Rosja: Wyrzucił z 10. piętra swoją kochankę

Niewiele brakowało, a tragedią zakończyłaby się kłótnia pary z Nowosybirska w Rosji. Kiedy kobieta chciała rozstać się z mężczyzną, urażony konkubent wyrzucił ją z balkonu na 10 piętrze.

Kochankowie znali się od sześciu lat. W trakcie feralnego dnia wypili razem sporo alkoholu, po czym doszło między nimi do kłótni. Kiedy kobieta powiedziała partnerowi, że chce się z nim rozstać, ten wpadł w szał. Usiłował zabić swoją byłą towarzyszkę, wyrzucając ją z dziesiątego piętra.

Do tragedii jednak nie doszło. Kobieta zdołała chwycić balustradę i wspiąć się ponownie na balkon. W międzyczasie jej wyczerpany były kochanek zasnął zamroczony alkoholem. Obudził go dopiero przyjazd policjantów. Teraz odpowie ze usiłowanie zabójstwa.
Źródło info i foto: onet.pl

Włochy: Polka przez dwa tygodnie była więziona w skrzynce na owoce

Koło Werony na północy Włoch 44-letnia Polka była przez dwa tygodnie przetrzymywana w skrzyni na owoce przez swego pracodawcę i kochanka, właściciela gospodarstwa rolnego – podała lokalna prasa. Mężczyznę dziś aresztowano i oskarżono o tortury.

Zdarzenie to opisał miejscowy dziennik „Corriere del Veneto”.

W miejscowości Sommacampagna przedsiębiorca z Bolzano zamknął 14 sierpnia kobietę w skrzyni. Aby przeżyła przynosił jej tam wodę i czasem jedzenie – poinformowała gazeta. Dramat kobiety trwał do wtorku, kiedy robotnicy ścinający trawę niedaleko autostrady usłyszeli na polu wołanie o pomoc, które dochodziło z pobliskiego sadu na terenie gospodarstwa. Gdy tam się przedostali zobaczyli, że jedna z wielu ustawionych tam na samym dole plastikowych skrzyń na owoce o powierzchni około jednego metra sześciennego ruszała się. Natychmiast wezwali pomoc. Przybyli karabinierzy znaleźli w skrzyni przerażoną kobietę.

Okazało się – wyjaśnił dziennik – że jest to Polka, matka dwojga dzieci, która przyjeżdżała z Warszawy do pracy sezonowej w gospodarstwie rolnym koło Werony, należącym do włoskiego przedsiębiorcy. Według relacji kobiety pracodawca uwięził ją po kłótni. Polka zeznała, że pomagał mu w tym jego współpracownik.

Telefon i torebkę Polki znaleziono w domu właściciela farmy, który został aresztowany pod zarzutem uwięzienia osoby i tortur.
Źródło info i foto: onet.pl

Dyrektor sądu w Krakowie zawierał umowy z kochanką

Na lewych umowach z sądami, na których Skarb Państwa stracił nawet 25 milionów złotych, dorabiała się partnerka aresztowanego dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie – dowiedział się Onet. Kobieta prowadziła firmę produkującą… dżemy.

– To wymagało naprawdę dużego poczucia bezkarności i tupetu. Umowy na fikcyjne usługi dla krakowskiego sądu podpisywała firma, która wytwarzała nalewki i dżemy oraz sprzedawała jajka. Jej właścicielką była partnerka dyrektora tego sądu – mówi Onetowi osoba znająca kulisy śledztwa.

Kobieta tylko w 2016 roku podpisała z krakowskim sądem ponad 30 umów na prawie półtora miliona złotych. Nie ma dowodów na to, że umowy zostały kiedykolwiek zrealizowane. Nie znaleźli ich śledczy, którzy przeszukali gmach sądu i siedzibę firmy od dżemów.

Ta sama firma zarabiała też na kontraktach z Sądem Rejonowym w Zakopanem, którego dyrektor został zatrzymany tydzień temu. Usłyszał zarzuty przywłaszczenia pieniędzy – podobnie jak jeszcze dziewięciu dyrektorów sądów z Małopolski i Dolnego Śląska zatrzymanych tego samego dnia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Fikcyjne umowy w krakowskich sądach

Sądowa afera polegała na zawieraniu lipnych umów z zewnętrznymi firmami. Dyrektorzy sądów zlecali fikcyjne prace zewnętrznym firmom, a te firmy podpisywały umowy na wykonanie powierzonych im zleceń z dyrektorami i innymi pracownikami sądów. Nawet z sędziami.

Mechanizm przestępstwa był banalny. Dyrektorzy sądów zlecali zewnętrznym firmom wykonanie prac, najczęściej bezwartościowych analiz i opracowań, płacąc za nie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie były one wykonywane. A dyrektorzy sami dostawali od tych firm fikcyjne zlecenia na te same prace. Fikcyjne nie były tylko pieniądze, które na tym zarabiali. W sumie ponad 854 tysiące złotych – mówi Onetowi osoba znająca kulisy śledztwa.

Dla przykładu: dyrektor Sądu Rejonowego w Wadowicach Ryszard P. dostał od prywatnej firmy 4 tysiące złotych za „współpracę przy wprowadzaniu danych do systemu”. Ta sama firma podpisała umowę za to samo i na taką samą kwotę z dyrektorem Sądu Rejonowego w Olkuszu Mateuszem W. Z kolei dyrektor Sądu Rejonowego w Chrzanowie Mariusz B. przyjął 4 tysiące złotych za to, że przygotował „koncepcję procesów finansowych”.

Umowy były zawierane masowo. Dyrektor Sądu Okręgowego w Tarnowie Jacek G. podpisał ich aż 40 na prawie ćwierć miliona złotych. Oprócz pieniędzy dostał też najnowszego iPhone’a.

Dyrektor Sądu Okręgowego w Kielcach Edward K. zawarł 39 umów także na prawie ćwierć miliona. A dyrektor Sądu Okręgowego w Krakowie Bolesław R. podpisał 21 umów na 130 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: onet.pl

Jacek D. chce spadku po żonie, którą zabił

Ta zbrodnia wstrząsnęła całą Polską. Jednak mimo że minęło od niej osiem lat, ma swój przykry ciąg dalszy. Jacek D. (42 l.) ze Środy Wielkopolskiej, który zamordował swoją żonę, teraz przed sądem domaga się spadku po niej. Tę zbrodnię drobiazgowo zaplanował. Pomagała mu kochanka Magdalena M. i to ona w końcu opowiedziała śledczym o tym, jak Jacek D. uprowadził Agnieszkę D. (+34 l.) spod domu, wywiózł do lasu i udusił. A potem upozorował, że cała rodzina została porwana, a jego żona zabita przez mafię, bo fryzjerka nie chciała płacić haraczu.

W zbrodnię wciągnął swojego 9-letniego wówczas syna Jacka, który w środku zimnej grudniowej nocy zadzwonił na policję i drżącym głosem powiedział, że jest w lesie, bo ktoś porwał jego mamę i tatę. Jak później wyszło na jaw, Jacek D. udusił linką swoją żonę w obecności 9-latka, bo kobieta zdecydowała się odejść od męża, który ją zdradzał. W momencie zbrodni Jacek D. kazał się synowi odwrócić. Mężczyzna do końca procesu nie przyznawał się do winy. Mimo to sędzia nie dał się wyprowadzić na manowce. Jacek D. został skazany na dożywocie w więzieniu.

Teraz siedzi za kratkami, ale chyba się tam nudzi, bo właśnie wymyślił kolejny sposób na to, żeby wszyscy przypomnieli sobie o brutalnej historii sprzed lat. Mężczyzna złożył wniosek do sądu, w którym. domaga się spadku po żonie, którą zamordował. – Mój klient wnosi między innymi o ustalenie składników majątku – tłumaczy Piotr Łuczak, pełnomocnik Jacka D.

Małżeństwo przed tragedią żyło bardzo dostatnie. Mieli dobrze prosperujący salon fryzjerski w centrum miasta, mieszkanie, samochody. Jacek D. domaga się spadku, mimo że kilka lat temu na wniosek rodziny jego żony sąd w Poznaniu uznał go niegodnym dziedziczenia. – To była standardowa procedura – wyjaśnia mec. Łuczak. A jego klient zabójca liczy teraz na znacznie większą łaskawość sądu. Już wkrótce rozprawa w Sądzie Rejonowym w Środzie Wielkopolskiej.
Żródło info i foto: se.pl

Rosyjska modelka zabiła córkę swojego kochanka

Ekaterina Poberezhnaya (23 l.) z zemsty udusiła rajstopami 10-letnią córkę kochanka, który ją rzucił.

Długie nogi, blond włosy i niewinny uśmiech. Zdawałoby się, że ta rosyjska piękność to istny anioł! Jednak Ekaterina Poberezhnaya (23 l.) jest równie piękna, co okrutna. Wszystko zaczęło się, kiedy modelka i uczestniczka konkursów piękności poznała przystojnego, lecz żonatego sąsiada. Mieszkali razem w jednym apartamentowcu. Blond seksbomba nie miała trudności z uwiedzeniem Alexandra Ulyanova. Ich romans trwał kilka lat, aż w końcu mężczyzna postanowił go zakończyć. Ekaterina nie mogła się z tym pogodzić. Zapałała żądzą zemsty!

Zapukała do drzwi kochanka, gdy w domu była tylko jego córka. Nastya (+10 l.) otworzyła drzwi i przypłaciła to życiem – modelka udusiła ją rajstopami. Dziewczynkę ułożyła na łóżku i przykryła poduszkami, po czym zadzwoniła do kochanka i przyznała się do zbrodni. Nie pomogły szlochy i lamenty na sali sądowej. Piękność została skazana na dwanaście lat więzienia.
Żródło info i foto: se.pl

Kelly Gissendaner czekała na egzekucję 17 lat

Kelly Gissendaner jest pierwszą kobietą straconą w stanie Georgia od 70 lat. 47-latka została skazana w 1997 roku na karę śmierć za namówienie kochanka do zabicia jej męża. O łaskę dla Gissendaner apelował sam papież Franciszek.

– O godz. 00.21 na podstawie nakazu sądowego wykonano wyrok śmierci na Kelly Gissendaner. Skorzystała z prawa do ostatniego słowa i zmówiła modlitwę – poinformował rzecznik zakładu karnego Jackson, w którym Gissendaner oczekiwała na wykonanie egzekucji. Kobiecie zmarła na skutek wstrzyknięcia pentobarbitalu.

Gissendaner to pierwsza kobieta stracona w Georgii od 1945 roku. Skazano ją na karę śmierci za spiskowanie z kochankiem w celu zabicia męża. Mężczyzna odpowiedział za morderstwo oraz porwanie i otrzymał dożywotnią karę więzienia. Adwokaci kobiety do ostatniego momentu walczyli w sądach różnych instancji, by odłożyć wykonanie wyroku.

Przed więzieniem zebrało się kilkunastu przeciwników kary śmierci, którzy modlili się i śpiewali. „Jeśli trzeba was jeszcze przekonywać, że kara śmierci jest torturą, to spójrzcie na Kelly Gissendaner, która przez wiele godzin czekała, by dowiedzieć się, czy będzie żyła czy umrze” – powiedziała jedna z zebranych Helen Prejean.

Sprawa Gissendaner nabrała szczególnego znaczenia, gdyż w przemówieniu wygłoszonym w Kongresie USA w czwartek papież Franciszek apelował o zniesienie kary śmierci na cały świecie i przypomniał o staraniach podejmowanych w tej sprawie przez amerykańskich biskupów. We wtorkowym liście nuncjusz apostolski w USA arcybiskup Carlo Maria Vigano napisał w imieniu papieża, że wyrok w sprawie Kelly Gissendaner powinien zostać zmieniony „na karę odzwierciedlającą zarówno sprawiedliwość jak i miłosierdzie”.

Wyrok na 47-latce miał zostać wykonany w lutym, a następnie w marcu. Jednak egzekucję wstrzymano m.in. z powodu burzy śnieżnej oraz problemów z trucizną, która miała być wstrzyknięta skazanej. Przeciwnicy kary śmierci wskazywali na wzorowe zachowanie Gissendaner w więzieniu. Kobieta nawróciła się i zaczęła studiować teologię, dzięki czemu pomagała licznym współwięźniom. Z kolei rodzina zamordowanego męża kobiety twierdzi, że Gissendaner nie okazała mu żadnej litości.
Żródło info i foto: Fakt.pl

David Petraeus przekazał tajne dokumenty kochance

Były dyrektor CIA generał David Petraeus przyznał się do tego, że kiedy stał na czele CIA, przekazywał niejawne informacje swojej kochance, Pauli Broadwell. W styczniu amerykańscy prokuratorzy zarekomendowali postawienie zarzutów gen. Davidowi Petraeusowi w związku z podejrzeniem, że ujawniał tajemnice wywiadu. Generał zdecydował się pójść na ugodę z Departamentem Sprawiedliwości USA, aby uniknąć zawstydzającego dla niego i jego żony Holly Petraeus procesu sądowego. Generał przyznał się do jednokrotnego przekazania dokumentów, za co grozi mu do roku więzienia.

Skandal w CIA

Agenci FBI odkryli tajne dokumenty zapisane na komputerze Broadwell po odejściu Petraeusa z CIA. Romans – jak pisała prasa – rozpoczął się w 2011 roku, kiedy Broadwell pracowała nad biografią amerykańskiego generała. Pozamałżeński związek Petraeusa wyszedł na jaw w 2012 roku. Po jego nagłośnieniu Petraeus podał się do dymisji.

Upadek generała

Gen. Petraeus to były szef CIA. Wcześniej pełnił funkcję szefa Centralnego Dowództwa USA, które nadzoruje m.in. operacje militarne w Iraku i Afganistanie. Sporą sławę zyskał sobie jako autor irackiej strategii, która oparta była na zwiększeniu tam liczby wojsk i przeciąganiu irackich rebeliantów na stronę wojsk koalicyjnych i rządowych.
Żródło info i foto: tvn24.pl

64-latek zabił 25-latkę z premedytacją

To była zbrodnia popełniona z absolutną premedytacją! 64-letni mieszkaniec Gdańska (woj. pomorskie), który odsiedział 25-letni wyrok za zabójstwo swojej żony, poznał przez Internet młodą dziewczynę i po jakimś czasie zaprosił ją do domu. Kiedy łatwowierna 25-latka przyszła w odwiedziny – brutalnie ją zamordował za pomocą młotka. Następnie wykręcił numer 112, zgłosił na policję, że właśnie zamordował kobietę i spokojnie czekał na przyjazd mundurowych. Sprawą zajęła się już gdańska prokuratura. Recydywiście grozi teraz dożywocie, ale kompletnie mu to nie przeszkadza. Podczas przesłuchania stwierdził, że ma długi i problemy z normalnym życiem, więc po prostu woli egzystencję za kratkami. 
Żródło info i foto: se.pl

Brazylia: skazani za zabójstwa i kanibalizm

Takiego procesu jak Brazylia długa i szeroka jeszcze nie było. 52-letni Jorge Negromonte, jego żona Isabel (53 l.) i ich wspólna kochanka Bruna (27 l.) zostali skazania na 19 lat więzienia za zabójstwa i kanibalizm. Upiorne trio należało do pewnej sekty, która nakazywała im „kontrolowanie populacji”. Cokolwiek miało to znaczyć, Jorge Negromonte i damy jego serca zajęli się wyszukiwaniem młodych dziewcząt do opieki nad dziećmi. I tak w ich sidła wpadła 20-letnia Alexandra Falaco. Najpierw ją zwabili do domu i zabili. A potem, by skosztować ludzkiego mięsa, zrobili z niej świąteczne brazylijskie pierożki! Raczyli się nimi, częstowali sąsiadów i swoje dzieci, a nawet sprzedawali smakołyki na pobliskim targu!

To nie był jedyny przypadek ich bestialskiego zachowania. Kolejną ofiarą była 30-letnia Gisel de Silva. Kobieta podzieliła los swojej poprzedniczki. Zwyrodniała trójca wpadła w ręce policji po tym, jak bliscy Alexandry i Giseli zgłosili ich zaginięcie.
Żródło info i foto: se.pl

42-latek znęcał się nad kochanką

42-letni mężczyzna, który regularnie znęcał się niegdyś nad byłą konkubiną, postanowił znów zaatakować. Napadł na nią niespodziewanie, gdy kobieta wracała do domu. Nieoczekiwanie wpadł w szał, szarpał ją, groził pistoletem i straszył podpaleniem mieszkania. Na miejsce zdarzenia natychmiast przybyli policjanci i zatrzymali wściekłego mężczyznę. To, co ukrywał w swoim aucie, zaskoczyło nawet doświadczonych stróżów prawa. W bagażniku samochodu agresywnego 42-latka znaleźli bagnet, pałkę teleskopową i pistolet z zaślepioną lufą.

Damski bokser został przewieziony do aresztu. Za same groźby karalne grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Niewykluczone, że odpowie także za znęcanie się nad niewinną kobietą.
Żródło info i foto: se.pl