Dane funkcjonariuszy policji w sieci. „To skandal”

Kwestia publikacja wizerunku oraz danych osobowych policjantów, którzy mieli osłaniać strajk kobiet budzi wielkie emocje. Komenda Główna Policji uznała to za „skandaliczne”, a kierownictwo zastanawia się nad podjęciem kroków prawnych wobec osób ujawniających dane wrażliwe.

Wizerunki kilku funkcjonariuszy krążą po internecie od czwartku – wtedy doszło też do interwencji policji podczas kolejnego strajku kobiet. Wśród osób, które publicznie domagały się interwencji w tej sprawie, były posłanki opozycji.

– To bardzo nieodpowiedzialne, skandaliczne wręcz zachowanie osób, które to robią, zwłaszcza jeżeli mówimy o parlamentarzystach, którzy dobrze powinni wiedzieć, jakie może to mieć konsekwencje włącznie z możliwością ataków na policjantów i ich rodziny – ocenia w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji.

Mariusz Ciarka przekazał, że zdjęcia są nieprecyzyjne a występujące na nich osoby są pokazane „raz w maseczce, inne obok bez”. – Podawane i powielane są dalej nieprawdziwe informacje godzące w dobre imię konkretnych osób. Niektórzy z tych policjantów, których nazwiska zostały wskazane już otrzymują groźby, a przerażające jest to, że groźby kierowane są nie tylko do nich, ale również wobec ich rodzin, małżonków i dzieci – dodał policjant.

Rzecznik KGP przekonuje, że niektórzy funkcjonariusze (mylnie zidentyfikowani – red.) otrzymują pogróżki. – To są przeważnie policjanci, którzy nie uczestniczyli w żadnych czynnościach na miejscu protestu (…). „Kierownictwo polskiej policji na pewno nie pozostawi policjantów samych sobie i zapewni im pełne wsparcie prawne, a także jak będzie trzeba zapewni i ochronę ich rodzin – zapewnia Mariusz Ciarka.

Komenda Główna nie wyklucza, że może podjąć kroki prawne, obecnie trwa analiza podjęcia takiej czynności. – Wzywamy do zachowania zgodnego z prawem, nie naruszania dobrego imienia Policji i policjantów, uszanowanie prawa do prywatności policjantów i ich rodzin i niepowielania fałszywych informacji, nieprzedstawiania niezweryfikowanych zdjęć, czy nazwisk – dodaje Ciarka.
Źródło info i foto: wp.pl

Fałszywe alarmy bombowe w Krakowie, Katowicach, Olsztynie, Wrocławiu i Warszawie

Policja sprawdziła w piątek pirotechniczne kilkanaście obiektów w kilku województwach Polski po serii alarmów bombowych. Materiałów wybuchowych nie znaleziono, ustalani są sprawcy fałszywych informacji – poinformował sierż. sztab Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji.

Akcja zaczęła się po rozesłanym ok. godz. 13 anonimowym e-mailu do kilkunastu instytucji w całej Polsce, w tym mediów i galerii handlowych. Niektóre obiekty ewakuowano (nie wszędzie było to konieczne), do niektórych – po sprawdzeniu – wrócili pracownicy. Jednobrzmiąca wiadomość dotarła do instytucji m. in. w Krakowie, Katowicach, Olsztynie, Wrocławiu i Warszawie.

Jedną z zawiadomionych o bombie instytucji była warszawska Giełda Papierów Wartościowych. – Takie zdarzenie miało miejsce, doszło do ewakuacji budynku, w którym znajdują się nasze biura. W konsekwencji zostały wdrożone odpowiednie procedury. Na miejscu były służby, które sprawdziły budynek i pracownicy wrócili do pracy – poinformowało biuro prasowe Giełdy. – Nic nie znaleziono, to był fałszywy alarm – dodano.

– To, co najważniejsze to fakt, że nie doszło do przerwania sesji giełdowej i notowania odbywały się w sposób niezakłócony – poinformowano w biurze prasowym GPW.

W Olsztynie e – mail o podłożonej bombie do ośrodka regionalnej publicznej telewizji nadszedł przed godz. 13 i skutkował ewakuacją wszystkich przebywających w budynku dziennikarzy i pracowników technicznych (kilkanaście osób). – Przyjechał patrol saperski, zrobił rozpoznanie, ale nic nie znalazł – poinformował Tomasz Markowski z komendy wojewódzkiej policji w Olsztynie. Dodał, że policjanci wszczęli procedury, które mają wyjaśnić sprawcę nadesłania fałszywej informacji. Zastrzegł jednak, że z uwagi na to, że do takich incydentów doszło w całej Polsce, może się tym zająć wskazana jednostka.

Także do ośrodka regionalnego TVP 3 we Wrocławiu dotarła podobna informacja. – Zarządca budynku zdecydował o ewakuacji wszystkich pracowników. Po ponad dwóch godzinach sprawdzenia całego obiektu nasi fachowcy nic nie znaleźli i potwierdzili, że alarm był fałszywy – poinformował Wojciech Jabłoński z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Fałszywy okazał się również alarm bombowy w centrum handlowym Silesia City Center w Katowicach. Jak powiedział rzecznik katowickiej policji nadkom. Jacek Pytel ok. godz. 13 pracownicy centrum otrzymali mailem informację o podłożeniu tam ładunku wybuchowego. Zarządzono ewakuację, która trwała ok. 3 godziny. Według rzecznika galerii, Tomasza Pietrzaka mogło się w niej znajdować wtedy nawet kilka tysięcy osób. Ponadto policjanci kierowali ruchem w sąsiadującej z centrum handlowymi, jednej z głównych arterii w Katowicach.

Rzeczkowski przypomniał, że sprawcy fałszywego alarmu bombowego grozi do ośmiu lat więzienia, naraża się też na roszczenia cywilne – od sklepów czy prywatnych osób, które z powodu alarmu nie mogły zrealizować w danym miejscu swoich planów. Zaznaczył, że w sieci nikt nie pozostaje anonimowy, a policyjni eksperci są w stanie dość szybko ustalić sprawcę takich fałszywych e-maili.

Wg policji fałszywe alarmy bombowe stały się w ostatnim czasie bardzo częste. Tylko w stolicy pod koniec marca i na początku kwietnia doszło do dwóch dużych ewakuacji lotnisk – warszawskiego im. Chopina i modlińskiego. W obu przypadkach zatrzymano sprawców. Pod koniec kwietnia MSWiA zapowiedziało powołanie specjalnego zespołu, którego zadaniem będzie wypracowanie rekomendacji prawno-proceduralnych dot. fałszywych alarmów, angażujących służby i generujących ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Żródło info i foto: wp.pl

Polska mafia zamienia Wielką Brytanię w siedlisko przemocy i niebezpiecznych gangsterów

Detektywi alarmują, że zatrważająca liczba zatwardziałych przestępców przeniknęła do Wielkiej Brytanii korzystając z liberalnych kontroli granicznych. Mordercy, handlarze narkotyków i porywacze są wśród ponad 3000 zbiegów, którzy skutecznie uniknęli wymiaru sprawiedliwości, ukrywając się pośród polskich społeczności na Wyspach.

Warszawscy policjanci wydali apel za pośrednictwem „The Sun”, żeby za pośrednictwem czytelników uzyskać pomoc w schwytaniu przestępców. Detektywi przekazali swoją dokumentację, dotyczącą tysięcy podejrzanych, którzy według nich są w Wielkiej Brytanii – w tym top 10 „najbardziej poszukiwanych” mężczyzn.

Na liście znajduje się mafijny ojciec chrzestny, oszuści, gwałciciele, mordercy, handlarze narkotyków, oraz uzbrojonych gangsterów obciążonych szeregiem zarzutów w Polsce.

„Nasza policja jest bardzo zaniepokojona wzrostem aktywności polskiej mafii w Wielkiej Brytanii, że niedawno założono siedzibę biura w kraju byłego bloku komunistycznego, aby pomóc powstrzymać falę zorganizowanych przestępców. A minister spraw wewnętrznych Theresa May przyznała, że około jedno na cztery z poważnych przestępców w Wielkiej Brytanii dokonywane jest przez obcokrajowców.

Porucznik Grzegorz Prusak, szef Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób KGP w Warszawie powiedział: „W Wielkiej Brytanii jest wielu uciekinierów z Polski”

„Są to zorganizowane gangi odpowiedzialne za ściąganie haraczy, wymuszenia, przestępstwa finansowe, handel narkotykami, morderstwa, kradzieże, handel bronią itd.Nie mam wątpliwości, że polska zorganizowana przestępczość jest dużym problemem dla Brytyjczyków „.

Eksperci uważają, że polska mafia składa się z 400 gangów na łączną liczbę 2.000 członków, chociaż ostatnio syndykat podzielił się na mniejsze grupy by przechytrzyć policję.

Interpol szacuje, że polskie gangi produkują teraz około dziesięciu procent światowych dostaw amfetaminy, na szybkie sprzedaże, a także duże ilości ecstasy i metamfetaminy. Profesor Brunon Hołyst, czołowy polski kryminolog, powiedział: „Wielka Brytania jest nowym obszarem do działania dla polskich gangsterów.

„To przestępczość etniczna. Polskie gangi, lubią działać na Wyspach ponieważ znają tam wielu ludzi. Jest im łatwo ukrywać się i tworzyć nowe siatki przestępcze. Gangsterzy, których policja obserwuje w Polsce, mogą bezkarnie poruszać się po WB, ponieważ brytyjska policja często nie ma pojęcia, kim są.” Polska mafia stała mocno zaangażowała się w oszustwa, w tym niedawny skandal dotyczący mięsa końskiego.

Policja uważa, że ​​gangsterzy zastraszyli weterynarzy do uznania produktów z rzeźni wołowiny jako koniny pochodzących ze wschodnio europejskich rzeźni- torując tym drogę, aby była ona sprzedawana w brytyjskich supermarketach. Mają również swobodę oszukiwania korzystając z naszego hojnego systemu opiekuńczego.

Na wyszczególnienie zasługuje jeden przekręt gdzie 1.000 Polaków zostało naciągnięty na przeprowadzkę do Wielkiej Brytanii. Oferowano im pracę sprzątaczy w wielu miastach. Zostali później zmuszeni do wyłudzenia tysięcy funtów z pomocy społecznej używając przy tym fałszywych tożsamości.

Jeden wnioskodawca otrzymał £ 95000 na rzecz dzieci, ulgi podatkowe, oraz wsparcie dochodowe po uznaniu niezdolności do pracy oraz zasiłku mieszkaniowego – mówią warszawscy policjanci. Pieniądze pochodziły z brytyjskich zasobów – na łączną kwotę ponad 9 mln funtów – następnie były odsyłane do gangsterów w Polsce.

„Wszystko to, dzięki waszym pieniadzom”,mówi 38-letnia oficer policji. Pani detektyw, której imienia nie możemy wymienić ze względu na stałą współpracę ze Scotland Yard, Departamentem Pracy i Emerytur oraz Urzędem Skarbowym mającą na celu poprawę sytuacji.

„Gdyby nie było tak łatwo dostać te pieniądze ze świadczeń nie robili by tego” – mówi pani oficer. „My żartujemy, że kiedy przejdziemy na emeryturę udamy się do Wielkiej Brytanii, dzięki czemu otrzymamy wszystkie te korzyści.”

Profesor Hołyst twierdzi, że liczba odnotowanych przestępstw przez Polaków w Wielkiej Brytanii jest „tylko wierzchołkiem góry lodowej”, gdyż większość z nich nie jest zgłaszana. Ta zdumiewająca ocena ze strony głównego doradcy szefa policji pojawiła się pomimo aresztowania 34,905 Polaków w Londynie tylko w ciągu ostatnich pięciu lat.

Polacy byli podejrzani w przypadku 84 morderstw, 129 gwałtów, 866 napaści seksualnych, 480 rozbojów, 2.094 włamań i prawie 7500 przestępstw z użyciem przemocy – to najwyższe liczby w każdej grupie imigrantów.

W ubiegłym miesiącu zbiegły gangster Mariusz Florowski został skazany na 30 lat wiezienia, który za grożeniem podpaleniem doprowadził do poważnych obrażeń, a w efekcie do śmierci. Benedykt Nowak, 34, który niedawno został ojcem, nie chciał oddać swoją działalność bandycie. Został podpalony w garażu na terenie przemysłowym w Southall w zachodnim Londynie, a jego przerażony brat Pzemysław, 26, był zmuszony do patrzenia na ten horror.

Florowski, 38, był poszukiwany za szereg przestępstw działając w gangu w Polsce, lecz udało mu się uciec za granicę. Władze wydały ENA za uciekinierem.

Profesor Hołyst powiedział: „Polscy przestępcy stanowią zdecydowaną zagrożenie dla porządku społecznego w Wielkiej Brytanii.

„Polskie gangi w Wielkiej Brytanii są związane z narkotykami, przestępstwami gospodarczymi i przemytem. „Porywają także kobiety z Ukrainy, Rumunii i innych krajów Europy Wschodniej i sprzedają je do domów publicznych w Wielkiej Brytanii.

„W ostatnim czasie zaangażowali się również w fałszerstwa i pranie brudnych pieniędzy. Odnotowane przestępstwa są tylko wierzchołkiem góry lodowej „. Urzędnicy przyznają, że około dwa pełne samoloty transportowe typu Hercules startują do Warszawy co miesiąc z Biggin Hill w Kent. Są pełne polskich przestępców.

Statystyki pokazują, że 534 polskich złoczyńców zostało przewiezionych z Wielkiej Brytanii do Warszawy w tym roku. Następny miesiąc nowa Narodowa Agencja Przestępczości (NCA) otworzy biuro w Polsce na dwa lata. Polska jest jednym z pięciu „priorytetowych” państw określonych przez Home Office i NCA i został niedawno cytowany przez Departament Stanu USA jako eksportera przestępczości w Wielkiej Brytanii.

Komendant Marek Działoszyński, najwyższy rangą urzędnik w Polsce, powiedział The Sun: „Jest to dobra współpraca polskiej policji i policji w Wielkiej Brytanii. Bardzo często delegacje policji są wysyłane z Polski do Scotland Yardu w celu rozwiązania wspólnych problemów. ”

A rzecznik Home Office powiedział: „Krajowa Agencja Przestępczości będzie walczyć ze zorganizowaną przestępczością, niezależnie od tego, kto się jej dopuszcza”. „NCA będzie współpracować z siłami policji i innych zagranicznymi agencjami do zwalczania zorganizowanych grup przestępczych działających poza granicami krajowymi i międzynarodowymi.”
Żródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Kajetan Poznański z wystawioną czerwoną notą Interpolu

Za Kajetanem Poznańskim, poszukiwanym za zabójstwo młodej kobiety, wystawiono tzw. czerwoną notę Interpolu, która jest informacją dla policji innych krajów, że poszukiwany jest bardzo niebezpiecznym przestępcą – poinformowała we wtorek PAP Komenda Główna Policji. Nota oznacza, że wiadomość o poszukiwaniu Poznańskiego trafia do 190 krajów. Upraszcza także procedury związane m.in. z zatrzymaniem i przekazaniem do Polski. Niezależnie od tego, mężczyzna od poniedziałku jest poszukiwany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak poinformował, że w związku ze sprawą Poznańskiego przesłuchano kilkunastu świadków. Dokonano także kilkunastu oględzin, kilku przeszukań oraz powołano biegłych.

„Poszukujemy tego mężczyzny wszelkimi dostępnymi kanałami w ramach Europolu, Interpolu oraz SIS (System Informacji Schengen). Zaangażowani są między innymi oficerowie łącznikowi w innych krajach Unii Europejskiej” – powiedziała PAP Iwona Kuc z wydziału prasowego KGP.

Poznański jest poszukiwany m.in na podstawie listu gończego oraz ENA. Jak podkreślił rzecznik prokuratury, w tej sprawie list gończy oraz ENA zostały wydane „nadzwyczajnie szybko i sprawnie”.

„ENA umożliwia innym służbom aresztowanie osoby podejrzanej lub oskarżonej o popełnienie przestępstwa oraz wydanie jej do kraju, w którym zostanie postawiona przed sądem” – powiedziała Kuc.

„Dzięki takiej współpracy międzynarodowej i wymianie informacji w ramach Interpolu oraz Europolu dotychczas zatrzymaliśmy wielu groźnych przestępców” – podkreśliła policjantka.

27-letni bibliotekarz jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety, do którego doszło na początku lutego w Warszawie. W jednym z mieszkań na Żoliborzu wezwani do pożaru strażacy znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu.
Żródło info i foto: rp.pl

Policjanci z Komendy Głównej wezmą udział w poszukwiania Ewy Tylman

Policjanci z Komendy Głównej pomogą w poszukiwaniach ciała zaginionej w Poznaniu Ewy Tylman – dowiedział się reporter RMF FM Romuald Kłosowski. Szefostwo zaoferowało policjantom z Poznania dodatkowy, najnowszy sprzęt laboratoryjny i drony, a w sprawę osobiście włączył się wiceszef Komendy Głównej Policji. Jak podkreśla rzecznik KGP Marcin Szyndler, to nie przejęcie śledztwa czy nadzór, ale konkretna pomoc. Od czasu do czasu włączamy się w różnego rodzaju działania policji w kraju. Eksperci są do dyspozycji policjantów z Poznania – mówi Szyndler.

Nadzór osobisty zastępcy Komendanta Głównego Policji sprawi, że pewne rzeczy będzie łatwiej wykorzystać – typu specjalistyczną wiedzę policjantów laboratorium kryminalistycznego lub dron, który pomaga w poszukiwaniu osób zaginionych – dodaje. Chcielibyśmy tę sprawę wyjaśnić. Pomoc jest od dziś. Także fizycznie nasi policjanci włączają się do sprawy i są w tej chwili w Poznaniu – podkreśla Szyndler. Do tej pory w akcji poszukiwawczej użyte zostały łodzie, sonar, drony, śmigłowiec z kamerą termowizyjną a także robot do przeszukiwania studzienek kanalizacyjnych.

26-letnia Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada. Kobieta wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją Adam Z. Po raz ostatni 26-latka była widziana około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Po tym ślad po niej zaginął. Według policji – kobieta nie żyje. Według prokuratury, dopóki nie zostanie odnalezione jej ciało, dopóty jest osobą poszukiwaną. W areszcie przebywa kolega 26-latki podejrzany o zabójstwo. Adam Z. nie przyznaje się do winy.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Europejski Nakaz Aresztowania dla Bartosza Nowickiego

Prokuratura wystąpiła o poszukiwania za granicą 29-letniego mężczyzny, podejrzanego o śmiertelne pobicie dziennikarza z Mławy. Będzie również skierowany wniosek do sądu o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, a także do Komendy Głównej Policji o poszukiwanie w krajach, w których ENA nie działa. Wiele wskazuje na to, że podejrzany Bartosz Nowicki uciekł za granicę. Mężczyzna wciąż będzie też poszukiwany listem gończym w Polsce. Wciąż przesłuchiwani są świadkowie – w sumie już kilkanaście osób.

Choć śledczy nie wykluczają żadnej wersji przyczyn pobicia mężczyzny, raczej nie chodzi o jego pracę dziennikarską, ale pierwszoplanowym wątkiem jest wątek obyczajowo-towarzyski. Tak wynika między innymi z zeznań młodej kobiety, która podczas zajścia była w klubie w Mławie.

Do zabójstwa Łukasza M. doszło ok. godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w Mławie. Obaj mężczyźni – dziennikarz i poszukiwany obecnie podejrzewany o zabójstwo – spędzali w tym lokalu czas w dwóch oddzielnych grupach. Według nieoficjalnych informacji, policja zabezpieczyła m.in. zapisy monitoringu, z którego wynika, że dziennikarz wszedł do łazienki wraz z poszukiwanym obecnie mężczyzną, którego znał – natomiast z łazienki wyszedł już sam poszukiwany. Wiadomo, że napastnik trenował sztuki walki.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Mława: zabójstwo dziennikarza

Policjanci wytypowali mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo 31-letniego dziennikarza z Mławy. Mężczyzna, również mieszkaniec Mławy i znajomy ofiary, jest poszukiwany – potwierdził w rozmowie z tvn24.pl Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji. Łukasz Masiak, dziennikarz lokalnego portalu, został zabity w nocy z soboty na nadzielę w jednym z mławskich nocnych lokali. Lokalne podają, że dziennikarzowi, który wcześniej podejmował „trudne tematy”, kilkakrotnie grożono, a w styczniu 2014 r. został napadnięty.

Do tragicznego zdarzenia doszło około godziny 2 nad ranem w jednym z mławskich lokali. Jak wynika z ustaleń tvn24.pl, Łukasz Masiak – znany lokalny dziennikarz – bawił się tam ze znajomymi. W pewnym momencie wyszedł do toalety, a za nim udał się drugi mężczyzna – sąsiad i znajomy ofiary. W toalecie najprawdopodobniej doszło do bójki między mężczyznami zakończonej śmiercią dziennikarza. Moment wejścia mężczyzn, jak i wyjścia poszukiwanego, zarejestrowały kamery monitoringu. Nagrania zostały zabezpieczone przez policjantów.

– Poszukania trwają. Liczymy, że wkrótce zakończą się sukcesem – powiedział w rozmowie z tvn24.pl Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

„Postępowanie w kierunku zabójstwa”

Jak poinformował Krzysztof Molenda, zastępca prokuratura rejonowego w Mławie, wstępnie przyjęta kwalifikacja czynu (śmiertelne uszkodzenie ciała) została zmieniona na zabójstwo.

– Będziemy prowadzili postępowanie w kierunku zabójstwa, czyli artykułu 148 kodeksu karnego – powiedział Molenda. Jak dodał, poszukiwanym jest młody mężczyzna trenujący wcześniej sporty walki. – Po znalezieniu tej osoby, będziemy ją przesłuchiwali – dodał prokurator.

– Na obecnym etapie nie wiążemy zdarzenia z działalnością zawodową ofiary, jako redaktora. Sprawca nie jest jeszcze zatrzymany, ale myślę, że jest to kwestią niedługiego czasu – powiedział Molenda.

– Policja koncentruje się na dotarciu do wszystkich możliwych świadków. Na miejscu zabezpieczyliśmy odpowiednie ślady – powiedziała rzeczniczka mazowieckiej policji Alicja Śledziona.

Otrzymywał pogróżki

Lokalne media, informując w niedzielę o śmierci Łukasza Masiaka, podają, iż wcześniej dziennikarzowi, który podejmował „trudne tematy”, kilkakrotnie grożono, a w styczniu 2014 r. został napadnięty. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciło się w liście otwartym do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej „z kategorycznym żądaniem przeprowadzenia skutecznego śledztwa” – zarówno w sprawie zabójstwa dziennikarza, jak i „sprawiających wrażenie ewidentnych” zaniechań organów, które powinny zapewnić mu bezpieczeństwo.

W liście podkreślono, iż według przekazanych przez media informacji Łukasz Masiak „wielokrotnie alarmował w sprawie zagrożenia dla swojego życia i zdrowia, co więcej, już raz padł ofiarą ataku”.

„Morderstwo dziennikarza i niezdolność organów państwa do tego, by zapewnić mu elementarne bezpieczeństwo na tak podstawowym poziomie, jak ochrona jego zdrowia i życia, kładzie się cieniem na funkcjonowanie całego państwa, a odpowiedzialność za ten fakt ponosi także Pani, jako Minister Spraw Wewnętrznych” – brzmi stanowisko CMWP SDP. Szefowa MSW Teresa Piotrowska, jak poinformowała jej rzeczniczka Małgorzata Woźniak, zwróciła się o szczegółową informacje dot. zarówno samego tragicznego wydarzenia, jak i działań podejmowanych przez policję.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Jakie auta lubią złodzieje?

Dziennik.pl dotarł do danych Komendy Głównej Policji dotyczących 20 najczęściej kradzionych samochodów w całej Polsce w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2015 roku. Ile samochodów odzyskała policja? Gdzie podziały się te bezpowrotnie utracone? Zobacz, jakie modele i marki są teraz przebojem wśród przestępców. Z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarł dziennik.pl, wynika, że od początku 2015 r. (styczeń – koniec kwietnia) kierowcy stracili 4325 samochodów. Dziennie znikało w Polsce 36 aut. To niemal 12 proc. mniej (579 aut) niż w analogicznym okresie 2014 roku, kiedy to mundurowi w swoim systemie jako utracone zarejestrowali 4904 pojazdy. Policjanci odnaleźli również podobną liczbę aut. W pierwszych czterech miesiącach 2014 roku było to 1081 samochodów, zaś w 2015 roku 1027 odzyskanych.

– To kolejny rok, kiedy liczba skradzionych aut jest niższa niż w roku poprzednim – zaznacza w rozmowie z dziennik.pl mł. asp. Dawid Marciniak z biura prasowego Komendy Głównej Policji. Gdzie trafiają skradzione samochody?
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Generał Mirosław Schossler nadużył władzy?

Generał Mirosław Schossler – spotykając się nieformalnie z posłem Janem Burym – złamał procedury kontaktów policji z informatorami – mówią RMF FM byli wysocy rangą oficerowie Komendy Głównej. Chodzi o spotkanie w jednym z hoteli, podczas którego polityk przekazał wicekomendantowi informacje na temat firmy swego politycznego konkurenta. Na tej podstawie CBŚ wszczęło postępowanie wobec tych zakładów. Według rozmówców dziennikarzy śledczych RMF FM, spotkania z anonimowymi informatorami powinny się odbywać w obecności dwóch funkcjonariuszy. Z takiego spotkania powinna być także sporządzona formalna notatka.

Jeśli podczas nieformalnego spotkania pojawiły się jakieś informacje – mogące świadczyć o przestępstwie, generał – jak mówią emerytowani policjanci – powinien skierować Jana Burego do jednostki policji, bądź umówić się, że wyśle do niego funkcjonariuszy, którzy formalnie odbiorą zgłoszenie. Rozmówców dziennikarzy RMF FM wyjątkowo dziwi też, że wiceszef policji ma swego anonimowego informatora.

Jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania generała?

Jak usłyszeli dziennikarze RMF FM, doszło – co najmniej – do uchybień służbowych. To może skutkować postępowaniem dyscyplinarnym. Skoro jednak sprawę bada prokuratura – jednym z wątków musi być sprawdzenie, czy nie doszło do nadużycia władzy. Chodzi ewentualnie o przekroczenie uprawnień. Na razie jednak – jak się okazuje – szefowa MSW nie widzi powodów, by choćby zawieszać Mirosława Schosslera. Jak mówi jej rzeczniczka – Teresa Piotrowska czeka na ustalenia śledczych.

Śledztwo na zlecenie?

Do bulwersujących wydarzeń doszło w połowie 2013 roku. Ówczesny marszałek podkarpacki Mirosław Karapyta odszedł ze stanowiska po tym, jak CBA i prokuratura postawiły mu zarzuty korupcji i molestowania seksualnego. Wtedy w Sejmiku Województwa Podkarpackiego władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość – w najważniejszym głosowaniu PiS zdobyło poparcie dwóch samorządowców, do tej pory związanych z PO i PSL. Jednym z nich jest znajomy Jana Burego, Lucjan Kuźniar.

Jak ustalili dziennikarze RMF FM, gdy PSL stracił władzę na Podkarpaciu, Jan Bury zadzwonił do wiceszefa policji generała Mirosława Schosslera. Sugerował mu wówczas, by ten przyjrzał się Lucjanowi Kuźniarowi, wtedy nowemu wicemarszałkowi województwa. Policjanci z CBŚ zajęli się więc firmą żony Kuźniara. Jak ustalili nasi dziennikarze, specjalną operację wszczęto po tym, jak poseł Bury na nieformalnym spotkaniu przekazał informacje dotyczące nieprawidłowości finansowych w firmie żony samorządowca.
Żródło info i foto: RMF24.pl

KGP pod lupą CBA

Chodzi o możliwe nieprawidłowości przy ujednolicaniu komend – ustalił reporter Radia ZET Roman Osica. CBA zajęło się sprawą po anonimowym donosie. Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie prokuratury wkroczyło dziś do Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu i do Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Według nieoficjalnych informacji reportera Radia ZET Romana Osicy, CBA złożyło zawiadomienie na poznańskich urzędników, którzy z miejskich pieniędzy mieli sfinansować budowę parkingu Komendy Miejskiej Policji. Parking miał być zbudowany z budżetu Komendy Głównej. Prokuratorzy na razie nie wiedzą co się stało z tymi pieniędzmi.

W trakcie kontroli CBA w tej sprawie, do biura wpłynął anonim, w którym napisano, że sprawą niewłaściwego wydawania pieniędzy zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych KGP, czyli policja w policji. Wg autora anonimu ta kontrola na polecenie kogoś z Komendy Głównej została zablokowana. CBA zażądało wszelkich dokumentów dotyczących tej kontroli. Agenci przejęli też dokumentację dotyczącą standaryzacji KMP w Poznaniu. Program Standaryzacji Komend i Komisariatów Policji jest realizowany od 2013 roku przez Komendę Główną Policji i MSW. Chodzi o ujednolicenie wyglądu komend i komisariatów w całej Polsce. Remonty, wyposażenie i budowa nowych placówek ma kosztować w sumie 1 mld zł.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl