Zlikwidowano nielegalną fabrykę tytoniu. Zabezpieczono towar o wartości 2,3 mln złotych

Funkcjonariusze KAS i CBŚP zlikwidowali nielegalną fabrykę tytoniu w Sierpcu – poinformowała w czwartek Krajowa Administracja Skarbowa. Dodano, że funkcjonariusze zarekwirowali ponad 3 tony tytoniu, o wartości 2,3 mln zł. Funkcjonariusze łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego wraz z policjantami z Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Łodzi i Bielsku Białej skontrolowali prywatną posesję w gminie Sierpc na terenie województwa mazowieckiego.

Kartony wypełnione suszem i maszyna do cięcia liści tytoniu

– Informacje zgromadzone przez służby wskazywały, że może się tam znajdować nielegalna fabryka tytoniu do palenia. Po przeszukaniu budynków gospodarczych na terenie posesji okazało się, że były one specjalnie przygotowane i wygłuszone. Wewnątrz znajdowały się kartony wypełnione suszem tytoniowym i maszyna służąca do cięcia liści tytoniu. Na miejscu zabezpieczono m.in. elementy linii technologicznej do produkcji tytoniu: noże do maszyny, agregat prądotwórczy i kompresor – podała KAS.

Funkcjonariusze KAS i CBŚP zajęli łącznie 3372 kg tytoniu o wartości 2,3 mln zł. KAS szacuję, że gdyby nielegalny tytoń trafił na rynek, straty Skarbu Państwa z tytułu należności podatkowych wyniosłyby blisko 3,5 mln zł.

Funkcjonariusze zatrzymali w tej sprawie trzech obywateli Ukrainy w wieku od 35 do 45 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trójmiejski gang zarobił 10 mln zł na nielegalnych automatach. Operacja KAS

53 automaty do gier o wartości ponad 630 tys. zł znaleźli funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej podczas obławy na organizatorów nielegalnych kasyn na terenie Trójmiasta. Zatrzymano 11 osób zajmujących się tym procederem, w tych trzech liderów grupy. Z ustaleń śledztwa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wynika, że zatrzymana ekipa mogła zarobić nawet ponad 10 mln zł. Działała jak profesjonalna firma, oferując serwis maszyn i dostarczanie nowych w razie przejęcia ich przez KAS.

Gang, rozpracowywany przez funkcjonariuszy Pomorski Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni i gdańską Prokuraturę Okręgowa, działał na terenie Trójmiasta od co najmniej dwóch lat. Przestępcy wyposażyli w automaty kilka wynajętych lokali, w których urządzili nielegalne kasyna. Te przynosiły im ogromne zyski. Z ustaleń śledczych wynika, że ekipa ta zarobiła co najmniej 10 mln zł.

Grupa działała jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Trzej liderzy zajmowali się m.in. załatwianiem automatów i rozdzielaniem zadań w gangu. Ekipa miała swoich inkasentów odpowiadających za uzupełnienie gotówki przeznaczonej na wygrane. Po jakimś czasie opróżniali maszyny z gotówki, którą przekazywali szefom.

Ekipa miała także „serwisantów”, którzy zajmowali się naprawą maszyn lub dostarczaniem ich do lokali, w przypadku, gdy zostały zarekwirowane przez służby.

Przestępcy regularnie rekrutowali pracowników do nielegalnych kasyn. Osoby te były pod stałym nadzorem przestępców. W punktach tych zainstalowano kamery. Lokale z automatami były wynajmowane na podstawione osoby i co jakiś czas zmieniane, aby zminimalizować ryzyko wpadki.

Po zebraniu mocnych dowodów i kilkumiesięcznej inwigilacji przestępców, funkcjonariusze KAS zorganizowali obławę na członków grupy. W Gdańsku i okolicach zatrzymano 11 osób, w tym trzech liderów; przeszukano 20 miejsc: mieszkań i lokali, w których organizowane były nielegalne gry. W quasikasynach zabezpieczono 53 automaty warte ponad 630 tys. zł. W maszynach znajdowało się ponad 63 tys. z w gotówce. Co gorsza, teraz organizatorzy nielegalnych gier będą musieli zapłacić karę – 100 tys. zł za każdą maszynę.

To niejedyne straty rozbitej ekipy. Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. trzy samochody, laptopy, komputery, a nawet telefony oraz 300 tys. zł w gotówce. Śledczy zapowiadają, że pracują już na ustaleniem i zajęciem majątku gangu, zarobionego na nielegalnym hazardzie.

Trzej liderzy usłyszeli zarzuty kierowanie zorganizowaną grupą przestępcą. Siedem osób odpowie za udział w gangu. Podejrzani odpowiedzą ponadto za „nielegalne urządzanie gier na automatach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jeden z zatrzymanych usłyszał zarzut pomocnictwa w przestępstwie. Sąd aresztował trzech liderów grupy. Siedmiu ich podwładnych ma dozory policyjne i zakaz opuszczania kraju. Pięciu musi dodatkowo zapłacić kaucje w wysokości od 5 do 50 tys. zł.

– Śledztwo na charakter rozwojowy, prokurator nie wyklucza postawienia zarzutów także innym osobom biorącym udział w nielegalnym urządzaniu gier na automatach – poinformowała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: TVP.info

Okęcie: 11 kg heroiny w walizkach podróżnego, który przyleciał z Kataru

Ponad 11 kg heroiny o wartości blisko 4,5 mln zł znaleźli w październiku br. funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej i Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Narkotyki znajdowały się w walizkach podróżnego, który przyleciał z Kataru – poinformowała w czwartek KAS.

Krajowa Administracja Skarbowa poinformowała PAP, że w październiku br. funkcjonariusze KAS z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego wraz z funkcjonariuszami Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej skontrolowali bagaże pasażerów samolotu, który do Warszawy przyleciał z Dohy w Katarze.

„Przeszkolone do wykrywania środków odurzających psy służbowe KAS – Loca i Nutka – wskazały walizki należące do jednego z podróżnych lecących tym rejsem. Nie zmylił ich zapach mieszanki egzotycznych przypraw, które podróżny umieścił w walizkach” – podano.

W komunikacie KAS zaznaczono, że bagaż poddano prześwietleniu rentgenowskiemu, które pokazało, że jest w nim podwójne dno, dlatego funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej podjęli decyzję o jego szczegółowej kontroli.

„Na początku zachowywał się spokojnie, jednak gdy się dowiedział, że zabezpieczyliśmy jego bagaż, zaczął się nerwowo zachowywać” – poinformował oficer z pionu operacyjno-śledczego Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Mężczyzna twierdził, że swojego bagażu nie pakował osobiście.

„Po otwarciu obu walizek, pomiędzy ich ściankami, w podwójnych dnach, znaleźli osiem pakietów oklejonych folią i taśmą, zawierających granulat koloru beżowego. W tym samym czasie obywatel Wielkiej Brytanii był poddawany kontroli przez funkcjonariuszy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej” – dodano.

Wstępne badania narkotestem wykazały, że ukryta w bagażu substancja to heroina – potwierdziły to szczegółowe badania w Laboratorium Kryminalistycznym Komendy Głównej Straży Granicznej.

Łącznie, w dwóch walizkach 51-letni obywatel Wielkiej Brytanii przemycał ponad 11 kg heroiny. Z takiej ilości narkotyku, można wyprodukować blisko 25 tysięcy „działek” o szacunkowej wartości blisko 4,5 mln zł.

„Co ciekawe, mężczyzna zapach przemycanego narkotyku próbował zagłuszyć egzotyczną mieszanką przypraw” – dodaje rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej por. SG Dagmara Bielec-Janas. Według niej heroina prawdopodobnie miała trafić na rynek jednego z krajów Unii Europejskiej.

Podróżny został zatrzymany. Sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Za przemyt takiej ilości narkotyków grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.

Dalsze postępowanie w sprawie przemytu prowadzi Placówka Straży Granicznej Warszawa-Okęcie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota.

Krajowa Administracja Skarbowa dodała, że to kolejne w ostatnim czasie ujawnienie przemytu heroiny na Lotnisku Chopina. Na początku października, mazowieccy funkcjonariusze KAS zatrzymali u dwóch podróżnych ponad 8,5 kg heroiny, która także została ukryta w podwójnych dnach walizek.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci CBŚP i KAS uderzyli w mafię paliwową

Blisko 250 funkcjonariuszy CBŚP i KAS uczestniczyło w ogromnym przedsięwzięciu przeprowadzonym pod nadzorem wielkopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Przeszukano ponad 80 obiektów na terenie Polski, zatrzymano 14 osób. Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Polsce i w kilku krajach europejskich. Podejrzani przerabiali olej smarowy na napędowy nie płacąc podatków.

Schemat przestępczego procederu polegał na sprzedaży przez firmy paliwa bez płacenia podatków, akcyzy i innych należności publicznoprawnych. Paliwo to było wcześniej przedmiotem obrotu preparatami smarowymi, bądź olejem stanowiącym inny produkt energetyczny, nie objęty podatkiem akcyzowym.

Członkowie grupy dokonywali zmiany przeznaczenia takiego oleju na olej służący do napędzania silników spalinowych, podlegający już obowiązkowi opodatkowaniu akcyzą. Zmiana taka nie była deklarowana do opodatkowania przez żaden z podmiotów wykorzystywanych w przestępczym procederze.

Co więcej, grupa sprzedawała taki olej dla ostatecznych odbiorców z naliczonym podatkiem VAT. Podatek ten nigdy nie był jednak odprowadzony dla Skarbu Państwa, bowiem do sprzedawanego paliwa tworzono dokumentację handlową (nierzetelne faktury) wskazującą na rzekome transakcje dokonywane przez szereg podmiotów, z których pierwszy był tzw. znikającym podatnikiem.

Wyłudzenia na 40 mln zł, „wyprane” 126 mln zł

– Wstępnie ustalono, że członkowie grupy wprowadzając do obrotu handlowego olej smarowy, jako olej napędowy mogli dokonać uszczupleń podatkowych na kwotę około 40 milionów złotych. W skoordynowanych przeszukaniach, zabezpieczeniu dokumentacji i zatrzymaniach osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa brało udział 140 funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej – powiedział nadinspektor Piotr Walczak, szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Obrót pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży paliwa był poddawany licznym modyfikacjom księgowym. Ich celem było maskowanie braku realnych transakcji pomiędzy podmiotami, które wystawiały nierzetelne faktury oraz miały ukryć nielegalne ich pochodzenie.

W ramach grupy funkcjonowali tzw. operatorzy finansowi, których zadaniem było transferowanie środków z jednych kont na inne, w imieniu poszczególnych podmiotów faktycznie lub fikcyjnie handlujących paliwem. Śledczy wstępnie szacują, że podejrzani mogli „wyprać” 126 mln zł.

250 funkcjonariuszy z całej Polski

Członkowie grupy wywodzili się z woj. śląskiego i lubuskiego, ale terenem ich działania była niemal cała Polska oraz kraje europejskie, m.in. Węgry, Słowacja, Niemcy i Austria.

Mając zebrane informacje funkcjonariusze CBŚP i KAS przygotowali ogromne przedsięwzięcie, jakim było zorganizowanie i jednoczesne przeprowadzenie działań na terenie woj. lubuskiego, śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wietnamska mafia traci wpływy. Na jej miejsce wchodzą Polacy

Wywodzące się z Dalekiego Wschodu zorganizowane grupy przestępcze specjalizujące się w sprowadzaniu towaru, od którego nie jest odprowadzany należyty podatek, tracą grunt pod nogami.

Z ustaleń DGP wynika, że prokuratura i CBŚP rozpracowały niedawno struktury złożonej z Polaków zorganizowanej grupy przestępczej, która dostarczała towary do podwarszawskiej Wólki Kosowskiej. Zatrzymano siedem osób, cztery z nich trafiły za kraty na trzy miesiące.

Wszystkim grozi nawet 10 lat więzienia. Mózgiem organizacji okazał się Janusz R., były pracownik agencji celnej. Sieć powiązanych ze sobą osób i firm, które brały udział w procederze, sięga Turcji, Czech, Słowacji, Węgier i Dalekiego Wschodu.

Były celnik rozkręcił działalność, którą do tej pory parali się w Polsce Azjaci. Prokuratura podejrzewa go o kierowanie grupą przestępczą, a lewy biznes szacuje na setki milionów złotych. Podwarszawska Wólka Kosowska od początku lat 90. jest solą w oku skarbówki, policji i służb specjalnych. Działające tam centra handlowe były odbiorcą przemycanych z Azji towarów. Biznes kontrolowały mafie – głównie wietnamskie. Największe z nich udało się w ostatnich latach rozbić, ale przestępczy proceder długo nie czekał na chętnych gotowych do przejęcia pałeczki.

Z ustaleń DGP wynika, że pod koniec października funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) z Ostrołęki na polecenie stołecznej prokuratury regionalnej (PR) zatrzymali siedem osób, które importowały znaczne ilości towaru pochodzenia azjatyckiego i nie płaciły od tego należnego VAT. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że zorganizowana grupa przestępcza uszczupliła wpływy podatkowe do kasy państwa na kwotę co najmniej 25,6 mln zł.

– Członkowie ujawnionej grupy przestępczej działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w okresie od co najmniej stycznia 2014 r. do lutego 2017 r. w Warszawie i innych miejscach na terenie woj. mazowieckiego oraz śląskiego, zajmując się sprowadzaniem z Chin i innych krajów azjatyckich towarów w postaci odzieży oraz obuwia, który sprzedawany był na terenie Polski – głównie w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej – potwierdza nasze informacje Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik PR.

Szczegółów odnośnie do personaliów zatrzymanych prokuratura nie ujawnia. Cztery osoby z siedmiu decyzją sądu trafiły do aresztu tymczasowego na trzy miesiące. Wszystkim grozi do 10 lat wiezienia oraz kary grzywny. Prokuratorzy zabezpieczyli ich majątek m.in. luksusowe porsche panamera i liczne nieruchomości na terenie całego kraju.

– Rozbity został trzon grupy przestępczej i zatrzymano osoby, które były organizatorami całego procederu. Kolejne zatrzymania to kwestia czasu. Zwraca uwagę to, że główni podejrzani to Polacy. Do tej pory w Wólce Kosowskiej, jeśli pojawiali się nasi obywatele, to byli raczej na usługach mafii pochodzących z Azji. Tutaj widać, że Polacy próbują wypełnić lukę, która się pojawiła – mówi nam osoba znająca szczegóły prowadzonego śledztwa. Z naszych informacji wynika, że w skład grupy wchodzą też obywatele Azji, Turcji, Czech, Słowacji i Węgier.

– Tworzą międzynarodowe grupy przestępcze, siatki powiązanych osób i podmiotów – podkreśla źródło.

Procedura celna 4200

Mózgiem działającej grupy – według naszych informatorów – był Janusz R., w przeszłości wieloletni pracownik jednej z agencji celnych. Znał więc wszystkie luki i możliwości wprowadzenia w błąd fiskusa.

– Mężczyzna w podległej sobie grupie przypisywał jej członkom poszczególne role – mówi nasz rozmówca.

W areszcie siedzi on i jeszcze trzech mężczyzn. Łagodniejsze środki zapobiegawcze – poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju – zastosowano wobec trzech kobiet. Z naszych ustaleń wynika, że jedna z nich jest w ciąży. Dwie z nich to księgowe.

Nasze źródła wskazują, że Janusz R. regularnie otrzymywał zlecenia sprowadzenia do Polski towarów z Azji na rzecz nabywców prowadzących biznes głównie w Wólce. Towary trafiały drogą morską do Hamburga, a następnie były odprawiane w procedurze celnej 4200, która pozwala dopuścić importowane dobra do obrotu bez VAT, w przypadku kiedy dostawa jest do innego kraju Unii Europejskiej.

– Nadużycia w procedurze celnej to jedne z częściej spotykanych w naszej pracy. Tutaj mamy często wyłudzenia VAT penalizowane z kodeksu karnego skarbowego z par. 56 i 62, czyli oszustwa podatkowego i naruszenia procedury rachunkowej – mówi nam funkcjonariusz celno-skarbowy, który brał udział w kontrolach i zatrzymaniach w Wólce Kosowskiej. Tym razem CBŚP i prokuratura rozpracowały grupę bez pomocy Krajowej Administracji Skarbowej.

Towar z Hamburga był odprawiany na miejscu albo – w zależności od tego, co było importowane – w Holandii, Wielkiej Brytanii, ale także w urzędach celnych w Gdańsku, Zielonej Górze, Poznaniu czy oddziale w Świecku.

Międzynarodowa skala

– W stosowanym mechanizmie ważne było, aby wartość celna deklarowanych odpraw była jak najniższa i nie została podwyższona przez służby celne. Szacujemy, że skala całego zjawiska mogła być bardzo duża, bo w samym tylko Rotterdamie podmioty kontrolowane przez R. mogły odprawiać dziennie od kilku do kilkunastu kontenerów z Azji. To daje wartość liczoną w setkach milionów złotych – mówi nam funkcjonariusz zaangażowany w rozpracowywania grupy.

Nasi informatorzy wskazują, że w toku śledztwa udało się ustalić, że Janusz R. dysponował szerokimi kontaktami zarówno w kraju, jak i za granicą. Dzięki temu zorganizował całą siatkę firm na tzw. słupy, czyli podstawione osoby.

– Opłacał transport towarów, koszty odprawy, w tym cło. Brał też na siebie ryzyko dodatkowych nieprzewidzianych kosztów, gdyby się okazało, że celnicy zdecydują się jednak podwyższyć wartość towarów – twierdzi nasz rozmówca.

R. po sprowadzeniu importu do kraju otrzymywał od nabywców dokumenty transportu będące podstawą do wystawienia dokumentów sprzedażowych, które następnie trafiały do agencji celnych. W dokumentach pojawiały się fikcyjni sprzedawcy i nabywcy. Towar miał trafiać do Czech i na Słowację, więc VAT w Polsce nie musiał był płacony. Jednak jego faktycznym miejsce docelowym była podwarszawska miejscowość.

– Był sprzedawany u nas poza jakąkolwiek ewidencją i na sfałszowanych dokumentach – podkreśla funkcjonariusz. Wartość jednego kontenera skierowanego do odprawy wahała się od 5 do 11 tys. dol., ale według naszych źródeł miała być nawet dziesięciokrotnie większa.

Towar trafiał z firm azjatyckich, które – jak ustalili śledczy – były prawdopodobnie powiązane ze współpracownikami R.

– Podmioty w kraju zarejestrowane na słupy, które były odbiorcami importu, oficjalnie nie mają związków z mózgiem całego procederu, ale zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że to R. faktycznie zarządzał ich działalnością – zlecał przelewy czy korespondencję do urzędów celnych – mówi nasze źródło.

Do budżetu nie trafiał VAT od słupów, bo te pozorowały działalność gospodarczą i deklarowały, że towar będzie dalej sprzedawany w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów, która objęta jest 0-proc. stawką VAT. Słupy nie były rzeczywistymi dysponentami towaru, bo od nich trafiał do faktycznych odbiorców i następnie jako „legalny” do sprzedaży w całym kraju.

Wierzchołek góry lodowej

Mała podwarszawska wieś Wólka Kosowska stała się symbolem wielkiego biznesu. Nie tylko tego legalnego, ale również związanego z działalnością mafii, głównie wietnamskiej i chińskiej. Najczęstszy proceder to import towarów z Dalekiego Wschodu, które powinny trafić do innych krajów UE, ale najczęściej zostają w podstołecznej miejscowości i trafiają na sfałszowanych dokumentach do legalnego obrotu. Traci na tym budżet państwa, bo wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów objęta jest zerowym VAT, o ile towar faktycznie opuści Polskę. Nasi rozmówcy ze skarbówki szacują, że przez lata fiskus stracił w Wólce Kosowskiej miliardy złotych należnych podatków. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo podobne centra handlu hurtowego i detalicznego funkcjonują w wielu miejscach kraju. Do najsłynniejszych należą znajdujące się w okolicy Łodzi Rzgów i Tuszyn czy Jaworzno. Przez lata służby skarbowe i policja dość biernie podchodziły do kwitnącego tam „biznesu”, który rozwijał się w hermetycznym azjatyckim środowisku. Wzmożone kontrole przyszły dopiero wraz z powstaniem Krajowej Administracji Skarbowej 2,5 roku temu.

Rok temu dyrektor departamentu zwalczania przestępczości ekonomicznej, a obecnie wiceszef KAS Piotr Dziedzic w wywiadzie dla DGP informował, że roczne obroty w Wólce Kosowskiej sięgały kilkunastu miliardów złotych, a wpływy z podatków zaledwie 50–60 mln zł. W połowie 2018 r. udało się rozbić tam gang, który jest podejrzewany o wyprowadzenie z Polski ok. 5 mld zł. Podejrzani mieli zorganizowaną sieć kurierów rozwożących towar, przekupione osoby w bankach, dzięki czemu udało im się obejść przepisy związane z praniem brudnych pieniędzy i transferować środki za granicę. Grupa, podobnie jak wiele rozbitych w ostatnich latach, „zarabiała” na oszustwach podatkowych związanych z VAT.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przechwycono prawie 9 mln sztuk papierosów

Policjanci CBŚP i funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni odkryli przemyt prawie 9 mln sztuk papierosów – poinformowała w poniedziałek rzecznik prasowy CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Nielegalny towar przypłynął do Polski z Azji. Jego szacunkowa wartość to ponad 6,2 mln zł. Skarb Państwa mógł zostać narażony na uszczuplenia wynoszące prawie 10,5 mln zł – podała rzeczniczka.

Sprawdzenie kontenera, który przypłynął na statku z Azji to efekt wymiany informacji pomiędzy pomorską KAS i CBŚP z Gdańska.

Kontrabandę ukryto za „zastawką”

Funkcjonariusze tuż po otwarciu kontenera zobaczyli tzw. „zastawkę” czyli warstwę legalnego towaru, za którą przemytnicy ukryli kontrabandę.

– Jest to dość powszechna praktyka stosowana przez grupy przestępcze zajmujące się przemytem kontenerowym. Tym razem były to okute blachą drzwi. Po wyładowaniu części towaru z kontenera mundurowi dotarli do 8,9 mln szt. papierosów bez polskich znaków akcyzy – zaznaczyła Jurkiewicz.

– Zgromadzone przez służby informacje doprowadziły do szczegółowej kontroli transportu z deklarowanym ładunkiem drzwi. Według dokumentacji towar miał trafić na Łotwę. Funkcjonariusze najpierw zeskanowali kontener za pomocą urządzenia RTG, a następnie użyto psa wyszkolonego do wykrywania tytoniu. Zarówno obraz zarejestrowany przez urządzenie, jak i reakcja psa nie pozostawiały złudzeń, co do konieczności szczegółowego sprawdzenia kontenera – wyjaśniła rzeczniczka CBŚP.

Nielegalny towar został zabezpieczony, podobnie jak kilkadziesiąt sztuk drzwi, które znajdowały się w kontenerze. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Pomorski Urząd Celno–Skarbowy w Gdyni wspólnie z Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze CBŚP i KAS zatrzymali 3 osoby ws. prania pieniędzy

Funkcjonariusze CBŚP i dolnośląskiej KAS zatrzymali trzy osoby i zabezpieczyli ponad 160 tys. zł. Podejrzani usłyszeli zarzuty m.in. prania pieniędzy. Zostali aresztowani. Akcja odbyła się w ramach śledztwa, w którym zatrzymano już 17 osób i łącznie przedstawiono 64 zarzuty.

W ramach rozpracowywania zorganizowanej grupy przestępczej policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu we Wrocławiu i funkcjonariusze Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu, zatrzymali trzy osoby. Według śledczych, członkowie tej grupy zajmowali się oszustwami, praniem pieniędzy i wyłudzeniem podatku VAT. Jeden z zatrzymanych mężczyzn jest podejrzany o kierowanie grupą i nadzorowanie przestępczego procederu.

Duże straty Skarbu Państwa

Z ustaleń funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu i policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji wynika, że członkowie grupy łamali prawo w zakresie wyłudzenia nienależnego zwrotu podatku od towarów i usług poprzez organizowanie fikcyjnego łańcucha transakcji w obrocie śrutą sojową, powodując straty Skarbu Państwa. Pieniądze pozyskiwane z przestępstw, lokowano w innych interesach. Funkcjonariusze dolnośląskiej KAS oszacowali, że członkowie grupy mogli „wyprać” ponad 37 mln zł.

Z ustaleń śledztwa wynika, że każdy z zatrzymanych w minionym tygodniu miał określoną rolę w grupie. Jacek B. ps. „Lelek”, według śledczych, był „głową zarządu” grupy oraz osobą, która prawdopodobnie finansowała cały proceder. Kamil B. miał czuwać nad sprawną działalnością grupy, natomiast Tomasz D. miał zapewniać bezpieczeństwo pozostałym członkom grupy oraz załatwiał wszelkie sprawy „wierzytelności”.

Podczas przeszukań miejsc zamieszkania i użytkowania podejrzanych zabezpieczono pieniądze w kwocie ponad 160 tys. zł oraz mienie ruchome na kwotę około 25 tys. zł.

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, przedstawił zatrzymanym zarzuty dotyczące nie tylko udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, ale także prania pieniędzy oraz o charakterze karno-skarbowym. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy wobec wszystkich zatrzymanych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze KAS zlikwidowali gigantyczną leśną bimbrownię

W woj. podlaskim zlikwidowano gigantyczną leśną bimbrownię produkującą alkohol na wielką skalę. Funkcjonariusze KAS przejęli urządzenia i półprodukty służące do wytwarzania alkoholu, zabezpieczono ponad 800 litrów bimbru i 8 tysięcy litrów zacieru. Łącznie w tej sprawie 5 osobom zostały przedstawione zarzuty związane z produkcją i przechowywaniem nielegalnego alkoholu.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku ustalili, że w lesie w okolicach miejscowości Szudziałowo (pow. sokólski) funkcjonuje bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na wielką skalę. Mundurowi wkroczyli na jej teren całkowicie zaskakując nadzorujących produkcję alkoholu trzech mężczyzn.

Na miejscu funkcjonariusze odkryli dwie kompletne, osłonięte plandeką linie służące do produkcji bimbru, składające się z m.in. z pieców, chłodnic i zbiorników na zacier. Ponadto na terenie bimbrowni mundurowi znaleźli blisko 170 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 50%, agregaty prądotwórcze, pompy, opał, dwunastometrową studnię głębinową, kadzie zawierające łącznie 8 tys. litrów fermentującego zacieru oraz drożdże i 7 ton mąki. Z ujawnionych półproduktów przestępcy mogliby wyprodukować kolejne ponad 8 tysięcy litrów nielegalnego alkoholu.

W ramach akcji funkcjonariusze KAS przeszukali również trzy prywatne posesje: jedną w okolicach Białegostoku oraz dwie położone w gminie Gródek, na których magazynowano i przygotowywano do dalszej dystrybucji nielegalny alkohol. Mundurowi znaleźli tam łącznie ponad 630 litrów alkoholu w butelkach i plastikowych kanistrach oraz etykiety, korki i puste butelki przygotowane do konfekcjonowania bimbru.

– Bimbrownicy oraz właściciele posesji, na których magazynowany był zabezpieczony alkohol usłyszeli już zarzuty dotyczące jego produkcji i przechowywania. Mężczyźni za swoje postępowanie odpowiedzą przed sądem. Grożą im wysokie grzywny lub kary pozbawienia wolności do 5 lat – informuje asp. Maciej Czarnecki, zespół prasowy Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Dodatkowo w kompleksie leśnym bezpośrednio przy zlikwidowanej bimbrowni funkcjonariusze KAS odkryli rozlewisko odpadów powstałych po produkcji nielegalnego alkoholu o powierzchni ponad 1200 metrów kwadratowych. O sprawie został powiadomiony Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku. Służby ochrony środowiska zbadają, czy w tym przypadku nie doszło do zanieczyszczenia terenu.

W roku 2016 dzięki działaniom podlaskiej KAS budżet państwa zasilono kwotą 2,2 mld zł, w roku 2017 było to 2,9 mld zł, a w 2018 roku z województwa podlaskiego do budżetu państwa wpłynęło 3,2 mld zł.
Źródło info i foto: se.pl

Projektant gwiazd podejrzanym ws. oszustw podatkowych i prania pieniędzy

Łukasz J. znany polski projektant mody znalazł się w gronie 10 osób zatrzymanych przez funkcjonariuszy CBŚP i KAS, w związku z działalnością zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującą się oszustwami podatkowymi i praniem brudnych pieniędzy. Na działalności gangu, Skarb Państwa stracił co najmniej 1,5 miliona złotych.

Na razie ani funkcjonariusze, ani śledczy z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie nie ujawnili, o jakie dokładnie przestępstwa jest podejrzewany Łukasz J. Mężczyzna jest znanym projektantem mody. Jego ubrania noszą najbardziej znane polskie celebrytki. Media donosiły, także o tym, że J. namówił do współpracy jedną z byłych Pierwszych Dam. Sam projektant był także uczestnikiem reality show w prywatnej stacji telewizyjnej.

Łukasz J. jest jedną z 10 osób zatrzymanych w ostatnich dniach przez funkcjonariuszy szczecińskiego CBŚP, Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego, Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim i Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie. Służby te pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie prowadzą śledztwo w sprawie działania w latach 2013-2017, gangu zajmującego się „oszustwami podatkowymi i praniem brudnych pieniędzy”. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy czy oszustw podatkowych. Za te przestępstwa grozi do 10 lat więzienia.

Podczas akcji służb policyjnych i celno-skarbowych przeszukano na ternie woj. mazowieckiego i łódzkiego mieszkania oraz siedziby firm podejrzanych. Zabezpieczono dokumenty, komputery i nośniki danych.

Kontrolowane przez członków grupy firmy, deklarowały zyski niższe niż rzeczywiste, a dzięki fikcyjnym fakturom mającym odzwierciedlać obrót gospodarczy między tymi podmiotami, legalizowano tak zdobyte zyski. Zdaniem śledczych, na działalności gangu, Skarb Państwa stracił co najmniej 1,5 miliona złotych. Finalnie straty te mogą być nawet kilkakrotnie wyższe. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP, SG i KAS przechwyciły 10 milionów sztuk nielegalnych papierosów. Zatrzymano 18 osób

​Funkcjonariusze CBŚP, Straży Granicznej i KAS zlikwidowali trzy fabryki nielegalnych papierosów zlokalizowane na terenie trzech województw. Przejęto ponad 10 mln gotowych papierosów oraz prawie 10 ton tytoniu, zabezpieczono także specjalistyczne maszyny służące do produkcji i pakowania papierosów.

Kilkudziesięciu funkcjonariuszy zlikwidowało linie produkcyjne i zatrzymało kilkunastu Polaków i obcokrajowców, oskarżonych o udział w nielegalnym procederze. Każda z zabezpieczonych podczas akcji maszyn mogła dziennie wyprodukować milion papierosów. Łącznie zatrzymano 18 osób, które odpowiedzą za nielegalną produkcję wyrobów akcyzowych.

Akcja funkcjonariuszy doprowadziła do zlikwidowania fabryk nielegalnych papierosów w trzech województwach. W województwie dolnośląskim odkryto funkcjonowanie kompletnej linii z profesjonalnymi maszynami służącymi do produkcji papierosów oraz ich pakowania. Na miejscu zatrzymano osiem osób – dwóch Polaków i sześciu obcokrajowców, kolejne dwie osoby zostały zatrzymane w magazynie fabryki. Łącznie funkcjonariusze przejęli niemal 10 milionów sztuk papierosów i 7 ton krajanki tytoniowej i suszu tytoniowego. Wartość towarów została oszacowana nawet na 17 milionów złotych.

Papierosy były oznaczone logiem jednej ze znanych zagranicznych marek tytoniowych. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji wyrobów tytoniowych bez wymaganego wpisu do rejestrów i popełnienia przestępstwa skarbowego. Grozi im kara 5 lat więzienia oraz wysoka grzywna.

Kolejna fabryka została zlikwidowana na terenie województwa mazowieckiego. W hali, w której miał znajdować się warsztat naprawy obrabiarek, funkcjonariusze CBŚP odkryli kompletną, profesjonalną linię do produkcji papierosów, , a także przemysłowy agregat prądotwórczy, pompy, filtry i separatory pyłów. Zabezpieczono również prawie 420 tysięcy gotowych papierosów i niemal półtorej tony krajanki tytoniowej oraz surowce służące do produkcji papierosów.

Na miejscu zatrzymano 3 mężczyzn, a wartość przechwyconych papierosów i tytoniu oszacowano na prawie 2 miliony złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl