Zbigniew Ziobro o zabójstwie 10-latki: „Tej bestii należy się najsurowszy wymiar kary”

– Zatrzymanie mordercy 10-letniej dziewczynki z Dolnego Śląska to kwestia czasu; za ogromną krzywdę dziecka należy się tej bestii najsurowszy wymiar kary – powiedział w sobotę minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Jak poinformowała w piątek prokuratura w Świdnicy, przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki były rany kłute klatki piersiowej i szyi; zbrodnia miała podłoże seksualne. Ciało znaleziono w czwartek w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny na Dolnym Śląsku.

Minister Ziobro powiedział w sobotę, że dla polskiej prokuratury i policji to sprawa honorowa. – Dopadniemy go. To kwestia czasu. Nad sprawą pracują najlepsi prokuratorzy i policjanci. Dzięki najnowocześniejszej technice i zaangażowaniu specjalistów udało się zabezpieczyć wiele śladów – mówił szef resortu sprawiedliwości i prokurator generalny.

– Za ogromną krzywdę dziewczynki należy się tej bestii najsurowszy wymiar kary. Ubolewam, że jeszcze nie weszło w życie bezwzględne dożywocie, które w miniony piątek z inicjatywy ministerstwa sprawiedliwości uchwalił parlament. To będzie najwyższa kara, jaką będzie można wymierzyć za najcięższe zbrodnie w sytuacji, gdy nie jest możliwe przywrócenie kary śmierci. A to ona w moim przekonaniu byłaby sprawiedliwą zapłatą za tak okrutny mord na niewinnej dziewczynce – podkreślił.
Źródło info i foto: TVP.info

Janusz T., ps. „Krakowiak” po ponad 20 latach aresztu wychodzi na wolność

Janusz T., ps. Krakowiak jeszcze we wtorek wyjdzie na wolność, po ponad 20 latach spędzonych w areszcie – wynika z informacji PAP. Zwolnienie było możliwe po posiedzeniu sądu, który połączył wszystkie dotychczasowe wyroki skazujące T. w jeden – 15 lat więzienia.

Rzecznicy sądów, z którymi rozmawiała PAP, wskazywali, że okres odbywania kary przez T. upływał w październiku 2021 r. Jednak we wtorek katowicki sąd na wniosek skazanego połączył mu wszystkie 14 wyroków skazujących w jeden i wymierzył łączną karę 15 lat pozbawienia wolności. Sąd wydał zarazem nakaz natychmiastowego zwolnienia T. Według informacji z dwóch niezależnych źródeł Janusz T. jeszcze we wtorek opuści areszt w Tarnowskich Górach. Po południu trwały jeszcze związane z tym procedury.

Janusz T. został aresztowany w styczniu 1999 r., wraz z kilkudziesięcioma członkami jego gangu. Ostatni wyrok skazujący prawomocnie „Krakowiaka” na 15 lat więzienia zapadł w kwietniu br. przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach, w głównym procesie jego grupy. Część stawianych mu i 9 innym oskarżonym poważnych zarzutów będzie musiał jednak rozpoznać ponownie sąd I instancji. Sąd Apelacyjny rozpoznawał odwołania od orzeczenia sądu okręgowego z 2016 r., który wymierzył „Krakowiakowi” karę 25 lat więzienia. Sąd zarazem uchylił Januszowi T. areszt, w którym był od stycznia 1999 r.

Sąd Apelacyjny nie miał wątpliwości, że grupa dowodzona przez „Krakowiaka” istniała i ma na koncie wiele przestępstw. W głównym procesie oskarżeni odpowiadali za kilkadziesiąt czynów, m.in. zabójstwa, rozboje, handel bronią i narkotykami. Pierwszy proces w tej sprawie ruszył w 2001 r. Wówczas na ławie oskarżonych zasiadało 36 osób, większość z nich została już wcześniej prawomocnie osądzona. Część poprzedniego wyroku, z 2008 r., dotyczącą najpoważniejszych czynów, już raz uchylił sąd apelacyjny, nakazując sądowi okręgowemu powtórzenie procesu.

Zdaniem prokuratury kierowany przez „Krakowiaka” związek przestępczy należał do najgroźniejszych grup przestępczych w Polsce. Działał od 1991 do 1999 roku, głównie na południu kraju. Według śledczych i sądu gang miał ustaloną strukturę i hierarchię z niekwestionowanym przywódcą oraz z „organami” wyznaczonymi do poszczególnych zadań. Grupę udało się rozbić m.in. dzięki zeznaniom świadków koronnych. Ich wiarygodność podczas całego procesu kwestionowała obrona i sami oskarżeni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tomasz S. wjechał w bramę Pałacu Prezydenckiego. Nie będzie kary, jest niepoczytalny

Mężczyzna, który staranował samochodem bramę Pałacu Prezydenckiego, nie poniesie za to kary – pisze „Rzeczpospolita”. Według gazety biegli orzekli, że był on niepoczytalny. Jak ocenia dziennik, ekspertyza biegłych psychiatrów, którzy na zlecenie warszawskiej prokuratury zbadali 36-latka, nie pozostawia wątpliwości.

„Wynika z niej, że Tomasz S. z powodu choroby psychicznej miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem” – powiedział Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodaje, jednocześnie biegli ocenili, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez S. czynu o znacznej społecznej szkodliwości” – dlatego musi on być leczony w warunkach szpitalnych.

„W związku z tym 4 czerwca prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Śródmieścia wniosek o zastosowanie wobec Tomasza S. środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym” – dodaje prok. Łapczyński.
Źródło info i foto: TVP.info

Sejm przyjął projekt zmian kodeksu karnego ws. pedofilii

PiS wycofał się z podwyższenia wieku legalnego rozpoczęcia inicjacji seksualnej, ale resztę drakońskich zmian w kodeksie karnym zachował. – Są absurdalne – uważa wielu specjalistów.

Prace nad fundamentalną zmianą kodeksu karnego zajęły posłom niespełna dwa dni. Liczący 40 stron projekt wpłynął do Sejmu we wtorek, w środę po godz. 21 było już po pierwszym czytaniu. W czwartek marszałek Marek Kuchciński szybko zorganizował drugie i trzecie czytanie.

Podczas trzeciego czytania poseł Sławomir Nitras (PO), który schodził z mównicy, próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki, symbolizujące ofiary księży pedofilów. Do przekazania jednak nie doszło, bo Ryszard Terlecki, siedzący obok Kaczyńskiego, rzucił je na podłogę. Nitras podniósł buciki, ale Kaczyński ostatecznie ich nie dostał. Na odsiecz prezesowi przybiegli m.in. Marek Suski i Patryk Jaki, którzy zastawili siedzącego Kaczyńskiego.

Posłowie PO tuż przed głosowaniem wnieśli na salę sejmową transparenty, czytamy na nich „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”. Ustawa została przyjęta przed godz. 22. Głosowało 269 posłów, za było 263, przeciw trzech, wstrzymało się również trzech. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Opozycja na próżno wzywała do przerwania obrad. – Pod pozorem walki z pedofilią PiS wprowadza przepisy prowadzące do państwa policyjnego – protestował poseł Nowoczesnej Mirosław Suchoń, ale jego wniosek przepadł.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Nawet 30 lat pozbawienia wolności za pedofilię. Zmiany w kodeksie karnym

Rada ministrów przyjęła dzisiaj nowelizację kodeksu karnego, zakładającą m.in. podniesienie górnej granicy kar dla niektórych przestępstw z 25 do 30 lat pozbawienia wolności. Jednym z nich ma być seksualne wykorzystanie nieletnich – poinformował sekretarz stanu w KPRT Łukasz Schreiber.

„Na Radzie Ministrów przyjęliśmy obszerną nowelizację kodeksu karnego, która zakłada podwyższenie górnej granicy kar z 25 do 30 lat. Tak zgodnie z zapowiedzią Prezesa PiS będzie w stosunku do pedofilii” – napisał Schreiber na Twitterze.
Źródło info i foto: onet.pl

Kanadyjczyk skazany na śmierć w Chinach. Kara za produkcję i sprzedaż ponad 63 kilogramów metamfetaminy

Sąd w mieście Jiangmen na południu Chin skazał na karę śmierci dwie osoby – Kanadyjczyka i Chińczyka – za produkcję i sprzedaż ponad 63 kilogramów metamfetaminy – podał państwowy chiński dziennik „Global Times”.

Chińska gazeta napisała, że skazanie Kanadyjczyka i Chińczyka jest związane z dużą międzynarodową sprawą, w ramach której aresztowano 11 osób i wymierzono „różne wyroki” – w tym karę śmierci w zawieszeniu i dożywocie – również jednemu obywatelowi USA i czterem obywatelom Meksyku.

Według sądu, Chińczyk i Kanadyjczyk „zorganizowali i nadzorowali” działalność grupy, w związku z czym wymierzono im najwyższą karę. „Ilości narkotyków, jakie produkowali i sprzedawali, były wyjątkowo duże, a popełnione przez nich przestępstwa były bardzo poważne” – napisał „Global Times”, cytując orzeczenie sądu.

W sprawie skazano również na kary więzienia kilka innych osób, głównie obywateli Chin, którzy odgrywali drugorzędną rolę w procederze.

Skazani mogą się odwołać do sądu wyższej instancji w Kantonie – stolicy prowincji Guangdong, gdzie leży Jiangmen.

Wzrost napięcia w relacjach Chiny-kanada

Relacje chińsko-kanadyjskie pogorszyły się, gdy w grudniu 2018 r. w Vancouver aresztowano wiceprezes chińskiej firmy telekomunikacyjnej Huawei, Meng Wanzhou. Została ona zatrzymana na wniosek władz USA, które oskarżają ją o oszustwa związane z łamaniem sankcji przeciw Iranowi i domagają się jej ekstradycji.

Po aresztowaniu Meng w Chinach aresztowano dwóch obywateli Kanady – biznesmena i byłego dyplomatę – których oskarżono o kradzież tajemnic państwowych. Chiński sąd zmienił również wyrok w sprawie innego Kanadyjczyka, skazanego wcześniej na 15 lat więzienia za przemyt narkotyków, na karę śmierci.

Chińskie i kanadyjskie władze nie wiązały oficjalnie aresztowania Kanadyjczyków ani zmiany wyroku ze sprawę Meng Wanzhou. Wielu komentatorów oceniało jednak, że jest to ze strony Pekinu próba wywarcia presji na Ottawę, by nie zgodziła się na ekstradycję Meng do USA, gdzie grozi jej wieloletnie więzienie.
Źródło info i foto: interia.pl

Większość Polaków jest za zaostrzeniem kar dla przestępców

Ponad 54 proc. Polaków uważa, że należy zaostrzyć przepisy prawa karnego, aby ograniczyć poziom przestępczości w naszym kraju – wynika z badań przeprowadzonych przez Kantar Public. Według respondentów kary powinny być zaostrzone szczególnie za najcięższe przestępstwa.

Zdaniem 77 proc. ankietowanych zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z np. porwaniem, gwałtem lub rozbojem powinno być karane wyłącznie dożywotnim więzieniem. Polska Agencja Prasowa dotarła do wyników badań opinii Polaków na temat zaostrzenia polityki karnej przeprowadzonych przez Kantar Public dla Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Polacy chcą zaostrzenia polityki karnej

Z badań wynika, że większość Polaków wyraźnie dostrzega potrzebę zaostrzenia polityki karnej. Ponad połowa ankietowanych – 54 proc. – wyraziło przekonanie, że ograniczenie przestępczości jest możliwe, jeśli przepisy prawa karnego będą surowsze niż obecnie. Przeciwnego zdania jest 31 proc. badanych – ich zdaniem obecne kary są wystarczające, jeśli będą konsekwentnie stosowane. Z kolei 15 proc. respondentów nie sprecyzowało swojej opinii w kwestii zaostrzenia polityki karnej w Polsce.

W największym stopniu za potrzebą zaostrzenia przepisów karnych opowiadają się osoby między 30 a 69 rokiem życia oraz mieszkańcy miast powyżej 500 tys. mieszkańców, w których za zaostrzeniem prawa karnego opowiedziało się 64 proc. badanych.

Z sondażu wynika też, że niemal połowa – 47 proc. – Polaków opowiada się za zaostrzeniem przepisów tylko w przypadku najcięższych czynów. Z kolei 32 proc. badanych opowiedziało się za potrzebą zaostrzenia kar za wszystkie przestępstwa. Jedynie 4 proc. respondentów chce zaostrzenia kar wyłącznie za drobniejsze przestępstwa.

Zgodnie z wynikami badań, 77 proc. ankietowanych chce, aby za zabicie człowieka ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem lub w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie lub zabicie więcej niż jednej osoby jednym czynem groziła wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności – 34 proc. zdecydowanie zgodziło się z takim poglądem, zaś 43 proc. raczej się zgodziło. Natomiast tylko łącznie 9 proc. ankietowanych nie zgodziło się z tym rozwiązaniem.

Według obecnych przepisów za zabicie człowieka np. ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności od 12 do 25 lat lub kara dożywotniego więzienia.

Za jakie przestępstwa powinny być surowsze kary?

Badani zostali również poproszeni o wskazanie konkretnych rodzajów przestępstw, za które powinno się karać surowiej niż obecnie. 81 proc. respondentów opowiedziało się za surowszym karaniem gwałcicieli, 79 proc. badanych chce zaostrzenia kar za zabójstwa umyślne, a 76 proc. ankietowanych jest za surowszymi karami za oszustwa na wielomilionowe straty.

Ponadto 75 proc. badanych chce zaostrzenia kar za przestępstwa związane z lichwą, a 66 proc. ankietowanych jest za surowszym karaniem sprawców rozbojów.

Ankietowani wyrazili też opinię ws. rozwiązania przewidującego sumowanie kar za przestępstwa, które obowiązuje m.in. w USA. Zdaniem 61 proc. badanych kary za popełnione przestępstwa powinny się sumować. Z kolei według 22 proc. ankietowanych funkcjonujące obecnie rozwiązanie górnej granicy kar, jak za pojedyncze przestępstwo, powinno zostać zachowane.

W badaniu zapytano również o wymiar kary w odniesieniu do przykładowej, hipotetycznej sytuacji, w której 21-letni poprzednio niekarany mężczyzna bierze udział w pobiciu i nożem powoduje ciężkie obrażenia u innej osoby. Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uznała, że w takim przypadku powinno mu zostać wymierzone bezwzględne pozbawienie wolności, zaś po 16 proc. opowiedziało się albo za ograniczeniem wolności w postaci pracy na cele społeczne, albo za karą więzienia w zawieszeniu. Tylko 3 proc. badanych chciało w takim przypadku kary grzywny, zaś 14 proc. ankietowanych nie sprecyzowało opinii w tej kwestii.

Spośród badanych, którzy optowali za bezwzględnym więzieniem dla 21-latka – najwięcej (16 proc.) uznało, iż powinna być to kara w przedziale 6-10 lat więzienia, 12 proc. opowiedziało się za karą 5 lat więzienia, a 10 proc. za karą dożywocia.

Surowość respondentów w odniesieniu do tego hipotetycznego sprawcy wzrastała, gdyby okazało się, iż byłby on już wcześniej karany za podobne przestępstwo. Wówczas 67 proc. pytanych uznało, iż właściwą karą dla sprawcy jest bezwzględne pozbawienie wolności, a spośród nich 17 proc. uważało, iż powinno to być dożywotnie więzienie, zaś 13 proc., że kara w przedziale 6-10 lat.

Badanie przeprowadzono w ramach badania Omnibus, w dniach od 8 do 13 lutego 2019 r. na grupie 1015 Polaków w wieku powyżej 14 roku życia techniką wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci rozbili grupę oszustów. Poszkodowanych może być nawet 1800 osób

Dolnośląscy policjanci rozbili grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o oszustwa na dużą skalę. W wyniku przestępczego procederu pokrzywdzonych zostało blisko 1800 osób, które poprzez zawarcie umów z działająca spółką zostały wprowadzone w błąd i doprowadzone do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości blisko 13 mln złotych. Zatrzymanych w tej sprawie zostało już 17 osób, którym za popełnione przestępstwa może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziałów do walki z Przestępczością Gospodarczą i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze rozbili grupę przestępczą dokonującą oszustw na duża skalę. Policjanci zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego kolejne dwie osoby pełniące funkcje kierownicze w spółce i powiązanych z nią podmiotach. Do chwili obecnej w tej sprawie zatrzymanych zostało już 17 osób.

Jak ustalili prowadzący postępowanie policjanci, członkowie grupy w latach 2016/2017 oferowali swoim klientom świadczenie różnego rodzaju usług. Były to usługi skierowane głównie do osób starszych tj. pomoc w czynnościach dnia codziennego, pośrednictwo w uzyskaniu pomocy medycznej lub usługi remontowe. Pokrzywdzeni w trakcie rozmów byli wprowadzani w błąd co do podpisywanych dokumentów i zawieranych umów. Zaciągnięte zobowiązania dotyczyły okresu kilku lat, a miesięczne kwoty za usługi wynosiły nawet kilkaset złotych. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy przez prowadzących postępowanie wskazuje, że poszkodowanych w wyniku oszustwa może być prawie 1800 osób z całego kraju. Jak ustalili śledczy łączna kwota zaciągniętych zobowiązań szacowana jest na kwotę blisko 13 milionów złotych.

Do chwili obecnej zarzuty popełnienia szeregu oszustw, a także udziału w grupie przestępczej usłyszało już 17 osób. Wśród nich są m. in. właściciele spółki, kurierzy, telemarketerzy i osoby oferujące klientom produkty, które to doprowadziły pokrzywdzonych do podpisanie niekorzystnych dla nich umów. Wobec 3 z zatrzymanych dotychczas osób sąd podjął decyzję o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. a za popełnione przestępstwa grozić może im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Marek Falenta chce uniknąć polskiego więzienia

Obrońca zatrzymanego w Hiszpanii biznesmena Marka Falenty twierdzi, że jego klientowi może grozić niebezpieczeństwo w polskim zakładzie karnym. Zanim Falenta zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, hiszpański sąd sprawdzi, czy obawy biznesmena są uzasadnione.

Przed tygodniem, po dwóch miesiącach unikania stawienia się w więzieniu, Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii. Polskie władze od razu zapowiedziały, że zwrócą się o przekazanie Marka Falenty do Polski, aby mógł tutaj odbyć karę pozbawienia wolności.

– Nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Otrzymaliśmy ewidentne ostrzeżenie, że grozi mu niebezpieczeństwo w zakładzie karnym – powiedział w rozmowie z dziennikiem adwokat Marek Małecki. Hiszpański sąd będzie teraz analizować, czy obawy Falenty są uzasadnione. Jeśli uzna, że tak, może wstrzymać wydanie biznesmena Polsce.

Zatrzymanie Marka Falenty

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji 5 kwietnia. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji mówił, że mężczyzna był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

– Miejsce jego pobytu wskazali polscy policjanci, którzy są na miejscu. Poprosiliśmy kolegów z policji hiszpańskiej, aby wraz z polskimi funkcjonariuszami dokonali zatrzymania – mówił rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdańsk: Sąd skazał dwóch mężczyzn za zabójstwo przedsiębiorcy z Pomorza

Kary dożywotniego więzienia orzekł poniedziałek Sąd Okręgowy w Gdańsku wobec dwóch mężczyzn oskarżonych o zabójstwo w 2014 r. przedsiębiorcy z Pomorza; mężczyznę pogrzebano żywcem. Motywem mordu była chęć zatuszowania fałszywej umowy, w efekcie której chciano przejąć wart ok. miliona złotych majątek ofiary. – Właśnie za takie czyny i takim osobom należy orzec tego rodzaju kary – argumentowano.

Jak ustaliła prokuratura, motywem mordu była chęć zatuszowania fałszywej umowy, w efekcie której chciano przejąć wart ok. miliona złotych majątek ofiary.

– Sąd orzekł karą najsurowszą, przewidzianą w polskim prawie. Sąd bardzo długo nad tym się zastanawiał. Oczywiście jest to kara, która dożywotnio wyklucza człowieka z normalnego życia. Jednak ogrom zbrodni, której dopuścili się oskarżeni przemawiał za tym. Właśnie za takie czyny i takim osobom należy orzec tego rodzaju kary – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Radomir Boguszewski.

Podkreślił, że obaj oskarżeni – Michał S. i Krzysztof M. – działając „w sposób zaplanowany, celowy dokonali w sposób bardzo brutalny pobicia i w efekcie zabicia pokrzywdzonego”.

– Zakopali żywcem w dole człowieka, przysypali wapnem, następnie piachem. Jak wynika z wyjaśnień Krzysztofa M., Michał S. miał sobie zdawać sprawę z tego, że pokrzywdzony Zbigniew O. jeszcze żyje, kiedy był wrzucany do dołu i stąd jeszcze Michał S. miał wskoczyć do tego dołu i uderzać jeszcze dodatkowo łopatą Zbigniewa O. Z opinii biegłych lekarzy, wynika, że w tchawicy i płucach były drobiny piachu, co ich zdaniem jednoznacznie wskazuje na to, że w momencie zakopywania Zbigniew O. jeszcze żył. Więc pozostaje pytanie, które zadawała w mowie końcowej prokurator, że „jeśli nie oskarżonym, to komu orzec karę dożywotniego więzienia”. I sąd podzielił tutaj wniosek oskarżyciela publicznego – stwierdził sąd.

Podkreślił, że za wymierzeniem kary dożywotniego więzienia przemawiało też to, że obaj oskarżeni wielokrotnie wchodzili już w konflikt z prawem.

Wyrok nie jest prawomocny.

O zabójstwo 57-letniego Zbigniewa O. – mieszkającego w gminie Trąbki Wielkie (Pomorskie) przedsiębiorcy rolnego i właściciela kilku nieruchomości, oskarżeni byli Michał S. i Krzysztof M.; Michał S. dodatkowo odpowiadał za zorganizowanie oszustwa: podstawiona przez niego osoba podała się u notariusza za Zbigniewa O. i przyjęła pożyczkę pod zastaw należącej do O. nieruchomości (ziemia i dom) wartej ok. 980 tys. zł.

Gdy biznesmen zaginął (jego ciało znaleziono ponad rok po zabójstwie), a pożyczka nie została spłacona, nieruchomość przejął Andrzej K. – biznesmen udzielający tego typu pożyczek. K. prokuratura oskarżyła w związku z bezprawnym przywłaszczeniem cudzych praw majątkowych.

W sierpniu 2014 r. rodzina Zbigniewa O. zgłosiła zaginięcie mężczyzny, ale jego los nie był znany do grudnia 2015 r. Wówczas – zatrzymany w innej sprawie – Michał S. wskazał okolice miejscowości Postołowo (Pomorskie), gdzie miały zostać ukryte zwłoki O., a wyszkolony policyjny pies znalazł dokładną lokalizację. Ciało znajdowało się na głębokości półtora metra pod ziemią. Z ustaleń śledztwa wynika, że ofiara została pobita, a następnie – nieprzytomna – zakopana we wcześniej przygotowanym dole.

Biegli medycyny sądowej w swojej opinii orzekli, że przedsiębiorca zmarł w wyniku uduszenia. W trakcie śledztwa ustalono, że to Michał S. zakopał pokrzywdzonego żywcem, dlatego też oskarżono go o dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Natomiast Krzysztofowi M., który zdaniem śledczych za udział w zabójstwie przyjął zapłatę (nie mniej niż 20 tys. zł), zarzucono „działanie w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl