Krwawy atak na klub nocny w Meksyku. Wiele ofiar

Co najmniej 23 osoby zginęły, a 13 odniosło poważne obrażenia w pożarze, który wybuchł we wtorek wieczorem w nocnym klubie w mieście Coatzacoalcos w stanie Veracruz na południu Meksyku – poinformowały w środę władze. Według prokuratury generalnej Meksyku możliwe, iż pożar wywołał „okrutny atak”. Podano, że trwa śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności tragedii.

W wyniku tych zdarzeń 13 osób jest poważnie rannych, już są pod opieką lekarzy w różnych szpitalach – dodała prokuratura. W lokalnych mediach pojawiają się doniesienia, że w klubie El Caballo Blanco mógł mieć miejsce atak z użyciem koktajli Mołotowa. Ogień wywołał panikę wśród uczestników imprezy; wielu z nich nie zdążyło w porę opuścić lokalu.

Agencja AP przypomina, że w 2011 roku w pożarze w kasynie w Monterrey, na północy Meksyku, zginęły 52 osoby, a ogień podłożyli wówczas członkowie kartelu narkotykowego Zetas, którzy chcieli wymusić haracz w zamian za „ochronę lokalu”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Australia: Strzelanina przed nocnym klubem w Melbourne

Przed nocnym klubem „Love Machine” w Melbourne wydarzyła się tragedia. W strzelaninie zginął 37-letni mężczyzna. Trzy osoby zostały ranne, z czego jedna jest w stanie krytycznym. Motywy sprawcy nie są znane.

Z niejasnych przyczyn przed klubem nocnym „Love Machine” w Melbourne ktoś zaczął strzelać. Według wstępnych ustaleń – z samochodu. Zranił trzech ochroniarzy i mężczyznę stojącego w kolejce.

37-letni ochroniarz nie przeżył. Trzy osoby z ranami postrzałowymi trafiły do szpitala. Jedna z nich została poważnie poszkodowana. Nie jest więc wykluczone, że ofiar śmiertelnych będzie więcej. Ranni są w wieku 28,29 i 50 lat. BBC cytuje funkcjonariuszkę, która obrażenia określiła jako „przerażające”.

Po incydencie sprawca odjechał. Znaleziono jego auto, było spalone. Śledczy badają, czy czarne terenowe porsche miało związek ze strzelaniną. Policja zaapelowała do świadków zdarzenia o pomoc w ustaleniu przebiegu zajścia. Funkcjonariusze liczą, że być może ktoś jest w posiadaniu wideo.

Według policji nie ma powodów, by mówić, że był to incydent o charakterze terrorystycznym.

To szok dla Australijczyków. W ich kraju rzadko dochodzi bowiem do przestępstw z użyciem broni palnej. Po tym jak w 1996 r. na Tasmanii mężczyzna zastrzelił 35 osób, zaostrzono przepisy regulujące zakup i posiadanie tej broni.
Źródło info i foto: wp.pl

Agenci CBA weszli do klubu nocnego w Warszawie

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli we wtorek do jednego z klubów nocnych w centrum stolicy. Agenci CBA weszli do środka siłowo, niszcząc przy tym drzwi. Przed klubem stoją zamaskowani funkcjonariusze z długą bronią. Chodzi o klub nocny przy Nowym Świecie. Obecni na miejscu funkcjonariusze CBA nie udzielają informacji o tym, czego dotyczy akcja, odsyłają do rzecznika służby.

Piotr Kaczorek z biura komunikacji społecznej CBA powiedział PAP, że na tym etapie nie udziela informacji o akcji.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelanina w klubie nocnym w Little Rock to porachunki gangów?

Strzelanina, do której doszło w sobotę nad ranem w jednym z nocnych klubów w Little Rock, stolicy amerykańskiego stanu Arkansas, mogła być wynikiem potyczki gangów – poinformowała policja. W jej wyniku rannych zostało 28 osób, dwie osoby są w stanie krytycznym.

Jak przekazali śledczy, strzały podczas zajścia oddało najprawdopodobniej wiele osób. Według wstępnych ustaleń strzelanina mogła być powiązana z innymi brutalnymi wydarzeniami, do których doszło ostatnio w Little Rock. Nie sprecyzowano jednak, o jakie zdarzenia chodzi. Zdaniem policji strzelanina nie ma związku z terroryzmem.

Nie zatrzymano sprawców
 
W jej wyniku rannych zostało 28 osób. Szef policji w Little Rock, Kenton Buckner poinformował, że 25 osób w przedziale wiekowym 16-35 lat odniosło rany postrzałowe, a trzy osoby doznały obrażeń, gdy ludzie w panice rzucili się do wyjścia. Stan dwóch osób lekarze określają jako krytyczny.
 
Policja wciąż nie wie, ilu ludzi brało udział w strzelaninie. W związku z zajściem nikt nie został zatrzymany. Władze miasta Little Rock przekazały podczas konferencji prasowej, że klub najprawdopodobniej zostanie zamknięty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

25 rannych po strzelaninie w Little Rock

25 osób zostało rannych w strzelaninie, do której doszło nad ranem w jednym z nocnych klubów w Little Rock, stolicy amerykańskiego stanu Arkansas. Według policji zajście, które było finałem kłótni podczas koncertu, nie ma związku z terroryzmem.

25 osób, a nie 17 jak wcześniej podawano, zostało rannych w strzelaninie, do której doszło nad ranem w jednym z nocnych klubów w Little Rock, stolicy amerykańskiego stanu Arkansas. Kolejne trzy osoby odniosły obrażenia niezwiązane z bronią palną. Nikt nie zginął.

Według policji zajście było finałem kłótni podczas koncertu i nie ma związku z terroryzmem. Życie rannych osób nie jest zagrożone. Stan jednej z nich, początkowo określany jako krytyczny, jest już stabilny.
Źródło info i foto: wp.pl

Gigantyczna akcja policji w znanym klubie nocnym w Gdańsku

Gigantyczna akcja gdańskiej policji wymierzona w jeden z klubów nocnych, działających w ramach znanej sieci. W nocy do lokalu w śródmieściu Gdańska weszło kilkudziesięciu funkcjonariuszy, a także prokurator, biegli z zakresu i funkcjonariusze krajowej administracji skarbowej – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Zatrzymano 22 kobiety – to pracownice klubu. Chodzi o dodawanie do drinków środków psychoaktywnych i naciąganie odurzonych klientów na wysokie rachunki.

Celem akcji była weryfikacja niepokojących informacji operacyjnych, do których policjanci docierali przez kilka miesięcy dochodzenia, zestawiając informacje pochodzące z kilkudziesięciu zgłoszeń. Wynikało z nich między innymi, że klienci klubu – głównie obcokrajowcy – szprycowani są w nim środkami psychoaktywnymi, a potem naciągani na znaczne kwoty pieniędzy. Substancje te podawane miały być im podstępnie, wraz z promocyjny drinkami.

Tracili w lokalu od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych

Zatrzymane zostały 22 osoby – same kobiety. Według ustaleń reportera RMF FM, to pracownice, ale też menadżerka klubu. Od rana kobiety są przesłuchiwane przez policję i prokuratorów. Część z nich na pewno usłyszy zarzuty. Akcję przeprowadzono z powodu skarg samych klientów, którzy informowali o oszustwach pracowników klubu. Byli to przede wszystkim turyści, którzy tracili w lokalu od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Od klientów pobrano krew i mocz do badań

Wspominani chemicy na miejscu badali wszelkie podejrzane substancje, które tam zabezpieczono. Od klientów pobrana została krew i mocz do badań – było to konieczne, bo środki po upływie doby znikają z organizmu i są niewykrywalne. Z ustaleń Kuby Kaługi wynika, że pierwsze badania potwierdziły w serwowanych tam drinkach obecność środków psychoaktywnych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Londyn: Żrąca substancja w klubie nocnym. 12 osób w szpitalu

Brytyjska policja prowadzi dochodzenie w sprawie ataku substancją żrącą w londyńskim klubie nocnym. W wyniku zdarzenia do szpitala trafiło 12 rannych. Dwie osoby są w stanie poważnym, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podaje AP. Według policji do zdarzenia w lokalu Mangle, na wschodzie Londynu, doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek podczas kłótni, która wybuchła między dwiema grupami bawiących się ludzi. Gdy spór stawał się coraz bardziej zaciekły, jeden z mężczyzn rozpylił „szkodliwą”, dotychczas nieustaloną substancję w stronę mężczyzn.

W chwili zdarzenia w klubie przebywało ok. 600 osób. Lokal został ewakuowany. Dotychczas nikogo nie aresztowano. Z przekazanych w marcu przez BBC danych policji wynika, że w ostatnich latach liczba ataków substancjami żrącymi w Londynie wzrosła. W 2016 doszło do 454 takich incydentów, podczas gdy rok wcześniej – do 261.
Źródło info i foto: TVP.info

Zamachowiec z klubu Reina wyznaje: „Chciałem zabijać chrześcijan”

„Chciał zabić chrześcijan i nie żałuje tego, co zrobił” – tak wygłoszone przed sądem słowa zamachowca, który w noc sylwestrową zabił 39 osób w klubie nocnym w Stambule, zrelacjonował w poniedziałek turecki dziennik „Hurriyet”. Gazeta powołała się na protokół z rozprawy.

Pochodzący z Uzbekistanu Abdulkadir Maszaripow zeznał, że zamierzał przeprowadzić zamach na placu Taksim w Stambule, ale zdecydował się na atak w klubie nocnym Reina ze względu na wzmocnione środki bezpieczeństwa wokół placu. – Chciałem zaatakować chrześcijan w obchodzone przez nich święto, żeby zemścić się na nich za zabijanie, którego dopuszczają się na całym świecie. Moim celem było zabijanie chrześcijan – miał powiedzieć Maszaripow podczas rozprawy w miniony weekend. – Gdybym zdecydował się (na atak na Taksim), użyłbym broni palnej i zabił ludzi na placu. Ale nie było wejścia na Taksim, kręciło się tam mnóstwo policji, więc zmieniłem plany – wyznał zamachowiec, którego słowa przytoczył turecki dziennik „Hurriyet”.

„Akt odwetu”

Maszaripow powiedział, że pierwotnie zamierzał przedostać się wraz z rodziną z Uzbekistanu do Syrii, ale gdy się to nie udało, pozostał w Turcji. Dodał, że w Turcji nie spotykał się ani nie rozmawiał przez telefon z przedstawicielami tzw. Państwa Islamskiego (IS), które dzień po zamachu przyznało się do jego przeprowadzenia.

Zamachowiec zaznaczył, że wolałby, by orzeczono wobec niego karę śmierci. Zapewnił, że nie żałuje swojego czynu, który jego zdaniem nie był wymierzony w państwo tureckie, lecz stanowił akt odwetu. – Kara śmierci byłaby najlepsza. Kiedy skończyła mi się amunicja, rzuciłem granaty hukowe, ale nic się nie stało. Pozostałem przy życiu, a poszedłem tam, żeby umrzeć – powiedział Maszaripow. – Nie żałuję tego, co zrobiłem. Uważam, że wziąłem odwet – stwierdził.

Postawione zarzuty

W sobotę turecka państwowa agencja prasowa Anatolia poinformowała, że Maszaripow usłyszał zarzuty udziału w zbrojnej organizacji terrorystycznej, wielokrotnego zabójstwa, posiadania broni i próby zamachu na porządek konstytucyjny państwa, a podczas przesłuchań przyznał się do zarzucanych mu czynów. W noc sylwestrową uzbrojony mężczyzna wtargnął do popularnego klubu nocnego Reina w europejskiej części Stambułu nad cieśniną Bosfor. Zastrzelił tam 39 osób, w tym 27 obcokrajowców, a blisko 70 ranił. Został zatrzymany 16 stycznia w Stambule wraz z czterema innymi osobami w wyniku zakrojonej na dużą skalę policyjnej obławy. Do ataku przyznało się IS, które skrytykowało Turcję za interwencję w Syrii i udział w dowodzonej przez USA koalicji, zwalczającej tę organizację dżihadystyczną w Syrii i Iraku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Stambuł: Już 25 cudzoziemców wśród zidentyfikowanych ofiar zamachu

Spośród zidentyfikowanych dotąd 36 ofiar zamachu na klub nocny w Stambule 11 było narodowości tureckiej, zaś 25 to cudzoziemcy – podaje agencja Anadolu. Nadal nie wiadomo, ani kto dokonał zamachu, ani z czyjej inspiracji. Trwa pościg policji. Zginęło 39 osób. Agencja poinformowała też, że w ataku zginęło 25 mężczyzn oraz 14 kobiet. Liczba rannych wynosi 65.

„Mgła, jaka spowija sprawcę i jego rzeczywiste motywy, otacza również w pewnym sensie jego ofiary” – zauważa w komentarzu AFP. Tylko na podstawie cząstkowych informacji napływających z różnych stron świata można ustalić listę narodowości zabitych.

Ofiary z całego świata

Z oświadczenia premiera Kanady Justina Trudeau wiadomo, że w zamachu zginęła obywatelka Kanady. Konsulat Generalny Rosji w Stambule poinformował zaś w nocy z niedzieli na poniedziałek, że w klubie Reina została zabita obywatelka Federacji Rosyjskiej, która wcześniej miała obywatelstwo Azerbejdżanu. Jej dokumenty zostały znalezione na miejscu zbrodni.

Wcześniej w niedzielę turecka minister ds. rodziny Fatma Betrul Sayan podała, że wśród śmiertelnych ofiar zamachu są obywatele krajów arabskich. Izraelskie MSZ podało z kolei, że podczas sylwestra w klubie zginęła 19-letnia obywatelka Izraela, Lian Zaher Nasser; ranna została także inna mieszkanka tego państwa.

Na podstawie dotychczasowych informacji można ustalić, że oprócz obywateli Kanady, Izraela i Rosji w zamachu – od kul bądź w wodach Bosforu – zginęło: 3 Jordańczyków, 3 Libańczyków, 3 Irakijczyków, 1 Tunezyjczyk, 2 Marokańczyków, 2 Hindusów, 1 Libijczyk, 1 obywatel Kuwejtu i kilku obywateli Arabii Saudyjskiej (pięciu jak twierdzi saudyjski dziennik Aszark Al-Awsat), a także kobieta mająca podwójne obywatelstwo Francji i Tunezji oraz mężczyzna mający obywatelstwo Belgii i Turcji.

Napastnik w czapce św. Mikołaja

Do zamachu na popularny klub Reina w europejskiej części Stambułu nad Bosforem doszło w noworoczną noc. Napastnik z długą bronią, w czapce św. Mikołaja, wszedł do klubu, zabijając stojącego przed wejściem policjanta i jednego z gości. Otworzył ogień do bawiących się w środku ludzi. Część z nich salwowała się ucieczką, skacząc do Bosforu.

W poniedziałek rano, 24 godziny po strzelaninie, do jakiej doszło w klubie nocnym Reina, gdzie w sylwestra bawiło się od 700 do 800 osób, wciąż trwa pościg za sprawcą, a śledczy tureccy wciąż nie udzielają żadnych informacji, które mogłyby wskazywać, kto ponosi odpowiedzialność za ten atak – pisze agencja AFP. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan potępił zamach i zapowiedział walkę z terrorystami aż do końca.

Za ofiary zamachu w Stambule modlił się w niedzielę papież Franciszek.

Kondolencje dla bliskich ofiar oraz całego społeczeństwa i władz Turcji przekazało również polskie MSZ. W komunikacie przypomniano, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych kategorycznie odradza podróże do wschodniej i południowo-wschodniej Turcji oraz ostrzega przed podróżami do pozostałych regionów kraju.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany zamachowiec ze Stambułu był w stroju św. Mikołaja

Rośnie liczba ofiar zamachu, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednym z popularnych klubów w Stambule. Zginęło 39 osób, w tym 15 obcokrajowców. 69 osób trafiło do szpitali.

Za atakiem ma stać jedna osoba, która pojawiła się przed wejściem do klubu Reina w stroju Świętego Mikołaja. Tam napastnik zastrzelił policjanta i jeszcze jedną osobę, a następnie wszedł do środka i otworzył ogień do gości. Służby wciąż poszukują sprawcy. Wcześniej podejrzewano, że napastników mogło być dwóch, ale obecnie policja mówi o jednej osobie. – Jego celem byli niewinni ludzie, którzy przyszli świętować Nowy Rok i bawić się – powiedział burmistrz Stambułu Vasip Sahin.

Klub Regina mieści się w budynku nad brzegiem Bosforu. Wiele osób skakało do wód cieśniny, starając się uciec przed kulami zamachowca. Tureckie służby traktują atak jako zamach terrorystyczny. Na razie żadna organizacja nie przyznała się do jego zorganizowania.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl