Kopenhaga: Narkotyki na kontenerowcu. Policja skonfiskowała 100 kilogramów kokainy.

Kopenhaska policja skonfiskowała 100 kilogramów kokainy na kontenerowcu Duncan Island i aresztowała 27 osób podejrzanych o przemyt narkotyków, w tym międzynarodową załogę statku. Kopenhaska policja w wydanym w niedzielę komunikacie poinformowała, że kokaina została skonfiskowana dzień wcześniej podczas kontroli płynącego z Helsingborga w Szwecji do Petersburga w Rosji kontenerowca Duncan Island.

Czarnorynkowa wartość skonfiskowanej kokainy, według szacunków policji, to 350 milionów koron duńskich-około 50 milionów dolarów. W związku z przemytem policja aresztowała 27 osób, w tym międzynarodową załogę statku złożoną z obywateli Rosji, Łotwy, Ekwadoru i Filipin.

Zgodnie z duńskim prawem grozi im kara do 16 lat więzienia.

„Jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni, że wiele kilogramów kokainy nie trafiło na ulicę. Teraz prowadzimy dalsze dochodzenie, aby dowiedzieć się, kto na próżno czeka na dostawy” – powiedział inspektor Dannie Rise, szef specjalnej jednostki dochodzeniowej policji w Kopenhadze.
Źródło info i foto: TVP.info

Ruszył proces w sprawie zabójstwa Kim Wall

W Kopenhadze ruszył proces w sprawie tajemniczego morderstwa szwedzkiej dziennikarki Kim Wall. Oskarżony o to jest Peter Madsen, duński wynalazca, który utrzymuje, że nie zabił kobiety, ale… przyznaje się do rozczłonkowania jej ciała.

8 marca przed sądem w Kopenhadze ruszył proces w sprawie śmierci Kim Wall. Oskarżycielem jest Jakob Buch-Jepsen, który już na początku odczytał ostatnią wiadomość, jaką wysłała dziennikarka swojemu chłopakowi. „Wciąż jeszcze żyję. Właśnie się zanurzamy. Kocham Cię!” – brzmiała. Tego samego dnia oskarżony o morderstwo kobiety Peter Madsen ma złożyć zeznania przed sądem. Koniec procesu jest zapowiadany na 25 kwietnia.

Ważnymi dowodami w sprawie, zwłaszcza w kontekście nieprzyznającego się do winy Madsena, są filmy, jakie odnaleziono na jego komputerze. Były to nagrania tortur i zabójstw kobiet, których dokonywali nieznani oprawcy.

Dramat Kim Wall

Sprawa swój początek ma w sierpniu 2017 roku. Szwedzka dziennikarka Kim Wall, która mieszkała w USA i publikowała m.in. w „The Guardian”, „The New York Times” i „Time”. 10 sierpnia Wall weszła na pokład łodzi podwodnej Nautilius w Kopenhadze. Maszyna należała do duńskiego wynalazcy Petera Madsena, a Wall szykowała o nim reportaż. To właśnie w kopenhaskim porcie widziano ją po raz ostatni. Już wtedy sprawą zaczęła żyć cała Dania i środowisko dziennikarskie na całym świecie.

Kobieta była uznawana najpierw za zaginioną, ale 21 sierpnia ubiegłego roku wyłowiono fragmenty jej ciała. Znaleziono wówczas korpus kobiety z odciętymi członkami i głową, a zwłoki były obciążone metalem, by łatwiej poszły na dno. Zaraz potem zatrzymano Madsena, jako głównego podejrzanego. Wynalazca utrzymywał, że odstawił ją na ląd, przed tym, jak zatonęła jego łódź.

Tłumaczenia Madsena

Później tłumaczył się, że Kim Wall miała zginąć w wyniku wypadku na Nautiliusie, po uderzeniu głową we właz łodzi. Ta wersja została jednak obalona przez policję, która dwa miesiące później odnalazła głowę i odciętą nogę 30-letniej dziennikarki. Na czaszce nie znaleziono wówczas śladów uderzenia.

Łódź podwodna Petera Madsena UC3 NautiliusŁódź podwodna Petera Madsena UC3 Nautilius Fot. Wikimedia Commons

Ostatnia z wersji Madsena była następująca: Kim Wall miała zatruć się w łodzi tlenkiem węgla. W to także nie uwierzyli śledczy. Pojawił się jeszcze wątek, wciąż niepotwierdzony, że Kim Wall miała być dźgnięta nożem przez Madsena, tuż po wejściu na pokład.

Ostatecznie duńscy prokuratorzy uznali, że 46-letni Madsen z premedytacją zamordował Kim Wall, dusząc kobietę lub podcinając jej gardło. Oskarżyciele oprócz morderstwa zarzucili mu także brutalną napaść seksualną i gwałt. Domagają się dla niego dożywocia. Podczas przesłuchań Madsen zaprzeczał, że zabił dziennikarkę, ale przyznał się do rozczłonkowania jej ciała i wyrzucenia go do zatoki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina w stolicy Danii. Nie żyje jedna osoba

W strzelaninie między członkami gangów, do której doszło we wtorek wieczorem w Kopenhadze, zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne, w tym jedna ciężko – poinformowała duńska policja. Do zdarzenia doszło w centrum Kopenhagi, przed jednym z hosteli. Zabity i ranni byli powiązani z gangami, między którymi od lata tego roku dochodziło już do strzelanin w kopenhaskiej dzielnicy Norrebro.

Do czasu wtorkowej strzelaniny te starcia nie powodowały ofiar śmiertelnych, ale byli ranni wśród przypadkowych przechodniów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dania: Odnaleziono kolejne fragmenty ciała zamordowanej dziennikarki Kim Wall

Duńska policja poinformowała, że znaleziono kolejne fragmenty ciała Kim Wall – szwedzkiej dziennikarki, która zaginęła po wizycie na łodzi podwodnej wynalazcy Petera Madsena. Jak poinformowała policja, funkcjonariusze znaleźli głowę oraz nogi Kim Wall. Wcześniej znaleziono tylko jej tors – bez głowy i kończyn, z licznymi ranami.

Inspektor policji z Kopenhagi Jens Moeller Jensen powiedział w sobotę dziennikarzom, że w wodzie znaleziono dwie plastykowe torby. W jednej z nich były części ciała Kim Wall, a w drugiej jej rzeczy. Torby były obciążone kawałkami metalu, aby szybciej zatonęły. Dodał, iż „ostatniej nocy stomatolog policyjny potwierdził, że chodzi o Kim Wall”. Przedstawiciel policji poinformował, że na czaszce dziennikarki nie było żadnych śladów złamań. Fragmenty ciała znaleziono w piątek.

Śmierć Kim Wall

30-letnia dziennikarka Kim Wall przygotowywała reportaż o Peterze Madsenie, który zasłynął samodzielnym zaprojektowaniem i zbudowaniem trzech łodzi podwodnych oraz planami stworzenia własnego statku kosmicznego. 10 sierpnia Wall weszła na pokład należącej do Madsena łodzi podwodnej Nautilus. Wtedy po raz ostatni widziana była żywa.

Dzień później łódź awaryjnie wynurzyła się w pobliżu Kopenhagi, ale na pokładzie znajdował się jedynie właściciel. Został ewakuowany, a łódź ostatecznie zatonęła. 22 sierpnia rowerzysta jadący brzegiem zatoki Koge natrafił na kobiecy korpus wyrzucony przez fale. Pod koniec sierpnia duńska policja poinformowała, że badania DNA wykazały, iż odnalezione ludzkie szczątki należą do dziennikarki. Madsen został oskarżony o jej zamordowanie. Zaprzecza tym zarzutom.

Kilkanaście ran ciętych

Na rozprawie prokurator Jakob Buch-Jepsen powiedział, że Wall miała piętnaście ran ciętych, między innymi na klatce piersiowej i w dolnej części brzucha. Według prokuratury obrażenia powstały w okolicy czasu zgonu kobiety lub krótko po nim. Dokładna przyczyna śmierci nie została jednak na razie ustalona. Na ciele Wall znaleziono ślady DNA Madsena. Zdaniem prokuratury kończyny i głowa kobiety zostały odpiłowane.

Prokuratura poinformowała, że w prowadzonym przez Madsena laboratorium śledczy odnaleźli komputer z nagraniami przedstawiającymi brutalne morderstwa kobiet. Jak podaje „The Local” na filmach są one między innymi palone i wieszane. Prokuratura zakłada, że nagrania są autentyczne. Madsen twierdzi, że nie tylko on miał dostęp do laboratorium i komputera. Obrończyni Madsena stwierdziła, że w czasie wtorkowej rozprawy nie przedstawiono żadnych dowodów na to, iż jej klient zabił Wall.

Naukowiec przekonuje, że na pokładzie Nautilusa doszło do tragicznego wypadku. Twierdzi, że na kobietę spadł ważący 70 kilogramów właz, który zmiażdżył jej czaszkę i zabił na miejscu. Masden utrzymuje, że kiedy uświadomił sobie, iż Wall nie żyje, wpadł w panikę i zacząć działać irracjonalnie. Potem – jak zeznawał – stwierdził, że wpłynie do cieśniny Sund na Morzu Bałtyckim i popełni samobójstwo. W ostatniej chwili miał jednak zmienić zdanie i postanowił „pochować” Wall w morzu. Następnie zdecydował się zatopić łódź, otwierając zawory.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dania: Badania DNA potwierdziły, że ciało wyrzucone na brzeg to zaginiona szwedzka dziennikarka

– DNA pobrane ze zwłok pasuje do DNA zaginionej Kim Wall – poinformowała duńska policja. Oznacza to, że odnalezione we wtorek na brzegu w pobliżu Kopenhagi ludzkie szczątki należą do szwedzkiej dziennikarki, która ostatni raz była widziana żywa, kiedy wchodziła na pokład łodzi podwodnej duńskiego wynalazcy Petera Madsena. Mężczyzna jest podejrzany o zamordowanie kobiety.

Duńska policja nie podała żadnych dodatkowych informacji. Więcej ma zostać ujawnione na specjalnej konferencji prasowej zapowiedzianej na środę rano. DNA pobrano z korpusu kobiety, odnalezionego na brzegu w pobliżu Kopenhagi w rejonie, gdzie poszukiwano śladów Wall. Natrafił na nie przypadkiem we wtorek rowerzysta. Nie poinformowano, czy odnaleziono resztę ciała, czyli głowę i kończyny.

30-letnia szwedzka dziennikarka ostatni raz była widziana żywa, kiedy dziesiątego sierpnia wchodziła na pokład prywatnej łodzi podwodnej Nautilus, zbudowanej przez Petera Madsena. Kobieta przygotowywała reportaż o tym duńskimi inżynierze, wynalazcy i projektancie, który zasłynął zbudowaniem Nautilusa i deklaracją chęci zbudowania statku kosmicznego.

Następnego dnia w nocy bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie, a służby ratownicze rozpoczęły na morzu poszukiwania jednostki Madsena. Ta tego samego dnia awaryjnie wynurzyła się w pobliżu Kopenhagi, lecz na pokładzie znajdował się jednak jedynie wzywający pomocy właściciel. Ponieważ Nautilus tonął, Madsen został ewakuowany. Po Wall nie było śladu.

Zmienne tłumaczenia

Podczas przesłuchania Madsen tłumaczył, że miał problemy techniczne, a dziennikarka wyszła na ląd jeszcze w czwartek. Później jednak zmienił zeznania. Powiedział, że „na pokładzie łodzi doszło do nieszczęśliwego wypadku”, który spowodował śmierć Wall. Jej ciało Madsen następnie „pochował w morzu”, czyli wrzucił do wody w nieokreślonym miejscu w zatoce Koge na południe od Kopenhagi.

Śledczy postawili hipotezę, że śmierć Wall nie była wypadkiem, a łódź podwodna została zatopiona w celu zatarcia śladów. Adwokat Madsena utrzymuje, że jej klient jest niewinny, jednak sąd przychylił się do wniosku prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Szwecja: kontrole tożsamości na granicy z Danią

Szwecja od poniedziałku od północy wprowadza kontrole dokumentów tożsamości na granicy z Danią. Wydłuży to znacznie podróż pociągiem przeprawą nad cieśniną Sund z Kopenhagi do Malmoe. Duńskie koleje DSB rozpoczęły montaż 34 bramek na stacji Kastrup, gdzie stawać będą wszystkie pociągi jadące w kierunku Szwecji. Kontrole mają przebiegać na peronie, nie będzie już bezpośrednich pociągów z Danii do Szwecji.

Według lokalnego operatora kolejowego Skanetrafiken nowa organizacja ruchu spowoduje opóźnienia pociągów od 30 do 50 minut. Dotychczas z Kopenhagi do Malmoe można było dostać się pociągiem w zaledwie 35 minut. W godzinach szczytu zmniejszona zostanie także częstotliwość kursowania pociągów. Z połączenia kolejowego między Danią a Szwecją korzysta codziennie 16 tys. ludzi. Jak wyliczył ośrodek badawczy Oeresundsinstituttet, opóźnienia mogą kosztować mieszkańców regionu Kopenhaga-Malmoe nawet 1,6 miliona koron szwedzkich dziennie, jeśli będą oni potrzebować dodatkowych 10,4 tys. godzin każdego dnia na podróż. Szwedzkie państwowe koleje SJ rezygnują od poniedziałku z bezpośrednich połączeń z Kopenhagi do Sztokholmu.

Do sprawdzania tożsamości pasażerów firmy transportowe pod groźbą kar pieniężnych zobowiązał szwedzki rząd, który chce w ten sposób ograniczyć liczbę imigrantów przedostających się do Szwecji. W 2015 roku wśród 160 tys. osób starających się o azyl w tym kraju jedynie 20 proc. miało paszport.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Dania: matka zabiła 4,5-letniego syna

26-letnia kobieta uciekła pociągiem do Kopenhagi po zabiciu 4.5- letniego syna.
Przyczyna, dla której, 26-letnia matka i jej 21-letni towarzysz zabili cztero i pół letniego chłopca pozostaje niejasna.
Ale faktem jest, że młoda matka natychmiast po zabiciu (ciało chłopca okryto w czwartek rano po informacji na 112) uciekła z mieszkania w Nygade w Aarhus. To potwierdza Policja Jutlandia Wschodnia.

– Wsiadła do pociągu z Aarhus do Kopenhagi, aby uciec. Po drodze w Odense, zadzwoniła na policję i opowiedziała o tym co się wydarzyło – mówi zastępca inspektor policji Lars Peter Madsen.

26-letnia matka i jej 21-letni partner są zostali oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca, ale śledztwo wyjaśni w jakich okolicznościach zginął chłopiec. Kryminalistycznych patolodzy i technicy pracują podobno jeszcze na miejscu, ale policja nie może wykluczyć tego czy chłopiec nie umarł już wczoraj. Kobieta trafiła na policję do Aarhus. Trwają przesłuchania zatrzymanych. Biologiczny ojciec chłopca został już poinformowany.

To oni ukradli rzeźbę Rodina

Nie przeszkodziły ani kamery monitoringu, ani ochrona. Dwóch mężczyzn w biały dzień ukradło z muzeum w Kopenhadze rzeźbę autorstwa Auguste’a Rodina. Policja ujawniła ich wizerunki. Duńscy funkcjonariusze poprosili o pomoc w schwytaniu złodziei Interpol i Europol. Do kradzieży wartej 300 tys. dolarów rzeźby „Człowiek ze Złamanym Nosem” doszło w lipcu. Duńska policja dopiero teraz ujawniła jednak nagrania z kamer monitoringu.

Zdaniem funkcjonariuszy podejrzani to dwaj mężczyźni „o wyglądzie typowym dla mieszkańców Europy Wschodniej”. Jak udała im się tak zuchwała kradzież? Złodzieje zdjęli popiersie z cokołu w muzeum Glypoteket, a potem po prostu wyszli z budynku z rzeźbą w torbie. Nie aktywowali alarmu, bo – jak podejrzewają policjanci – kilka dni wcześniej go wyłączyli i obluzowali mocowanie łączące rzeźbę z cokołem.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina w stolicy Danii

Strzelanina na parkingu w centrum handlowym w Kopenhadze. Według wstępnych informacji trzy osoby zostały ranne. Policja zatrzymała jedną osobę. Strzały padły w garażu podziemnym jednego z centrów handlowych. Według relacji policji, na którą powołuje się duńska telewizja TV2 strzelały do siebie dwie grupy ludzi. Jedna osoba została zatrzymana na dachu centrum handlowego.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kopenhaga: pogrzeb 22-letniego zamachowca

Na pogrzeb zamachowca, który zastrzelił dwie osoby w Kopenhadze, przyszło ponad 500 osób. Pochowano go w nieoznakowanym grobie na muzułmańskim cmentarzu na przedmieściach. Zamachowiec, 22-letni Duńczyk o palestyńskich korzeniach Omar El-Hussein, został zastrzelony przez policję po tym, jak 14 lutego dokonał dwóch zamachów w stolicy Danii. Dziś na muzułmańskim cmentarzu odbył się jego pogrzeb. Islamska organizacja, która jest właścicielem cmentarza, z początku nie chciała wydać zgody na pochówek – podaje serwis thelocal.dk. – Baliśmy się ekstremistów z obu stron – mówi przedstawiciel organizacji. – Zarówno jeśli chodzi o jego przyjaciół, jak i młodych Duńczyków, którzy mogliby urządzić zamieszki.

Policja poinformowała, że na pogrzeb przyszło co najmniej 500 osób. Jak pisze portal Business Insider, powołując się na agencję AFP, jeden z obecnych tam mężczyzn tłumaczył, że wiele osób, które pojawiły się na cmentarzu, znało zamachowca. – Część z nich należała do gangów – stwierdził. Dodał jednak, że ich postępowanie „nie ma wiele wspólnego z islamem”.

Jak podaje thelocal.dk, na pogrzeb przyszli przede wszystkim młodzi mężczyźni ubrani na czarno. Wielu z nich miało zakryte twarze. Kasem Said Ahmad, który odprawiał ceremonię pogrzebu, podkreślał, że osoby, które przyszły na cmentarz, były tam, żeby okazać wsparcie rodzinie zamachowca.

„Niestety go nie znałem”

Ziad El-Abdellah, który był na pogrzebie przez przypadek – regularnie modli się w tym samym meczecie z rodziną – stwierdził, że okoliczności śmierci Omara nie oznaczają, że nie należy mu się muzułmański pogrzeb, pisze duński serwis bt.dk. Inny rozmówca serwisu, Adnan Advic – Duńczyk bośniackiego pochodzenia, członek fundamentalistycznego ugrupowania, które chce wprowadzenia w Danii szariatu – powiedział, że przyszedł na pogrzeb, żeby wesprzeć rodzinę. Zamachowca „niestety nie znał i niestety nigdy go nie spotkał”.

Advic w 2005 roku był oskarżony o udział w planowaniu zamachu terrorystycznego, ale został uniewinniony. Po zamachach na francuski tygodnik „Charlie Hebdo”, które często są przypominane w kontekście strzelanin w Kopenhadze, stwierdził w programie telewizyjnym, że za śmierć 12 osób odpowiedzialna jest Francja, ponieważ kraj ten morduje niewinnych muzułmanów w Afganistanie. Podobną opinię ma na temat zamachów w Danii. Jeden z braci Kouachi, odpowiedzialnych za ataki w Paryżu, również został pochowany anonimowo, ale z zachowaniem całkowitej dyskrecji. Władze miasta Reims zdecydowały się na bardzo szybki pochówek, żeby uniknąć zakłócenia spokoju publicznego. Informacje o pogrzebach kolejnych zamachowców również były trzymane w tajemnicy.
Żródło info i foto: Ggazeta.pl