Meksyk: Wpłynął akt oskarżenia przeciwko polskiemu kapitanowi

Pod koniec lipca minie rok, od kiedy polski kapitan Andrzej Lasota został zatrzymany wraz dowodzoną przez siebie załogą przez meksykańskie służby. Dopiero po 10 miesiącach od tego momentu tamtejsza prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia przeciwko Polakowi.

Śledczy zarzucają mu nielegalne wprowadzenie kokainy na terytorium Meksyku. Nie biorą przy tym pod uwagę żadnych okoliczności łagodzących, nie mają też żadnych twardych dowodów. Nasz rodak odpowie przed sądem jako bezpośredni sprawca nielegalnego przemytu, wyłącznie na podstawie zeznań przesłuchanych do tej pory osób.

Podstawę aktu oskarżenia stanowi art. 194, cz. II Federalnego Kodeksu Karnego. Przepis ten traktuje oskarżonego jako bezpośredniego sprawcę przestępstwa, który działa w sposób umyślny. Jako główny dowód aktu oskarżenia, Biuro Prokuratora Generalnego przedstawia wyłącznie zeznania świadków potwierdzające, że na statku znaleziono narkotyki.

Frankowicze zszokowani kursem CHF

Według ustaleń RMF FM, śledczy nie biorą jednak pod uwagę, że większość z osób, które składały swoje zeznania – w tym ponad 20 członków załogi – podtrzymuje, że nielegalne substancje znalazły się na statku podczas załadunku kruszywa, bez wiedzy załogi.

Podstawą aktu oskarżenia jest zatem wyłącznie fakt, że narkotyki znajdowały się na pokładzie UBC Savannah. Śledztwo nie wyjaśniło jednak, w jaki sposób się tam znalazły. Meksykańska prokuratura, uznając, że to polski kapitan statku Andrzej Lastoa odpowiada za przemyt, wniosła do sądu o karę nie niższą niż 10 lat więzienia, karę grzywny oraz zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary.

Obrońca nie może spotkać się ze swoim klientem

Przed meksykańskim sądem formalnie rusza więc proces przeciwko osadzonemu w więzieniu w Tepic Polakowi. Jego obrońcy wynajęci przez firmę, która zarządza statkiem podtrzymują, że zarzuty stawiane kapitanowi są bezpodstawne.

Pierwszą rozprawę zaplanowano zdalnie, w formie wideokonferencji. W sądzie w Ciudad Victoria, przed którym ma się toczyć proces, zasiądą obrońcy oraz prokurator. Kapitan będzie łączył się z salą rozpraw z sądu w Tepic.

Z Ministerstwa Sprawiedliwości w Mexico City będą się łączyć natomiast przedstawiciele naszej ambasady. Prośba obrony, by podczas zeznań mecenasi mogli przebywać w Tepic wraz z kpt. Lasotą, została odrzucona. Władze więzienia tłumaczą to potencjalnym zagrożeniem COVID-19.

To kapitan Lasota wezwał meksykańską policję na statek

Do aresztowania załogi statku UBC Savannah doszło pod koniec lipca minionego roku, po kilkunastu dniach od kiedy pływająca pod cypryjską banderą UBC Savannah weszła do portu w meksykańskiej Altamirze.

Statek transportował z Branquilli w Kolumbii tzw. met-coke czyli koks metalurgiczny. To sypkie kruszywo zgromadzone w kilku ładowniach. Podczas rozładunku jednej z nich załoga zauważyła podejrzane pakunki. Marynarze najpierw zawiadomili o sprawie drugiego oficera, który wezwał na pokład kapitana. Andrzej Lasota natychmiast podjął wówczas decyzję o przerwaniu pracy, po czym zawiadomił kapitanat portu i miejscową policję.

Kilka godzin później na miejscu pracował już prokurator federalny.

Po zabezpieczeniu pakunków (okazało się, że znajduje się w nich ok. 200 kg kokainy) i przesłuchaniach załogi, zapadła decyzja o zatrzymaniu wszystkich 22 jej członków – 19 Filipińczyków i trzech Polaków.

Po kilkunastu dniach w meksykańskim areszcie, załogę zwolniono. Pozostał w nim tylko kapitan statku Andrzej Lasota.

Rodzina kapitana Lasoty apelowała o reakcję polskich władz

Jesienią ubiegłego roku bliscy kpt. Lasoty na zorganizowanej przez siebie konferencji, zaapelowali o stanowczą reakcję do polskich władz.

Do Kancelarii Prezydenta RP złożyli też petycję. W jej opisie można było przeczytać: Zwracamy się do Pana Prezydenta z gorącym apelem, aby Pan Prezydent dołożył wszelkich starań, aby nawiązać dialog z Prezydentem Republiki Meksyku, aby swoim programem objął również Kapitana Andrzeja Lasotę. Wszyscy głęboko wierzymy, iż Pan Prezydent mógłby wspomóc nasze starania, a zwłaszcza pomóc Kapitanowi w szczęśliwym powrocie do rodziny.(…)

Państwo Polskie powinno dołożyć wszelkich starań, aby jego obywatel, który nie dopuścił się żadnego przestępstwa, był godnie traktowany przez inne Państwo, z którym utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. Wszyscy znający szczegóły tej sprawy zdają sobie sprawę, iż Kapitan Lasota został nieświadomie wciągnięty do brudnej gry, jest zupełnie niewinny, postępował zgodnie z procedurami, spędził na morzu w sumie kilkadziesiąt lat, wykształcił wielu oficerów, kapitanów, nigdy nie zaniedbywał swoich obowiązków, jest przykładem wspaniałych polskich, cenionych na całym świecie, wysoko wykwalifikowanych nawigatorów.

Po publikacji tych słów i nagłośnieniu sprawy przez media, szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski zapewniał na Twitterze: (…)współpracujemy ze służbami konsularnymi, sytuacja prawna jest trudna, działamy wielotorowo, będziemy informować o efektach.

Wiosną tego roku rodzina Polaka skierowała kolejny list do Kancelarii Prezydenta RP, z prośbą o zainteresowanie się sprawą i reakcję.

„Albo przemytnicy testują nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki”

W ubiegłym roku na wschodnim wybrzeżu Meksyku identyczny los spotkał załogi w sumie trzech statków.

Oprócz podejrzanych pakunków na UBC Savannah ujawniono je także na UBC Tokyo oraz Delphi Ranger. We wszystkich trzech przypadkach statki były ładowane w tym samym porcie i płynęły do Altamiry.

Transportowały niemal identyczny sypki ładunek. O podejrzanych pakunkach załoga dowiadywała się w każdym przypadku na miejscu, podczas rozładunku. W biuletynie marynistycznym rozsyłanym do załóg statków na całym świecie już 8 września 2019, po zatrzymaniu UBC Tokyo pojawił się wiele mówiący o sprawie wpis: Albo przemytnicy próbują testować nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki.
Źródło info i foto: interia.pl

Przejęto ogromny przemyt kokainy. Wartość towaru to 3 mld złotych

Polskie służby udaremniły przemyt kokainy o rekordowej wartości 3 mld zł – poinformował we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Jak wyjaśnił, przemyt początkowo trafił z Ekwadoru do Niemiec, gdzie nie udało się go wykryć, zrobiły to dopiero polskie służby.

Premier Morawiecki na konferencji w Warszawie poinformował o udaremnieniu przemytu kokainy o wartości 3 mld zł, którą jak dodał, można by podzielić na „milion próbek”. Za każdą z takich próbek stoją dramaty ludzkie – podkreślił premier. Codziennie dowiadujemy się o tym, że poprzez nadużywanie i używanie różnego rodzaju dopalaczy giną ludzie, zwykle młodzi – dodał.

Wyjaśnił, że akcję przeprowadziło Centralne Biuro Śledcze i Straż Graniczna. Narkotyki były przemycane z Ekwadoru do Hamburga w Niemczech, gdzie nie udało się ich wykryć. Jak podkreślił premier dopiero polskim służbom „udało się udaremnić przemyt o rekordowej wartości w Polsce”.

Państwo powinno stać na straży prawa i bezpieczeństwa obywateli. Poprzez ten udaremniony przemyt widać jak dbamy o bezpieczeństwo nie tylko Polaków – powiedział Morawiecki. Dodał, że przemyt był kierowany „zapewne nie tylko do Polaków”, ale też do Skandynawii i do Niemiec.

Polskie służby wykazały się wyższą czujnością niż służby holenderskie, czy niemieckie – podkreślił premier.

Narkotyki ukryte w pulpie ananasowej

Służby dowiedziały się, że w jednym z gdyńskich magazynów, należącym do legalnie działającej firmy, przechowywane są 144 metalowe beczki o pojemności 250 kilogramów mające zawierać zamrożoną pulpę ananasową. Towar na zlecenie jednej ze spółek został sprowadzony z Ekwadoru w okresie od 16 listopada do 13 grudnia 2019 roku, najpierw drogą morską do portu w Hamburgu, potem transportem drogowym do Gdyni.

Funkcjonariusze prześwietlili beczki urządzeniem RTG,, a psy Straży Granicznej do wykrywania narkotyków wskazały niektóre z nich jako zawierające narkotyki. Zdecydowano o zatrzymaniu towaru i powołaniu biegłego z zakresu chemii, który w swojej opinii wskazał, że w beczkach było ponad 3,2 tony substancji z zawartością kokainy.

Funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn w wieku od 64 do 71 lat, mieszkańców województwa pomorskiego. Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a dwóch z nich ponadto może odpowiadać za przemyt znacznej ilości narkotyków. Wszyscy trafili do aresztu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Starachowicki gang odpowie za obrót narkotykami wartymi ponad 15 mln złotych

Narkotyki warte ponad 15 mln zł, miał wprowadzić do obrotu gang Damiana S. ze Starachowic, rozbity przez kielecką policję i prokuraturę. 33-letni boss oraz 19 jego podwładnych i klientów, zostali właśnie oskarżeni o kilkadziesiąt przestępstw. Jedna z osób odpowiada za nakłanianie świadka koronnego do fałszywych zeznań.

Początkiem końca gangu była akcja policjantów z wydziału antynarkotykowego świętokrzyskiej komendy wojewódzkiej z 1 marca 2018 r. Tego dnia, pod wieczór, funkcjonariusze wkroczyli do domu 66-letniego mieszkańca Starachowic. Z informacji operacyjnych wynikało, że mężczyzna zamieszany jest w przemyt i dystrybucję narkotyków. Podczas przeszukania domu i garażu 66-latka policjanci znaleźli prawie 13 kg marihuany, 10 litrów płynnej amfetaminy (z której można uzyskać około 14 kg narkotyku w proszku) oraz prawie 19 tys. tabletek ecstasy. Wartość przejętych narkotyków przekraczała dwa miliony złotych. Zabezpieczono także sprzęt do „suszenia” płynnej amfetaminy.

Podczas akcji zatrzymano gospodarza narkotykowego magazynu oraz 36-letniego mieszkańca Starachowic, który miał z nim współpracować. W Prokuraturze Okręgowej w Kielcach, obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty „udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków” i trafili do aresztów.

Pogrążeni przez świadka koronnego

Dzięki akcji z marca 2018 r., śledczym udało się nakłonić do współpracy jednego z gangsterów. Ten, w zamian za status świadka koronnego, opowiedział o narkotykowych interesach gangu ze Starachowic. Po kilku miesiącach inwigilacji grupy, policjanci i pogranicznicy zatrzymali wiosną 2019 r. kilkunastu członków gangu. Do końca roku zarzuty usłyszało w sumie 20 osób, w tym szef i organizatora bandy – 32-letni Damian S.

Śledczy ustalili, że gang sprowadzał z Hiszpanii marihuanę, a z Holandii narkotyki syntetyczne, takie jak amfetamina czy ecstasy. Towar był rozprowadzany później wśród grup przestępczych z południowej i wschodniej Polski.

Według prokuratury gang Damiana S. wprowadził do obrotu: 250 kg marihuany, 96 kg amfetaminy, 114 tys. tabletek ecstasy i co najmniej kilogram kokainy. Zdaniem śledczych, na czarnym rynku narkotyki te warte były ponad 15 mln zł. Kolejne dwa miliony wart był towar znaleziony podczas przeszukań u członków gangu.

22 zarzuty bossa

Damian S., usłyszał łącznie 22 zarzuty, w tym m.in.: „założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, udziału w przemycie narkotyków, udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków, utrudniania postępowań karnych prowadzonych przeciwko członkom grupy”. O udział w gangu i przestepstwa narkotykowe oskarżono kolejne 17 osób. Pozostali dwaj oskarżeni to jeden z klientów (odpowie za posiadanie znacznych ilości narkotyków) oraz osoba, która nakłaniała świadka koronnego do składania fałszywych zeznań.

Części oskarżonych grozi nawet do 20 lat więzienia. 16 osób wciąż jest w aresztach.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze KAS i CBŚP udaremnili przemyt 60 kg czystej kokainy

Przemyt 60 kg czystej kokainy, o wartości 25 mln zł, udaremnili funkcjonariusze CBŚP i KAS oraz niderlandzkiego FIOD. Narkotyk ukryty był kontenerach, które wysłano z Rosji do portów w Rotterdamie i Gdańsku. Na trop przemytniczej operacji wpadli policjanci stołecznego CBŚP. Z ich informacji wynikało, że w jednym z kontenerów, który płynie z Rosji do Rotterdamu w Niderlandach, ukryto znaczne ilości kokainy o dużej czystości. Miasto to uważane jest, za europejskie centrum dystrybucyjne, narkotyków ekspediowanych z Ameryki Południowej.

Funkcjonariusze przekazali informację o transporcie kolegom z niderlandzkiego FIOD. I kiedy w połowie marca kontener dopłynął do Rotterdamu, znaleziono w nim 35 kg kokainy, ukrytej w klimatyzatorze.

Jako że przemytnicy narkotyków wysyłają jednocześnie kilka partii towaru, policjanci CBŚP wespół z funkcjonariuszami mazowieckiej KAS kontynuowali poszukiwania kolejnej kontrabandy. Znaleźli ją w kontenerze-chłodni, który przypłynął do Gdańska z Rosji. Tym razem przechwycono 25 kg kokainy.

Policjanci oszacowali wartość całego przechwyconego towaru na ok. 25 mln zł. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przesłuchała już pierwsze osoby mogące mieć związek z przemytem.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze CBŚP wzięli udział w likwidacji 18 plantacji konopi

Policjanci z CBŚP przy wsparciu Europolu i Eurojustu pod nadzorem Prokuratury Krajowej zlikwidowali w Hiszpanii 18 plantacji konopi, gdzie rosło ponad 14,5 tys. krzewów, z których można uzyskać ok. 1,5 tony marihuany. Jednocześnie – w ramach operacji „Przebudzenie mocy” – przejęli 270 kg marihuany i 25 kg haszyszu – poinformowały Prokuratora Krajowa i Centralne Biuro Śledcze Policji. Zatrzymano 63 osoby.

Według śledczych grupa przestępcza działała co najmniej od czerwca 2018 roku do listopada 2019 roku w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

– Jej członkowie zajmowali się przemytem i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości marihuany, haszyszu i kokainy – podała rzecznik prasowa CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. – Z ustaleń policjantów wynikało, że w skład grupy wchodziły osoby pełniące rolę dostawców narkotyków, magazynierów, odbiorców oraz liderzy zajmujący się organizacją i dystrybucją narkotyków na terenie krajów europejskich – dodała policjantka.

Do pierwszych zatrzymań doszło w 2019 roku w Hiszpanii. Wówczas funkcjonariusze przejęli ponad 730 kg marihuany, haszyszu i kokainy. Zatrzymano 7 osób podejrzanych o przemyt narkotyków.

– Największe uderzenie przeprowadzono 3 i 4 lutego w Hiszpanii. W tej międzynarodowej operacji, koordynowanej przez Europol i Eurojust, udział wzięli funkcjonariusze olsztyńskiego Zarządu CBŚP oraz funkcjonariusze Guardia Civil z Hiszpanii – tłumaczyła Jurkiewicz.

W sumie ponad 500 funkcjonariuszy. W efekcie zatrzymano 63 osoby narodowości polskiej, hiszpańskiej, marokańskiej i litewskiej. Z kolei rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała, że podczas akcji zlikwidowano w Hiszpanii 18 plantacji konopi, gdzie był 14,5 tys. krzewów, z których można by uzyskać ok. 1,5 tony marihuany o wartości ok. 45 milionów złotych.

– Ponadto dokonano przejęcia 270 kg marihuany, 25 kg haszyszu, kokainy, 7 jednostek broni palnej – podała prokurator.

– Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku skierował do Hiszpanii Europejski Nakaz Dochodzeniowy dotyczący zatrzymanych obywateli Polski – dodała Ewa Bialik.
Źródło info i foto: TVP.info

Wypadek z udziałem Kamila Durczoka. Śledczy zbadali, czy dziennikarz był pod wpływem narkotyków

Kamil Durczok, mając 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, wsiadł za kółko i na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim (woj. łódzkie) spowodował kolizję. Po zatrzymaniu mężczyzny pojawiały się pytania, czy dziennikarz nie był pod wpływem narkotyków. Teraz sprawę tę komentuje piotrkowska prokuratura.

Pod koniec lipca dziennikarz Kamil Durczok wracał z urlopu nad morzem. Na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim wjechał w słupki rozdzielające jezdnię. Jak się okazało, Durczok był pijany. W wydychanym powietrzu miał aż 2,6 promila alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu, a po wytrzeźwieniu został przesłuchany na prokuraturze. Tam Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Durczok przyznał się tylko do drugiego z nich. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla Kamila Durczoka, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Po złożeniu zażalenia od tej decyzji do sądu drugiej instancji Sąd Okręgowy zmienił jedynie wysokość poręczenia – dotychczasową kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.

Durczok był pod wpływem narkotyków?

We wtorek 20 sierpnia rzecznik piotrkowskiej prokuratury Witold Błaszczyk ostatecznie odpowiedział na pytanie, czy Kamil Durczok w chwili kolizji był także pod wpływem narkotyków. Jak powiedział PAP, z opinii badania krwi na zawartość środków psychoaktywnych wynika, że u podejrzanego nie ujawniono substancji o charakterze narkotycznym, czyli amfetaminy, kokainy, opiatów, metamfetaminy czy THC (marihuana, haszysz). Oznacza to, że w dniu uczestniczenia w kolizji drogowej mężczyzna nie był pod wpływem narkotyków.

Witold Błaszczyk nie skomentował natomiast, czy we krwi Kamila Durczoka wykryto obecność leku psychotropowego. – Na ten temat prokuratura nie będzie się wypowiadała. Kwestia zażywania leków to prywatna sprawa – powiedział.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rekordowy przemyt kokainy odkryty w Niemczech. Celnicy przejęli 4,5 tony narkotyku

Niemieccy celnicy przejęli w Hamburgu 4,5 tony kokainy ukrytej w kontenerze z Urugwaju. Jest to największy w historii przemyt narkotyków, jaki udało się udaremnić funkcjonariuszom nad Renem. Czarnorynkowa wartość takiej ilości kokainy to około miliarda euro – podaje PAP.

„Nie jesteśmy w stanie odkryć wszystkich schowków, dlatego z roku na rok liczby się różnią” – tłumaczy szef urzędu celnego w Hamburgu Christian Schaade i dodaje, że największa dotychczas jednorazowa dostawa kokainy, którą jego podwładnym udało się przejąć, ważyła 100 kilogramów i pochodziła z Brazylii. Narkotyki były ukryte w specjalnych schowkach przyspawanych do podłóg dwóch autobusów.

Rocznie port w Hamburgu przeładowuje 9 mln kontenerów. Celnikom zdarzało się już odkrywać narkotyki w paczkach kawy czy w pudłach z bananami. W 2018 roku celnikom z Hamburga udało się przechwycić w sumie 700 kilogramów kokainy. Rok wcześniej były to w sumie 4 tony.

„Dzięki wyrafinowanym umiejętnościom analizy ryzyka wśród ogromnej liczby kontenerów, które codziennie przewijają się przez Hamburg, celnikom udaje się namierzyć te właściwe” – chwalił funkcjonariuszy odpowiedzialny za kwestie celne wiceminister finansów Rolf Boesinger.

Narkotyki były ukryte w kontenerze nadanym z Montevideo do Antwerpii. Zgodnie z dokumentami pojemnik miał zawierać soję. Po otwarciu go celnicy natknęli się jednak na 211 czarnych sportowych toreb. Było w nich w sumie 4200 paczek ze sprasowaną kokainą. Do przejęcia ładunku doszło dwa tygodnie temu, ale ze względów bezpieczeństwa funkcjonariusze ujawnili to dopiero w piątek. W tym czasie kokaina została zniszczona.
Źródło info i foto: interia.pl

Rumunia: Morze wyrzuciło na brzeg 130 kg kokainy

Rumuńska policja zabezpieczyła 130 kg kokainy. Paczki z narkotykami rozrzucone były wzdłuż wybrzeża. W akcji antynarkotykowej brało udział blisko 300 funkcjonariuszy, 14 łodzi straży przybrzeżnej i dwa śmigłowce. Jak informują służby, pierwsze paczki zostały wyrzucone przez morze w piątek. Wówczas do akcji wkroczyła policja wspierana przez straż przybrzeżną.

W akcji wzięło udział blisko 300 funkcjonariuszy, którzy dysponowali dwoma śmigłowcami i czternastoma łodziami. Operacja objęła około 90 km linii brzegowej.

Rzecznik policji Georgian Dragan poinformował, że czystość kokainy została oceniona na 90 procent. Zaapelował, żeby nie otwierać znalezionych na plaży paczek, ponieważ mogą stanowić „zagrożenie dla życia”.

Szacuje się, że przechwycony ładunek jest wart około kilkudziesięciu milionów euro.

Rumunia uchodzi za kluczowy punkt przemytniczy, który łączy Amerykę Łacińską z Europą.
Źródło info i foto: TVP.info

Polska: Kokaina w bananach. Przejęto rekordową kontrabandę

Już w czwartym kolejnym województwie znaleziono kokainę ukrytą w kartonach z bananami. Tym razem na paczki z narkotykami natrafili pracownicy sklepu w Sosnowcu – poinformowało radio RMF FM. Kilka dni temu kokainę wykryto w pudełkach z bananami przeznaczonymi dla jednej sieci sklepów na Mazowszu, Dolnym Śląsku i w Łódzkiem. Łącznie zabezpieczono już 220 kg tego narkotyku.

– Możemy potwierdzić, że w popularnych sklepach sieciowych na terenie trzech województw: mazowieckiego, łódzkiego i dolnośląskiego pracownicy tych sklepów ujawnili w kartonach z bananami prawdopodobnie środki odurzające – potwierdził mł. asp. Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji. – Dla dobra śledztwa nie możemy ujawniać więcej informacji – zaznaczył.

Wszczęto śledztwo. Funkcjonariusze starają się ustalić, jaką dokładnie trasę pokonały owoce i kto odpowiadał za ich transport z Ameryki Południowej. Przesłuchiwani są też pracownicy sklepów, do których trafiła kokaina.
Źródło info i foto: TVP.info

Trzech obywateli Armenii wpadło na przemycie kokainy. Trafili do aresztu na 3 miesiące

Sąd aresztował na trzy miesiące trzech obywateli Armenii, którzy w ubiegłym tygodniu zostali zatrzymani na Lotnisku Chopina za próbę przemytu ponad 770 gramów kokainy. Przerzut narkotyków do Erewania udaremnili funkcjonariusze Straży Granicznej we współdziałaniu z policjantami z Centralnego Biura Śledczego Policji. Trzech obywateli Armenii w wieku 23, 35 i 44 lat podróżowało tranzytem z Barcelony przez Warszawę do Erewania.

Po przylocie mężczyźni nie opuścili strefy tranzytowej lotniska, oczekując na dalszy lot do Armenii. Ich nerwowe zachowanie zwróciło uwagę mundurowych, dlatego podchodząc do odprawy paszportowej zostali poproszeni o przejście do kontroli szczegółowej. U każdego z mężczyzn znaleziono od 200 do 300 gramów substancji – łącznie cztery foliowe pakunki ukryte były w bieliźnie. Okazało się, że to wysokiej jakości kokaina.

Mężczyźni zostali aresztowani na trzy miesiące. Za przemyt narkotyków grozi im do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl