Nowe informacje dotyczące morderstwa w Kurowie

Lubelscy prokuratorzy postawili zarzuty 36-letniemu Siergiejowi V., który w brutalny sposób zabił mieszkańca Kurowa. Zadał mu kilkanaście ciosów nożem, następnie ukradł portfel i zamierzał uciec na Ukrainę. Sprawcy grozi dożywocie.

– Zatrzymany usłyszał trzy zarzuty: zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, ograbienie zwłok i kradzież z włamaniem. Pokrzywdzonemu ukradł kartę bankomatową, którą się posłużył. Nie przyznał się do winy – mówi w rozmowie z Onetem Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Siergiej V. złożył dzisiaj w prokuraturze wyjaśnienia, jednak śledczy nie chcą ujawnić treści jego zeznań. Skierowano wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się jutro. Wiadomo już, że oskarżony zadał kilkanaście ran kłutych. – Sekcja zwłok wykazała, że rany śmiertelne zadano w szyję – dodaje prokurator Kępka.

36-letni Ukrainiec będzie odpowiadał za dokonanie brutalnego zabójstwo 32-letniego mieszkańca Kurowa w powiecie puławskim. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Mężczyźni spędzili wieczór w tym samym barze w Kurowie. Między nimi doszło do kłótni. – Około godz. 4 nad ranem towarzystwo opuściło lokal, a następnie wszyscy udali się do domów. Jak się okazało, Sergiej poszedł za ofiarą, a gdy doszli na ulicę Wojska Polskiego, zadał mu ciosy nożem, ukradł portfel i zbiegł z miejsca zdarzenia – informowała mł. asp. Ewa Rejn-Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

Siergiej V. został zatrzymany w autobusie, który zmierzał w kierunku przejścia granicznego w Dorohusku. Ukrainiec chciał uciec do swojej ojczyzny, jednak powstrzymali go policjanci przy współpracy ze Strażą Graniczną. Sprawca od kilkunastu dni przebywał na terenie Kurowa, gdzie pracował w jednym z gospodarstw rolnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Kim jest Leszek Pękalski, tzw. „wampir z Bytowa”?

O sprawie Leszka Pękalskiego, znanego jak „wampir z Bytowa”, głośno było na początku lat 90. Mimo że oskarżono go o kilkanaście zabójstw i gwałtów, to został skazany jedynie za zabójstwo 17-letniej Sylwii. Za zbrodnie mężczyzna dostał wyrok 25 lat więzienia. Niedługo może wyjść na wolność. O jego losie zdecydują biegli, którzy poddadzą go kilkutygodniowej obserwacji w Gostyninie. Obserwacja potrwa maksymalnie 21 dni. W tym czasie lekarze mają określić, czy Leszek Pękalski będzie stwarzał zagrożenie dla społeczeństwa, gdy zostanie wypuszczony na wolność.

Jeżeli psychiatrzy stwierdzą, że morderca nie zresocjalizował się i dalej będzie stwarzać zagrożenie, po odbyciu wyroku na stałe zamieszka w Gostyninie. W innym wypadku mężczyzna wyjdzie na wolność 11 grudnia 2017 roku.

Trudne dzieciństwo

Leszek Pękalski urodził się w 1966 r. w kilkunastotysięcznym mieście na północy Polski. Matka, Cecylia Pękalska, była alkoholiczką, która nie chciała zajmować się synem. Chłopak trafił więc do domu dziecka. Później zaś mieszkał u babki i wuja. Wątłej budowy i lekko upośledzony, nie był akceptowy przez rówieśników. Często wyjeżdżał i włóczył się po Polsce. Znikał tak na całe dnie lub tygodnie, nocując gdzie popadało: w lesie czy krzakach. Leszek Pękalski miał wielki popęd seksualny, którego nie był w stanie zaspokoić.

„Czy zostaniesz moją żoną?”

Z zarzucanych mu 17 zabójstw został skazany tylko za jedno – za mord na 17-letniej Sylwii R. Dziewczyna z pobliskiego Darżkowa przyuczała się do zawodu w jednym ze sklepów spożywczych w Bytowie. 27 czerwca 1991 roku, kiedy wracała po pracy do domu, spotkała w lesie Leszka Pękalskiego i dała mu coś do jedzenia (czyniła tak już wielokrotnie). Mężczyzna zapytał, czy zostanie jego żoną. Sylwia przestraszona obrotem rozmowy zaczęła uciekać.

Wyprowadziło to z równowagi Pękalskiego. Mężczyzna dogonił dziewczynę, potem zaczął ją dusić, a następnie dobił kosturem do sadzonek. Martwą dziewczynę zgwałcił. Policję zaalarmowała rodzina, zaniepokojona tym, że Sylwia nie wróciła do domu. – W lesie znaleźliśmy bucik Sylwii. Wtedy zrozumiałam, że coś złego musiało się stać – opowiadała matka zabitej dziewczyny. – Leżała pod świerkiem (…) skulona, miała wszystko ściągnięte, na głowie zawinięte. Złapałam ją za rękę. Zimna była – dodała.

Niektórym kobietom udało się zachować życie po spotkaniu z „wampirem”. Tydzień po brutalnym morderstwie Sylwii bliska śmierci była Bernadetta B. Kobieta szła polną droga w okolicach Bytowa. Cały czas śledził ją ubrany w beret i sweter mężczyzna. Był coraz bliżej. Bernadetta zaczęła nerwowo odwracać do tyłu. Zapytała: – Czego pan ode mnie chce? – Ja cię zamorduję! – odparł. Potem się na nią rzucił i zgwałcił. Kobieta na szczęście przeżyła napaść i zapamiętała sprawcę. Był nim Leszek Pękalski.

Stosunek albo śmierć

Zeznania Bernadetty B. pomogły ująć sprawcę. Szybko też skojarzono, że Leszek Pękalski może być odpowiedzialny za zabójstwo Sylwii. Przesłuchania odsłoniły straszną prawdę. Według śledczych, „wampir z Bytowa” (jak go nazwała prasa) od 1984 r. do 1992 r. mordował kobiety w całej Polsce, bijąc je i dusząc, a następnie gwałcąc. – Jak atakowałem ofiary, to najpierw je zagadywałem. Jak nie chciały się zgodzić na stosunek, to się denerwowałem i atakowałem – mówił policjantom Leszek Pękalski .

Prymitywne opisy pełne są szokujących szczegółów. – Spotkałem ją koło lasu, biłem rękami i chyba kijem. Potem rozebrałem i zaspokajałem się seksualnie. Było mi przyjemnie – zeznał o któreś ze zbrodni. W śledztwie Pękalski przyznał się do ponad 60 morderstw. Podczas procesu zmienił jednak wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego zarzutu. Twierdził, że do obciążenia samego siebie namówili go policjanci, obiecując lepsze traktowanie oraz dając paczki z żywnością i alkohol.

W grudniu 1996 r. Sąd Wojewódzki w Słupsku uznał Pękalskiego za winnego tylko jednego zabójstwa i zgwałcenia – 17-letniej Sylwii D. spod Słupska i orzekł karę 25 lat więzienia. Od pozostałych zarzutów uniewinniono go. Sąd podkreślił słabość aktu oskarżenia i uznał, że Pękalskiemu podpowiadano wiele szczegółów dotyczących zbrodni.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja szuka noża, którym 20-latek zabił siostrę

Do sądu w Choszcznie w województwie zachodniopomorskim trafi dziś wniosek o tymczasowy areszt dla 20-latka, który w niedzielę zabił nożem swoją 6-letnią siostrę. Zadał dziewczynce kilkanaście ciosów nożem. Mężczyzna tłumaczył, że zaatakował swoją siostrę, bo wydawało mu się, iż ma ona nadprzyrodzone moce i może go w każdej chwili zabić. Policja znalazła u niego lufki i młynek do marihuany.

Prokuratura liczy na to, że uda się dziś przesłuchać ojczyma zamordowanej dziewczynki. Wczoraj mężczyzna był w takim szoku, że nie był w stanie rozmawiać ze śledczymi. Planowane jest też przesłuchanie 13-letniej siostry dziewczynki. Musi to się jednak odbyć przed sądem, w obecności psychologa.

Policjanci nadal szukają noża, którym Adrian R. zadał dziecku śmiertelne ciosy i czekają na wyniki badań krwi podejrzanego. 20-latek mógł zażywać dopalacze i będąc pod ich wpływem zaatakować siostrę. Gdy w niedzielę 20-latek usłyszał w swojej głowie głos nakazujący mu atak na siostrę, poinformował w firmie, że na godzinę wychodzi z pracy. Pojechał do domu w Korytowie i zawołał dziewczynkę do siebie.

Zadał jej serię ciosów nożem – cztery z nich w okolice serca. Krzyki broniącej się 6-latki usłyszały jej siostra i babcia. Zawołały matkę dzieci i wezwały pomoc, na którą było już jednak zbyt późno.

20-latek usłyszał zarzut zabójstwa.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Bójka pseudokibiców w Katowicach. Kilkanaście osób zatrzymanych

W sobotę w katowickim Spodku odbywa się gala FEN 14: Silesian Rage. – Pseudokibice katowickiej GieKSy nie chcieli wpuścić fanów Ruchu Chorzów – informuje policja. Kilkanaście osób zatrzymano.

Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji mówi, że ok. godz. 20 sytuacja była już opanowana. – Wszystko zaczęło się ok. godz. 17.40. Przed Spodkiem zebrała się grupa pseudokibiców katowickiego GKS, wspierali ich pseudokibice z Zabrza. Czekali na kibiców z Chorzowa, którzy chcieli wejść do Spodka na galę walk – relacjonuje Aleksandra Nowara.

Aleksandra Nowara dodała, że gdy kibice z Chorzowa podeszli do Spodka pseudokibice, którzy na nich czekali zasłonili twarze. Na miejscu byli policjanci, natychmiast wezwano też posiłki.

– Wiedzieliśmy, że może dojść do starcia. Zadaniem policjantów, było im zapobiec. Użyto m.in. armatek wodnych, zatrzymano kilkanaście najbardziej agresywnych osób, ale po analizie zapisów monitoringu możliwe są kolejne zatrzymania – dodaje.

Policjanci zabezpieczyli też przedmioty pseudokibiców. To m.in. kije, maczety i siekiery.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Kolejny zamach w Somalii. Kilkanaście ofiar śmiertelnych ataku na hotel

Kilkanaście osób zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w sobotnim ataku talibów na hotel w stolicy Somalii, Mogadiszu – poinformowała miejscowa policja. Napastnicy wzięli jako zakładników gości hotelowych. Według różnych źródeł śmierć poniosło od 14 do 20 osób.

Atak rozpoczął się, gdy zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w samochodzie w pobliżu hotelu. Następnie co najmniej czterech napastników wdarło się do budynku strzelając na oślep i krzycząc „Allah Akbar”; wzięli zakładników i zabarykadowali się.

Według policji napastnicy rzucali z hotelu granaty, a znajdujący się na dachu bojownicy strzelali z broni maszynowej, by uniemożliwić siłom bezpieczeństwa wejście do budynku.

Po około godzinie policja oczyściła hotel z napastników. „Ostatni zostali zabici na najwyższym piętrze” – powiedział kapitan Mohamed Husejn. Według agencji AP wśród ofiar są cywile, m.in. pracownicy hotelu a także strażnicy.

Ataku dokonali somalijscy talibowie z ugrupowania Al-Szabab, somalijskiej gałęzi Al-Kaidy. „Zaatakowaliśmy hotel odwiedzany przez apostatycznych członków rządu” – głosi oświadczenie organizacji, w której walczą sunniccy ekstremiści.

Obecnie trwa święty dla muzułmanów na całym świecie miesiąc, ramadan. W poprzednich latach Al-Szabab, która od lat walczy ze wspieranymi przez Zachód władzami Somalii, często intensyfikowała ataki właśnie w tym okresie. Ugrupowanie to chce przejąć kontrolę nad Somalią i ustanowić w niej kalifat.
Żródło info i foto: interia.pl

Zarzuty za zniszczenie kilkunastu aut siekierą

Są zarzuty dla mężczyzny, który w poniedziałek uzbrojony między innymi w młotek i tłuczek szalał na ulicach Gorzowa Wielkopolskiego, atakując samochody i witryny sklepowe. Został zatrzymany dopiero, gdy policjanci postrzelili go w kolano. Zarzuty dotyczą zniszczenia mienia i czynnej napaści na policjantów. Sąd rozpatrzy wniosek o trzymiesięczny areszt dla 48-latka.
Osobno prokuratura wyjaśnia okoliczności użycia broni przez policjantów.W poniedziałek rano 48-letni mężczyzna wyszedł na ulicę Mieszka I uzbrojony w siekierę i kawałek rury. Atakował wszystko, co spotkał na drodze. Także radiowóz, gdy przyjechała wezwana policja. Policjanci twierdzą, że mężczyzna krzyczał, iż ich zabije. Gdy zaatakował ich samochód i nie reagował na prośby, z polecenia strzelili mu w nogę. Wiadomo, że wcześniej mężczyzna leczył się psychiatrycznie. Żródło info i foto: RMF24.pl

Były ksiądz Jacek S. skazany na 10 lat więzienia

Były ksiądz Jacek S. z Legionowa, oskarżony o kilkanaście przestępstw seksualnych, w tym m.in. wobec nieletniej, został w środę skazany na 10 lat więzienia. O sprawie księdza S.jako pierwszy informował portal tvp.info. Sprawa zaczęła się, gdy na policję zgłosiła się 18-letnia dziewczyna, która była kiedyś chórzystką w legionowskiej parafii pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny. Powiedziała, że jako 14-latka została wykorzystana seksualnie przez duchownego, z którym później miała romans. Kobieta powiedziała także, że mając 17 lat zaszła z Jackiem S. w ciążę, a duchowny miał kazać jej usunąć dziecko. Miał też zapłacić za ten zabieg. Nieprawomocny wyrok po niejawnym procesie wydał w środę Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Uznał on S. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Obrońca oskarżonego powiedział, że wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku; nie chciał przesądzać, czy złoży apelację. Żródło info i foto: TVP.info

Świnoujście: mąż zabił żonę nożem myśliwskim

Rodzinna tragedia w Świnoujściu. Nie żyje 41-letnia pracownica ośrodka rehabilitacyjno-wczasowego. Mąż zadał jej kilkanaście ciosów nożem myśliwskim. Minionej nocy Beata L. pracowała na recepcji ośrodka w zastępstwie za chorą koleżankę. Z nieoficjalnych ustaleń reporterki RMF FM Anety Łuczkowskiej wynika, że około godziny 3 w nocy w ośrodku pojawił się jej mąż. Zadał kobiecie kilkanaście ciosów nożem w szyję, klatkę piersiową i plecy. Według informacji naszej reporterki, motywem zabójstwa miały być problemy rodzinne. Po napadzie mężczyzna próbował popełnić samobójstwo. W tej chwili jest w szpitalu. Lekarze określają jego stan jako ciężki. Żródło info i foto: RMF24.pl

Kilkanaście tysięcy sztuk amunicji. Dziennikarz usłyszał zarzuty

Śledczy postawili zarzuty w sprawie śledztwa w wydawnictwie Magnum-X. Gdy sprawdzali przyczyny zabójstwa wiceprezesa wydawnictwa, odkryli prawdziwy arsenał. Jego posiadacz usłyszał zarzuty. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Okradali mieszkania

Wrocławscy policjanci zatrzymali dwóch nastolatków podejrzanych o kilkanaście włamań do mieszkań. 17- latek i jego o rok starszy kolega okradali głównie mieszkania na parterze do których wchodzili przez otwarte okna. Wpadli w ręce funkcjonariuszy, tuż po jednej z kradzieży. Do zdarzenia doszło na terenie włocławskiej dzielnicy Krzyki. – „Policja otrzymała informację o włamaniu do jednego z mieszkań. Na pobliskiej ulicy funkcjonariusze zauważyli dwie osoby, które rysopisem przypominały domniemanych sprawców kradzieży” – powiedział Radiu ZET Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji. Dodał, że przy nastolatkach znaleziono dwa skradzione aparaty fotograficzne. Jeden z zatrzymanych próbował podać fałszywe dane osobowe. Okazało się, że mężczyzna uciekł z zakładu poprawczego. Żródło info i foto: Radio ZET.pl