Los Angeles: Duchowny oskarżony o pedofilię. 90 mln dolarów kaucji

Sędzia w Los Angeles wyznaczył w czwartek kaucję w wys. 90 mln USD dla przywódcy Kościoła „La Luz del Mundo” Naasona Joaquina Garcii, któremu postawiono zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych, w tym posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą i gwałt. Oznacza to w praktyce, że duchowny pozostanie w więzieniu aż do procesu – pisze Reuters.

„La Luz del Mundo” (Światło Świata) to Kościół o proweniencji pentekostalnej, utworzony w 1926 r. przez Eusebio Joaquina Gonzaleza, znanego jako „Aaron Apostoł”. Kościół ma swą siedzibę w Meksyku i liczy około miliona wyznawców. Jego liderzy utrzymują, że wspólnota liczy ok. 5 mln wiernych. Cechuje go antytrynitaryzm – nie uznaje Trójcy Świętej.

Przywódca amerykańskiej gałęzi Kościoła „La Luz de Mundo” Naason Joaquin Garcia został oskarżony o gwałt i uczestnictwo w handlu ludźmi. W należącym do niego komputerze odnaleziono też niedawno liczne materiały z pornografią dziecięcą. Wziąwszy te okoliczności pod uwagę, sędzia w Los Angeles podwoił kaucję dla Garcii z 50 mln USD do 90 mld dolarów.

Proces w tej sprawie rozpocznie się w najbliższych tygodniach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Marek J. wydany USA. Przez 25 lat ukrywał się w Polsce

9 grudnia 1995 r. w Lake Forest w stanie Illinois doszło do śmiertelnego wypadku. O spowodowanie go oskarżono Polaka, Marka J., który prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Mężczyzna początkowo został aresztowany, ale wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji i uciekł do Polski. Przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości ukrywał się przez blisko 25 lat.

J. został oskarżony o spowodowanie wypadku na trasie 41, w wyniku którego zginął Dennis Bourass. Z ustaleń śledczych wynika, że Polak był pod wpływem alkoholu i jechał pod prąd.

Kierowca został aresztowany, ale wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji. Gdy wydawało się, że mężczyzna będzie czekać na proces w USA, prokurator zaostrzył zarzuty, oskarżając J. o „lekkomyślne zabójstwo”. Wiedząc, że w świetle prawa musi zostać ponownie aresztowany, a kaucja będzie wyższa, oskarżony uciekł do Polski. Z powodu obowiązujących przepisów o ekstradycji, Marek J. nie mógł zostać przekazany Amerykanom.

Aresztowany w 2020 r.

Przez prawie 19 lat sprawa stała w miejscu. Amerykańscy śledczy nie dali jednak za wygraną – na mocy nowej umowy o ekstradycji, polskie służby mogły ostatecznie przekazać go swoim odpowiednikom w USA. W 2014 r. do sprawy przydzielono policjanta Marka Sengera, który nawiązał współpracę z FBI i amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości. Ich celem było ustalenie dokładnego miejsca pobytu oskarżonego.

Poszukiwania J. zakończyły się w 2018 r. Mężczyzna został aresztowany przez polskie służby, a następnie… wypuszczony na wolność. Obiecał wówczas, że będzie pojawiał się w sądzie – słowa dotrzymał.

Decyzję o ostatecznym aresztowaniu mężczyzny polski sąd podjął po otrzymaniu listu, w którym rodzina zmarłego Dennisa Bourassa wyjaśniała całą sytuację ze swojej perspektywy. Ostatecznie J. trafił do aresztu w Przemyślu w lutym tego roku. Po czterech miesiącach i opóźnieniach w związku z pandemią koronawirusa, został przekazany stronie amerykańskiej 25 czerwca.

66-letni Marek J. 27 czerwca trafił do więzienia w Lake County 27 czerwca. Kaucję wyznaczono na milion dolarów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Danny Masterson, znany z serialu „Rózowe lata 70.”, oskarżony o zgwałcenie trzech kobiet

Danny Masterson (44 l.) znany z roli Stevena Hyde’ a w popularnym serialu „Rózowe lata 70.”, podejrzewany jest o gwałt na trzech kobietach. Został zatrzymany przez policję w Los Angeles. Aktor może opuścić areszt tylko po wpłaceniu kaucji w wysokości 3 milionów dolarów!

Sprawa gwałtów dotyczy okresu od 2001 do 2003, czyli czasu, kiedy Danny Masterson był sławny dzięki graniu w serialu „Rózowe lata 70.”. Aktor miał dopuścić się czynów lubieżnych wobec dwóch 23-latek i jednej 28-latki. Było to jeszcze zanim ożenił się z aktorką Bijou Phillips (40 l.), córką Johna Phillipsa (+65 l.), twórcy zespołu The Mamas & the Papas, z którą ma córkę Fianna Francis (9 l.).

Aktor nie przyznaje się do czynów. Prokuratura nie postawiła mu na razie zarzutów. – Mój klient jest niewinny, jesteśmy pewni, że zostanie oczyszczony z zarzutów, kiedy wszystkie dowody ujrzą światło dzienne a świadkowie będą mieli okazję złożyć zeznania. Pan Masterson i jego żona są w szoku, zważywszy na to, że nagle oskarżono go o domniemane czyny sprzed prawie 20 lat. Wiedzą jednak, że prawda wyjdzie na jaw – cytowała słowa prawnika Masterson telewizja CNN.

Przypomnijmy, że w 2017 roku Danny Masterson był posądzany o molestowanie seksualne swojej byłej dziewczyny i kilku innych kobiet. W obronę aktora miał włączyć się kościół scjentologiczny, którego Masterson jest wyznawcą. Miało dochodzić do nękania kobiet przez członków tej organizacji. Aktorowi grozi teraz do 45 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Jest oskarżany o współudział w zabójstwie George’a Floyda. Jeden z byłych policjantów wyszedł z aresztu za kaucją

37-letni Thomas Lane, jeden z czterech były policjantów, którzy zostali oskarżeni o przyczynienie się do śmierci 46-letniego Afroamerykanina George’a Floyda w Minneapolis, został w środę wypuszczony z aresztu za kaucją – informuje agencja Reutera.

George Floyd, 46-letni Afroamerykanin zmarł 25 maja w Minneapolis, gdy w czasie zatrzymania za domniemaną próbę zapłacenia w sklepie fałszywym 20-dolarowym banknotem, jeden z policjantów przygniótł go do ziemi i przez prawie dziewięć minut klęczał na jego szyi. Floyd nie był uzbrojony. Na wideo słychać, jak mówił, że nie może oddychać. Pojawienie się w sieci tego nagrania wywołało demonstracje i zamieszki, które ogarnęły całą Amerykę. Protesty organizowane są też w innych krajach.

Czterech policjantów z Minneapolis: Derek Chauvin, Thomas Lane, J. Alexander Kueng oraz Tou Thao, po opublikowaniu wideo zostało wydalonych ze służby. Kilka dni później cała czwórka usłyszała zarzuty w związku ze śmiercią Floyda. Głównym oskarżonym w sprawie jest 44-letni Chauvin. To on w czasie zatrzymania Floyda uciskał jego szyję kolanem, nie reagując, gdy zatrzymany mówił o problemach z oddychaniem. Został oskarżony o morderstwo drugiego stopnia, co oznacza morderstwo, wobec którego istnieją dowody, że zostało dokonane ze świadomością konsekwencji czynu, ale nie było planowane.

Thomas Lane miał pomagać w przytrzymywaniu leżącego na ziemi Floyda. W związku z tym 37-latkowi w środę 3 czerwca postawiono dwa zarzuty, w tym współudziału oraz podżegania do popełnienia morderstwa drugiego stopnia, za co został aresztowany.

Prawnik Lane’a, Earl Gray, twierdzi, że jego klient próbował pomóc Floydowi i „robił wszystko, co jako policjant nowicjusz, wydawało mu się, że powinien robić”. Podkreślił, że tamtego dnia 37-letni policjant był dopiero na swoim czwartym patrolu w karierze. Dodał, że mężczyzna był szkolony przez Chauvina i podlegał jego zwierzchnictwu. – Co miał zrobić mój klient, jeśli nie postępować zgodnie z tym, co rozkazał mu jego oficer szkoleniowy? – pytał Gray podczas rozprawy sądowej.

W środę agencja Reutera, powołując się na akta biura szeryfa, podała, że Lane, który przebywał w zakładzie karnym w hrabstwie Hennepin w stanie Minnesota został zwolniony za kaucją w wysokości 750 tysięcy dolarów.

Policjant od roku

Thomas Lane dołączył do policji jako kadet w lutym 2019 roku. Od początku służby nie wpłynęła na niego żadna skarga. Z danych Lane’a wynika, że po uzyskaniu tytułu licencjata kryminologii w 2016 roku na Uniwersytecie Minnesoty, pracował w biurze kuratora nieletnich w hrabstwie Hennepin. Przed studiami podejmował pracę barmana i asystenta sklepowego.

W dokumentach zwrócono uwagę, że Lane jako wolontariusz miał pomagać w nauce dzieciom z somalijskiej mniejszości mieszkającej w jednej z dzielnic Minneapolis.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Gigantyczna kaucja za wypuszczenie z aresztu Dereka Chauvina, policjanta, który zabił George’a Floyda

Derek Chauvin, były policjant oskarżony o morderstwo George’a Floyda, po raz pierwszy pojawił się – poprzez połączenie internetowe – na rozprawie w sądzie hrabstwa Hennepin. Sędzia wyznaczyła wobec mężczyzny dwie kaucje w wysokości 1 i 1,25 mln dolarów. Derek Chauvin, który przebywa obecnie w więzieniu Oak Park Heights, w poniedziałek po raz pierwszy uczestniczył w rozprawie przed w sądem hrabstwa Hannepin. Z byłym policjantem połączono się za pośrednictwem internetu.

Chauvin, który przez dziewięć minut klęczał na szyi George’a Floyda, co doprowadziło do śmierci 46-latka, początkowo został oskarżony o morderstwo trzeciego stopnia. W środę prokurator generalny Minnesoty Keith Ellison poinformował o podniesieniu poziomu zarzutów do morderstwa drugiego stopnia, czyli morderstwa wobec którego istnieją dowody, że zostało dokonane ze świadomością konsekwencji czynu, ale nie było planowane. Zarzut ten wiąże się z karą do 40 lat więzienia.

Jak informuje Huffington Post, w trakcie poniedziałkowej rozprawy sędzia Jeannice Reding, na wniosek prokuratora, podwyższyła wysokość bezwarunkowej kaucji wyznaczonej wobec oskarżonego z 1 do 1,25 mln dolarów. Chauvin będzie mógł opuścić areszt również po wpłaceniu miliona dolarów, jednak wówczas będzie musiał spełnić dwa warunki: nie kontaktować się z rodziną zmarłego Floyda oraz nie opuszczać stanu Minnesota bez pozwolenia.

Prokurator Matthew Frank stwierdził w rozmowie z telewizją z NBC, że podwyższenie kaucji było koniecznie, ponieważ nastroje panujące w opinii publicznej w związku ze sprawą Floyda, a także rodzaj postawionych Chauvinowi zarzutów, sprawiają, że „mogłoby zaistnieć wysokie ryzyko ucieczki oskarżonego”.

Śmierć 46-letniego Afroamerykanina doprowadziła do protestów w całych Stanach Zjednoczonych oraz innych krajach Europy, Azji czy w Australii. George Floyd zginął 25 maja podczas próby zatrzymania. 46-latek był podejrzany o próbę zapłacenia fałszywym banknotem 20-dolarowym. Jeden z policjantów przez ponad osiem minut naciskał na kark zatrzymanego. Sekcja zwłok wykazała, że takie działanie funkcjonariusza było bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny. George Floyd zostanie pochowany we wtorek 9 czerwca w Houston.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

„Hoss” może wyjść z aresztu. Musi zapłacić kaucję

Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał we wtorek w mocy postanowienie o stosowaniu aresztu wobec Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego „królem mafii wnuczkowej”. Sąd wskazał jednak, że jeżeli do 29 maja wpłaci on 500 tys. zł poręczenia majątkowego – zostanie objęty dozorem policyjnym. We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu rozpatrywał zażalenie obrońców Hossa na stosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu sędzia Elżbieta Fijałkowska, „sąd utrzymał w mocy postanowienie o tymczasowym aresztowaniu”.

– Natomiast sąd uznał, że jeśli do 29 maja zostanie wpłacone poręczenie majątkowe w łącznej kwocie 500 tys. zł, to będzie (zastosowany – red.), dozór policyjny, związany z obowiązkiem zgłaszania się oskarżonego trzy razy w tygodniu, oraz dodatkowo zakaz opuszczania Poznania, w którym mieszka na stałe, oraz zakaz opuszczania kraju” – powiedziała Fijałkowska.

Proces trwał ponad dwa lata

Arkadiusz Ł. ps. Hoss został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na 7 lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Proces „króla wnuczkowej mafii” trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych „Hoss” zasiadł razem ze swoim bratem. Adam P. został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawnienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

„Hoss” zniknął

W lutym 2017 roku „Hoss” został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez prokuraturę w Warszawie. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji „Hoss” zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie Hossa.

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Złapali go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania. „Hoss” był w tej sprawie aresztowany od 17 marca 2017 roku.

Jesienią ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie oskarżyła Arkadiusza Ł. Sprawa początkowo trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie decyzją sądu apelacyjnego, przekazana do rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.

18 marca poznański SO umorzył postępowanie wobec Arkadiusza Ł. Sąd uznał, że czyny, jakie mu zarzucono obejmują okres, za który został skazany przez SO w Poznaniu we wrześniu ub. roku. Przyjęto koncepcję czynu ciągłego, czyli w tym przypadku oszustwa popełnionego w jednym czasie. Sąd uznał je za jeden czyn, ponieważ nowy akt oskarżenia wobec „Hossa” obejmuje takie same zachowania, popełnione taką samą metodą, jak te, za które został osądzony. W związku z tym sąd podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu.

Zatrzymano go 10 kwietnia

20 marca Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. tzw. aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku. Zdaniem prokuratury istnieje duże prawdopodobieństwo, że w postępowaniu apelacyjnym wyrok 7 lat więzienia dla Arkadiusza Ł. zostanie utrzymany. Wskazano również na obawę, że oskarżony będzie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i wydał decyzję o aresztowaniu „Hossa” na sześć miesięcy.

25 marca poznański Sąd Okręgowy wydał list gończy za Arkadiuszem Ł. po tym, jak policja poinformowała, iż nie zastała go pod wskazanym adresem, gdzie miał przebywać.

„Hoss” został zatrzymany 10 kwietnia w Warszawie przez poznańskich policjantów z Zespołu Poszukiwań Celowych – to tzw. Łowcy Głów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja poszukuje oszusta. Opublikowano portret pamięciowy

To przez niego emerytka z Sokołowa Małopolskiego na Podkarpaciu straciła oszczędności życia! Policja przypuszcza, że oprych podający się za śledczego grasuje po całej Polsce. Poszukiwany drań w perfidny sposób okrada starszych ludzi.

79-latka spod Rzeszowa dała się nabrać złodziejskiej szajce, bo ci umiejętnie zagrali na jej emocjach. Najpierw do seniorki zadzwoniła kobieta podająca się za jej córkę. Żaliła się, że spowodowała śmiertelny wypadek i grozi jej więzienie. Wtedy do rozmowy włączył się męski głos. Przekonywał, że jest policjantem i aby wypuścić sprawczynię wypadku, potrzebuje pieniędzy na kaucję.

Dodał też, że za chwilę po nie przyjedzie. Przejęta starsza pani zupełnie straciła czujność. Kiedy zapukał do jej drzwi brodaty blondyn, wręczyła mu kilkadziesiąt tys. zł. Oprych natychmiast się ulotnił, odjeżdżając srebrnym volkswagenem passatem. Zauważyła go córka okradzionej emerytki. To na podstawie jej zeznań mundurowi przygotowali dokładny portret pamięciowy oszusta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zbigniew Stonoga nie trafi do aresztu. Ma wpłacić pół mln kaucji

Podejrzany o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy Zbigniew Stonoga nie zostanie aresztowany – zdecydował Sąd Rejonowy w Lublinie. Zamiast tego przedsiębiorca wpłacić ma kaucję w wysokości pół miliona złotych. Prokuratura zapowiedziała zażalenie. W poniedziałek Zbigniew Stonoga został zatrzymany przez policję. Lubelska prokuratura postawiła mu siedem zarzutów, m.in. przywłaszczenie 900 tysięcy złotych, pranie brudnych pieniędzy i organizowanie nielegalnej loterii. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Stonoga wraca na wolność

Wszystko wskazywało na to, że wigilię Stonoga spędzi w celi. Jednak w środę Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że biznesmen nie będzie utrudniał postępowania i dlatego może wyjść na wolność. – Sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 500 tysięcy złotych, dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu – poinformowała rzeczniczka prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Barbara Markowska.

Prokuratura Regionalna w Lublinie poinformowała, że nie zgadza się z decyzją sądu. – Prokuratura, uznając orzeczenie za błędne, skieruje zażalenie do Sądu Okręgowego w Lublinie – przekazał rzecznik prasowy prokuratury Piotr Marko. Prokuratura domaga się tymczasowego aresztowania Stonogi na trzy miesiące.

Stonoga twierdzi, że jest niewinny, a „to, co się stało, to polityczna zemsta”. Biznesmen zgodził się na podawanie nazwiska i ujawnianie swojego wizerunku w mediach. W mediach społecznościowych informuje o tym, że jest już na wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalifornia: Milioner zabił swoją żonę. Ukrywał się 4 lata

Milioner z południowej Kalifornii oskarżony o zabójstwo swojej żony został schwytany w ubiegłą niedzielę po czterech latach ukrywania się! Trzeba przyznać, że władze bardzo ułatwiły mu ucieczkę. Urodzony w Wielkiej Brytanii naturalizowany Amerykanin opróżnił wszystkie konta i zniknął, gdy sąd wypuścił go z aresztu za kaucją.

Prokuratura okręgowa hrabstwa Orange (stan Kalifornia, USA) poinformowała, że milioner Peter Chadwick został aresztowany. Inwestor na rynku nieruchomości w Newport Beach, został oskarżony o uduszenie żony w 2012 roku. Tuż po zbrodni został aresztowany, ale potem wypuszczony za kaucją w wysokości miliona dolarów. W 2015 r. nie pojawił się na sądowej rozprawie. Został więc wpisany na listę 15 najbardziej poszukiwanych zbiegów. Został schwytany dopiero w ubiegłą niedzielę.

Chadwick zadzwonił pod numer alarmowy 911 dzień po tym, jak jego żona Quee Choo Chadwick zniknęła z domu. Twierdził, że kobieta została zamordowana przez „złotą rączkę”, który porwał także jego. Milioner szybko jednak stał się podejrzanym, gdy tydzień później w koszu na śmieci na przedmieściach San Diego znaleziono zwłoki kobiety.

Milioner urodził się w Wielkiej Brytanii i w 1991 r. został naturalizowanym obywatelem USA. Władze poinformowały, że w momencie zwolnienia za kaucją zatrzymano zarówno jego paszport amerykański, jak i brytyjski. Dopiero kiedy zaginął, zorientowano się, że wypłacił grube miliony ze swoich rachunków bankowych. W mieszkaniu mężczyzny znaleziono też poradniki dotyczące zmiany tożsamości.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były rzecznik MON może wyjść na wolność po wpłaceniu 100 tys. złotych poręczenia majątkowego

Sąd zgodził się, by były rzecznik MON Bartłomiej M. wyszedł na wolność, pod warunkiem wpłacenia poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych. O przedłużenie aresztu dla Bartłomieja M. wnioskowała prokuratura, która zarzuca mu przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ. Były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza przebywa w areszcie od 30 stycznia.

Na wolność po kilku miesiącach?

Bartłomiej M. prawdopodobnie wkrótce wyjdzie na wolność. W styczniu został zatrzymany przez CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Śledczy podejrzewają, że jako funkcjonariusz publiczny przekraczał uprawnienia i działał na szkodę spółki PGZ. Według prokuratury, wraz z byłą pracownicą MON Agnieszką M. doprowadził do wyrządzenia szkody spółce w wysokości blisko pół miliona złotych.

Oprócz tego, Bartłomiej M. wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. usłyszał zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości w PGZ od grudnia 2017 r. Zarzuty usłyszeli także były członek zarządu PGZ Radosław O., b. dyrektor biura marketingu PGZ Robert K. oraz Robertowi Sz.

Kariera u boku Antoniego Macierewicza

Bartłomiej M. był jednym z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza. Do pracy w biurze polityka PiS zgłosił się już jako 17-latek. Członkiem Prawa i Sprawiedliwości został w 2010 r. Także wtedy Macierewicz uczynił go szefem biura zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.

W 2015 r. startował do Sejmu w okręgu piotrkowskim, ale nie uzyskał mandatu. Gdy Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej, M. objął szefostwo gabinetu politycznego ministra i rzecznikiem prasowym resortu. Funkcję tę stracił na początku 2017 r. . W MON pracował jeszcze 3 miesiące.
Źródło info i foto: onet.pl