Policjanci rozbili grupę oszustów. Poszkodowanych może być nawet 1800 osób

Dolnośląscy policjanci rozbili grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o oszustwa na dużą skalę. W wyniku przestępczego procederu pokrzywdzonych zostało blisko 1800 osób, które poprzez zawarcie umów z działająca spółką zostały wprowadzone w błąd i doprowadzone do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości blisko 13 mln złotych. Zatrzymanych w tej sprawie zostało już 17 osób, którym za popełnione przestępstwa może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziałów do walki z Przestępczością Gospodarczą i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze rozbili grupę przestępczą dokonującą oszustw na duża skalę. Policjanci zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego kolejne dwie osoby pełniące funkcje kierownicze w spółce i powiązanych z nią podmiotach. Do chwili obecnej w tej sprawie zatrzymanych zostało już 17 osób.

Jak ustalili prowadzący postępowanie policjanci, członkowie grupy w latach 2016/2017 oferowali swoim klientom świadczenie różnego rodzaju usług. Były to usługi skierowane głównie do osób starszych tj. pomoc w czynnościach dnia codziennego, pośrednictwo w uzyskaniu pomocy medycznej lub usługi remontowe. Pokrzywdzeni w trakcie rozmów byli wprowadzani w błąd co do podpisywanych dokumentów i zawieranych umów. Zaciągnięte zobowiązania dotyczyły okresu kilku lat, a miesięczne kwoty za usługi wynosiły nawet kilkaset złotych. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy przez prowadzących postępowanie wskazuje, że poszkodowanych w wyniku oszustwa może być prawie 1800 osób z całego kraju. Jak ustalili śledczy łączna kwota zaciągniętych zobowiązań szacowana jest na kwotę blisko 13 milionów złotych.

Do chwili obecnej zarzuty popełnienia szeregu oszustw, a także udziału w grupie przestępczej usłyszało już 17 osób. Wśród nich są m. in. właściciele spółki, kurierzy, telemarketerzy i osoby oferujące klientom produkty, które to doprowadziły pokrzywdzonych do podpisanie niekorzystnych dla nich umów. Wobec 3 z zatrzymanych dotychczas osób sąd podjął decyzję o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. a za popełnione przestępstwa grozić może im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Francja szykuje zaostrzenie kar za nielegalne demonstracje?

Francuski rząd zamierza zaostrzyć kary za organizowanie nielegalnych demonstracji w odpowiedzi na agresywne zachowania uczestników protestów ruchu żółtych kamizelek – zapowiedział premier kraju, Edouard Philippe. To zaostrzenie rządowego stanowiska wobec ruchu – zauważa Reuters.

Premier Francji wypowiedział się po tym jak w sobotę w Paryżu uczestnicy protestu podpalili motocykle i zaczęli wznosić barykady. Do incydentu doszło na Bulwarze Saint-Germain.

– Musimy zachować prawo do demonstrowania we Francji i musimy karać tych, którzy łamią prawo – oświadczył Philippe.

– Dlatego rząd popiera nowelizację przepisów, aby karać osoby nie przestrzegające obowiązku zgłaszania demonstracji, tych, którzy biorą udział w niezgłoszonych demonstracjach i tych, którzy przychodzą na demonstracje w kominiarkach – powiedział premier Francji.

Nowelizacja ma powstać w oparciu o istniejące przepisy wymierzone w piłkarskich chuliganów. Nowe prawo może zostać przyjęte w lutym.

Premier Francji zapowiedział też, że uczestnicy demonstracji, którzy brali udział w zamieszkach będą musieli zapłacić za spowodowane przez siebie straty.

Ruch żółtych kamizelek narodził się spontanicznie w połowie listopada w związku z planowanym przez rząd podniesieniem podatku paliwowego. Rząd wycofał się ze swoich planów, ale protesty nadal trwają – teraz ich uczestnicy przedstawiają kolejne postulaty socjalne, część domaga się też referendum w sprawie odwołania prezydenta Francji, Emmanuela Macrona.
Źródło info i foto: rp.pl

Zbigniew Ziobro szykuje rewolucję w Kodeksie Karnym

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro szykuje rewolucję w Kodeksie karnym; ma być tak jak w USA i wyroki więzienia za różne przestępstwa będą się sumować – czytamy we wtorkowym „Fakcie”. Jak podano, „dziś kiedy bandyta dokona kilku przestępstw, sąd nie karze go za każde z osobna zgodnie z przewidzianą za nie kodeksową karą, tylko wymierza znacznie mniejszy wyrok”.

Z ustaleń „Faktu” wynika, że po zmianie, kary za przestępstwa mają być wykonywane po kolei. Trudniej też będzie o przedterminowe zwolnienie z więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało kolejne osoby w związku z handlem dopalaczami

17 osób zatrzymanych przez CBŚP do sprawy, w której wcześniej występowało już 55 podejrzanych, to efekt śledztwa prowadzonego pod nadzorem łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej, we współpracy z policjantami z KWP w Rzeszowie i Państwową Inspekcją Sanitarną. Zatrzymani podejrzani są o sprzedaż substancji psychoaktywnych na terenie województwa śląskiego. W sprawie 72 osoby usłyszały zarzuty. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie należące do wszystkich podejrzanych na łączną kwotę ponad 8 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji, prowadzą pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzanie szkodliwych dla zdrowia substancji tzw. „dopalaczy”. Substancje były rozprowadzane za pośrednictwem sklepu internetowego oraz punktów stacjonarnych. Z ustaleń śledczych wynika, że pracownicy sklepów szkoleni byli przez członków grupy w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze, ale także jak postępować w przypadkach kontroli służb. Ustalono, że na terenie kraju w różnym czasie mogło działać ponad 80 takich punktów.

W celu wyjaśnienia sprawy Komendant Główny Policji powołał grupę śledczą, w skład której oprócz CBŚP weszli również policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Pierwsze działania policjanci przeprowadzili jeszcze w listopadzie 2015 roku, zatrzymując wówczas osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sukcesywnie zatrzymywano kolejnych podejrzanych. Dużą akcję policjanci przeprowadzili w marcu 2018 roku na terenie woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, zatrzymując 8 osób podejrzanych o sprzedaż substancji psychoaktywnych.

W ostatnich dniach policjanci CBŚP uderzyli kolejny raz w tę grupę. Tym razem działania przeprowadzono na terenie woj. śląskiego. Podczas akcji policjanci zatrzymali 17 osób, przeszukali także kilkadziesiąt mieszkań i miejsc użytkowanych przez podejrzanych. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani zajmowali się sprzedażą substancji psychoaktywnych w różnych okresach czasu na terenie województwa śląskiego. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.

W prowadzonym postępowaniu występuje już 72 podejrzanych, u których zabezpieczono na poczet przyszłych kar mienie na łączną kwotę ponad 8 mln zł. W ramach śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych z terenu całej Polski zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych m.in. o nazwach „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień” i wiele innych. W wyniku przeprowadzonych badań fizykochemicznych stwierdzono, że w zabezpieczonych środkach występują substancje psychoaktywne m.in. UR-144, Pentedron, 4-Mec, 4-CMC.

Warto przypomnieć, że zażycie substancji zawierającej 4-CMC może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka poprzez zaburzenie rytmu serca, zmiany ciśnienia krwi skutkującymi utratą przytomności z zatrzymaniem krążenia włącznie. Przyjmowanie 4-Mec wiąże się z wystąpieniem działania kardio i neurotoksycznego (podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, zaburzenia rytmu serca, wzrost temperatury ciała, bezsenność, szczękościsk, nadmierna potliwość, bóle głowy, rozszerzenie źrenic, nudności, wymioty, halucynacje). Zaś zażycie środków zawierających UR -144 może powodować m.in. stany niepokoju, drgawki, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Belgia: Oskarżono 18 osób o kradzież diamentów wartych 37 mln euro. Sąd ich uniewinnił

Belgijski sąd uniewinnił 18 osób oskarżonych o udział w spektakularnej kradzieży diamentów na brukselskim lotnisku w 2013 r. Sąd uznał, że prokuratura nie przedstawiła wystarczających dowodów winy oskarżonych. O wyroku poinformowała agencja Belga. Oskarżenie żądało kar do ośmiu lat pozbawienia wolności. Wyrok w sprawie domniemanego organizatora tamtego napadu rabunkowego ma zapaść w późniejszym terminie.

W lutym 2013 roku uzbrojeni złodzieje ukradli diamenty warte co najmniej 37 mln euro. Media spekulowały, że mogło to być nawet ponad 300 milionów euro. Do napadu doszło na lotnisku w Brukseli, gdy klejnoty ładowane były na pokład samolotu linii lotniczych Swiss lecącego do Zurychu. Według mediów ukradziono też złoto.

Dwa auta dostały się na pas startowy przez płot otaczający lotnisko Zaventem. Złodzieje, co najmniej czterech mężczyzn, podjechali do samochodu firmy ochroniarskiej Brink’s, który stał niedaleko szwajcarskiego samolotu. Byli uzbrojeni i zamaskowani, ale nie padły żadne strzały i nikt nie został ranny.

Trzy miesiące po tym spektakularnym napadzie rabunkowym belgijska prokuratura poinformowała o zatrzymaniu w związku z tą sprawą 31 osób w trzech krajach – w Belgii, w Szwajcarii i we Francji. Odzyskano część łupu. Przed sądem w Brukseli postawiono 16 mężczyzn i trzy kobiety. Prokuratura oskarżyła ich o współudział w napadzie bądź o niszczenie dowodów. Oskarżeni nie przyznali się do winy.
Źródło info i foto: TVP.info

Korupcja w kopalniach. Kolejne zatrzymania CBA

Przyjmowanie łapówek, ustawianie przetargów, odstąpienie od kar umownych, narażanie na straty finansowe – to niektóre z zarzutów, jakie pojawiają się w śledztwie CBA, dotyczącym nieprawidłowości w Spółce Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu. Agenci Biura zatrzymali dziś Krzysztofa M., byłego dyrektora Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń i trzech biznesmenów.

Śledztwo dotyczy korupcji i nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w latach 2016-2017 w Spółce Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu i jej oddziałach. Trzej biznesmeni, zatrzymani oprócz Krzysztofa M., to przedstawiciele firm działających w branży górniczej.

Akcja CBA na parkingu

– Funkcjonariusze przeszukują mieszkania podejrzanych. Zatrzymani zostaną przewiezieni do śląskiej prokuratury krajowej, gdzie usłyszą zarzuty o charakterze korupcyjnym – poinformował Onet Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA. Cała sprawa zaczęła się od operacji specjalnej CBA na parkingu przed jednym z centrów handlowym na Śląsku. Funkcjonariusze z katowickiej delegatury Biura zatrzymali tam w czerwcu ubiegłego roku Mirosława S., wiceprezesa zarządu – dyrektora Biura Likwidacji Kopalń i Ochrony Środowiska Spółki Restrukturyzacji Kopalń oraz Grzegorza G., prezesa spółki wykonującej milionowe zlecenia na rzecz SRK. Agenci wkroczyli do akcji chwilę po tym, jak Mirosław S. wziął od niego 30 tys. zł łapówki za preferencyjne traktowanie firmy w przetargach publicznych.

Kilka tygodni później CBA zatrzymało Marka C., kierownika zespołu monitorowania procesów likwidacji kopalń w SRK. – W zamian za łapówki preferował on firmę okołogórniczą, ułatwiając jej uzyskanie zamówień na prace związane z likwidacją kopalń należących do SRK. W toku śledztwa nasi agenci ustalili, że Marek C., oprócz gotówki, dostał do dyspozycji luksusowy samochód osobowy, wraz z kartą paliwową. W kilka miesięcy wydał tylko na paliwo 16 tys. zł – wylicza Piotr Kaczorek.

Odstąpił od nałożenia kar umownych

Z kolei w październiku w ręce agentów Biura wpadł Bogdan P., do niedawna dyrektor Kopalni Węgla Kamiennego Makoszowy, który w okresie objętym śledztwem pełnił także funkcję wicedyrektora Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń. Usłyszał zarzuty m.in. niedopełnienia obowiązku nadzoru nad realizacją inwestycji, przez odstąpienie od nałożenia kar umownych na kontrahenta, co doprowadziło do szkody w kwocie ponad 230 tys. zł. Odpowie też za przyjęcie łapówki i zlecenia wykonania prac, które wcześniej wstrzymano, co przyniosło straty na ponad 360 tys. zł i groziło wyrządzeniem kolejnej szkody na 530 tys. zł.

Zatrzymani trafili do aresztu. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie podejrzanych w kwocie ponad 600 tys. zł. Sprawa jest rozwojowa. Jak podkreśla CBA, możliwe są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: onet.pl

Ministerstwo zdrowia chce kar także za posiadanie dopalaczy

Ministerstwo zdrowia otwiera nowy front na wojnie z substancjami psychoaktywnymi; karani mają być nie tylko ich dystrybutorzy, ale także posiadacze, i to surowo, bo pod tym względem nielegalne środki zostaną zrównane z narkotykami – pisze poniedziałkowy „DGP”.

Z przygotowywanego przez resort Konstantego Radziwiłła projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wynika, że za samo posiadanie dopalaczy w najlepszym przypadku grozić będzie grzywna, a w najgorszym (gdy będą to znaczne ilości substancji) – pozbawienie wolności do trzech lat – informuje w poniedziałek „DGP”.

Ministerstwo Zdrowia chce też znacznie surowiej niż dzisiaj karać za sprzedaż zakazanych substancji psychoaktywnych. Grozić ma za to do 12 lat więzienia. Za nakłanianie małoletniego do spożycia takiej substancji będzie można trafić za kratki na osiem lat, a jeśli zrobi się w to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, kara urośnie do 10 lat.

Jak podaje gazeta, stworzony zostanie też specjalny rejestr zatruć i zgonów spowodowanych przez te środki. Placówki lecznice podejrzewające, że ich pacjent zatruł się dopalaczem, będą musiały w ciągu 48 godzin powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ten przekaże wiadomość głównemu inspektorowi, który do końca marca każdego roku będzie sporządzał raport podsumowujący zgłoszenia z całej Polski.

Obecnie takie dane zbiera konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii i przekazuje je do GIS.

Walka w sieci

Według informacji „DGP” resort zdrowia zamierza walczyć z dopalaczami również w sieci. Chce, żeby główny inspektor sanitarny prowadził rejestr internetowych domen (tak samo jak przy e-hazardzie) prowadzących nielegalny handel. Dostawcy internetu będą musieli zablokować dostęp do takiej strony w ciągu 48 godzin. Za niepodporządkowanie się tym obowiązkom firmom telekomunikacyjnym będzie grozić kara finansowa.

Nowe przepisy mają także zapewnić pomoc osobom uzależnionym od dopalaczy. Resort zdrowia proponuje, by uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych podlegało leczenie i rehabilitacji tak samo jak uzależnienie od narkotyków.

Polska w niechlubnej czołówce

Jak mówi „DGP” Artur Malczewski, kierownik Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii w Krajowy Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii, w Polsce działa około stu sklepów z dopalaczami, co daje nam jedno z czołowych miejsc w Europie.

Obecnie obowiązujące przepisy przewidują za handel dopalaczami jedynie kary finansowe. W dodatku są one mało efektywne. Z rachunku na 64,8 mln wystawionego sprzedawcom prze Państwową Inspekcję Sanitarną w latach 2010-2016 r. udało się wyegzekwować zaledwie 1,8 mln.

Jak podkreśla dziennik, tylko w tym roku dopalaczami zatruło się kilka tysięcy osób, a 10 zmarło.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zbigniew Ziobro: „Włoskie przepisy są surowsze dla sprawców gwałtu niż polskie”

Włochy są właściwym krajem do sądzenia sprawców gwałtu w Rimini, bo włoskie przepisy oraz praktyka sądów są surowsze dla sprawców tego czynu niż polskie – powiedział w środę minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Pod koniec sierpnia imigranci z Afryki zgwałcili w Rimini Polkę i ciężko pobili jej partnera. W ostatni weekend włoska policja zatrzymała dwóch braci-obywateli Maroka w wieku 15 i 17 lat oraz 16-letniego obywatela Nigerii, a także 20-letniego obywatela Konga. Dwaj Marokańczycy sami zgłosili się na policję.

Ziobro wyjaśnił w środę, że z prawnego punktu widzenia nie wchodzi w grę wniosek o ekstradycję. Teoretycznie wchodziłby w grę Europejski Nakaz Aresztowania, jednak – po przeanalizowaniu stanu prawnego we Włoszech – minister uważa, że w sytuacji, kiedy Włosi ujęli sprawców i prowadzą postępowanie, szans na wydanie ich Polsce praktycznie teraz nie ma. Ewentualnie może się taka możliwość pojawić w przyszłości.

Sądzą surowiej, niż w Polsce

– Natomiast najważniejsze jest to, że jak wynika z analizy porównawczej stanu prawnego we Włoszech i w Polsce, zarówno kodeksowe zagrożenia, jak również praktyka sądów włoskich są znacznie surowsze dla sprawców tego przestępstwa, niż w Polsce. Sądzenie ich w naszym kraju byłoby więc dobrym rozwiązaniem dla bandytów, a nie dla ich ofiar – powiedział minister. – Już z tego punktu widzenia właściwym krajem do ich sądzenia są Włochy – dodał.

Ziobro poinformował, że dolna granica kary we Włoszech za gwałt zbiorowy z użyciem przemocy wynosi 6 lat, a w Polsce 3 lata. Przy kwalifikacji rozboju, którą przyjęła w tej sprawie włoska prokuratura, górna granica wynosi tam 20 lat, a w Polsce – 15 lat. – Byłoby paradoksem, gdybyśmy – dążąc do ściągnięcia tych przestępców – chcieli skazać ich na miłosierne i łagodne wobec gwałcicieli polskie sądy. Byłby to dla nich prezent, zważywszy że nasze sądy należą do najłagodniejszych dla sprawców gwałtów na całym kontynencie europejskim – dodał.

Zaostrzenie kar

Zapowiedział, że w czwartek przedstawi na konferencji prasowej projekt zaostrzenia kar za m.in. przestępstwa gwałtu, który trafi na ścieżkę legislacyjną – by „wymusić” zaostrzenie odpowiedzialności za to okrutne przestępstwo w polskim systemie prawnym.

Pytany o wypowiedzi posłów Kukiz’15 co do konieczności ekstradycji sprawców gwałtu w Rimini, Ziobro odparł, że rozumie takie wypowiedzi, biorąc pod uwagę straszny dramat obywateli polskich.

– Najważniejsze było jednak szybkie wykrycie sprawców, dlatego zdecydowałem się natychmiast wysłać do Włoch prokuratorów i policjantów – ekspertów kryminalistycznych – przypomniał. Dodał, że dzięki profesjonalizmowi włoskich organów ścigania sprawców ujęto. – Z czego jestem bardzo rad. Traktuję to, jako wielki sukces włoskiej policji i prokuratury, ale też i my mamy powód do satysfakcji, że w tych czynnościach wykrywczych braliśmy tam na miejscu udział – oświadczył minister.

Wzorcowa współpraca

Ziobro ocenił, że współpraca polsko-włoska w sferze prokuratury jest wzorcowa. – Jesteśmy w kontakcie z prokuratorami w Rimini i w Bolonii; mamy dostęp do wszystkich materiałów; sami też udzielamy wsparcia kolegom z Włoch – dodał.

Pytany o słowa wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego o konieczności negocjacji ws. ekstradycji sprawców, Ziobro podkreślił, że ceni Jakiego jako „bardzo pracowitego wiceministra sprawiedliwości, odnoszącego sukcesy w tym, co robi, oraz rozumie jego wrażliwość na to straszne przestępstwo”, ale – jak zauważył – „te tematy nie leżą w gestii MS, tylko prokuratury, która podlega wyłącznie ministrowi sprawiedliwości a nie wiceministrom”.

– Swoim wiceministrom pozostawiam dużą swobodę wypowiedzi, jednak w tej sprawie poprosiłem pana ministra Jakiego, by wszelkie kolejne swoje wypowiedzi ze mną konsultował – powiedział Ziobro.
Źródło info i foto: TVP.info

Niskie kary dla nieletnich napastników z Rimini?

Kary, jakie mogą otrzymać trzej nieletni sprawcy gwałtu i pobicia polskich turystów w Rimini, mogą być niskie i wynieść około 5-6 lat – wynika z analiz opublikowanych we wtorek we włoskich mediach. Wyjaśniają one, że jest to rezultat stosowania łagodnych przepisów dotyczących nieletnich. Prokuratura w Rimini poinformowała, że za ciężki rozbój, zbiorową przemoc seksualną i spowodowanie obrażeń ciała kara wynosi teoretycznie ponad 20 lat. Jak zauważają media, może ona zostać jednak wymierzona jedynemu pełnoletniemu w tej grupie, 20-letniemu Kongijczykowi, uważanemu za szefa bandy. Pozostali sprawcy mają od 15 do 17 lat.

Portal informacyjny „Rimini Today” przytacza wypowiedź profesora prawa karnego uniwersytetu w Bolonii Daniele Vicoli, który wyjaśnił, że nieletni z powodu swego wieku mogą liczyć na obniżenie wyroku o jedną trzecią. Ponadto, dodał, gdyby tej trójce wytoczono proces w trybie przyspieszonym, kara obniżona zostałaby o następną jedną trzecią. Karę pozbawienia wolności odbywaliby w zakładzie dla nieletnich, który można wcześniej opuścić i trafić do placówki resocjalizacyjnej.

Jak zwrócił uwagę Vicoli, gdyby nie zdołano udowodnić, że trójka ta okradła polskich turystów i transseksualistę z Peru, odpowiadałaby tylko za zbiorową przemoc seksualną. W tym przypadku, podkreślił profesor z Bolonii, maksymalna kara wynosi 12 lat.

Gdyby została obniżona ze względu na wiek sprawców i sądzenie w trybie przyspieszonym, wyrok nie byłby wyższy niż 5 lat i 4 miesiące. Po odbyciu ponad połowy tej kary, czyli po trzech latach w więzieniu dla nieletnich sprawcy mogliby zostać z niego zwolnieni i skierowani na resocjalizację we wspólnocie.

W analizie kar wymierzanych nieletnim przywołuje się przypadek 17-latka z Mediolanu, który w 2012 roku zabił strażnika miejskiego. Skazany na 9 lat i 8 miesięcy więzienia, odbył karę 5 i pół roku, a potem trafił do specjalnej placówki.
Źródło info i foto: interia.pl

CBŚP rozbiło gang wyłudzający kredyty

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Katowicach, prowadzą śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej kredyty. Z ich ustaleń wynika, że na podstawie sfałszowanych zaświadczeń pobrano prawie 7,7 mln złotych kredytów. Do sprawy zatrzymano 23 osoby, którym zarzuca się między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz oszustwa. Na poczet przyszłych kar śledczy zabezpieczyli ponad 2,4 mln zł.

Sprawa wyłudzenia kredytów prowadzona jest od trzech lat. Z ustaleń śledczych wynika, że na podstawie sfałszowanych dokumentów pobierano kredyty obrotowe. W sprawę zamieszane są osoby, które wykorzystywały znajomość z pracownikami jednej z placówek bankowych, gdzie składano fałszywe dokumenty. Wszystko wskazuje na to, że te osoby jednocześnie mogły również fałszować dokumenty księgowo finansowe, umożliwiając w ten sposób uzyskanie samego kredytu bądź też uzyskania go w wyższej kwocie. Po uzyskaniu kredytu środki były przelewane m.in. na rachunki prywatnych osób, a następnie były wypłacane.

Policjanci z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że spółki, na które uzyskano kredyty w większości przypadków były zakupione na tzw. słupy czyli osoby, które prawdopodobnie nie miały wiedzy w zakresie prowadzenia i zarządzania nimi, a jedynie składały podpisy we wskazanych dokumentach. Po uzyskaniu kredytów i wypłaceniu pieniędzy z rachunku, spółki były sprzedawane kolejnym osobom, w tym także obcokrajowcom.

W efekcie długotrwałych i żmudnych sprawdzeń policjanci rozbili zorganizowaną grupę przestępczą i zatrzymali 23 osoby. W Prokuraturze Regionalnej w Katowicach przedstawiono podejrzanym zarzuty m.in. udziału w grupie przestępczej, oszustwa, przedkładania fałszywych zaświadczeń w celu uzyskania kredytu czy niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku.

Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania. Do chwili obecnej śledczy zabezpieczyli na mieniu podejrzanych ponad 2,4 mln zł na poczet przyszłych kar.
Źródło info i foto: Policja.pl