Powstaną specjalne komisje ws. śmierci Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia

„Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności” – obwieściło Ministerstwo Sprawiedliwości w kontekście samobójstwa Dawida Kosteckiego i śmierci Brunona Kwietnia, do których doszło w zakładach karnych. Resort przekazał, że obydwiema sprawami zajmują się „specjalne komisje”.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w poniedziałek oświadczenie dotyczące dwóch spraw, które wydarzyły się w więzieniach. Chodzi o śmierć Brunona Kwietnia oraz samobójstwo boksera Dawida Kosteckiego. Choć resort dementuje wiele informacji i potwierdza dotychczasowe ustalenia, to zaznacza:

Niezależnie od tych ustaleń sprawę tych dwóch zgonów badają specjalne komisje Służby Więziennej oraz prokuratura.
Padają też zapewnienia, że „Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności”.

Ministerstwo o sprawie Kosteckiego: Już wcześniej chciał popełnić samobójstwo

W przypadku Kosteckiego resort sprawiedliwości stanowczo zaprzecza – za Prokuraturą Krajową – że ten nigdy nie zeznawał, że „znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”. Ministerstwo zaznacza, że to nieprawdziwe informacje.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo. Warto podkreślić, że wcześniej już próbował popełnić samobójstwo na wolności. Wynika to z informacji podanych przez niego w czasie przyjęcia do zakładu karnego w 2015 roku. Był także członkiem podkultury przestępczej w więzieniu – czytamy. Resort sprawiedliwości w oświadczeniu postanowił zaznaczyć, że rodzina Dawida Kosteckiego spotkała się 6 sierpnia z dyrektorem Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce i uzyskała „pełną informację o okolicznościach zdarzenia i nie zgłosiła żadnych uwag”.

Inaczej twierdzi Roman Giertych, pełnomocnik rodziny. Jak przekazał mediom, rodzina domaga się zmiany prokuratora prowadzącego sprawę i ponownego przeprowadzanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sejmowa komisja śledcza ds. VAT. Były minister mógł popełnić przestępstwo

W środę po godz. 10 rozpoczęło się posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. VAT, która miała przesłuchać byłego premiera Donalda Tuska. Szef Rady Europejskiej nie stawił się na przesłuchanie. Jak poinformował przewodniczący komisji Marcin Horała, komisja złożyła wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego ministra finansów Mateusza Szczurka.

Wniosek w sprawie byłego ministra finansów

Przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. VAT Marcin Horała (PiS) przedstawił wniosek o złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez byłego ministra finansów Mateusza Szczurka. Jak mówił, miał on m.in. doprowadzić do szkody Skarbu Państwa w kwocie mogącej dochodzić do 8 mld zł.

„Niniejszym komisja zawiadamia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pana Mateusza Szczurka. W lutym 2015 roku. To jest w okresie, gdy pełnił funkcję ministra finansów. Przestępstwo to polegało na niedopełnieniu obowiązków poprzez niedopuszczenie do przeprowadzenia prac legislacyjnych i przyjęcia w formie ustawy rozwiązań prawnych, uszczelniających system podatkowy w zakresie poboru podatków od towaru i usług, które zapobiegałaby dokonywaniu wyłudzeń od podatku i usług oraz zaniżania należnego podatku od towaru i usług. Co może stanowić czyn opisany w artykule 231 par. 1 i 2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 roku Kodeks Karny” – brzmi treść wniosku, który odczytywał Horała.

Jak mówił, komisja śledcza „zawiadamia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na tym, iż będąc odpowiedzialnym na podstawie przepisów ustawy o Działach Administracji Rządowej, za realizację dochodów z podatków bezpośrednich, pośrednich oraz opłat poprzez opisane powyżej niedopełnienie obowiązków, uniemożliwił prawidłową realizację dochodów z podatków pośrednich, czyli doprowadził do wyrządzenia znacznej szkody Skarbowi Państwa w kwocie trudnej do oszacowania, a mogącej dochodzić do 8 mld zł.”

Donald Tusk się nie stawił

Donald Tusk, pytany we wtorek w Brukseli, czy pojawi się na przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą, powiedział, że w tym tygodniu nie będzie to możliwe. „W zeszłym tygodniu mój pełnomocnik poinformował, że jestem dokładnie od jutra na czele delegacji europejskiej w kilku państwach azjatyckich, ale jestem przekonany, że pełnomocnik znajdzie z komisją datę, która będzie możliwa” – zaznaczył.

Tusk zwrócił uwagę, że zawsze stawia się na wezwania organów państwa polskiego. „W tym tygodniu nie będzie to możliwe, ale na pewno znajdziemy czas, taki, który będzie można uzgodnić” – dodał.

Kłopotliwy list

We wtorek po południu mec. Roman Giertych zamieścił na Twitterze zdjęcie potwierdzenia nadania przesyłki poleconej z ub. piątku (24 maja br. – PAP) zaadresowanej do przewodniczącego komisji Marcina Horały.

Przed rozpoczęciem środowego posiedzenia Giertych ponownie tłumaczył, że w związku z wyjazdem szefa Rady do Azji Środkowej w ubiegłym tygodniu skierował do komisji wniosek o przesunięcie przesłuchania.

Pytany, co działo się z korespondencją, pełnomocnik przewodniczącego RE stwierdził, że pytanie to należałoby skierować do Poczty Polskiej, ponieważ list został wysłany w piątek na poczcie przy ul. Kopernika w Warszawie. „Słyszałem, że dzisiaj list wreszcie dotarł do pana przewodniczącego (komisji, Marcina Horały), więc mieliśmy dosyć szczególny rekord, mianowicie kilometr list szedł pięć dni” – powiedział.

Dopytywany, dlaczego pismo wysłano jako list ekonomiczny, a nie priorytetowy, Giertych wyjaśnił, że został on wysłany „w takim terminie, który zapewniał, żeby doszedł”. „I list doszedł” – dodał.

Adwokat przyznał również, że list był jedyną formą, poprzez którą przekazano komisji informację o nieobecności Tuska. „Ale też jest stąd tutaj moja obecność, żeby przedstawić kalendarz pana przewodniczącego (…), że po prostu nie mógł być dzisiaj obecny” – wskazał.
Źródło info i foto: interia.pl

Zespół ekspertów do sprawy ks. Dariusza Olejniczaka rozszerza działalność. Przyjrzy się innym sprawom zgłoszonym przez ofiary

Zespół ekspertów powołany w sobotę przez Archidiecezję Warszawską rozszerza zakres badanej dokumentacji i przyjrzy się innym sprawom molestowania seksualnego przez księży, które zostały zgłoszone archidiecezji. W zespole zasiadają też osoby świeckie.

– Powołany w sobotę „zespół ekspertów do zbadania zgodności z obowiązującym prawem państwowym i kościelnym wszystkich procedur i działań podjętych w sprawie ks. Dariusza Olejniczaka” rozszerza zakres badanej dokumentacji. Jego zadaniem będzie audyt, w zależności od potrzeb, kolejnych spraw dotyczących wykorzystania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych zgłoszonych archidiecezji warszawskiej – poinformował rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej, ks. Przemysław Śliwiński w komunikacie na stronie internetowej.

Następuje zmiana w składzie zespołu

W skład zespołu weszli: profesor Paweł Wajda (przewodniczący) z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie prawa administracyjnego, mecenas Michał Stępniewski oraz ksiądz Marek Stokłosa, prodziekan Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW, ekspert w dziedzinie ochrony dzieci i młodzieży oraz procedur watykańskich. W komunikacie poinformowano jednak, że z udziału w pracach zespołu „ze względu na rozszerzenie jego zespołu” zrezygnował prof. Paweł Wajda. W jego miejsce w skład komisji weszły dwie świeckie osoby, które poprosiły, by nie ujawniać ich nazwisk.

Zespół zbada m.in. sprawę ks. Dariusza Olejniczaka

Zespół został powołany przez metropolitę warszawskiego kardynała Kazimierza Nycza. Jego zadaniem pierwotnie miało być zbadanie sprawy księdza Dariusza Olejniczaka. Został on skazany za molestowanie seksualne nieletnich na dwa lata więzienia, jednak – jak ujawnili bracia Sekielscy w filmie „Tylko nie mów nikomu” – po opuszczeniu zakładu karnego prowadził rekolekcje. Złamał w ten sposób dożywotni sądowy zakaz pracy z dziećmi.

Prace rozpoczęły się w ostatni poniedziałek. Ich wyniki metropolita warszawski przedstawi odpowiednim władzom kościelnym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polacy chcą rozliczyć Kościół za nadużycia seksualne

Według sondażu Instytutu Badań Pollster przeprowadzonego na zlecenie „Super Expressu” większość polskiego społeczeństwa jest za powołaniem niezależnej od Kościoła komisji sejmowej, której zadaniem byłoby rozliczenie przypadków molestowania seksualnego przez księży oraz tuszowania ich.

Pytanie, które zadali respondentom autorzy ankiety, brzmiało: „Czy powinna powstać niezależna od Kościoła komisja, która wyjaśniałaby przypadki molestowania seksualnego przez księży i ukrywania takich sytuacji?”.

Większość Polaków za powstaniem niezależnej komisji

Wyniki sondażu nie pozostawiają żadnych wątpliwości – Polacy jak najbardziej popierają powołanie takiego organu. Za wyjaśnieniem wszelkich przypadków pedofilii w Kościele oraz ich tuszowania jest 84 procent ankietowanych. Za tym, że komisja taka nie powinna powstać, opowiedziało się zaledwie 9 procent respondentów. 7 procent zaś odpowiedziało, że „trudno powiedzieć”.

Ponadto sondaż wykazał, że 62 procent badanych twierdzi, iż ukrywanie tego rodzaju przestępstw przez wyższych hierarchów Kościoła Katolickiego było zjawiskiem powszechnym. Odmienne zdanie na ten temat ma jedynie 2 procent ankietowanych. Badanie zostało wykonane przez Instytut Badań Pollster w dniach 16 i 17 maja 2019 roku na próbie 1092 dorosłych Polaków.

Państwowa komisja

We wtorek na posiedzeniu rządu premier Morawiecki oświadczył, że powołana zostanie państwowa komisji do rozpoznawania tego rodzaju przypadków. Jednak szef rządu podkreślił, że będzie miała na celowniku wszystkie środowiska, m.in. kler, ale również artystów i nauczycieli.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Atak na polityka AFD. Policja zwołała specjalną komisję. To próba zabójstwa?

Nieznani sprawcy ranili ciężko w głowę niemieckiego posła AfD Franka Magnitza. Specjalna komisja prowadzi dochodzenie. Politycy potępili „brutalny napad”.​

66-letni poseł został zaatakowany i ciężko raniony przez trzech mężczyzn w poniedziałek wieczorem (7.01.19) w Bremie – poinformowała policja. Sprawcy po zadaniu Frankowi Magnitzowi ciosu w głowę zbiegli z miejsca zajścia. Leżącego na ziemi nieprzytomnego polityka znaleźli przebywający w pobliżu dwaj rzemieślnicy. Wezwali oni karetkę, której załoga powiadomiła policję. Napastnicy są wciąż poszukiwani.

Ofiara napadu komentuje

Frank Magnitz powiedział we wtorek w rozmowie z agencją prasową DPA, że pozostanie dłużej w szpitalu. Niewiele pamięta on z momentu napadu, gdyż po uderzeniu stracił przytomność. Nie widział napastników, ani nie słyszał czy coś do niego mówili.

– To, co się stało można bez dramatyzowania uznać za próbę zabójstwa – oświadczył dalej polityk AfD.

Wprawdzie już wcześniej otrzymywał on od czasu do czasu pogróżki, ale nie były one konkretne.

Na stronie internetowej bremeńskiego oddziału AfD znajduje się zdjęcie obrażeń głowy posła. Zdaniem policji powodem napaści na Franka Magnitza były jego poglądy polityczne.

Reakcje polityków

Politycy wszystkich partii w Niemczech domagają się ukarania sprawców. „Ostro potępiamy ten brutalny napad” – napisał we wtorek na Twitterze rzecznik rządu RFN Steffen Seibert. Szefowa SPD Andrea Nahles oświadczyła, że „AfD jest przeciwnikiem politycznym tolerancyjnego i pokojowego społeczeństwa”.

Kto jednak tę partię i jej polityków „zwalcza przy użyciu przemocy, zdradza te wartości” – powiedziała.

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schäuble (CDU) stwierdził, że „Przemoc nie może nigdy stać się środkiem walki politycznej”.

Zdaniem polityka Zielonych Cema Özdemira „użycie przemocy nie ma uzasadnienia także przeciwko AfD. Kto zwalcza nienawiść nienawiścią pozwala jej na końcu wygrać”.

Szefowa klubu poselskiego AfD Alice Weidel za powód napadu podała „codzienną nagonkę na AfD, za którą odpowiedzialność ponoszą media oraz politycy wszystkich partii”. Wraz szefem AfD Alexandrem Gaulandem stwierdziła we wspólnym oświadczeniu, że czyn ten podsyca „atmosferę strachu” i naraża demokrację.

„Urząd Ochrony Konstytucji, policja i wymiar sprawiedliwości muszą uczynić wszystko, by ująć sprawców i z całą surowością prawa ich ukarać” – oświadczyło przywództwo AfD.

Zamach na biuro AfD

W ubiegły czwartek (3.01.19) doszło do eksplozji w jednym z biur AfD w saksońskim Döbeln. Wg informacji landowej policji kryminalnej uszkodzone zostały drzwi oraz szyba w oknie. Nikt nie został ranny. Trzej ujęci po zajściu mężczyźni w wieku, 29, 32 i 50 lat zostali ponownie wypuszczeni na wolność.

W opinii ekspertów pojawienie się AfD jako nowego wroga ułatwia aktywizację skrajnej lewicy. W centrum ich zainteresowania znajdują się szczególnie członkowie prawicowo-nacjonalistycznego skrzydła skupionego wokół Björna Höcke, szefa AfD w Turyngii.

Z najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konstytucji w 2017 r. w Niemczech było 9 tys. „skłonnych do przemocy lewicowych ekstremistów”. W raporcie nie ma jednak mowy o „skrajnie lewicowym terroryzmie”.
Źródło info i foto: interia.pl

Jacek Rostowski zeznaje dziś przed komisją ds. Amber Gold

Były minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Vincent-Rostowski ma w środę, składać zeznania przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. – Będzie nas interesować jego wiedza na temat sprawy Amber Gold oraz działania, jakie podjął – wskazywała przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann.

Zeznania Rostowskiego kończą wątek przesłuchań przez komisję świadków związanych ze służbą skarbową. Nazwisko Rostowskiego wielokrotnie pojawiało się w dotychczasowych zeznaniach. „Będzie nas interesować jego wiedza na temat sprawy Amber Gold oraz działania, jakie podjął” – wskazywała w rozmowie z PAP Wassermann.

B. wiceszef MF i Główny Inspektor Informacji Finansowej Andrzej Parafianowicz zeznał we wtorek przed komisją, że pierwszy raz z Rostowskim rozmawiał o Amber Gold na chwilę przed notatką ABW z kwietnia 2012 r. Jak mówił Parafianowicz, spotkali się na lotnisku. – Widać było, że Rostowski interesował się tematem – wskazał b. wiceszef MF.

Jak dodał, rozmowę o Amber Gold „sprowokował widok samolotów OLT”. – Cała rozmowa trwała dosłownie kilka minut (…) Z tego co pamiętam, to była pierwsza nasza rozmowa na ten temat – powiedział.

„To jest kłamstwo, co żeście przedstawili w Sejmie”

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała m.in. o to co resort finansów zrobił, by „zablokować tą piramidę finansową”.

– Jesienią 2012 roku komisjom sejmowym został przedstawiony na piśmie pełny harmonogram, z dokładnością do jednego dnia, wszystkich czynności wykonanych przez wszystkie urzędy skarbowe i później przez „uksy” (urzędy kontroli skarbowej) w stosunku do Amber Gold – powiedział Parafianowicz.

– To jest kłamstwo, co żeście przedstawili wtedy w Sejmie – stwierdziła Wasserman. Według niej, w przedstawionej informacji resort skłamał w punkcie mówiącym o tym, że „do 19 kwietnia nie posiadał żadnej wiedzy na temat podatnika Amber Gold”.

Wcześniej podczas posiedzenia komisji Parafianowicz zeznał, że pod koniec 2011 r. szef KNF Andrzej Jakubiak poinformował go o narastającym problemie z Amber Gold, zwłaszcza w kontekście braku reakcji prokuratury na składane zawiadomienia.

„Z Rostowskim rozmawiałem raz na tydzień najrzadziej”

Nazwisko Rostowskiego wiele razy przewijało się podczas posiedzeń komisji śledczej ds. Amber Gold.

Przesłuchiwany przez komisję w lutym 2017 r. b. prezes NBP Marek Belka nie wykluczył, że temat Amber Gold mógł poruszyć podczas rozmowy właśnie z ówczesnym ministrem finansów. Belka był pytany, czy poprosił w rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem o to, żeby minister Rostowski wykonał ustawowe uprawnienia kontroli skarbowej wobec Amber Gold. Odpowiedział, że taka prośba z jego strony do premiera Tuska była niemożliwa. – Ja z ministrem Rostowskim rozmawiałem raz na tydzień najrzadziej, a z premierem zdarzyło mi się podczas mojej kadencji może trzy, cztery razy – podkreślił.

Również w lutym ubiegłego roku ówczesny zastępca szefa KNF Lesław Gajek mówił przed komisją śledczą: „Jeśli chodzi o Ministerstwo Finansów to te kontakty były trudne. Ministrem finansów był wówczas Jacek Rostowski. Współpraca była jednostronna. Myśmy słali różne pisma, dotyczące spraw rynku finansowego. Na ogół spotykały się z odmową, albo z żadnym działaniem” – powiedział. – One nie dotyczyły Amber Gold, mówię o wszystkich działaniach – dodał.

W końcu sierpniu 2012 r. informację o działaniach instytucji państwowych w sprawie spółki Amber Gold przedstawił ówczesny premier Donald Tusk oraz b. prokurator generalny Andrzej Seremet. Głos zabrał ponad także minister finansów Jacek Rostowski, ktory ocenił, że ws. Amber Gold oczywistych zaniedbań dopuściły się m.in. gdańskie urzędy skarbowe i UOKiK. Jego zdaniem „gdyby prokuratura w odpowiednim momencie zadziałała tak, jak powinna była zadziałać, problemu spółki Amber Gold nie byłoby”.

Zeznająca przed komisją w czerwcu była p.o. naczelnika I Urzędu Skarbowego w Gdańsku Maria Liszniańska mówiła przed komisją śledczą, że po wybuchu afery wokół Amber Gold została kozłem ofiarnym, którego potrzebował Rostowski, by uspokoić opinię publiczną. – Doszło do mnie tylko tyle, jeszcze jak byłam wicedyrektorem Izby Skarbowej, że minister zażyczył sobie dwie głowy i nieważne czyje – mówiła.

Z kolei b. naczelnik III Urzędu Skarbowego w Gdańsku Tomasz Rzewuski mówił przed komisją w lipcu, że został odwołany ze stanowiska przez ówczesnego ministra finansów w trakcie debaty sejmowej 30 sierpnia 2012 r. Jak mówił, dowiedział się o tym z telewizji.

OLT Express

24 maja 2012 r. Krzysztof Bondaryk wysłał notatkę dotyczącą Amber Gold m.in. do prezydenta Bronisława Komorowskiego, premiera oraz ministra finansów. Była to informacja z art. 18 ustawy o ABW, czyli mogąca mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. W piśmie poinformowano, że w ocenie Agencji Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express, oraz że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury.

W maju Bondaryk mówił przed komisją, że spośród adresatów notatki osobiście rozmawiał z szefem MSW Jackiem Cichockim i Jackiem Rostowskim.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express ogłosiły upadłość pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Szef FBI ostrzega obywateli przed telefonami Huawei. Dlaczego?

Na przesłuchaniu przed senacką komisją wywiadu, szefowie amerykańskich tajnych służb stwierdzili, że amerykańscy obywatele – ze względów bezpieczeństwa nie powinni używać produktów Huawei i ZTE. Koncern jednak stanowczo odrzuca te oskarżenia.

Władze są głęboko zaniepokojone ryzkiem, jakim jest udostępnienie firmom, współpracującym z zagranicznymi rządami, dostępu do naszej infrastruktury teleinformatycznej. Miały by one wtedy możliwość modyfikowania lub kradzieży informacji oraz prowadzenia operacji szpiegowskich – tak Chris Wray, szef FBI ostrzegał przed produktami Huawei i ZTE senacką komisję ds. wywiadu – informuje portal „The Verge”.

To nie pierwsze takie ostrzeżenie. Już w 2014 władze zablokowały chińskiemu koncernowi możliwość startu w przetargach rządowych, a teraz chcą utrudnić Huawei ekspansję na rynku użytkowników domowych. Senatorowie planują też zakazać urzędnikom używać chińskich produktów do użytku prywatnego.

Tymczasem dla Huawei amerykański rynek to bowiem ostatni element biznesowej układanki. Koncern stał się już drugim światowym producentem smartfonów, spychając Apple na trzecie miejsce. Wejście na rynek USA prawdopodobnie pozwoliło by chińskiej firmie stanąć na najwyższym stopniu podium. W ubiegłym roku wyadawało się jednak, że wreszcie to się im uda. Jednak AT&T, która miałą wprowadzić najnowszy flagowiec Huawei – Mate 10 – na rynek amerykański, w ostatniej chwili wycofała się z kontraktu.

Nic dziwnego, że koncern od razu zareagował na oskarżenia amerykańskich szefów służb. „Huawei jest świadomy szeregu działań rządu USA, które wydają się mieć na celu zahamowanie działalności Huawei na rynku amerykańskim. Nasza firma cieszy się zaufaniem rządów i klientów w 170 krajach na całym świecie i nie stanowi większego ryzyka dla bezpieczeństwa cybernetycznego niż jakikolwiek inny dostawca technologii ICT. Jesteśmy zobowiązani do otwartości i przejrzystości we wszystkim, co robimy. Huawei nadal będzie rozwijał swój globalny biznes poprzez znaczące zaangażowanie w innowacje, badania i rozwój oraz dostarczanie technologii, które pomagają naszym klientom odnosić sukcesy na wszystkich rynkach, gdzie ceni się innowacje i korzyści jakie z nich wynikają” – czytamy w oświadczeniu przysłanym do redakcji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dlaczego ABW nie przesłuchała syna Donalda Tuska?

Czy prokuratura – dając do zrozumienia ABW, że sama zajmuje się synem Donalda Tuska – spowodowała, że ABW zaniechała wobec niego czynności? – Nie przesłuchiwaliśmy Michała Tuska, prokuratura narzuciła sposób działania… Prokuratorzy dali jasny sygnał, że jest postępowanie w sprawie, gdzie występuje syn premiera – zeznał dziś przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold funkcjonariusz ABW, który pracował przy sprawie.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka – funkcjonariusza ABW, który zajmował się aferą Amber Gold – czy ustalał, jaka była rola Michała Tuska w sprawie Amber Gold.

Funkcjonariusz ABW zeznał, że „dosyć późno” dowiedział się, iż Michał Tusk współpracował z Amber Gold. Świadek, odpowiadając na kolejne pytania, zeznał, że nie przesłuchiwał Marcina P. ani razu.

Dopytywany, dlaczego ABW nie przesłuchała syna premiera, odpowiedział: „ponieważ prokuratura narzuciła pewien sposób działania”. Dodał, że „decyzja była podstawowa – materiały wysyłamy do prokuratury i to jest decyzja w tej sprawie”.

Jeżeli prokuratorzy dają mi jasny sygnał, że jest postępowanie w sprawie, gdzie jest Michał Tusk i w sprawie lotniska, dodatkowo wysyłam im stenogramy, co mogę jeszcze zrobić? – zwrócił się do Wassermann świadek

Jest śledztwo, w którym występuje osoba Michała Tuska, „i my to robimy” – prokurator mi mówi – wyjaśnił funkcjonariusz ABW.

Dla mnie jest to jasny sygnał i oczywisty, że mamy 100 innych czynności, które powinniśmy wykonać– powiedział świadek.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Nowe posiedzenie komisji weryfikacyjnej ws. reprywatyzacji. Ślady prowadzą do Francji

Trwa kolejne posiedzenie komisji weryfikacyjnej. Tym razem komisja bada kamienicę przy ul. Marszałkowskiej 43 w Warszawie. Nieruchomość oddano prywatnej osobie wraz z lokatorami. Posiedzenie jest niejawne.

Kamienicę zreprywatyzowano w 2010 roku. Jakub R., były wicedyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami w urzędzie miasta podpisał wtedy decyzję o nakazie zwrotu kamienicy. Nowe właścicielki po krótkim czasie sprzedały nieruchomość bratu Jakuba R. – Adamowi.

– Są dowody na to, że w zamian za zwrot tej nieruchomości jeden z urzędników dostał gratyfikację w postaci dwóch i pół miliona złotych. Gratyfikację w postaci udziałów w innej nieruchomości – mówił dla Polskiego Radia Paweł Lisiecki, poseł PiS, a także członek komisji weryfikacyjnej.

Podczas rozprawy, która odbyła się 6 września, zeznania złożyli: Krystyna Wrońska, Adam Rudnicki oraz Alina Domańska. Za zamkniętymi drzwiami na pytania komisji odpowiadała mecenas Iwona Gerwin. Na świadków powołano również rzekome spadkobierczynie nieruchomości mieszkające we Francji, które o posiadaniu spadku dowiedziały się dopiero z testamentu w 2007 r. Jednak jak twierdzi Krystyna Wrońska, mieszkanka kamienicy, dane pełnomocników spadkobierczyn były znane już w 2004 r.

Posiedzenie komisji rozpoczęło się o godz. 10.
Źródło info i foto: wawalove.pl

O.J. Simpson wyjdzie z więzienia

O.J. Simpson będzie mógł wyjść na wolność. Specjalna komisja do spraw zwolnień warunkowych zdecydowała, że po dziewięciu latach więzienia były gwiazdor futbolu amerykańskiego 1 października opuści więzienie. Transmisje z jej posiedzenia przeprowadziły najważniejsze stacje telewizyjne w USA.

„Dziękuję” – powiedział z wyraźną ulgą po usłyszeniu werdyktu O.J. Simpson. Komisja podjęła jednogłośną decyzję, uzasadniając, że nie był on wcześniej karany i jako więzień zachowywał się wzorowo.

Były gwiazdor futbolu amerykańskiego za kratki trafił w 2008 roku za zrabowanie z bronią w ręku w hotelu w Las Vegas pamiątek sportowych, które – jak twierdził – zostały mu ukradzione.

W latach 90-tych w procesie którym pasjonował się cały świat, został uniewinniony z zarzutu zabicia swojej żony Nicole Brown-Simpson i jej przyjaciela Ronalda Goldmana. Ten werdykt wzbudził w Stanach Zjednoczonych wiele kontrowersji.
Źródło info i foto: onet.pl