Wielka obława na pedofilów. Zatrzymano 14 osób

Zatrzymanych 14 osób, 61 zabezpieczonych komputerów, laptopów, tabletów, 42 twarde dyski, ponad 2 tys. płyt CD i DVD, pendrive’y, karty pamięci, telefony komórkowe – to wyniki operacji „Latina”, wymierzonej w pornografię dziecięcą w internecie. Akcja została przeprowadzona dzięki współpracy polskich i niemieckich służb.

Jedenaście osób z 14 zatrzymanych przyznało się do winy sprowadzania i/lub rozpowszechniania pornografii dziecięcej. Sześć z nich usłyszało już zarzuty dotyczące m.in. rozpowszechniania, sprowadzania i utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletnich. Wobec dwóch podejrzanych osób na wniosek prokuratury nadzorującej postępowanie zastosowano tymczasowy areszt. Wobec kolejnych czterech podejrzanych zastosowano dozory policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowe.

Zarzuty po sprawdzeniu nośników

W tej sprawie 29 osób ma status podejrzewanych. – Dalsze czynności procesowe wobec nich, w tym ewentualne zarzuty, będą zależeć od oględzin nośników przez biegłych sądowych z zakresu informatyki pod kątem ujawnienia treści pedofilskich na zabezpieczonym materiale dowodowym. Część z nich, nie czekając na wynik ekspertyz, już przyznało się do stawianych zarzutów – poinformował PAP rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Ciarka.

Dodał, że sprawa jest ma charakter rozwojowy – policja zapowiada kolejne zatrzymania.

Skanowali sieć

Regularne przeczesywanie sieci internetowej w poszukiwaniu zabronionych treści to jedno z narzędzi, którymi posługują się policjanci zwalczający pornografię dziecięcą. Niemieccy funkcjonariusze kryminalni landu Badenia-Wirtembergia, w ramach współpracy związanej ze zwalczaniem pornografii dziecięcej, przekazali polskiej policji informacje i materiały. W wyniku przeszukania sieci ujawniono, że określona liczba użytkowników oferowała m.in. kompletne pliki filmowe przedstawiające wykorzystywanie seksualne dziewczynek; pliki te były już wcześniej dystrybuowane w sieci i uprzednio zostały zabezpieczone przez policję niemiecką.

W wyniku wspólnych działań ustalono szereg adresów IP użytkowników, co do których istniało podejrzenie, że posiadają i rozpowszechniają pliki z treściami pedofilskimi i umożliwiają ich pobieranie innym użytkownikom sieci. Wśród nich znalazły się także adresy IP komputerów z Polski.

Współpraca z Interpolem

Przy współpracy z Interpolem informacje te zostały przekazane do Wydziału do Walki z Handlem Ludźmi Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Do sprawy włączyli się także policjanci z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP, którzy we wszystkich województwach ustalili prawie 50 użytkowników sprowadzających oraz udostępniających pliki wideo z pornografią dziecięcą.

W wyniku analizy informacji Wydział do Walki z Handlem Ludźmi KGP we współpracy z komendami wojewódzkimi policji przeprowadził zakrojoną na cały kraj operację ukierunkowaną na zwalczanie rozpowszechniania pornografii dziecięcej w internecie. Działania te objęto kryptonimem „Latina”.

O ustalonej godzinie kilkudziesięciu policjantów weszło do 33 miejsc. Funkcjonariusz zabezpieczyli 61 komputerów, laptopów i tabletów, 42 dyski twarde, ponad 2400 płyt CD/DVD, telefony komórkowe, 41 pendrive’ów i kart pamięci SD oraz inne nośniki informatyczne.
Źródło info i foto: TVP.info

Europol rozbił ogromną cyberszajkę

Jedna z największych międzynarodowych organizacji przestępczych została rozbita – poinformował Europol. Operację przeprowadzono przy współpracy policji z 10 krajów Europy. Podczas serii skoordynowanych nalotów „na bezprecedensową skalę” policja skonfiskowała 39 serwerów i kilkaset tysięcy domen internetowych. Jak wyjaśnił Europol, tylko w Niemczech pozbawiono przestępców kontroli nad siecią ponad 500 tys. zainfekowanych komputerów.

Wieloletnie dochodzenie

Środową akcję poprzedziły miesiące przygotowań i lata dochodzeń, prowadzonych przez współpracujących ze sobą specjalistów z 41 krajów. Zhakowane komputery tworzyły botnet, czyli sieć komputerów-zombie zarażonych złośliwym oprogramowaniem, które bez wiedzy właścicieli dają hakerom zdalną władzę nad komputerami i pozwalają na przeprowadzanie cyberataków. Rozbita organizacja co najmniej od 2009 roku wykorzystywała botnet o nazwie Avalanche.

Zdaniem śledczych szajka użyczała tej sieci innym organizacjom przestępczym, które wykorzystywały ją do rozsyłania spamu, phishingu (wyłudzania wrażliwych danych), atakowania kont bankowych w internecie i rozsyłania programów typu ransomware (które blokują właścicielowi dostęp do jego własnego komputera i żądają okupu za jego odblokowanie).

Każdego tygodnia Avalanche wysyłał ponad milion maili zawierających złośliwe oprogramowanie. Działalność rozbitej szajki wyrządziła szkody szacowane na kilkaset milionów euro. Służby zidentyfikowały 16 przywódców organizacji z 10 krajów. Wydano również nakazy aresztowania siedmiu z nich; pięciu ważnych podejrzanych już ujęto. Agencja Reutera podała, że dwóch administratorów Avalanche aresztowano na Ukrainie, jedną osobę ujęto w Berlinie.

Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere ocenił, że środowa akcja to „wypowiedzenie wojny międzynarodowej przestępczości w cyberprzestrzeni”.
Żródło info i foto: tvp.info

Cyberdżihadyści zaatakowali Pentagon

Grupa hakerów – zwolenników Państwa Islamskiego oświadczyła, że włamała się na strony amerykańskiego Departamentu Stanu. Telewizja Fox News poinformowała, że cyberterroryści pochwalili się kradzieżą danych osobowych pracowników instytucji – nazwisk, numerów telefonów i innych danych. Fox News podaje, że ugrupowanie United Cyber Caliphate opublikowało kilka zrzutów ekranów ze zhakowanych komputerów, które mają potwierdzać dokonanie włamanie do systemu. Hakerzy oświadczyli też, że mają zamiar „zmiażdżyć” USA i przekonywali, że Amerykanie nie będą w stanie ich powstrzymać.

Departament Stanu nie skomentował domniemanego wycieku tajnych informacji.

W ciągu ostatnich kilku dni zwolennicy Państwa Islamskiego mieli dokonać dwóch podobnych kradzieży danych osobowych. Zapewnili, że mają dostęp do danych 18 tys. funkcjonariuszy saudyjskich służb bezpieczeństwa oraz 3,5 tys. mieszkańców Nowego Jorku. Informując o tym stwierdzili, że „chcą ich śmierci”.
Żródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Zamknięto islamskie centrum kultury w Bremie

W Bremie w północnych Niemczech we wtorek zostało zamknięte islamskie centrum kultury. Przeszukano także mieszkania 12 osób uczestniczących w spotkaniach w centrum, podejrzewanych o sympatyzowanie z tzw. Państwem Islamskim. Ulrich Maeurer, regionalny minister spraw wewnętrznych powiedział, że działające w Bremie muzułmańskie stowarzyszenie było ściśle związane z podobną organizacją, która została zakazana po tym, jak część jej członków dołączyła do grupy Państwa Islamskiego w Syrii. W akcji przeciw dżihadystom wzięło udział ponad 220 funkcjonariuszy policji. Dokonali oni konfiskat telefonów komórkowych, komputerów, dysków twardych i innych nośników pamięci. Nikt nie został jednak aresztowany.

– Ta konkretna organizacja promowała radykalizm wśród ludzi oraz wsparcie na rzecz Państwa Islamskiego. To naprawdę nie oznacza, że ludzie mieszkający w naszym najbliższym sąsiedztwie chcą nagle zostać terrorystami – zastrzegł regionalny minister spraw wewnętrznych Ulrich Maeurer.

W grudniu zeszłego roku w Bremie zamknięte zostało inne islamskie centrum kulturalne. Miało ono promować ideologię dżihadu i męczeństwa za islam.
„Terroryści wśród uchodźców”

Szef niemieckiego wywiadu Hans-Georg Maassen powiedział, że ataki terrorystyczne w Paryżu w listopadzie ubiegłego roku pokazały, że Państwo Islamskie celowo umieszcza terrorystów wśród osób napływających do Europy. – Potem wielokrotnie zauważaliśmy, że terroryści dostawali się (do Europy) zamaskowani lub przebrani za uchodźców – powiedział. – To fakt, któremu agencje wywiadu muszą stawić czoła – powiedział Maassen w wywiadzie dla telewizji ZDF. Dodał, że służby starają się ocenić, czy jest jeszcze wielu dżihadystów, którzy przybyli z uchodźcami.

Maassen powiedział w „Berliner Zeitung”, że BFV otrzymała ponad 100 zgłoszeń na temat islamistów, którzy mieli przebywać wśród uchodźców. W czwartek, niemieckie siły bezpieczeństwa aresztowały dwóch mężczyzn, którzy mieli przygotowywać się do przeprowadzenia ataków terrorystycznych.
Państwo Islamskie

Islamskie Państwo w Iraku (pierwsza nazwa Państwa Islamskiego – red.) powstało na początku XXI wieku po wyodrębnieniu się z Al-Kaidy na terenie Iraku. Po wybuchu wojny domowej w Syrii, terroryści dołączyli się do walki z armią prezydenta Baszara al-Asada, ale również z innymi, mniej radykalnymi, ugrupowaniami opozycyjnymi. W 2013 roku, po ekspansji terytorialnej i poszerzeniu swoich wpływów nazwa ugrupowania zmieniła się na Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ang. ISIL).

Terroryści z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu ogłosili powstanie kalifatu islamskiego 29 czerwca 2014 r., którego kalifem został Abu Bakr al-Bagdadi. Wtedy też zmienili nazwę i proklamowali powstanie „Państwa Islamskiego”. Terroryści od początku swojego istnienia informowali, że celem działania jest utworzenie kalifatu, który będzie rządzony w oparciu o najbardziej konserwatywną wersję szariatu.

Tzw. Państwo Islamskie jest uznawane za jedną z najbogatszych organizacji terrorystycznych na świecie. Majątek, którym dysponują jest szacowany na ponad 2 miliardy dolarów. Głównym źródłem dochodów dżihadystów pochodzi z handlu ropą naftową. Mimo tego, że w wyniku amerykańskich nalotów środki ze sprzedaży ropy spadły ostatnio o niemal 3 procent, nadal jest to najważniejsze źródło utrzymania bojowników. Ponadto, na podległą ludność członkowie IS nałożyli specjalne podatki. Cennym źródłem dochodów jest również działalność przestępcza oraz darowizny.

Po ekspansji IS na terytoria Syrii i Iraku, Stany Zjednoczone podjęły 8 sierpnia 2014 roku na terenie Iraku interwencję lotniczą przeciwko dżihadystom. 23 września 2014 roku, po ogłoszeniu „strategii Obamy” i uformowaniu koalicji międzynarodowej, rozszerzono operację lotniczą na Syrię.
Żródło info i foto: Wprost.pl

Haker poszukiwany międzynarodowym listem gończym wpadł w Polsce

Nawet 80 milionów dolarów ukradł z kont bankowych ukraiński haker zatrzymany w Krakowie. Mężczyzna był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. 45-letni informatyk wykorzystywał metodę „phishingu”. Włamywał się do komputerów ofiar i wykradał dane kart kredytowych oraz hasła do kont, wysyłając fałszywe maile.

– Adresat ma wrażenie, że dostał maila od banku, który prosi go na przykład o aktualizację hasła do konta – wyjaśnia Katarzyna Padło z małopolskiej policji. Według FBI mężczyzna wykradł w ten sposób co najmniej 80 milionów dolarów. Jednak Ukrainiec był poszukiwany nie tylko za oszustwa, ale też pranie brudnych pieniędzy. 45-letni informatyk jest teraz przesłuchiwany w prokuraturze.

Mężczyznę czeka ekstradycja do Stanów Zjednoczonych, ponieważ śledztwo w tej sprawie jest prowadzone dla Zachodniego Dystryktu Karoliny Północnej.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Policyjna akcja przeciwko pedofilom

Polska policja prowadzi akcję wymierzoną w pedofilów. W sumie przeszukano mieszkania 34 osób. 12 z nich przyznało się do posiadania dziecięcej pornografii. Wśród przeszukanych osób znalazł się znany doradca od wizerunku, Piotr Tymochowicz. Ale on sam kategorycznie zaprzeczył, żeby kiedykolwiek posiadał takie materiały. Jak donosi RMF FM w ramach policjanci zarekwirowali komputery Piotra Tymochowicza, które „będą szczegółowo analizowane”.

Specjalista od wizerunku przyznaje, że w jego domu była policja. W TVP Info tłumaczył, że nie jest dla niego do końca jasne, na jakiej podstawie przeszukano dom. – Mogę na razie jedynie potwierdzić, że wczoraj miałem sympatyczną wizytę i rzeczywiście miałem przeszukanie. (…) Na usta ciśnie mi się tylko jeden niecenzuralny komentarz – powiedział Tymochowicz serwisowi tvp.info.

W sumie w ramach akcji policji przeszukano mieszkania 34 osób. 12 z nich przyznało się do posiadania dziecięcej pornografii. Policjanci zabezpieczyli kilkadziesiąt komputerów, laptopy, dyski, karty pamięci, ponad 3 tys. płyt CD, DVD. Akcja „RINA” jest wymierzona w pedofilów.

– Jak dotąd zarzuty postawiono sześciu osobom – poinformował rzecznik KGP Mariusz Sokołowski.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Hakerzy z Rosji zaatakowali biuro premiera Ukrainy i ambasady

Kilkadziesiąt komputerów w biurze premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka i w co najmniej 10 ambasadach w tym kraju zostało zainfekowanych najpewniej przez rosyjskich hakerów złośliwym oprogramowaniem służącym do cyberszpiegostwa, podał „Financial Times”. Wiadomo przy tym, że na cyberataku ucierpiały ambasady m.in. Polski, Niemiec, Chin i Belgii. Sprawcy mieli przejąć poufne informacje dyplomatyczne, jak wynika z informacji londyńskiego dziennika ten miał dotrzeć do raportu amerykańskiej firmy Symantec, zajmującej się bezpieczeństwem komputerowym.

Z dokumentów wynika, że komputery zostały zainfekowane złośliwym oprogramowaniem o nazwie Wąż, z którego mają korzystać hakerzy powiązani z rosyjskim rządem. Specjaliści są przy tym zdania, że Wąż jest następcą broni cybernetycznej, za pomocą której w 2008 roku atakowano Pentagon – przedstawiciele władz opisywali te ataki jako najpoważniejszy przypadek włamania się do amerykańskich komputerów wojskowych w historii.

Ataki miały się przy tym rozpocząć jeszcze w maju 2012 roku, a akcji trwają nadal.

– „Wąż jest dokładnie ukierunkowany na systemy bezpieczeństwa i obrony rządów oraz głównych partnerów rządowych” – mówi ekspert od broni cybernetycznej Peter Roberts, cytowany przez „Financial Times”. I dodaje: – „Wąż posiada wszystkie cechy świadczące o tym, że został wygenerowany przez rosyjskich agentów”.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Przemyśl: policjanci przeszukali mieszkanie. Nakaz był na inne nazwisko

Przemyscy policjanci wkroczyli do prywatnego mieszkania, zażądali wydania komputerów, potem przeszukali lokal… na podstawie postanowienia prokuratury, dotyczącego osoby nieznanej jego właścicielowi – pisze portal nowiny24.pl.

– „Przyszli w czwartek, ok. godz. 6.00. Czterech policjantów. Przedstawili prokuratorskie postanowienie o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu. Mówię, że osoba, na którą wystawiono ten dokument to nie ja i nikt taki tutaj nie mieszka. Nie przekonało to policjantów, chociaż mnie wylegitymowali i przekonali się, że jestem inną osobą niż wymieniona w nakazie” – powiedział nowinom24 Paweł T. z Przemyśla.

Kryminalni zażądali – opowiadał – wydania komputerów, tabletów, telefonów komórkowych i wszelkich urządzeń, którymi można się połączyć z internetem. – „Sam im podałem laptop mojej partnerki, tablet córki i nasze dwa telefony komórkowe. Nie zadowoliło ich to, przeszukali mieszkanie. Nic więcej nie znaleźli” – relacjonował zdziwiony mężczyzna. Żródło info i foto: TVP.info

Hakerzy zaatakowali w Niemczech

Po kolejnym przypadku masowej kradzieży danych niemieccy internauci zostali wezwani do zmiany haseł. Hakerom udało się uzyskać dostęp do 18 mln haseł i kodów dostępu do komputerów prywatnych użytkowników i ich adresów poczty elektronicznej. Uważa się, że jest wśród nich ok. 3 mln haseł i adresów niemieckich internautów. Prokuratura w Verden w Dolnej Saksonii, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, informuje, że ofiarą hakerów padły także kody dostępu do portali społecznościowych i sklepów prowadzących sprzedaż online. Kto chce dowiedzieć się, czy jego adres mailowy jest bezpieczny, powinien wejść na stronę internetową Federalnego Urzędu Bezpieczeństwa w Technice Informacyjnej (BSI) w Bonn – sicherheitstest.bsi.de – i poprosić o jego sprawdzenie. Otrzyma od BSI E-mail z informacją, czy znajduje się on na liście zagrożonych adresów. Żródło info i foto: onet.pl

Afera w sprawie zakupu sprzętu komputerowego do szkół

Prokuratura oskarża cztery pracownice firmy, która wyposażała szkoły w sprzęt komputerowy, oraz b. dyrektor z MEN o współudział w oszustwach przy dostarczaniu komputerów do placówek oświatowych. Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zakończyła właśnie siedmioletnie śledztwo i wysłała do sądu akt oskarżenia. Na ławie oskarżonych zasiądą cztery pracownice jednej z firm tworzących w 2005 r. konsorcjum dostawców sprzętu komputerowego do placówek oświatowych. Nie tylko do szkół, ale też do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Agnieszka A., Wiesława S., Karolina B. i Jadwiga R. mają odpowiedzieć za oszustwa, pomocnictwo w oszustwie, poświadczenia nieprawdy i podrabianie dokumentów. Piątym oskarżonym jest Bogdan B., który w 2005 r. był dyrektorem administracyjnym w MEN. Żródło info i foto: Wyborcza.pl