Policjanci zatrzymali 38-latka poszukiwanego listem gończym. Wpadł, bo złamał zakaz związany z SARS-CoV-2

05.04.2020 Kielce Wspolne patrole WOT i Policji fot. Grzegorz Ksel/REPORTER

Policjanci zatrzymali 38-latka, który był poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia za przestępstwa skarbowe. Przestępca zwrócił na siebie uwagę przechodniów. Zawiadomili oni służby, bo mężczyzna stał w grupie osób. Policja została poinformowana, że na jednym z parkingów przy ulicy Racławickiej stoi kilku mężczyzn. Nie zastosowali się oni do ograniczeń w związku z epidemią koronawirusa.

„Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, zastali dwóch rozmawiających ze sobą mężczyzn. Podczas sprawdzania jednego z nich w systemie policyjnym pojawił się alert, że jest on poszukiwany listem gończym oraz posiada kilka innych nakazów zatrzymania do odbycia kary pozbawienia wolności za przestępstwa skarbowe” – przekazał Robert Koniuszy.

Rzecznik prasowy dodał, że 38-letni mężczyzna był poszukiwany przez sądy rejonowe w Słubicach, Krakowie, Strzelcach Krajeńskich, Złotoryi, Bydgoszczy i Warszawie. Mężczyzna łącznie został skazany na 10 miesięcy więzienia.

38-latek poszukiwany listem gończym został zatrzymany i dowieziony do policyjnego aresztu. Następnie mężczyznę przetransportowano to aresztu śledczego. Tam odbędzie swoją karę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

25-letni Mariusz J. skazany za brutalne pobicie chłopaka na Marszu Równości

Nie ma zgody na brutalność i chuligańskie wybryki! Sąd w Białymstoku skazał Mariusza J. (25 l.) na karę bezwzględnego więzienia za to, że kopnął młodego chłopaka i złamał mu obojczyk. – Wszyscy byli brutalni, to i mi się udzieliło – tłumaczył w sądzie zadymiarz. Teraz za swój czyn spędzi 20 miesięcy za kratkami.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku od początku budził wiele kontrowersji. Uczestnicy parady byli przez chuliganów wyzywani i opluwani, w ruch poszły kamienie i jajka. Pech chciał, że na trasie marszu znalazł się 18-letni Michał P.

– Słyszałem krzyki, było niebezpiecznie. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i kopnął w bark. Byłem w szoku. Na początku nie czułem, jak bardzo boli. Okazało się, że mam połamane kości. Wiele miesięcy spędziłem w gipsie – wyjaśnia zaatakowany chłopak.

W sądzie 25-letni chuligan, który go zaatakował, przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i stwierdził tylko, że nie wie, dlaczego tak postąpił. – Inni też byli agresywni, to i mi się udzieliło – stwierdził.

Obrona Mariusza J. walczyła o nałożenie na mężczyznę tzw. kary mieszanej – najpierw trzech miesięcy pozbawienia wolności, a potem obowiązku odrobienia prac społecznych. Sąd jednak orzekł bezwzględne więzienie. – Oskarżony zaatakował przypadkową osobę, która niczym mu nie zawiniła, w żaden sposób nie sprowokowała. Nie da się go w żadnym wypadku usprawiedliwić – podkreślała w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Alina Dryl. – Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie – dodała.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szwecja. Irakijczyk zmuszał młode Polki do prostytucji. Jest wyrok sądu

Obywatel Iraku zmuszał nastoletnie Polki do prostytucji. Za swoje czyny usłyszał wyrok w Szwecji. 25-latek został skazany przez sąd w Sztokholmie na karę więzienia. Poznawał je w Internecie, a później zapraszał na przyjazd do Szwecji. Tak działał 25-letni Khalid, obywatel Iraku.

Jak informuje portal RMF24.pl, początkowo mężczyzna miał ofiarować nastoletnim Polkom połowę pieniędzy za świadczone przez nie usługi seksualne. Później zmuszał je do częstych spotkań z mężczyznami oraz żądał od nich spłacenia długu za wynajem mieszkania.

Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy 17-letnia letnia Maria uciekła przed jednym z klientów do kawiarni w centrum Sztokholmu. Tam świadkowie zdarzenia powiadomili policję. Przed wyjazdem do Szwecji nastolatka miała borykać się z kłopotami w domu i szkole.

Szwecja. Irakijczyk skazany

Jak ustaliła szwedzka policja, Irakijczyk miał zmuszać nastoletnie Polki do prostytucji poprzez narkotyki i alkohol. W wynajmowanym przez Khalida mieszkaniu, znaleziono przedmioty, mogące świadczyć o przemocy seksualnej. Przypadek 17-letniej Marii został zakwalifikowany przez prokuraturę jako handel ludźmi. Dwa pozostałe jako stręczycielstwo. 25-latek został też skazany za posiadanie narkotyków.

Sam wyrok w sprawie Irakijczyka jest przełomowy. Szwedzki sąd po raz pierwszy uznał ogłoszenia na portalu randkowym za przejaw stręczycielstwa.25-latek miał zeznać, że jedynie pomagał w publikowaniu ogłoszeń w Internecie. Za kratami spędzi dwa lata dziewięć miesięcy. Mężczyźni, którzy korzystali z usług polskich nastolatek, zostali skazani na karę grzywny.
Źródło info i foto: wp.pl

Pułkownik Wojska Polskiego skazany i zdegradowany za wykorzystanie seksualne kobiety

Pułkownik Wojska Polskiego został skazany na karę więzienia i zdegradowany za wykorzystanie seksualne kobiety – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Wyrok jest prawomocny. W środę w postępowaniu apelacyjnym Sąd Okręgowy w Poznaniu orzekł o degradacji pułkownika Jacka S. Mężczyzna był oskarżony o wykorzystanie bezradności i doprowadzenie pokrzywdzonej kobiety do poddania się innej czynności seksualnej – podano w komunikacie.

Wcześniej Sąd Rejonowy w Szamotułach, jako sąd pierwszej instancji, uznał winę wojskowego i wymierzył mu karę więzienia zaaprobowaną przez prokuraturę, ale nie orzekł wnioskowanej degradacji pułkownika.

Śledczy z Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zaskarżyli wyrok pierwszej instancji. „W apelacji prokurator podniósł, iż oskarżony w chwili dokonania przestępstwa był pułkownikiem, czyli starszym oficerem Sił Zbrojnych RP. Dopuszczając się przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, utracił właściwości wymagane do bycia żołnierzem, godząc nie tylko w szeroko rozumiany honor żołnierza polskiego, ale i w honor poszczególnych żołnierzy i kombatantów walk o ojczyznę” – podała PK.

Sąd drugiej instancji zgodził się z argumentacją prokuratora zawartą w apelacji i orzekł środek karny w postaci degradacji Jacka S. Wyrok jest prawomocny – przekazała prokuratura.
Źródło info i foto: interia.pl

Duchowny, skazany za molestowanie 13-latki, jest pracownikiem watykańskiej gazety

Na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” pisze włoski ksiądz, skazany na karę więzienia za molestowanie 13-latki. Ujawnił to w piątek prawicowy dziennik „Verita”. Watykan nie odniósł się do tego artykułu.

Gazeta wyjaśniła, że ksiądz Giangiacomo Ruggeri został skazany na dwa i pół roku więzienia, ale nigdy nie wydalono go ze stanu kapłańskiego. Aresztowany został w 2012 roku. Sąd apelacyjny obniżył potem wysokość kary do roku i 11 miesięcy mimo że kapłan – jak zauważył dziennik – nigdy nie zaprzeczył czynom, lecz przeprosił i zapewnił, że nie jest pedofilem.

W toku śledztwa potwierdzono jego niedopuszczalne zachowania wobec trzynastolatki. Gdy – jak dodano – sytuacja wokół niego „uspokoiła się” został przeniesiony z posługi w regionie Marche do Friuli-Wenecji Julijskiej. W watykańskim dzienniku występuje jako ekspert od internetu i mediów społecznościowych. Jak odnotowała „Verita”, gdy ksiądz opublikował książkę, wstęp do niej napisał były rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Marek Falenta siedzi sam w celi z kamerami

Marek Falenta trafił do jednoosobowej celi monitorowanej całą dobę, ma pomoc psychologa, został potraktowany jak szczególny więzień – informuje „Rzeczpospolita”. Marek Falenta w ubiegłym tygodniu został sprowadzony z Hiszpanii do Polski, by odbyć karę więzienia za swój udział w tzw. aferze taśmowej (skazano go na 2,5 roku za kratkami). W ostatni poniedziałek Falenta nie trafił jednak do zakładu półotwartego, a do zamkniętego.

Decyzją Służby Więziennej Marka Falentę, ze względów bezpieczeństwa, umieszczono w celi jednoosobowej, która jest monitorowana całą dobę – podaje „Rzeczpospolita”. Miały o tym zadecydować „szczególne okoliczności”. Jakie? Gdy Falenta zbiegł do Hiszpanii przed odsiadką, podczas zatrzymania, groził policjantom, że popełni samobójstwo. Wszedł na balustradę w trakcie akcji służb i straszył, że skoczy z 9. piętra.

Falenta, o czym przypomina dziennik, miał nie chcieć trafić do polskiego więzienia, argumentując to obawami o swoje życie. Marek Falenta dostał też pomoc psychologa, jest objęty dodatkową kontrolą. Biznesmena od afery taśmowej umieszczono w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej.

„Z uwagi na medialny charakter sprawy objęty jest nadzorem i wzmożoną kontrolą funkcjonariuszy Służby Więziennej mającą na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa” – wyjaśniała te szczególne środki ostrożności w rozmowie z „Faktem” płk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Marek Falenta i afera taśmowa. Biznesmen grozi PiS „ujawnienie szczegółów”
Drugim powodem, przez który ma takie specjalne traktowanie, są niedawne rewelacje ujawnione przez „Rz”. Chodzi o list Falenty do prezydenta Andrzeja Dudy, napisany przez biznesmena, gdy był w areszcie w Hiszpanii.

Falenta prosi w nim prezydenta o ułaskawienie, a jednocześnie grozi, że jeśli do tego nie dojdzie, to „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły” afery taśmowej. Marek Falenta w swoim piśmie wskazuje 13 osób z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, które miały zachęcać go do nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach i wiedziały o jego działaniach.

Wśród wymienionych przez Falentę ludzi PiS są prezes tej partii Jarosław Kaczyński, który miał zaakceptować nagrywanie, a także były skarbnik Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Kostrzewski, który miał zlecać mu dalsze pozyskiwanie nagrań. Biznesmen od afery taśmowej wskazuje też w piśmie, że w zamian za jego „pracę” ludzie PiS obiecywali mu szereg korzyści.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były strażnik z Auschwitz odbędzie karę więzienia

Skazany były strażnik z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz Oskar Groening ma odbyć orzeczoną karę więzienia – poinformowała niemiecka prokuratura.

Odrzuciliśmy wniosek obrony o odsunięcie kary – oświadczyła rzeczniczka prokuratury w Hanowerze w Dolnej Saksonii Kathrin Soefker.

96-letni obecnie Groening został w 2015 roku skazany przez sąd krajowy w Lueneburgu w Dolnej Saksonii na cztery lata pozbawienia wolności jako winny pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób. Ten były ochotnik Waffen-SS przyznał się, że liczył znajdowane w bagażach więźniów pieniądze i przekazywał je dalej. Wyrok jest prawomocny.

Biegły lekarz uznał Groeninga za zasadniczo zdolnego do odbywania kary – zaznaczyła Soefker. Warunkiem jest jednak zapewnienie mu w więzieniu odpowiedniej opieki medycznej i pielęgnacyjnej.

Obrońca skazanego zadeklarował zamiar zaskarżenia tej opinii przed sądem w Lueneburgu. Gdyby opowiedział się on za wyegzekwowaniem kary, pozostawałaby jeszcze możliwość odwołania. Adwokat zaznaczył, że jego klient nie nadaje się do umieszczenia w więzieniu, a biegły lekarz fizycznie go nie zbadał. Dawni strażnicy obozów koncentracyjnych byli do niedawna bezkarni, ponieważ zachodnioniemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe.

Przełomowe znaczenie dla ścigania sprawców tej kategorii przestępstw miało skazanie na pięć lat więzienia Johna Demjaniuka, strażnika w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go w 2011 roku za winnego współuczestnictwa w zamordowaniu ponad 28 tys. więźniów, pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów. Skazanie Demjaniuka stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków prawnych przeciwko wszystkim osobom, które uczestniczyły w działaniu obozów zagłady, niezależnie od tego, czy nadzorowały działanie komór gazowych, czy też były zatrudnione w obozowej kuchni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Anders Breivik skarży się na izolację i plastikowe sztućce

Przed sądem w norweskim mieście Skien rozpoczął się proces apelacyjny w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya. Breivik skarży się nie tylko na izolację, kontrolę jego korespondencji i jakość jedzenia. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa.

W kwietniu 2016 roku sąd niższej instancji częściowo przyznał rację Breivikowi, który zarzucił państwu norweskiemu, że warunki, w jakich odbywa karę są nieludzkim traktowaniem. Sąd uznał, że trzymanie go w izolacji od innych więźniów jest sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”.

Sąd odrzucił natomiast skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Breivik, prawicowy ekstremista, który obecnie otwarcie deklaruje się jako neonazista i twierdzi, że modli się do Odyna, domagał się swobody korespondowania ze swoimi sympatykami. Władze są temu przeciwne, a sąd uznał, że takie ograniczenie jest zgodne z europejską konwencją, która dopuszcza ograniczenie tajemnicy korespondencji m.in. z uwagi na bezpieczeństwo publiczne, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom.

Od wyroku odwołały się obie strony. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Ma dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję, ma zapewnione ćwiczenia fizyczne.

Wchodząc na rozprawę Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu

Breivik skarży się nie tylko na izolację i kontrolę jego korespondencji. Narzeka m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami. Proces apelacyjny ma potrwać do 18 stycznia. Ze względów bezpieczeństwa odbywa się w hali sportowej więzienia, w którym osadzony jest Breivik. Zaplanowano wizytację tego zakładu karnego. Oczekiwane jest też oświadczenie strony rządowej. „Podkreślimy, jak bardzo Breivik jest niebezpieczny” – powiedział mediom prawnik Fredrik Sejersted przed rozpoczęciem procesu. Ogłoszenie wyroku jest spodziewane w lutym.

Wchodząc na rozprawę 37-letni Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu, podobnie jak na początku poprzedniego procesu. Za zamordowanie 77 osób Breivika skazano na karę 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. To najwyższy wymiar kary w Norwegii; karę śmierci zniesiono w tym kraju w 1971 roku.
Żródło info i foto: wp.pl

Wielka Brytania”: 101-letni pedofil skazany na karę więzienia

Właśnie zapadł historyczny wyrok w brytyjskim sądzie. Na karę więzienia został skazany 101-letni pedofil, który w latach 1970-1980 molestował i wielokrotnie gwałcił dwie siostry. Jedna z dziewczynek miała wtedy zaledwie 4 lata, zaś druga 14. Ralph Clarke, który był kierowcą ciężarówki, wykorzystywał je seksualnie na tyłach swojego auta, a także w garażu. Kilkakrotnie także próbował zgwałcić brata obu dziewczynek, który miał wtedy 16 lat.

Ofiary same trafiły na trop swojego oprawcy za pośrednictwem Facebooka. Dorosłe obecnie siostry i ich brat zobaczyli wysyłane masowo życzenia dla kończącego 100 lat Ralpha Clarke’a. Zgłosili sprawę na policję i doprowadzili do aresztowania pedofila. Początkowo 100-latek nazwał ich „patologicznymi kłamcami”, jednak z czasem funkcjonariusze zdobyli dowody jego winy.

Napadał i gwałcił niewinne dzieci. To niesamowicie szokujące, że przez tyle lat wykorzystywał swoje ofiary. Najprawdopodobniej było ich więcej – powiedziała policjantka, Emma Fennon, w rozmowie z brytyjskimi mediami.

Ralph Clarke resztę życia spędzi za kratkami. Jest najstarszą skazaną osobą w historii Wielkiej Brytanii.
Żródło info i foto: Pudelek.pl

Oscar Pistorius z wyrokiem. 6 lat za zabicie narzeczonej

W środę rano zapadł wyrok w sprawie Oscara Pistoriusa. Niepełnosprawny lekkoatleta za zabicie swojej narzeczonej Reevy Steenkamp został skazany na karę więzienia. Za kratkami spędzi 6 lat. Do tragedii doszło w nocy z 13 na 14 lutego 2013 roku. W niejasnych okolicznościach sportowiec, m.in. pięciokrotny mistrz paraolimpijski, zastrzelił Steenkamp w swym domu. Kobieta zginęła w toalecie, po tym jak Pistorius oddał cztery strzały przez zamknięte drzwi. Utrzymywał on, że to efekt nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, gdyż pomylił ją z włamywaczem.

Pod koniec 2014 roku w pierwszej instancji Pistorius został skazany na pięć lat pozbawienia wolności. Sąd uznał wtedy, że doszło jedynie do „nieumyślnego zabójstwa”. Więzienie opuścił już 20 października 2015, gdyż zgodnie z prawem w RPA osoby skazane na kary pozbawienia wolności nie większe niż pięć lat po odbyciu co najmniej 1/6 wyroku resztę mogą mieć zamienioną na areszt domowy. Sportowiec w więzieniu przebywał przez 10 miesięcy.

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się prokurator, który apelował o zmianę kwalifikacji czynu na morderstwo, za które groziłoby Pistoriusowi 15 lat więzienia. Za powrotem sportowca do więzienia wielokrotnie opowiadali się także krewni Steenkamp. 3 grudnia 2015 roku Najwyższy Sąd Apelacyjny RPA przychylił się do wniosku prokuratora i uznał Pistoriusa winnym morderstwa, jednocześnie kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Ostatnio Pistorius przebywał w areszcie domowym w posiadłości swojego wuja. Był objęty nadzorem elektronicznym, odebrano mu paszport.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl