Poszukiwany „Szopen” zatrzymany w Niemczech

Poszukiwany trzema listami gończymi 58-letni Robert M. ps. Szopen został zatrzymany w Niemczech. Mężczyzna podejrzany jest o udział w rozboju z użyciem broni, podczas którego sprawcy wykazali się dużym okrucieństwem, łamiąc kości i wybijając zęby pokrzywdzonym. Jak poinformował PAP rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nadkom. Andrzej Fijołek, mężczyzna był już wcześniej skazany m.in. za przechowywanie fałszywych banknotów, za wymuszenie rozbójnicze. Podczas przerwy w wykonywaniu kary nie wrócił do aresztu. Kilka miesięcy później, w lipcu 2003 r. brał udział w napadzie na rodzinę zamieszkałą w gminie Wohyń na Lubelszczyźnie.

Z ustaleń policji wynikało, że wspólnie z innymi osobami brutalnie pobili pokrzywdzonych m.in. ojca i syna oraz pozostałych członków rodziny. – Sprawcy domagali się wydania pieniędzy. Podczas napadu byli bardzo brutalni. Zadawali obrażenia m.in. pięściami oraz kijem, łamiąc kości i wybijając zęby. Zrabowali wówczas 46 tys. dol. – powiedział nadkom. Andrzej Fijołek.

Po dokonaniu przestępstwa Robert M. ukrywał się na terenie różnych krajów europejskich. Był poszukiwany na podstawie trzech listów gończych i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ustalenia funkcjonariuszy wskazywały, że poszukiwany przebywa na terenie Niemiec. Mężczyzna jednak wprowadzał w błąd funkcjonariuszy niemieckich i w trakcie legitymowania podawał dane swojego brata.

– Policjanci zajmujący się poszukiwaniami ustali miejsce pobytu obu braci, jednoznacznie wskazując, który z nich przebywa w Niemczech. Przy współpracy z policjantami z Komendy Głównej Policji informacje zostały przekazane stronie niemieckiej. Po zatrzymaniu i rozpatrzeniu sprawy, sąd w Niemczech wyraził zgodę na ekstradycję poszukiwanego do Polski – zaznaczył rzecznik KWP w Lublinie.

58-latek odpowie teraz za przestępstwa popełnione w przeszłości. Za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: onet.pl

Joanna S. wpadła w Hiszpanii. Oszukała min. celebrytów

Hiszpańska policja zatrzymała poszukiwanych od kilku lat międzynarodowymi listami gończymi – twórczyni Galleri New Form Joannę S. i jej syn Mikaela. Są podejrzani o kierowanie piramidą finansową, w ramach której oferowali inwestycje w dzieła sztuki.

Podkomisarz Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji poinformował, że Joanna S. i Mikael S. poszukiwani byli listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz Czerwoną Notą Interpolu. – Szeroko zakrojone działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nadzorującej śledztwo Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz Komendy Głównej Policji pozwoliły na ustalenie aktualnego miejsca pobytu poszukiwanych – podkreślił podkomisarz.

– Wymiana informacji między służbami na temat poszukiwanych prowadzona była poprzez sieć współpracy policyjnej ENFAST, która zajmuje się lokalizowaniem najbardziej poszukiwanych przestępców Europy. Niezbędne informacje dotyczące prowadzonego śledztwa przekazywane były zagranicznym organom ścigania i wymiarom sprawiedliwości” – tłumaczył podkom. Rzeczkowski, dodając, że wymiana informacji prowadzona była m.in. ze Szwecją, Portugalią i Hiszpanią.

Jak poinformował rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, organizatorzy oszustwa ukrywali się w Hiszpanii co najmniej od 2019 r. Zatrzymania dokonała hiszpańska policja. Oboje podejrzani są o prowadzenie bez stosownego zezwolenia działalności bankowej, doprowadzenie klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę ponad 300 mln zł, a także tzw. pranie pieniędzy na ponad 24 mln zł i 5 mln euro. Przy takich zarzutach grozi im do 15 lat więzienia oraz do 10 mln zł grzywny. – Aktualnie oboje zatrzymani oczekują w hiszpańskim areszcie na ekstradycję do Polski – wyjaśnia Rzeczkowski.
Źródło info i foto: interia.pl

Jacek Jaworek poszukiwany przez Interpol

Wizerunek i dane podejrzanego o zabójstwo 3 osób Jacka Jaworka opublikowano na stronie internetowej Interpolu – Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej w sekcji osób poszukiwanych tzw. czerwoną notą, czyli w celu zatrzymania, tymczasowego aresztowania i ekstradycji tej osoby.

– Od początku braliśmy pod uwagę różne scenariusze, łącznie z tym, że poszukiwany może przebywać za granicą lub że nie żyje. To po prostu wniosek o współpracę międzynarodową” – powiedział w sobotę PAP młodszy aspirat Mariusz Kurczyk z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji.

10 lipca w miejscowości Borowce koło Częstochowy policjanci wezwani do awantury domowej znaleźli w domu jednorodzinnym ciała małżeństwa w wieku 44 lat oraz ich 17-letniego syna. Ocalał jedynie drugi, 13-letni syn, który ukrył się, a następnie schronił u rodziny.

Ofiary zostały zastrzelone. Ustalenia śledczych wskazują, że sprawcą zbrodni jest brat zabitego 44-latka, 52-letni Jacek Jaworek. Tuż po zabójstwie mężczyzna uciekł, a prokuratura wystawiła za nim list gończy.

Podczas wielodniowych działań w okolicy miejsca zbrodni policja przetrząsnęła okoliczne lasy z wykorzystaniem psów tropiących i specjalistycznej aparatury, a śląski komendant wojewódzki policji wyznaczył 20 tys. zł nagrody za wskazanie miejsca pobytu podejrzanego. Nieoficjalnie policjanci mówią, że Jaworek zapadł się pod ziemię.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

63-latek zatrzymany za posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii

Policja zatrzymała 63-letniego mężczyznę, podejrzewanego o posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii. Na jego komputerze znaleziono 2,4 tys. takich filmów.

Dzięki międzynarodowej współpracy policjanci zatrzymali 63-letniego mężczyznę podejrzanego o wielokrotne sprowadzanie z internetu, rozpowszechnianie w sieci i posiadanie znacznych ilości treści pornograficznych z udziałem dzieci, nawet kilkuletnich – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka. Dodał, że mężczyzna posiadał ponad 5,5 tys. plików, z czego co najmniej 2,4 tys. filmów z udziałem dzieci.

Jak przekazał w rozmowie z rzecznik KGP, zatrzymanie 63-latka było możliwe dzięki współpracy, jaką w zwalczaniu wykorzystywania seksualnego dzieci i pornografii dziecięcej prowadzi Wydział do walki z Handlem Ludźmi Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji z amerykańskim Krajowym Centrum ds. Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych Seksualnie (NCMEC – National Center for Missing and Exploited Children) oraz Europolem.

– To właśnie od nich policjanci Komendy Głównej Policji otrzymali informacje i materiały dotyczące internauty z Polski, który zajmował się tym procederem w sieci – zaznaczył inspektor Mariusz Ciarka.

– Dalsze ustalenia przeprowadzone przez funkcjonariuszy Biura Kryminalnego KGP pozwoliły na wytypowanie i wstępną identyfikację sprawcy – podkreślił policjant, dodając, że o sprawie niezwłocznie poinformowano Prokuraturę Rejonową w Koninie oraz policjantów Wydziału Kryminalnego i Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Koninie. – Od razu wszczęte zostało śledztwo prowadzone przez policjantów z KMP w Koninie pod nadzorem konińskiej prokuratury – powiedział.

Zatrzymanie. Od razu się przyznał

Kilka dni temu doszło do zatrzymania podejrzanego.

– 63-letni mężczyzna był kompletnie zaskoczony. Od razu przyznał się do swojej przestępczej działalności i złożył wyjaśnienia. Co więcej, uzyskano od niego informacje na temat kolejnych osób podejrzewanych o rozpowszechnianie pornografii dziecięcej w sieci, z którymi utrzymywał on internetowe kontakty, i z którymi wymieniał się treściami tego typu – wyjawił rzecznik KGP.

Podkreślił także, że w trakcie przeszukania mieszkania 63-latka policjanci zabezpieczyli nośniki informatycznych należących do mężczyzny. – Już wstępna ich analiza (…) pozwoliła na ustalenie, że na nośnikach znajdują się ogromne ilości materiałów – ponad 5500 plików, z czego co najmniej 2400 filmów z udziałem dzieci, które podejrzany uzyskiwał z internetu od innych osób – podał.

Przekazał również, że w dniu zatrzymania w Prokuraturze Rejonowej w Koninie 63-latek usłyszał trzy zarzuty związane z wielokrotnym rozpowszechnianiem, sprowadzaniem i posiadaniem pornografii dziecięcej.

– Biorąc pod uwagę materiał dowodowy zgromadzony w sprawie i wysoką społeczną szkodliwość czynów popełnionych przez podejrzanego, prokuratura nie miała żadnych wątpliwości co do skierowania do sądu wniosku o zastosowanie najsurowszego z możliwych środków zapobiegawczych tj. tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego – dodał policjant.

Decyzją Sądu Rejonowego w Koninie 63-letni mężczyzna został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Zatrzymanemu za popełnione przestępstwa grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Napad na konwojenta w Łodzi. Sprawcy zatrzymani w Gruzji

W Gruzji zatrzymano kolejnych sprawców napadu na konwojenta w Łodzi, do którego doszło w połowie stycznia tego roku. To dwóch mężczyzn i kobieta. Za rozbój grozi im do 12 lat pozbawienia wolności – poinformowała rzeczniczka policji w Łódzkiem Joanna Kącka. Przypomniała, że w tej sprawie już wcześniej zatrzymano w Warszawie 27-letniego obywatela Gruzji, który trafił do aresztu.

Sprawcy zza wschodniej granicy

Do zdarzenia doszło 16 stycznia w Łodzi ok. godz. 18. Do wychodzącego ze sklepu konwojenta podbiegło dwóch ukrywających się za drzewami sprawców, którzy pobili i obezwładnili pokrzywdzonego. Ich wspólnik wyposażony w latarkę w tym samym czasie przeglądał wnętrze samochodu konwojenta. Skradzioną gotówkę przepakowali do innego pojazdu podstawionego przez kolejnego członka grupy. Według Kąckiej, już pierwsze ustalenia wskazywały, że za rozbojem stoją osoby pochodzące zza wschodniej granicy. Wszelkie działania prowadzone były za pośrednictwem Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji.

Jak mówi, zebrany na tym etapie materiał pozwolił na wytypowanie pierwszego podejrzewanego, 37-letniego Besiki Sh., za którym Prokuratura Rejonowa Łódź Śródmieście wystawiła list gończy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dane funkcjonariuszy policji w sieci. „To skandal”

Kwestia publikacja wizerunku oraz danych osobowych policjantów, którzy mieli osłaniać strajk kobiet budzi wielkie emocje. Komenda Główna Policji uznała to za „skandaliczne”, a kierownictwo zastanawia się nad podjęciem kroków prawnych wobec osób ujawniających dane wrażliwe.

Wizerunki kilku funkcjonariuszy krążą po internecie od czwartku – wtedy doszło też do interwencji policji podczas kolejnego strajku kobiet. Wśród osób, które publicznie domagały się interwencji w tej sprawie, były posłanki opozycji.

– To bardzo nieodpowiedzialne, skandaliczne wręcz zachowanie osób, które to robią, zwłaszcza jeżeli mówimy o parlamentarzystach, którzy dobrze powinni wiedzieć, jakie może to mieć konsekwencje włącznie z możliwością ataków na policjantów i ich rodziny – ocenia w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji.

Mariusz Ciarka przekazał, że zdjęcia są nieprecyzyjne a występujące na nich osoby są pokazane „raz w maseczce, inne obok bez”. – Podawane i powielane są dalej nieprawdziwe informacje godzące w dobre imię konkretnych osób. Niektórzy z tych policjantów, których nazwiska zostały wskazane już otrzymują groźby, a przerażające jest to, że groźby kierowane są nie tylko do nich, ale również wobec ich rodzin, małżonków i dzieci – dodał policjant.

Rzecznik KGP przekonuje, że niektórzy funkcjonariusze (mylnie zidentyfikowani – red.) otrzymują pogróżki. – To są przeważnie policjanci, którzy nie uczestniczyli w żadnych czynnościach na miejscu protestu (…). „Kierownictwo polskiej policji na pewno nie pozostawi policjantów samych sobie i zapewni im pełne wsparcie prawne, a także jak będzie trzeba zapewni i ochronę ich rodzin – zapewnia Mariusz Ciarka.

Komenda Główna nie wyklucza, że może podjąć kroki prawne, obecnie trwa analiza podjęcia takiej czynności. – Wzywamy do zachowania zgodnego z prawem, nie naruszania dobrego imienia Policji i policjantów, uszanowanie prawa do prywatności policjantów i ich rodzin i niepowielania fałszywych informacji, nieprzedstawiania niezweryfikowanych zdjęć, czy nazwisk – dodaje Ciarka.
Źródło info i foto: wp.pl

39-latek zatrzymany pod zarzutem znieważenia Andrzej Dudy

Policjanci namierzyli i zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego, który na jednym z portali internetowych zamieścił obraźliwy wpis dotyczący prezydenta Andrzeja Dudy. Usłyszał on zarzut publicznego znieważenia głowy państwa, za co może grozić kara do trzech lat więzienia.

Zatrzymanie autora wpisu to efekt wspólnych działań funkcjonariuszy zwalczających cyberprzestępczość z katowickiej komendy wojewódzkiej oraz z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji – podał we wtorek (22 września) zespół prasowy śląskiej policji. Przedstawiciele komendy wojewódzkiej w Katowicach przypominają, że policjanci zwalczający cyberprzestępczość nieustannie monitorują zachowania użytkowników w internecie.

„Śledczy reagują na wszelkie niebezpieczne oraz niezgodne z prawem działania w sieci. Często ich działania ratują ludzkie życie oraz bronią osób, których prawa łamane są w cyberprzestrzeni. Warto zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice, a są nimi sytuacje, w których naruszane są m.in. prawa innych osób lub przepisy karne, które bezwzględnie należy przestrzegać” – zaznacza policja.

Zatrzymany internauta – jak podają policjanci – w swoim wpisie nie przebierał w słowach, publicznie kierował obelgi i wulgarne słowa pod adresem łowy państwa. „Jego wypowiedź nie miała nic wspólnego z kulturalnym wyrażeniem swojej opinii i naruszała obowiązujące przepisy” – dodają.

Na obraźliwy wpis w sieci trafili śledczy KGP, którzy powiadomili kolegów z Katowic. Ci wkrótce zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 135. par 2. Kodeksu karnego, który stanowi, że „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Policjanci przypominają, że każde działanie w internecie pozostawia ślad. „Praktyka pokazuje, że nikt w cyberprzestrzeni nie jest anonimowy, a poczucie bezkarności osób łamiących prawo w sieci jest tylko pozorne. Wszelka niezgodna z obowiązującymi przepisami działalność w wirtualnym świecie wiąże się dla użytkowników z taką samą odpowiedzialnością, jak w innych przypadkach, a niektóre przestępstwa lub ich formy kwalifikowane odnoszą się głównie do czynów popełnionych w przestrzeni internetowej” – dodaje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowa fala pedofilów w internecie. Pandemia sprzyja przestępcom seksualnym

Mniej drastycznych przestępstw wobec dzieci, a pedofile aktywność skoncentrowali w sieci. Rekordzista ściągnął ponad 4 tys. filmików – alarmuje wtorkowa „Rzeczpospolita”. Uwodzenie na czatach, zwabianie podstępem i wykorzystywanie, gromadzenie pedofilskich nagrań i zdjęć oraz kolportowanie ich w sieci – w czasie pandemii problem nie zniknął, a niektóre nadużycia wobec dzieci przybrały na sile – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które publikuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.

„Rz”, analizując odnoszące się do małoletnich artykuły kodeksu karnego, podliczyła, że od stycznia do lipca tego roku w kraju doszło do 5961 przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci. W roku ubiegłym w tym samym okresie takich czynów ujawniono 2,2 tys.

Ściągnął ponad 4 tys. filmów

Lawinowy wzrost to głównie efekt działań mężczyzny, który ściągnął z sieci ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią i tym podbił statystyki. Jednak nie licząc tego „rekordu”, mimo ograniczeń związanych z pandemią, nadużyć seksualnych, których ofiarami padają najmłodsi, jest wciąż dużo – od stycznia do lipca – ponad 1,9 tys. – wynika z policyjnych danych, które przytacza gazeta.

„Dzieci są wciąż uwodzone za pośrednictwem internetu – w tym roku 213 razy (o 27 razy mniej niż rok temu do lipca) – chociaż w okresie najostrzejszych rygorów związanych z pandemią policja była nastawiona głównie na sprawdzaniu przestrzegania kwarantanny. Policjanci twierdzą, że pedofile lepiej się kamuflują, więc ujawnianych jest tylko część takich zdarzeń” – alarmuje „Rz”.

Więcej nagrań z dziecięcą pornografią

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich – w tym roku do lipca stwierdzono ich łącznie 4903, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 975.

To efekt działań jednej osoby – mężczyzny z Pomorza, który z sieci ściągnął ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią. Namierzyli go jeszcze w ubiegłym roku policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego. „W sprawie zasięgaliśmy dwóch opinii. Jedna potwierdziła treści pornograficzne, druga, uzupełniająca opinia antropologiczna, określiła wiek osób utrwalonych na filmach” – mówi „Rz” prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W efekcie, już w tym roku mężczyzna usłyszał aż 4025 zarzutów.

Gazeta pisze również, że znacząco przybyło zachowań, za którymi kryje się m.in. produkowanie, utrwalanie i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, za co grozi do 12 lat więzienia. W tym roku do lipca ujawniono ich 488 – rok temu, do lipca – 215.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

„Chudy” i „Gruby” poszukiwani ENA zatrzymani w Hiszpanii

Od niespełna dziesięciu lat na terenie Unii Europejskiej funkcjonuje ENFAST, czyli europejska sieć współpracy Policji zajmująca się lokalizowaniem i zatrzymywaniem najbardziej niebezpiecznych przestępców poszukiwanych Europejskimi Nakazami Aresztowania. Sieć współpracuje również z EUROPOL, INTERPOL i krajami partnerskimi spoza UE. Polskie przedstawicielstwo sieci znajduje się w Wydziale Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP. Współpraca w ENFAST charakteryzuje się szybkim przekazem informacji umożliwiającym natychmiastowe podjęcie działań policyjnych na terenie całej EUROPY. Dzięki ścisłej współpracy i bieżącej wymianie informacji poprzez ENFAST, tylko w ciągu ostatniego miesiąca doszło do zatrzymania pięciu groźnych przestępców poszukiwanych przez polskie organy ścigania. Dwóch z nich ukrywało się w Hiszpanii.

Paweł D. pseudonim „CHUDY” sześć lat temu zlecił na terenie Koszalina zabójstwo członka konkurencyjnej grupy przestępczej. W wyniku oddanych kilku strzałów z broni maszynowej pokrzywdzony stracił dwa palce, miał przestrzeloną dłoń oraz stracił część mięśnia nogi. Zleceniodawca zniknął na dobre za granicę i, mimo że Policja „fundowała” ściganemu bilet powrotny liniami „Police Airlines” nie udało się go sprowadzić do kraju. Niezwykle trudno było go namierzyć, ponieważ jak się później okazało, zmieniał miejsca zamieszkania, numery telefonów, a nawet używał fałszywych dokumentów na nie swoje nazwisko. Dlatego Zespół Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, prowadzący sprawę poszukiwawczą, zdecydował się wykorzystać policyjną międzynarodową sieć ENFAST przekazując hiszpańskim policjantom informacje o miejscu ukrywania się „Chudego”. W lipcu w samym centrum Barcelony, w jednej z restauracji, specjalna komórka poszukiwawcza hiszpańskiej Policji dokonała zatrzymania 45-letniego Pawła D. Mężczyzna był kompletnie zaskoczony zatrzymaniem. Nie spodziewając się niczego, do restauracji na spotkanie ze znajomymi przyjechał własnym rowerem. Kiedy „Chudy” zostanie deportowany do Polski, zależy teraz to od decyzji hiszpańskiego sądu.

Polska i hiszpańska Policja nie spoczęły na laurach po zatrzymaniu „Chudego”. Następnego dnia 38-letni Łukasz K. pseudonim „Gruby”, „Czesław”, członek zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się handlem narkotykami w znacznych ilościach został zatrzymany w Andaluzji, na południu Hiszpanii. Łukasz K. przez ostatnie kilka lat ukrywał się przed polskimi organami ścigania. Kielecki Zespół Poszukiwań Celowych prowadził intensywne czynności poszukiwawcze, w wyniku których ustalił, że poszukiwany opuścił Polskę i przebywa na terenie Hiszpanii. Policjanci z Kielc poinformowali o tym fakcie przedstawicieli sieci ENFAST w Komendzie Głównej Policji, którzy nawiązali współpracę ze swoimi hiszpańskimi odpowiednikami. Wyspecjalizowany w lokalizowaniu groźnych przestępców madrycki zespół poszukiwań zaczął weryfikować informacje uzyskane od polskich kolegów. Łukasz K. był bardzo ostrożny i przez jakiś czas skutecznie wymykał się stróżom prawa, m.in. zmieniał miejsca pobytu, przemieszczał się po różnych krajach UE i posługiwał fałszywymi dokumentami. Ostatecznie, w 2017 r., udało się go zlokalizować we Francji, w okolicy Bordeaux. Mimo iż posługiwał się podrobionym dokumentem tożsamości, został zatrzymany i postawiony przed francuskim sądem, który zdecydował o ekstradycji do Polski.

Po kilku miesiącach spędzonych za kratkami tuż przed wydaniem go stronie polskiej, ze względów formalnych został zwolniony z francuskiego aresztu. Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Kielcach na nowo rozpoczęli żmudne i niełatwe działania poszukiwacze. Na bieżąco współpracowali z przedstawicielami ENFAST w Komendzie Głównej Policji. Wszystko wskazywało na to, że Łukasz K. powrócił do Hiszpanii. Funkcjonariusze hiszpańscy „deptali mu po piętach” a wszystkie tropy prowadziły do miasta Grenada. Łukasz K. miał jednak dużo szczęścia, do lipca 2020 r., kiedy to hiszpański policjant zajmujący się poszukiwaniem Łukasza K. zauważył go podczas zakupów w jednym z centrów handlowych w Grenadzie. Funkcjonariusz z Madrytu, przebywając na wakacjach w tej części Hiszpanii, dokonał jego zatrzymania. Jest to przykład na to, że żaden poszukiwany groźny przestępca nie może czuć się nigdzie bezpiecznie. Bo Policja zawsze jest czujna…
Źródło info i foto: Policja.pl

Christian Brückner, podejrzany o zabicie Madeleine McCann powiązany z zaginięciami dzieci w Polsce?

Niemieccy śledczy są niemal w stu procentach przekonani, że 43-letni Christian Brückner porwał, a potem zabił Madeleine McCann. Jego nazwisko pojawia się także w kontekście kilku spraw, gdzie ofiarami były inne dzieci, m.in. zaginięcia 16-latki z Belgii. Ponieważ podejrzany prowadził koczowniczy tryb życia i mieszkał w kilku krajach, wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy mógł grasować także w Polsce. O to, czy badane są ewentualne związki Brücknera z zaginięciami dzieci na terenie naszego kraju, zapytaliśmy Komendę Główną Policji.

Informacja o zidentyfikowaniu podejrzanego ws. zaginięcia Madeleine McCann wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie. Na początku czerwca prokuratura z Brunszwiku poinformowała, że o winie Christiana Brücknera świadczy wiele dowodów, nadal jednak poszukują tych „ostatecznych”, które pozwoliłby na oskarżenie 43-latka nie tylko o porwanie, ale także zabicie dziewczynki. W tej chwili śledczy zajmują się analizowaniem setek informacji, które do nich napłynęły po ujawnieniu, że Brückner mógł skrzywdzić 3-latkę.

Zniknięcie Maddie to jedna z najgłośniejszych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Koszmar rozegrał się wieczorem 3 maja 2007 roku w portugalskim kurorcie Praia da Luz, gdzie rodzina McCannów spędzała wakacje. Kiedy rodzice dziewczynki jedli kolację z przyjaciółmi w restauracji na terenie ośrodku wakacyjnego, Madeleine i jej rodzeństwo spali w pokoju wynajętego apartamentu. Około godziny 22.00 Kate McCann poszła sprawdzić, czy z dziećmi wszystko w porządku i odkryła, że Maddie nie ma.

Policja obwiniała rodziców Madeleine

Zaalarmowano policję i rozpoczęto poszukiwania, które nie przyniosły żadnego skutku. Prowadzący śledztwo Paulo Pereira Cristovao i jego szef Gonçalo Amaral bardzo szybko przyjęli, że dziecko zabili rodzice i skupił się na tej hipotezie. To z kolei – zdaniem ekspertów z Wielkiej Brytanii – sprawiło, że wiele dowodów, śladów i tropów, które należało zebrać, zbadać czy zweryfikować, przepadło bezpowrotnie. Zarówno Amaral, jak i jego podwładny, zostali potem zmuszeni do odejścia z policji. Stało się to po ujawnieniu licznych skandali z ich udziałem. Jeden dotyczył zaginięcia innego dziecka.

W 2004 roku Leonora Cipriano zostaje oskarżono o zamordowanie córki Joany i ukrycie ciała dziecka. Policja twierdziła, że Leonora i jej brat João postanowili zabić Joanę po tym, jak 8-latka przyłapała ich na kazirodczym seksie. Oboje przyznali się do winy podczas przesłuchania na komisariacie. Problem w tym, że po „rozmowie” z policjantami Leonora miała zmasakrowaną twarz. Przed sądem twierdziła, że jest niewinna, a zeznania wymuszono na niej bicie. Od momentu wyjaśnia na wolność w 2019 roku, prowadzi kampanię na rzecz odnalezienia Joany.

Podejrzewają go o zabicie Maddie, skrzywdził też Joanę?

Teraz rodzina dziewczynki naciska, by portugalska policja sprawdziła, czy w sprawę mógł być zamieszany Brückner. Wiele ekspertów uważa, że osoba, która porwała Maddie, zabiła też Joanę. Takiego zdania jest dziennikarz śledczy i były policjant Mark Williams-Thomas, który już wiele lat temu stwierdził, że zaginięcie dwóch dziewczynek, które mieszkały tak blisko siebie i to w przeciągu kilku lat „byłoby ogromnym zbiegiem okoliczności”. Wioska Figueira w pobliżu Portimão, gdzie mieszkała 8-latka, znajduje się zaledwie 30 km od Praia da Luz.

Christian Brückner urodził się w Wurzburgu w Niemczech. Do Portugalii przeprowadził się w 1995 roku. Zamieszkał w regionie Algarve i zaczął pracować w gastronomii. 43-latek ma pokaźną kartotekę. Był skazywany zarówno w Portugalii, jak i Niemczech. Wyroki dotyczyły m.in. molestowania dzieci i handlu narkotykami. Obecnie Brückner odsiaduje wyrok za zgwałcenie 73-letniej turystki z USA.

Carola, Inga i Peggy

Nazwisko Brücknera pojawia się teraz w kontekście kilku innych nierozwiązanych spraw. Prokura z Belgii sprawdza, czy zabił 16-letnią Carolę Titze. Młoda Niemka została zamordowana w belgijskim De Haan w 1996 roku. Policja ustaliła wówczas, że sprawcą był „młody mężczyzna z Niemiec”, którego Titze poznała kilka dni wcześniej. Wspólnie bawili się na dyskotece, a nowy znajomy miał się przechwalać swoją „bogatą przeszłością kryminalną”. Zdaniem śledczych opis pasuje do Brücknera.

Niemiec mógł być też zamieszany w zaginięcie Ingi Gehricke. Dziewczynka zniknęła 2 maja 2015 r. niedaleko Stendal. Ustalono, że Brückner mieszkał w tym czasie około 90 km od miejsca, w którym zniknęło dziecko, a dwa dni wcześniej miał wypadek w okolicy. Kolejną sprawą, w którą mógł być zamieszany, jest zaginięcie 9-letniej Peggy Knobloch z Lichtenbergu w Niemczech, do którego doszło w 2007 roku.

Portugalia, Niemcy, Holandia, Włochy. Czy Christian Brückner polował na dzieci w Polsce?

Śledczy ustalili, że Brückner prowadził koczowniczy styl życia, często się przemieszczał i podróżował. Po zaginięciu Maddie wyjechał z Portugalii do Niemiec. Potem był w Holandii i przez jakiś czas mieszkał we Włoszech. W międzyczasie wielokrotnie trafiał do więzienia. Z relacji jego sąsiadów w Portugalii wynika, że zajmował się m.in. handlem używanych samochodów. Bez przeszkód mógł je więc zmieniać, a później pozbywać się ich, wraz z dowodami np. w postaci śladów DNA ewentualnych ofiar.

Doniesienia o tym, że Brückner od lat polował na dzieci, często podróżował i zmieniał miejsca zamieszkania, zrodziły pytania, czy mógł pojawiać się także w Polsce. O to czy badane są jego ewentualne powiązania z zaginięciami dzieci na terenie naszego kraju, zapytaliśmy Komendę Główną Policji.

– W przypadku poszukiwań osób zaginionych Policja podejmuje szereg czynności operacyjno-rozpoznawczych, w tym często związanych ze współpracą międzynarodową – jednakże nie możemy informować o ich szczegółach – poinformował Fakt24 insp. Mariusz Ciarka rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. – W przedmiotowej sprawie Wydział Poszukiwań i Identyfikacji Osób KGP nie prowadzi i nie zlecał podległym jednostkom prowadzenia żadnych dodatkowych czynności – dodał.
Źródło info i foto: Fakt.pl