Suwałki: 28-latka zabiła nożem konkubenta

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach postawiła w poniedziałek 28-letniej mieszkance Suwałk (Podlaskie) zarzut zabójstwa konkubenta. Kobieta w sobotę wieczorem ugodziła mężczyznę nożem w okolice serca. Mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. godz. 18 w mieszkaniu w centrum miasta. W trakcie sprzeczki kobieta zadała swemu konkubentowi cios nożem w okolice serca. 24-letni mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa Joanna Orchowska, podejrzana sama zadzwoniła na pogotowie. Potem przyjechała policja, która zatrzymała kobietę. 28-latka była trzeźwa. W poniedziałek została przesłuchana przez prokuratora, który postawił jej zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do zarzutu. We worek sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o 3-miesięczny areszt dla kobiety.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Podejrzany o zabójstwo 14-letniego chłopca wskazał narzędzie zbrodni

W sobotę w czasie wizji lokalnej 49-latek wskazał miejsce, gdzie wyrzucił przedmiot. Za zabójstwo grozi mu nawet dożywocie.

Śmierć 14-latka nastąpiła w wyniku uderzeń tępym narzędziem w głowę. Ciało chłopca znalazła jego matka w domu w Gogolewie w czwartek. W piątek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu przeprowadzono sekcję zwłok, tego samego dnia w w miejscowości Brzezie zatrzymano też podejrzanego. To 49-letni konkubent matki ofiary.

„Podejrzany wskazał miejsce, gdzie wyrzucił ten przedmiot, to narzędzie to było coś w rodzaju pałki drewnianej” – powiedział prokurator w rozmowie z RMF24.

Mężczyzna opisał okoliczności zdarzenia. 49-latek w piątek przyznał się do winy, a następnego dnia podtrzymał złożone wcześniej wyjaśnienia. W sobotę Sąd Rejonowy w Gostyniu zdecyduje o jego tymczasowym aresztowaniu.

Zwłoki chłopca odkryła jego matka. Tego samego dnia, po przyjściu do pracy, partner kobiety powiedział swojemu przełożonemu, że zrobił coś strasznego. Ten wezwał policję.
Źródło info i foto: o2.pl

Zatrzymany 38-latek, który pobił roczne dziecko swojej konkubiny

Zarzut spowodowania obrażeń ciała u 13-miesięcznego chłopca usłyszał 38-letni mężczyzna, konkubent matki dziecka. Wniosek o tymczasowy areszt podejrzanego trafił do Sądu Rejonowego w Szczecinku. We wtorek 13-miesięczny chłopczyk został przyjęty na oddział ratunkowy szczecineckiego szpitala, przywiozła go matka. Stwierdzono u niego liczne zasinienia, obrzęk warg, nosa i obrzęk twarzy – obrażenia, które mogły powstać przy udziale osób trzecich.

Policja zatrzymała 38-letniego konkubenta matki dziecka. W czwartek, jak poinformował PAP zastępca prokuratora rejonowego w Szczecinku Janusz Bugaj, mężczyźnie postawiono zarzut spowodowania obrażeń ciała u małoletniego i skierowano do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt.

Za popełnienie tego czynu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura oskarżyła matkę i konkubenta o znęcanie się i gwałcenie dwójki chłopców

Gdańska prokuratura oskarżyła matkę dwójki chłopców i jej partnera mieszkających w Drawsku Pomorskim o usiłowanie zabójstwa dzieci i znęcanie się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem. Konkubenta oskarżono też o okrutne gwałty na chłopcach mających wówczas 7 i 9 lat.

Jak poinformował w poniedziałek Maciej Załęski, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Matkę dwójki chłopców i jej życiowego partnera oskarżono o usiłowanie zabójstwa, psychiczne i fizyczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad dziećmi, spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Za takie czyny grozi nawet dożywotnie więzienie.

Kazali dzieciom siedzieć w zimnej wodzie

Jak poinformował Załęski, z ustaleń dokonanych w trakcie śledztwa wynika, że matka i jej konkubent znęcali się nad dziećmi od stycznia do marca 2016 r. Chłopcy mieli wówczas 7 i 9 lat. „Dzieci były nie tylko wyzywane, brutalnie bite i kopane, ale również zmuszane do różnych zachowań, które niewątpliwie stanowiły formę maltretowania i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, takich jak długotrwałe siedzenie w zimnej wodzie” – poinformował Załęski.

„Działania oskarżonych cechowała wyjątkowa brutalność. Charakter, ilość i rodzaj obrażeń wskazują na to, że sprawcy, działając z zamiarem ewentualnym, czyli przewidując możliwość i godząc się na to, usiłowali pozbawić życia pokrzywdzonych” – poinformował też Załęski. Dodał, że dzieci były również wielokrotnie „zmuszane do czynności seksualnych”.

Załęski dodał, że oskarżeni „w bardzo ograniczonym zakresie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, kwestionując zamiar zabójstwa”. Wyjaśnił, że mężczyzna „nie przyznał się do popełnienia przestępstw przeciwko wolności seksualnej małoletnich”.

Od połowy marca 2016 r. matka i jej konkubent przebywają w areszcie, a dzieci – pod specjalistyczną opieką lekarską i psychologiczną w jednej z placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Zmuszano ich do jedzenia surowego mięsa
Do pastwienia się nad dziećmi miało dochodzić, gdy chłopcy wraz z matką i jej konkubentem mieszkali w hostelu prowadzonym przez Ośrodek Wspierania Dziecka i Rodziny w Drawsku Pomorskim, a kobieta i jej dzieci byli objęci nadzorem kuratora sądowego, opieką psychologiczną i pedagogiczną. Policję zawiadomić mieli dopiero lekarze, gdy młodszy z chłopców trafił do szpitala w krytycznym stanie. Nie uwierzyli matce, że został pobity przez rówieśników.

Według ustaleń śledztwa chłopcy byli brutalnie bici pięściami, pasem i różnymi przedmiotami, kopani, rzucani o meble i o ściany. Chłopców przetrzymywano też przez wiele godzin w wannie z zimną wodą, zmuszano do jedzenia surowego mięsa i potraw z pikantnymi przyprawami, a także zlizywania z podłogi jogurtu. Dzieci wożono też w bagażniku samochodu, kazano im przez wiele godzin klęczeć z podniesionymi rękami i biegać nocami po polu. Jak zaznaczył Załęski, nad dziećmi znęcał się głównie mężczyzna, natomiast wina kobiety polegała głównie na przyzwoleniu na takie traktowanie chłopców.

Gwałty ze szczególnym okrucieństwem?

Zanim sprawa trafiła do gdańskiej prokuratury, śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Drawsku Pomorskim. W 2016 r. oskarżyła ona matkę oraz jej konkubenta o psychiczne i fizyczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad dwoma synami kobiety. W marcu 2017 r. koszaliński sąd – na wniosek prokuratury, zwrócił jej sprawę do uzupełnienia.

Na początku kwietnia 2017 r., decyzją Prokuratury Krajowej, śledztwo zostało przeniesione do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. We wrześniu 2017 r. prokurator tej jednostki zmienił kwalifikację prawną czynów zarzucanych podejrzanym. Obok znęcania się, zarzucił im usiłowanie zabójstwa dzieci, a mężczyźnie – gwałty ze szczególnym okrucieństwem na 7-latku i jego starszym o dwa lata bracie.

Jak wyjaśnił Załęski, zmiana zarzutów była efektem wielu nowych dowodów, jakie pozyskała gdańska prokuratura. Rzecznik dodał, że w toku postępowania oprócz obszernej dokumentacji medycznej, pozyskano zeznania licznych nowych świadków, w tym lekarzy i pielęgniarek opiekujących się pokrzywdzonymi i aktualnych wychowawców z placówki opiekuńczej.

Załęski poinformował, że badania konkubenta matki chłopców wykazały „zaburzenia osobowości w sferze seksualnej, które mogą być istotne w kontekście ustalenia motywów działania sprawców”.
Źródło info i foto: interia.pl

Skatowany 3,5-latek w Grudziądzu. Matka i konkubent dostaną dożywocie?

Po śmierci ciężko pobitego 3,5-latka z Grudziądza będzie zmiana zarzutów dla matki dziecka i jej konkubenta, który skatował dziecko. Kobiecie i mężczyźnie będzie groziło nawet dożywocie – dowiedział się reporter RMF FM Paweł Balinowski. Lekarze od poniedziałku walczyli o życie chłopca, jednak dziecko zmarło wczoraj wieczorem. Mężczyzna usłyszy zarzut nie tylko ciężkiego pobicia ze skutkiem śmiertelnym, ale też długotrwałego znęcanie się nad chłopcem. Z opinii lekarzy wynika, że 3,5-latek był bity wielokrotnie.

Kobiecie, matce dziecka, śledczy zarzucają to, że nie reagowała i nie zaprowadziła syna do lekarza, choć – ich zdaniem – musiała dobrze wiedzieć, co się dzieje. W ten sposób pośrednio miała doprowadzić do śmierci dziecka.

Para nie przyznaje się do winy. Co więcej, kobieta broniła swojego konkubenta. Prokuratorzy formalnie rozszerzą zarzuty po zakończeniu sekcji zwłok, która odbędzie się dziś po południu. Niewykluczone, że będą tez potrzebne opinie biegłych. W sprawie przesłuchano też około 20 świadków, głównie sąsiadów pary.

Chłopiec trafił do szpitala w poniedziałek. Pogotowie ratunkowe wezwał konkubent matki dziecka, który miał twierdzić, że 3,5-latek spadł z łóżka. Po jego zbadaniu lekarze zaalarmowali policję mając poważne podejrzenia, że chłopiec był bity.

Sześcioro rodzeństwa chłopca trafiło do ośrodka opiekuńczego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Grudziądz: Konkubent matki znęcał się nad 3,5-letnim dzieckiem. Dziecko walczy o życie

Nieprzytomne i posiniaczone dziecko trafiło do szpitala w Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie). Karetkę wezwał w poniedziałek konkubent matki, który twierdził, że chłopiec nieszczęśliwie upadł. Lekarze nie uwierzyli w tę wersję i zawiadomili policję podejrzewając, że 3,5-latek został pobity. Stan chłopca jest krytyczny. Konkubent matki usłyszał zarzut znęcania się za szczególnym okrucieństwem.

Postępowanie w tej sprawie prowadzą policja i prokuratura. Policjanci wciąż zbierają w tej sprawie materiał dowodowy i przesłuchują świadków. Chłopiec przebywa na oddziale anestezjologii grudziądzkiego szpitala.

– 35-letni konkubent matki usłyszał w środę zarzut znęcania się nad nim szczególnym okrucieństwem – powiedział z-ca prokuratora rejonowego w Grudziądzu Marcin Licznerski.

Przedstawił swoją wersję

– Prowadzimy śledztwo ws. spowodowania ciężkich uszkodzeń ciała małoletniego mieszkańca Grudziądza oraz w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Radosław M. konkubent matki dziecka usłyszał dzisiaj zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania ciężkich obrażeń ciała” – wyjaśnił prokurator Licznerski.
 
Podejrzany nie przyznał się do winy, przedstawił swoją wersję zdarzenia. W sprawie zatrzymana została również matka dziecka, która ma zostać przesłuchana w czwartek. Dlatego prokuratura nie zdradza treści wyjaśnień 35-letniego mężczyzny.

Dynamiczna sytuacja
 
– Muszę zastrzec, że przyjęty opis i kwalifikacja czynu ma charakter wstępny, gdyż sytuacja jest dynamiczna. Dziecko przebywa w szpitalu i jest w stanie ciężkim – krytycznym. Według obecnej kwalifikacji czyn zarzucony Robertowi M. zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności – dodał Licznerski.
 
Śledczy podejrzewają, że matka mogła się dopuścić zaniechań, które też noszą znamiona przestępstwa.

„Stan skrajnie ciężki”

– Dziecko trafiło do nas w stanie skrajnie ciężkim. W stanie głębokiej nieprzytomności, z upośledzeniem oddechu, ale z zachowaną akcją serca. Ponieważ obrażenia mogły być wynikiem działania osób trzecich, poinformowaliśmy policję – poinformował w rozmowie z „Gazetą Pomorską” dr Piotr Brzeziński, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii dla dzieci grudziądzkiego szpitala.

Według lekarzy, życie dziecka cały czas jest zagrożone. 3,5-latek oddycha z pomocą respiratora, a czynności serca są wspomagane farmakologicznie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

3-letni chłopiec, który zmarł w szpitalu był bity i gwałcony przez konkubenta matki

Maluch trafił do szpitala w Wieruszowie w bardzo ciężkim stanie. Mimo natychmiastowego transportu śmigłowcem do specjalistycznej placówki w Łodzi, dziecko zmarło. Matka i jej partner zostali zatrzymani – podaje „Dziennik Łódzki”.

Według wstępnych ustaleń, 3-letni chłopczyk był katowany przez opiekunów – informuje „Dziennik Łódzki”. Z informacji dziennikarzy wynika, że dziecko miało wielonarządowe obrażenia i poważny uraz neurologiczny. Ze szpitala w Wieruszowie został w piątek przetransportowany śmigłowcem do specjalistycznej placówki w oddalonej o 130 kilometrów Łodzi. Tam zmarł następnego dnia.

Krótko po tym, jak chłopczyk trafił do szpitala, policja zatrzymała 23-letnią matkę i jej 25-letniego konkubenta. Mężczyzna usłyszał dotychczas zarzut gwałtu dziecka i jego zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Matka pozwalała konkubentowi molestować jej córki

Na kary 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Opolu matkę i jej konkubenta za molestowanie seksualne pozostających pod ich opieką nastolatek. Wyrok nie jest prawomocny.

Do zdarzenia objętego aktem oskarżenia doszło w marcu 2015 roku w Opolu. Jego ofiarami są dwie siostry, mające wówczas 12 i 17 lat. Według ustaleń śledztwa pomiędzy matką dziewczynek 37-letnią Kamilą Z. i jej 47-letnim partnerem Romanem Sz. doszło do kłótni. Zazdrosna kobieta miała oskarżyć partnera o zdradę i po stwierdzeniu, że „skoro musi to robić, to niech robi to w domu”, przyprowadziła Romanowi Sz. obydwie nastolatki, a następnie groźbami i biciem zmusiła starszą do rozebrania się i poddania „innym czynnościom seksualnym”.

Pokrzywdzona 17-latka opowiedziała o zdarzeniu koleżance, a ta powiadomiła nauczycieli w szkole. Jednak gdy sprawą zajęli się śledczy, dziewczyna zaprzeczała twierdząc, że wymyśliła historię po kłótni z matką. Prokuratura umorzyła postępowanie, jednak po zażaleniu złożonym przez kuratora, śledztwo zostało wznowione. W jego trakcie biegły wyjaśniał, że dziewczynka, chroniąc swoją matkę przed odpowiedzialnością karną podjęła bardzo trudną decyzję uznając, że jej osobista krzywda jest mniejszym złem niż ujawnienie sprawy, w wyniku której mama może trafić do więzienia, a rodzeństwo do domu dziecka.

Uznając winę obojga oskarżonych sąd oparł się na opinii biegłego oraz innych świadków. W ocenie sądu, fakt, że to matka zmusiła swoje córki do poddania się konkubentowi, zaważył na wymiarze kary – oboje mają spędzić w więzieniu po trzy i pół roku. Podsądnych nie było na sali w chwili odczytania wyroku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Łódź: 2-miesięczny Igor był katowany. Matce i konkubentowi grozi dożywocie

Łódzki sąd aresztował na trzy miesiące opiekunów dwumiesięcznego Igora z Łodzi. Wcześniej prokuratura zarzuciła 21-letniej matce i jej 26-letniemu partnerowi usiłowanie zabójstwa dziecka. On miał się znęcać, ona przymykała na to oko. Obojgu grozi dożywocie. Sąd przychylił się do prokuratorskiego wniosku o areszt dla pary, której grozi dożywocie. 21-letnia Magdalena J. i o pięć lat starszy Arkadiusz B. podejrzani są o usiłowanie zabójstwa. Za kratkami spędzą co najmniej trzy najbliższe miesiące.

Arkadiusz B. podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do tego, że uciszał dziecko swojej partnerki rzucając je o łóżeczko. Według dotychczasowych ustaleń, w czasie Wielkanocy zadał dwumiesięcznemu niemowlęciu cios pięścią w głowę. Wtedy to najpewniej doszło do pęknięcia czaszki dziecka.

Według prokuratorów, zadając ciosy dziecku godził się z faktem, że może doprowadzić do zgonu. Na śmierć dwumiesięcznego syna – poprzez swoje zachowanie – miała godzić się Magdalena J. – Wiedziała o tym, że jej dziecko jest ofiarą przemocy, ale nie reagowała. Co więcej, starała się ukryć rzeczywiste przyczyny powstania obrażeń u syna – mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Dwumiesięczny Igor trafił w minionym tygodniu do szpitala im. M. Konopnickiej w Łodzi. Magdalena J. przyszła z synem na badania okresowe. Lekarz badający chłopca zwrócił uwagę na krwiaka w oczodole chłopca. Matka stwierdziła, że pojawił się on samoczynnie podczas snu dziecka. Dalsze badania wykazały, że Igor ma pękniętą czaszkę.

„Sposób na uciszanie”

Zarzuty w tej sprawie zostały przedstawione w sobotę. – Mężczyzna przyznał się do zarzutów. Potwierdził fakt stosowania przemocy. Jak twierdzi, matka dziecka nie zajmowała się niemowlęciem w należyty sposób, dlatego też obowiązki w tym zakresie spoczywały na nim. Z jego relacji wynika, że stosowanie przemocy, uderzanie dziecka w głowę traktował jako sposób na uciszenie go, gdy płakało – powiedział prokurator. Prokuratorzy w tej sprawie zabezpieczyli m.in. poduszkę, na której znajdują się ślady biologiczne. – To najprawdopodobniej krew chłopca. Będą przedmiotem wnikliwych badań – zaznacza Kopania.

„Dobrze opiekował się dzieckiem”

Matka zatrzymanego 26-latka mówiła przed kamerą TVN24, że syn nie znęcał się nad dzieckiem.

– Doszło do takiej sytuacji, że inne wnuki przewróciły się na łóżeczko, w którym leżał Igorek – tłumaczy. Dodaje, że Arkadiusz B. nie jest ojcem chłopca. – On się dobrze opiekował tym dzieckiem. Wstawał w nocy, żeby dać mu mleko, opiekował się – kończy. Sąsiedzi pary mówią z kolei, że nic nie wskazywało na to, żeby w domu Igora działo się coś złego. – Kiedyś w nocy słyszałem głośny płacz dziecka, ale tak to już jest z niemowlętami. Nie widziałem, żeby Arek kiedykolwiek uderzył dziecko – mówi jeden z sąsiadów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Matka i konkubent aresztowani. Pobita 2-latka w szpitalu

Policjanci i pracownice pomocy społecznej, którzy zostali wezwani przez mieszkańców jednego z lubelskich osiedli, zobaczyli na miejscu posiniaczoną dwulatkę. Lekarze potwierdzili pobicie. Za znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem 26-letniemu konkubentowi matki dziewczynki grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł wobec niego 3-miesięczny areszt.

Pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dowiedziały się o domniemaniu przemocy od osoby, która dostrzegła na twarzy dwuletniego dziecka obrażenia. W piątek, wraz z policjantami, weszły do mieszkania na terenie lubelskiej dzielnicy Czuby. Na ciele dziewczynki zobaczyły ślady obrażeń. Dziecko trafiło do szpitala. Lekarze po zdiagnozowaniu obrażeń postanowili umieścić je na oddziale szpitala.

Chęć opieki nad dziewczynką zgłosił dziadek, ojciec jej matki. Sąd zdecyduje, czy dziecko trafi do niego.

Policjanci zatrzymali 21-letnią matkę dziewczynki oraz jej 26-letniego konkubenta. Mężczyzna w prokuraturze usłyszał zarzut znęcania się nad dwulatką ze szczególnym okrucieństwem. Został też doprowadzony przez policjantów do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt. Sąd przychylił się do wniosku i zastosował wobec podejrzanego 3 miesiące aresztu. Mężczyźnie grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta pochodzi z województwa świętokrzyskiego. W lutym br. wprowadziła się z dzieckiem do mieszkania w Lublinie, gdzie zamieszkiwała z konkubentem. Pod tym adresem nie było wcześniej żadnych interwencji.

Część sąsiadów przyznała, że słyszała krzyki kierowane do dziecka oraz jego płacz. Wszystkie okoliczności w tej sprawie – zapewnia na stronie internetowej policja – są szczegółowo wyjaśniane pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Lublin–Południe, która prowadzi śledztwo.

Policja apeluje: „Jeżeli przypuszczamy, że dziecko jest dręczone, skontaktujmy się z dzielnicowym, który zapozna się z sytuacją w rodzinie”.
Źródło info i foto: TVP.info