Kontrola CBA w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości – dofinansowanie dla projektu produkcji nawozów z odpadów przemysłowych. Biuro kontroluje dokumenty składane przez beneficjentów dla uzyskania dotacji.

Rzecznik prasowy PARP, zastępca dyrektora departamentu komunikacji i marketingu Anna Bracik potwierdziła, że w Agencji trwają obecnie dwie kontrole CBA. Nie chciała jednak mówić o ich szczegółach przed zakończeniem kontroli. Zapewniła, że PARP współpracuje z kontrolerami Biura.

Zgodność z prawem

Niekorzystne rozporządzenie mieniem na kwotę 1,4 mln zł. CBA sprawdza, czy dofinansowanie PARP dla projektu stworzenia innowacyjnej technologii produkcji nawozów z odpadów przemysłowych udzielono zgodnie z procedurami prawnymi.

Kontrolerów ma interesować przede wszystkim, czy dokumenty przedłożone Agencji, żeby uzyskać dotację, odpowiadały rzeczywistości i były zgodne z prawem – nie zostały podrobione lub przerobione. Wnioskodawcami miały być podmioty z województwa kujawsko-pomorskiego. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski przyznał, że kontrolę w PARP prowadzą funkcjonariusze wydziału postępowań kontrolnych delegatury CBA w Bydgoszczy. Zaznaczył, że ta kontrola Biura powinna zakończyć się w połowie kwietnia, jednak szef CBA ma ustawowe prawo w szczególnie uzasadnionych przypadkach przedłużyć ją maksymalnie o sześć miesięcy.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl

Trwają kontrole policji. Polacy nagminnie łamią zasady kwarantanny

Ostatniej doby policjanci w całym kraju skontrolowali 115 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie. W ponad 400 przypadkach stwierdzono uchybienia kwalifikujące się do ukarania – poinformował rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka. Dodał, że na chwilę obecną policja sporadycznie ujawnia przypadki gromadzenia się osób w większych grupach.

„Ostatniej doby policjanci sprawdzili ponad 115 tys. osób poddanych przymusowej kwarantannie. W ponad 400 przypadkach, stwierdziliśmy uchybienia w naszej ocenie kwalifikujące się na wdrożenie czynności mających na celu pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej w związku z niestosowaniem się do obostrzeń określonych w kwarantannie” – poinformował w czwartek rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

Jak dodał, policjanci otrzymali również około 200 próśb o pomoc w sprawie zakupu żywności, wyniesienia śmieci z domu, czy wysłaniu przesyłek.

„W naszej ocenie nadal wyjątkowo odpowiedzialnie i zdyscyplinowanie, poddani kwarantannie podchodzą do obecnej sytuacji. Przypominamy, że te osoby, które naruszają prawo i unikają kwarantanny muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami” – ostrzegł policjant.

Poinformował też, że zauważalne jest również duże zdyscyplinowanie związane z nowymi obostrzeniami dotyczącymi gromadzenia się. „Sporadycznie ujawniamy sytuacje grupowania się osób w większej liczbie” – przekazał insp. Mariusz Ciarka.

Kwarantanna nakładana jest na osoby zdrowe, które miały styczność z osobami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie koronawirusem. Trwa 14 dni. W jej czasie nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania.

W piątek (20 marca) rząd w związku z wprowadzeniem stanu epidemii podwyższył kary za nieprzestrzeganie zasad kwarantanny z 5 do 30 tys. zł. Wprowadzono również mechanizm śledzenia, czy dana osoba przebywa w domu.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci nie zastali w domu bossa „wnuczkowej mafii”. Będzie list gończy

Funkcjonariusze policji w środę (25 marca) rano przekazali do sądu materiały wskazujące na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” listem gończym. „Hoss” specjalizował się w przestępstwach metodą „na wnuczka”. Jak poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, funkcjonariusze we wtorek, po otrzymaniu dokumentacji z sądu, podjęli próbę zatrzymania „Hossa”.

„Nakaz zatrzymania nie mógł zostać zrealizowany. Arkadiusz Ł. nie przebywał pod adresem wskazanym sądowi. Dlatego w środę rano funkcjonariusze pojechali do sądu, by dostarczyć dokumentację wskazującą na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. listem gończym” – powiedział Borowiak.

Jak wyjaśniał we wtorek sędzia Aleksander Brzozowski z Sądu Okręgowego w Poznaniu, w przypadku braku możliwości zatrzymania „Hossa” w miejscu, w którym miał przebywać, zostanie za nim wydany list gończy.

Areszt międzyinstancyjny

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił w poniedziałek wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

„We wrześniu w sprawie ‚Hossa’ została orzeczona nieprawomocnie kara siedmiu lat pozbawienia wolności, czyli kara surowa. Obecnie jest rozpoznawana apelacja. Sposób jej rozpoznania będzie miał bezpośrednie przełożenie na postępowanie, które zostało umorzone w ubiegłym tygodniu” – wyjaśniła w poniedziałek prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

„Żeby zabezpieczyć wykonanie kary, prokurator wniósł o zastosowanie międzyinstancyjnego aresztu tymczasowego, uzasadniając wniosek wysokim prawdopodobieństwem prawomocnego orzeczenia kary siedmiu lat pozbawienia wolności, a także uzasadnioną obawą, że oskarżony będzie uciekał, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości” – dodała prok. Chyr.

Prokurator przypominała, że „Hoss” zachowywał się w opisany sposób „na gruncie sprawy, która została właśnie umorzona”.

„Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił wniosek. Zgodził się, że to, jak się oskarżony zachowuje w kontaktach z organami ścigania, jest przesłanką do zastosowania tymczasowego aresztowania. Areszt został zastosowany na okres sześciu miesięcy” – dodała.

Ten okres aresztowania powinien wystarczyć do rozpoznania apelacji od wrześniowego wyroku, którą wniosły strony.

Zażalenie na decyzję z 18 marca

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przygotowuje także zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Poznaniu, podjętą 18 marca.

Jak wyjaśniał w minionym tygodniu sędzia Aleksander Brzozowski, „18 marca sąd umorzył wobec Arkadiusza Ł. postępowanie z uwagi na to, że czyny, które zostały zarzucone oskarżonemu w tym postępowaniu, zawierają się w okresie, który został osądzony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu we wrześniu ubiegłego roku. Sąd wówczas przyjął koncepcję czynu ciągłego, czyli dane zachowania, w tym przypadku oszustwa, popełnione w jednym czasie, uznał za jeden czyn. Nowy akt oskarżenia obejmuje takie same zachowania, popełnione tą samą metodą, w tym samym czasie. Jest to okres zamknięty i wszystkie czyny z tego okresu uznaje się za osądzone, nawet jeżeli organy ścigania ujawniły je później. W związku z umorzeniem postępowania sąd podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu” – poinformował sędzia Brzozowski.

„Król wnuczkowej mafii”

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na siedem lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Proces „króla wnuczkowej mafii” trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet.

Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem. Adam P. został skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

Ponowne zatrzymanie

W lutym 2017 roku „Hoss” został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez warszawską prokuraturę. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji „Hoss” zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie „Hossa”.

W sprawie głos zabrał także Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podkreślając, że „przestępca, który grasuje ze swoją szajką w całej Europie, okradając starszych ludzi z oszczędności ich życia, nie powinien się dłużej cieszyć wolnością”.

Ukrywał się w wynajętym mieszkaniu

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Ujęli go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania. „Hoss” był w tej sprawie aresztowany od 17 marca 2017 roku.

Jesienią ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie oskarżyła Arkadiusza Ł. Sprawa początkowo trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie decyzją sądu apelacyjnego, przekazana do rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. Jej finałem była decyzja z 18 marca o umorzeniu postępowania.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja zlikwidowała plantację marihuany

Jeleniogórscy policjanci zatrzymali czterech mężczyzn, którzy w jednym z budynków jednorodzinnych w Jeleniej Górze zorganizowali profesjonalną plantację konopi indyjskich i miejsce do ich przetwarzania. Funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 200 doniczek z roślinami w różnych fazach wzrostu, 350 sztuk suszących się krzewów, a także znaczne ilości marihuany oraz profesjonalny sprzęt służący do uprawy. Łącznie z zabezpieczonych roślin oraz suszu można by było uzyskać blisko 37 kg gotowego narkotyku. Zatrzymanym za popełnione przestępstwa grozić może kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze prowadząc czynności, uzyskali informację, że w jednym z budynków w Jeleniej Górze zorganizowana została plantacja konopi indyjskich. W wyniku podjętych działań policjanci ujawnili i zabezpieczyli blisko 200 doniczek z krzewami konopi znajdującymi się w różnych fazach wzrostu, 350 sztuk suszących się roślin oraz znaczne ilości marihuany ukrytej w różnych miejscach budynku. Nielegalna uprawa znajdowała się w specjalnie przygotowanych do tego pomieszczeniach wyposażonych w urządzenia sterujące ogrzewaniem, oświetleniem i wentylacją. Przestępcy kontrolowali wszelkie parametry potrzebne do należytego wzrostu roślin. Z zabezpieczonego suszu oraz krzewów można by było uzyskać blisko 37 kg marihuany, której czarnorynkowa wartość to około pół miliona złotych.

Zatrzymano 37-letniego mieszkańca powiatu świdnickiego i 3 mieszkańców województwa opolskiego w wieku od 29 do 51 lat podejrzanych o uprawę konopi indyjskich oraz wytwarzanie znacznych ilości narkotyków. Ponadto 37-latek dodatkowo podejrzany jest o nielegalne posiadanie broni i amunicji.

Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Teraz za popełnione przestępstwa grozić im może nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec 37-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

20 tys. może opuścić więzienia. Dostaną dozór elektroniczny

20 tys. więźniów może uniknąć pobytu w zakładzie karnym z powodu koronawirusa. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt ustawy o wypuszczeniu niektórych skazańców i objęciu ich dozorem elektronicznym. W Ministerstwie Sprawiedliwości opracowany został projekt noweli ustawy o zwalczaniu koronawirusa, która umożliwi działanie wymiaru sprawiedliwości w sytuacjach nadzwyczajnych, gdy np. z powodu kwarantanny dany sąd zostanie całkowicie zamknięty.

Projekt ten przewiduje także zmiany w Kodeksie karnym wykonawczym, które znacznie rozszerzają dotychczasowe zastosowanie dozoru elektronicznego. W praktyce oznacza to, że każdy więzień, który ma orzeczony wyrok nie wyższy niż półtora roku, będzie mógł starać się o przeniesienie na dozór elektroniczny, czyli trafi do domu z elektroniczną opaską na nodze. Ministerstwo Sprawiedliwości szacuje, że skorzysta z tego prawie 20 tys. skazańców.

Poza tym starsi więźniowie, o ile mają wyrok krótszy niż trzyletni, będą mogli poprosić o przerwę w odbywaniu kary na czas epidemii. Chodzi o zdrowie, koszty oraz o to, by nie doszło do więziennych buntów, które teraz obserwowane są na całym świecie.

Na czas epidemii wstrzymane mają zostać wszystkie rozprawy, które nie są pilne, czyli które nie dotyczą np. aresztów i dzieci. Nie będzie rozpraw o mandaty drogowe czy o majątek, także rozwody. Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje także zwieszenie biegu wszelkich terminów: o zasiedzenie, na odwołania i zażalenia.
Źródło info i foto: interia.pl

W Polsce w przeciągu doby zanotowano 318 przypadków naruszenia zasad kwarantanny

Ostatniej doby policjanci w całym kraju skontrolowali 79196 osób poddanych przymusowej kwarantannie. W 318 przypadkach stwierdzono uchybienia kwalifikujące się do ukarania – poinformował w poniedziałek rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka.

Policjanci sprawdzili 79196 osób poddanych przymusowej kwarantannie. W 318 przypadkach, a więc nieco mniej, niż dzień wcześniej, stwierdziliśmy uchybienia, w naszej ocenie kwalifikujące się na wdrożenie czynności mających na celu pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej, w związku z niestosowaniem się do obostrzeń określonych w kwarantannie – poinformował rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

Dodał, że policjanci otrzymali również ponad 180 próśb o pomoc w zakupie żywności, wyniesieniu śmieci z domu, czy wysłaniu przesyłki. W naszej ocenie wyjątkowo odpowiedzialnie i zdyscyplinowanie, poddani kwarantannie podchodzą do obecnej sytuacji, jednak te osoby, które naruszają prawo i unikają kwarantanny muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami – ostrzegł policjant.

Kwarantanna nakładana jest na osoby zdrowe, które miały styczność z osobami zakażonymi lub podejrzanymi o zakażenie koronawirusem. Trwa 14 dni. W jej czasie nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania.

W piątek rząd w związku z wprowadzeniem stanu epidemii podwyższył kary za nieprzestrzeganie zasad kwarantanny z 5 do 30 tys. zł. Wprowadzono również mechanizm śledzenia, czy dana osoba przebywa w domu.

Aplikacja dla osób odbywających kwarantannę

W czwartek wieczorem Ministerstwo Cyfryzacji rozpoczęło proces udostępniania aplikacji „Kwarantanna domowa”. Można ją pobrać z App Store lub Google Play. SMS zachęcający do pobrania aplikacji do osób objętych kwarantanną wysyła resort cyfryzacji. Otrzymanie wiadomości oznacza, że dane osoby objęte kwarantanną są w bazie MC i że mogą rozpocząć korzystanie z aplikacji.

Aplikacja umożliwia potwierdzenie miejsca, w którym przebywa osoba objęta kwarantanną oraz podstawową ocenę stanu zdrowia. Daje również możliwość zgłoszenia się do lokalnych ośrodków pomocy społecznej, które w uzasadnionych sytuacjach, mogą dostarczać leki czy artykuły spożywcze.

Koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Ksiądz ukarany za organizację chrztu mimo zakazu władz

Ksiądz, rodzice dziecka, ojciec chrzestny i fotograf zostali ukarani koło Neapolu za zorganizowanie chrztu w parafii, mimo zakazu uroczystości religijnych we Włoszech z powodu epidemii koronawirusa. Na ceremonię natknęli się karabinierzy podczas kontroli. Włoskie media podały, że do zdarzenia doszło w miejscowości San Gennaro Vesuviano na południu kraju. Do tamtejszego kościoła weszli karabinierzy podczas rutynowej kontroli. Okazało się, że w środku trwa chrzest, którego udzielał proboszcz.

Funkcjonariusze spisali księdza i cztery inne osoby za złamanie przepisów z rozporządzenia władz o zakazie wszelkich uroczystości, także religijnych. Grozi za to grzywna w wysokości 206 euro lub trzy miesiące aresztu.
Źródło info i foto: TVP.info

Lubuskie: Kontrola CBA w Urzędzie Marszałkowskim

Poznańscy funkcjonariusze CBA skierowali do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego przez spółkę Global Trade Mash. Chodzi o kwotę prawie 1,4 mln zł.

Od czerwca 2018 do stycznia 2019 roku poznańscy funkcjonariusze CBA prowadzili w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubuskiego kontrolę wsparcia finansowego udzielonego spółce Global Trade Mash w ramach regionalnego programu operacyjnego Lubuskie 2020 na projekt dotyczący technologii biodetoksykacji odpadów drewnianych.

– W trakcie kontroli funkcjonariusze CBA ustalili, że spółka Global Trade Mash, beneficjent dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego, wydatkowała pozyskane środki na cele w znacznej części niezgodne z ich przeznaczeniem, pomijając przy tym i narażając na szkodę finansową głównego podwykonawcę badań, czyli Główny Instytut Górnictwa, który faktycznie realizował usługi badawcze zlecone przez spółkę – informuje Temistokles Brodowski, rzecznik prasowy CBA.

Global Trade Mash miała wprowadzać pieniądze do obrotu gospodarczego z wykorzystaniem łańcucha transakcji. – W ramach stworzonego łańcucha nabywała od wybranych, działających w porozumieniu z nią firm, towary i usługi za kwoty wielokrotnie przekraczające ich wartość rynkową. Przedsiębiorstwa wystawiały na rzecz spółki faktury dokumentujące sztucznie zawyżone koszty towarów i usług, umożliwiając tym samym wyłudzanie przez nią z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego pieniędzy przeznaczonych na dofinansowanie projektu oczyszczania drewna z olejów kreozotowych – wyjaśnia Temistokles Brodowski.

I dodaje: – W toku prowadzonej kontroli CBA udaremniło niekorzystne rozporządzenie mieniem urzędu szacowane na ponad 2,6 mln zł. Kontrola zakończyła się złożeniem do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw na szkodę Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego oraz Głównego Instytutu Górnictwa. Wyniki kontroli CBA wskazują, że działania spółki Global Trade Mash spowodowały szkodę w majątku urzędu na kwotę 1,39 mln zł.
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Jest zawiadomienie do prokuratury po kontroli CBA w gminie Łopuszno

W związku z wynikami kontroli w gminie wiejskiej Łopuszno (woj. świętokrzyskie) CBA skierowało do Prokuratury Okręgowej w Kielcach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw fałszowania dokumentów oraz wyłudzenia. Kontrolę realizacji wybranych zamówień publicznych w gminie funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili od 24 października 2019 r. do 23 stycznia 2020 r. Obejmowała lata 2017-2018.

„W trakcie kontroli funkcjonariusze CBA ujawnili, że w ramach zamówienia dotyczącego montażu instalacji OZE (odnawialne źródła energii) w gminie Łopuszno, tj. dostawy z montażem elementów instalacji fotowoltaicznej, paneli słonecznych, powietrznych pomp ciepła oraz robót budowlanych towarzyszących i niezbędnych do wykonania instalacji na budynkach mieszkalnych i gospodarczych, mogło dojść do działań o charakterze przestępczym. Wartość zamówienia wynosiła 5,6 mln zł” – czytamy w komunikacie Wydziału Komunikacji Społecznej CBA.

Funkcjonariusze stwierdzili też inne nieprawidłowości i skierowali zawiadomienie o naruszeniu przez wójta gminy dyscypliny finansów publicznych do rzecznika dyscypliny finansów publicznych.

„Zgromadzone dokumenty wskazują, że w trakcie realizacji zamówienia publicznego pn. Zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych związanych z przebudową targowiska w Łopusznie, doszło do bezpodstawnej zmiany treści umowy poprzez wydłużenie pierwotnego terminu zakończenia realizacji zamówienia. W następstwie tego nie naliczono wykonawcy kary za 62-dniowe opóźnienie, w wyniku czego nastąpiła szkoda w majątku gminy w wysokości 192 tys. zł” – podaje CBA.

Irena Marcisz, wójt gminy w stanowisku opublikowanym na stronie internetowej gminy nie odnosi się bezpośrednio do nieprawidłowości wytykanych przez CBA.

Przekonuje jednak, że publikacje dotyczące kontroli CBA w gminie są „rozpowszechniane przez osoby nieposiadające stosownych kompetencji oraz wiedzy w zakresie ustaleń poczynionych przez odpowiednie służby […] zdają się być nakierowane na celowe wywołanie w stosunku do gminy oraz jej organów pejoratywnych skojarzeń u odbiorców przekazu prasowego”.

Na łamach świętokrzyskiego „Echa Dnia” wójt Marcisz przekonuje, że zarzuty dotyczące montażu instalacji OZE nie dotyczą urzędu gminy i pracowników gminy.

– Na tę inwestycję był przetarg i sprawa dotyczy firm, które w nim startowały. Z rozstrzygnięciem było wiele problemów, firmy na siebie skarżyły. Ale oczywiście kiedy dostaniemy oficjalne wyniki kontroli będziemy mogli się do tego odnieść – powiedziała.

W kwestii budowy targowiska zapowiedziała z kolei wyjaśnienia. – Umowa była aneksowana, terminy były bardzo krótkie. Będziemy to wyjaśniać – stwierdziła wójt.
Źródło info i foto: agropolska.pl

Jest zawiadomienie CBA do prokuratury ws. jednej z działek Mariana Banasia

Warszawa, 27.11.2019. Prezes Najwy¿szej Izby Kontroli Marian Banaœ podczas posiedzenia Sejmowej Komisji ds. Kontroli Pañstwowej, 27 bm. w Warszawie. Komisja zajmuje siê zaopiniowaniem wniosków Prezesa NIK o powo³anie na stanowiska wiceprezesów NIK Tadeusza Dziuby i Marka Opio³y. (mm/doro) PAP/Mateusz Marek

CBA odkryło, że gminna spółka przepłaciła za działkę, którą kupiła od Mariana Banasia, niemal ćwierć miliona złotych. I zawiadomiło prokuraturę – pisze środowa „Rzeczpospolita”.

„Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w majątku obecnego prezesa NIK rozszerzono o sprawę sprzedaży przez niego działki w Myślenicach, której pozbył się, wchodząc jako wiceminister finansów do rządu Beaty Szydło” – ustaliła nieoficjalnie „Rzeczpospolita”.

Jak pisze „Rz”, chodzi o grunt, który w grudniu 2016 r. kupiła od Mariana Banasia samorządowa spółka – Myślenicka Agencja Rozwoju Gospodarczego (MARG).

„Według CBA przepłaciła ok. 220 tys. zł. O działce w Myślenicach, którą Marian Banaś zakupił w 2006 r., reportaż jesienią ub. roku zrobił TVN. Stacja pokazała jedynie, jakie wątpliwości wzbudziła zmieniająca się powierzchnia działki w kolejnych oświadczeniach majątkowych. Początkowo Marian Banaś podawał, że ma ona 36 arów powierzchni, ale w oświadczeniu za rok 2015 napisał, że jest dziesięć razy mniejsza” – czytamy. Jak dodano, w reportażu wspomniano także o sprzedaży tej działki MARG.

Dziennik podaje, że CBA w postępowaniu kontrolnym nie mogło badać szczegółowo tego wątku, ale w śledztwie już tak. „Ustalono, że samorządowa agencja przepłaciła za działkę – operat szacunkowy, jaki zlecono w ubiegłym roku po zmianie władzy w Myślenicach dotyczący działki Banasia, określał jej wartość na zaledwie 437 tys. zł i to po rekordowym skoku cen nieruchomości w ciągu ostatnich trzech lat” – czytamy.

„Rz” wskazuje, że ówczesny wiceminister finansów i szef KAS sprzedał grunt samorządowej Agencji trzy lata wcześniej za 650 tys. zł. „Daniel Piskorski, wtedy prezes MARG, tłumaczył, że to wyjątkowa promocja i niebywała okazja” – pisze „Rz”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl