USA: Rekordowe przejęcie narkotyków. Zabezpieczono około 2224 funty (ponad tysiąc kilogramów) metamfetaminy

Amerykańska Agencja do spraw Narkotyków ogłosiła w środę przejęcie największej w historii ilości metamfetaminy. W hrabstwie Riverside w Kalifornii przejęto około 2224 funty (ponad tysiąc kilogramów) tego narkotyku. Oprócz tego przejęto również kokainę oraz heroinę.

Władze podały, że przejęcie narkotyków, które miało miejsce 2 października, obejmowało dwie lokalizacje – w dolinie Moreno i Perris. Dodano, że jest największym krajowym zajęciem metamfetaminy w historii Amerykańskiej Agencji ds. Narkotyków (DEA).

Oprócz metamfetaminy kokaina i heroina

Poinformowano, że w garażu rezydencji w Moreno Valley znaleziono około 893 funtów kokainy (ok. 405 kilogramów), 13 funtów heroiny (prawie 6 kilogramów) i około 650 funtów (ok. 294 kilogramów) metamfetaminy. Narkotyki były zapakowane w około 25 worków.

Według urzędników, około 1600 funtów (ok. 725 kilogramów) metamfetaminy znajdowało się również w składzie narkotyków w Perris.

Agenci DEA Southwest Border Group 2 rozpoczęli dochodzenie w sprawie organizacji zajmującej się handlem narkotykami na dużą skalę (w skrócie DTO) powiązanej z kartelem Sinaloa zajmującym się transportem i dostawą dużych ilości kokainy i metamfetaminy. Dzięki swoim agentom śledczym byli w stanie przeprowadzić nakazy przeszukania w wielu magazynach narkotyków w dolinie miasta Moreno i mieście Perris.

„Więcej niż wystarczające, aby zapewnić dawkę mety dla każdego” w USA i Meksyku

Inna agencja federalna, Urząd Celny i Ochrony Granic (CBP), przejęła jeszcze większą ilość metamfetaminy w ostatnim tygodniu. Działając na podstawie informacji z DEA, urzędnicy CBP odzyskali ponad 3000 funtów (około 1360 kilogramów) metamfetaminy w porcie wejściowym Otay Mesa w San Diego.

Władze stwierdziły, że było to drugie co do wielkości przejęcie metamfetaminy w historii Urzędu Celnego i Ochrony Granic. Skonfiskowane narkotyki, w tym heroina i fentanyl, miały wartość uliczną około 7,2 miliona dolarów.

Zajęcia dokonane przez te dwie agencje „są więcej niż wystarczające, aby zapewnić dawkę mety dla każdego mężczyzny, kobiety i dziecka w Stanach Zjednoczonych i Meksyku” – powiedział w środę Timothy Shea, pełniący obowiązki administratora DEA. Dodał, że wierzy, że podczas pandemii COVID-19 nastąpił wzrost używania metamfetaminy i przedawkowań.

Gdyby ich nie przechwycono, narkotyki przeniknęłyby do Los Angeles w ciągu jednego dnia – twierdzi Bill Bodner, agent specjalny odpowiedzialny za oddział DEA w Los Angeles.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Porwanie pary seniorów. Sprawcy zażądali 50 kg kokainy

James i Sandra Helm zostali porwani. Domniemani sprawcy skontaktowali się z synem pary. Zażądali okupu w nietypowej formie. Pod koniec września 76-letni James nie pojawił się w pracy i to był sygnał, który zaniepokoił jego przełożonych. Takie same odczucia miał syn mężczyzny, który nie mógł się skontaktować z ojcem. Pojechał do domu rodziców, gdzie zamierzał wybadać, dlaczego nie odpowiadają na jego wiadomości. Na miejscu zobaczył otwarte drzwi do pustego domu. Mężczyzna zgłosił zaginięcie rodziców.

Po pewnym czasie zadzwonił do niego porywacz, który poinformował, że Sandra i James są bezpieczni. Wysłał synowi pary zdjęcie rodziców, na którym widać, że są cali i zdrowi. Jak informuje Fox News, porywacz zażądał okupu w formie 50 kg kokainy lub 3,5 mln dolarów. Wraz z upływem kolejnych godzin porywacze jeszcze kilkakrotnie kontaktowali się z synem Helmów. Ostatecznie policja w toku prowadzonych działań zlokalizowała dom, w którym byli przetrzymywani.

O porwanie seniorów podejrzewanych jest pięć osób, które prawdopodobnie zajmują się handlem narkotykami – podaje Fox News. Policja zaznacza, że sprawa jest wielowątkowa. Sprawdzanych jest wiele możliwych scenariuszy. Śledczy prowadzą działania w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Monachium: Wyciekły zdjęcia policjantów zażywających kokainę

21 funkcjonariuszy policji z Monachium od miesięcy kradło narkotyki z magazynu. Inni na forach dyskusyjnych dzielili się zdjęciami Adolfa Hitlera i fotomontażami, które ukazywały uchodźców w komorach gazowych. W kontekście tych afer rozgorzała w niemieckich mediach dyskusja nad zadziwiająco łagodnym podejściem sądów do przestępców w mundurach. Jak podał dziennik „Bild”, afera w Monachium wyszła na jaw za sprawą zeznań świadka koronnego.

Gazeta podała, że 19 prokuratorów, 90 śledczych, ponad 100 policjantów i trzy jednostki specjalne wysłano do przeszukania 30 mieszkań policjantów, siedmiu posterunków policji i szkoły policyjnej w Fürstenfeldbruck w Bawarii, w rejonie Monachium.

– Przejęto 20 telefonów komórkowych z 1,6 mln wiadomości na czacie, milion plików graficznych i 25 000 plików wideo – poinformowała prokurator Anne Leiding. Śledczy znaleźli m.in. zdjęcia policjantów zażywających kokainę rozsypaną na ich identyfikatorach.

Tygodnik „Stern”, w kontekście tego skandalu, przypomina o jeszcze jednym aspekcie problemu. „Przestępcy nie mogą być policjantami. Brzmi jak rzecz oczywista. Ale oczywista nie jest. Ponieważ prawo o służbie cywilnej jest łaskawe. Nawet gdy ministrowie spraw wewnętrznych próbują pozbyć się funkcjonariuszy policji kryminalnej ze służby, nie udaje im się to przed sądem administracyjnym” – pisze autorka tekstu Kerstin Herrnkind.

Podkreśla, że „podczas gdy sprzedawczyni, która kradnie, ryzykuje natychmiastowe zwolnienie, urzędnicy państwowi mogą liczyć na łaskę służby cywilnej”.

Publicystka przypomina, że „w przeszłości policjanci, którzy molestowali kobiety, nawet nie byli zwalniani”.

„Stern” zauważa, że procedury przy pomocy których policjanci bronią się przed zwolnieniem, ciągną się latami. Tygodnik przypomina na koniec przypadek komendanta policji z Dolnej Saksonii. „Zażywał amfetaminę i kokainę. Minister spraw wewnętrznych chciał się go pozbyć. Ale sąd w Hannowerze okazał się litościwy i tylko obniżył mu pensję” – ubolewa autorka.

Skandal w Monachium to kolejna afera, która wstrząsa Niemcami. Dwa tygodnie temu w niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia ujawniono działalność skrajnie prawicowych, internetowych grup dyskusyjnych. Na forach grup pojawiło się m.in. zdjęcie Adolfa Hitlera i fotomontaże ukazujące uchodźców w komorach gazowych. Okazało się, że w działalność grup zamieszanych jest 29 policjantek i policjantów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

26-latek przechowywał w mieszkaniu i piwnicy 75 kg narkotyków

75 kg narkotyków – marihuany, amfetaminy, kokainy i ecstasy – trzymał w mieszkaniu i piwnicy 26-latek z Katowic, zatrzymany przez śląskich policjantów. To największe w tym roku uderzenie w narkobiznes w regionie, wartość przejętych środków odurzających jest szacowana na kilka milionów złotych.

Zespół prasowy śląskiej policji podał w piątek, że na trop mężczyzny zajmującego się handlem narkotykami na dużą skalę wpadli policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową katowickiej komendy wojewódzkiej oraz kryminalni komendy w Chorzowie.

„Mundurowi obserwowali 26-latka. Ważne było przede wszystkim to, aby wkroczyli do zatrzymania we właściwym momencie – gdy najbardziej prawdopodobne będzie odnalezienie u niego narkotyków. W końcu wkroczyli do działania i weszli do znajdującego się na terenie Katowic mieszkania, gdzie zatrzymali kompletnie zaskoczonego widokiem policjantów mężczyznę” – opisywali policjanci.

Trafił do policyjnego aresztu

Okazało się, że w mieszkaniu i piwnicy 26-latek ma ok. 58 kg marihuany, prawie 4 kg amfetaminy, 9 litrów płynnej amfetaminy, blisko kilogram kryształów ecstasy, a także kokainę i ampułki ze sterydami anabolicznymi. Policja zabezpieczyła także telefony komórkowe, wagi elektroniczne, sprzęt do porcjowania i pakowania narkotyków oraz liczarkę do banknotów. Zatrzymany miał przy sobie również gotówkę w kwocie prawie 35 tys. złotych, które zabezpieczono na poczet przyszłych kar.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Kiedy został sprawdzony w policyjnych bazach informatycznych, okazało się, że jest poszukiwany przez krakowską prokuraturę, natomiast Sąd Rejonowy w Wieliczce wystawił za nim nakaz zatrzymania i doprowadzenia do aresztu celem odbycia kary 125 dni pozbawienia wolności za notoryczne łamanie zakazu prowadzenia pojazdów – ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zlikwidowało gang narkotykowy

Przerabianie i handel bronią, wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków, kradzieże markowych rowerów na terenie Europy i ich sprzedaż za pośrednictwem portali internetowych – wyjaśnianiem takich przestępstw zajmowali się od kilku miesięcy policjanci warszawskiego CBŚP i Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Efektem ich działań jest zatrzymanie 19 osób, zlikwidowanie 2 magazynów narkotyków i przejęcie ponad 13 kg różnego rodzaju narkotyków, 5 jednostek broni, wielu elementów i urządzeń służących do jej przerabiania oraz odzyskanie blisko 250 rowerów wartych od kilku do kilkunastu tys. zł za szt., a skradzionych w Niemczech, Niderlandach i Norwegii.

Policjanci z Zarządu w Warszawie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzą wielowątkowe śledztwo dotyczące działania zorganizowanej grupy przestępczej czerpiącej korzyści z wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków, handlu bronią i innych przestępstw kryminalnych. Głownie działali w woj. mazowieckim, a konkretnie w Warszawie. Z ustaleń śledztwa wynika, że zakres i teren działania członków grupy, osób z nimi powiązanych i „robiących wspólne interesy” powiększał się z każdym miesiącem. Mnóstwo narkotyków, broń, setki rowerów, to tylko początek sprawy, którą przez ostatnie miesiące zajmowali się funkcjonariusze CBŚP.

Na trop grupy policjanci wpadli na początku tego roku. Ich działania szybko doprowadziły do ujawnienia i likwidacji w Warszawie jednego z magazynów grupy, w którym przechowywane były narkotyki. Policjanci dotarli także do miejsca, gdzie przerabiana była broń, która następnie trafiała na czarny rynek. W lipcu policjanci zlikwidowali kolejny magazyn narkotyków, które miały trafić na rynek warszawski.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego w minionym tygodniu policjanci z warszawskiego CBŚP, wspomagani przez Zarząd w Kielcach i Lublinie CBŚP zatrzymali 15 osób podejrzanych o udział w przestępczym procederze. Podczas przeszukań ich miejsc zamieszkania i użytkowania znaleziono kokainę, amfetaminę i marihuanę. W czterech pomieszczeniach gospodarczych na terenie województw mazowieckiego, lubelskiego i świętokrzyskiego znaleziono i odzyskano blisko 250 rowerów pochodzących z kradzieży, do których doszło w Niemczech, Niderlandach i Norwegii. Rowery były oferowane do sprzedaży za pomocą portali internetowych w cenie od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono 233 tysiące złotych w gotówce oraz cztery samochody, należące do podejrzanych.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie ogłoszono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych czy posiadania broni palnej bez wymaganego prawem zezwolenia.

W prowadzonym śledztwie zarzuty przedstawiono 19 osobom, z czego 15 osób zostało tymczasowo aresztowanych. Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzani w latach 2017-2020 na terenie woj. mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, lubelskiego i świętokrzyskiego, mogli wprowadzać do obrotu kilkaset kilogramów marihuany, kokainy, amfetaminy oraz MDMA.
Źródło info i foto: Policja.pl

Katowice: 3 kg amfetaminy ukryte w skrytce bankowej

Przez lata mieli produkować narkotyki, przemycać je i nimi handlować. Pieniądze, w sumie 12 milionów złotych, inwestowali w nieruchomości. Jeden z nich w bankowej skrytce trzymał trzy kilogramy kokainy. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia.

Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach skierował akt oskarżenia w tej sprawie do katowickiego sądu okręgowego. Osiem osób zostało objętych w sumie 81 zarzutami dotyczącymi czynów opisanych w kodeksie karnym oraz ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

– Grupa zajmowała się obrotem, przewozem i dostawą substancjami psychotropowymi i narkotykami oraz praniem pieniędzy uzyskanych z narkotyków – przekazał w poniedziałek Dział Prasowy PK.

Na terenie Śląska i poza granicami Polski

Z ustaleń katowickiej prokuratury wynika, że grupa kierowana przez Krzysztofa N. działała od 2011 do 2018 roku nie tylko na terenie Katowic, ale także Krakowa, Kielc. Mężczyzna miał stworzyć „doskonałą siatkę dilerską” i współpracować z grupami przestępczymi z województwa świętokrzyskiego. Ustalono, że grupa działała także za granicą, głównie w Czechach i Holandii, ale narkotyki wysyłane były również do Chin i Australii. Przewozili m.in. amfetaminę, metamfetaminę, kokainę i marihuanę.

– W toku śledztwa prokurator ustalił, że Krzysztof N. organizował na terenie województwa śląskiego proceder wytwarzania różnych prekursorów narkotykowych w tym BMK, oleju safrolowego i APPAN-u. Do przestępczej działalności zwerbował i zaangażował kilkanaście osób – podała prokuratura. Według oskarżyciela publicznego, dla N. pracować mieli bliscy znajomi oraz „osoby będące w trudnej sytuacji życiowej”, którym proponował dobry zarobek.

Inwestowali w nieruchomości

Prokuratura ustaliła, że zarobione na narkotykach pieniądze oskarżeni lokowali w nieruchomości. – Ich własność wielokrotnie przenosili między sobą, co miało utrudnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia pieniędzy. W ten sposób oskarżeni wyprali co najmniej 12 milionów złotych – podała PK. Dodatkowo Krzysztof N. ulokował w skrytce bankowej trzy kilogramy kokainy o czarnorynkowej wartości co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Śledczy dokonali zabezpieczenia majątkowego na mieniu oskarżonych o wartości przekraczającej 12 milionów złotych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gangsterzy założyli agencję nieruchomości, żeby zorganizować sieć agencji towarzyskich

Siedleccy gangsterzy założyli agencję nieruchomości, aby pod jej przykrywką wynajmować lokale prostytutkom. Kobiety płaciły od 200 do 300 zł za dzień z korzystania lokalu, bez względu na to ilu miały klientów. Interes popsuli śledczy z mazowieckich „pezetów” i funkcjonariusze CBŚP, którzy zatrzymali pięciu sutenerów i zlikwidowali w kilku miejscowościach sześć lupanarów. Co ciekawe jeden z przybytków rozkoszy działał naprzeciwko prokuratury.

Biznes rozkręcili młodzi gangsterzy z Siedlec, którzy byli przekonani, że wpadli na dobry sposób zamaskowania dodatkowej działalności. Założyli bowiem firmę, która oficjalnie zajmowała się wynajmem nieruchomości.

Następnie przestępcy wynajęli kilka lokali, głównie w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim czy Łukowie, których właściciele nie mieli pojęcia, do czego posłużą. A to właśnie te mieszkania, były później wynajmowane prostytutkom. Już oficjalnie jako zasoby gangsterskiej agencji nieruchomości.

– „Panienki” musiały płacić za dzień wynajmu. W zależności czy była to kawalerka, czy mieszkanie dwupokojowe stawka wynosiła 200 lub 300 zł. Prostytutki nie musiały już oddawać gangsterom nawet części zarobku. A niektóre potrafiły zarobić nawet do 1,5-2 tysiąca złotych dziennie. Dodatkowo „agenci” zaopatrywali lokale w stosowne akcesoria czy lubrykanty – mówi tvp.info jeden ze śledczych.

Sutenerzy płacili nawet stosowne podatki za wynajem mieszkań, w których działały „mieszkaniówki”. Nie mieli też najmniejszego problemu z najemczyniami. Kontaktowali się z nimi za pomocą popularnych serwisów z seksualnymi anonsami. Według informacji portalu tvp.info, dochodziło do sytuacji, że do sutenerów zgłaszały się kobiety chętne na pracę na ich terenie, ale musiały czekać, aż konkurentki zwolnią lokale.

Upadek

Na trop sutenerów wpadli śledczy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Razem z funkcjonariuszami CBŚP z Warszawy rozpracowywali grupę przez blisko rok. Przez ten czas zdobyli wiele dowodów, w tym tych wynikających z inwigilacji przestępców. Przez lokale gangu przewinęło się od połowy 2018 roku co najmniej 60 kobiet, ale liczba ta jest pewnie znacznie większa.

Niedawno zapadła decyzja o zatrzymaniu przedsiębiorczych gangsterów. Na terenie Siedlec i okolicznych miast zatrzymano pięć osób w wieku od 30 do 59 lat. Najstarszym z podejrzanych jest ojciec jednego z gangsterów, który nie mógł znaleźć pracy i syn wkręcił go w seksbiznes.

W mazowieckich „pezetach” wszyscy usłyszeli zarzuty „ułatwiania uprawiania prostytucji oraz czerpania z tego korzyści majątkowych”. Dodatkowo dwóch mężczyzn odpowie za „wprowadzanie do obrotu i posiadanie znacznych ilości narkotyków”, a jeden za nielegalne posiadanie broni. Czterech podejrzanych trafiło do aresztów.

Policjanci zlikwidowali także sześć „mieszkaniówek” na terenie Siedlec, Mińska Mazowieckiego i Łukowa. Jeden z takich przybytków rozkoszy co najmniej od połowy 2018 roku działał w budynku naprzeciwko miejscowej prokuratury.

Podczas przeszukań funkcjonariusze znaleźli między innymi pistolet maszynowy skorpion oraz narkotyki: amfetaminę, marihuanę czy kokainę. Policjanci zabezpieczyli także sprzęt do uprawy konopi.
Źródło info i foto: TVP.info

Meksyk: Wpłynął akt oskarżenia przeciwko polskiemu kapitanowi

Pod koniec lipca minie rok, od kiedy polski kapitan Andrzej Lasota został zatrzymany wraz dowodzoną przez siebie załogą przez meksykańskie służby. Dopiero po 10 miesiącach od tego momentu tamtejsza prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia przeciwko Polakowi.

Śledczy zarzucają mu nielegalne wprowadzenie kokainy na terytorium Meksyku. Nie biorą przy tym pod uwagę żadnych okoliczności łagodzących, nie mają też żadnych twardych dowodów. Nasz rodak odpowie przed sądem jako bezpośredni sprawca nielegalnego przemytu, wyłącznie na podstawie zeznań przesłuchanych do tej pory osób.

Podstawę aktu oskarżenia stanowi art. 194, cz. II Federalnego Kodeksu Karnego. Przepis ten traktuje oskarżonego jako bezpośredniego sprawcę przestępstwa, który działa w sposób umyślny. Jako główny dowód aktu oskarżenia, Biuro Prokuratora Generalnego przedstawia wyłącznie zeznania świadków potwierdzające, że na statku znaleziono narkotyki.

Frankowicze zszokowani kursem CHF

Według ustaleń RMF FM, śledczy nie biorą jednak pod uwagę, że większość z osób, które składały swoje zeznania – w tym ponad 20 członków załogi – podtrzymuje, że nielegalne substancje znalazły się na statku podczas załadunku kruszywa, bez wiedzy załogi.

Podstawą aktu oskarżenia jest zatem wyłącznie fakt, że narkotyki znajdowały się na pokładzie UBC Savannah. Śledztwo nie wyjaśniło jednak, w jaki sposób się tam znalazły. Meksykańska prokuratura, uznając, że to polski kapitan statku Andrzej Lastoa odpowiada za przemyt, wniosła do sądu o karę nie niższą niż 10 lat więzienia, karę grzywny oraz zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary.

Obrońca nie może spotkać się ze swoim klientem

Przed meksykańskim sądem formalnie rusza więc proces przeciwko osadzonemu w więzieniu w Tepic Polakowi. Jego obrońcy wynajęci przez firmę, która zarządza statkiem podtrzymują, że zarzuty stawiane kapitanowi są bezpodstawne.

Pierwszą rozprawę zaplanowano zdalnie, w formie wideokonferencji. W sądzie w Ciudad Victoria, przed którym ma się toczyć proces, zasiądą obrońcy oraz prokurator. Kapitan będzie łączył się z salą rozpraw z sądu w Tepic.

Z Ministerstwa Sprawiedliwości w Mexico City będą się łączyć natomiast przedstawiciele naszej ambasady. Prośba obrony, by podczas zeznań mecenasi mogli przebywać w Tepic wraz z kpt. Lasotą, została odrzucona. Władze więzienia tłumaczą to potencjalnym zagrożeniem COVID-19.

To kapitan Lasota wezwał meksykańską policję na statek

Do aresztowania załogi statku UBC Savannah doszło pod koniec lipca minionego roku, po kilkunastu dniach od kiedy pływająca pod cypryjską banderą UBC Savannah weszła do portu w meksykańskiej Altamirze.

Statek transportował z Branquilli w Kolumbii tzw. met-coke czyli koks metalurgiczny. To sypkie kruszywo zgromadzone w kilku ładowniach. Podczas rozładunku jednej z nich załoga zauważyła podejrzane pakunki. Marynarze najpierw zawiadomili o sprawie drugiego oficera, który wezwał na pokład kapitana. Andrzej Lasota natychmiast podjął wówczas decyzję o przerwaniu pracy, po czym zawiadomił kapitanat portu i miejscową policję.

Kilka godzin później na miejscu pracował już prokurator federalny.

Po zabezpieczeniu pakunków (okazało się, że znajduje się w nich ok. 200 kg kokainy) i przesłuchaniach załogi, zapadła decyzja o zatrzymaniu wszystkich 22 jej członków – 19 Filipińczyków i trzech Polaków.

Po kilkunastu dniach w meksykańskim areszcie, załogę zwolniono. Pozostał w nim tylko kapitan statku Andrzej Lasota.

Rodzina kapitana Lasoty apelowała o reakcję polskich władz

Jesienią ubiegłego roku bliscy kpt. Lasoty na zorganizowanej przez siebie konferencji, zaapelowali o stanowczą reakcję do polskich władz.

Do Kancelarii Prezydenta RP złożyli też petycję. W jej opisie można było przeczytać: Zwracamy się do Pana Prezydenta z gorącym apelem, aby Pan Prezydent dołożył wszelkich starań, aby nawiązać dialog z Prezydentem Republiki Meksyku, aby swoim programem objął również Kapitana Andrzeja Lasotę. Wszyscy głęboko wierzymy, iż Pan Prezydent mógłby wspomóc nasze starania, a zwłaszcza pomóc Kapitanowi w szczęśliwym powrocie do rodziny.(…)

Państwo Polskie powinno dołożyć wszelkich starań, aby jego obywatel, który nie dopuścił się żadnego przestępstwa, był godnie traktowany przez inne Państwo, z którym utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. Wszyscy znający szczegóły tej sprawy zdają sobie sprawę, iż Kapitan Lasota został nieświadomie wciągnięty do brudnej gry, jest zupełnie niewinny, postępował zgodnie z procedurami, spędził na morzu w sumie kilkadziesiąt lat, wykształcił wielu oficerów, kapitanów, nigdy nie zaniedbywał swoich obowiązków, jest przykładem wspaniałych polskich, cenionych na całym świecie, wysoko wykwalifikowanych nawigatorów.

Po publikacji tych słów i nagłośnieniu sprawy przez media, szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski zapewniał na Twitterze: (…)współpracujemy ze służbami konsularnymi, sytuacja prawna jest trudna, działamy wielotorowo, będziemy informować o efektach.

Wiosną tego roku rodzina Polaka skierowała kolejny list do Kancelarii Prezydenta RP, z prośbą o zainteresowanie się sprawą i reakcję.

„Albo przemytnicy testują nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki”

W ubiegłym roku na wschodnim wybrzeżu Meksyku identyczny los spotkał załogi w sumie trzech statków.

Oprócz podejrzanych pakunków na UBC Savannah ujawniono je także na UBC Tokyo oraz Delphi Ranger. We wszystkich trzech przypadkach statki były ładowane w tym samym porcie i płynęły do Altamiry.

Transportowały niemal identyczny sypki ładunek. O podejrzanych pakunkach załoga dowiadywała się w każdym przypadku na miejscu, podczas rozładunku. W biuletynie marynistycznym rozsyłanym do załóg statków na całym świecie już 8 września 2019, po zatrzymaniu UBC Tokyo pojawił się wiele mówiący o sprawie wpis: Albo przemytnicy próbują testować nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki.
Źródło info i foto: interia.pl

Gigantyczny przemyt kokainy i marihuany. Przejęto prawie 15 ton narkotyków

Cztery kutry straży przybrzeżnej i dwa okręty amerykańskiej marynarki wojennej wzięły udział w akcji na międzynarodowych wodach wschodniego Oceanu Spokojnego u wybrzeży Meksyku, Ameryki Środkowej i Południowej oraz na Morzu Karaibskim. Skontrolowano 11 podejrzanych o przemyt statków. Znaleziono na nich blisko 15 ton kokainy i marihuany o wartości 408 mln dolarów. Przechwycone podczas akcji transporty z kokainą i marihuaną zaprezentowano we wtorek w Port Everglades na Florydzie.

– Kontynuujemy walkę z kartelami narkotykowymi. Jestem dumny z mojej załogi i jej ciężkiej pracy – powiedział kapitan Jeffrey Randall, dowódca kutra „Jamesa”, który wziął udział w akcji wymierzonej w przemytników.

Jednostki straży przybrzeżnej były wyposażone w ciężką broń samopowtarzalną. W sumie amerykańskie służby zarekwirowały 23 tys. funtów (ponad 10 ton) kokainy oraz 7 tys. funtów (ponad 3 tony) marihuany.

– Operacja znacząco zakłóci działalność przestępczą destabilizującą region – zapewniał adm. Karl Schultz, komendant Straży Przybrzeżnej. W akcji udział wzięły cztery kutry straży przybrzeżnej i dwa okręty amerykańskiej marynarki wojennej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przejęto ogromny przemyt kokainy. Wartość towaru to 3 mld złotych

Polskie służby udaremniły przemyt kokainy o rekordowej wartości 3 mld zł – poinformował we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Jak wyjaśnił, przemyt początkowo trafił z Ekwadoru do Niemiec, gdzie nie udało się go wykryć, zrobiły to dopiero polskie służby.

Premier Morawiecki na konferencji w Warszawie poinformował o udaremnieniu przemytu kokainy o wartości 3 mld zł, którą jak dodał, można by podzielić na „milion próbek”. Za każdą z takich próbek stoją dramaty ludzkie – podkreślił premier. Codziennie dowiadujemy się o tym, że poprzez nadużywanie i używanie różnego rodzaju dopalaczy giną ludzie, zwykle młodzi – dodał.

Wyjaśnił, że akcję przeprowadziło Centralne Biuro Śledcze i Straż Graniczna. Narkotyki były przemycane z Ekwadoru do Hamburga w Niemczech, gdzie nie udało się ich wykryć. Jak podkreślił premier dopiero polskim służbom „udało się udaremnić przemyt o rekordowej wartości w Polsce”.

Państwo powinno stać na straży prawa i bezpieczeństwa obywateli. Poprzez ten udaremniony przemyt widać jak dbamy o bezpieczeństwo nie tylko Polaków – powiedział Morawiecki. Dodał, że przemyt był kierowany „zapewne nie tylko do Polaków”, ale też do Skandynawii i do Niemiec.

Polskie służby wykazały się wyższą czujnością niż służby holenderskie, czy niemieckie – podkreślił premier.

Narkotyki ukryte w pulpie ananasowej

Służby dowiedziały się, że w jednym z gdyńskich magazynów, należącym do legalnie działającej firmy, przechowywane są 144 metalowe beczki o pojemności 250 kilogramów mające zawierać zamrożoną pulpę ananasową. Towar na zlecenie jednej ze spółek został sprowadzony z Ekwadoru w okresie od 16 listopada do 13 grudnia 2019 roku, najpierw drogą morską do portu w Hamburgu, potem transportem drogowym do Gdyni.

Funkcjonariusze prześwietlili beczki urządzeniem RTG,, a psy Straży Granicznej do wykrywania narkotyków wskazały niektóre z nich jako zawierające narkotyki. Zdecydowano o zatrzymaniu towaru i powołaniu biegłego z zakresu chemii, który w swojej opinii wskazał, że w beczkach było ponad 3,2 tony substancji z zawartością kokainy.

Funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn w wieku od 64 do 71 lat, mieszkańców województwa pomorskiego. Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a dwóch z nich ponadto może odpowiadać za przemyt znacznej ilości narkotyków. Wszyscy trafili do aresztu.
Źródło info i foto: RMF24.pl