FSB udaremniła zamachy. ISIS planowało zaatakować w święta i podczas kampanii prezydenckiej

Rosyjskie służby rozbiły komórkę terrorystyczną, planującą przeprowadzenie w Rosji zamachów w okresie świątecznym i podczas kampanii prezydenckiej w 2018 roku – poinformował we wtorek szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow.

Według niego grupę terrorystyczną, którą z zagranicy kierowali przywódcy Państwa Islamskiego (IS), rozbito w dniach 9-11 grudnia. Ekstremiści pochodzili z państw Azji Środkowej. Bortnikow oświadczył, że niektórzy z zatrzymanych zamierzali przeprowadzić zamachy samobójcze w regionie moskiewskim.

W ramach akcji antyterrorystycznej zarekwirowano samodzielnie wykonane ładunki wybuchowe, broń palną i naboje. Bortnikow zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony członków „bandyckich ugrupowań” działających w Syrii. Wielu z nich planuje powrócić do Rosji – powiedział.

Od początku roku w Rosji zatrzymano ponad 1000 bojowników, a 78 terrorystów zabito – powiadomił szef FSB. Dodał, że w 2017 roku służby zapobiegły 18 zamachom i rozbiły 56 komórek terrorystycznych. „Pomimo podejmowanych kroków nadal istnieje zagrożenie związane z działalnością bandyckiego podziemia oraz międzynarodowych organizacji terrorystycznych” – oświadczył Bortnikow.

Rosja rozpoczęła operację wojskową w Syrii 30 września 2015 roku. Na początku grudnia br. szef rosyjskiego Sztabu Generalnego generał Walerij Gierasimow ogłosił, że terytorium Syrii zostało całkowicie wyzwolone z rąk bojowników IS. W poniedziałek prezydent Rosji Władimir Putin nakazał ministerstwu obrony wycofanie z Syrii głównej części sił rosyjskich i sprzętu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policja zatrzymała mężczyznę w związku z atakami w Katalonii

Hiszpańska policja zatrzymała w piątek 24-letniego mężczyznę marokańskiego pochodzenia, podejrzanego o powiązania z komórką terrorystyczną odpowiedzialną za sierpniowe zamachy w Katalonii. W ich wyniku zginęło 16 osób. Według hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych podejrzany kupował materiały wybuchowe oraz dostarczał pojazdy terrorystom z Katalonii.

Mężczyzna mieszka w Hiszpanii i według resortu miał powiązania z imamem Abdelbakim As-Sattym, który był szefem grupy odpowiedzialnej za ataki.

Jest to piąta osoba zatrzymana w toku śledztwa w sprawie sierpniowych zamachów. Trzy z nich – w tym najnowszy podejrzany – pozostają w areszcie, a dwie zostały zwolnione, jednak wciąż są objęte dochodzeniem. 17 sierpnia należący do marokańskiej grupy dżihadystów Junes Abujakub staranował furgonetką na popularnym deptaku Barcelony Las Ramblas tłum przechodniów. W efekcie zamachu zginęło 15 osób, a około 130 zostało rannych.

Kilka godzin później w mieście Cambrils koło Tarragony pięciu członków tej grupy terrorystycznej wjechało autem w ludzi, raniąc siedem osób. Jedna z nich zmarła na skutek odniesionych obrażeń. Policja zabiła tam wszystkich zamachowców.
W poniedziałek hiszpańskie media podały, że terroryści z grupy As-Satty’ego dysponowali rekordową ilością materiałów wybuchowych, które miały zostać zdetonowane przy słynnej bazylice Sagrada Familia w Barcelonie. Według ustaleń śledczych żadna z działających w Europie grup przestępczych znanych policji nie posiadała tak dużo materiału wybuchowego.

Niespodziewana eksplozja w siedzibie dżihadystów w Alcanar 16 sierpnia zmusiła terrorystów do zmiany planów – zrezygnowali z materiałów wybuchowych i użyli tylko samochodów.
Źródło info i foto: polskieradio.pl

Terroryści chcieli użyć butli z gazem do zamachu w Barcelonie

Zdaniem władz Hiszpanii osiem osób mogło należeć do komórki terrorystycznej odpowiedzialnej za czwartkowy zamach w Barcelonie, a grupa ta planowała wykorzystać w ataku butle z butanem – podał w piątek Reuters za źródłem w hiszpańskim sądownictwie.

Także szef MSW w autonomicznym rządzie Katalonii Joaquim Forn powiedział w lokalnym radiu, że jest możliwe, iż sprawcy zamachu z użyciem furgonetki na barcelońskiej promenadzie zamierzali dodatkowo użyć butli z gazem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ustalono tożsamość zamachowca z Aleksandrii

Zamachowcem samobójcą, który dokonał w Niedzielę Palmową ataku na koptyjski kościół chrześcijański w Aleksandrii w Egipcie, był 31-letni Mahmud Hassan Mubarak Abdullah, mieszkaniec północnoegipskiej muhafazy (prowincji) Suez – podało w środę MSW Egiptu. Identyfikacji zamachowca dokonano za pomocą „testów DNA wykonanych na fragmentach (zwłok) odnalezionych na miejscu zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Następnie wyniki porównano z informacjami o DNA, które widniało na liście „podejrzanych, którzy zbiegli”.

Według resortu spraw wewnętrznych Abdullah, pracownik przedsiębiorstwa naftowego, był związany z siatką terrorystyczną, której komórka dokonała również grudniowego zamachu bombowego w kościele koptyjskim w Kairze, gdzie zginęło blisko 30 wiernych.

Przyznało się Państwo Islamskie

W oświadczeniu poinformowano również, że „trwają wysiłki” w celu identyfikacji drugiego kamikadze, który także w Niedzielę Palmową przeprowadził zamach na koptyjski kościół w mieście Tanta w delcie Nilu. W obu atakach śmierć poniosło 45 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Do zamachów tych przyznało się dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS), podobnie jak do ataku w Kairze.

Stan wyjątkowy

W wyniku niedzielnych wydarzeń egipski parlament zatwierdził wprowadzenie przez prezydenta Abd el-Fataha es-Sisiego stanu wyjątkowego na okres trzech miesięcy. Stanowiący około 10 proc. 93-milionowej ludności Egiptu Koptowie uskarżają się od dawna na dyskryminację, do czego doszły w ostatnim czasie częste akty przemocy dokonywane przez islamistów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Według FBI nie ma przesłanek o komórce terrorystycznej w Nowym Jorku

FBI nie widzi przesłanek świadczących, że za podłożeniem ładunków wybuchowych w Nowym Jorku i stanie New Jersey stała komórka terrorystyczna – oświadczył w poniedziałek przedstawiciel Biura William Sweeney. Wcześniej ujęto podejrzanego w tej sprawie mężczyznę. Pięć osób, które zostały zatrzymane w niedzielę wieczorem podczas jazdy samochodem, zwolniono po przesłuchaniu – podało FBI. Według dotychczasowych doniesień większość pasażerów zatrzymanego auta to członkowie rodziny zatrzymanego w tej sprawie mężczyzny, Ahmada Khana Rahamiego.

„Chodziło o akt terroru”

– Mamy wszelkie powody sądzić, że chodziło o akt terroru – powiedział burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio. Przekazał, że po zatrzymaniu Rahamiego, 28-letniego Amerykanina pochodzenia afgańskiego, służby nie poszukują jużżadnych innych osób w związku z incydentami. Zapowiedział, że w najbliższych dniach w mieście i okolicach wzmocniona zostanie obecność policji. Zaapelował do mieszkańców o czujność.

Nowojorska policja przekazała, że na razie motyw incydentów pozostaje niejasny. Według cytowanego przez agencję AP i proszącego o anonimowość przedstawiciela policji śledczy traktują Rahamiego jako „głównego podejrzanego” w sprawie dwóch przypadków podłożenia ładunków wybuchowych w Nowym Jorku i w New Jersey. Jak dodał, wszystko wskazuje na to, że Rahami nie znajdował się na federalnej liście podejrzanych terrorystów.

Spał w wejściu do baru, został ujęty

Wcześniej w poniedziałek lokalne władze poinformowały, że Rahami został ujęty przez policję w miejscowości Linden, ok. 20 km od Nowego Jorku, w związku z dwoma incydentami z ostatnich dni. Chodzi o eksplozję, do której doszło w sobotę wieczorem w dzielnicy Manhattanu Chelsea i w której rannych zostało 29 osób, a także o wybuch, który nastąpił wcześniej w sobotę w Seaside Park w New Jersey, nie powodując ofiar w ludziach ani większych szkód.

Według burmistrza Linden, podejrzany spał w wejściu do baru i został zauważony przez przechodnia. Gdy powiadomiona o tym policja wysłała na miejsce funkcjonariuszy, a ci próbowali obudzić Rahamiego, wywiązała się strzelanina. Rahami został według burmistrza ranny w nogę; jeden z policjantów został trafiony w kamizelkę kuloodporną, a drugiego niegroźnie raniły odłamki szkła.

Według policji Rahami mieszkał w Elizabeth w New Jersey wraz ze swą muzułmańską rodziną.

Nie stwierdzono powiązania między wydarzeniami

Policja bada oddzielnie sprawę plecaka z ładunkami wybuchowymi, który został znaleziony w niedzielę na stacji kolejowej w Elizabeth, oraz niezdetonowanego urządzenia złożonego z szybkowaru podłączonego kablami do telefonu komórkowego, który znaleziono niedaleko miejsce eksplozji w Chelsea. Podobne urządzenie wybuchowe wykorzystali zamachowcy na mecie maratonu w Bostonie w 2013 roku – wskazuje agencja AP.

Według stacji NBC na razie nie stwierdzono bezpośredniego powiązania między ostatnimi wydarzeniami a dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie (IS). Powołując się na śledczych, stacja podała, że nie można wykluczyć, że sprawca lub sprawcy inspirowali się działalnością tej organizacji, ale nie znaleziono dowodów na to, że incydenty te zostały zlecone.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

W Brukseli ruszył proces komórki terrorystycznej związanej z zamachami w Paryżu

W Brukseli rozpoczął się proces 16 domniemanych członków rozbitej w styczniu 2015 r. komórki terrorystycznej z Verviers; śledztwo wykazało jej związki z koordynatorem paryskich zamachów terrorystycznych Abdelhamidem Abaaoudem – informuje w AFP.

16 sądzonym postawiono zarzuty przynależności do organizacji terrorystycznej lub kierowania nią. Zdaniem belgijskiej prokuratury Abaaoud – który zginął kilka dni po paryskich atakach w operacji francuskich oddziałów antyterrorystycznych – był szefem tej komórki.

Osądzą dżihadystę z Verviers

Jak podaje AFP, czterech spośród 16 oskarżonych zostanie doprowadzonych do sądu w Brukseli z aresztu; wśród nich 26-letni Marouan el Bali – jedyny z domniemanych dżihadystów, który przeżył styczniową operację belgijskiej policji w Verviers. Z powodu strzałów, które oddał podczas szturmu belgijskich służb, Balemu postawiono także zarzut usiłowania zabójstwa.

Niektórzy z pozostałych 12 sądzonych odpowiadają z wolnej stopy. Jak ocenia AFP, dziewięciu spośród 16 oskarżonych nie pojawi się w brukselskim sądzie. Podejrzewa się, że część z nich przebywa obecnie w Syrii – kilku ściganych jest międzynarodowym listem gończym. Wśród oskarżonych są obywatele Algierii, Belgii, Francji, Holandii i Maroka.

Oskarżeni o planowanie zamachów

Belgijskie władze oskarżają komórkę z Verviers – której wielu członków pochodziło z brukselskiej dzielnicy Molenbeek – o planowanie zamachów w kraju. Media informowały, że terroryści chcieli także porwać osobę na wysokim stanowisku, obciąć jej głowę i zdjęcia umieścić w internecie – przekazuje agencja AFP.

Podczas akcji w miejscowości Verviers na wschodzie Belgii 15 stycznia 2015 roku policja znalazła kilka sztuk broni, w tym cztery kałasznikowy, pistolety, amunicję, mundury policyjne, telefony komórkowe, sprzęt komunikacyjny, sfałszowane dokumenty i duże sumy pieniędzy. AFP zaznacza, że znaleziono tam również środki do produkcji materiałów wybuchowych, w tym TATP, który posłużył dżihadystom podczas listopadowych zamachów w Paryżu i marcowych w Brukseli.

Podczas operacji w Verviers policja zabiła dwóch domniemanych dżihadystów; trzeci obecny w szturmowanym mieszkaniu Bali został wówczas zatrzymany.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Salah Abdeslam nie chce współpracować z policją

Od zamachów terrorystycznych w Brukseli Salah Abdeslam, podejrzany o koordynowanie ataków w Paryżu w listopadzie ub. roku, odmawia współpracy z policją – poinformował minister sprawiedliwości Belgii Koen Geens. Mężczyzna został aresztowany w zeszłym tygodniu.

Abdeslam był przesłuchiwany zaraz po wtorkowych atakach na lotnisko i metro w Brukseli, ale nie chciał nic powiedzieć. Dotychczas śledczy ustalili, że był on powiązany z paryskimi zamachami, w których zginęło 130 osób, pozostawał też w kontakcie z komórką terrorystyczną odpowiedzialną za ataki w Brukseli.

Jak poinformował francuski dziennik „Le Monde”, podczas przesłuchania przeprowadzonego dzień po jego ujęciu Abdeslam bagatelizował swoją rolę w zamachach w Paryżu, a kilka dni później wskazał zabitego w policyjnej akcji Abdelhamida Abaaouda jako organizatora tych ataków.

To Abaaoud, wiem o tym od mojego brata Brahima. To on mi powiedział, że Abaaoud za to odpowiadał – miał powiedzieć Abdeslam według „Le Monde’a”, który powołuje się na zapis z przesłuchania. Brukselska prokuratura nie zdementowała, ani nie potwierdziła tych doniesień.

W atakach terrorystycznych na lotnisko Zaventem i położoną niedaleko instytucji unijnych stację metra w Brukseli zginęło co najmniej 31 osób, a ponad 300 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: RMF24.pl