Policja poszukuje oszusta. Opublikowano portret pamięciowy

To przez niego emerytka z Sokołowa Małopolskiego na Podkarpaciu straciła oszczędności życia! Policja przypuszcza, że oprych podający się za śledczego grasuje po całej Polsce. Poszukiwany drań w perfidny sposób okrada starszych ludzi.

79-latka spod Rzeszowa dała się nabrać złodziejskiej szajce, bo ci umiejętnie zagrali na jej emocjach. Najpierw do seniorki zadzwoniła kobieta podająca się za jej córkę. Żaliła się, że spowodowała śmiertelny wypadek i grozi jej więzienie. Wtedy do rozmowy włączył się męski głos. Przekonywał, że jest policjantem i aby wypuścić sprawczynię wypadku, potrzebuje pieniędzy na kaucję.

Dodał też, że za chwilę po nie przyjedzie. Przejęta starsza pani zupełnie straciła czujność. Kiedy zapukał do jej drzwi brodaty blondyn, wręczyła mu kilkadziesiąt tys. zł. Oprych natychmiast się ulotnił, odjeżdżając srebrnym volkswagenem passatem. Zauważyła go córka okradzionej emerytki. To na podstawie jej zeznań mundurowi przygotowali dokładny portret pamięciowy oszusta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zbigniew Stonoga nie trafi do aresztu. Ma wpłacić pół mln kaucji

Podejrzany o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy Zbigniew Stonoga nie zostanie aresztowany – zdecydował Sąd Rejonowy w Lublinie. Zamiast tego przedsiębiorca wpłacić ma kaucję w wysokości pół miliona złotych. Prokuratura zapowiedziała zażalenie. W poniedziałek Zbigniew Stonoga został zatrzymany przez policję. Lubelska prokuratura postawiła mu siedem zarzutów, m.in. przywłaszczenie 900 tysięcy złotych, pranie brudnych pieniędzy i organizowanie nielegalnej loterii. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Stonoga wraca na wolność

Wszystko wskazywało na to, że wigilię Stonoga spędzi w celi. Jednak w środę Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że biznesmen nie będzie utrudniał postępowania i dlatego może wyjść na wolność. – Sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 500 tysięcy złotych, dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu – poinformowała rzeczniczka prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Barbara Markowska.

Prokuratura Regionalna w Lublinie poinformowała, że nie zgadza się z decyzją sądu. – Prokuratura, uznając orzeczenie za błędne, skieruje zażalenie do Sądu Okręgowego w Lublinie – przekazał rzecznik prasowy prokuratury Piotr Marko. Prokuratura domaga się tymczasowego aresztowania Stonogi na trzy miesiące.

Stonoga twierdzi, że jest niewinny, a „to, co się stało, to polityczna zemsta”. Biznesmen zgodził się na podawanie nazwiska i ujawnianie swojego wizerunku w mediach. W mediach społecznościowych informuje o tym, że jest już na wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalifornia: Milioner zabił swoją żonę. Ukrywał się 4 lata

Milioner z południowej Kalifornii oskarżony o zabójstwo swojej żony został schwytany w ubiegłą niedzielę po czterech latach ukrywania się! Trzeba przyznać, że władze bardzo ułatwiły mu ucieczkę. Urodzony w Wielkiej Brytanii naturalizowany Amerykanin opróżnił wszystkie konta i zniknął, gdy sąd wypuścił go z aresztu za kaucją.

Prokuratura okręgowa hrabstwa Orange (stan Kalifornia, USA) poinformowała, że milioner Peter Chadwick został aresztowany. Inwestor na rynku nieruchomości w Newport Beach, został oskarżony o uduszenie żony w 2012 roku. Tuż po zbrodni został aresztowany, ale potem wypuszczony za kaucją w wysokości miliona dolarów. W 2015 r. nie pojawił się na sądowej rozprawie. Został więc wpisany na listę 15 najbardziej poszukiwanych zbiegów. Został schwytany dopiero w ubiegłą niedzielę.

Chadwick zadzwonił pod numer alarmowy 911 dzień po tym, jak jego żona Quee Choo Chadwick zniknęła z domu. Twierdził, że kobieta została zamordowana przez „złotą rączkę”, który porwał także jego. Milioner szybko jednak stał się podejrzanym, gdy tydzień później w koszu na śmieci na przedmieściach San Diego znaleziono zwłoki kobiety.

Milioner urodził się w Wielkiej Brytanii i w 1991 r. został naturalizowanym obywatelem USA. Władze poinformowały, że w momencie zwolnienia za kaucją zatrzymano zarówno jego paszport amerykański, jak i brytyjski. Dopiero kiedy zaginął, zorientowano się, że wypłacił grube miliony ze swoich rachunków bankowych. W mieszkaniu mężczyzny znaleziono też poradniki dotyczące zmiany tożsamości.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były rzecznik MON może wyjść na wolność po wpłaceniu 100 tys. złotych poręczenia majątkowego

Sąd zgodził się, by były rzecznik MON Bartłomiej M. wyszedł na wolność, pod warunkiem wpłacenia poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych. O przedłużenie aresztu dla Bartłomieja M. wnioskowała prokuratura, która zarzuca mu przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ. Były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza przebywa w areszcie od 30 stycznia.

Na wolność po kilku miesiącach?

Bartłomiej M. prawdopodobnie wkrótce wyjdzie na wolność. W styczniu został zatrzymany przez CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Śledczy podejrzewają, że jako funkcjonariusz publiczny przekraczał uprawnienia i działał na szkodę spółki PGZ. Według prokuratury, wraz z byłą pracownicą MON Agnieszką M. doprowadził do wyrządzenia szkody spółce w wysokości blisko pół miliona złotych.

Oprócz tego, Bartłomiej M. wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. usłyszał zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości w PGZ od grudnia 2017 r. Zarzuty usłyszeli także były członek zarządu PGZ Radosław O., b. dyrektor biura marketingu PGZ Robert K. oraz Robertowi Sz.

Kariera u boku Antoniego Macierewicza

Bartłomiej M. był jednym z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza. Do pracy w biurze polityka PiS zgłosił się już jako 17-latek. Członkiem Prawa i Sprawiedliwości został w 2010 r. Także wtedy Macierewicz uczynił go szefem biura zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.

W 2015 r. startował do Sejmu w okręgu piotrkowskim, ale nie uzyskał mandatu. Gdy Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej, M. objął szefostwo gabinetu politycznego ministra i rzecznikiem prasowym resortu. Funkcję tę stracił na początku 2017 r. . W MON pracował jeszcze 3 miesiące.
Źródło info i foto: onet.pl

Aresztowany przez FBI Roger Stone wyjdzie za kaucją?

Sąd na Florydzie wyraził zgodę na zwolnienie za kaucją Rogera Stone’a, konsultanta politycznego i lobbysty, który wspierał kampanię prezydencką Donalda Trumpa – poinformowała AFP, powołując się na amerykańskie media. Stone’a aresztowano w związku ze śledztwem ws. rosyjskich prób wpływania na wybory w USA.

Doradca Trumpa został zatrzymany w piątek przed świtem na Florydzie.Kaucja ma wynieść 250 tys. dol. Wcześniej informację o aresztowaniu 66-letniego Stone’a podało biuro prowadzącego śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera.

Jak oświadczono, Stone’owi postawiono siedem zarzutów: jeden dotyczący utrudniania śledztwa, pięć zarzutów składania fałszywych zeznań i jeden wpływania na świadka w celu składania przez niego fałszywych zeznań. Zarzuty są związane ze sprawą domniemanego przechwycenia przez rosyjskich hakerów e-maili wysyłanych przez sztab Partii Demokratycznej.

Konsultant polityczny, który został aresztowany w piątek przed świtem na Florydzie, ma w ciągu dnia stanąć przed sądem w Fort Lauderdale.

Stone pracował w sztabie wyborczym w początkowej fazie kampanii prezydenckiej Trumpa, ale jeszcze w połowie 2015 roku z niego odszedł. W dalszym ciągu jednak wspierał późniejszego prezydenta m.in. oczerniając jego rywali. Działalność Stone’a podczas kampanii od dawna budziła zainteresowanie Muellera. Celem prowadzonego przez niego śledztwa jest wyjaśnienie, czy Rosja próbowała ingerować w przebieg wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku i czy sztab Trumpa utrzymywał jakieś kontakty z Rosjanami. Prezydent temu konsekwentne zaprzecza, nazywając dochodzenie „polowaniem na czarownice”.

Efektem dochodzenia jest jak dotychczas postawienie zarzutów ponad 20 obywatelom Rosji, a także kilku osobom z otoczenia Trumpa na czele z byłym prezydenckim doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Michaelem Flynnem oraz byłym szefem kampanii Paulem Manafortem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Oskarżeni w aferze reprywatyzacyjnej Jakub R. i jego matka wyjdą z aresztu za kaucją

Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł w czwartek, że areszt wobec głównych oskarżonych w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną Jakuba R. i jego matki Aliny D. będzie mógł zostać uchylony po wpłaceniu kaucji – poinformował PAP obrońca Jakuba R. adwokat Artur Pietryka.

W sierpniu Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przedłużył Alinie D. i Jakubowi R. areszt do 21 października. Przebywają oni w areszcie od ponad półtora roku. Na początku października do warszawskiego sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko D. i R. oraz siedmiu innym osobom. Pietryka przekazał PAP, że w warszawskim sądzie okręgowym odbyło się w czwartek posiedzenie niejawne „w przedmiocie rozstrzygnięcia o dalszym stosowaniu aresztu wobec Jakuba R. i jego matki”.

Adwokat dodał, że decyzją sądu były urzędnik Biura Gospodarki Nieruchomościami w stołecznym ratuszu Jakub R. będzie mógł wyjść z aresztu po wpłaceniu do 16 listopada 2 mln zł poręczenia majątkowego. Natomiast kwota kaucji wobec jego matki wynosi 500 tys. zł. „Zamiast aresztu obowiązuje wtedy poręczenie majątkowe i inne środki nieizolacyjnie, typu dozór policji, zakaz opuszczania kraju zatrzymanie paszportu” – dodał mecenas Pietryka.

Obrońca przekazał też, że oskarżeni nadal przebywają w areszcie; nie poinformował, czy zamierzają oni wpłacić kaucje.

Jakub R. przebywa w areszcie pod zarzutem m.in. przyjęcia ponad 30 mln zł między innymi w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki. Natomiast jego matce Alinie D. prokuratura zarzuciła, że wspólnie i w porozumieniu z synem brała udział w oszustwie dot. m.in. reprywatyzacji działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki.

D. miała też – zdaniem prokuratury – wspólnie i w porozumieniu z Jakubem R. oraz adwokatem Robertem N. brać udział w oszustwie dotyczącym wydania decyzji administracyjnych dot. 11 innych nieruchomości położonych w Warszawie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ogłoszenie wyroku ws. wnuka Lecha Wałęsy odroczone z powodów formalnych

Z powodów formalnych gdański sąd odroczył zaplanowane na środę wydanie wyroku ws. Dominika W. – wnuka byłego prezydenta. Mężczyzna oskarżony jest o naruszenia nietykalności cielesnej kobiety. Wyrok zostanie ogłoszony najprawdopodobniej w piątek.

Prowadząca sprawę sędzia Magdalena Czaplińska poinformowała w środę, że konieczne jest wznowienie postępowania. Przed zamknięciem przewodu sądowego nie zostało wydane postanowienie w przedmiocie ujawnienia pozostałego materiału dowodowego – wyjaśniła sędzia.

Poinformowała też, że kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się w piątek i tego dnia „najprawdopodobniej zostanie ogłoszony wyrok”.

Dominik W. nie pojawił się w środę w sądzie. Jego obrońca – adwokat Dariusz Strzelecki – wyjaśnił mediom, że ujawnienie całości materiału dowodowego jest kwestią formalną.

Postępowanie sądowe w tej sprawie toczyło się przy drzwiach zamkniętych. Dotyczyło ono zdarzenia, do którego doszło w październiku 2016 roku w historycznym centrum Gdańska. Wracająca z koleżankami z pubu Kinga P. spotkała dwóch wnuków Lecha Wałęsy – Bartłomieja i Dominika oraz ich dwóch kolegów.

Mężczyźni mieli zaczepić Kingę P. Doszło do szarpaniny, w czasie której Dominik W. miał przewrócić kobietę. Gdy ta leżała na ziemi, została kopnięta przez jednego z kolegów wnuków byłego prezydenta. Kobieta straciła przytomność, odzyskała ją w szpitalu. W efekcie zajścia doznała urazu głowy i lewego uda.

Prowadzone w tej sprawie przez miejscową prokuraturę postępowanie zostało początkowo umorzone. Kinga P. skierowała wówczas do sądu prywatny akt oskarżenia, a w trakcie tego postępowania, włączyła się do niego prokuratura. Poszkodowana kobieta domaga się od W. 15 tys. zł odszkodowania.

Dominik W. jest synem Przemysława Wałęsy, który zmarł w styczniu 2017 r.

To nie jedyna sprawa karna tego wnuka byłego prezydenta. Przed gdańskim sądem trwa proces, w którym mężczyzna odpowiada za pięć czynów, z których najpoważniejszy to „sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym”.

Według prokuratury, oskarżony 25 lutego 2018 r. na jednej z ulic w Gdańsku-Oruni jechał samochodem nie mając do tego uprawnień i był nietrzeźwy (w chwili zatrzymania miał w wydychanym powietrzu nie mniej niż 2,08 promila alkoholu). Kierowany przez niego golf poruszał się od lewej do prawej krawędzi jezdni, wjeżdżał na chodniki zmuszając pieszych do ucieczki, uderzał też w inne pojazdy.

Mężczyzna został też oskarżony o znieważenie policjantów i zmuszanie ich do „odstąpienia od czynności służbowych”. Dominikowi W. zarzucono też użycie przemocy i gróźb wobec ochroniarza z pobliskiego sklepu, który próbował go zatrzymać. Młodemu mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Tuż po zatrzymaniu gdański sąd rejonowy zastosował wobec W. środek zapobiegawczy w postaci 10 tys. zł kaucji. Mężczyzna wpłacił pieniądze i opuścił areszt, prokuratura złożyła jednak do Sądu Okręgowego zażalenie na decyzję sądu niższej instancji. 6 marca sąd odwoławczy uznał, że „poręczenie majątkowe nie jest środkiem, który w należytym stopniu zabezpieczy tok postępowania” i zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu”. Dominik W. trafił do aresztu. Opuścił go w ostatnim dniu lipca, po tym, jak sąd uznał, że areszt nie jest już konieczny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tommy Robinson nagrywał proces muzułmańskiego gangu gwałcicieli dzieci, trafił do więzienia

Brytyjski prawicowy aktywista i dziennikarz Tommy Robinson został zwolniony za kaucją z więzienia po tym jak jego apelacja od wyroku za obrazę sądu została częściowo uznana. 35-latek został aresztowany w maju po wyjściu z sądu w Leeds w północnej Anglii po nagrywaniu wideo o muzułmańskim gangu gwałcicieli dzieci. Skazany na 13 miesięcy pozbawienia wolności.

Robinson jest prawicowym dziennikarzem i aktywistą oraz byłym liderem English Defence League (dosł. Angielska Liga Obrony). Przed zatrzymaniem w Leeds, został skazany w zawieszeniu za próbę sfilmowania procesu innego gangu gwałcicieli w sądzie w Canterbury.

W Wielkiej Brytanii odbyło się wiele manifestacji i protestów przeciwko uwięzieniu publicysty. Petycję o jego uwolnienie podpisało 300 tys. osób. Co więcej, początkowo sąd zabronił brytyjskim mediom relacjonowania zatrzymania. O sprawie pisały media na całym świecie. Protestujący podkreślali, że skazanie Robinsona może być dla niego de facto wyrokiem śmierci, gdyż w zakładzie, w którym przebywał, uwięzionych było wielu nieprzychylnych mu muzułmanów.

Ponadto, wedle źródeł, osoba z administracji Donalda Trumpa podniosła tę sprawę podczas spotkania z brytyjskim ambasadorem.
Sprawa miała swój oddźwięk także w Polsce. Nagłaśniał ją m.in. bloger Dariusz. O reakcję apelowali także politycy i dziennikarze.

Tommy Robinnson był w Polsce w listopadzie 2017 roku, uczestniczył w Marszu Niepodległości w Warszawie o czym później opowiadał na swoim kanale w serwisie YouTube.
Źródło info i foto: TVP.info

„Diler gwiazd” wyjdzie z aresztu?

Trwa proces Cezarego P., tzw. dilera gwiazd. Dziś jego obrońca złożył wniosek o zwolnienie klienta z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 100 tys. zł. Jednak pod koniec maja Sąd Apelacyjny w Warszawie zastrzegł, że 50-latek może opuścić areszt, wpłacając co najmniej 300 tys. zł.

„Sąd Apelacyjny zaskarżonym postanowieniem zastrzegł, że stosowane wobec Cezarego P. tymczasowe aresztowanie ulegnie zmianie na środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 300 000 zł oraz na dozór Policji z obowiązkiem stawiennictwa 2 razy w tygodniu”. Taka decyzja zapadła 29 maja po tym, jak w połowie kwietnia obrońcy tzw. dilera gwiazd złożyli zażalenie na wysokość kaucji.

Mecenas Łukasz Chojniak zarzucał sądowi, że nie wziął pod uwagę trudnej sytuacji materialnej rodziny P. Cezary P. od zatrzymania nie pracuje, jego żona Iwona P.(również oskarżona w tym procesie) zarabia około 5 tys. zł miesięcznie, a córka Patrycja P. (także oskarżona) zarabia około 2 tys. zł. „Nadto żadna z nich nie posiada jakiegokolwiek majątku. Sytuacja materialna oskarżonego oraz członków jego najbliższej rodziny uniemożliwia złożenie poręczenia majątkowego w kwocie 300 tysięcy złotych” – pisał do sądu adwokat i wniósł o zmianę poręczenia na 100 tys. zł.

Sąd uzasadnił jednak, że wysokość poręczenia majątkowego odnosi się nie tylko do sytuacji finansowej Cezarego P., ale przede wszystkim do stawianych mu zarzutów.

Według śledczych, w latach 2009-2016 Cezary P. sprzedał kokainę co najmniej 237 osobom i uzyskał z tego tytułu ponad milion złotych zysku. „W tym czasie przestępcza działalność oskarżonego stanowiła główne źródło dochodu oskarżonego i jego rodziny. Wprawdzie z akt sprawy nie wynika, aby oskarżony posiadał podobnych rozmiarów majątek, dlatego też ustalona przez Sąd meriti (pierwszej instancji – PAP) wysokość poręczenia majątkowego wynosi 300.000 zł” – napisał sędzia Zbigniew Karpiński w uzasadnieniu postanowienia. Zaznaczył, że kwota musi być wysoka, żeby jej ewentualny przepadek motywował oskarżonego do nieutrudniania toczącego się postępowania.

Czas na wpłatę Sąd Apelacyjny wydłużył do jutra. Mimo to mecenas Łukasz Chojniak złożył we wtorek na rozprawie kolejny wniosek o zwolnienie Cezarego P. za 100 tys. zł.

Podczas dzisiejszego posiedzenia miało być przesłuchanych kilkunastu świadków, ale większość się nie stawiła, w tym Bilguun A.(32 l.), mongolskiego pochodzenia celebryta, znany m.in. z programu „Szymon Majewski Show” i 13. edycji „Tańca z Gwiazdami”.

Proces Cezarego P. rozpoczął się w listopadzie 2017 roku. Mężczyzna został zatrzymany wiosną 2016 roku przy ulicy Hożej w Warszawie podczas transakcji narkotykowej. Jego żonę i córkę oraz 12 innych oskarżono o tzw. pomocnictwo w udzielaniu narkotyków.
Źródło info i foto: onet.pl

Harvey Weinstein wyszedł na wolność za kaucją 1 mln dolarów

Producent filmowy Harvey Weinstein, którego wiele kobiet oskarża o molestowanie seksualne, usłyszał w piątek przed sądem w Nowym Jorku zarzuty gwałtu i innych przestępstw seksualnych. Nie ustosunkował się do nich i został zwolniony za kaucją 1 mln dolarów.

Weinstein zgodził się też na elektroniczny monitoring i pozostawanie w granicach stanów Nowy Jork i Connecticut. Musiał oddać paszport. Na oczach kilkudziesięciu reporterów i gapiów Weinstein przybył w piątek rano na komisariat policji w Nowym Jorku. Tam został aresztowany pod zarzutem gwałtu i innych przestępstw seksualnych i doprowadzony w kajdankach do pobliskiego sądu.

Podstawą postawionych mu zarzutów są zeznania dwóch kobiet. Według prokuratury chodzi o zajścia z 2004 i 2013 r. Jedną z pokrzywdzonych kobiet jest była aktorka Lucia Evans, która zarzuca Weinsteinowi, że w 2004 roku zmuszał ją do seksu oralnego w swoim biurze. Nie ujawniono tożsamości kobiety, o której zgwałcenie w hotelu na Manhattanie w 2013 roku oskarżony jest producent.

Adwokat Weinsteina, Benjamin Brafman, wyraził przekonanie, że jego klient zostanie ostatecznie oczyszczony z zarzutów.

Ponad 70 kobiet oskarżyło Weinsteina o nadużycia seksualne, w tym gwałt. Oskarżenia te, o których na jesieni 2017 roku napisały „NYT” i „New Yorker”, dały początek akcji i ruchowi #MeToo, wymierzonym przeciwko sprawcom seksualnych napaści, często ważnym postaciom biznesu, świata rozrywki i polityki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl