrznego”. 23-latek został zatrzymany. Ma zostać przebadany na obecność alkoholu lub środków psychotropowych w organizmie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kalisz: W jednym z domów znaleziono ciało 20-letniej kobiety

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności śmierci 20-letniej kobiety, której ciało znaleziono we wtorek w domu jednorodzinnym przy ul. Lubelskiej w Kaliszu – powiedziała rzecznik prasowy kaliskiej policji Anna Jaworska- Wojnicz. Informację o zdarzeniu kaliska policja otrzymała z numeru alarmowego 112 tuż przed godziną 10 we wtorek.

„Pod wskazanym adresem policjanci zastali martwą kobietę. Okazało się, że to 20-letnia kaliszanka” – powiedziała rzecznik.

Anna Jaworska-Wojnicz dodała, że wstępne oględziny nie wskazują na udział osób trzecich, jednak decyzją prokuratora ciało zabezpieczono do sekcji, która wyjaśni przyczynę śmierci.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest prawomocny wyrok ws. przywiązania suczki do drzewa

Sąd Okręgowy w Kaliszu podtrzymał dzisiaj wyrok Sądu Rejonowego w Ostrowie Wlkp. w sprawie znęcania się nad zwierzęciem, z tą różnicą, że zawiesił jego wykonanie na dwa lata. 28-letni obecnie mężczyzna został skazany na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu, 3-letni zakaz posiadania psów i 5 tys. zł grzywny.

– Głównym dowodem w sprawie był odcisk palca Szymona J. na taśmie, którą pies był związany do drzewa. Zachowanie oskarżonego przed i po zdarzeniu wskazuje na to, że oskarżony chciał się pozbyć tego psa i to zrobił – powiedział sędzia kaliskiego Sądu Okręgowego Krzysztof Patyna.

6 lipca 2017 roku w lesie w Wielowsi w powiecie ostrowskim znaleziono psa. Dwuletnia suczka była przywiązana do drzewa a tylne łapy miała skrępowane przemysłową taśmą klejącą.

– Suczka nie mogła wyswobodzić się z uwięzi, obok niej leżała resztka taśmy. Prawdopodobnie miała też związane przednie łapy i pyszczek, ale udało jej się zerwać taśmę – powiedziała wówczas kierowniczka schroniska w Ostrowie Wlkp. Agnieszka Nowicka, którą pierwszą poinformowano o znalezionym psie.

Według kierowniczki z relacji mężczyzny, który znalazł zwierzę wynika, że pies przebywał w lesie co najmniej od 4 lipca. – Mężczyzna, który znalazł psa powiedział, że był w lesie dwa dni wcześniej i słyszał szczekanie, ale sądził, że ktoś jest ze zwierzęciem na spacerze – powiedziała. Kiedy wrócił do lasu, usłyszał już wycie i skomlenie psa.

Agnieszka Nowicka sprawę znęcania nad zwierzęciem zgłosiła policji w Ostrowie Wlkp., a zdjęcia i post z filmem umieściła na profilu schroniska na portalu społecznościowym. Jak mówiła, po raz pierwszy spotkała się z przypadkiem porzucenia zwierzęcia w tak drastycznych okolicznościach. – Do tej pory zwierzęta były porzucane, ale biegały luzem a w tym przypadku ktoś świadomie chciał, żeby suczka nie została odnaleziona i zginęła z głodu – dodała.

– Tego samego dnia zgłosił się do mnie pracownik schroniska w Niedźwiedziu za Antoninem. Powiedział, że pies pochodzi z jego schroniska i został zaadaptowany przez rodzinę z Grabowa nad Prosną. Dowodem na to są dokumenty, zdjęcia oraz szwy po sterylizacji suczki, ponieważ operację przeprowadzono w schronisku tuż przed wydaniem psa do adopcji – powiedziała Nowicka.

Prowadzący schronisko w Niedźwiedziu Andrzej Cichosz potwierdził to i opowiedział, jak w czerwcu przyjechało małżeństwo z 26-letnim synem, żeby zaadoptować psa.

– Przyjechali drogim samochodem, dobrze ubrani i wyglądali na ludzi wykształconych. Serce mi się radowało, że 2-lenia suczka trafia w dobre ręce, bo wcześniej długo była bezdomna. Znaleźliśmy ją bardzo wychudzoną i wystraszoną. Długo pracowaliśmy nad nią, żeby odzyskała zaufanie do ludzi. Tymczasem wyrządzono jej taką krzywdę – powiedział.

Jak dodał, kilka dni przed porzuceniem zwierzęcia w lesie suczka ponownie trafiła do jego schroniska. – Błąkała się po okolicy, więc ją zabraliśmy i poinformowaliśmy opiekunów z Grabowa, żeby ją odebrali. Na początku upierali się, że to nie może być ich pies, bo jest z nimi w domu. Powiedziałem, że przyjadę sprawdzić. Wówczas stwierdzili, że widocznie im uciekł. Po suczkę do schroniska przyjechał ich syn w tym samym dniu, kiedy porzucono ją w lesie – powiedział Cichosz.

Prokuratura Rejonowa w Ostrowie Wlkp. oskarżyła mężczyznę o znęcanie się nad zwierzęciem, za co groziło mu do 2 lat. Wyrok skazujący zapadł w lipcu 2018 r. Mężczyzna został skazany na 6 miesięcy bezwzględnego więzienia i 3 letni zakaz posiadania psów. Obrona złożyła apelację.

Sąd Okręgowy w Kaliszu zmienił wyrok ostrowskiego sądu zawieszając jego wykonanie na dwa lata.

Wyrok jest prawomocny; oskarżonemu – jak wyjaśnił obrońca oskarżonego adwokat Tomasz Koszycki – nie przysługuje kasacja ze względu na wydanie wyroku w zawieszeniu.
Źródło info i foto: onet.pl

Kalisz: Wywoził niepełnosprawną 13-latkę w pole kukurydzy albo ustronny parking i gwałcił

W Kaliszu doszło do oburzającego wykorzystania 13-letniej dziewczynki z niepełnosprawnością. Mężczyzna – przyjaciel rodziny – brał ją na „przejażdżki” i wykorzystywał. W sądzie zapadł właśnie prawomocny wyrok. Do zdarzenia doszło w 2016 roku w Kaliszu. Wtedy 13-letnia dziewczynka zwierzyła się swojej opiekunce społecznej. Powiedziała, że ma dość „przejażdżek”, na które zbiera ją pewien mężczyzna. Opowiedziała też, co kazał jej robić. 

Kalisz. Gwałcił niepełnosprawną 13-latkę

Sprawa natychmiast trafiła do prokuratury. 53-letni wtedy mężczyzna usłyszał zarzut dopuszczenia się przestępstwa seksualnego, przy wykorzystaniu bezbronności małoletniej upośledzonej umysłowo. 

Początkowo nie przyznawał się do winy. Zeznania świadków nie pozostawiały jednak wątpliwości. W toku śledztwa udało się ustalić, że mężczyzna był częstym gościem w domu ofiary, w którym ta mieszkała z matką. Dziewczynka często była tam świadkiem libacji. Mężczyznę, który zrobił jej krzywdę, znała bardzo dobrze. Nikt jednak nie podejrzewał, że wyprawy na zakupy albo przejażdżki mogą mieć tak ohydny podtekst. 

Oskarżony zabierał 13-latkę w różne miejsce: w pole kukurydzy, na ustronne parkingi przy supermarketach czy restauracjach, a następnie ją wykorzystywał. Kilkukrotnie zabierał ją też do swojego domu. 

Prokuratura ustaliła, że mężczyzna pięciokrotnie doprowadził niepełnosprawną 13-latkę do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej. 

4 lata więzienia i 10 lat zakazu kontaktu

Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskiej uznał 53-latka za winnego zarzucanych mu czynów. Skazał go na cztery lata więzienia i dziesięć lat zakazu kontaktowania się z ofiarą. Dodatkowo, miał wypłacić jej zadośćuczynienie w wysokości pięciu tysięcy złotych. Obrońcy oskarżonego złożyli jednak odwołanie. Uważali, że kara jest zbyt surowa. Sprawę ponownie rozpatrzył Sądu Okręgowego w Kaliszu, a ten podtrzymał wyrok. 

Wyrok jest prawomocny, ale oskarżony ma jeszcze możliwość złożenia kasacji do Sądu Najwyższego w Warszawie. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalisz: Policjanci przyjechali na interwencję domową, przejęli cztery kilogramy dopalaczy

Kaliscy policjanci interweniowali w sprawie awantury domowej i przejęli… cztery kilogramy środków odurzających. W sprawie zatrzymano 34-letniego mężczyznę. Odpowie nie tylko za wytwarzanie substancji psychotropowych, ale też za uszkodzenie w lipcu dziewięciu aut. Wszystko rozegrało się w ostatni piątek na terenie osiedla Korczak w Kaliszu. Wieczorem policjanci zostali skierowani na interwencję związaną z awanturą domową.

Z kartonami przed drzwiami

– Na miejscu zastali 34-latka, który wraz ze swoim „dobytkiem” przebywał na klatce schodowej. Policjantów zainteresował jeden z kartonów, w którym znajdował się susz roślinny. Wstępne badanie substancji testerem narkotykowym, wykazało obecność metaamfetaminy. Mężczyzna został zatrzymany – informuje Anna Jaworska-Wojnicz z kaliskiej policji.

W trakcie interwencji policjanci zabezpieczyli łącznie blisko cztery kilogramy suszu.

– Podczas przesłuchania 34-latek przyznał, że nasączył susz jednym ze związków chemicznych wymienionych w znowelizowanym rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie wykazu substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych – wyjaśnia policjantka.

Odpowie też za uszkodzenie aut

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kaliszu. Zgromadzony przez policjantów materiał dowodowy, pozwolił prokuratorowi na przedstawienie podejrzanemu kilku zarzutów. Mężczyzna odpowie m.in. za wytworzenie znacznych ilości nowych substancji psychotropowych. Okazało się też, że to on ma odpowiadać za uszkodzenie dziewięciu pojazdów w lipcu tego roku.

– Sąd zastosował wobec podejrzanego 34-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – kończy Jaworska-Wojnicz.

Mężczyźnie grożą co najmniej trzy lata więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kalisz: Zarzuty propagowania faszyzmu dla dwóch kibiców

Prokuratura Rejonowa w Kaliszu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm kaliszanom podejrzanym o propagowanie ustroju faszystowskiego – poinformował w czwartek PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

Do zdarzenia doszło w Kaliszu w okresie między 16 a 22 września 2017 r. Ustalono, że dwaj mężczyźni w wieku 36 i 45 lat w miejscu publicznym propagowali ustrój faszystowski, wykonując gesty tzw. hitlerowskiego pozdrowienia.

Dodatkowo 36-latkowi zarzucono, że publicznie propagował ustrój faszystowski, zamieszczając zdjęcie z hailowania na swym profilu na jednym z portali społecznościowych. Oskarżeni kaliszanie nie przyznają się do propagowania faszyzmu. Jak tłumaczyli w trakcie śledztwa, zdjęcie, które we wrześniu 2017 r. obiegło internet, zostało wykonane po jednym z meczów i chcieli pokazać na nim tzw. salut rzymski.

– Analiza zdjęcia, przepisów i orzecznictwa w tej sprawie pozwoliła na stwierdzenie, że gest wykonany w miejscu publicznym, a później zdjęcie opublikowane na profilu społecznościowym, do którego dostęp miała niezliczona ilość osób jest propagowaniem faszyzmu – powiedział rzecznik prasowy prokuratury Maciej Meler.

Wobec mężczyzn zastosowano dozór policji. Grozi im do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwani listem gończym zatrzymani przez Zidane

33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna – oboje poszukiwani listem gończym – ukryli się przed policją w jednym z mieszkań przy ul. Górnośląskiej w Kaliszu. Mężczyzna schował się pod łóżkiem, a kobieta w szafie. Do mieszkania policjantów doprowadził pies o imieniu Zidane. Będąc w środku bez najmniejszego trudu odnalazł ukrywającą się parę.

Policjanci z Zespołu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób zauważyli w rejonie skrzyżowania ul. Polnej z Górnośląską w Kaliszu samochód, którym podróżowali 33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna. Oboje byli poszukiwani listem gończym. Policjanci podjęli próbę zatrzymania pojazdu, jednak kierowca nie zatrzymał się do kontroli. – Ostatecznie auto zatrzymało się przy ulicy Górnośląskiej, a znajdujące się w nim osoby wbiegły do bramy – powiedziała rzecznik prasowa kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz.

Na miejsce skierowano funkcjonariusza z psem. „Zidane” od razu podjął trop i z zaparkowanego na chodniku auta doprowadził policjantów wprost pod drzwi jednego z mieszkań. Pomimo wielokrotnego pukania i głośnych wezwań, nikt nie otworzył drzwi. Funkcjonariusze zdecydowali, że siłą wejdą do mieszkania. Zanim jednak zaczęli wyważać drzwi, lokatorka zdecydowała się je otworzyć.

Podczas przeszukania policjanci z psem odnaleźli poszukiwanych. On ukrył się pod łóżkiem, a ona w szafie pod stertą ubrań. Oboje zostali zatrzymani i przewiezieni do aresztu śledczego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Agenci CBA w domu byłego komendanta głównego policji Zbigniewa Maja

Funkcjonariusze CBA tuż po godzinie 6 weszli do domu byłego komendanta głównego policji Zbigniewa Maja w Kaliszu – podało RMF FM. Obecnie trwa przeszukanie, po jego zakończeniu były szef policji zostanie przewieziony do prokuratury w Rzeszowie gdzie zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty.

Według RMF FM, zarzuty mają dotyczyć okresu, gdy Zbigniew Maj pełnił funkcję komendanta głównego w latach 2015-2016. Więcej informacji wkrótce.
Źródło info i foto: onet.pl

Ruszył proces oprawców seksualnych. Przez 6 dni więzili i gwałcili 28-latkę

Przez sześć dni była więziona i wielokrotnie gwałcona. Przed Sądem Okręgowym w Kaliszu ruszył proces dwóch mężczyzn oskarżonych o gwałty na 28-letniej mieszkance Ostrzeszowa. Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Obaj oskarżeni – 30-letni mieszkaniec Ostrzeszowa i jego o 7 lat starszy kolega z jednej z podostrzeszowskich miejscowości – zostali zatrzymani w październiku 2017 r.

Do zdarzenia doszło między 23 a 29 września 2017 roku. „Mężczyźni, wykorzystując fakt upojenia alkoholowego pokrzywdzonej, w wyniku którego nie była zdolna do skutecznego wyrażenia swojego sprzeciwu, przy użyciu przemocy doprowadzili kobietę do wielokrotnego obcowania płciowego oraz innych czynności seksualnych – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

Prokurator oskarżył mężczyzn o uwięzienie i gwałt z wykorzystaniem bezradności osoby pokrzywdzonej. Obaj podejrzani przyznali się częściowo do zarzucanych im czynów. Grozi im kara od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kalisz: Brutalna bójka nastolatków z trójką strażaków po służbie

W nocy z soboty na niedzielę doszło do sprzeczki grupy młodych osób z trójką strażaków po służbie. Wywiązała się brutalna bójka, w wyniku której jeden ze strażaków w ciężkim stanie trafił do szpitala. Prokuratura postawiła zarzuty najagresywniejszym napastnikom. 17- i 19-latek trafili do aresztu tymczasowego. Jeden z nich odpowie za usiłowanie zabójstwa.

Jak podają lokalne media, to grupa młodych osób zaczepiła trójkę strażaków, którzy wracali z prywatnej imprezy. – Z ustaleń wynika, że pomiędzy grupą mężczyzn w wieku 17-21 lat a grupą trzech innych mężczyzn, wychodzących z jednego z lokali gastronomicznych, doszło do sprzeczki – mówi Onetowi Maciej Meler, rzeczni prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim. Kłótnia szybko przerodziła się w brutalną bójkę. Jeden ze strażaków doznał poważnych obrażeń i trafił do szpitala.

Śledczy zabezpieczyli materiały dowodowe, w tym nagranie z monitoringu. Uzyskano także opinię biegłych. – Na tej podstawie prokurator zarzucił mężczyznom udział w bójce mającej charakter chuligański – dodaje Meler. Dwóch najbardziej agresywnych napastników – prokuratura mówi tutaj o „wysokim poziomie agresji” – usłyszało poważniejsze zarzuty. Jednemu z nastolatków prokuratura zarzuciła usiłowanie zabójstwa, a drugiemu spowodowanie ciężkich obrażeń ciała.

– Względem 17- i 19-latka prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Wczoraj sąd rozpoznał te wnioski, potwierdzając, że zgromadzony materiał przedstawiony przez prokuraturę, potwierdza zasadność przyjętej kwalifikacji co do dwójki podejrzanych – tłumaczy rozmówca Onetu.

Nastolatkowie trafili do aresztu tymczasowe, w którym spędzą trzy miesiące. Pobity strażak wciąż przebywa w szpitalu, gdzie trafił w ciężkim stanie, ale według doniesień lokalnych mediów, jego stan uległ poprawie. Mężczyzna doznał m.in. licznych złamań w obrębie czaszki.
Źródło info i foto: onet.pl