Rodzinny dramat koło Bochni. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób.

Rodzinna tragedia w miejscowości Krzeczów koło Bochni w Małopolsce. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób. Ciała dwóch osób: kobiety i mężczyzny z ranami postrzałowymi głowy znaleziono w jednym z domów jednorodzinnych w Krzeczowie koło Bochni w woj. małopolskim. Wiadomo, że to małżeństwo w wielu 66 i 59 lat.

Policję o tym, że nie ma kontaktu z rodzicami zawiadomił syn ofiar. Poinformował też, że nie może wejść do rodzinnego domu, ponieważ zablokowane są wszystkie drzwi wejściowe. Zwłoki kobiety znaleziono w łóżku, zaś mężczyzny w innym pokoju. Obok niego leżała broń palna. Prokurator wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Koniec tajnego śledztwa ws. kasjerki CBA. Miała sprzeniewierzyć kilka milionów złotych

Kasjerka CBA miała sprzeniewierzyć kilka milionów złotych. Jak dowiedziało się RMF FM, prokuratura zakończyła śledztwo w tej sprawie i wysłała do sądu akt oskarżenia. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zabezpieczenie wynosi 10 milionów złotych – podaje RMF FM. Zabezpieczenie – nieznacznie przekracza kwotę, którą kasjerka miała od 2016 roku wyprowadzić z firmy. Z ustaleń śledczych wynika, że z kasy CBA zniknęło blisko 9 milionów 300 tysięcy złotych.

Kobieta – razem ze swoim partnerem – miała wydawać pieniądze m.in. na zakłady bukmacherskie. Poza zabezpieczeniem na kontach firmy, prokuratura zajęła też konta podejrzanych oraz ich nieruchomości.

Jak podała w lutym „Rzeczpospolita”, Katarzyna G., cywilna pracownica wydziału finansów w CBA, i jej mąż Dariusz G. zostali aresztowani 31 stycznia 2019 roku pod zarzutem przywłaszczenia znacznych środków. Śledztwo objęte jest całkowitą tajemnicą, a prowadząca je Prokuratura Regionalna w Warszawie nie chciała ujawnić nawet, o jaką sumę chodzi i w jakim okresie kasjerka miała okradać CBA.

Jak dowiedziało się RMF FM – śledztwo skończyło się, ale tylko w wątku, dotyczącym tego małżeństwa.

Kasjerka wpadła, bo jak donosił „Puls Biznesu” – pod koniec roku delegatury rozliczają fundusze operacyjne. Wtedy okazało się, że w kasie jest pusto. Dziś trwa intensywne śledztwo, mające wykazać nie tylko, ile pieniędzy zginęło (mówi się o 5 mln zł), ale i jak to było możliwe, że Dariusz G. bez wiedzy służb finansowych miesiącami bezkarnie grał kradzionymi pieniędzmi, obstawiając zakłady sportowe. „Przychodził regularnie i obstawiał kwoty sięgające od kilkunastu do 20 tys. zł” – twierdzą nasze źródła – czytamy w gazecie.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, CBA zabezpieczyło wszystkie środki na koncie Dariusza G. w firmie bukmacherskiej, a teraz śledczy będą musieli wykazać, że te pieniądze pochodzą z przestępstwa i że jest to gotówka wyniesiona właśnie przez kasjerkę.

Z ustaleń „Rz” wynika też, że prokuratura zażądała od generalnego inspektora informacji finansowej przeanalizowania przepływów na rachunku, który miał u bukmachera Dariusz G., pod kątem prania pieniędzy, a także sprawdzenia, czy bukmacher wypełnił wymogi ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, w tym czy zgłaszał wpłaty od męża kasjerki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

25-latka zraniła policjanta racą. Kobieta usłyszała zarzuty

Podczas poniedziałkowych protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, 25-latka zraniła policjanta racą. W środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia podjął decyzję w jej sprawie. Do zdarzenia doszło w poniedziałek podczas Strajku Kobiet w Warszawie. Grupa osób, związanych m.in. ze środowiskami narodowymi, blokowała protestującym wejście do kościoła pw. św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży. Obie grupy oddzielali policjanci.

W pewnym momencie protestujący zaczęli rzucać w kierunku osób pilnujących drzwi kościoła różnymi przedmiotami. Jeden z funkcjonariuszy został trafiony racą. Udzielony mu pomocy medycznej.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że w związku ze zdarzeniem zatrzymano 25-letnią Izabelę O. Kobieta usłyszała zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza policji i udziału w zbiegowisku, co zakwalifikowano jako „występek o charakterze chuligańskim”. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec niej tymczasowego aresztowania.

„Wniosek o areszt dotyczył okresu dwóch miesięcy. Sąd podzielił w całości stanowisko obrończyń w sprawie uznając, że nie zachodzi żadna przesłanka do zastosowania tymczasowego aresztowania oraz, że przyjęta przez prokuraturę kwalifikacja prawna jest niewłaściwa” – poinformowała PAP jedna z pełnomocniczek kobiety adwokat Agnieszka Helsztyńska.
Źródło info i foto: o2.pl

Francja: Ewakuacja dworca w Lyonie. Kobieta groziła wysadzeniem się w powietrze

Policja zatrzymała 50-letnią kobietę, która na dworcu w Lyonie zagroziła, że wysadzi się w powietrze i krzyczała „Allahu Akbar!”. Saperzy nadal przeszukują część dworca – podała w czwartek po południu EFE. Powołując się na lokalne media, agencja pisze, że zatrzymana cierpi na problemy psychiczne. Wcześniej policja ewakuowała dworzec Part Dieu, jeden z najbardziej ruchliwych we Francji, a jego okolice otoczono kordonem.

Na dworcu wciąż pracuje ekipa saperów. Dyrekcja francuskich kolei SNCF poinformowała, że ruch kolejowy wokół Lyonu, który przez kilka godzin był w zasadzie zawieszony, będzie stopniowo uruchamiany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ostrołęka: Policjanci odnaleźli zaginioną kobietę

Zaledwie kilkadziesiąt minut wystarczyło policjantom z ostrołęckiego wydziału patrolowego, aby odnaleźć zaginioną 20-latkę. Z informacji przekazanych przez jej bliskich wynikało, że istnieje realne zagrożenie dla życia kobiety. To kolejny raz kiedy dzięki szybkiej reakcji policjanci uratowali to, co jest najcenniejsze, czyli ludzkie życie.

W przypadku zaginięć osób liczy się dobre rozpoznanie rejonu służbowego oraz koordynacja działań. Po odebraniu informacji o zaginięciu czynnik kluczowy stanowi czas. Wiedzieli to policjanci, którzy zostali powiadomieni w niedzielny poranek o zaginięciu 20-letniej mieszkanki Ostrołęki. Po przyjęciu zgłoszenia mundurowi natychmiast przystąpili do działania.

Policjanci zdający sobie sprawę z powagi sytuacji zaczęli sprawdzać posesje i tereny przyległe do miejsca, gdzie kobieta była widziana ostatni raz. W działania włączyli się policjanci, którzy mieli dzień wolny. Stawili się do służby i rozpoczęli poszukiwania. Rysopis zaginionej trafił do wszystkich patroli z terenu miasta i powiatu.

Po kilkudziesięciu minutach od rozpoczęcia działań policjanci znaleźli poszukiwaną kobietę. Ostrołęczanka była wyziębiona i roztrzęsiona. Kontakt z nią był utrudniony. Funkcjonariusze do czasu przyjazdu załogi karetki pogotowia otoczyli ją opieką.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: Egzekucja Lisy Montgomery. Pierwsza egzekucja kobiety od 70 lat

16 lat minęło od przerażającej zbrodni w Missouri. Lisa Montgomery najpierw udusiła swoją ofiarę, a potem wycięła z jej brzucha dziecko. Prokurator generalny USA wyznaczył datę egzekucji. Będzie to pierwsza kobieta od blisko 70 lat stracona w więzieniu federalnym. Egzekucja 52-letniej Montgomery budzi emocje; jest ona jedyną kobietą z 55 skazańców czekających na egzekucję w więzieniach federalnych.

Do zbrodni doszło w grudniu 2004 r. Pod pretekstem zainteresowania ogłoszeniem Lisa Montgomery pojechała do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była w ósmym miesiącu ciąży. Najpierw udusiła kobietę, a potem wycięła dziecko z jej brzucha.

Po morderstwie wróciła do domu i udawała, że jest jego matką. Mąż skazanej twierdzi, że niczego nie podejrzewał. – Nie miałem pojęcia – powiedział Kevin Montgomery, cytowany przez theguardian.com. Dziecko cudem przeżyło. Victoria Jo Stinnett ma 16 lat i wychowywana jest przez swojego ojca.

Prawnicy Montgomery od dawna twierdzą, że kobieta ma uszkodzenia mózgu spowodowane biciem w dzieciństwie, cierpi na psychozę i inne choroby psychiczne.

Zabójczyni zostanie stracona 8 grudnia – postanowił prokurator generalny William Barr. Jak ocenił, było to „szczególnie ohydne morderstwo”. Jednocześnie wyznaczył na 10 grudnia datę egzekucji Brandona Bernarda, który w Teksasie w 1999 r. zamordował dwóch ministrantów.

Media przypominają, że wykonanie wyroku na Montgomery będzie pierwszą egzekucją kobiety w więzieniu federalnym od 1953 r., gdy w komorze gazowej stracono Bonny Brown Heady, skazaną za porwanie i zabójstwo sześcioletniego syna potentata samochodowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe informacje ws. rodzinnej tragedii w Siedliskach

Matka i jej 15-letni syn popełnili samobójstwo – takie są najnowsze ustalenia w sprawie tragedii, jaka we wtorek wieczorem rozegrała się w Siedliskach w woj. małopolskim. Ciała kobiety i dziecka znalazł po powrocie z pracy ojciec rodziny. W domu w tym czasie był także starszy, 19-letni syn. Przebywał na innym piętrze. O rodzinnej tragedii w małopolskich Siedliskach pisaliśmy już we wtorek. Mieszkaniec tej miejscowości po powrocie z pracy znalazł w domu zwłoki swojej żony i 15-letniego syna.

Chłopak miał rany cięte szyi i łokcia. Zwłoki kobiety leżały w jednym pokoju – informowali reporterzy RMF FM. W domu był jeszcze drugi syn, 19-latek. Był na parterze i jak twierdzi, nie słyszał żadnych odgłosów dochodzących z piętra domu. Z informacji zebranych przez policyjnych techników wynika, że samobójstwo popełnił najpierw 15-letni chłopakach, a potem gdy zobaczyła to jego matka, także ona odebrała sobie życie.

Ojciec i starszy syn zostali objęci pomocą psychologiczną. Przyczyny tragedii wyjaśnia policja i prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Odnaleziono ciało zaginionej 66-latki. Jej męża znaleziono martwego kilka dni temu z raną postrzałową głowy

Na brzegu Wisły znaleziono ciało starszej kobiety. To prawdopodobnie ciało zaginionej 66-latki. Jej męża znaleziono martwego kilka dni temu z raną postrzałową głowy. Surowa – wieś w woj. podkarpackim leżąca niedaleko Mielca. To tam we wtorek 6 października na brzegu Wisły znaleziono ciało kobiety.

Jak informuje serwis ele24.pl, najprawdopodobniej jest to poszukiwana od kilku dni 66-latka z Kielc. Ciało jej męża znaleziono w sobotę 3 października. Mężczyzna miał ranę postrzałową głowy.

Poszukiwania wszczęto w sobotę, po zgłoszeniu właścicielki gospodarstwa agroturystycznego. – Kobietę zaniepokoiła nieobecność gości, którzy dzień wcześniej wyjechali razem przed południem. Według relacji właścicielki gospodarstwa małżeństwo miało udać się do Glin Wielkich na ryby – przekazała asp. Urszula Chmura oficer prasowy policji w Mielcu.

To właśnie tam na brzegu Wisły znaleziono ciało 70-letniego mieszkańca Kielc. – Dzień później, kilka kilometrów od miejsca ujawnienia zwłok, znaleziono samochód, którym poruszało się małżeństwo – poinformowała policjantka.

Według nieoficjalnych doniesień obok ciała 70-latka znaleziono pistolet domowej roboty. Oficjalny powód śmierci zostanie podany w środę 7 października po oficjalnej sekcji zwłok.

Poszukiwania 66-latki z Kielc trwały. Samochód, którym poruszało się małżeństwo, znaleziono właśnie w Surowej. Tam śledczy skupili się na poszukiwaniach. Działania prowadziło kilkudziesięciu policjantów, strażacy (PSP i ochotnicy), oraz nurkowie z sonarem. W akcji wykorzystano także drona, śmigłowiec oraz policyjne psy.

Ostatecznie ciało 66-latki znaleziono w Surowej niedaleko miejsca, w którym odnaleziono samochód należący do małżeństwa. Jak informuje portal echodnia.pl, na ten moment policja nie informuje, co było przyczyną śmierci 66-latki z Kielc. Prawdopodobnie wydaje się jednak, że mogło być to samobójstwo rozszerzone.
Źródło info i foto: wp.pl

Indonezja: Umówił się na randkę z kobietą poznaną na Tinderze. 32-latek został poćwiartowany

​Brutalne zabójstwo w Dżakarcie w Indonezji. Kobieta zwabiła do swojego mieszkania młodego mężczyznę. Tam został zabity i poćwiartowany. Policja znalazła ciało ofiary w 11 częściach. 32-letni Rinaldi Harley Wismanu pracował jako rekruter dla jednej z firm w Dżakarcie. Poprzez aplikację do randkowania Tinder udało mu się poznać 27-letnią Laei Atik Supriyatin, z która umówił się w kawiarni. Kilka dni później spotkali się w mieszkaniu wynajmowanym przez kobietę.

Nowo poznani szybko zaczęli uprawiać seks. Wtedy z łazienki mieszkania wyszedł inny mężczyzna i trzykrotnie uderzył 32-latka cegłą w głowę, a następnie ugodził go kilka razy nożem.

Napastnikiem był 26-letni Djumadil Al Fajri, jak się okazało – partner kobiety. Para miała kłopoty finansowe i oboje uznali, że rozwiążą problemy mordując i okradając Rinaldiego, który chwalił się swoimi zarobkami.

Para przeniosła ciało zabitego do łazienki. Potem wyszli do sklepu kupić maczetę oraz piłę. Zakupili także nowe prześcieradła i białą farbę, by pomalować ściany zaplamione krwią. Ciało poćwiartowali na jedenaście części i pochowali do plastikowych worków, które następnie upakowali w dwóch walizkach oraz plecaku. Szczątki ukryli na 16. piętrze jednego z apartamentowców.

Zbrodniarze zdobyli kod do konta bankowego ofiary. Wydali z niego równowartość 6,5 tys. dolarów, kupując złoto, laptopy, zegarek i motocykl. Wynajęli także dom. Policji udało się do nich dotrzeć dzięki analizie transakcji prowadzonych za pomocą karty zamordowanego 32-latka.

Podczas zatrzymania policja oddała ogień, raniąc 26-latka w nogę. Zarówno on, jak i jego partnerka zostali oskarżeni o morderstwo i kradzież. Grozi im za to kara śmierci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy. Mogła zarazić koronawirusem setki ludzi. Jest prokuratorskie śledztwo

Prokuratura w Monachium wszczęła dochodzenie wobec mieszkającej w Garmisch-Partenkirchen w Alpach Bawarskich 26-letniej Amerykanki podejrzanej o nieumyślne uszkodzenie ciała poprzez potencjalne zakażenie koronawirusem setek ludzi – poinformowała we wtorek dpa. Kobieta zatrudniona jako pracownica cywilna w hotelu dla amerykańskich wojskowych i ich rodzin, mimo objawów infekcji, zlekceważyła zasady kwarantanny, odwiedzając szereg lokali gastronomicznych. Testami na koronawirusa objęto od piątku do poniedziałku około 1000 osób, z którymi miała kontakt.

Prokuratura zakłada, że właściwym w tej sprawie jest niemiecki wymiar sprawiedliwości.

„Według moich informacji – choć chcę być tutaj ostrożny – chodzi tu o cywilną pracownicę sił zbrojnych USA, która nie ma tym samym statusu członkini wojsk NATO. Jesteśmy jednak w kontakcie z amerykańskimi władzami, gdyż mamy z nimi w zasadzie partnerskie stosunki” – powiedział publicznemu nadawcy Bayerischer Rundfunk krajowy minister sprawiedliwości Bawarii Joachim Herrmann.

Hotel został zamknięty na dwa tygodnie

Na stronie internetowej hotelu znajduje się informacja, że został on na dwa tygodnie zamknięty z powodu wykrycia nosicielstwa koronawirusa u części jego pracowników. Według urzędu powiatowego w Garmisch-Partenkirchen kobieta, od której zaczął się łańcuch zakażenia, przebywa obecnie na kwarantannie. Jak zaznaczył Herrmann, wykazała się ona „szczególnie nieodpowiedzialnym postępowaniem”, co należy odpowiednio nagłośnić.

„Tak nie wolno robić. Nie jesteśmy gotowi do zaakceptowania tego i to nie ze względu na formalne wymogi prawa, lecz dlatego, że zagrozilibyśmy zdrowiu ludzi, gdyby inni tak się zachowywali” – podkreślił bawarski minister.
Źródło info i foto: Gazeta.pl