Zakończono sekcję zwłok matki i dwójki dzieci zakończona. Zginęli w wybuchu kamienicy w Bytomiu

Sekcja zwłok trzech ofiar, które zginęły w sobotnim wybuchu gazu w kamienicy, zakończyła się we wtorek po południu. Wcześniej prokuratura informowała, że jej wyniki będą bardzo ważne dla ustalenia przyczyny katastrofy, we wtorek przekazano, że szczegóły dotyczące sekcji nie zostaną ujawnione ze względu na dobro prowadzonego śledztwa.

W sobotę w kamienicy przy ul. Katowickiej w Bytomiu doszło wybuchu gazu. W jego wyniku ucierpiało siedem osób – trzy ofiary były śmiertelne. Chodzi o kobietę i dwójkę jej małych dzieci. Z doniesień medialnych wynikało, że powodem wybuchu mogło być rozszerzone samobójstwo matki. Oficjalnie mówi się o „rozszczelnieniu instalacji gazowej”.

Bytom. Sekcja zwłok się zakończyła

Ani prokuratura, ani biegli z zakresu pożarnictwa nie chcieli tego potwierdzać. Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która prowadzi postępowanie wyjaśniające informowała, że sytuację będzie mogła rozjaśnić sekcja zwłok, która została zaplanowana na wtorek. Prok. Beata Książek-Nowicka mówiła, że badanie będzie miało „istotne znacznie w ustaleniu przyczyn katastrofy”.

Sekcja zwłok już się zakończyła. Nie udzielamy żadnych informacji na temat wstępnych ustaleń sekcji ze względu na dobro śledztwa – powiedziała we wtorek po południu prokurator Monika Łata z katowickiej prokuratury w rozmowie z Gazeta.pl.

Wcześniej dzienniki „Fakt” i „Super Express” cytowały znajomego ofiary, który twierdził, że kobieta mogła chcieć popełnić samobójstwo. Mówił, że miała życiowe problemy: odejście męża, choroba, brak pracy. Ponadto „Fakt” – na podstawie nieoficjalnych informacji – przekazał, że w mieszkaniu kobiety „śledczy znaleźli odkręcone kurki z gazem”. Prokuratura Okręgowa w Katowicach podkreśla, że śledztwo ws. przyczyn wybuchu kamienicy w Bytomiu jest na bardzo wczesnym etapie, więc żadne informacje nie mogą być na razie potwierdzone.

Ze względu na wybuch 20 mieszkańców budynku musiało go opuścić, gdyż groziło im niebezpieczeństwo. We wtorek pierwsze osoby mogły już wrócić do kamienicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest 90 proc. pewności, że przyczyną katastrofy rosyjskiego airbusa była bomba

Śledczy badający katastrofę rosyjskiego airbusa na półwyspie Synaj są w 90 proc. pewni, że dźwięk, który słychać w ostatniej sekundzie nagrania z kokpitu, to eksplozja bomby – przyznał w niedzielę jeden z członków egipskiej ekipy dochodzeniowej.

– Dotychczasowa analiza dźwięku z czarnej skrzynki wskazuje na to, że to była bomba – powiedział agencji Reuters pragnący zachować anonimowość egipski śledczy. – Jesteśmy w 90 proc. pewni, że to była bomba – przyznał. Nie podał jednak więcej szczegółów.

Przewodniczący ekipy dochodzeniowej Ayman al-Muqaddam zaznaczył natomiast, że śledztwo wciąż jest w toku i za wcześnie, by mówić o jego wynikach. – Na podstawie wstępnej oceny nie sposób jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną katastrofy – powiedział na konferencji prasowej w Kairze. Jednocześnie przyznał, że śledczy biorą pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze. W katastrofie Airbusa A321 rosyjskich linii czarterowych Kogalymavia, znanych też jako MetroJet, do której doszło 31 października na Synaju, zginęły wszystkie 224 osoby na pokładzie, w większości turyści wracający do Petersburga z wakacji w Egipcie.
Żródło info i foto: Wyborcze.pl

Dziś raport w sprawie zestrzelenia malezyjskiego boeinga nad Ukrainą

Holenderska Rada Bezpieczeństwa ma dziś opublikować raport dotyczący katastrofy boeinga 777, w której w lipcu ubiegłego roku zginęło 298 osób, w większości Holendrzy. Samolot leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Nieoficjalne informacje mówią, że w ciałach ofiar znaleziono fragmenty przeciwlotniczych rakiet BUK produkcji rosyjskiej.

Brak wątpliwości co do zestrzelenia

Źródła donoszą, że w raporcie, który dziś przedstawi holenderski urząd ds. bezpieczeństwa, będzie jasno napisane, że to właśnie taką rakietą został zestrzelony boeing. Mówi się też, że nie zostanie wskazany winny tego zestrzelenia. To jest przedmiotem osobnego postępowania, które prowadzi holenderska prokuratura. Z raportu mamy też dowiedzieć się, z jakiego obszaru została wystrzelona rakieta – ma to być obszar, który kontrolowany był przez rosyjskich separatystów.

Wiele pytań

Raport ma też odpowiedzieć na pytania, dlaczego malezyjski samolot leciał nad strefą objętą konfliktem i dlaczego niektórzy krewni ofiar czekali aż cztery dni na potwierdzenie tego, że ich bliscy zginęli na pokładzie boeinga. Tjibbe Joustra, szef urzędu, najpierw przedstawi wnioski komisji badającej tę sprawę rodzinom ofiar, a następnie ogłosi treść raportu publicznie w holenderskiej bazie wojskowej w Gilze-Rijen.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Ostatnie ciała ofiar dotarły do Holandii

Ostatnie szczątki ofiar katastrofy zestrzelonego nad wschodnią Ukrainą samolotu malezyjskich linii lotniczych dotarły już do Holandii. Około godziny 15.45 na lotnisku w Eindhoven wylądowały dwie maszyny – holenderska i australijska. Każda z nich miała na pokładzie 19 trumien ze szczątkami ofiar katastrofy boeinga. W piątek z Charkowa do Eindhoven odleciały dwa inne samoloty z ciałami ofiar tragedii. Zabrały one 74 trumny. Z Holandii pochodziły 193 spośród 298 ofiar katastrofy. Szef Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy Serhij Boczkowski zapowiedział w piątek, że w sobotę do Holandii wyruszą ostatnie szczątki ofiar.

Boczkowski wyjaśniał w piątek, że eksperci międzynarodowi, którzy znajdują się w Charkowie, otworzyli cztery wagony chłodnicze z ciałami pasażerów malezyjskiego Boeinga 777. – „Według stanu na godzinę 18 (17 czasu polskiego) 25 lipca, eksperci dokonali oględzin 378 pakunków z ciałami i fragmentami ciał. Do odesłania przygotowano 227 kontenerów (trumien) z ciałami. Na dzisiaj do Holandii odesłano (ogółem) 188 trumien. Ostatnie ciała znajdują się w chłodniach i zostaną przetransportowane (do Holandii) jutro (w sobotę) rano” – powiedział Boczkowski. Urzędnik nie sprecyzował, szczątki ilu osób odnaleziono w miejscu katastrofy. – „Wiem, że zebrano już cały bank danych od ich bliskich i można przeprowadzić analizy genetyczne” – przekazał.

Pociąg „jest przetrzymywany w Torezie”

Boczkowski oświadczył, że na stacji kolejowej w mieście Torez, obok którego spadł samolot, wciąż znajduje się pociąg, który ma przetransportować rzeczy ofiar tragedii. Teren ten kontrolują prorosyjscy separatyści, którzy walczą z ukraińskimi siłami rządowymi. Pociąg „jest przetrzymywany w Torezie” – powiedział, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. Pierwsze ciała przewieziono z Charkowa do Holandii w środę. W czwartek z Ukrainy odleciały do Eindhoven dwa kolejne samoloty. Do katastrofy malezyjskiego samolotu doszło 17 lipca. Zachód i władze ukraińskie twierdzą, że samolot został zestrzelony przez separatystów prorosyjskich z zestawu rakietowego Buk
Żródło info i foto: tvn24.pl

Samoloty z ciałami ofiar wyladowały w Holandii

W holenderskim Eindhoven wylądowały samoloty, na których pokładzie sprowadzono pierwsze ciała ofiar czwartkowej katastrofy malezyjskiego samolotu nad wschodnią Ukrainą. O g.16.00 rozpoczęła się ceremonia uczczenia ofiar z udziałem m.in. premiera Marka Rutte, króla Wilhelma Aleksandra, królowej Maximy i krewnych ofiar. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Już 104 ofiary śmiertelne katastrofy promu

Liczba oficjalnie potwierdzonych śmiertelnych ofiar katastrofy południowokoreańskiego promu wzrosła do 104 – poinformowała koreańska Straż Przybrzeżna. 198 osób nadal uważanych jest za zaginione. Mało prawdopodobne jednak, by ktokolwiek został znaleziony żywy. Na pokładzie promu „Sewol”, który w ub. środę zatonął u południowych wybrzeży Korei Południowej, było 476 osób, w większości dzieci. Oczekuje się, że liczba ofiar śmiertelnych przekroczy 300, bowiem szanse na odnalezienie kogokolwiek przy życiu spadły praktycznie do zera. Uratowano 174 osoby, w tym kapitana, który jako jeden z pierwszych opuścił tonący statek, oraz znaczną część załogi. Z prowadzonego przez koreańskie urzędy dochodzenia wynika, że kapitan Li Czon Sok (Lee Joon-seok) do ostatniej chwili zwlekał z ewakuacją pasażerów i opuścił statek, gdy na pokładzie znajdowały się jeszcze setki ludzi. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Francesco Schettino wszedł na pokład Concordii

Kapitan statku Costa Concordia Francesco Schettino po raz pierwszy od katastrofy tego wycieczkowca ponad 2 lata temu wszedł na pokład wraku stojącego obok wyspy Giglio. Za zgodą sądu Schettino towarzyszył grupie biegłych badających aparaturę, w tym awaryjny generator. Powrót kapitana na miejsce katastrofy śledził tłum dziennikarzy i fotoreporterów. Schettino z trudem przedzierał się wśród nich na nabrzeżu zarówno w drodze na pokład, jak i po powrocie na ląd. Kapitan wycieczkowca, w wypadku którego zginęły 32 osoby, wszedł na pokład jako oskarżony o spowodowanie katastrofy. To zaś oznacza – przypomniał sąd, wydając zgodę na jego obecność – że może jedynie obserwować czynności biegłych. Towarzyszył mu jego obrońca Domenico Pepe. Żródło info i foto: tvn24.pl

Wraca proces Francesco Schettino

W Grosseto w Toskanii wznowiony zostanie dziś, po wakacyjnej przerwie, proces Francesco Schettino, kapitana statku pasażerskiego Costa Concordia, który 13 stycznia ubiegłego roku rozbił się w pobliżu wyspy Giglio. Oskarżonemu o spowodowanie katastrofy, w której zginęły 32 osoby, opuszczenie pokładu przed końcem ewakuacji oraz próbę zatajenia całego wydarzenia, grozi do 20 lat więzienia. Proces Schettino jest wznawiany tydzień po udanej próbie postawienia w pionie wraku statku, który wprowadził on na podwodne skały. Fakt ten zamierzają wykorzystać zarówno oskarżyciel publiczny, jak i obrońcy kapitana, którym od dawna już zależało na wizji lokalnej. Była ona jednak do tej pory niemożliwa. Sąd zgodzi się na nią, jeśli zagwarantowane zostanie bezpieczeństwo biegłych wchodzących na pokład jednostki. Żródło info i foto: TVP.info

Wojskowi śledczy lecą do Smoleńska

Grupa prokuratorów i biegłych wybiera się na miejsce katastrofy samolotu Tu–154 M już dziś i zostanie tam do 2 sierpnia. Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownik Zbigniew Rzepa tłumaczy, że do Smoleńska leci tak zwana grupa rekonesansowa. W jej skład wchodzą prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie, biegli powołani przez prokuraturę, a także logistycy od transportu z wojska. W sumie do Smoleńska leci 13 osób. Głównym zadaniem grupy rekonesansowej będzie przygotowanie wszelkich formalności związanych ze sprowadzeniem do Polski wraku tupolewa. Wyjazd jest konsekwencją wizyty szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Rosji w czerwcu tego roku. Wtedy właśnie ustalono, że pod koniec lipca rozpoczną się prace, mające przygotować wrak do zabrania do kraju. Pułkownik Rzepa pytany o ewentualny termin przywiezienia tupolewa do Polski powiedział, że na razie jest za wcześnie, żeby podawać jakąkolwiek datę. Wojskowy przypomniał, że w Rosji cały czas trwa śledztwo i wrak do tego czasu musi być do dyspozycji prokuratorów. Żródło info i foto: TVP.info

Łukasz P. skazany za znieważenie tablicy ku pamięci Lecha Kaczyńskiego

Na 1 tys. zł grzywny skazał w środę Sąd Rejonowy w Ostródzie Łukasza P. – sprawcę dewastacji tablic, upamiętniających prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiary katastrofy smoleńskiej oraz oficera zabitego w Katyniu. Oskarżony poddał się karze dobrowolnie. Sąd uznał 21-letniego robotnika budowlanego Łukasza P. winnym znieważenia miejsca pamięci. Nakazał również zapłatę 500 zł nawiązki na rzecz fundatora zdewastowanych tablic, starostwa powiatowego w Ostródzie. Łukasz P. w sierpniu tego roku wyrwał z ziemi dwie kamienne tablice stojące przed ostródzkim liceum i połamał posadzone w pobliżu tzw. dęby pamięci. Jedna z tablic upamiętniała prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Druga poświęcona była zabitemu w Katyniu oficerowi straży więziennej, Antoniemu Stankiewiczowi. Żródło info i foto: Dziennik.pl