USA: 37-latek zamordował byłą partnerkę i jej córki

Tragedia w mieście St. Matthews w Południowej Karolinie (Stany Zjednoczone). Mężczyzna zastrzelił swoją byłą partnerkę i jej dwie córki. Powodem miała być zazdrość. Jak poinformowała lokalna policja, 37-latek dowiedziawszy się, że jego była partnerka wybrała się na plażę z innym mężczyzną, pojechał do jej domu. Zastał kobietę przed budynkiem i tam zaczął dusić.

Kiedy na pomoc matce rzuciła się jedna z jej czterech córek, mężczyzna wyciągnął broń i najpierw zastrzelił byłą partnerkę, a potem 12-latkę. Potem wycelował w 18-latkę, postrzelił ją w ramię, gdy uciekała do sąsiadów. Później 18-latka była świadkiem, jak mężczyzna ściga 15-letnią dziewczynę i wbiega za nią do ich domu.

Jak poinformowała policja, 15-latka została znaleziona martwa. W domu znaleziono też martwego napastnika, który prawdopodobnie popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Kobieta twierdzi, że jest poszukiwaną Moniką z Legnicy. Zaginęła 26 lat temu

Policja wznowiła śledztwo ws. zaginięcia dziecka przed 26 laty w Legnicy na Dolnym Śląsku. Półtoraroczna Monika Bielawska zniknęła wówczas z wózka przed apteką. Za porwanie dziecka skazano po wielu latach jej ojca. Nigdy nie ustalono, co stało się z jego córkę. Teraz zgłosiła się 27-letnia kobieta z USA, która twierdzi, że może być tą osobą.

W 1994 roku dziecko zniknęło z wózka sprzed apteki w Legnicy, gdy dziadkowie kupowali tam leki. Jednym z tropów w śledztwie i poszukiwaniu małej Moniki było założenie, że mogła zostać porwana przez ojca, którego policja bezskutecznie poszukiwała przez wiele lat.

– Byliśmy z mężem, wnuczką i Robertem u lekarza. Weszłam do apteki, żeby kupić dziecku leki. Robert został z dzieckiem. Gdy wyszłam z apteki już ich nie było – mówiła w 2011 r. reporterce „Interwencji” Julia Markowska, babcia zaginionej Moniki Bielawskiej.

Dopiero w 2008 roku ojciec po uzyskaniu listu żelaznego pojawił się w Polsce, a sąd uznał go winnym porwania i sprzedaży córki i skazał go na 15 lat więzienia. W śledztwie skazany ojciec zmieniał zeznania i choć twierdził, że jest niewinny, to wersja o porwaniu i sprzedaży dziecka za granicę również się pojawiła. Karę więzienia odbywa od 2013 roku.

Twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy

Oficer prasowa legnickiej policji mł. aspirant Jagoda Ekiert powiedziała we wtorek, że policja wznowiła śledztwo w sprawie zaginięcia dziecka przed 26 laty.

– Skontaktowała się z nami 27-letnia osoba z zagranicy, która twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy, która zniknęła w 1994 roku. Kobieta niedawno dowiedziała się, że jest osobą adoptowaną i zaczęła poszukiwać swej prawdziwej tożsamości. Na jednym z portali o osobach zaginionych natknęła się na sprawę z Legnicy. I twierdzi, że odpowiada rysopisowi – powiedziała policjantka.

– Córka do mnie dzwoniła dzisiaj rano, że nasza Monisia się odnalazła. Kilka zdjęć przysłała swoich – podobne są do mnie i do córki. To Monisia – mówiła w Radiu Wrocław Julia Markowska, babcia zaginionej.

Dodała, że do USA „trafiła najpewniej przez Ukrainę”.

Konieczne porównanie materiału genetycznego

Aby potwierdzić lub wykluczyć pokrewieństwo konieczne będzie porównanie materiału genetycznego i właśnie ku temu zmierzają działania policji we wznowionym śledztwie. Na razie nie pobrano jeszcze materiału genetycznego od matki zaginionej dziewczynki, ponieważ pracuje ona w Niemczech. A z powodu koronawirusa jej przyjazd do Legnicy jest utrudniony. Ma to nastąpić w ciągu kilku tygodni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w Legnicy. Kobieta postrzelona

Do strzelaniny w Legnicy doszło po godziny 17:00 na ulicy Wielkiej Niedźwiedzicy. Postrzelona została kobieta. Na miejscu pojawili się antyterroryści. Postrzelona kobieta została przetransportowana do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy — informuje portal tulegnica.pl.

Strzelanina w Legnicy

Aktualnie na miejscu zdarzenia pracuje policja pod nadzorem prokuratury. Na chwilę obecną nie mogę udzielić więcej zadanych informacji — powiedziała rzecznika prasowa Komendy Miejskiej Policji w Legnicy, Jagoda Ekiert cytowana przez serwis tulegnica.pl.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że podejrzany uciekł z miejsca strzelaniny i zabarykadował się w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Wielkiej Niedźwiedzicy 1 na osiedlu Kopernika.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W jednym z mieszkań w Pile znaleziono ciało 22-letniej kobiety

Policja i prokuratura badają przyczyny śmierci 22-letniej mieszanki Piły. W tej sprawie zatrzymano partnera kobiety. W sobotę po południu do jednego z mieszkań w Pile wezwano służby ratunkowe. Na miejsce przyjechała m.in. straż pożarna i policja. Okazało się, że w mieszkaniu są zwłoki 22-letniej kobiety – mówi rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Kobieta mieszkała tam razem ze swoim partnerem i dwójką małych dzieci – półtoramiesięcznym i trzyletnim. Podczas wstępnych oględzin nie stwierdzono przyczyny zgonu, niemniej jednak na podstawie zebranych informacji została podjęta decyzja, żeby zatrzymać 23-letniego partnera zmarłej, tym bardziej, że był pod wpływem alkoholu – podkreślił Borowiak.

Policja czeka teraz na wyniki sekcji zwłok 22-latki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ze stawu wyłowiono zwłoki kobiety. Policja i prokuratura bada sprawę

Ze zbiornika wodnego w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach wyłowiono zwłoki kobiety. Ciało znalazł jeden z przechodniów. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. Do odkrycia zwłok doszło około godz. 11:00. Ciało unosiło się na wodzie w stawie Łąka.

– Po godzinie 11.00 otrzymaliśmy zgłoszenie od osoby spacerującej, która zauważyła zwłoki w stawie – poinformował w rozmowie z „Fakt24” kapitan Adam Krala z katowickiej Powiatowej Straży Pożarnej.

Na miejscu pracowała straż pożarna i specjalistyczna grupa wodno-nurkowa z Bytomia. Według uzyskanych informacji znaleziona kobieta miała około 50 lat. Sprawę wyłowionych zwłok badają lokalni policjanci oraz prokuratura.
Źródło info i foto: wp.pl

Słupsk: Napaść na tle seksualnym. Policja poszukuje sprawcy

Mężczyzna w wieku 25-30 lat o wzroście ok. 170 cm i średniej budowie ciała podejrzewany jest o popełnienie czynu o charakterze seksualnym. Ofiarą jest kobieta. Rysopis sprawcy słupska policja opublikowała na stronie internetowej komendy.

Do przestępstwa doszło w kwietniu, w miejscu publicznym, na terenie powiatu słupskiego. Ofiarą jest kobieta. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania przez funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego nie informujemy o szczegółach sprawy – poinformowała w sobotę oficer prasowa słupskiej policji sierż. szt. Monika Sadurska.

Na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Słupsku podano rysopis poszukiwanego mężczyzny i opublikowano jego porter pamięciowy. Poszukiwany ma 25-30 lat, ok. 170 cm wzrostu, jest średniej budowy ciała, ma krótkie włosy. Gdy doszło do przestępstwa, w związku z którym jest poszukiwany, miał na głowie czapkę z daszkiem. Ubrany był w białą bluzę, czarny bezrękawnik, spodnie materiałowe ciemne. Poruszał się na rowerze typu MTB w kolorze czarno-seledynowym, na plecach miał czarny plecak z napisem adidas.

Policja w oficjalnym komunikacie zwróciła się z prośbą o kontakt pod numer alarmowy 112 do osób, które rozpoznają mężczyznę z portretu pamięciowego lub mogą pomóc w ustaleniu jego tożsamości czy miejsca pobytu. Informacje można też przesłać na adres e-mail: komenda.slupsk@gd.policja.gov.pl lub zgłosić się do najbliższej jednostki policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Twórca WikiLeaks był zamknięty w ambasadzie siedem lat. Doczekał się jednak dwojga dzieci. Jest apel narzeczonej

Narzeczona Juliana Assange’a wyjawiła, że jest w związku z twórcą Wikileaks od 2015 roku. Para doczekała się nawet dwójki dzieci. Kobieta w specjalnym nagraniu postanowiła zaapelować do sądu, by zwolniono Assange’a z więzienia. – Tam nie przeżyje zakażenia koronawirusem – powiedziała kobieta.

Na kanale YouTube opublikowano nagranie pokazujące narzeczoną Juliana Assange’a – Stellę Morris oraz dwójkę ich dzieci. Partnerka założyciela Wikileaks zaapelowała, by wypuścić mężczyznę z więzienia, ponieważ w takich warunkach Assange może nie przeżyć zakażenia koronawirusem.

Julian Assange dwukrotnie został ojcem podczas siedmioletniego zamknięcia w ambasadzie w Londynie

Stella Morris w nagraniu broni założyciela Wikileaks. Przekonywała o bliskiej więzi, jaka łączy ich rodzinę mimo tego, że teraz musi samotnie wychowywać dwójkę ich dzieci. Urodzona w RPA prawniczka wyjaśniła, że postanowiła opowiedzieć o ich życiu prywatnym publicznie, ponieważ „życie Assange’a jest na krawędzi”.

Kobieta poznała Juliana Assange’a w 2011 roku w Wielkiej Brytanii. Rok później mężczyzna zaczął ukrywać się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, co trwało prawie siedem lat. Stella Morris należała do grupy prawników, którzy zajmowali się jego sprawami. Kobieta odwiedzała go w celach służbowych niemal codziennie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Grozili zamordowaniem rodziny siekierą. Zostali zatrzymani

45-letni Zbigniew C. z okolic Bolesławca po pijanemu groził żonie i dzieciom siekierą, którą zniszczył część mebli. Kilka dni później 57-letni Józef K. takim samym narzędziem sterroryzował kobietę, którą dręczył od ponad dwóch lat. Obaj oprawcy spędzą „kwarantannę narodową” w areszcie. Każdy z nich w przeszłości był karany za podobne przestępstwa.

Pierwszy trafił za kraty 45-letni Zbigniew C. Na początku kwietnia jego żona zawiadomiła policję, że mężczyzna grozi jej i dzieciom siekierą. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali przerażoną kobietę, zapłakane maluchy i zdemolowane mieszkanie. Pijany Zbigniew C. groził rodzinie, że pozabija wszystkich siekierą. Został zatrzymany, ale nie przyznał się ani do gróźb karalnych, ani do znęcania nad bliskimi.

Podczas przesłuchania, żona domowego oprawcy przyznała, że gehenna jej i dzieci trwała od września ubiegłego roku. Po pijanemu mężczyzna wszczynał awantury, maltretując rodzinę psychicznie i fizycznie. Kilkakrotnie groził żonie, że ją zabije. Odgrażał się także, że spali dom.

Kobieta bała się jednak zawiadomić policję. Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. Sąd zgodził się z prokuratorem, że dalsze pozostawanie na wolności zagraża zdrowiu i życiu rodziny podejrzanego.

Przed trzema laty Zbigniew C. został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za znęcanie się nad żoną. Wyrok odwieszono, ponieważ mężczyzna dalej dręczył rodzinę. Jednak uznano wtedy, że może odbyć karę w tzw. dozorze elektronicznym.

Niebezpieczny amant

Kilka dni po aresztowaniu Zbigniewa C. Sąd Rejonowy w Bolesławcu rozpatrywał wniosek o areszt w sprawie innego dręczyciela. Tym razem za kraty trafił 56-letni Józef K. On też groził, że zabije ofiarę siekierą. Jednak jego celem nie była rodzina, ale kobieta, którą upatrzył sobie na partnerkę.

Józef K. miał nękać jedną z mieszkanek Bolesławca od lutego 2018 r. Próbował zmusić ją, aby została jego partnerką. Ta odrzucała natrętne awanse pana Józefa. Mężczyzna jednak nie odpuszczał. Nękał ofiarę telefonami i SMS-ami. Wielokrotnie nachodził kobietę w jej domu.

Miarka się przebrała w lutym, gdy na oczach wielu świadków, Józef K. wygrażał ofierze siekierą. Został wtedy zatrzymany, ale zamiast za kraty trafił do szpitala.

Ledwo opuścił lecznicę na początku kwietnia, gdy został ponownie zatrzymany i doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty gróźb karalnych oraz stalkingu. W minioną środę był już w celi aresztu.

O tym, że Józef K. stanowił dla nękanej kobiety prawdziwe zagrożenie, świadczy wyrok ośmiu lat więzienia, który usłyszał w 2010 r. Mężczyzna został skazany za nękanie i groźby pod adresem innej kobiety oraz podpalenie. Więzienie opuścił w 2017 r. i kilka miesięcy później znalazł kolejną ofiarę. Teraz grozi mu do 4,5 roku pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Syn kobiety zmarłej na koronawirusa zgłosił prezydenta Białorusi na milicję

Mężczyzna, którego matka zmarła z powodu infekcji Covid-19 żąda wszczęcia sprawy karnej przeciwko prezydentowi Białorusi. Jego zdaniem Łukaszenka „nie podjął odpowiednich działań dla ochrony ludności”. Jak poinformował portal Belsat.eu, Alaksandr Macwiejeu, który mieszka we Francji, zgłosił sprawę na milicję po tym, jak jego 68-letnia matka zmarła w szpitalu w Witebsku. Miała koronawirusa oraz guza na kręgosłupie. Na zapalenie płuc zapadła podczas pobytu w szpitalu neurologicznym wkrótce po operacji usunięcia guza.

Jak poinformował syn zmarłej, nie została ona uwzględniona w statystykach dotyczących zgonów z powodu koronawirusa.

„Nie podjął działań niezbędnych dla ochrony ludności”

„Żądam wszczęcia postępowania karnego wobec Alaksandra Łukaszenki, który pełniąc funkcje prezydenta Białorusi, nie podjął działań niezbędnych dla ochrony ludności przed rozprzestrzenianiem się wirusa” – napisał Macwiejeu w zgłoszeniu.

Na Białorusi nie zastosowano przepisów o kwarantannie ani zamknięcia granic. Do poniedziałku potwierdzono 700 przypadków zakażenia Covid-19. Potwierdzono też 13 zgonów z powodu koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

31-latek nakaszlał na kobietę i straszył, że ma koronawirusa. Stanie przed sądem

To było skrajnie nieodpowiedzialne, a wręcz głupie zachowanie. I będzie miało swój finał w sądzie. 31-letniego mieszkańca Świnoujścia czekają poważne kłopoty. Mężczyzna najpierw nakaszlał na kobietę, a następnie dodał, że ma koronawirusa. Swoje zachowanie tłumaczył, że był to żart primaaprilisowy.

Świnoujscy policjanci, po otrzymaniu niepokojącego zgłoszenia o zachowaniu mężczyzny, błyskawicznie ustalili sprawcę ponurego żartu. 31-letni mieszkaniec Świnoujścia nie miał objawów świadczących o zakażeniu koronawirusem, ponadto przyznał, że jest zdrowy, a jego zachowanie miało być jedynie formą żartu z okazji prima aprilis.

Ze względu na skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie mężczyzny, funkcjonariusze policji postanowili skierować wobec 31-latka wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Świnoujściu.
Źródło info i foto: se.pl