Areszt dla jednej osoby po starciach podczas Marszu Równości w Lublinie

Na dwa miesiące aresztował w poniedziałek sąd w Lublinie 18-letniego Kamila K., któremu prokuratura zarzuciła m.in. rzucanie w policjantów kamieniami podczas Marszu Równości – poinformowała rzeczniczka lubelskiej Prokuratury Okręgowej Agnieszka Kępka.

Po zajściach podczas marszu prokuratura postawiła zarzuty 16 osobom. Wystąpiła o aresztowanie Kamila K., wobec pozostałych 15 podejrzanych zastosowano dozór policji.

Marsz Równości, który w sobotę przeszedł przez Lublin, był blokowany i atakowany przez agresywnych przeciwników. Doszło do starć z policją, która skutecznie ochroniła marsz i przeprowadziła przez miasto.

Kamil K. usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych przy użyciu kamieni, przez rzucanie nimi w kierunku policjantów. Zarzucono mu też udział w „nielegalnym zbiorowisku odbywającym się równolegle do legalnego zgromadzenia”. Mężczyzna przed prokuratorem nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Z pozostałych zatrzymanych sześć osób usłyszało zarzuty „udziału w zbiegowisku, wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczali się gwałtownego zamachu na osoby (…), a występki te miały charakter chuligański”, za co grozi do 3 lat więzienia.

Kolejnym sześciu osobom dodatkowo postawiono zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów podczas służby, znieważenia ich lub użycia przemocy w celu zmuszenia do zaniechania czynności służbowych. Te czyny zagrożone są karami więzienia odpowiednio do lat 3 oraz do 1 roku.

Dwie osoby usłyszały zarzuty pobicia dwóch osób, przez szarpanie ich, popychanie i uderzanie pięściami po głowie i twarzy. Za te czyny grozi im pozbawienie wolności do 3 lat.

Jedna z zatrzymanych osób usłyszała zarzut stosowania przemocy wobec małoletniej w celu zmuszenia jej do zaniechania niesienia flagi. Za takie naruszenie nietykalności cielesnej osoby małoletniej grozi do 3 lat więzienia.

W sobotę policja kilkakrotnie udaremniła próby blokowania marszu. Użyła pałek, gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatki wodnej. Funkcjonariusze byli obrzucani kamieniami i butelkami, w stronę maszerujących osób leciały też petardy. Ośmiu policjantów zostało niegroźnie rannych, jeden z nich nadal przebywa w szpitalu.

Zatrzymano 21 osób. Pięć odpowiada za popełnienie wykroczenia polegającego na przeszkadzaniu w przebiegu legalnego zgromadzenia. Jedna z tych osób została ukarana mandatem, pozostali odmówili przyjęcia mandatów, ich sprawy policja skieruje do sądu. Analizowane są zapisy monitoringu, policja zapowiedziała kolejne zatrzymania uczestników sobotnich zajść.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci z Mokotowa zabezpieczyli 4 kg amfetaminy

Policjanci zabezpieczyli ponad 4 kg amfetaminy, akcesoria do zażywania i palenia narkotyków, czyste blankiety recept, pieczątki, ponad 2000 zł w gotówce. Zatrzymali do sprawy cztery osoby. Na wniosek funkcjonariuszy z Mokotowa oraz prokuratora sąd tymczasowo aresztował 26-letniego Kamila G., 35-letniego Kamila K. oraz 33-letnią Dorotę B. Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia.

Policjanci od jakiegoś czasu rozpracowywali operacyjnie grupę osób, która prawdopodobnie zajmowała się rozprowadzaniem narkotyków na terenie Warszawy. Gdy ustalili, gdzie miało dojść do zakupu znacznej ilości narkotyków, zorganizowali zasadzkę. W jednym z wynajętych mieszkań na warszawskim Ursusie zatrzymali podczas próby zakupu amfetaminy Dorotę B., Kamila K., Kamila G. oraz Piotra A.

W trakcie przeszukania mieszkań osób podejrzanych policjanci znaleźli oraz zabezpieczyli plastikową miskę oraz słoik z zawartością zbrylonej amfetaminy, akcesoria do zażywania narkotyków, czyste druki recept, pieczątki, blankiety zaświadczeń lekarskich oraz gotówkę w kwocie 2200 zł.

Zebrane w tej sprawie dowody pozwoliły na przedstawienie zarzutów posiadania znacznej ilości narkotyków Dorocie B. Kamilowi K. i Kamilowi G. Na tej podstawie i na wniosek policjantów oraz prokuratury sąd zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci trzymiesięcznego aresztowania. Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia. Ponadto Piotr A. usłyszał zarzuty posiadania marihuany, za co może zostać skazany na 3 lata więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci przejęli 11 kg amfetaminy

Policjanci CBŚP zabezpieczyli jedenaście kilogramów amfetaminy, która trafiła do Polski z Holandii. O jej przemyt podejrzany jest 32-letni Kamil K., któremu w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie przedstawiono zarzut wewnątrzwspólnotowego przemytu znacznej ilości narkotyków. O jego dalszym losie zadecyduje sąd, ale zgodnie z ustawą grozić mu może nawet 15 lat więzienia.

Policjanci z Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że mężczyzna na stałe przebywający w Holandii, przyjeżdżał do Polski okazjonalnie. Jego ostatnia wizyta w Lublinie zakończyła się zatrzymaniem. Z ustaleń policjantów wynikało, że tym razem celem przyjazdu 32-latka może być sprzedaż prawie 11 kilogramów amfetaminy. Według śledczych narkotyki zostały przemycone z Holandii. Amfetamina ukryta była w walizce podróżnej, a ta schowana w bagażniku bmw, użytkowanym przez zatrzymanego. Narkotyki podzielone były w pięć kilogramowych paczek i jedną sześciokilogramową. W wynajmowanym przez niego lokalu, policjanci także znaleźli i zabezpieczyli marihuanę.

Mężczyzna nie spodziewał się wizyty funkcjonariuszy i był całkowicie zaskoczony policyjnymi odznakami. Po zatrzymaniu Kamil K. został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie przedstawiono mu zarzut wewnątrzwspólnotowego przemytu znacznej ilości narkotyków, tj. art. 55 ust. 3 Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o przeciwdziałaniu narkomanii. Tego typu przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 15 lat. Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Lublinie podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu 32-latka na trzy miesiące.

Śledztwo prowadzą policjanci z Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poznań: Areszt dla 34-letniego Kamila K. Usłyszał zarzuty gwałtu oraz produkcji narkotyków

Sąd w Poznaniu zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec Kamila K. Mężczyzna, ujęty w sobotę przez policję w mieszkaniu przy ul. Inflanckiej, usłyszał zarzuty m.in. produkcji i posiadania narkotyków, oraz dokonania gwałtu. O niedzielnej decyzji sądu poinformował PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak. Kamil K. spędzi w areszcie trzy miesiące.

Pochodzący z Katowic 34-latek zabarykadował się w piątek wieczorem w jednym z mieszkań w bloku przy. ul. Inflanckiej w Poznaniu. Po kilkunastogodzinnej akcji policji, w sobotę po południu mężczyzna został ujęty.

Kamil K. był poszukiwany listem gończym w związku z popełnionymi przestępstwami; ma do odbycia trzyletni, zasądzony przez sąd wyrok.

Do przesłuchania mężczyzny doszło w niedzielę przed południem. Jak mówił PAP Borowiak, mężczyzna usłyszał zarzuty: produkcji i posiadania narkotyków, zgwałcenia, znęcania się fizycznego i psychicznego, kierowania gróźb karalnych oraz uszkodzenia samochodu. Kamil K. złożył wyjaśnienia i podpisał protokół przesłuchania.

Piątkowa, wieczorna interwencja w budynku przy ul. Inflanckiej była związana ze zgłoszeniem dotyczącym awantury domowej. Kiedy policjanci dotarli na miejsce okazało się, że mężczyzna zatarasował się w swoim mieszkaniu, odmawiał otwarcia drzwi do mieszkania, a także rozmowy z policjantami.

Wstępne informacje policji wskazywały na to, że mężczyzna może posiadać przy sobie broń. W związku z tą sytuacją, zostały uruchomione specjalne procedury związane z wysłaniem na miejsce specjalistycznej grupy realizacyjnej. W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu oraz jednostki antyterrorystyczne w ramach wsparcia z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim oraz z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Podczas interwencji swoje działania prowadził także zespół negocjatorów.

Po ujęciu mężczyzny i przeszukaniu mieszkania znaleziono dwa pistolety – prawdopodobnie broń gazową. Będą one badane przez ekspertów.

W związku z policyjną akcją w piątek ewakuowani zostali mieszkańcy budynku przy ul. Inflanckiej. Policjanci zamknęli dla samochodów fragment ulicy. W czasie akcji policji inaczej jeździły też autobusy.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chromeŹródło info i foto: interia.pl

Podejrzany o atak nożem w Lublinie zatrzymany przez policję

Policjanci z Lublina zatrzymali w piątek 31-letniego Kamila K. Mężczyzna podejrzany jest o dźgnięcia nożem w centrum miasta dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich zmarł na miejscu. 31-latek był już wcześniej znany funkcjonariuszom. Był notowany m.in. za przestępstwa narkotykowe oraz groźby, podaje lubelska policja. Do tragedii doszło w sobotę około godz. 21.30. Z ustaleń policji wynika, że wszystko zaczęło się od kłótni mężczyzn w sklepie

Gdy wyszli na zewnątrz, jeden z nich wyciągnął ostre narzędzie, najprawdopodobniej nóż. Policja podejrzewa, że Kamil K. rzucił się na dwóch mężczyzn i zadał im ciosy.

27-letni Mateusz K. otrzymał cios prosto w serce. Zginął na miejscu. Jego o rok młodszy kolega został ranny w nogę. Nic poważnego mu się nie stało.
Źródło info i foto: wp.pl

Doszło do samosądu w więzieniu

19-letni Kamil K. został ofiarą więziennego samosądu. Gdy współosadzeni dowiedzieli się, że ten zgwałcił 22-latkę, zrobili mu to samo, a po wszystkim wycięli nożem na jego plecach napis „Gwałciciel”. O ranach na ciele policjantów poinformował dopiero więzienny lekarz podczas badania.

W czerwcu 2017 r. udało się zatrzymać 19-letniego Kamila K., który po juwenaliach w Rzeszowie zgwałcił 22-latkę wracającą z imprezy do domu. Więźniowie, z którymi oskarżony siedział w celi, dowiedzieli się o brutalnym przestępstwie na bezbronnej studentce i postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość.

Młody mężczyzna został pobity i zgwałcony przez więźniów, a ci ponadto wycięli mu na plecach napis „Gwałciciel”. 19-latek nie powiedział o tym strażnikom, dopiero podczas badania rany na plecach zauważył lekarz. Okazało się, że K. ma również świeże rany odbytu.

Sprawą gwałtu i uszkodzenia ciała zajmują się teraz śledczy. – Sprawdzamy, czy materiał dowodowy pozwala na wszczęcie konkretnego postępowania. Każdy osadzony już w pierwszym dniu pobytu w więzieniu jest informowany o możliwości zetknięcia się z zachowaniami charakterystycznymi dla środowisk przestępczych i ma obowiązek zgłaszania przełożonym wszelkich zachowań zagrażających jego bezpieczeństwu – mówi Dominik Miś, prokurator rejonowy z Rzeszowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wepchnęli go pod autobus z zemsty

Przed sądem zgrywali niewiniątka. Twierdzili, że to był nieszczęśliwy wypadek, że ich ofiara jest sama sobie winna. Prokurator Monika Ciukas nie miała jednak wątpliwości – to była zbrodnia zabójstwa. W Łodzi dobiegł końca proces trzech mężczyzn, którzy w grudniu 2014 roku w pobliskich Pabianicach wepchnęli pod jadący autobus rowerzystę. Piotr Królik (+31 l.) zginął na miejscu.

Ta śmierć zbulwersowała całą Polskę. Piotr Królik przemierzał swoim rowerem ulice Pabianic. W pobliżu ryneczku przy ul. Nawrockiego czekało na niego dwóch mężczyzn – Konrad B. (25 l.) i Łukasz G. (28 l.), którzy chwilę wcześniej wysiedli z auta prowadzonego przez ich znajomego Kamila K. (20 l.). Chcieli się zemścić, bo rowerzysta zwrócił kierowcy uwagę, gdy ten zawracał w niedozwolonym miejscu. Konrad B. popchnął go prosto na jadący autobus. Pan Piotr uderzył głową w boczną szybę. Zakrwawiony, martwy padł na ziemię.

Konrad B. usłyszał zarzut zabójstwa, jego dwaj kompani usiłowania pobicia o charakterze chuligańskim. Wszyscy stanęli przed sądem.

Podczas wczorajszej rozprawy prokurator, obrońcy i sami oskarżeni wygłosili mowy końcowe. – Gdyby szacunek do życia był u oskarżonych ponad wszystko, tej sprawy by nie było – grzmiała prokurator Monika Ciukas. Dla głównego oskarżonego zażądała kary 15 lat więzienia, przyjmując jako kwalifikację czynu jego dokonanie z tzw. zamiarem ewentualnym, co oznacza, że Konrad B. nie chciał bezpośrednio zabić, ale musiał liczyć się z tragicznymi skutkami swojego postępowania. Dla jego kumpli domagała się kar po 3 lata więzienia.

Oskarżeni prosili o uniewinnienie. – Nie chcieliśmy zabić, to był wypadek – mówili.
Żródło info i foto: se.pl

Złodzieje ukradli tonę szyn

Funkcjonariusze Grupy Operacyjno-Interwencyjnej z Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei w Katowicach zauważyli samochód załadowany pociętymi szynami. W sumie na dostawczego Lublina złodzieje włożyli 1,3 tony szyn z nieczynnego toru. Na aucie było 18 kawałków, każdy po 1,5 metra. Gdy mundurowi chcieli zatrzymać samochód, kierowca próbował przejechać interweniujących funkcjonariuszy. Następnie staranował ich pojazd. SOK–isci ujęli: kierowcę 61-letniego Jana S., 23-letniego Kamila K. i 49-letnią Ewę R. Trafili oni do katowickiej komendy policji. Za kradzież grozi kara do 5 lat więzienia, a za czynną napaść na funkcjonariusza nawet do 10 lat więzienia. Żródło info i foto: rp.pl

Kamil K. produkował amfetaminę w domu

Trzysta gramów marihuany i trzynaście gramów amfetaminy o czarnorynkowej wartości 9 tysięcy złotych, odczynniki chemiczne oraz 38 sztuk ostrej amunicji śledczy odkryli na konstancińskiej działce 25-letniego Kamila K. W szklarni funkcjonariusze zabezpieczyli sprzęt do uprawy konopi, a w budynku gospodarczym za podwójnymi metalowymi drzwiami znaleźli częściowo zdemontowaną linię do produkcji amfetaminy. Zatrzymanemu na działce mężczyźnie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Żródło info i foto: se.pl

Marta W. i Kamil K. zabili własne dziecko

Dwójka nastolatków doprowadziła do śmierci noworodka – własnego dziecka. 17-letnia matka i 19-letni ojciec nie próbowali pomóc urodzonej przedwcześnie dziewczynce. Maleństwo zmarło w plastikowej torbie. Kamil K. usłyszał zarzut morderstwa. Jeśli sąd potwierdzi zarzuty prokuratorów, ojciec dziecka może spędzić resztę życia w więzieniu.„W każdej chwili marzę skrycie, aby z tobą spędzić życie. Z tobą chcę przez życie iść i ten sam sen w nocy śnić” – takie wiersze zamieszczał w internecie Kamil K. (19 l.) spod Bochni. Dedykował je swojej ukochanej Marcie W. (17 l.). Żródło info i foto: Fakt.pl