Była prezes Wisły Kraków aresztowana na 3 miesiące

Poznański sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu byłej prezes Wisły Kraków Marzeny S.-C. oraz byłego wiceprezesa klubu, Roberta Sz. Oboje w więzieniu spędzą trzy miesiące. Są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, we wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu przychylił się do wniosku prokuratury i zadecydował o trzymiesięcznym aresztowaniu Marzeny S.-C. oraz Roberta Sz. Była prezes Wisły Kraków została wyprowadzona z sali sądowej przez policjantów. Z kolei Sz. nie był obecny w sądzie.

Prokuratura już we wrześniu domagała się zastosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu dla podejrzanych byłych działaczy Wisły, ale wtedy sąd odrzucił wniosek. Na S.-C. i Sz. nałożono jedynie dozór policyjny i poręczenia majątkowe w wysokości od 20 do 100 tysięcy złotych.

Śledczy nie zgodzili się z argumentacją sądu, który uznał, że w sprawie zachodzi małe prawdopodobieństwo matactwa. Po odwołaniu zmieniono decyzję dotyczącą dwójki byłych działaczy krakowskiego klubu.

Przypomnijmy, że zatrzymania były związane z prowadzonym śledztwem o nadużycia uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki Wisła Kraków S.A. i wyrządzenia tym szkody majątkowej w mieniu spółki. Trójka zatrzymanych (Marzena S.-C., Anna M.-Z. oraz Robert S.), według prokuratury, miała wyprowadzić z kasy Wisły nawet 10 milionów złotych.

Trójce podejrzanym postawiono również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zostali przesłuchani przez prokuraturę, ale nie przyznają się do winy. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Nowy Jork: Strzelanina w nocnym klubie. Nie żyją 4 osoby

Czterech mężczyzn nie żyje, a kilka osób jest rannych. To bilans makabrycznej strzelaniny w nocnym klubie przy Utica Avenue na Brooklynie (USA). Wszystko wydarzyło się w sobotę, tuż przed 07.00 lokalnego czasu w klubie o nazwie „Triple A Aces”. Miejsce funkcjonowało jako „prywatna i społeczna powierzchnia do wynajęcia”. Co tam się wydarzyło?

Lokalne władze podają, że czterech mężczyzn zostało zabitych, a pięć innych osób jest rannych. Wśród nich jest przynajmniej jedna kobieta. Trzy ofiary trafiły natychmiast do centrum medycznego Uniwersytetu Brookdale, a dwie kolejne do szpitala Kings County. Na szczęście, ich życiu nic już nie zagraża.

Klub, który przedstawia się jako „prywatna i społeczna powierzchnia do wynajęcia”, nie wydaje się posiadać licencji na alkohol ani na prowadzenie działalności. Jak jednak podaje „New York Post”, może istnieć od ponad dekady! W listopadzie 2008 r. do Departamentu Budynków wpłynęły dwie skargi informujące o tym, że pierwsze piętro nieruchomości zostało przekształcone w klub nocny ze striptizem.

Jak mówi rzecznik nowojorskiej policji, Brian Magoolaghan, na razie nikogo jeszcze nie aresztowano. Służby nie mają też żadnych informacji na temat przyczyn wybuchu strzelaniny, ani a temat podejrzanego. CNN podaje, że ofiary i ranni zostały zidentyfikowane jako osoby między 32 a 49 rokiem życia. Wszyscy zmarli byli mężczyznami.

W czasie konferencji prasowej New York Police Department (NYPD) przyznał, że śmiertelna strzelanina miała miejsce w nielegalnym miejscu hazardu. – Zatrzymaliśmy kilka osób z 77. dzielnicy i staramy się ustalić dokładnie, co się wydarzyło – mówił szef detektywów Dermot F. Shea, dodając, że policja kontynuuje dochodzenie: bada okolicę i przegląda nagrania z kamer monitoringu. Zabezpieczono dwie bronie, z których zostało oddane wiele strzałów: 9 mm i rewolwer. Policja znalazła też w lokalu kości i karty do gry.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kraków: Usypiali obcokrajowców i okradali ich

Policjanci z I Komisariatu Policji w Krakowie zatrzymali przestępczy duet, który okradał bawiących się w klubach obcokrajowców. Podejrzani częstowali swoje ofiary drinkiem z zawartością środków psychoaktywnych, a te traciły świadomość. W towarzystwie kobiety odurzeni cudzoziemcy opuszczali lokal i wsiadali do taksówki, gdzie czekał wspólnik kobiety. Tam byli okradani. Sprawcy nie przebierali w środkach. 33-latek był brutalny – używał wobec pokrzywdzonych gazu, bijąc ich wmawiał, że próbowali zgwałcić 19-latkę. Następnie ofiara była wyrzucana z pojazdu na obrzeżach miasta. 19-letnia kobieta i 33-letni mężczyzna usłyszeli zarzuty. Niewykluczone, że mogą one jeszcze zostać uzupełnione.

Z ustaleń policjantów wynika, że para działała od początku sierpnia – schemat ich działania w każdym z przypadków był praktycznie identyczny. Młoda kobieta przebywała w jednym z klubów w centrum Krakowa. To tam przyglądając się imprezującym mężczyznom wybierała odpowiedni cel. Jak wynika z ustaleń policjantów, 8 sierpnia br. ofiarą przestępczego duetu padł obywatel Stanów Zjednoczonych.19-latka zabawiała swoją ofiarę, tak aby wzbudzić sympatię i zaufanie. Zawarcie nowej, szybko rozwijającej się znajomości oraz wizja upojnej nocy świętowane były alkoholem. Wykorzystując chwilę nieuwagi Amerykanina, kompan kobiety dosypał do drinka turysty środki psychoaktywne. Gdy substancja zadziałała i mężczyzna zaczął tracić kontakt z rzeczywistością, został wyprowadzony z lokalu do czekającej już pod klubem taksówki. W tym samochodzie został okradziony, a na koniec potraktowany przez taksówkarza gazem, który próbował wmówić mężczyźnie, że ten usiłował zgwałcić 19-latkę. Pokrzywdzony został wyrzucony z samochodu, a gdy doszedł do siebie zgłosił napad Policji. W podobny sposób został okradziony obywatel Ukrainy.

Policjanci podjęli działania, aby ustalić sprawców. Kilka dni później funkcjonariusze otrzymali kolejne zgłoszenie – tym razem celem rozbojarzy padł obywatel Arabii Saudyjskiej. Intensywne ustalenia, zabezpieczony monitoring, pełna mobilizacja policjantów z I Komisariatu Policji w Krakowie i prowadzone obserwacje lokali w rejonie Starego Miasta zakończyły się 28 sierpnia br., nad ranem, zatrzymaniem poszukiwanych podejrzanych. Policjanci przystąpili do akcji w momencie, gdy para podróżowała taksówką wraz z dwoma obywatelami Francji.

Zatrzymana 19-letnia kobieta i jej 33-letni kompan to mieszkańcy Krakowa. Byli zaskoczeni widokiem interweniujących funkcjonariuszy. Natomiast obcokrajowcy znajdowali się pod silnym działaniem środków odurzających, w związku z czym jeden z nich został przetransportowany do szpitala. Jak się okazało, taksówka nosząca oznaczenia jednej z krakowskich korporacji, należała do zatrzymanego, który posiada taksówkarską licencję. Przy mężczyźnie policjanci zabezpieczyli tabletki, które zostały przekazane do Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Krakowie celem dalszych badań.

Zatrzymani odpowiedzą za rozboje i kradzieże z włamaniem. Grozi im od 3 do 12 lat pozbawienia wolności. Jeżeli okaże się, że zabezpieczona substancja mogła wywołać nieodwracalne skutki zdrowotne zagrożone nawet utratą życia, para może wówczas usłyszeć dodatkowe zarzuty. Dziś podejrzani są przesłuchiwani w prokuraturze i trwają uzgodnienia co do zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych.

Dzisiaj sąd zastosował jako środek zapobiegawczy wobec 19-latki dozór policyjny, a wobec 33-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Grozi im od 3 do 12 lat pozbawienia wolności

Policjanci ustalają czy przestępcza para mogła dokonać więcej tego typu przestępstw.
Źródło info i foto: Policja.pl

Skradziono pracę Bansky’ego w hołdzie ofiarom ataku w klubie Bataclan

Praca brytyjskiego artysty street art Banksy’ego, która powstała na drzwiach przeciwpożarowych w paryskiej sali koncertowej Bataclan, gdzie trzy lata temu islamiści zabili 90 osób, została skradziona – poinformował Reuters.

Praca jest jedną z serii murali, które powstały w Paryżu w czerwcu ubiegłego roku, a ich autorstwo przypisywane jest Banksy’emu. Ukazywała postać kobiecą w żałobnej pozie.

„Jesteśmy dziś głęboko wzburzeni, dzieło Banksy’ego, symbol kontemplacji należący do wszystkich – do mieszkańców, paryżan i obywateli świata – zostało nam odebrane” – głosi wpis na Twitterze Bataclanu.

Bataclan został zaatakowany podczas koncertu rockowego w listopadzie 2015 r. Był to jeden z serii skoordynowanych ataków w Paryżu i okolicach, w których zginęło 130 osób. Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa.

Komentarz do ważnych wydarzeń

Tożsamość najsłynniejszego brytyjskiego artysty pozostaje nieznana.

Jego prace pojawiają się zazwyczaj w istotnych społecznie miejscach, są często komentarzem do sytuacji polityczno – społecznej i odnoszą się do kontrowersyjnych wydarzeń – Banksy podejmował takie tematy jak m.in. zanieczyszczenie powietrza, temat rozgrywania Igrzysk Olimpijskich w Londynie, a także amerykańskiego więzienia w Guantanamo.

Prace Banksy’ego, stały się cennymi nabytkiem dla kolekcjonerów, trafiły także do takich muzeów jak Museum Of Modern Art, Metropolitan Museum of Art, American Museum of Natural History w Nowym Jorku oraz Tate Britain w Londynie. W 2010 roku artysta nakręcił film „Wyjście przez sklep z pamiątkami”, za który otrzymał nominację do nagrody Oscara.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Agent FBI postrzelił mężczyznę w klubie

29-letni agent FBI Chase Bishop po zakończonej służbie relaksował się w nocnym klubie w Denver. Gdy w czasie tańca wykonał salto do tyłu, zza paska wypadł mu pistolet. Gdy mężczyzna próbował go podnieść, nacisnął przypadkowo na spust i broń wystrzeliła. Jedna osoba została ranna w nogę. Agent został przez policjantów przewieziony na komisariat.

Jak podaje policja z Denver, do incydentu doszło 2 czerwca we wczesnych godzinach rannych. Chase Bishop tańczył wokół pozostałych uczestników imprezy i w pewnym momencie postanowił wykonać przewrót w tył. To nie był dobry pomysł.

Podczas wykonywania salta z kabury przymocowanej przy spodniach wypadł mu pistolet. Agent FBI szybko próbował podnieść go z ziemi i przypadkowo nacisnął spust. Wystrzelony pocisk ranił stojącego w pobliżu mężczyznę w nogę. Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że rana na szczęście nie okazała się groźna. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane telefonem komórkowym przez jednego ze świadków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poznań: Doktorant z Angoli zaatakowany w klubie

Pochodzący z Angoli doktorant jednej z poznańskich uczelni został zaatakowany w klubie. Klient oraz ochroniarze mieli go szarpać oraz dźgać kijem bilardowym. Sprawą zajmuje się już policja.

Historia, którą opisała poznańska „Gazeta Wyborcza”, wydarzyła się w nocy z 2 na 3 lutego w klubie studenckim na poznańskich Winogradach. Pochodzący z Angoli doktorant lokalnego Uniwersytetu Przyrodniczego spotkał się tam ze swoim kolegą Hindusem. Już w lokalu zaczepił go jeden z klientów, potem w szarpaninę wmieszali się ochroniarze, również wrogo nastawieni do obcokrajowca. Mieli go dźgać kijem bilardowym.

Jak twierdzi w rozmowie z „GW” rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, tak właśnie przedstawiał się przebieg tego zdarzenia. Poszkodowany złożył już wyjaśnienia na komisariacie. Ponoć nie odniósł żadnych widocznych obrażeń, ale nie wiadomo dokładnie, w jakim jest stanie.

— To bezprecedensowe zdarzenie z udziałem doktoranta cudzoziemca naszej uczelni. Z wielkim niepokojem przyjęliśmy informację o tym incydencie — mówi dziennikarzom Krzysztof Szoszkiewicz, prorektor ds. nauki i współpracy z zagranicą Uniwersytetu Przyrodniczego. Dodaje jednak, że nie chce zdradzać szczegółów zajścia, zapewniając jednocześnie, że pracownicy UP pozostają z poszkodowanym w stałym kontakcie.

W ostatnim roku odnotowano w Polsce wiele głośnych zajść i incydentów o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym, m.in. atak na 14-latkę tureckiego pochodzenia w Warszawie. W samym Poznaniu zaatakowano też m.in. muzułmańską parę w tramwaju i Syryjczyka na jednej z ulic w centrum miasta.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Piłkarz Robinho skazany na 9 lat pozbawienia wolności za gwałt

Pod koniec sierpnia w Polsce i we Włoszech zrobiło się głośno o brutalnej napaści seksualnej, której dopuściło się czterech mężczyzn. Wśród napastników był 20-letni uchodźca z Konga, który dwa lata temu otrzymał we Włoszech azyl. Młode polskie małżeństwo zostało pobite z wyjątkowym okrucieństwem. Gdy mężczyzna nie był już w stanie bronić swojej partnerki, napastnicy zgwałcili ją na jego oczach.

W podobnym ataku również na terenie Włoch, brał udział brazylijski piłkarz Robinho, który pięć lat temu występował w barwach Milanu. Jeszcze będąc zawodnikiem włoskiego klubu, dopuścił się napaści seksualnej. Piłkarz oraz pięciu jego kolegów w styczniu 2013 roku zaatakowali 22-letnią kobietę, która bawiła się wtedy w nocnym klubie.

To był zwykły gwałt! – brzmią nagłówki sportowych gazet.

Piłkarz został skazany na 9 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny. Robinho może się jeszcze odwoływać, co oznacza, że póki co nie trafi za kratki.

Sprawa zgwałcenia młodej Albanki to nie pierwsze oskarżenia, które rzucają cień na osiągnięcia sportowe 33-letniego piłkarza. Robinho został aresztowany pod podobnym zarzutem w 2009 roku, zaraz po transferze do Manchesteru City. Niestety, dostępnych wówczas było zbyt mało dowodów, by udowodnić mu winę.
Źródło info i foto: Pudelek.pl

Gdańsk: Ciało 28-letniej kobiety w mieszkaniu w centrum miasta

W jednym z mieszkań w centrum Gdańska znaleziono ciało 28-letniej kobiety. W tym samym budynku znajduje się klub, w którym na początku lipca policja zatrzymała 22 osoby podejrzane o dodawanie do drinków substancji psychoaktywnych. W rozmowie z serwisem trojmiasto.pl Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku potwierdza znalezienie ciała. – Prowadzimy czynności mające wyjaśnić okoliczności śmierci kobiety – mówi.

Z informacji trojmiasto.pl wynika, że kobieta najprawdopodobniej popełniła samobójstwo, niemniej policja chce bardzo dokładnie przyjrzeć się sprawie w związku ze śledztwem prowadzonym w sprawie działalności klubu i jego pracownic. Na początku lipca blisko 80 policjantów brało udział w akcji w gdańskim klubie. Zatrzymano wówczas 22 pracownice lokalu. Podejrzewa się, że do serwowanych tam drinków dodawano substancje psychoaktywne, które miały oszałamiać klientów i sprawiać, że byli bardziej skorzy do płacenia ogromnych rachunków. Tuż po tamtej akcji policja przeprowadziła wstępnbe testy drinków, które potwierdziły podejrzenia. Po przesłuchaniu zwolniono wówczas wszystkie zatrzymane kobiety i nie postawiono im żadnych zarzutów.

Prokuratura czeka teraz na wyniki ekspertyz biegłych, dotyczące zarówno substancji zabezpieczonych w drinkach, jak i krwi pobranej od klientów klubu. Dopiero po otrzymaniu tych ekspertyz możliwe będzie ewentualne postawienie zarzutów konkretnym osobom.

Kobieta, której ciało odnaleziono w mieszkaniu, została zatrudniona już po tamtych wydarzeniach.
Źródło info i foto: wp.pl

Katowice: Brutalny atak w centrum miasta

W centrum Katowic doszło do brutalnego ataku. Napastnik rzucił się na dwie kobiety z rozbitą butelką, kiedy te wracały z kolegami z klubu. Do grupy osób w Katowicach podeszło kilku mężczyzn i zaczęło nagabywać jedną z kobiet. Wstawili się za nią koledzy i doszło do szarpaniny.

– Kobiety próbowały rozdzielić bijących się mężczyzn. Wtedy jeden z nich rozbił trzymaną butelkę po piwie i zranił 18-latkę w policzek, natomiast jej 24-letnia koleżanka została zraniona w brodę. Po tym wszystkim sprawca z kolegami uciekli – poinformowała Aneta Orman z katowickiej policji.

Sprawcy zostali nagrani przez miejski monitoring. Policja czeka na zgodę prokuratury, by upublicznić zapis z kamer. – Chcemy, aby świadkowie pomogli nam zidentyfikować sprawców – dodała Aneta Orman.
Źródło info i foto: interia.pl

Mysłowice: Zatrzymany Rosjanin konwojowany do granicy

Obywatel Rosji, zatrzymany w Mysłowicach podczas kontroli legalności pobytu grupy cudzoziemców, został zobowiązany do opuszczenia Polski. Wieczorem był konwojowany do granicy z Rosją – wynika z informacji Straży Granicznej. Wcześniej m.in. rosyjskie media podały, że zatrzymany to motocyklista z klubu „Nocne wilki”, uczestniczący w rajdzie do Berlina, którego celem jest upamiętnienie 72. rocznicy zwycięstwa nad III Rzeszą w II wojnie światowej.

– Zatrzymany cudzoziemiec otrzymał decyzję administracyjną, zobowiązującą go do powrotu do swojego kraju. Opuścił placówkę Straży Granicznej i jest konwojowany do granicy z Federacją Rosyjską w celu wykonania postanowienia zawartego w tej decyzji – powiedziała rzeczniczka śląskiego oddziału Straży Granicznej kpt. Katarzyna Walczak.

Rzeczniczka przypomniała, że zatrzymany mężczyzna figurował w wykazie osób niepożądanych na terytorium Polski ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa państwa – właśnie to było powodem jego zatrzymania. Jak wcześniej informowała Straż Graniczna, w ramach kontroli legalności pobytu cudzoziemców, w Mysłowicach sprawdzono grupę ponad 30 osób. Wśród wylegitymowanych było 15 obywateli Słowacji, 12 Niemców, czterech Polaków i dwóch Rosjan – jeden z nich został zatrzymany.

Czym są „Nocne Wilki”?

Przed południem rosyjskie media podały, że w Mysłowicach zatrzymany został jeden z członków „Nocnych Wilków”. Taka informacja znalazła się też na jednym z portali społecznościowych, na profilu „Braterstwo Polsko Rosyjskie”. „Nocne wilki” to nacjonalistyczny klub motocyklowy, zaprzyjaźniony z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W ubiegłym tygodniu, jak co roku, rozpoczęli rajd do Berlina, którego celem jest upamiętnienie 72. rocznicy zwycięstwa nad III Rzeszą w II wojnie światowej. W Polsce zaplanowali odwiedzenie Warszawy, Wrocławia i Oświęcimia. Grupa motocyklistów przekroczyła polsko-białoruską granicę już w niedzielę.

Akcja motocyklistów „Drogi Zwycięstwa — na Berlin” wystartowała 27 kwietnia z międzynarodowego centrum motocyklowego w Niżnych Mniownikach. Motocykliści przejechali już przez Moskwę, Smoleńsk, Katyń, Mińsk, Chatyń, Warszawę i Wrocław. Następnie trasa biegnie przez Budapeszt, Bratysławę, Pragę, Drezno i Berlin. Kolumna motocyklistów przybyła do Polski w niedzielę.

W ubiegłym roku polskie władze odmówiły „Nocnym Wilkom” zgody na wjazd do Polski, uzasadniając decyzję względami bezpieczeństwa. Członkowie klubu nie zostali wpuszczeni do Polski również w kwietniu 2015 r. Polskie MSZ uzasadniało wówczas, że przyczyną odmowy wyjazdu był brak niezbędnych informacji dotyczących pobytu grupy w Polsce, które potrzebne były do zapewnienia należytego bezpieczeństwa uczestnikom rajdu i odpowiedniej organizacji przedsięwzięcia.

W ubiegłym tygodniu MSZ podało, że nie ma formalnych podstaw do udzielania lub nie zgody na przejazd „Nocnych wilków”. „Podkreślamy, że w ubiegłych latach w żaden sposób nie blokowaliśmy wjazdu do Polski motocyklistów pragnących uczcić pamięć ofiar na cmentarzach znajdujących się na terenie naszego kraju, pod warunkiem spełnienia przez nich wszystkich formalnych wymogów” – zaznaczono w komunikacie MSZ.

Podano jednocześnie, że MSZ „konsekwentnie i stanowczo sprzeciwia się wszelkim działaniom mającym na celu potencjalne wykorzystywanie podobnych do ww. rocznic, związanych z nimi uroczystości, jak również znajdujących się na terytorium RP miejsc pochówku ofiar i poległych, do prowadzenia antypolskiej agitacji opartej o narrację podważającą fakty historyczne oraz działań szerzących antagonizmy między narodami”.
Źródło info i foto: onet.pl