USA: Seryjny morderca grasuje w Chicago? 51 zabitych kobiet w przeciągu 18 lat

W Chicago prawdopodobnie grasuje seryjny morderca. Policja uważa, że 51 morderstw na kobietach dokonanych w ostatnich 18 latach w mieście i okolicach może mieć ze sobą związek. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

Od 2001 r. w Chicago i okolicach dokonano 51 nierozwiązanych do tej pory morderstw na kobietach. Wszystkie zostały uduszone – znajdywano je w opuszczonych domach lub zaułkach. Ofiary mordów nie był zamożne, większość z nich to prostytutki.

Wśród elementów je łączących policja wymienia ten sam kod genetyczny zidentyfikowany w 21 przypadkach. Śledczy wykluczają motyw rabunkowy. Jak uważa Eddie Johnson, nadkomisarz departamentu policji, nie ma większych wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny morderca.

– Uwierzcie mi: gdyby było inaczej, nie mówiłbym o tym – stwierdził Johnson na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Fakt, że Chicago jest jednym z bardziej niebezpiecznych amerykańskich miast, być może stał się przyczyną wcześniejszego niewiązania tych przypadków ze sobą. Jak informuje FBI, „agenci nie spoczną dopóki, nie uda się zatrzymać seryjnego mordercy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Toruń: Matka i dziecko zabite na przejściu dla pieszych

Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych w Toruniu. BMW prowadzone przez 26-latka potrąciło dwie kobiety na przejściu dla pieszych. Obie zmarły w szpitalu. Wypadek wydarzył się w sobotę wieczór na przejściu bez sygnalizacji świetlnej na ul. Grudziądzkiej w Toruniu (w okolicach Centrum Handlowego Kometa). BMW jechało w kierunku miasta.

– Obie piesze były reanimowane na miejscu, a później zostały przewiezione do szpitala. Obrażenia były jednak zbyt rozległe i kobiety po godzinie zmarły – wyjaśnia Wirtualnej Polsce podinsp. Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji.

Kobiety miały 52 i 18 lat – to matka i córka.
Źródło info i foto: wp.pl

Przemoc seksualna w Korei Północnej. Jest raport Human Rights Watch

Przemoc seksualna w Korei Północnej jest ogólnie tolerowana i niezwalczana, a molestowanie kobiet jest na porządku dziennym – wynika z opublikowanego wczoraj raportu organizacji Human Rights Watch (HRW). Prześladowcami są często pracownicy służb państwowych – policjanci, prokuratorzy, żołnierze i wysocy urzędnicy państwowi.

Ten zaprezentowany w Seulu dokument jest pierwszym tak szczegółowym raportem na temat nadużyć i przemocy seksualnej w Korei Północnej, ponieważ zdobycie informacji na temat tego zamkniętego kraju jest niezwykle trudne.

Organizacja opiera swoje wnioski na prowadzonych od 2015 roku wywiadach z 62 uciekinierami z Korei Północnej, którzy opuścili kraj po 2011 roku (gdy do władzy doszedł Kim Dzong Un). Wśród przesłuchanych przez HRW osób jest ośmiu byłych północnokoreańskich urzędników.

Raport przedstawia ponury obraz codziennych gwałtów i innych nadużyć seksualnych, popełnianych głównie przez mężczyzn na wysokich stanowiskach, m.in. przez członków służb bezpieczeństwa. Chodzi na przykład o „policjantów, prokuratorów, żołnierzy, kontrolerów w pociągach” – wylicza organizacja, która wyjaśnia, że w Korei Północnej za gwałt uważa się jedynie czyn, przy którym doszło do użycia przemocy. Za to przestępstwo, według danych ONZ, w 2015 roku skazano tam jedynie pięć osób.

– Przemoc seksualna w Korei Północnej to tajemnica poliszynela, ogólnie tolerowana i niezwalczana – powiedział dyrektor generalny HRW Kenneth Roth.

W raporcie podkreślono, że w Korei Płn. nie opracowano narzędzi do ścigania takich zachowań; nie ma również możliwości, by ofiary mogły zgłosić nadużycia lub otrzymać jakąkolwiek pomoc medyczną czy psychologiczną, z kolei przemoc seksualna jest tak częsta, że stanowi właściwie element codziennego życia, który kobiet nie dziwi.

„Brak edukacji seksualnej i niekontrolowane nadużycia władzy to jedne z wielu czynników, które doprowadziły do ukształtowania się takiej mentalności” – napisano w raporcie.

– To jest tak częste, że nikt nie uważa, by to było poważne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że cierpimy – mówiła jedna z ofiar, cytowana w raporcie. – Ale jesteśmy istotami ludzkimi, więc czasami nagle nocą płaczemy i nie wiemy dlaczego – dodała.

Inna z ofiar opowiadała natomiast, że była gwałcona przez policjanta, po tym jak wcześniej w przygranicznym ośrodku zatrzymań przez trzy dni więziono ją w pomieszczeniu bez światła i bez jedzenia. Obecnie mieszka w Korei Południowej i „wie, co to przemoc i gwałt”. – Ale wtedy myślałam, że oferuję swoje ciało, żeby móc stamtąd wyjść. Nie czułam się zagrożona. Myślałam nawet, że mam szczęście – wyjaśniała.

W swoim raporcie HRW wezwała Koreę Północną, by „uznała problem przemocy seksualnej” i zapewniła, by „traktowano ją jak przestępstwo”.

W odpowiedzi na pytania wystosowane przez agencję Reutera północnokoreańskie przedstawicielstwo przy ONZ oświadczyło, że „stanowczo odrzuca” oskarżenia, która nazwało „trywialnymi” i „zmyślonymi”.
Źródło info i foto: onet.pl

Opole Lubelskie: 29-latek zamordował żonę. Trafił do aresztu

29-latek z Opola Lubelskiego usłyszał zarzut zabójstwa 27-letniej żony. Ciało kobiety zostało znalezione w nocy z czwartku na piątek w jednym z mieszkań. Kobieta miała liczne obrażenia, wszystko wskazuje na to, że sprawca morderstwa poderżnął jej gardło.

29-letni mieszkaniec Opola Lubelskiego usłyszał zarzut zabójstwa po tym, jak w nocy z czwartku na piątek w jednym z mieszkań znaleziono ciało jego 27-letniej żony. Zwłoki znajdowały się w łóżku, miały liczne obrażenia, m.in. rany kłute. Jak podaje portal Lublin.wyborcza.pl, sprawca najprawdopodobniej poderżnął ofierze gardło.

„Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali 29-letniego mężczyznę – męża kobiety. Istniało uzasadnione podejrzenie, że to on ma związek z jej śmiercią” – podaje lubelska policja.

Opole Lubelskie. Zabójstwo 27-latki

– Wszystko wskazuje na to, że pomiędzy małżonkami doszło do kłótni – mówi w rozmowie z „Kurierem Lubelskim” prokurator Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak podaje „Rzeczpospolita”, 29-latek miał powiedzieć policjantom, że znalazł martwe ciało żony dopiero po powrocie do mieszkania. To jednak nie przekonało śledczych.

Mężczyzna trafił do aresztu, przejdzie badania psychiatryczne. Grozi mu dożywocie. Para wspólnie wychowywała roczne dziecko. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ukraina: Próbował przemycić zwłoki kobiety przez granicę

Przez przejście graniczne na wschodzie Ukrainy dwóch mężczyzny próbowało przewieźć w samochodzie martwą kobietę. Rosjanin i Ukrainiec zostali zatrzymani i przekazani w ręce policji.

We wtorek do punktu odprawy na granicy z Rosją podjechał samochód osobowy. W aucie na rosyjskich numerach, oprócz kierowcy – obywatela Rosji oraz jego syna – Ukraińca, z tyłu na kanapie siedziała przypięta pasami żona Rosjanina. Na pierwszy rzut oka wyglądała tak, jakby usnęła w podróży. W trakcie kontroli prawda wyszła jednak na jaw – kobieta od dawna nie żyła.

Jak podała telewizja Biełsat, mężczyzna przedstawił ukraińskim pogranicznikom akt zgonu wystawiony dzień wcześniej. Tłumaczył, że chcieli z synem pochować żonę w obwodzie zaporoskim na Ukrainie, ale nie stać ich było na transport zgodnie z obowiązującymi przepisami: w zamkniętej trumnie cynkowej. Dlatego postanowili użyć fortelu i spróbować przemycić ciało zmarłej przez granicę.

Celnicy jednak nie uwierzyli w te tłumaczenia. Mężczyźni zostali przekazani ukraińskiej policji. Są podejrzani o zabójstwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdynia: Gwałt i napaść na tle seksualnym. Policja publikuje zdjęcia z monitoringu

„Dziewczyny, bez gazu pieprzowego nie wychodźcie z domu, nawet jak jest jasno. Mężczyźni odbierajcie swoje kobiety (siostry, mamy, dziewczyny, przyjaciółki) z pracy, przystanku, chodźcie z nimi do sklepu” – ostrzega w mediach społecznościowych kobieta, która kilka dni temu została zgwałcona w Gdyni. Głos zabiera też druga ofiara, prawdopodobnie tego samego napastnika. Policjanci publikują wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z atakami na kobiety.

Kilka dni temu nad ranem w Gdyni Chyloni została zgwałcona kobieta. Ofiara napastnika napisała później na Facebooku: „Czemu pisze ten post nieanonimowo? Bo to nie ja powinnam się wstydzić, ukrywać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi z tego plotkę/wyśmieje/nie uwierzy. Ważne dla mnie jest to, żeby żaden zwyrodnialec nie czuł się bezkarny”.

Według relacji kobiety, mężczyzna „zagadał” ją nieopodal ruchliwego skrzyżowania. Gdy uśpił czujność kobiety, ruszył do ataku. Do gwałtu miało dojść w okolicy ulicy Morskiej.

Najprawdopodobniej ten sam napastnik zaatakował kilka godzin później inną kobietę. Tym razem uderzył na gdyńskim Oksywiu. „Napastnik napadł mnie pod klatką, w bloku w którym mieszkam. Nie chciał nic ukraść, chociaż miał do tego okazję, chciał czegoś innego- dokładnie wiecie czego” – na Facebooku napisała później ofiara mężczyzny. Kobiecie udało się wyrwać napastnikowi, mężczyzna uciekł.

Policja publikuje zdjęcia i film
Oba posty wzbudziły wielkie emocje. W kilkanaście godzin zostały udostępnione kilka tysięcy razy na Facebooku.

Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z atakami na kobiety w Gdyni. Funkcjonariusze podają też jego rysopis: wiek około 25-30 lat, wzrost około 170-180 cm, szczupłej budowy ciała, cera blada, włosy jasne, krótkie. 12 października, w dzień kiedy doszło do napaści na kobiety, mężczyzna był ubrany w kurtkę ortalionową koloru szaro-niebieskiego, ciemne spodnie i miał założony plecak koloru szarego.

„Ja tez myślałam, ze to zdarza się tylko innym” – napisała kobieta, która została zgwałcona na Chyloni.

A ofiara napaści na tle seksualnej na Oksywiu zamieściła w mediach apel do innych kobiet. „Proszę was uważajcie!! Chodźcie w grupach w miarę możliwości, a jeśli usłyszycie, że ktoś za wami idzie odwróćcie się, zacznijcie uciekać! Ja o tym nie pomyślałam, nie spodziewałam się niczego złego w swojej okolicy”.

Sprawę prowadzą policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Tel: 58-66-21-700, 58-66-21-702.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Nie żyje 26-latka, która w czwartek zastrzeliła trzy osoby w Aberdeen

W szpitalu zmarła 26-letnia kobieta, która w czwartek zastrzeliła trzy osoby w Aberdeen w stanie Maryland, 55 km na północny wschód od Baltimore, raniła kolejne trzy, a następnie strzeliła do siebie – poinformowała policja.

Do strzelaniny doszło na terenie centrum dystrybucyjnego sieci aptek Rite Aid. Szeryf hrabstwa Harford, Jeffrey R. Gahler poinformował, że była tam ona czasowo zatrudniona. Jej motywy nie są na razie znane. Ustalono jedynie, że kobieta działała w pojedynkę i że strzelała z broni krótkiej.

Telewizja NBC informuje, powołując się na szeryfa Gahlera, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, nie użyli broni. Media przypominają, że dzień wcześniej w Middleton w stanie Wisconsin doszło do strzelaniny, w której rannych zostało pięć osób, w tym sprawca. Przypomina się również, że w końcu czerwca w stolicy stanu Maryland – Annapolis – pięć osób zginęło w strzelaninie, do której doszło w redakcji „Capital Gazette”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gdańsk: 36-letni gwałciciel zatrzymany przez policjantów. Zaatakował dwie kobiety

36-letni gwałciciel zatrzymany przez policjantów z Gdańska. We wrześniu mężczyzna, w ciągu niespełna 1,5 godziny, brutalnie zaatakował dwie kobiety. Został już aresztowany. Do obu ataków doszło w dzielnicy Suchanino, w niedzielny poranek 9 września. 36-letni mężczyzna najpierw miał napaść na samotnie idącą ulicą młodą kobietę. Choć użył przemocy i był agresywny, ofierze udało się uciec. Niestety, niedługo po tym znów zaatakował. Inną młodą kobietę miał siłą wciągnąć w krzaki i zgwałcić.

Policjanci zapewniają, że ta sprawa miała dla nich priorytetowy charakter. Choć początkowo nie było takiej pewności, nie wykluczano, że za oboma przestępstwami stoi jeden sprawca

Grupa policjantów zajmująca się na co dzień przestępstwami o charakterze seksualnym analizowała każdy sygnał i każdy watek i szczegół tych spraw. Wszystkie informacje były skrupulatnie sprawdzane – wyjaśniła Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Zebrano w tej sprawie wiele dowodów. Policjanci z wydziału kryminalnego typowali osoby, które mogłyby odpowiadać cechom rysopisu podejrzanego, kryminalni filtrowali bazy danych – dodała.

36-letni Gdańszczanin został zatrzymany we wtorek. Usłyszał już zarzuty związane z usiłowaniem zgwałcenia oraz zgwałceniem wspomnianych kobiet. Sąd zgodził się na tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Mrągowo: Ciało 50-letniej kobiety znalezione na jednym z osiedli. Została zastrzelona

Prokuratura Rejonowa w Mrągowie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety, której ciało znaleziono dzisiaj w mieszkaniu na Osiedlu Mazurskim. Policja poszukuje sprawcy. Ciało 50-letniej kobiety znaleziono dzisiaj w jednym z mieszkań na Osiedlu Mazurskim w Mrągowie. Na ciele stwierdzono rany postrzałowe klatki piersiowej.

– Aktualnie trwają oględziny miejsca zdarzenia. Na miejscu pracuje dwóch prokuratorów oraz funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Mrągowie oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie – informuje Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Prokuratura nie wyklucza, że do zabójstwa mogło dojść niekoniecznie dziś. Prawdopodobnym sprawcą jest były partner życiowy kobiety, który jest obecnie poszukiwany przez policję.

– Trwają czynności mające na celu ustalenie czasu zdarzenia i szczegółowych okoliczności. Jest za wcześnie, żeby powiedzieć coś więcej – dodaje Stodolny.
Źródło info i foto: mragowo.wm.pl

Policjanci CBŚP wracają do sprawy sprzed lat. Szukają świadków

„Szukamy osób, które zauważyły ciało Jolanty Brzeskiej w Lesie Kabackim w marcu 2011 roku. Ich personalia są wciąż nieznane” – poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

„Śledztwo dotyczy śmierci kobiety, której zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim. Do zdarzenia doszło 1 marca 2011 roku, a ciało odnaleziono w Alei Brzóz w Lesie Kabackim” – tłumaczy rzeczniczka.

Jurkiewicz poinformowała PAP, że „z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ciało kobiety zostało zauważone także przez osoby tam spacerujące, których personaliów do chwili obecnej nie ustalono”.

CBŚP zwraca się z apelem do tych świadków. „Prosimy o kontakt telefoniczny lub osobisty przy ul. Okrzei 13 w Warszawie” – powiedziała Jurkiewicz. Dzwonić można pod nrumer 22 60-180-58.

Śledztwo w sprawie śmierci Brzeskiej podjęto w 2016 roku na polecenie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Pracuje nad nią specjalny zespół funkcjonariuszy, złożony także m.in. z policjantów CBŚP z Warszawy oraz Gdańska oraz komendy stołecznej.

Niedługo po wznowieniu Ziobro oznajmił, że śledczy pozyskali dowody, które „utwierdzają w przekonaniu, że było to zabójstwo”.

Jak informowała gdańska prokuratora, w sprawie przesłuchano ponad 150 świadków, uzyskano opinie biegłych z psychologii, informatyki i teleinformatyki, badań fizykochemicznych, daktyloskopijnych, DNA, mechanoskopijnych oraz z badań zapisów wizualnych, w tym monitoringu.

Ciało działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów znaleziono w marcu 2011 r. w Parku Kultury w Powsinie. Wszczęto wówczas śledztwo, które formalnie dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci, ale prokuratura badała w nim kilka możliwych wersji, w tym samobójstwa i zabójstwa.

W 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców śledztwo zostało umorzone. Jak informowała wówczas Prokuratura Okręgowa w Warszawie, przyczyną śmierci kobiety było podpalenie naftą skutkujące wstrząsem termicznym i rozległymi oparzeniami ciała oraz podtruciem tlenkiem węgla.

Biegli nie znaleźli przesłanek, które wyraźnie przemawiałyby za tym, że Brzeska popełniła samobójstwo. Prokuratura stwierdziła, że wiele przesłanek wskazuje, że do śmierci przyczyniły się osoby trzecie, lecz część ujawnionych okoliczności nie pozwala także kategorycznie odrzucić wersji o samobójstwie, choć wydaje się ono mało prawdopodobne.

Śledczy zapewniali, że „w przypadku pojawienia się nowych okoliczności w sprawie, postępowanie zostanie podjęte i będzie kontynuowane w celu ustalenia i zatrzymania sprawców przestępstwa”.

Po śmierci kobiety odbywały się, organizowane m.in. przez Komitet Obrony Lokatorów, demonstracje przypominające o niewyjaśnionej sprawie. Jak podawały stołeczne media, kobiecie groziła eksmisja, ponieważ była winna kilkadziesiąt tysięcy złotych nowemu, prywatnemu właścicielowi kamienicy, który przejął dawniej komunalny budynek.

Sprawą kamienicy przy ul. Nabielaka 9, gdzie mieszkała Brzeska zajęła się komisja weryfikacyjna, która bada reprywatyzację nieruchomości w Warszawie. W grudniu 2017 decyzja wydana w 2006 roku przez b. sekretarza m.st. Warszawy Mirosław Kochalski została uchylona.
Źródło info i foto: interia.pl