Marek Falenta siedzi sam w celi z kamerami

Marek Falenta trafił do jednoosobowej celi monitorowanej całą dobę, ma pomoc psychologa, został potraktowany jak szczególny więzień – informuje „Rzeczpospolita”. Marek Falenta w ubiegłym tygodniu został sprowadzony z Hiszpanii do Polski, by odbyć karę więzienia za swój udział w tzw. aferze taśmowej (skazano go na 2,5 roku za kratkami). W ostatni poniedziałek Falenta nie trafił jednak do zakładu półotwartego, a do zamkniętego.

Decyzją Służby Więziennej Marka Falentę, ze względów bezpieczeństwa, umieszczono w celi jednoosobowej, która jest monitorowana całą dobę – podaje „Rzeczpospolita”. Miały o tym zadecydować „szczególne okoliczności”. Jakie? Gdy Falenta zbiegł do Hiszpanii przed odsiadką, podczas zatrzymania, groził policjantom, że popełni samobójstwo. Wszedł na balustradę w trakcie akcji służb i straszył, że skoczy z 9. piętra.

Falenta, o czym przypomina dziennik, miał nie chcieć trafić do polskiego więzienia, argumentując to obawami o swoje życie. Marek Falenta dostał też pomoc psychologa, jest objęty dodatkową kontrolą. Biznesmena od afery taśmowej umieszczono w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej.

„Z uwagi na medialny charakter sprawy objęty jest nadzorem i wzmożoną kontrolą funkcjonariuszy Służby Więziennej mającą na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa” – wyjaśniała te szczególne środki ostrożności w rozmowie z „Faktem” płk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Marek Falenta i afera taśmowa. Biznesmen grozi PiS „ujawnienie szczegółów”
Drugim powodem, przez który ma takie specjalne traktowanie, są niedawne rewelacje ujawnione przez „Rz”. Chodzi o list Falenty do prezydenta Andrzeja Dudy, napisany przez biznesmena, gdy był w areszcie w Hiszpanii.

Falenta prosi w nim prezydenta o ułaskawienie, a jednocześnie grozi, że jeśli do tego nie dojdzie, to „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły” afery taśmowej. Marek Falenta w swoim piśmie wskazuje 13 osób z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, które miały zachęcać go do nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach i wiedziały o jego działaniach.

Wśród wymienionych przez Falentę ludzi PiS są prezes tej partii Jarosław Kaczyński, który miał zaakceptować nagrywanie, a także były skarbnik Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Kostrzewski, który miał zlecać mu dalsze pozyskiwanie nagrań. Biznesmen od afery taśmowej wskazuje też w piśmie, że w zamian za jego „pracę” ludzie PiS obiecywali mu szereg korzyści.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były strażnik z Auschwitz odbędzie karę więzienia

Skazany były strażnik z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz Oskar Groening ma odbyć orzeczoną karę więzienia – poinformowała niemiecka prokuratura.

Odrzuciliśmy wniosek obrony o odsunięcie kary – oświadczyła rzeczniczka prokuratury w Hanowerze w Dolnej Saksonii Kathrin Soefker.

96-letni obecnie Groening został w 2015 roku skazany przez sąd krajowy w Lueneburgu w Dolnej Saksonii na cztery lata pozbawienia wolności jako winny pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób. Ten były ochotnik Waffen-SS przyznał się, że liczył znajdowane w bagażach więźniów pieniądze i przekazywał je dalej. Wyrok jest prawomocny.

Biegły lekarz uznał Groeninga za zasadniczo zdolnego do odbywania kary – zaznaczyła Soefker. Warunkiem jest jednak zapewnienie mu w więzieniu odpowiedniej opieki medycznej i pielęgnacyjnej.

Obrońca skazanego zadeklarował zamiar zaskarżenia tej opinii przed sądem w Lueneburgu. Gdyby opowiedział się on za wyegzekwowaniem kary, pozostawałaby jeszcze możliwość odwołania. Adwokat zaznaczył, że jego klient nie nadaje się do umieszczenia w więzieniu, a biegły lekarz fizycznie go nie zbadał. Dawni strażnicy obozów koncentracyjnych byli do niedawna bezkarni, ponieważ zachodnioniemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe.

Przełomowe znaczenie dla ścigania sprawców tej kategorii przestępstw miało skazanie na pięć lat więzienia Johna Demjaniuka, strażnika w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go w 2011 roku za winnego współuczestnictwa w zamordowaniu ponad 28 tys. więźniów, pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów. Skazanie Demjaniuka stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków prawnych przeciwko wszystkim osobom, które uczestniczyły w działaniu obozów zagłady, niezależnie od tego, czy nadzorowały działanie komór gazowych, czy też były zatrudnione w obozowej kuchni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Anders Breivik skarży się na izolację i plastikowe sztućce

Przed sądem w norweskim mieście Skien rozpoczął się proces apelacyjny w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya. Breivik skarży się nie tylko na izolację, kontrolę jego korespondencji i jakość jedzenia. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa.

W kwietniu 2016 roku sąd niższej instancji częściowo przyznał rację Breivikowi, który zarzucił państwu norweskiemu, że warunki, w jakich odbywa karę są nieludzkim traktowaniem. Sąd uznał, że trzymanie go w izolacji od innych więźniów jest sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”.

Sąd odrzucił natomiast skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Breivik, prawicowy ekstremista, który obecnie otwarcie deklaruje się jako neonazista i twierdzi, że modli się do Odyna, domagał się swobody korespondowania ze swoimi sympatykami. Władze są temu przeciwne, a sąd uznał, że takie ograniczenie jest zgodne z europejską konwencją, która dopuszcza ograniczenie tajemnicy korespondencji m.in. z uwagi na bezpieczeństwo publiczne, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom.

Od wyroku odwołały się obie strony. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Ma dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję, ma zapewnione ćwiczenia fizyczne.

Wchodząc na rozprawę Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu

Breivik skarży się nie tylko na izolację i kontrolę jego korespondencji. Narzeka m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami. Proces apelacyjny ma potrwać do 18 stycznia. Ze względów bezpieczeństwa odbywa się w hali sportowej więzienia, w którym osadzony jest Breivik. Zaplanowano wizytację tego zakładu karnego. Oczekiwane jest też oświadczenie strony rządowej. „Podkreślimy, jak bardzo Breivik jest niebezpieczny” – powiedział mediom prawnik Fredrik Sejersted przed rozpoczęciem procesu. Ogłoszenie wyroku jest spodziewane w lutym.

Wchodząc na rozprawę 37-letni Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu, podobnie jak na początku poprzedniego procesu. Za zamordowanie 77 osób Breivika skazano na karę 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. To najwyższy wymiar kary w Norwegii; karę śmierci zniesiono w tym kraju w 1971 roku.
Żródło info i foto: wp.pl

Wielka Brytania”: 101-letni pedofil skazany na karę więzienia

Właśnie zapadł historyczny wyrok w brytyjskim sądzie. Na karę więzienia został skazany 101-letni pedofil, który w latach 1970-1980 molestował i wielokrotnie gwałcił dwie siostry. Jedna z dziewczynek miała wtedy zaledwie 4 lata, zaś druga 14. Ralph Clarke, który był kierowcą ciężarówki, wykorzystywał je seksualnie na tyłach swojego auta, a także w garażu. Kilkakrotnie także próbował zgwałcić brata obu dziewczynek, który miał wtedy 16 lat.

Ofiary same trafiły na trop swojego oprawcy za pośrednictwem Facebooka. Dorosłe obecnie siostry i ich brat zobaczyli wysyłane masowo życzenia dla kończącego 100 lat Ralpha Clarke’a. Zgłosili sprawę na policję i doprowadzili do aresztowania pedofila. Początkowo 100-latek nazwał ich „patologicznymi kłamcami”, jednak z czasem funkcjonariusze zdobyli dowody jego winy.

Napadał i gwałcił niewinne dzieci. To niesamowicie szokujące, że przez tyle lat wykorzystywał swoje ofiary. Najprawdopodobniej było ich więcej – powiedziała policjantka, Emma Fennon, w rozmowie z brytyjskimi mediami.

Ralph Clarke resztę życia spędzi za kratkami. Jest najstarszą skazaną osobą w historii Wielkiej Brytanii.
Żródło info i foto: Pudelek.pl

Oscar Pistorius z wyrokiem. 6 lat za zabicie narzeczonej

W środę rano zapadł wyrok w sprawie Oscara Pistoriusa. Niepełnosprawny lekkoatleta za zabicie swojej narzeczonej Reevy Steenkamp został skazany na karę więzienia. Za kratkami spędzi 6 lat. Do tragedii doszło w nocy z 13 na 14 lutego 2013 roku. W niejasnych okolicznościach sportowiec, m.in. pięciokrotny mistrz paraolimpijski, zastrzelił Steenkamp w swym domu. Kobieta zginęła w toalecie, po tym jak Pistorius oddał cztery strzały przez zamknięte drzwi. Utrzymywał on, że to efekt nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, gdyż pomylił ją z włamywaczem.

Pod koniec 2014 roku w pierwszej instancji Pistorius został skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Sąd uznał wtedy, że doszło jedynie do „nieumyślnego zabójstwa”. Więzienie opuścił już 20 października 2015, gdyż zgodnie z prawem w RPA osoby skazane na kary pozbawienia wolności nie większe niż pięć lat po odbyciu co najmniej 1/6 wyroku resztę mogą mieć zamienioną na areszt domowy. Sportowiec w więzieniu przebywał przez 10 miesięcy.

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się prokurator, który apelował o zmianę kwalifikacji czynu na morderstwo, za które groziłoby Pistoriusowi 15 lat więzienia. Za powrotem sportowca do więzienia wielokrotnie opowiadali się także krewni Steenkamp. 3 grudnia 2015 roku Najwyższy Sąd Apelacyjny RPA przychylił się do wniosku prokuratora i uznał Pistoriusa winnym morderstwa, jednocześnie kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Ostatnio Pistorius przebywał w areszcie domowym w posiadłości swojego wuja. Był objęty nadzorem elektronicznym, odebrano mu paszport.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Antyterroryści zatrzymali 25-latka zabarykadowanego w mieszkaniu

Antyterroryści zatrzymali 25-latka z Jasła, który na kilka godzin zabarykadował się w mieszkaniu przy ul. Kościuszki i przetrzymywał w nim swoją mamę i babcię. Decyzja o siłowym wejściu do mieszkania zapadła około 18:00. Kobietom na szczęście nic się nie stało. Desperat miał dzisiaj zostać doprowadzony do zakładu karnego. Informację ws. dramatycznych wydarzeń w Jaśle dostaliśmy od Słuchacza na Gorącą Linię RMF FM.

25-latek zabarykadował się w mieszkaniu, gdy przed jego drzwiami pojawili się policjanci, którzy mieli doprowadzić go do zakładu karnego – miał odsiedzieć wyrok półtora roku więzienia za znęcanie się. W pewnym momencie desperat wyszedł na balkon i trzymając w ręku nóż groził, że zrobi krzywdę sobie i swoim bliskim. Później wrócił do mieszkania.

Jak donosił reporter RMF FM Paweł Pawłowski, mężczyzna nie tylko groził swojej matce i babci, ale także sam zadawał sobie rany.

Policyjni negocjatorzy przez dłuższy czas nie byli w stanie nawiązać z nim kontaktu. Udało się to – jak informowaliśmy – dopiero po godzinie 17:00. Ze względu na dobro rozmów, w których negocjatorzy próbowali uspokoić 25-latka, policja nie chciała ujawniać żadnych szczegółów dotyczących tych dramatycznych wydarzeń. Rzecznik jasielskiej policji powiedział wówczas jedynie naszemu reporterowi, że życie kobiet, przetrzymywanych przez desperata, nie jest zagrożone.

Około godziny 18:00 zapadła decyzja o siłowym wejściu do mieszkania. 25-latek został zatrzymany przez antyterrorystów.

W czasie całej operacji na miejscu byli również strażacy, którzy rozłożyli przed blokiem specjalną poduszkę – miała ona uratować desperata, gdyby postanowił wyskoczyć z okna. Ponadto w bloku odcięto dopływ gazu, to standardowa procedura w tego typu sytuacjach.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Sprawa gwałtu na tłumaczce

Sąd Okręgowy w Elblągu uchylił wyrok skazujący na kary więzienia w zawieszeniu dla dwóch ratowników medycznych. Sprawą zajmie się jeszcze raz sąd rejonowy, który w maju uznał mężczyzn winnych m.in. zgwałcenia tłumaczki podczas szkolenia w Kaliningradzie. Sprawa dotyczy wydarzeń z września 2013 roku, do których miało dojść w Kaliningradzie. W szkoleniu brała wówczas udział grupa pracowników Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. Po powrocie do kraju tłumaczka, która towarzyszyła grupie szkolących się, zgłosiła się na policję – kobieta twierdziła, że została zgwałcona. Prokuratura wszczęła śledztwo.

Wcześniej sąd uznał ratowników medycznych za winnych

W maju tego roku Sąd Rejonowy w Elblągu uznał obu mężczyzn za winnych zarzucanych im czynów – Mariusz C. za gwałt został skazany na karę dwóch lat więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na pięć lat, natomiast Jarosław G. za dopuszczenie się tzw. innej czynności seksualnej wobec poszkodowanej został skazany przez sąd na karę ośmiu miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na trzy lata.

Sąd I instancji zdecydował także, że mężczyźni muszą zapłacić w sumie 40 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonej kobiecie, która w procesie występowała jako oskarżyciel posiłkowy

Mężczyźni nie przyznali się do winy

Z uwagi na charakter zarzucanych czynów proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Apelację od wyroku w sądzie I instancji złożyli zarówno prokurator, jak i obrońcy oskarżonych, a także pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej. Wyrok kary więzienia w zawieszeniu, jaki sąd orzekł wobec jednego z mężczyzn oskarżonych o zgwałcenie, wywołał protesty organizacji i środowisk kobiecych. Ratownicy nie przyznawali się do winy.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Amanda Knox ostatecznie uniewinniona

Koniec sprawy, którą przez lata żyły media na całym świecie. Włoski Sąd Najwyższy uniewinnił w Amerykankę Amandę Knox i Włocha Raffaele Sollecito, którzy wcześniej zostali skazani na wieloletnią karę więzienia za zabójstwo brytyjskiej studentki Meredith Kercher . Do zbrodni doszło w 2007 roku w Perugii. Młoda Amerykanka i jej były włoski narzeczony od początku odpierali zarzuty zabicia koleżanki. Proces, który toczył się dwukrotnie, miał charakter poszlakowy.

Proces ws. zabójstwa Meredith Kercher była jedną z najciekawszych spraw sądowych ostatnich lat we Włoszech, którą śledziły media w wielu krajach. Ciało studiującej w Perugii 22-letniej Brytyjki Meredith Kercher znaleziono 1 listopada 2007 roku, po zabawie z okazji Halloween, w domu, który wynajmowała z innymi studentami. Prokuratura twierdziła, że Kercher została zabita w czasie próby gwałtu i za odmowę udziału w seksualnej orgii.

Amerykanka Amanda Knox obserwowała postępowanie w swoim domu w Seattle, dokąd wróciła po poprzednim wyroku uniewinniającym.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Nie żyje biskup więziony od 14 lat

Nie żyje katolicki biskup Cosmas Shi Enxiang, więziony w Chinach od 14 lat – poinformował azjatycki portal katolicki ucanews.com. Shi miał 94 lata. O jego śmierci władze chińskie powiadomiły rodzinę 30 stycznia, nie podając przyczyny zgonu. Jak pisze w piątek agencja AP Shi otrzymał święcenia kapłańskie w 1947 roku, dwa lata przed powstaniem komunistycznych Chin. W latach 1957-1980 podobnie jak wielu innych księży był skazywany na kary więzienia i ciężkich robót. Ponownie uwięziono go w 2001 roku i przetrzymywano w nieznanym miejscu bez postawienia zarzutów.

W 1982 roku Jan Paweł II potajemnie wyniósł Shi do godności biskupa Yixian, na północy Chin. Chiny nie utrzymują oficjalnych stosunków ze Stolicą Apostolską od 1951 roku. Między Chinami a Watykanem trwa konflikt o wyświęcanie biskupów przez władze chińskiego Kościoła patriotycznego. Podległe Komunistycznej Partii Chin Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich (PSKC) regularnie wyświęca biskupów bez zgody papieża.
Żródło info i foto: interia.pl

Mohammad Reza Rahimi skazany za korupcję

Były wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Rahimi został skazany na karę więzienia i grzywnę za korupcję – podała irańska agencja ISNA, powołując się na rzecznika ministerstwa sprawiedliwości Gholama Hosejna Mohseniego Ezeiego. Rzecznik nie podał szczegółów, ale wyrok nie jest ostateczny. 65-letni obecnie Rahimi, przebywający za kaucją na wolności, był najważniejszym z 12 irańskich wiceprezydentów za czasów prezydenta Mahmuda Ahmadineżada w latach 2009-2013. Oskarżono go o kilka przypadków korupcji, ale Rahimi twierdził od początku, że jest niewinny.

Oskarżono go również o utrzymywanie stosunków z irańskim miliarderem Babakiem Zandżanim, który odsiaduje karę więzienia za oszukanie władz w Teheranie w związku ze sprzedażą ropy mimo międzynarodowych sankcji. Zandżani miał zachować dla siebie 1,9 mld dolarów ze sprzedaży irańskiej ropy poprzez sieć swoich przedsiębiorstw.

Zandżani, którego majątek ocenia się na 13,5 mld dolarów, figuruje na liście ludzi objętych zachodnimi sankcjami za pomoc irańskim władzom w omijaniu embarga na ropę. Zanim został pierwszym wiceprezydentem, Rahimi był gubernatorem irańskiego Kurdystanu, profesorem prawa na Uniwersytecie Islamskim Azad w Teheranie, trzecim z największych uniwersytetów świata.

Oskarżenia o korupcję pojawiły się w 2010 roku, kiedy polityczni przeciwnicy Rahimiego zaczęli oskarżać go o udział w sprzeniewierzeniach. W 2012 roku wpływowy konserwatywny deputowany Elias Naderan nazwał Rahimiego „przywódcą korupcyjnego kręgu”, a inny parlamentarzysta, Ali Motahari, wezwał wymiar sprawiedliwości do zajęcia się pierwszym wiceprezydentem.

Rahimi cztery lata temu powiedział, że Brytyjczycy są „bandą tępaków rządzonych przez mafię”, a premierowi Wielkiej Brytanii Davidowi Cameronowi zarzucił głupotę i brak doświadczenia. Wiceprezydent gromił wówczas różne kraje popierające sankcje ONZ wobec Iranu w związku z jego programem nuklearnym. Australijczyków nazwał „bandą pastuchów”, a o obywatelach Korei Południowej powiedział, że „powinno się ich bić po twarzy, dopóki się nie uczłowieczą”. O Brytyjczykach mówił też, że „plądrowali świat przez ostatnie 500 lat”.
Żródło info i foto: onet.pl