Posts Tagged “kobiety”

W szpitalu zmarła 26-letnia kobieta, która w czwartek zastrzeliła trzy osoby w Aberdeen w stanie Maryland, 55 km na północny wschód od Baltimore, raniła kolejne trzy, a następnie strzeliła do siebie – poinformowała policja.

Do strzelaniny doszło na terenie centrum dystrybucyjnego sieci aptek Rite Aid. Szeryf hrabstwa Harford, Jeffrey R. Gahler poinformował, że była tam ona czasowo zatrudniona. Jej motywy nie są na razie znane. Ustalono jedynie, że kobieta działała w pojedynkę i że strzelała z broni krótkiej.

Telewizja NBC informuje, powołując się na szeryfa Gahlera, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, nie użyli broni. Media przypominają, że dzień wcześniej w Middleton w stanie Wisconsin doszło do strzelaniny, w której rannych zostało pięć osób, w tym sprawca. Przypomina się również, że w końcu czerwca w stolicy stanu Maryland – Annapolis – pięć osób zginęło w strzelaninie, do której doszło w redakcji “Capital Gazette”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

36-letni gwałciciel zatrzymany przez policjantów z Gdańska. We wrześniu mężczyzna, w ciągu niespełna 1,5 godziny, brutalnie zaatakował dwie kobiety. Został już aresztowany. Do obu ataków doszło w dzielnicy Suchanino, w niedzielny poranek 9 września. 36-letni mężczyzna najpierw miał napaść na samotnie idącą ulicą młodą kobietę. Choć użył przemocy i był agresywny, ofierze udało się uciec. Niestety, niedługo po tym znów zaatakował. Inną młodą kobietę miał siłą wciągnąć w krzaki i zgwałcić.

Policjanci zapewniają, że ta sprawa miała dla nich priorytetowy charakter. Choć początkowo nie było takiej pewności, nie wykluczano, że za oboma przestępstwami stoi jeden sprawca

Grupa policjantów zajmująca się na co dzień przestępstwami o charakterze seksualnym analizowała każdy sygnał i każdy watek i szczegół tych spraw. Wszystkie informacje były skrupulatnie sprawdzane – wyjaśniła Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Zebrano w tej sprawie wiele dowodów. Policjanci z wydziału kryminalnego typowali osoby, które mogłyby odpowiadać cechom rysopisu podejrzanego, kryminalni filtrowali bazy danych – dodała.

36-letni Gdańszczanin został zatrzymany we wtorek. Usłyszał już zarzuty związane z usiłowaniem zgwałcenia oraz zgwałceniem wspomnianych kobiet. Sąd zgodził się na tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Rejonowa w Mrągowie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety, której ciało znaleziono dzisiaj w mieszkaniu na Osiedlu Mazurskim. Policja poszukuje sprawcy. Ciało 50-letniej kobiety znaleziono dzisiaj w jednym z mieszkań na Osiedlu Mazurskim w Mrągowie. Na ciele stwierdzono rany postrzałowe klatki piersiowej.

- Aktualnie trwają oględziny miejsca zdarzenia. Na miejscu pracuje dwóch prokuratorów oraz funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Mrągowie oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie – informuje Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Prokuratura nie wyklucza, że do zabójstwa mogło dojść niekoniecznie dziś. Prawdopodobnym sprawcą jest były partner życiowy kobiety, który jest obecnie poszukiwany przez policję.

- Trwają czynności mające na celu ustalenie czasu zdarzenia i szczegółowych okoliczności. Jest za wcześnie, żeby powiedzieć coś więcej – dodaje Stodolny.
Źródło info i foto: mragowo.wm.pl

Comments Brak komentarzy »

“Szukamy osób, które zauważyły ciało Jolanty Brzeskiej w Lesie Kabackim w marcu 2011 roku. Ich personalia są wciąż nieznane” – poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

“Śledztwo dotyczy śmierci kobiety, której zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim. Do zdarzenia doszło 1 marca 2011 roku, a ciało odnaleziono w Alei Brzóz w Lesie Kabackim” – tłumaczy rzeczniczka.

Jurkiewicz poinformowała PAP, że “z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ciało kobiety zostało zauważone także przez osoby tam spacerujące, których personaliów do chwili obecnej nie ustalono”.

CBŚP zwraca się z apelem do tych świadków. “Prosimy o kontakt telefoniczny lub osobisty przy ul. Okrzei 13 w Warszawie” – powiedziała Jurkiewicz. Dzwonić można pod nrumer 22 60-180-58.

Śledztwo w sprawie śmierci Brzeskiej podjęto w 2016 roku na polecenie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Pracuje nad nią specjalny zespół funkcjonariuszy, złożony także m.in. z policjantów CBŚP z Warszawy oraz Gdańska oraz komendy stołecznej.

Niedługo po wznowieniu Ziobro oznajmił, że śledczy pozyskali dowody, które “utwierdzają w przekonaniu, że było to zabójstwo”.

Jak informowała gdańska prokuratora, w sprawie przesłuchano ponad 150 świadków, uzyskano opinie biegłych z psychologii, informatyki i teleinformatyki, badań fizykochemicznych, daktyloskopijnych, DNA, mechanoskopijnych oraz z badań zapisów wizualnych, w tym monitoringu.

Ciało działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów znaleziono w marcu 2011 r. w Parku Kultury w Powsinie. Wszczęto wówczas śledztwo, które formalnie dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci, ale prokuratura badała w nim kilka możliwych wersji, w tym samobójstwa i zabójstwa.

W 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców śledztwo zostało umorzone. Jak informowała wówczas Prokuratura Okręgowa w Warszawie, przyczyną śmierci kobiety było podpalenie naftą skutkujące wstrząsem termicznym i rozległymi oparzeniami ciała oraz podtruciem tlenkiem węgla.

Biegli nie znaleźli przesłanek, które wyraźnie przemawiałyby za tym, że Brzeska popełniła samobójstwo. Prokuratura stwierdziła, że wiele przesłanek wskazuje, że do śmierci przyczyniły się osoby trzecie, lecz część ujawnionych okoliczności nie pozwala także kategorycznie odrzucić wersji o samobójstwie, choć wydaje się ono mało prawdopodobne.

Śledczy zapewniali, że “w przypadku pojawienia się nowych okoliczności w sprawie, postępowanie zostanie podjęte i będzie kontynuowane w celu ustalenia i zatrzymania sprawców przestępstwa”.

Po śmierci kobiety odbywały się, organizowane m.in. przez Komitet Obrony Lokatorów, demonstracje przypominające o niewyjaśnionej sprawie. Jak podawały stołeczne media, kobiecie groziła eksmisja, ponieważ była winna kilkadziesiąt tysięcy złotych nowemu, prywatnemu właścicielowi kamienicy, który przejął dawniej komunalny budynek.

Sprawą kamienicy przy ul. Nabielaka 9, gdzie mieszkała Brzeska zajęła się komisja weryfikacyjna, która bada reprywatyzację nieruchomości w Warszawie. W grudniu 2017 decyzja wydana w 2006 roku przez b. sekretarza m.st. Warszawy Mirosław Kochalski została uchylona.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Ciała obydwu młodych kobiet nie nosiły śladów przemocy. Znaleziono je w walizkach, w różnych częściach Moskwy w odstępie trzech tygodni – informuje portal Crimerussia.com. Walizkę ze zwłokami drugiej kobiety znaleziono w piątek. Moskiewska policja informuje, że na jej ciele nie było żadnych widocznych ran i urazów. Przyczynę śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok. Wciąż trwa ustalanie tożsamości kobiety, która według policji miała 18-25 lat.

Do podobnego zdarzenia doszło w Moskwie 8 sierpnia. W innej części miasta znaleziono walizkę z ciałem młodej kobiety, na którym również nie było śladów przemocy. Rosyjska prokuratura szuka mordercy.

Nie wiadomo czy oba morderstwa są ze sobą powiązane, choć podobieństwo obu zbrodni jest uderzające. Policja nie wyklucza żadnego scenariusza.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Malezyjska policja poszukuje dwóch kobiet z Indonezji, by w charakterze świadków złożyły zeznania w procesie w sprawie zabójstwa Kim Dzong Nama. Przyrodni brat przywódcy Korei Północnej został zamordowany w Kuala Lumpur w lutym 2017 roku. Poszukiwane kobiety to 24-letnia Raisa Rinda Salma i 33-letnia Dessy Meyrisinta. Ponieważ służby nie mogą się z nimi skontaktować, zwróciły się do obywateli o pomoc w ustaleniu ich miejsca pobytu. Po raz ostatni widziane były w Flamingo Hotel w mieście Ampang na przedmieściach malezyjskiej stolicy Kuala Lumpu.

Wtarły w twarz gaz bojowy

Śledczy Fadzil Ahmat w rozmowie z CNN nie sprecyzował, czy 24-latka i 33-latka mają związek z dwiema kobietami oskarżonymi o zabójstwo Kim Dzong Nama – Siti Aisyah i Doan Thi Huong. Ich proces został wznowiony w Malezji w połowie sierpnia. Indonezyjce Siti Aisyah i Wietnamce Doan Thi Huong grozi kara śmierci, jeśli zostaną uznane za winne zabójstwa. Według nagrań z kamer przemysłowych z 13 lutego 2017 roku kobiety wtarły gaz bojowy VX w twarz Kim Dzong Nama na zatłoczonym lotnisku w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Mężczyzna zmarł 20 minut później.

Oskarżone nie przyznają się do winy i utrzymują, że brały udział w sfingowanym skeczu na potrzeby telewizyjnego reality show. Indonezyjka i Wietnamka są jedynymi osobami podejrzanymi o zabójstwo Kim Dzong Nama, które udało się zatrzymać. Według południowokoreańskiego wywiadu zabójstwo zlecił przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un. Malezyjska policja twierdzi, że czterech obywateli Korei Północnej, którzy zaplanowali morderstwo, uciekło z kraju w dniu śmierci przyrodniego brata północnokoreańskiego przywódcy.

Opozycja wobec Kima?

Kim Dzong Nam od lat przebywał na wygnaniu poza Koreą Północną i mieszkał głównie w należącym do Chin Makau. Krytykował reżim północnokoreański i jego przywódcę. Według osób, które miały z nim styczność, Kim Dzong Nam nie ukrywał się i nie sprawiał wrażenia człowieka obawiającego się o swoje życie. Jego tajemnicze zabójstwo według obserwatorów stawia pytania o kwestie ewentualnej opozycji powstającej w Pjongjangu przeciwko rządzącemu Kim Dzong Unowi. Choć Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jako najstarszy syn poprzedniego przywódcy kraju Kim Dzong Ila mógł być uznawany za potencjalne zagrożenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Brytyjska policja właśnie poinformowała, że ofiarami brutalnego ataku w Eltham w Londynie przy Adderley Gardens są dwie Polki. 30-letnia Ania G. oraz jej 64-letnia matka, która przyleciała do niej z Polski w odwiedziny.

Napastnik, który zaatakował dwie Polki na ulicy w Eltham, jest najprawdopodobniej niepoczytalny, a kobiety były jego przypadkowymi ofiarami. Do ataku doszło w niedzielę po południu, jednak dopiero teraz policja podała tożsamość ofiar 27-letniego Joe Xuereb’a. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem usiłowania morderstwa. Obie kobiety nie znały napastnika i przebywają obecnie w stanie ciężkim w szpitalu w południowym Londynie, gdzie walczą o życie.

Policja poinformowała, że młotek, którym zostały pobite dwie Polki, został znaleziony na miejscu ataku. Xuereb był widziany przez jednego z kierowców, który go śledził dopóki nie zatrzymała go policja przy Old Farm Avenue.

30-letnia Polka, która jest jedną z ofiar ataku, pracuje w firmie S&P Global. Jej pracodawcy wydali oświadczenie: „Jesteśmy w ogromnym szoku z powodu tego, bezsensownego ataku na jedną z naszych pracownic, Anię Gos oraz jej matkę. Myślami jesteśmy z nimi oraz ich rodziną i przyjaciółmi”.
Źródło info i foto: polishexpress.co.uk

Comments Brak komentarzy »

Policja zatrzymała podejrzanego o pobicie kobiety w restauracji w Krynicy Morskiej. W ubiegłą niedzielę w lokalu doszło do awantury kilku mężczyzn. Gdy kobieta próbowała ich wyprosić, została uderzona w tył głowy. Na opublikowanym filmie z zajścia widać, jak ofiara upada twarzą na chodnik. Napastnikowi grozi 5 lat więzienia.

Wszystko działo się 12 sierpnia w Krynicy Morskiej (woj. pomorskie). Całe zdarzenie nagrał jeden ze świadków, a film opublikował w Internecie. Na nagraniu widać, jak kilku mężczyzn awanturowało się w jednym z lokali. W pewnym momencie właścicielka restauracji postanowiła wyrzucić mężczyzn. Wtedy jeden z nich uderzył kobietę w tył głowy tak mocno, że ta straciła przytomność i upadła uderzając głową o chodnik. Policja zatrzymała właśnie podejrzanego o uderzenie kobiety. Zostanie on doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Malborku. Mężczyźnie grozi do pięciu lat więzienia.

Możliwe kolejne zatrzymania

Policja dostała zgłoszenie o bójce około godziny 16. – Policjanci, którzy przybyli na miejsce, w pierwszej kolejności udzielili pomocy poszkodowanej kobiecie. Ustalono, że w awanturze brało udział około sześciu osób – mówiła w piątek sierż. sztab. Joanna Słowik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim. Poszkodowana trafiła do szpitala w Elblągu, ale jeszcze tego samego dnia została wypisana. Nie tylko sprawcy pobicia grozi kara. Reszta mężczyzn może usłyszeć zarzuty udziału w bójce.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

​Cierpiąca na schorzenia podeszłego wieku 80-latka z Gliwic pocięła na ponad tysiąc kawałków i wyrzuciła do domowego śmietnika swoje dolarowe oszczędności, po czym… zgłosiła policji ich kradzież. Policjanci apelują do rodzin seniorów o wrażliwość, by starsi i chorzy ludzie nie działali na własną szkodę.

O nietypowym zgłoszeniu poinformował w piątek zespół prasowy śląskiej policji. 80-letnia gliwiczanka zgłosiła kradzież kilku plików amerykańskiej waluty, posądzając o to swojego znajomego. Relacja kobiety wydała się policjantom niespójna i mało wiarygodna, była jednak poparta bankowym potwierdzeniem wypłaty 40 tysięcy dolarów. Szybko potwierdzono, że starsza pani faktycznie jest klientką banków, w których dokonywała wpłat i wypłat.

Gdy policjanci wraz ze staruszką rozglądali się po jej mieszkaniu, by pomóc w odszukaniu pieniędzy, do komisariatu zgłosiła się znajoma starszej pani z pokaźnym plikiem pociętych 100-dolarówek. Jak się okazało, przed pójściem na policję 80-latka powiedziała znajomej o swoich podejrzeniach – ta, chcąc pomóc, postanowiła przeszukać mieszkanie.

Znalazła pocięte dolary w worku z odpadkami i obierkami z jabłek. Znalezisko zaniosła na policję krótko przed tym, gdy do mieszkania wróciła jego właścicielka z policjantami.

1045 ścinek
Funkcjonariusze skrupulatnie policzyli wszystkie ścinki – było ich 1045. Znalezisko zabezpieczono, powiadomiono też prokuraturę. Wiele wskazuje na to, że cierpiąca na schorzenia wieku podeszłego kobieta sama zniszczyła pieniądze. Policja ustala obecnie kontakty rodzinne starszej pani i szuka dla niej odpowiedniej pomocy.

Opisany przykład powinien skłonić do refleksji dzieci i wnuki samotnie mieszkających osób. U tych sprawnych fizycznie też mogą nagle pojawić się objawy choroby lub demencji, która z kolei może stanowić zagrożenie dla ich mienia, zdrowia, a nawet życia – przypominają policjanci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura w Piasecznie skierowała w poniedziałek do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Konrada K. Podejrzewa 29-latka o oszukanie kobiet w całym kraju. Miał je w sobie rozkochiwać, a potem prosić o pożyczki, których nie zwracał. W sumie chodzi o ponad 1,8 mln zł.

Konrad K. został zatrzymany 5 lipca w Gdańsku przez policjantów z Piaseczna, bo tamtejsza prokuratura wydała za 29-latkiem list gończy. Na 14 dni został umieszczony w areszcie śledczym. W piątek prokurator przedstawił mu zarzuty.

- Mężczyzna podejrzany jest o 28 przestępstw popełnionych na szkodę kobiet, które weszły z nim w różnego rodzaju relacje, często towarzyskie. Kobiety ulegały prośbom Konrada K. o pożyczenie określonych sum pieniędzy, które zobowiązał się oddać, ale tego nie uczynił. Zarzuty dotyczą lat 2013-2018. Kolejny zarzut dotyczy posługiwania się podrobionym prawem jazdy i dowodem osobistym, które ujawniono przy podejrzanym podczas zatrzymania – powiedział PAP w poniedziałek prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Konrad K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Poinformował, że nie był wcześniej karany. Prokuratura w Piasecznie zbiera informacje z całego kraju, by to zweryfikować. Poszukiwane są też kolejne pokrzywdzone.

Na razie ustalono 28 kobiet, które miały stracić na rzecz Konrada K. ponad 1,8 mln zł. Rekordową kwotę 29-latek otrzymał od mieszkanki Piaseczna, która przekazała mu 209 tys. zł.

Pochodzący z Warszawy Konrad K. ma średnie wykształcenie, z zawodu jest stolarzem. Kobiety, od których pożyczał pieniądze, miały po około 30 lat i pochodziły głównie z województwa mazowieckiego. Podejrzany poznawał je za pośrednictwem portali randkowych. Każdej miał mówić, że jest w trudnej sytuacji finansowej. Niektóre brały dla niego kredyty albo pożyczały pieniądze od bliskich. Kilka podpisało z nim umowy pożyczki, ale i tak pieniędzy nie odzyskały.

Konradowi K. grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »