Autobus spadł z mostu. Tomasz U. przyznał się do winy

Tomasz U. (27 l.), kierowca warszawskiego autobusu, który spadł z mostu, usiadł za kierownicę pojazdu po narkotykach. Mało tego, w plecaku miał torebkę, w której było ponad pół grama białego proszku. Najpierw nie przyznawał się do winy, a w sobotę zeznał, że „urwał mu się film” i praktycznie nic nie pamięta. Czy to sposób na uniknięcie kary lub obniżenie wyroku?

– Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę, zanim rozpoczął zmianę, nim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować – powiedziała prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Na wniosek prokuratury sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

W czwartek autobus komunikacji miejskiej spadł z mostu Grota-Roweckiego na Wisłostradę. Ranne zostały 22 osoby. 70-letnia kobieta zginęła, a cztery osoby w stanie ciężkim nadal przebywają w szpitalach. Za kierownicą siedział naćpany Tomasz U. Jak mówią śledczy, stężenie narkotyku w organizmie szofera było bardzo wysokie.

Mężczyzna nie miał doświadczenia w kierowaniu autobusami. Oprócz tego w ciągu kilku ostatnich lat aż 13 razy złamał prawo drogowe. Stracił nawet za to prawo jazdy.

Roland Szymczykiewicz, obrońca Tomasza U., już zaczął bronić swojego klienta.

– Ta sprawa nie jest jednowymiarowa. Apeluję do wszystkich, którzy o tej sprawie debatują, o powściągliwość, żeby nie wylewała się fala hejtu. To jest tragedia również dla tego człowieka: on też ma rodzinę, przyjaciół, bardzo to przeżywa – mówi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczytno: Kierowca Mustanga uderzył w wózek, przebił ogrodzenie, staranował budynek. Dzieci w stanie ciężkim trafiły do szpitala

W Szczytnie doszło do wypadku z udziałem forda mustanga. 29-letni kierowca jadący z nadmierną prędkością stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w wózek z dziećmi – poinformowała policja. Dzieci i opiekunka trafili do szpitala. Jak ustalono, kierowca był trzeźwy. Został zatrzymany.

Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 14 na przejściu dla pieszych w Szczytnie w województwie warmińsko-mazurskim.

– 29-letni kierujący pojazdem ford mustang w wyniku najprawdopodobniej niedostosowania prędkości do warunków panujących na drodze stracił panowanie nad pojazdem i zjechał z jezdni – poinformował aspirant Rafał Jackowski z komendy wojewódzkiej policji w Olsztynie.

Jak dodał, samochód uderzył w stojącą na chodniku opiekunkę z wózkiem z dwoma półtorarocznymi dziećmi, po czym przebił ogrodzenie pobliskiej posesji i uderzył w budynek. Dzieci w stanie ciężkim zostały przetransportowane do szpitala w Olsztynie – jedno karetką, drugie śmigłowcem. Do szpitala trafiła również ich opiekunka. Badanie trzeźwości wykazało, że kierowca nie był pod wpływem alkoholu. Został zatrzymany.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowe obostrzenia. Urządzili imprezę urodzinową w samochodzie. Kierowca pojazdu miał 3 promile

Funkcjonariusze policji zatrzymali do kontroli drogowej samochód, którym podróżowało czterech mężczyzn. Jak się okazało pasażerowie, lekceważąc obostrzenia związane z koronawirusem, postanowili wspólnie świętować urodziny jednego z nich. Kierowca pojazdu miał 3 promile. Rozporządzenie ministra zdrowia, które obowiązuje od ubiegłej środy dotyczy m.in. ograniczenia w swobodnym przemieszczaniu się. Pomimo zaostrzenia przepisów, wiele osób lekceważy wytyczne, które mają na celu walkę z koronawirusem.

W poniedziałek mundurowi z Jastrzębia-Zdroju zatrzymali samochód, którym podróżowało czterech mężczyzn. Ich kierowcą był 24-letni jastrzębianin – prowadził auto pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 3 promile.

Dodatkowo okazało się, że mężczyzna posiadał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który obowiązuje go do 2022 roku.

Jeden z pasażerów był nieletni

Funkcjonariusze policji zapytali mężczyzn o cel podróży. Nie wynikał on z kwestii bytowych, zdrowotnych czy też zawodowych. Jastrzębianie postanowili, że w samochodzie będą świętować urodziny jednego z kolegów.

Jeden z pasażerów był nieletni – został przekazany pod opiekę rodzica. Pozostali w związku z obowiązującymi przepisami, które zlekceważyli, zostali ukarani mandatem w wysokości 500 zł. 24-latek, który prowadził pod wpływem alkoholu oraz pomimo zakazu, odpowie przed sądem.

Policja apeluje, by pamiętać, że w tym trudnym dla wszystkich czasie, od zdyscyplinowania każdego z nas, może zależeć życie i zdrowie wielu innych osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tychy: Policyjny pościg za kierowcą. Padły strzały

Funkcjonariusze z Tychów chcieli zatrzymać samochód do kontroli. Kierowca nie zastosował się do polecenia mundurowych i zaczął uciekać. Po dojechaniu do lasu zaczął uciekać pieszo. Wtedy został złapany. Akcja rozegrała się tuż przed godziną 4. Policjanci z Tychów chcieli zatrzymać do kontroli samochód. Kierowca zignorował polecenie mundurowych i zaczął uciekać. Funkcjonariusze podjęli pościg.

Do działań włączyły się inne patrole. Na jednej z ulic mundurowi postawili blokadę. Mężczyzna chciał ją ominąć i próbował potrącić interweniujących policjantów. Wówczas padły strzały, które nie zatrzymały uciekiniera.

34-latek dojechał do lasu kobiórskiego. Tam porzucił auto i zaczął uciekać pieszo. Wówczas mężczyzna został zatrzymany. Jak się okazało kierowca był pijany. Zatrzymanemu oraz interweniującym funkcjonariuszom nic się nie stało. Dokładne przyczyny i okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: wp.pl

Brzeg: Pościg za pijanym kierowcą. W aucie było 7 osób

Łamał przepisy drogowe, prowadził pod wpływem alkoholu, a na dokładkę w aucie osobowym przewoził sześć osób. Młodemu kierowcy z Brzegu na Opolszczyźnie grozi teraz do pięciu lat więzienia.

Policjanci, patrolując w środku nocy centrum miasta, zauważyli opla wjeżdżającego pod zakaz ruchu. Uruchomili sygnały świetlne i dźwiękowe, dali wyraźny znak kierowcy do zatrzymania się. Ten jednak zignorował polecenie i zaczął uciekać. Rozpoczął się pościg.

Siedem osób w samochodzie

– Siedzący za kierownicą samochodu mężczyzna nadal lekceważył polecenie i uciekał ulicami miasta. Po drodze łamał niemal wszystkie przepisy drogowe. Zignorował znak stop, wyprzedzał inne pojazdy na podwójnej ciągłej linii, a sposób jego jazdy wskazywał, że może być pod wpływem alkoholu. Pościg trwał kilkanaście minut i zakończył się zatrzymaniem mężczyzny kilkanaście kilometrów za miastem – informuje Patrycja Kaszuba, rzecznik brzeskiej policji.

Przypuszczenia funkcjonariuszy potwierdziły się. 22-letni kierowca był nietrzeźwy – miał w organizmie promil alkoholu, a ponadto złamał czteroletni sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

– Okazało się też, że pojazdem podróżowało łącznie siedem osób – dodaje Kaszuba.

Za kierowanie pod wpływem alkoholu, złamanie zakazu prowadzenia pojazdów i niezatrzymanie się do kontroli 22-latkowi grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwany kierowca, który potrącił małżeństwo w Rudzach

Policjanci szukają kierowcy, który w nocy z piątku na sobotę potrącił dwoje pieszych na drodze krajowej nr 44 w Rudzach – między Zatorem i Wadowicami. 27-letni poszkodowany walczy o życie w szpitalu. Hospitalizacji wymagała też jego żona – podała policja. Policjanci ustalili wstępnie, że kierowca samochodu, który jechał ok. godz. 1 w nocy od strony Zatoru, potrącił dwoje pieszych, którzy szli lewą stroną jezdni. 27-letni mieszkaniec Malca doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Był nieprzytomny, gdy trafił do szpitala. Hospitalizowana została również jego 26-letnia żona, która doznała urazu ręki – powiedziała rzecznik oświęcimskiej policji asp. szt. Małgorzata Jurecka.

Kierowca odjechał z miejsca wypadku nie udzielając pomocy rannym.

Na miejscu zdarzenia przez kilka godzin pracowały służby ratunkowe. Policjanci, aby ustalić dokładne okoliczności i zabezpieczyć ślady, przeprowadzili szczegółowe oględziny. Prowadzimy czynności, które zmierzają do ustalenia tożsamości kierowcy – dodała rzecznik.

Małgorzata Jurecka zaapelowała do świadków wypadku oraz osób, które zauważyły samochód mogący brać udział w zdarzeniu, o kontakt z oświęcimską policją pod numerem 47 83 26 280 lub pod numerem alarmowym 112. Policja zapewnia anonimowość.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciała 39 migrantów z Wietnamu w ciężarówce. Sąd w Dublinie zgodził się na ekstradycję 23-letniego kierowcy

Sąd w Dublinie zatwierdził w piątek ekstradycję kierowcy ciężarówki, w której naczepie w zeszłym roku znaleziono ciała 39 migrantów z Wietnamu. Mężczyzna ma zostać przekazany brytyjskim władzom.

W nocy z 22 na 23 października w parku przemysłowym Waterglade w hrabstwie Essex odkryto ciała 39 ludzi. Ich zwłoki znajdowały się w kontenerze chłodni na naczepie ciężarówki. Kontener przypłynął tej samej nocy z Belgii do Anglii, gdzie odebrał go kierowca ciężarówki, która – jak się przypuszcza – przyjechała z Irlandii Północnej.

Wszyscy zmarli – 31 mężczyzn i osiem kobiet – byli Wietnamczykami. Wśród ofiar było 10 nastolatków. W Wietnamie w związku z tą sprawą zatrzymano dotychczas 11 osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

29-latek trafił do aresztu za napady na kierowców

Policjanci zatrzymali 29-latka, który napadał na kierowców jednej z korporacji świadczącej usługi transportowe. „Trafił do aresztu na 3 miesiące. Grozi mu kara do 12 lat więzienia” – poinformował oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Wołominie Tomasz Sitek.

Do komisariatu policji zgłosiło się dwóch kierowców. Z relacji obu wynikało, że pewien mężczyzna zamówił u nich kurs, wsiadł do samochodu, a następnie w trakcie podróży kazał im zjechać na pobocze drogi. Wybierał niezamieszkałe, ustronne miejsca.

Gdy kierowcy zatrzymywali auto, wówczas mężczyzna wyciągał przedmiot przypominający broń i żądał od nich wydania gotówki, kart bankomatowych i telefonów. Dusił ich przewodem elektrycznym lub sznurem, po czym zabierał należące do nich pieniądze i telefony komórkowe – mówi Tomasz Sitek.

Policjant dodał, że niedługo potem kolejne tego typu przestępstwo zgłosił inny kierowca. On również utracił w wyniku działania sprawcy telefon komórkowy i pieniądze. Dwa dni po tym zdarzeniu zgłosił się następny poszkodowany kierowca firmy transportowej. W jego przypadku sprawca dopuścił się jedynie kradzieży portfela z zawartością paszportu, pieniędzy oraz kart bankomatowych. Łącznie poszkodowani utracili blisko 5300 złotych, trzy telefony komórkowe, karty bankomatowe i paszport – mówi Sitek.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z komisariatu w Radzyminie oraz z wydziału kryminalnego z wołomińskiej komendy. Wytypowali miejsce, w którym może przebywać podejrzewany. Okazało się, że to 29-letni mieszkaniec jednej z miejscowości w gminie Radzymin na Mazowszu. Kryminalni zatrzymali mężczyznę.

W jego mieszkaniu znaleźli trzy karty bankomatowe skradzione jednemu z poszkodowanych. 29-latek usłyszał zarzut dokonania trzech przestępstw rozbójniczych oraz jednej kradzieży. Decyzją sądu rejonowego w Wołominie mężczyzna trafił do aresztu na okres najbliższych 3 miesięcy – dodaje Sitek.

Podejrzanemu grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

Niewykluczone, że 29-latek mógł popełnić więcej podobnych przestępstw.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polscy kierowcy próbowali przemycić do WB irackiego migranta

Dwaj polscy zawodowi kierowcy ciężarówek zostali skazani przez sąd w Boulogne-sur-Mer na północy Francji na 14 miesięcy więzienia każdy za próbę przemytu irackiego migranta. Chcieli go przewieźć w ciężarówce z trumnami załadowanej na pociąg jadący pod Kanałem La Manche do Wielkiej Brytanii.

Polacy pojawili się 2 kwietnia na miejscu załadunku pociągu Eurostar, deklarując, że wiozą w ciężarówce puste trumny do Wielkiej Brytanii – powiedział agencji AFP prokurator z Boulogne-sur-Mer, Pascal Marconville, potwierdzając informację regionalnego dziennika „La Voix du Nord”.

Dzięki dokładnej kontroli „wykryto nielegalnego imigranta z Iraku, który znajdował się z jednej z trumien” – dodał.

Dwaj kierowcy, którzy zostali aresztowani, tłumaczyli, że nie wiedzieli, że mężczyzna był w pojeździe. Jednak „trumna nie była dostępna z zewnątrz, bez zdjęcia plomby i bez pomocy osoba leżąca w niej nie mogła wyjść” – powiedział Marconville.

Obu kierowców skazano za „pomoc cudzoziemcom o nieuregulowanym statusie, w transporcie (…) w niegodnych warunkach”.

– W tym przypadku istnieją okoliczności obciążające, ponieważ umieszczenie człowieka w trumnie w celach transportowych nie jest godne szacunku – skomentował prokurator.
Źródło info i foto: onet.pl

Wypadek z udziałem Beaty Szydło. Zaskakująca decyzja kierowcy seicento przed krakowskimsądem

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczęła się druga rozprawa w procesie Sebastiana Kościelnika, kierowcy fiata seicento, oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku z udziałem kolumny BOR, w którym poszkodowana została ówczesna premier Beata Szydło. Jeden ze świadków nie stawił się, wobec tego zarządzono przerwę do godz. 11.15.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu.

Proces rozpoczął się 16 października przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu, jednak ze względu na to, że sąd ten nie posiada sali do wykonywania czynności, gdy postępowanie jest niejawne i konieczne jest korzystanie z materiałów znajdujących się w kancelarii tajnej, kolejną rozprawę wyznaczono w Krakowie. Beata Szydło została wezwana na nią jako świadek – pokrzywdzona. Podobnie jak funkcjonariusz ówczesnego BOR.

Na środowej rozprawie stawił się oskarżony. Reprezentujący go mecenas Władysław Pociej powiedział dziennikarzom przed rozprawą, że jego klient zgodził się na ujawnienie wizerunku oraz imienia i nazwiska. – Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia w tej sprawie, stąd taka decyzja – podkreślił.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl