Felicien Kabuga zatrzymany pod Paryżem. Jest oskarżany o udział w ludobójstwie w Rwandzie

Francuska żandarmeria zatrzymała oskarżanego o udział w ludobójstwie w Rwandzie Feliciena Kabugę. Resort sprawiedliwości poinformował, że mężczyzna został ujęty w rejonie Paryża. 84-letni Felicien Kabuga, przez 25 lat ścigany przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości, mieszkał pod fałszywym nazwiskiem w Asnieres-Sur-Seine niedaleko Paryża. Kabuga posługiwał się fałszywą tożsamością. Był najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Rwandzie, wyznaczono za nim 5 mln dolarów nagrody.

Kabuga jest oskarżony o udział w ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku. W wyniku operacji, którą miał finansować. Po masakrze ukrywał się m.in. w Niemczech, Belgii, Niemczech, Belgii, Demokratycznej Republice Konga, Kenii i Szwajcarii.

Konflikt w Rwandzie wybuchł w kwietniu 1994 r. Został zapoczątkowany przez zestrzelenie samolotu, w którym zginął prezydent Juvenal Habyarimana. Plemię Hutu oskarżyło o to Tutsi. Następnie bojówki Hutu zamordowały premier Agathe Uwilingiyimana oraz jej męża. W kolejnych miesiącach podczas łapanek paramilitarne grupy mordowały napotkanych Tutsi. W ciągu 100 dni zginęło od 800 tys. do ponad miliona ludzi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci rozbili gang „Bąbla”. Policja szuka ofiar grupy

Policjanci ze szczecińskiego CBŚP i tamtejsi prokuratorzy rozbili grupę przestępczą Tomasza Sz., ps. „Bąbel”, zajmującą się głównie handlem narkotykami. Jej członkowie są też podejrzani o porwania, pobicia, wymuszenia i uszkodzenia mienia – powiedziała rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz.

Według śledczych grupa „Bąbla” działała w latach 2014-2018 w Kamieniu Pomorskim i jego okolicy. W tym czasie przestępcy mieli wprowadzić do obrotu co najmniej 120 kg marihuany i amfetaminy oraz co najmniej 500 tabletek ekstazy.

Wyjątkowo brutalni

Jak twierdzą śledczy, „Bąbel” i jego „żołnierze”, walcząc z innymi grupami przestępczymi o wpływy i zyski z handlu narkotykami, byli wyjątkowo brutalni. „Przejawem tej walki, a zarazem eskalacji konfliktu były tragiczne w skutkach przestępstwa m.in. pobicia osób związanych z handlem narkotykami, dokonanie zbiorowego gwałtu na młodym mężczyźnie oraz rozpowszechnieniu zdjęć z tego zdarzenia w internecie w zamiarze wymuszenia pieniędzy, spalenie samochodu ciężarowego o wartości 100 tysięcy złotych” – powiedziała PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. „Ofiarami sprawców padały nie tylko osoby związane ze światem przestępczym, ale również zwykli obywatele, którzy w codziennym życiu +narazili się+ liderowi tej grupy, Tomaszowi Sz. lub jego rodzinie” – dodała.

Prokurator wskazała, iż „w toku postępowania prokurator ustalił, że Tomasz Sz., ps. „Bąbel” posiadał własne ‚bojówki’, które na jego polecenie stosowały przemoc wobec niewygodnych dla tej grupy lub jej lidera osób, dokonując ich zastraszenia i pobicia lub zniszczenia ich mienia”.

W minionym tygodniu policjanci z CBŚP zatrzymali pięć osób. Przy okazji przeszukali też ich posiadłości. „W efekcie zabezpieczono narkotyki: marihuanę i amfetaminę” – powiedziała komisarz Jurkiewicz. Dodała, że „przejęto także urządzenia służące do porcjowania narkotyków oraz niebezpieczne narzędzia, w tym maczety”.

Śledczy zabezpieczyli też samochody: BMW i8 warte około 350 tys. zł i Audi A6 o wartości około 40 tys. zł, skuter wodny z przyczepą o wartości łącznej około 70 tys. zł, zegarek o wartości około 35 tys. zł, quad wart około 35 tys zł oraz kilka tysięcy złotych w banknotach.

W Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zatrzymanym przedstawiono 18 zarzutów, w tym kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w obrocie narkotykami i handlu narkotykami, zniszczenia mienia oraz zbiorowego gwałtu.

Decyzją Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

Za zarzucane im czyny może grozić do 12 lat pozbawienia wolności, a Tomaszowi Sz. nawet 15 lat więzienia.

Śledczy szukają ofiar „Bąbla” i jego żołnierzy

Śledczy szukają osób pokrzywdzonych przez działania „Bąbla” i jego „żołnierzy”, który terroryzowali mieszkańców Kamienia Pomorskiego i okolic. „Jeśli padłeś ofiarą lub masz wiedzę o takich osobach, prosimy o kontakt osobisty z policjantami CBŚP przy ul. Małopolskiej 15 w Szczecinie, ewentualnie kontakt telefoniczny z prowadzącym sprawę – nr tel. (91) 821-68-35 lub do sekretariatu – nr tel. (91) 821-68-05 w godz. 8-15” – zaznaczyła Jurkiewicz.
Źródło info i foto: interia.pl

Holandia: Strzelanina w miejscowości Dordrecht. Nie żyją 3 osoby

Holenderska policja poinformowała, że w miejscowości Dordrecht w strzelaninie zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna. Media podają, że sprawcą był policjant. Policja z Rotterdamu poinformowała na Twitterze, że w Dordrechcie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna.

Policjanci twierdzą, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego i należy je zakwalifikować jako „konflikt rodzinny”. Gazeta „De Telegraaf” podała, że sprawcą strzelaniny był policjant, który zabił dwóch członków swojej rodziny, a następnie popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w domu w dzielnicy willowej. Na miejscu pojawiły się wozy policyjne i karetki pogotowia. Burmistrz Dordrechtu napisał na Twitterze, że jest wzburzony „tym brutalnym incydentem” i przekazał wyrazy współczucia bliskim ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Brazylia: Masakra w więzieniu. Nie żyje 58 osób

Pięćdziesiąt osiem śmiertelnych ofiar – to bilans masakry, do której doszło wskutek konfliktu między członkami dwóch gangów przestępczych w więzieniu w Altamirze w stanie Para na północy Brazylii – poinformowały w piątek miejscowe władze.

Do krwawego starcia między członkami dwóch rywalizujących ze sobą gangów przestępczych, w którym 16 więźniom obcięto głowy, doszło w poniedziałek. Pozostałych 42 udusiło się dymem wskutek pożaru wznieconego w zamkniętym budynku więziennym przez część uczestników masakry.

Pozostałych przy życiu 46 więźniów zaczęto przewozić z Altamiry do innych zakładów karnych w Amazonii. W środę poinformowano, że w autobusie przewożącym 30 osób na postoju w mieście Maraba strażnicy znaleźli ciała czterech uduszonych więźniów.

Wydarzenia w Altamirze brazylijskie media nazwały „największą tragedią więzienną 2019 roku”. Łączna liczba więźniów, którzy w podobnych okolicznościach stracili życie w brazylijskich zakładach karnych, to w tym roku co najmniej sto osób.

Do krwawych starć w więzieniach na północy kraju dochodzi na ogół na tle rywalizacji gangów kontrolujących handel narkotykami.

Masakra w Altamirze, to najbardziej krwawe tego rodzaju wydarzenie od 1992 roku, kiedy to 111 osadzonych zostało zabitych przez strażników więziennych w zakładzie karnym w Sao Paulo, zwanym w środowiskach przestępczych i policyjnych Carandiru.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe informacje dotyczące rodziców zamordowanego Dawida

Finał poszukiwań Dawida Żukowskiego okazał się tragiczny. Ciało chłopczyka znaleziono w zaroślach przy zbiorniku wodnym nieopodal zjazdu z autostrady A2 do Pruszkowa. W sprawie śmierci 5-latka z Grodziska Mazowieckiego pojawia się wiele pytań. Tłem tragicznych zdarzeń jest konflikt rodzinny. Czy opieka nad dzieckiem była kwestią sporną pomiędzy rodzicami malucha?

Poszukiwaniami Dawida Żukowskiego żyła cała Polska. Ich finał okazał się tragiczny. W sobotę ciało 5-letniego chłopczyka znaleziono w zaroślach przy zbiorniku wodnym nieopodal zjazdu z autostrady A2 do Pruszkowa. Z doniesień TVP Info wynika, że dziecko najprawdopodobniej miało rany kłute w okolicach serca. Prokuratura będzie prowadzić postępowanie przygotowawcze w kierunku zabójstwa.

Konflikt między rodzicami Dawidka

Tłem tragicznych zdarzeń jest konflikt rodzinny. Pod koniec czerwca (28 czerwca) do Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim trafiło zawiadomienie od pełnomocnika 31-letniej matki Dawida. Z pisma wynika, że kobieta zarzucała mężowi psychiczne znęcanie się nad nią – podał TVN24. W dokumencie nie ma mowy o stosowaniu przemocy fizycznej wobec 31-latki ani stosowaniu jakiejkolwiek przemocy wobec samego chłopczyka. Sprawę zarejestrowano w prokuraturze 2 lipca, a potem przekazano lokalnej policji.

Czy Paweł Ż. wiedział o postępowaniu? 32-latek mógł tego nie wiedzieć, o ile nie dowiedział się tego od żony. Para bowiem nie została przesłuchana w sprawie zawiadomienia przed zaginięciem Dawidka. Matkę 5-latka przesłuchano już po zaginięciu dziecka.

Kobieta wraz z synkiem trzy tygodnie przed tragedią wyprowadziła się z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy. Małżeństwo miało często się kłócić. Znajomi rodziny – jak donosi TVN24 – źródła konfliktu upatrywali w uzależnieniu Pawła Ż. od hazardu. 32-latek miał z tego powodu popaść w długi – poinformowała stacja. Matka Dawida rozważała złożenie pozwu rozwodowego, ale nie zdążyła tego zrobić.

Opieka nad 5-latkiem z Grodziska Mazowieckiego

Wiadomo, że oboje rodzice mieli prawa rodzicielskie. Matka miała też nie ograniczać ojcu możliwości kontaktu z dzieckiem. Mężczyzna często się opiekował Dawidkiem. Dziennikarzom „Gazety Wyborczej” udało się dowiedzieć w przedszkolu 5-latka, że wyglądało na to, że rodzice zgodnie opiekowali się synkiem. Oboje mieli go odbierać.

Co wiadomo o matce Dawidka Żukowskiego?

Matka 5-letniego Dawida jest Rosjanką. 31-latka poznała męża, który był przedstawicielem handlowym, podczas jego wyjazdu służbowego. Do Polski – jak wynika z informacji TVN24 – przyjechała z Pawłem Ż. około 6-7 lat temu. Para mieszkała z synkiem w Grodzisku Mazowieckim. Rodzina 32-latka to repatrianci z Kazachstanu. Kobieta pracowała w centrum kulturalnym w Warszawie, gdzie uczyła języka rosyjskiego.

Co zeznała matka Dawida Żukowskiego?

Portal TVP Info poinformował, że dotarł do zeznań matki Dawida Żukowskiego. Z ustaleń serwisu wynika, że kobieta po otrzymaniu dramatycznej wiadomości, że już więcej nie zobaczy syna, była przekonana, że może to być złośliwe działanie jej męża, a nie realne zagrożenie dla dziecka.

– Z relacji kobiety wynika, że SMS od męża potraktowała jako robienie jej na złość – zaznaczył w rozmowie z Fakt24 prok. Łapczyński. Kobieta dzwoniła do męża, lecz ten miał wyłączony telefon. Matka 5-latka zaczęła obdzwaniać rodzinę, by sprawdzić, czy nie przebywa tam mąż z synem. Kiedy się okazało, że ani partnera, ani dziecka tam nie ma, kobieta pojechała do mieszkania męża do Grodziska. Tam jednak nikogo nie zastała. Wówczas matka Dawidka zadzwoniła na numer alarmowy 112. Około godziny 23:20 złożyła zawiadomienie na komendzie w Grodzisku.

Historia Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego

Przypomnijmy, że Dawid Żukowski zaginął w środę, 10 lipca. Około godziny 17 ojciec chłopca, Paweł Ż. († 32 l.) zabrał go z domu w Grodzisku Mazowieckim. Miał zawieźć syna do matki w Warszawie. Małżonkowie nie mieszkali ze sobą od około miesiąca. Mężczyzna odjechał wraz z dzieckiem szarą skodą fabią. Mieli się udać w stronę Okęcia, by popatrzeć na lądujące i startujące samoloty.

Około godziny 20:52 funkcjonariusze dostali informację, że Paweł Ż. nie żyje. 32-latek zginął pod kołami pociągu relacji Skierniewice-Warszawa. Jego ciało odnaleziono na torach w Grodzisku Mazowieckim. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna odebrał sobie życie. Kilka godzin później, około północy, matka 5-latka zgłosiła zaginięcie dziecka. Samochód, którym podróżował ojciec Dawidka znaleziono na osiedlu Łąki w Grodzisku Mazowieckim, około trzech kilometrów od miejsca jego śmierci.

W sobotę smutną informację o odnalezieniu zwłok 5-latka z Grodziska Mazowieckiego przekazał asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. Poszukiwania Dawida Żukowskiego były największymi w historii polskiej policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wybuch samochodu pułapki w centrum Londonderry

Policja w Irlandii Północnej poinformowała w sobotę wieczorem, że podejrzewa, iż w Londonderry wybuchł samochód pułapka. Pokazano zdjęcia, na których widać płonący pojazd. „Nie ma miejsca, ani przyzwolenia dla takich aktów terroru, których celem jest ponowne wciągnięcie Irlandii Północnej w okres przemocy i konfliktu” – napisał na Twitterze, minister spraw zagranicznych Irlandii.

Do incydentu doszło w biznesowym centrum miasta, przy Bishop Street.

„Wydaje się, że nikt nie odniósł obrażeń w sobotniej eksplozji w północnoirlandzkim Londonderry, która – jak podejrzewa policja – mogła być wybuchem samochodu pułapki” – napisała na Twitterze Elisha McCallion, deputowana Sinn Fein zaraz po wybuchu.

Północnoirlandzka policja opublikowała zdjęcia, na których widać płonący pojazd na Bishop Street w centrum Londonderry. Mieszkańców wezwano, by nie udawali się w ten rejon.

Incydent łączony z brexitem

Incydent został potępiony przez wszystkie główne partie poliltyczne. Media wiążą go z brexitem i przypominają ,że dzięki porozumieniu zawartemu przed dwudziestoma laty, rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii zdołały położyć kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi.

Twardy brexit zwiększa prawdopodobieństwo przywrócenia granicy pomiędzy Irlandią i kontrolowaną przez władze w Londynie Irlandią Północną. Granica może stać się celem ataków grup militarnych – komentują media. Jednoczesnie informują, że premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego po wyjsciu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Michigan: Zadźgała przyjaciółkę na oczach całej klasy. Chodziło o chłopaka

Zauroczenie kolegą doprowadziło do konfliktu między przyjaciółkami, a ten – do tragedii. 17-latka zamordowała rywalkę w klasie. Do tragedii doszło w liceum Fitzgeralda w Warren w amerykańskim stanie Michigan.

Policja poinformowała, że 17-latka zabrała z domu nóż do steków i podczas lekcji w środę około godz. 8.30 rano dwukrotnie wbiła go w pierś 16-latki. Raniona dziewczyna szybko trafiła do szpitala St. John Macomb-Oakland, ale lekarzom nie udało się uratować jej życia. Zmarła po dwóch godzinach podczas operacji.

Świadkami tragedii byli uczniowie i nauczyciel. – Byłam zszokowana. Nie wierzyłam w to, co widziałam, jedna z moich koleżanek umierała na moich oczach – opowiadała mediom 16-letnia Victoria Oraczko.

– Raniona zaczęła uciekać, krew lała się wszędzie – relacjonowała inna uczennica Francesca Pascua.

Uczniowie informowali, że nauczyciel usiłował odciągnąć napastniczkę od ofiary, zaś jedna z osób szybko zadzwoniła na policję. Funkcjonariusze zatrzymali 17-latkę, która trafiła do aresztu. Jeszcze nie przedstawiono jej zarzutów. Szef policji w Warren oświadczył, że z analizy SMS-ów, które wymieniały dziewczyny, wynika, iż były zakochane w tym samym uczniu. Dodał, że chłopak współpracuje ze śledczymi.

– Nie znamy jeszcze wszystkich faktów, ale mamy dość informacji, by wiedzieć, co się stało – wyjaśnił Dwyer.
Źródło info i foto: TVP.info

Mąż Dody, Emil S. z zarzutami

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie postawili mężowi Dody 2 zarzuty. Sprawa dotyczy głośnej afery z wynajęciem gangsterów w konflikcie z Emilem H. Emil nie przyznał się do niczego, a także odmówił złożenia wyjaśnień.

W sprawę grudniowego najścia na byłego Dody – Emila Haidara, zamieszany został jej obecny mąż Emil S. We wrześniu 2017 roku Emil S. został nawet zatrzymany przez policję, a miejsce jego zamieszkania przeszukane. Usłyszał także zarzuty prokuratorskie, a po wpłaceniu 100 tys. złotych kaucji wyszedł na wolność. Policja doprowadziła na przesłuchanie również Dorotę R. Piosenkarka usłyszała zarzut związany z nakłanianiem innych osób do zmuszania byłego partnera do określonego zachowania poprzez groźby.

Dzisiaj w toku prowadzonego śledztwa przeciwko Dorocie R., Emilowi S. i innym osobom podejrzanym o nakłanianie innych ustalonych w sprawie osób do zmuszania Emila H. do określonego zachowania, prokurator przedstawił nowe zarzuty Emilowi S.

W informacji prasowej, którą otrzymalismy od warszawskiej prokuratury czytamy:

Jeśli chodzi o eksces – w toku śledztwa ustalono, że Emil S. wyszedł poza granice porozumienia z osobami, w tym Dorotą R., którego przedmiotem było nakłanianie bezpośrednich wykonawców do popełniania przestępstwa na szkodę Emila H. i tylko jego zamiarem było nakłonienie bezpośrednich wykonawców do popełnienia przestępstwa na szkodę Emila H. przy użyciu bardziej zdecydowanych metod, co pozwoliło na uzupełnienie mu zarzutu o zarzut tzw. podżegania do wymuszenia rozbójniczego.

Podejrzany nie przyznał się do dwóch stawianych mu zarzutów. Odmówił złożenia wyjaśnień.
Przyznał się do posiadania środków odurzających.

W toku przedmiotowego śledztwa status podejrzanych posiada 9 osób. Osobom tym przedstawiono zarzuty zmuszania do określonego zachowania, nakłaniania do popełniania takich przestępstw, bezprawnego wpływu na świadka, a ponadto Emilowi S. podżegania do wymuszenia rozbójniczego oraz posiadania narkotyków.

Wcześniej zastosowane postanowieniem prokuratora środki zapobiegawcze wobec Emila S. w postaci dozoru Policji, zakazu kontaktowania się z określonymi osobami oraz poręczenia majątkowego pozostają aktualne.
Źródło info i foto: wp.pl

Piosenkarce Dodzie grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Kluczowym dowodem… zdjęcie

Dorota R.-S. znana lepiej jako Doda oraz jej mąż Emil S. zostali oskarżeni przez stołeczną Prokuraturę Okręgową o składanie fałszywych zeznań w postępowaniu dotyczącym oszustwa na szkodę partnera piosenkarki. Śledczy twierdzą, że artystkę obciążają logowania jej telefonu w miejscu, w którym doszło do spotkania uczestników przekrętu. Dowodem ma też być przypadkowe zdjęcie zrobione przez jednego z fanów.

– Zarzuty aktu oskarżenia wobec Doroty R.-S. dotyczą złożenia w dniu 11 maja 2017 r. fałszywych zeznań na okoliczność, kiedy i w jaki sposób powzięła wiedzę o zaangażowaniu się Emila S. w rozwiązanie jej konfliktu z Emilem H. Kobieta zeznała, iż dowiedziała się o tym w styczniu 2017 r., z relacji medialnych o najściu czterech mężczyzn na Emila H w siedzibie jego firmy. W rzeczywistości, co najmniej od 13 grudnia 2016 r. była świadoma, że Emil S. podejmował działania w tym zakresie – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Cała sprawa ma związek z konfliktem Doroty R.-S. z jej byłem partnerem Emilem H., w rozwiązanie którego miał się włączyć jej aktualny ukochany – Emil S. Zarzuty ciążące na „królowej polskiego popu” mają związek ze śledztwem, które w grudniu 2017 r. zakończyło się oskarżeniem dwóch mężczyzn. Zdaniem prokuratury postanowili oni wykorzystać konflikt Dody z jej byłym partnerem.

Upadek

Wszystko zaczęło się od burzliwego rozstania Dody z milionerem Emilem H. Kochankowie zerwali w atmosferze skandalu. Piosenkarka oskarżała H. o nadużywanie alkoholu i nie szczędziła ostrych komentarzy pod jego adresem. Biznesmen złożył kilka doniesień do prokuratury na Dodę, m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej. W końcu Emil H. założył Dorocie R.-S., sprawę o oddanie pierścionka zaręczynowego, którą wygrał w ubiegłym roku.

W 2016 r. w konflikt wmieszał się Emil S. Postanowił pomóc swojej sławnej partnerce. Z ustaleń śledztwa wynika, że 13 grudnia 2016 r. spotkał się w hotelu Marriott z Jerzym Ch., Markiem W. i Jackiem M. Mężczyźni mieli przekonać Emila H., aby ten odstąpił od roszczeń wobec Dody i wycofał pozwy przeciwko niej.

W grudniu 2016 r. najemnicy odwiedzili H. w jego biurze. Przedstawili swoje żądania i chcieli zmusić milionera do podpisania oświadczenia kończącego konflikt. Emil H. nie uległ szantażystom i wezwał policję, która zatrzymała „nieproszonych gości”. O wpadce Marek W. miał powiedzieć Dorocie R.-S. w Zakopanem, do którego przyjechał na zaproszenie jej partnera.

Przekręt

W marcu 2017 r. wybuchła afera z najściem na Emila H. Ten wskazywał, że za próbą szantażu stoją: Emil S. i Doda. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie najścia na biuro milionera. Wówczas miało się okazać, że S. szukając osób nadających się do załatwienia konfliktu z Emilem H. mógł nająć oszustów, którzy postanowili ugrać własną grę. Okazało się bowiem, że Jerzy Ch. oraz Marek W. mieli przekonywać zleceniodawcę, że w akcji mającej doprowadzić do ugody między milionerem a piosenkarką zostaną zaangażowani byli i obecni funkcjonariuszy ABW i CBŚP.

1 marca 2017 r. Emil S. zgłosił się do CBA i opowiedział o spotkaniu z ludźmi „ze służb”. Przekonywał, że „eksperci” zażądali 300 tyś zł., z czego otrzymali 174 tys. zł. Zeznał, że podczas ostatniego spotkania z mężczyznami, do którego miało dojść w hotelu Marriott 20 stycznia 2017 r. zorientował się, że został oszukany, gdyż najemnicy nie zrobili nic, co wskazywałoby na działanie służb specjalnych.

W rzeczywistości obaj panowie żadnych takich kontaktów nie mieli. Nie podjęli także żadnych działań przeciwko Emilowi H. Za te przestępstwa zostali oskarżeni w grudniu 2017 r. Żaden nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Kłopotliwa fotka

Właśnie w tej sprawie Doda i Emil S. mieli zeznać nieprawdę. Mąż celebrytki został oskarżony o kilkukrotne zatajenia prawdy twierdząc, że Dorota R.-S. do początku stycznia 2017 r. nie miała żadnej wiedzy o jego działaniach.

Prokuratura przekonuje, że ma mocne dowody obciążające oboje oskarżonych. To wyjaśnienia i zeznania osób zaangażowanych przez Emila S. Ale nie tylko. – Dysponujemy obiektywnym materiałem potwierdzającym zdarzenia, które kwestionują podejrzani, m.in. logowaniami ich telefonów oraz zdjęciami, których autentyczność została potwierdzona – mówi prok. Łapczyński.

Telefony Dody, Emila S., Marka W. i Jerzego Ch. logowały się 13 grudnia 2016 r., w tym samym miejscu, co potwierdza spotkanie w hotelu Marriott. Dodatkowo jeden ze świadków postanowił skorzystać z okazji i zrobił sobie w hotelu pamiątkową fotografię z piosenkarką.

Groźby

W listopadzie 2017 r. Dorota R.-S. została zatrzymana przez stołecznych policjantów. W Prokuraturze Okręgowej usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym m.in. stosowania gróźb w stosunku do Emila H.

– Prokurator przedstawił Dorocie R. zarzuty nakłaniania wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami bezpośrednich wykonawców, również objętych zarzutami, do zmuszania Emila H. do określonego zachowania poprzez kierowanie wobec niego gróźb bezprawnych oraz wywierania przy użyciu groźby bezprawnej wpływu na Emila H. jako świadka i oskarżyciela w postępowaniach, w których stroną jest Dorota R. – wyjaśnił wówczas prok. Łapczyński.

– Zarzuty dotyczą m.in. zmuszania do cofnięcia wniosków o ściganie Doroty R. w postępowaniach karnych, cofnięcia prywatnego aktu oskarżenia przeciwko niej, cofnięcia wniosków o wszczęcie postępowania egzekucyjnego przeciwko niej jako dłużnikowi, zaniechania kontynuowania wszelkich innych postępowań, w których stroną jest Dorota R., a także zaniechanie publicznych i prywatnych negatywnych wypowiedzi na temat wymienionej – wyjaśnił.

Śledczy zastosowali wobec piosenkarki 100 tys. zł poręczenia majątkowego i zakaz opuszczania kraju. Doda nie przyznaje się do zarzucanych jej przestępstw. Za składanie fałszywych zeznań grozi jej do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Zięć Donalda Trumpa stracił dostęp do „ściśle tajnych” dokumentów

Jared Kushner, bliski doradca prezydenta Donalda Trumpa oraz mąż Ivanki Trump, stracił dostęp do „ściśle tajnych” dokumentów – poinformowały we wtorek amerykańskie media. Kushner zachował jeszcze uprawnienia do dostępu i korzystania z „tajnych” dokumentów.

Według mediów klasyfikacja certyfikatu bezpieczeństwa Jareda Kushnera została obniżona z poziomu „ściśle tajnego” (Top Secret/SCI) do „tajnego” (Secret), co oznacza, że stracił on dostęp do ściśle tajnych dokumentów.

Kushner był jednym z wielu pracowników Białego Domu pracujących na podstawie tymczasowych certyfikatów bezpieczeństwa. Według stacji CNN i portalu Politico osoby te miały otrzymać w ubiegły piątek memo informujące ich, że posiadane aktualnie dostępy do informacji niejawnych zostaną ograniczone. Ruch ten pozbawił te osoby dostępu do danych zaklasyfikowanych jako wyselekcjonowane informacje wrażliwe – SCI (sensitive compartmentalized information).

„Pan Kushner zrobił więcej niż od niego wymagano”

Rzecznik prasowy zięcia prezydenta nie potwierdził informacji dotyczących zmiany klasyfikacji jego certyfikatu bezpieczeństwa, ale potwierdził wprowadzenie przez szefa kancelarii Białego Domu Johna Kelly’ego „nowych zasad” ich przydzielania. Według rzecznika regulacje te nie będą miały wpływu na „możliwość kontynuowania wykonywania przez niego bardzo ważnej pracy, którą powierzył mu prezydent”.

– Jeśli chodzi o jego certyfikat bezpieczeństwa, to pan Kushner zrobił w tym procesie więcej niż od niego wymagano. Osoby zaangażowane w ten proces ponownie potwierdziły, że dostępy wielu osób posiadających certyfikaty tego samego stopnia zostały opóźnione i normalne jest, że ich przegląd zabiera sporo czasu nowej administracji rządzącej, a zaległości w ich wydawaniu są aktualnie rozpatrywane. Nie zgłoszono żadnych uwag do aplikacji pana Kushnera – oświadczył rzecznik.
Źródło info i foto: polsatnews.pl