Po ataku nożownika w Stalowej Woli przesłuchano 40 osób

Ponad 40 osób przesłuchała prokuratura w śledztwie dotyczącym ataku nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli. Analizowany jest obszerny zapis kamer wideo. W piątkowe popołudnie Konrad K., uzbrojony w dwa noże szturmowe, zabił 51-letnią kobietę i ranił osiem osób.

Przesłuchani zostali świadkowie zdarzenia, przede wszystkim klienci i sprzedawcy z centrum handlowego, a także osoby, które zatrzymały napastnika. Dodatkowo do tej pory śledczym udało się przesłuchać jedynie dwie osoby poszkodowane – na kontakt z pozostałymi rannymi zgody nie wyrażają lekarze.

W śledztwie ustalono jak dotąd, że nożownik działał sam. Wciąż nie potrafi logicznie wytłumaczyć, dlaczego atakował ludzi. Podaje ogólnikowe stwierdzenia, np. z powodu społecznej znieczulicy. Być może jeszcze w tym tygodniu prokuratura powoła dwóch biegłych psychiatrów, którzy zbadają podejrzanego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włoska policja dobrze wiedziała, jak wyglądają sprawcy napadu na Polaków

Niewyraźne zdjęcie, udostępnione mediom z jednej z kamer monitoringu pokazujące napastników z Rimini, to nie jedyny materiał, jakim dysponowali śledczy. Na Twitterze włoska policja udostępniła zmontowane nagranie z wielu kamer monitoringu dokumentujące drogę czterech młodych mężczyzn.

Nagranie udostępnione opinii publiczne zostało zanonimizowane – twarze zostały zasłonięte czarną plamą. Okazuje się, że wizerunki napastników uchwyciło wiele kamer, część przy przyzwoitym świetle i z bliskiej odległości. To pozwoliło przygotować portrety pamięciowe.

Czteroosobowa grupa mężczyzn napadła w nocy z 25 na 26 sierpnia na parę polskich turystów na plaży w Rimini. 26-letnia Polka została wielokrotnie zgwałcona, a jej partner pobity do nieprzytomności. Po opublikowaniu zdjęcia z kamer monitoringu, przedstawiające wizerunki poszukiwanych, na policję zgłosili się dwaj bracia, w wieku 15 i 16 lat, którzy przyznali się do brutalnej napaści na polskich turystów. Kilka godzin później policja aresztowała trzeciego mężczyznę, czwarty – wpadł w niedzielę rano. Próbował opuścić okolice Rimini pociągiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Brutalna napaść na polską parę w Rimini. policja ma nagrania z kamer na plaży

Sprawcy napadu na polskich turystów w Rimini to prawdopodobnie czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat – podała agencja ANSA powołując się na śledczych. Według policji, wśród napastników byli zapewne handlarze narkotyków. Włoska agencja prasowa poinformowała, że policja ma odciski palców sprawców i dysponuje też nagraniami z kamer na plaży. Powołując się na źródła w organach ścigania ANSA dodała, że śledztwo jest „trudne”. Prowadzi ono do środowisk nielegalnych imigrantów, wśród nich handlarzy narkotyków, którzy uprawiali ten proceder na pełnej turystów Riwierze nad Adriatykiem.

Atak na plaży

W nocy z piątku na sobotę czterech napastników zaatakowało parę młodych polskich turystów na plaży w popularnej miejscowości nadmorskiej na północy Włoch. Napastnicy zbiorowo zgwałcili kobietę, a mężczyznę kilka razy uderzyli w głowę, wskutek czego stracił przytomność. W niedzielę do Rimini dotarł polski konsul, który ma zapewnić parze wszelką pomoc. Spotkał się on m.in. z zastępcą komendanta głównego policji w Rimini oraz członkiem zarządu miasta Rimini, odpowiedzialnym za problematykę bezpieczeństwa. MSZ poinformowało, że konsul RP w Mediolanie jest również w kontakcie z rodziną poszkodowanych.

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro oświadczył w niedzielę, że sprawcy napadu na polskich turystów, to „bandyci”, którzy powinni ponieść bardzo surową karę. Polska prokuratura otworzyła własne śledztwo w tej sprawie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Włochy: Polską parę najprawdopodobniej zaatakowali czterej nielegalni imigranci poniżej 30 lat

Czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat – tak włoska agencja ANSA opisała „prawdopodobnych” napastników, którzy brutalnie napadli na polską parę w Rimini. Według śledczych wśród napastników byli zapewne handlarze narkotyków.

Włoska agencja prasowa poinformowała, że policja ma odciski palców sprawców i dysponuje nagraniami z kamer na plaży. ANSA, powołując się na śledczych, podała, że napastnikami byli prawdopodobnie czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat.

Bazując na informacji od organów ścigania, ANSA dodała, że śledztwo jest „trudne” i prowadzi do środowisk nielegalnych imigrantów, wśród nich handlarzy narkotyków, którzy uprawiali ten proceder na pełnej turystów Riwierze nad Adriatykiem. W nocy z piątku na sobotę czterech napastników zaatakowało parę młodych polskich turystów na plaży w popularnej miejscowości nadmorskiej na północy Włoch. Kobieta została brutalnie zgwałcona, a jej partner dotkliwie pobity.

„Noc potwornego koszmaru”

Po tym zdarzeniu do Rimini przyjechał polski konsul z Mediolanu. Zbigniew Ziobro polecił wszczęcie polskiego śledztwa w związku ze sprawą.

– Przekazywane z Włoch informacje o brutalnym przestępstwie na młodej kobiecie i jej mężu są zatrważające. To była cała noc potwornego koszmaru. Polskie służby są w kontakcie z włoskimi władzami. Wierzę, że uda się znaleźć przestępców i wymierzyć im surową karę – stwierdził polityk.

Burmistrz Rimini Andrea Gnassi zapowiedział w komunikacie, że zarząd miasta wystąpi z cywilnym pozwem przeciwko sprawcom ataku. Włodarz miasta wyraził nadzieję, że napastnicy szybko staną przed sądem. To, co się wydarzyło, uznał za rzecz „przerażającą” i przejaw „dominacji zła i braku jakiejkolwiek litości i człowieczeństwa”.
Źródło info i foto: wp.pl

Włoska policja publikuje zdjęcie zamachowca z Berlina na dworcu w Mediolanie

Zdjęcie sprawcy zamachu w Berlinie Anisa Amriego na głównym dworcu kolejowym w Mediolanie, pochodzące z kamer monitoringu, rozpowszechniła we wtorek włoska policja. Terrorysta z Tunezji został zastrzelony w piątek w Lombardii.

Fotografia uzyskana z zapisu kamer na stacji Milano Centrale pochodzi z nocy z czwartku na piątek. Widać na niej, że mężczyzna kieruje się do wyjścia ze stacji.

Chcą znać każdy krok

Dwie godziny później był już w mieście Sesto San Giovanni koło Mediolanu, gdzie koło dworca został zatrzymany przez patrol policji do rutynowej kontroli. Wtedy wyjął pistolet i otworzył ogień do jednego z funkcjonariuszy, raniąc go. Drugi policjant zastrzelił napastnika.

Wizerunek sprawcy zamachu 19 grudnia na świąteczny jarmark w stolicy Niemiec, w którym zginęło 12 osób, a 48 zostało rannych, jest, jak podkreślają media, kolejnym dowodem dla włoskiej prokuratury, która prowadzi dochodzenie w celu rekonstrukcji każdego kroku Amriego we Włoszech, dokąd dotarł on podczas swej ucieczki. Śledztwo ma też ustalić, czy miał w tym kraju jakieś kontakty bądź wsparcie, na które mógł liczyć. Również we wtorek włoscy śledczy poinformowali, że zamachowiec, który w trakcie ucieczki z Berlina zatrzymał się w Lyonie i Chambery we Francji, zanim dotarł do Turynu, był też na stacji w pobliskiej miejscowości Bardonecchia.

Ponadto dochodzenie wykazało, że Amri przyjechał do Sesto San Giovanni z dworca w Mediolanie autobusem.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania: Policja ujawnia nowe szczegóły zabójstwa Polaka

Jeden z członków tej grupy podszedł do Arka z boku i zadał mu pojedynczy cios w głowę – tak atak nastolatków na Polaków w Harlow opisuje inspektor Martin Pasmore. Policja w hrabstwie Essex przeanalizowała nagrania z ulicznych kamer, na których widać tragiczny w skutkach atak 27 sierpnia. Zaapelowała także by zgłaszali się na nią wszyscy świadkowie zdarzenia na placu The Stow. Prowadzący sprawę główny inspektor Martin Pasmore powiedział, że dzięki zapisowi z kamer monitoringu policja była w stanie częściowo odtworzyć wydarzenia tragicznej nocy. Stopklatki z nagrań zostały również udostępnione na stronie policji w Essex.

Kilkunastominutowa rozmowa

Jak powiedział Pasmore, trzech Polaków pojawiło się na The Stow około godz. 22:15 czasu lokalnego. Siedzieli tam, rozmawiali i pili alkohol. Po godzinie zdecydowali się na zakup pizzy, z którą usiedli na zewnątrz pizzerii. W tym czasie wywiązała się kilkunastominutowa rozmowa z grupą nastolatków, których część była pieszo, a część jeździła na rowerach. – Pod koniec tej rozmowy coś się w niej zmienia. Można zobaczyć na nagraniu z monitoringu, że dochodzi do kłótni, sprzeczki pomiędzy obiema grupami i oczywiście nie wiemy jeszcze, na czym ona polegała. Podczas tej sytuacji, jak jasno wynika z monitoringu, jeden z członków tej grupy podchodzi do Arka (Arkadiusza J.) z boku i zadaje mu pojedynczy cios w głowę. W wyniku uderzenia (Polak) przewrócił się i mocno uderza głową o chodnik, co było źródłem tragicznych w skutkach obrażeń – powiedział Pasmore.

Policja wzywa świadków

Jak dodał, „z nagrania wynika, że wokół było sporo świadków – nie tylko jego dwóch kolegów – ale też wielu przechodniów”. Policja w szczególności poszukuje mężczyzny w krótkich spodenkach, który przechodził przez plac dziesięć minut przed uderzeniem Polaka i rozmawiał z obiema grupami. – To bardzo ważna osoba i liczymy na to, że zgłosi się na policję, abyśmy mogli zrozumieć, o czym była ta rozmowa – podkreślił policjant. Jak dodał, zabójstwo wciąż jest badane pod kątem przestępstwa na tle nienawiści narodowościowej, ale istnieją również inne wątki, które muszą być zbadane. Policjant podkreślił też, że według aktualnego stanu wiedzy policji nie należy łączyć tego ataku z kolejnym, w którym dwóch Polaków zostało pobitych w Harlow 4 września, bo doszło do nich „w innych miejscach, w innych okolicznościach”.

Incydenty po Brexicie

Sześć osób, które zatrzymano po sobotnim ataku, zostało zwolnionych za kaucją i muszą stawić się na posterunku policji 7 października. Policja planuje także zorganizowanie spotkania dla polskiej społeczności, w trakcie którego odpowie na wątpliwości Polaków, a także przekaże wskazówki dotyczące informowania o podobnych incydentach w przyszłości. Morderstwo w Harlow to najpoważniejszy przypadek agresji wobec migrantów w ostatnich miesiącach. W pierwszych tygodniach po czerwcowym referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w kraju odnotowano znaczący wzrost tego typu incydentów, w szczególności dotyczących blisko milionowej polskiej społeczności imigrantów.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania: policyjna baza danych może być nielegalna?

Jest bardzo możliwe, że 22 miliardy zdjęć samochodów, jakie znajdują się w bazie danych brytyjskiej policji, zostały zgromadzone nielegalnie – donoszą media na Wyspach. Dane te pochodzą z ponad 8 tysięcy zainstalowanych w radiowozach kamer, które automatycznie rozpoznają numery rejestracyjne samochodów. Podobny sprzęt pojawia się również w miejscach publicznych.

Jak obliczono, takie kamery używane są codziennie w 30 milionach różnych sytuacji. Zdaniem mianowanego przez rząd urzędnika, który czuwa nad praworządnością tego procesu, stosowanie technologii automatycznego rozpoznawania jest dopuszczalne, ale parlament nigdy nie zatwierdził przetrzymywania zgromadzonych w ten sposób informacji. Potencjalnie policja może więc zostać pozwana do sądu przez każdego kierowcę, którego numer rejestracyjny został w ten sposób na trwałe zapisany w bazie danych.

Komisarz Tony Porter zwrócił się już do brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych z wnioskiem o podjęcie kroków zmierzających do wprowadzania odpowiednich regulacji prawnych. Rzecznik policji zapewnił jednocześnie, że ta nowoczesna technologia umożliwia walkę ze złodziejami samochodów i kierowcami, którzy nie ubezpieczają swoich pojazdów. Według niego, wspiera ona także prowadzenie działań antyterrorystycznych.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Turcja: sklepikarze pobili irlandzkiego turystę

Pewien pochodzący z Kuwejtu Irlandczyk spędzał wakacje w Turcji. Czas mijał mu sennie do chwili, gdy postanowił wejść do jednego ze sklepów w Stambule. Tam niechcący zrobił bałagan, za co został zaatakowany kijami przez kilkunastu sklepikarzy. Ci nie wiedzieli jednak, że mają do czynienia z… zawodowym bokserem – donosi serwis Hurriyet Daily News. Do bijatyki, którą dzięki nagraniom z kamer przemysłowych nagłośniły lokalne media, doszło w Aksaray, jednej z dzielnic Stambułu. Mohammed Fadel Dobbous, urodzony w Kuwejcie obywatel Irlandii, przechadzał się miejscowymi uliczkami, gdy postanowił wejść do sklepu po butelkę wody.

Butelki na podłodze

Traf chciał, że wchodząc do środka potrącił drzwiami ustawione jedna na drugiej butelki, które rozsypały się po podłodze. To rozwścieczyło właściciela marketu, który podleciał do klienta z kijem. Natychmiast, niczym z podziemi, wokół turysty zjawiło się też kilkunastu innych sklepikarzy, którzy chcieli wesprzeć kolegę.

Mężczyźni rzucili się na Irlandczyka z kijami, aby go przepędzić. Nie wiedzieli jednak, że to zawodowy bokser, który po kolei zaczął ich okładać. Ci zamroczeni kolejno się wycofywali. Ostatecznie to turecki gość przepędził napastników, wzbudzając zachwyt tureckich internautów, którzy w sieci zaczęli rozsyłać filmik z bijatyką. Podkreślano w komentarzach, że sklepikarze często stawiają się ponad prawem i chcą sami wymierzać sprawiedliwość, gdy coś nie dzieje się po ich myśli.
Żródło info i foto: TVP.info

Szwecja: znęcał się na dziewczyną w windzie. Nikt nie zareagował

Szwedzka organizacja pozarządowa, która bada zachowanie ludzi w różnych sytuacjach, opublikowała szokujące nagranie. Ludzie udawali, że nic nie widzą. STHLM Panda to szwedzka organizacja pozarządowa. Jej działacze, za pomocą ukrytych kamer, sprawdzają jak zachowują się ludzie postawieni w różnych sytuacjach. Tym razem eksperyment dotyczył przemocy w windzie. Na filmie widać chłopaka, który szarpie się ze swoja dziewczyną. Poniża ją, bije i grozi, ale nikt nie reaguje. Ludzie spuszczają głowy i udają, że nic się nie dzieje. Scenkę odegrali podstawieni aktorzy. Na 54 razy tylko jedna kobieta zareagowała. Reszta wolała jak najszybciej opuścić windę.

Po zakończeniu eksperymentu organizatorzy rozmawiali ze wszystkimi uczestnikami. Nie potrafili oni odpowiedzieć, dlaczego nie zareagowali. Tłumaczyli, że czuli wewnętrznie, że powinni coś zrobić, ale nie mieli odwagi. Byli natomiast szczęśliwi, że to jedynie eksperyment. Jeden z organizatorów podkreślił, że nie spodziewał się takiej bierności społecznej. Myślał, że zareaguje około 50 procent osób, które brały udział w eksperymencie. Szwecja zmaga się z problemem przemocy. Co 20 minut jakaś Szwedka pada ofiarą przemocy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Londyn: policjanci pracują z kamerami

Londyńscy policjanci rozpoczęli testowanie kamer, które mają im pomóc lepiej zbierać dowody. Na początek do funkcjonariuszy trafi 500 urządzeń, które będą przypięte do mundurów na wysokości klatki piersiowej. Pół tysiąca kamer trafiło do londyńskich policjantów, którzy nagrywając swoje patrole i akcje mają zbierać dodatkowe dowody. – „Mamy nadzieję, że kamery przypięte do piersi naszych funkcjonariuszy dostarczą nam nowych dowodów” – mówi James Hulme, rzecznik Metropolitan Police. Brytyjczykom nadzór kamer nie jest obcy. Służby bezpieczeństwa dysonują dostępem do 5,9 mln kamer przemysłowych – wynika z danych Brytyjskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Zatem statystycznie na każde 11 osób przypada jedna kamera. Żródło info i foto: tvn24bis.pl