Jest zapis z kamery z korytarza przed celą Dawida Kosteckiego

Służba Więzienna opublikowała w sieci zapis z monitoringu z korytarza przed celą pięściarza Dawida Kosteckiego w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce. Nagranie pochodzi z nocy z 1 na 2 sierpnia. To reakcja na słowa Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, który twierdził, że „na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło”.

Służba Więzienna udostępniła na swojej stronie internetowej fragmenty zapisu monitoringu z 1 sierpnia z godz. 22.17 i z 2 sierpnia z godz. 4.28, pokazujące korytarz przed celą pięściarza Dawida Kosteckiego w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Na fragmentach widać funkcjonariusza, który kontrolował to miejsce.

Publikacja nagrania to reakcja na wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, który stwierdził w TVN24, że nie można sprawdzić zapisu z monitoringu, ponieważ na korytarzu prowadzącym do celi wyłączono światło.

Samo nagranie zostało zabezpieczone przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga już 2 sierpnia. Obejmuje ono zapis od 1 sierpnia godz. 19 do 2 sierpnia godz. 9.

W porze nocnej zostało wyłączone światło w części korytarza z celami mieszkalnymi. Korytarz ten był jednak oświetlony lampą znajdująca w pobliżu zainstalowanej kamery. Jednocześnie cela, w której był osadzony Dawid Kostecki znajdowała się stosunkowo blisko kamery oraz źródła światła. Tym samym w oparciu o powyższy zapis możliwym jest ustalenie, czy w porze nocnej ktokolwiek wchodził do celi Dawida Kosteckiego lub ją opuszczał – podkreśla Służba Więzienna.

Śmierć Dawida Kosteckiego

Ciało Dawida Kosteckiego znaleziono 2 sierpnia w celi Aresztu Śledczego na warszawskiej Białołęce. Mężczyzna miał popełnić samobójstwo. Sekcja zwłok wykluczyła udział osób trzecich. Z wynikami sekcji nie zgodziła się rodzina zmarłego. Według bliskich Dawida Kosteckiego i ich pełnomocników, śmierć byłego pięściarza nie była samobójstwem.

Dawid Kostecki odsiadywał karę w rzeszowskim więzieniu, miał jednak zeznawać w sprawie oskarżonego o rozbój Tomasza G. Dlatego został przewieziony na Białołękę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Marek Falenta siedzi sam w celi z kamerami

Marek Falenta trafił do jednoosobowej celi monitorowanej całą dobę, ma pomoc psychologa, został potraktowany jak szczególny więzień – informuje „Rzeczpospolita”. Marek Falenta w ubiegłym tygodniu został sprowadzony z Hiszpanii do Polski, by odbyć karę więzienia za swój udział w tzw. aferze taśmowej (skazano go na 2,5 roku za kratkami). W ostatni poniedziałek Falenta nie trafił jednak do zakładu półotwartego, a do zamkniętego.

Decyzją Służby Więziennej Marka Falentę, ze względów bezpieczeństwa, umieszczono w celi jednoosobowej, która jest monitorowana całą dobę – podaje „Rzeczpospolita”. Miały o tym zadecydować „szczególne okoliczności”. Jakie? Gdy Falenta zbiegł do Hiszpanii przed odsiadką, podczas zatrzymania, groził policjantom, że popełni samobójstwo. Wszedł na balustradę w trakcie akcji służb i straszył, że skoczy z 9. piętra.

Falenta, o czym przypomina dziennik, miał nie chcieć trafić do polskiego więzienia, argumentując to obawami o swoje życie. Marek Falenta dostał też pomoc psychologa, jest objęty dodatkową kontrolą. Biznesmena od afery taśmowej umieszczono w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej.

„Z uwagi na medialny charakter sprawy objęty jest nadzorem i wzmożoną kontrolą funkcjonariuszy Służby Więziennej mającą na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa” – wyjaśniała te szczególne środki ostrożności w rozmowie z „Faktem” płk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Marek Falenta i afera taśmowa. Biznesmen grozi PiS „ujawnienie szczegółów”
Drugim powodem, przez który ma takie specjalne traktowanie, są niedawne rewelacje ujawnione przez „Rz”. Chodzi o list Falenty do prezydenta Andrzeja Dudy, napisany przez biznesmena, gdy był w areszcie w Hiszpanii.

Falenta prosi w nim prezydenta o ułaskawienie, a jednocześnie grozi, że jeśli do tego nie dojdzie, to „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły” afery taśmowej. Marek Falenta w swoim piśmie wskazuje 13 osób z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, które miały zachęcać go do nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach i wiedziały o jego działaniach.

Wśród wymienionych przez Falentę ludzi PiS są prezes tej partii Jarosław Kaczyński, który miał zaakceptować nagrywanie, a także były skarbnik Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Kostrzewski, który miał zlecać mu dalsze pozyskiwanie nagrań. Biznesmen od afery taśmowej wskazuje też w piśmie, że w zamian za jego „pracę” ludzie PiS obiecywali mu szereg korzyści.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lubelskie: Złodzieje wpadli po tym jak kamera monitoringu nagrała ich twarze. Mieli też charakterystyczny samochód

Niedługo cieszyła się łupem para rabusiów, która napadła na mały sklep spożywczy w gminie Mełgiew na Lubelszczyźnie. Ich twarze nagrały kamery monitoringu, a charakterystyczny samochód zapamiętali świadkowie.

Para, która na stałe mieszka w Austrii, niedawno przyjechała do Polski. 35-latek i 28-letnia kobieta zatrzymali się w wynajętym domku nad jeziorem. Gdy skończyły im się pieniądze, postanowili obrabować kasę w gminnym sklepie we wsi Dominów.

Tuż przed napadem 35-latek dla niepoznaki założył kominiarkę, jak się później okazało zrobił to przed kamerą monitoringu, i wtargnął do sklepu. Mężczyzna wymachiwał czymś, co przypominało pistolet, zmusił ekspedientkę do wydania z kasy znacznej sumy pieniędzy. Następnie wybiegł ze sklepu i odjechał samochodem, w którym czekała na niego kobieta.

Jak ustalił „Super Express”, który ochrzcił parę przydomkiem „głupi i głupsza” nawiązując tym samym do słynnej komedii z 1994 roku, rabusie poruszali się charakterystycznym samochodem, starym kabrioletem marki Renault. Auto zapamiętali świadkowie napadu, a policjanci z drogówki w Świdniku łatwo je namierzyli. Zatrzymali parę do kontroli. W środku znajdował się 35-letni mężczyzna oraz 28-letnia kobieta, którzy odpowiadali rysopisowi sprawców. Para została zatrzymana i doprowadzona do świdnickiej komendy.

Podczas przeszukania domku policjanci odnaleźli pistolet na naboje CO2, którym posłużył się sprawca podczas napadu oraz kominiarki, rewolwer hukowy, amunicję, pieniądze, tablice rejestracyjne oraz nieznaczne ilości narkotyków.

Zatrzymanym grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Japonia: Policja zatrzymała turystę z Nowego Jorku. W jego mieszkaniu znaleziono głowę w walizce

Kamery monitoringu zarejestrowały, jak turysta z Nowego Jorku wychodzi z mieszkania z dużą torbą. Później policja znalazła w jego mieszkaniu głowę 27-letniej kobiety. Japońska policja zatrzymała 26-letniego turystę z USA w Osace – podaje „The Asahi Shimbun”. Amerykanin jest podejrzany o morderstwo.

W sobotę w mieszkaniu, które wynajmował mężczyzna, znaleziono odciętą głowę kobiety w walizce. Jewgienij B. z Nowego Jorku został zatrzymany dwa dni przed tym. Wtedy jeszcze policja zarzucała mu porwanie. Okazało się, że mógł dokonać morderstwa. Media nie podają, czy policji udało się znaleźć resztę ciała kobiety.

27-letnia Japonka była poszukiwana od 16 lutego. Przedtem miała powiedzieć znajomemu, że spotyka się z mężczyzną znalezionym za pomocą aplikacji internetowej. Później jej spotkanie z domniemanym napastnikiem zarejestrowała kamera monitoringu. Na kolejnych nagraniach widać już tylko Amerykanina. Zarejestrowano go, jak wychodzi z mieszkania z dużą torbą.

Zatrzymany nie przyznaje się do winy i odmawia udzielania odpowiedzi na pytania śledczych. Przebywa w Japonii z wizą turystyczną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Po ataku nożownika w Stalowej Woli przesłuchano 40 osób

Ponad 40 osób przesłuchała prokuratura w śledztwie dotyczącym ataku nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli. Analizowany jest obszerny zapis kamer wideo. W piątkowe popołudnie Konrad K., uzbrojony w dwa noże szturmowe, zabił 51-letnią kobietę i ranił osiem osób.

Przesłuchani zostali świadkowie zdarzenia, przede wszystkim klienci i sprzedawcy z centrum handlowego, a także osoby, które zatrzymały napastnika. Dodatkowo do tej pory śledczym udało się przesłuchać jedynie dwie osoby poszkodowane – na kontakt z pozostałymi rannymi zgody nie wyrażają lekarze.

W śledztwie ustalono jak dotąd, że nożownik działał sam. Wciąż nie potrafi logicznie wytłumaczyć, dlaczego atakował ludzi. Podaje ogólnikowe stwierdzenia, np. z powodu społecznej znieczulicy. Być może jeszcze w tym tygodniu prokuratura powoła dwóch biegłych psychiatrów, którzy zbadają podejrzanego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Poszukiwania Iwony Wieczorek ruszyły na nowo

Policjanci przeczesywali w sobotę, 9 września, teren w rejonie, gdzie kamery zarejestrowały Iwonę Wieczorek po raz ostatni.

– Sprawdziliśmy do tej pory sześć sektorów, które wcześniej wyznaczyli policjanci. Te sektory zostały sprawdzone przez wyszkolone psy, które wyszukują zwłoki. Teraz te wszystkie sektory będą sprawdzane przez georadar. To jest bardzo duży obszar, bo do sprawdzenia jest 14 hektarów – mówi podkom. Michał Sienkiewicz z gdańskiej policji.

Już dwadzieścia osób zgłosiło się na policję po publikacji nowego nagrania w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Policja nie zdradza treści zgłoszeń, ale zaczyna je weryfikować.

Kobieta zaginęła ponad siedem lat temu, ale nowe dowody w sprawie zmusiły policję do przeczesania gdańskiego Parku Reagana.
Źródło info i foto: interia.pl

Brutalna napaść na polską parę w Rimini. policja ma nagrania z kamer na plaży

Sprawcy napadu na polskich turystów w Rimini to prawdopodobnie czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat – podała agencja ANSA powołując się na śledczych. Według policji, wśród napastników byli zapewne handlarze narkotyków. Włoska agencja prasowa poinformowała, że policja ma odciski palców sprawców i dysponuje też nagraniami z kamer na plaży. Powołując się na źródła w organach ścigania ANSA dodała, że śledztwo jest „trudne”. Prowadzi ono do środowisk nielegalnych imigrantów, wśród nich handlarzy narkotyków, którzy uprawiali ten proceder na pełnej turystów Riwierze nad Adriatykiem.

Atak na plaży

W nocy z piątku na sobotę czterech napastników zaatakowało parę młodych polskich turystów na plaży w popularnej miejscowości nadmorskiej na północy Włoch. Napastnicy zbiorowo zgwałcili kobietę, a mężczyznę kilka razy uderzyli w głowę, wskutek czego stracił przytomność. W niedzielę do Rimini dotarł polski konsul, który ma zapewnić parze wszelką pomoc. Spotkał się on m.in. z zastępcą komendanta głównego policji w Rimini oraz członkiem zarządu miasta Rimini, odpowiedzialnym za problematykę bezpieczeństwa. MSZ poinformowało, że konsul RP w Mediolanie jest również w kontakcie z rodziną poszkodowanych.

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro oświadczył w niedzielę, że sprawcy napadu na polskich turystów, to „bandyci”, którzy powinni ponieść bardzo surową karę. Polska prokuratura otworzyła własne śledztwo w tej sprawie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Włochy: Polską parę najprawdopodobniej zaatakowali czterej nielegalni imigranci poniżej 30 lat

Czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat – tak włoska agencja ANSA opisała „prawdopodobnych” napastników, którzy brutalnie napadli na polską parę w Rimini. Według śledczych wśród napastników byli zapewne handlarze narkotyków.

Włoska agencja prasowa poinformowała, że policja ma odciski palców sprawców i dysponuje nagraniami z kamer na plaży. ANSA, powołując się na śledczych, podała, że napastnikami byli prawdopodobnie czterej nielegalni imigranci z Afryki Północnej w wieku poniżej 30 lat.

Bazując na informacji od organów ścigania, ANSA dodała, że śledztwo jest „trudne” i prowadzi do środowisk nielegalnych imigrantów, wśród nich handlarzy narkotyków, którzy uprawiali ten proceder na pełnej turystów Riwierze nad Adriatykiem. W nocy z piątku na sobotę czterech napastników zaatakowało parę młodych polskich turystów na plaży w popularnej miejscowości nadmorskiej na północy Włoch. Kobieta została brutalnie zgwałcona, a jej partner dotkliwie pobity.

„Noc potwornego koszmaru”

Po tym zdarzeniu do Rimini przyjechał polski konsul z Mediolanu. Zbigniew Ziobro polecił wszczęcie polskiego śledztwa w związku ze sprawą.

– Przekazywane z Włoch informacje o brutalnym przestępstwie na młodej kobiecie i jej mężu są zatrważające. To była cała noc potwornego koszmaru. Polskie służby są w kontakcie z włoskimi władzami. Wierzę, że uda się znaleźć przestępców i wymierzyć im surową karę – stwierdził polityk.

Burmistrz Rimini Andrea Gnassi zapowiedział w komunikacie, że zarząd miasta wystąpi z cywilnym pozwem przeciwko sprawcom ataku. Włodarz miasta wyraził nadzieję, że napastnicy szybko staną przed sądem. To, co się wydarzyło, uznał za rzecz „przerażającą” i przejaw „dominacji zła i braku jakiejkolwiek litości i człowieczeństwa”.
Źródło info i foto: wp.pl

Brutalny napad w Katowicach

​Policjanci z Katowic szukają świadków ataku na przechodnia. Sprawca m.in. kopnął 39-latka w twarz. Mężczyzna trafił do szpitala. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.

Do ataku doszło 12 lipca, kilkanaście minut przed 21 na skrzyżowaniu ulic 1 Maja i Marcinkowskiego. 39-latek stał przy przejściu dla pieszych, gdy zaczepiło go dwóch mężczyzn. Najpierw doszło między nimi do wymiany zdań. 39-latek próbował odejść, ale napastnicy poszli za nim i zagrodzili mu drogę. Jeden z nich wyrwał pokrzywdzonemu torbę z butelkami i rzucił nią o ziemię, a później kopnął 39-latka w twarz. Sprawcy uciekli.

Pomocy poszkodowanemu udzielili przechodnie. Wezwali pogotowie i policję. Mężczyzna trafił do szpitala. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu z pobliskiej firmy. Policjanci ustalają tożsamość i poszukują mężczyzny, który jest podejrzewany o uszkodzenie ciała 39-latka.

Wszystkie osoby, które posiadają informację, na temat mężczyzny widocznego na nagraniu i zdjęciach, są proszone o kontakt z policjantami z Komisariatu V Policji w Katowicach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Domniemany zamachowiec z Petersburga sam zgłosił się na policję

Mężczyzna, którego wizerunek uchwyciły kamery monitoringu, a media opublikowały jako domniemanego sprawcy ataku, zgłosił się na policję. Powiedział, że nie ma nic wspólnego z wybuchem. Mężczyzna, który został sfilmowany przez kamery wideo w metrze i którego fotografię, jako domniemanego sprawcy zamachu, rozpowszechniły media elektroniczne, sam zgłosił się na policję i poinformował, że nie ma związku z wybuchem.

W Petersburgu w poniedziałek po 14 doszło do eksplozji pomiędzy dwoma stacjami metra. W wyniku wybuchu bomby – wypełnionej m.in. gwoździami – zginęło co najmniej 11 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Nie ma informacji o poszkodowanych Polakach.

Tymczasem rosyjskie media piszą, powołując się na źródło w siłach bezpieczeństwa, że „według jednej z wersji ładunek wybuchowy w petersburskim metrze uruchomił terrorysta samobójca. Zgodnie ze wstępnymi danymi jest to 23-letni mężczyzna pochodzący z Azji Centralnej”. Według źródła mężczyzna wniósł ładunek wybuchowy w plecaku, domniemany sprawca był związany z „radykalnymi islamistami”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl