Na lotnisku w Kenii zaginęło 6 mln masek ochronnych

Na lotnisku w Kenii zaginęło 6 mln masek ochronnych zamówionych przez Bundeswehrę dla niemieckich szpitali – potwierdziła rzeczniczka niemieckiego resortu obrony. Było to jedno z pierwszych dużych zamówień sprzętu ochronnego w ramach walki z epidemią koronawirusa.

O zaginięciu przesyłki poinformował tygodnik „Der Spiegel”. W artykule przytoczono część poufnego raportu ministerstwa obrony, z którego wynikało, że maski FFP2 nie zostały dostarczone, gdyż „towar bez śladu zniknął na lotnisku w Kenii”. Zgodnie z planem powinny dotrzeć do Niemiec w ubiegły piątek.

Rzeczniczka resortu obrony oświadczyła, że służby próbują wyjaśnić, „co się tam stało”. Zapewniła, że budżet „nie poniósł uszczerbku, bo maski nie zostały jeszcze dostarczone i zapłacone”. Wyjaśniła, że „tym samym umowa jest nieważna”. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, jaką rolę w transakcji odgrywała Kenia.

Telewizja Deutsche Welle wskazuje, że lekarze i szpitale w Niemczech pilnie potrzebują uzupełnienia zapasów masek ochraniających drogi oddechowe z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Sztab kryzysowy niemieckiego rządu zadanie uzupełniania zapasów masek i odzieży ochronnej dla medyków przekazał komórce zaopatrzeniowej Bundeswehry z siedzibą w Koblencji.

Instytut Roberta Kocha przekazał, że na wtorek w Niemczech potwierdzono 26 436 przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 114 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Zagadkowy komandos pomógł podczas zamachu na hotel w Nairobi. Jest nagranie

Na zdjęciach i nagraniach z niedawnego zamachu na hotel w Nairobi, dostrzeżono zagadkowego pomocnika kenijskiego wojska i policji. To biały mężczyzna wyposażony jak członek jednostki specjalnej. Brytyjskie media twierdzą, że to komandos elitarnego SAS, który akurat ćwiczył z Kenijczykami i razem z nimi ruszył do akcji.

Do zamachu na luksusowy kompleks hotelowy w Nairobi doszło we wtorek po południu. Czterech terrorystów, prawdopodobnie z somalijskiej organizacji Al-Shabab, wtargnęło na jego teren i zabiło 21 osób, zanim sami zostali zabici po kilkunastu godzinach walki.

Nietypowe postacie

Na zdjęciach i nagraniach z miejsca zamachu widać, poza licznymi kenijskimi policjantami oraz żołnierzami, co najmniej dwóch uzbrojonych obcokrajowców o białym kolorze skóry. Zwłaszcza jeden przyciągał uwagę, ponieważ wyraźnie czuł się pewnie w sytuacji i współpracował z Kenijczykami. Miał na sobie cywilne ubranie oraz kamizelkę kuloodporną z oporządzeniem. W przeciwieństwie do Kenijczyków na twarzy miał kominiarkę. Dodatkowo w rękach miał specyficzny kanadyjski karabinek C8 (daleki kuzyn amerykańskich M16), wykorzystywany przez brytyjskich komandosów pod oznaczeniem L119A2.

Według brytyjskich mediów, samotny pomocnik to żołnierz elitarnej i bardzo skrytej jednostki specjalnej SAS. Tabloid „The Sun” twierdzi, że komandos w czasie akcji brał udział w wymianie ognia z zamachowcami.
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24376553,zagadkowy-komandos-pomogl-podczas-zamachu-zostal-sfotografowany.html
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rośnie liczba ofiar zamachu na hotel w Kenii. Za atak odpowiedzialni są terroryści z al-Szabab

Do 21 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych ataku terrorystów z somalijskiej organizacji al-Szabab na hotel w stolicy Kenii – poinformował w środę szef kenijskiej policji Joseph Boinnet. 28 rannych osób jest w szpitalu. Wszyscy napastnicy zostali zabici.

– Odnaleźliśmy w miejscu ataku sześć kolejnych ciał. Zmarł też ciężko ranny policjant – powiedział Boinnet.

Podał też, że wśród ofiar śmiertelnych jest szesnastu Kenijczyków, Amerykanin i Brytyjczyk oraz trzy osoby pochodzące z Afryki, których narodowość nie została potwierdzona. Według szefa policji 28 osób przebywa w szpitalu. Nie podał jednak, jaki jest ich stan. Wcześniej prezydent Kenii Uhuru Kenyatta poinformował w oświadczeniu o zakończeniu 20-godzinnej operacji prowadzonej przez siły bezpieczeństwa w kompleksie hotelowym. – Terroryści zostali wyeliminowani – powiedział. Aresztowano dwie osoby podejrzane o współpracę z zamachowcami.

Atak na hotel

We wtorek około godziny 15 miejscowego czasu (13 czasu polskiego) zaatakowany został w Nairobi luksusowy hotel DusitD2 oraz inne budynki wchodzące w skład kompleksu biurowego 14 Riverside Drive. Mieszczą się tam wschodnioafrykańskie przedstawicielstwa wielu międzynarodowych koncernów, m.in. Colgate Palmolive, Reckitt Benckiser, Pernod Ricard, Dow Chemical i SAP. Według relacji mediów atak rozpoczął się od detonacji ładunków wybuchowych umieszczonych w zaparkowanym na terenie samochodzie, po czym do hotelu wdarła się grupa 4-6 terrorystów. Jeden z nich miał być zamachowcem samobójcą. W oświadczeniu organizacja al-Szabab napisała, że atak na hotel i kompleks biurowy w Nairobi jest odwetem za decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kenia: Starcia podczas wyborów prezydenckich

Do starć między siłami bezpieczeństwa a zwolennikami opozycji doszło w czwartek rano w kilku miastach Kenii, gdzie trwają powtórne wybory prezydenckie. Stronnicy opozycji wznosili barykady i próbowali zablokować dostęp do lokali wyborczych. W slumsach Kibera, w Nairobi, policja użyła gazy łzawiącego i strzelała w powietrze, aby rozpędzić demonstrantów, którzy próbowali uniemożliwić ludziom dojście do kilku lokali wyborczych – podaje agencja AFP.

Do podobnych scen dochodziło w innych slumsach Nairobi, Mathare, a także w Kisumu i Migori, miastach na zachodzie kraju, które są bastionami opozycji. Jej lider, 72-letni Raila Odinga, wycofał się z ponownego startu w wyborach i wezwał zwolenników do bojkotu czwartkowego głosowania oraz do demonstracji. Odinga uważa, że komisja wyborcza nie przeprowadziła reform koniecznych do zapewnienia uczciwych wyborów.

Jak donosi agencja Reutera, w Kisumu grupy młodych mężczyzn obrzucały policję kamieniami, a funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym. W Kisumu na razie nie otwarto lokali wyborczych. Na zwycięstwo w głosowaniu może liczyć dotychczasowy szef państwa Uhuru Kenyatta, który w czwartek obchodzi 56. urodziny. Oprócz niego w wyborach startuje sześciu kandydatów.

Powtórzenie wyborów zarządzono, gdy Sąd Najwyższy nieoczekiwanie unieważnił zwycięstwo Kenyatty w głosowaniu z 8 sierpnia, orzekając, że komisja wyborcza nie przestrzegała odpowiednich procedur. W unieważnionych sierpniowych wyborach zwyciężył Kenyatta, uzyskując 54,27 proc. głosów. Odinga zdobył 44,74 proc. głosów.
Źródło info i foto: interia.pl

Kenia: Policjant zastrzelił napastnika przed ambasadą USA w Nairobi

Policjant pilnujący ambasady USA w stolicy Kenii Nairobi zastrzelił w czwartek napastnika, który zaatakował go nożem i próbował odebrać mu broń – poinformowała kenijska policja. Motyw ataku, w którego zasięgu nie znalazł się nikt z personelu ambasady, nie jest na razie znany. Rzecznik policji George Kinoti oświadczył, że policjant zabił napastnika w obronie własnej. – To był pojedynczy przestępca, który zaatakował funkcjonariusza policji. Był uzbrojony w nóż – powiedział Kinoti Reuterowi.

Rzeczniczka ambasady USA potwierdziła, że doszło do „incydentu ze strzelaniną” przed ściśle chronioną siedzibą misji, która znajduje się w północnej części Nairobi. „Nie dotyczyło to nikogo z personelu ambasady” – zaznaczyła rzeczniczka, nie podając dalszych szczegółów. Według kenijskich mediów, zaatakowany policjant pilnował jednego z wejść na teren ambasady.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Alarm bombowy na pokładzie samolotu Air France

W sobotę późnym wieczorem samolot linii lotniczych Air France lecący z Mauritiusa do Paryża lądował awaryjnie w Mombasie, w Kenii, ponieważ na pokładzie maszyny odkryto urządzenie mogące być ładunkiem wybuchowym – poinformowała w niedzielę kenijska policja. Jak przekazał rzecznik policji Charles Owino, o godz. 00.37 (godz. 22.37 w sobotę w Polsce) Boeing 777 francuskiego przewoźnika awaryjnie lądował na lotnisku w Mombasie. Według niego na pokładzie samolotu znajdowało się 459 pasażerów i 14 członków załogi. Wszyscy zostali bezpiecznie ewakuowani. Podejrzane urządzenie znaleziono w toalecie; obecnie jest ono sprawdzane przez saperów – dodał rzecznik.
Żródło info i foto: interia.pl

Możliwy zamach terrorystyczny w Kenii podczas wizyty Baracka Obamy

Stany Zjednoczone ostrzegają przed możliwym zamachem terrorystycznym w Kenii podczas wizyty w tym kraju Baracka Obamy. Prezydent USA wygłosi przemówienie na szczycie poświęconym przedsiębiorczości, który rozpocznie się w Nairobi 24 lipca – informuje agencja AFP. „W przypadku tak wielkich wydarzeń publicznych istnieje prawdopodobieństwo, że zamachowcy wezmą na cel uczestników szczytu i publiczność. Zalecamy wysoki poziom troski o bezpieczeństwo” – apeluje Departament Stanu USA.

Serię ataków w Kenii przeprowadziła w ostatnich latach powiązana z Al-Kaidą islamska organizacja Somali-led Shebab. W poniedziałek w ataku na ciężarówkę policji zginęło co najmniej pięć osób. W najbardziej krwawym zamachu ostatnich miesięcy w kraju, zorganizowanym w kwietniu, zamordowano 148 osób, głównie studentów Garissa University.

Ambasada Stanów Zjednoczonych w Nairobi w maju wydała ostrzeżenie, apelując do swoich obywateli o zachowanie szczególnej ostrożności. Zwrócono uwagę na podwyższone zagrożenie terroryzmem i przemocą w Kenii. Dla Baracka Obamy będzie to czwarta wizyta w Afryce, odkąd został prezydentem USA, ale pierwsza w Kenii, rodzinnym kraju ojca gospodarza Białego Domu. Islamscy ekstremiści z Somali-led Shebab wzięli na cel Kenię w 2011 roku, kiedy tamtejsza armia dołączyła do walki z działającymi na terenach Somalii ugrupowaniami związanymi z Al-Kaidą. Walkę Somali-led Shebab wypowiedziała również Etiopia, kolejny – po Kenii – przystanek Baracka Obamy w trakcie wizyty na afrykańskim kontynencie.
Żródło info i foto: interia.pl

Islamiści z Al-Szabab zaatakowali w Kenii

Co najmniej 13 osób zginęło, a 11 zostało rannych we wtorek w Manderze na północnym wschodzie Kenii przy granicy z Somalią – poinformował szef oddziału Czerwonego Krzyża w tym kraju Abbas Gullet. Do ataku przyznali się somalijscy islamiści z Al-Szabab. – Zaatakowano pracowników kamieniołomu. Spali, gdy napadnięto na nich we wczesnych godzinach porannych – sprecyzował Gullet.

Do ataku przyznała się islamistyczna organizacja Al-Szabab z sąsiedniej Somalii. – Stoimy za atakiem w Manderze. Zabiliśmy ponad dziesięciu kenijskich chrześcijan – oświadczył rzecznik islamistów, dodając że atak ten to „element trwających działań przeciwko Kenii”. Mimo podejmowanych od dawna wysiłków władzom Kenii nie udaje się powstrzymać napływu islamistycznych bojowników Al-Szabab przez nieszczelną 700-kilometrową granicę z Somalią. Od kwietnia 2013 r. dżihadyści z somalijskiej partyzantki zabili w Kenii ponad 400 osób.
Żródło info i foto: onet.pl

Dziewczyna uciekła by dołączyć do Państwa Islamskiego

Błagam wróć do domu, cierpię – apeluje za pośrednictwem mediów matka młodej Kenijki, która wraz z koleżanką uciekła, by dołączyć do Państwa Islamskiego. Kilka dni po zniknięciu napisała w SMS-ie do rodziny: „Jestem w Syrii, nie szukajcie mnie”. Matka dziewczyny Rahma Adan od kilku dni trzyma w dłoniach małe i wymięte zdjęcie. Nosi je cały czas przy sobie. To jedna z najbardziej wartościowych pamiątek, która jej została. Młoda kobieta ze zdjęcia, ubrana w czarną chustę, to jej córka Tawfiqua, która wraz z przyjaciółką Salwą Abdullą zniknęła na początku maja.

Według relacji ich rodzin dziewczyny po lekcjach w szkole poszły do domu Tawfiquy w stolicy Kenii Nairobi. Jakiś czas później Tawfiqua postanowiła odprowadzić Salwę i już nie wróciła. Od tego momentu nikt ich nie widział.

„Nie szukajcie mnie”

Rodziny i krewni zaczęli desperackie poszukiwania, ale nie mogli trafić na żaden ślad. Po czterech dniach nadeszła nieoczekiwana wiadomość, która wprowadziła ich w osłupienie. – Jestem w Syrii, nie szukajcie mnie, wszystko jest ze mną w porządku” – napisała w SMS-ie do kuzyna Tawfiqua. Jej matka Rahma jest w szoku. – Była pracowita, sumienna i skryta. Dobrze się uczyła. Nic nie wskazywało, że może powodować jakiekolwiek problemy – wspomina córkę. – Bardzo porządne dziecko, czytała Koran, kochała swoją religię. Nie mogę uwierzyć jak to się mogło stać, może Szatan zmienił jej myślenie – dodaje.

Kenijska policja wszczęła śledztwo. Sprawdza w jaki sposób dziewczynom udało się przekroczyć granicę bez paszportów. To nie pierwsza ucieczka osób, które chcą działać w organizacji terrorystycznej. W marcu kenijska policja aresztowała cztery młode dziewczyny próbujące wyjechać z Kenii bez odpowiednich dokumentów. Chciały dołączyć do somalijskich terrorystów powiązanych z Al-Kaidą.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Sześć osób zatrzymanych po masakrze na uniwersytecie w Kenii

Zatrzymano szóstą osobę podejrzaną o atak na kampus uniwersytetu w Kenii, w którym zginęło 150 osób – podała kenijska policja. W niedzielę informowano o aresztowaniu pięciu innych podejrzanych. Pięciu z zatrzymanych to Kenijczycy, jeden jest obywatelem Tanzanii. Policja zwróciła się też do sądu w Nairobi o przedłużenie do 30 dni aresztu dla zatrzymanych, „aby doprowadzić do końca śledztwo i ustalić dokładną listę zarzutów, które będą przedstawione podejrzanym”.

Demonstracja w Nairobi

We wtorek w stolicy Kenii manifestowało około 200 studentów, którzy oskarżają władze o zaniedbania, które doprowadziły do tragedii w kampusie uniwersyteckim. Mała grupka studentów zdołała przedłożyć w kancelarii prezydenta petycję, w której domaga się lepszego wyposażenia dla sił bezpieczeństwa oraz stworzenia specjalnych ośrodków, w których policja będzie gotowa do interwencji przez 24 godziny na dobę. Kenijska prasa oskarża władze o to, że zignorowały ostrzeżenia dotyczące planowanego ataku na Garissę; media krytykują również siły bezpieczeństwa za to, że za późno przyjechały na miejsce ataku.

Podejrzani

Rzecznik kenijskiego MSW Mwenda Njoka poinformował, że jednym z czterech napastników był Abdirahim Mohammed Abdullahi, syn szefa władz hrabstwa Mandera. Urzędnik w zeszłym roku zgłosił zaginięcie syna, obawiając się, że wyjechał on do Somalii. Według Njoki, Abdullahi był Kenijczykiem pochodzenia somalijskiego i prawnikiem z wykształcenia. Wcześniej w niedzielę Njoka podał, że wśród pięciu osób aresztowanych w związku z atakiem jest ochroniarz zatrudniony przez uniwersytet oraz obywatel Tanzanii Rashid Charles Mberesero.

Odwet

W poniedziałek kenijskie myśliwce ostrzelały obozy bojowników w Gondodowe i Ismail, które są położone w regionie Gedo w odległości ok. 200 km od granicy. To właśnie z zaatakowanych obozów islamiści przedostają się do Kenii, by dokonywać zamachów – podało cytowane przez agencję Reutera źródło w siłach zbrojnych.

Wcześniej islamiści zapowiedzieli, że w Kenii rozpętają „długotrwałą i straszliwą” wojnę, która sprawi, że miasta w tym kraju „spłyną krwią”. Nocna operacja lotnicza to pierwsza zbrojna reakcja władz Kenii na czwartkowy atak Al-Szabab na kampus uniwersytecki w Garissie, w którym zginęło 150 osób, a ok. 80 zostało rannych. Był to najkrwawszy atak na kenijskim terytorium od 1988 r., gdy w zamachu bombowym Al-Kaidy na ambasadę USA w Nairobi zginęło ponad 200 osób.

Mimo wysiłków władzom Kenii nie udaje się powstrzymać napływu bojowników Al-Szabab przez nieszczelną 700-kilometrową granicę z Somalią. Od kwietnia 2013 r. dżihadyści z somalijskiej partyzantki zabili w Kenii ponad 400 osób.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl