Zaatakował niedźwiedzia w warszawskim zoo. Dobrowolnie poddał się karze

Dwa lata ograniczenia wolności i 5 tys. złotych nawiązki – takim karom dobrowolnie poddał się mężczyzna, który 21 maja wtargnął na wybieg dla niedźwiedzi w warszawskim zoo – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Ograniczenie wolności będzie polegało na świadczeniu prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Nawiązka ma być wpłacona na cele związane z ochroną zwierząt. Mężczyzna zobowiązał się też do powstrzymania od picia alkoholu.

W piątek (22 maja) mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami – tak zinterpretowano podtapianie niedźwiedzicy. Drugi przedstawiony mu zarzut dotyczył naruszenia miru domowego. 23-latek nie miał maseczki, więc sanepid zdecyduje o karze finansowej, która może wynieść od 5 do 30 tysięcy złotych.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna wtargnął na wybieg, a następnie wskoczył do znajdującej się tam fosy. Wtedy niedźwiedź także wskoczył do wody. 23-latek szarpał się ze zwierzęciem i podtapiał je. Okazało się, że mężczyzna miał około półtora promila alkoholu w organizmie.
Źródło info i foto: interia.pl

10 tys. zł kary za happening artystów przed Sejmem. Sanepid odpuści ukaranym?

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje ws. dwóch uczestników happeningu przed Sejmem ws. wyborów 10 maja, którzy dostali po 10 tys. zł kary. Zdaniem RPO jest ona „rażąco surowa i niesprawiedliwa”. Jak dowiedział się polsatnews.pl, wniosków o ukaranie aktywistów było więcej. Inspektor sanitarna wstrzymała wydanie decyzji w ich sprawie i analizuje decyzje o już nałożonych karach. 6 maja, gdy Sejm zajmował się projektem ustawy ws. wyborów korespondencyjnych, ulicami Warszawy przeszła grupa artystów, która protestowała przeciwko głosowaniu 10 maja.

Ich działanie nawiązywało do akcji „List” Tadeusza Kantora z 1967 roku. Grupa dziesięciorga artystów sprzed gmachu Poczty Głównej przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie przeszła przed Sejm. Siedmioro z nich niosło 14-metrowy transparent wyglądający jak list. Był on opatrzony napisem „Żyć nie, umierać”.

– Starannie przygotowaliśmy się do tej akcji. Zachowywaliśmy wszelkie środki bezpieczeństwa i dwumetrowe odstępy – powiedziała polsatnews.pl Marta Czyż, jedna z artystek.

„W notatce policyjnej było 2,36 m”

– Nam chciano dać mandaty po 100 zł za nielegalne zgromadzenie. Nie przyjęliśmy ich, bo byliśmy w pracy. Sprawa najpewniej wyląduje w sądzie – dodała.

Druga sprawa, to zachowanie odległości. Jak podkreśliła Czyż, w czasie happeningu policjanci zmierzyli odstępy pomiędzy uczestnikami zgromadzenia. Według jej relacji, w policyjnej notatce zapisano odległość 2,36 m.

Jednak w sobotę dwóch uczestników happeningu zostało ukaranych karą administracyjną w wysokości 10 tys. zł za „nieprzestrzeganie nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż dwa metry od siebie”. Decyzję wydał sanepid na wniosek policji.

– W sobotę rano, przed godz. 10 usłyszałem dzwonienie i walenie policjantów do moich drzwi. Było dwóch funkcjonariuszy, przekazali mi pismo i poinformowali, że wszystko jest nagrywane – powiedział polsatnews.pl Paweł Żukowski. Jak dodał, z dokumentu dowiedział się, że został ukarany za nieprzestrzeganie dwumetrowego odstępu.

„Kara może zostać uznana za niezgodną z konstytucją”

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak zauważył, „z wszystkich relacji wynika, że uczestnicy akcji stosowali się do przepisów sanitarnych (obowiązek zachowania 2 metrów odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy)”.

„Widać to też na opublikowanym przez dziennikarzy nagraniu. Tym bardziej sposób potraktowania tych obywateli przez przedstawicieli państwa musi budzić wątpliwości” – dodał.

RPO podkreślił, że „ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń oraz ograniczeń w przemieszczaniu się w związku z obowiązującym stanem epidemii”. Niemniej – zauważył – całkowity zakaz budzi wątpliwości, ponieważ może prowadzić w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa do zgromadzeń.

„Kara nałożona przez Sanepid wydaje się w opisanej sytuacji rażąco surowa i niesprawiedliwa, a tym samym może zostać uznana za niezgodną z konstytucyjnym standardem określonym w art. 31 ust. 3 Konstytucji w związku z jej nieproporcjonalnością” – podkreślił Rzecznik.

Interwencje zapowiadają także politycy Lewicy. – Złożymy interpelację, pismo do Głównego Inspektoratu Sanitarnego z prośbą o wyjaśnienie. Z filmów dostępnych w mediach społecznościowych widać, że uczestnicy zgromadzenia zachowywali odstęp – przekazała Magdalena Biejat z Partii Razem.

„Może je uchylić”

Jak dowiedział się polsatnews.pl, policjanci wystąpili o ukaranie nie dwóch, a kilku aktywistów protestujących z 6 maja. Powiatowa inspektor, Jadwiga Mędelewska, wstrzymała jednak decyzje ws. pozostałych wniosków – usłyszeliśmy od rzeczniczki Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie Joanny Narożniak.

– Pani inspektor zajęła się osobiście wnioskami ws. ukaranych już osób. Może kary podtrzymać lub je uchylić – dodała Narożniak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sypią się wysokie kary za łamanie obostrzeń

„W sytuacji, kiedy policjanci podejmują interwencję wobec osoby, która uparcie twierdzi, że może robić wszystko w danym miejscu, trudno mówić o pouczeniu. Stosuje się je w wyjątkowych okolicznościach” – ostrzega Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. Do 19 kwietnia Polaków obowiązują ograniczenia wprowadzone przez rząd w związku z epidemią koronawirusa. Za niestosowanie się do ograniczeń grozi mandat karny.

Rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak w rozmowie z TVN24 podkreśla: „Ograniczenia dotykają nas wszystkich, dlatego potrzebny jest spokój każdej ze stron”.

„My zachęcamy do tego, aby nie patrzeć na te ograniczenia przez pryzmat tego, ‚co mogę zrobić’, ale ‚czy muszę to zrobić” – dodaje.

Marczak pytany o to, dlaczego policjanci nie stosują pouczeń, a od razu biorą się za wypisywanie mandatu, odpowiada: „W sytuacji, kiedy policjanci podejmują interwencję wobec osoby, która uparcie twierdzi, że może robić wszystko w danym miejscu, trudno mówić o pouczeniu. Stosuje się je w wyjątkowych okolicznościach”.

„Czas na pouczenie już minął” – mówi.

Sypią się kary

Za złamanie obostrzeń można dostać nawet 30 tys. zł kary. I tak np. młoda mieszkanka Krakowa zapłaci 10 tys. zł za złamanie zasad kwarantanny domowej i dwukrotne wyjście z domu.

Tymczasem w woj. warmińsko-mazurskim policja za złamanie kwarantanny ukarała 28-latka grzywną w wysokości 25 tys. zł.

10 tys. zł zapłaci proboszcz parafii w Sromowcach Wyżnych w Małopolsce. To kara za przekroczenie dopuszczalnej liczby wiernych podczas mszy świętej. Limit dopuszcza pięć osób – w kościele było ponad 60.

Z kolei ośmiu mieszkańcom Gdańska, którzy złamali zakaz kwarantanny lub gromadzenia się, powiatowy inspektor sanitarny nałożył kary od trzech do pięciu tys. zł. Łączna wysokość nałożonych sankcji wyniosła 34 tys. zł.

Działania KGP

Rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka informuje, że policja ostatniej dobry sprawdziła 133 tys. osób na kwarantannie, odnotowując 290 uchybień kwalifikujących się do wymierzenia wysokiej grzywny. Od początku epidemii funkcjonariusze dokonali ponad 2,7 mln sprawdzeń.

Rzecznik KGP relacjonuje, że minionej doby w ok. 40 przypadkach do funkcjonariuszy zwrócono się o pomoc w zrobieniu zakupów, wyniesieniu śmieci lub w innych tego typu czynnościach.

Policjanci skontrolowali też prawie 70 tys. pojazdów komunikacji zbiorowej. „Należy pochwalić głównie kierowców autobusów komunikacji miejskiej i motorniczych za skuteczne egzekwowanie przepisów, gdyż bardzo rzadko, wręcz sporadycznie, ujawniane są uchybienia” – zaznacza rzecznik.

„Codziennie angażujemy do działań prewencyjnych, mając na celu egzekwowanie obecnie obowiązujących ograniczeń, aby nie obciążać systemu opieki zdrowotnej, aż ok. 25 tys. funkcjonariuszy – policjantów wspieranych przez funkcjonariuszy straży miejskich oraz żołnierzy, głównie z Żandarmerii Wojskowej. Tym służbom dziękujemy za wsparcie” – podkreśla insp. Ciarka.

„Wspierajmy się”

Policjanci apelują o rozsądek i odpowiedzialność. „Zostańmy w domu dla naszego wspólnego dobra” – dodaje rzecznik KGP.

W imieniu kierownictwa polskiej policji i policjantów rzecznik złożył Polakom wielkanocne życzenia zdrowia, spokoju i cierpliwości, które „w obecnej chwili zyskały jeszcze bardziej na wartości”. „Wspierajmy się, bądźmy dla siebie wzajemnie wyrozumiali, jesteśmy z wszystkimi Polakami” – dodaje insp. Ciarka.
Źródło info i foto: interia.pl

Hrubieszów: Pijany wjechał ciągnikiem w ścianę marketu

36-letni nietrzeźwy kierowca wjechał ciągnikiem w ścianę jednego z marketów w Hrubieszowie (woj. lubelskie). Miał już wcześniej sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, grożą mu surowe konsekwencje.

Do zdarzenia doszło w czwartek późnym wieczorem. Policja w Hrubieszowie została powiadomiona, że w ścianę jednego z marketów wjechał ciągnik rolniczy. Na szczęście w momencie wypadku dyskont ten był już zamknięty i nie było w nim ludzi. Na miejscu okazało się, że kierowca ciągnika ma 0,6 promila alkoholu w organizmie. Co więcej nie miał on też uprawnień do jego prowadzenia w związku z orzeczonym wcześniej sądowym zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych do 2021 roku.

– Kierowca twierdził, że wjechał w ścianę, gdyż wcześniej zgasł mu silnik i nie mógł zapanować nad pojazdem – powiedziała Wirtualnej Polsce asp.sztab. Edyta Krystkowiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie.

Pogotowie, które przyjechało na miejsce udzieliło pomocy kierowcy ciągnika. Nieoficjalnie z relacji świadków wynika, że tuż przed wypadkiem mógł on mieć atak padaczki. Policja wyjaśnia wszelkie okoliczności tego zdarzenia. 36-letni stanie przed sądem i będzie odpowiadał za kierowanie ciągnikiem bez uprawnień, po pijanemu, a także za uszkodzenie ściany budynku.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci urządzili sobie grilla w czasie kwarantanny. Jakie kary ich czekają?

Na każdym kroku jesteśmy proszeni o pozostanie w domach. Niestety, nie wszyscy się do tego stosują. Nawet osoby, które powinny świecić przykładem łamią prawo. Ośmiu policjantów z Poznania urządziło sobie grilla nad jeziorem. Czekają ich srogie kary!

Policjanci powinni dawać przykład innym. Niestety, w tym przypadku było inaczej. W niedzielę (7 kwietnia) ośmiu funkcjonariuszy drogówki spotkało się nad jeziorem Maltańskim w Poznaniu i urządziło sobie grilla.

Wszyscy funkcjonariusze pracują w wydziale ruchu drogowego i w niedzielne popołudnie opuścili swoje rejony służbowe, aby spotkać się w miejskim zieleńcu na Malcie. Policjanci zostali ukarani mandatami w wysokości 500 złotych, ale to nie koniec.

– Wszyscy mają wszczęte postępowania dyscyplinarne za naruszenie procedur służbowych. Kary będą surowe – przekazał mł. insp. Andrzej Borowiak.

Policjantom grozi wydalenie ze służby. Mieli oni różny staż pracy – służyli w policji od 2 do 9 lat.
Źródło info i foto: se.pl

Nowy Targ: Impreza urodzinowa w czasie epidemii

W powiecie nowotarskim w okresie epidemii spadła liczba zdarzeń drogowych, natomiast liczba interwencji domowych jest na porównywalnym poziomie. Większość tych interwencji związana jest głównie ze spożywaniem alkoholu. Przypominamy o zakazie towarzyskich spotkań, który dotyczy także imprez organizowanych w miejscu zamieszkania.

W sobotę po godzinie 1.00 w nocy, pomimo późnej pory w jednym z mieszkań na terenie Nowego Targu na dobre trwała impreza. Głośną muzykę i krzyki słychać już było na klatce schodowej. Policjanci zapukali do drzwi, które otworzyła mieszkająca tam kobieta i oświadczyła, że wspólnie z koleżanką zorganizowały swoim synom imprezę urodzinową, na którą zaprosiły kilku bliskich znajomych. Wśród obecnych w większości były to osoby pełnoletnie w wieku 18 i 19 lat oraz jedna 17-latka. Dziewczyna z uwagi na to, że spożywała alkohol została przekazana pod opiekę rodzicom. Pozostałe osoby wróciły do swoich domów, a impreza zakończyła się.

W związku z zakłócaniem spoczynku nocnego zostaną przeprowadzone czynności w sprawie wykroczenia z art. 51 kw za co organizatorowi imprezy grozi kara grzywny do 5 tys. zł. Informacja zostanie przekazana również do służb sanitarnych, które mogą w przypadkach niestosowania się do zakazów lub ograniczeń nałożyć karę pieniężną w wysokości do 30 tys. zł.

Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. (§ 14 ust. 1 pkt 2) zakazano bowiem organizowania imprez spotkań, niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi (w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje się we wspólnym pożyciu. Zakaz obowiązuje do 11 kwietnia br.

Przypominamy, że osoby, które lekkomyślnie naruszają obostrzenia obowiązujące w związku z epidemią koronawirusa, ryzykują zdrowiem, a nawet życiem nie tylko swoim, ale i innych osób. Wszyscy, którzy umyślnie nie stosują się do przepisów obowiązujących w związku z epidemią, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi.
Źródło info i foto: Policja.pl

Tylko wczoraj 187 osób w Warszawie złamało zakaz zgromadzeń

Warszawscy policjanci ukarali w poniedziałek mandatami 187 osób łamiących przepisy o zakazie zgromadzeń – poinformował we wtorek podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji. Jak przekazał podkom. Rafał Retmaniak z KSP, od 24 marca policjanci ponad 1089 razy podejmowali czynności wobec osób łamiących przepisy o zakazie zgromadzeń.

„Nałożono 833 mandatów karnych. W pozostałych przypadkach kierowane są wnioski o ukaranie do sądu. Ostatnia doba to 24 kolejne informacje przekazane do Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W sumie takich informacji przekazano już 212. W tych przypadkach mogą być zastosowane jeszcze surowsze kary administracyjne” – podał podkom. Rafał Retmaniak.

Zaznaczył, że tylko w poniedziałek mandatami ukarano 187 osób. „Z tego samego artykułu, w związku z odmową przyjęcia mandatów, do sądu skierowane są kolejne 42 wnioski o ukaranie” – poinformował policjant.

Wysokie kary dla łamiących zakazy

Dodał, że działania policji wspiera kilkuset żołnierzy i funkcjonariuszy straży miejskiej. Patrole można spotkać we wszystkich dzielnicach Warszawy.

Kara, która może być nałożona na osobę łamiącą obejmującą ją kwarantannę, a także na osoby, które nie przestrzegają ograniczeń dotyczących przemieszczania się i zgromadzeń w miejscu publicznym, może wynosić nawet 30 tys. zł. Z kolei osobom, które – mając świadomość zakażenia koronawirusem – narażają na to zakażenie innych, grozi do pięciu lat więzienia, a w przypadku narażenia wielu osób – do 10 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tysiące Włochów z karami za łamanie zakazów podczas pandemii koronawirusa

We Włoszech sypią się mandaty za złamanie przepisów o walce z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Chodzi przede wszystkim o zakaz wychodzenia z domu bez uzasadnionego powodu. Tylko w piątek ukarano 8 tys. Włochów. Choć Włochy są jednym z krajów, w których przypadków koronawirusa i zmarłych z powodu COVID-19 jest najwięcej, to nie wszyscy mieszkańcy przestrzegają przepisów. Służby apelują, ale również wystawiają mandaty. 173 tysiące osób ukarano dotąd we Włoszech za złamanie przepisów o walce z epidemią – podało w sobotę włoskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Tylko w piątek skontrolowanych zostało w całym kraju prawie 255 tysięcy osób i 93 tysiące placówek handlowych. Kary za łamanie zakazu przemieszczania się otrzymało jednego dnia ponad 8 tysięcy osób – podaje PAP w serwisie poświęconym koronawirusowi. Ukarani muszą zapłacić od 400 do 3 tys. euro.

Włoski resort zdrowia poinformował, że 30 osób zostało ukaranych za naruszenie zasad kwarantanny. Ich sprawami zajmą się sądy. Za stworzenia zagrożenia dla zdrowia publicznego grozi kara nawet czterech lat więzienia. Włoskie MSW poinformowało też, że od wprowadzenia restrykcyjnych przepisów, czyli od 11 marca, służby przeprowadziły 4,6 miliona kontroli.
Źródło info i foto: wp.pl

Złamali zasady kwarantanny. Zapłacą kary

Dwie decyzje o nałożeniu kar w wysokości po 5 tys. zł zostały wydane przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Świebodzinie (Lubuskie) w związku z ujawnionymi przez policję przypadkami niestosowania się do obowiązkowej kwarantanny – poinformował w sobotę rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

– Ukaranych zostało dwóch 48-latków. Oby te przypadki nieodpowiedzialności były ostatnimi jakie zostały odnotowane przez lubuskich stróżów prawa, którzy każdego dnia weryfikują tysiące osób objętych obowiązkiem kwarantanny – powiedział rzecznik.

Jeden z ukaranych mimo zakazu wychodził z mieszkania. Za pierwszym razem podczas rozmowy z policjantami oświadczył, że „na chwilę wyszedł i zaraz będzie”. Funkcjonariusze pouczyli go o grożących konsekwencjach i wezwali do przebywania w domu. Podczas drugiej kontroli tego samego dnia, policjanci ponownie nie zastali 48-latka. Tym razem tłumaczył, że wybrał się do Świebodzina, „bo ma swoje sprawy i go nie interesuje ta kwarantanna”.

Drugi z ukaranych mężczyzn również ma 48 lat i także jest mieszkańcem powiatu świebodzińskiego. Po powrocie z zagranicy został skierowany na obowiązkową kwarantannę. Zignorował jednak te polecenie i udał się na Śląsk. Do domu wrócił dopiero w ostatnim dniu kwarantanny.\\\

Maludy przypomniał, że policjanci regularnie sprawdzają osoby objęte kwarantanną oraz kontrolują parki, skwery, rejony sklepów czy osiedla mieszkalne, sprawdzając czy nie dochodzi do grupowania się mieszkańców.

– Wobec osób, które łamią przepisy, są wyciągane konsekwencje w postaci wysokich kar administracyjnych lub składane są wnioski o ukaranie do sądu. Przypominamy, że celem wprowadzonych ograniczeń jest dobro nas wszystkich – zaznaczył rzecznik.

Według danych lubuskiej policji w regionie kwarantanną objętych jest ok. 4 tys. osób. Do tej pory policja wystąpiła o ukaranie 545 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci sprawdzili ponad 130 tys. osób przebywających na kwarantannie. Prawie połowa złamała zasady

Ostatniej doby policjanci w całym kraju skontrolowali ponad 130 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie; w ok. 600 przypadkach stwierdzono uchybienia kwalifikujące się do ukarania – poinformował w piątek rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka. Z informacji przekazanej przez KGP wynika, że ostatniej doby policjanci sprawdzili ponad 130 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie. Ciarka zaznaczył, że podczas kontroli, w około 600 przypadkach policjanci stwierdzili uchybienia, które w ocenie funkcjonariuszy kwalifikują się do ukarania.

Przypomniał, że obecnie funkcjonariusze nie prowadzą już kontroli polegających na codziennym sprawdzaniu osób objętych kwarantanną, a tzw. kontrole wyrywkowe, co oznacza, że w niektórych przypadkach mogą sprawdzić te same osoby nawet kilka razy dziennie.

– Osoby poddane kwarantannie będziemy kontrolować w wybranych przez nas porach, bez zapowiedzi, nie tyle już codziennie każdą osobę, co wyrywkowo, ale nawet kilka razy dziennie te same rodziny”- zaznaczył insp. Mariusz Ciarka

Ona otworzyła salon fryzjerski, on chciał odwiedzić kolegę

Kilkaset złotych mandatu musiała zapłacić właścicielka otwartego wbrew nowym obostrzeniom zakładu fryzjerskiego. Podobne kary dostali mężczyźni, którzy zebrali się w kilkuosobowej grupie w centrum Gdańska i nie reagowali na prośby policjantów, by się rozejść. Gdańscy policjanci otrzymali m.in. sygnał o otwartym salonie fryzjerskim. Kobietę ukarano mandatem w wysokości 500 zł. Mandatem karnym w wysokości 500 zł został również ukarany mężczyzna, który mimo wydanej wobec niego decyzji o objęciu go kwarantanną, wyszedł ze swojego mieszkania po to, aby odwiedzić kolegę.

W ciągu 14 dni złamał kwarantannę 3 razy

Jak powiedział sierż. Andrzej Jurkun z policji w Olsztynie, dwa przypadki złamania przez 51-latka obowiązującej go kwarantanny ujawniono w trakcie policyjnej kontroli, a o kolejnym takim zdarzeniu funkcjonariusze „zostali poinformowani”.

– Za pierwszym razem podczas kontroli okazało się, że mężczyzna opuścił miejsce izolacji i wyszedł na spacer. Kilka dni później był widziany w pobliżu swojego bloku. Trzeci raz opuścił mieszkanie ostatniego dnia kwarantanny domowej, tym razem wyszedł do pobliskiego sklepu po papierosy – wyjaśnił. We wszystkich tych przypadkach policja sporządziła stosowną dokumentację i skierowała trzy wnioski do sądu o ukaranie 51-latka za nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów.

Ukarani za siedzenie na parapecie

Pomimo obowiązującego ograniczenia wychodzenia z domu, trzech mężczyzna z Opola Lubelskiego urządziło sobie w środę spotkanie towarzyskie. Policjanci patrolujący ulice miasta wypatrzyli ich w momencie, kiedy siedzieli na parapecie jednego z budynków w centrum.

60-latek i dwóch 56-latków przekonywali funkcjonariuszy, że ich przepisy o konieczności zachowania zasad bezpieczeństwa w stanie epidemii nie dotyczą. Twierdzili, że mają prawo się spotykać. Po niespełna godzinie okazało się, że jeden z mężczyzn nadal nie opuścił miejsca, w którym spotkał mundurowych. Dopiero kolejny wniosek o ukaranie skłonił 60–latka do tego, by przestrzegać przepisów.

Ma zapłacić ponad 5 tys. zł za to, że chciała posprzątać klatkę schodową

Kobieta będzie musiała zapłacić ponad 5 tys. zł grzywny.- To pierwszy tego typu wyrok nie tylko w Chełmie, ale w całym powiecie – mówiła w rozmowie z „Radiem Lublin” oficer prasowy chełmskiej policji Ewa Czyż.

– 51-letnia chełmianka, zobowiązana decyzją służb sanitarnych do pozostania w domu, z uwagi na kwarantannę, która została na nią nałożona, wyszła z mieszkania. W budynku wielorodzinnym myła klatkę schodową – dodała. Zaobserwowały to osoby postronne i powiadomiły dyżurnego. Sytuacja zakończyła się wszczęciem czynności wyjaśniającej, a także skierowaniem wniosku o ukaranie. Kobieta została również obciążona kosztami postępowania sądowego.

Muszą się liczyć z surowymi konsekwencjami

Policja ostrzega, że osoby, które naruszają prawo i unikają kwarantanny muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami, podobnie jak osoby gromadzące się w większej liczbie niż dwie, czy naruszające nakazy i zakazy w zakresie przemieszczania się. Rzecznik policji dodał, że na ulicach można zobaczyć więcej policjantów pełniących służbę z funkcjonariuszami innych służb, „którzy bezwzględnie egzekwują przepisy dotyczące ograniczenia w przemieszczaniu się”.

Grzywna od 5 do 30 tys. zł

– W rażących sytuacjach informujemy inspekcję sanitarną, której inspektorzy w trybie decyzji administracyjnej z rygorem natychmiastowej wykonalności nakładają grzywny od 5 do 30 tys. zł – podkreślił insp. Mariusz Ciarka.

Kwarantanna nakładana jest na osoby zdrowe, które miały styczność z osobami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie koronawirusem. Trwa 14 dni. W jej czasie nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania. Policjanci ostatniej doby otrzymali również ponad 70 próśb o pomoc w sprawie zakupu żywności, wyniesienia śmieci z domu, czy wysłania przesyłki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl