Korea Południowa: 24-latek kierował grupą, która zmuszała nastolatki do występowania w erotycznych filmach

W Korei Południowej działała grupa zmuszająca młode dziewczyny do występowania w erotycznych filmach, które udostępniano na płatnych czatach. Gdy sprawa wyszła na jaw, Koreańczycy złożyli pięć milionów podpisów pod petycjami, by ujawnić tożsamość sprawców.

Z płatnych czatów w aplikacji Telegram, którymi zarządzał Cho Ju-bin, korzystały dziesiątki tysięcy osób, a ceny za dostęp dochodziły do 1,2 tys. dolarów (około 5 tys. złotych). Żeby otrzymać dostęp nie wystarczyło zapłacić – użytkownik musiał w osobnym czacie udostępnić swoje własne nagranie i – jak pisze portal Quartz – dzielić się mizoginicznymi poglądami

Na każdym z czatów były jednocześnie transmisje z trzema-czterema dziewczynami, które do „występów” zmuszano szantażem. Dziewczyny miały wykonywać czynności seksualne, ale również się samookaleczać. Nagrania często publikowano razem z imionami i nazwiskami, a nawet adresami młodych kobiet.

Jak pozyskiwano dziewczyny? Grupa kontaktowała się z osobami, które w mediach społecznościowych oferowały usługi seksualne, np. płatny sexting. Często były to nastolatki, które uciekły z domu i potrzebowały pieniędzy. Operatorzy czatów obiecywali im wysokopłatne prace modelek lub dziewczyn do towarzystwa. Następnie, już na Telegramie, powoli wydobywano ich dane – imiona i nazwiska, adresy, numery telefonu, listę znajomych i zdjęcia, których później używano do szantażowania.

Groźba ujawnienia nagrań i tożsamości

BBC przytacza historię jednej z wykorzystanych dziewczyn, uczennicy gimnazjum, która o tym, co ją spotkało opowiedziała w koreańskim radiu. Członkowie grupy Cho Ju-bina obiecali jej pieniądze i telefon, a potem kazali wysłać zdjęcia i nagrania. Łącznie miała ich wysłać co najmniej 40.

– Mieli moją twarz, mój głos, moje dane. Bałam się, że będą mi grozić [ich upublicznieniem], jeśli powiem, że odchodzę – powiedziała. Dziewczyna nabawiła się depresji i zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Była przekonana, że jest śledzona, a w obawie przed rozpoznaniem z domu wychodziła wyłącznie szczelnie zakryta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przemoc seksualna w Korei Północnej. Jest raport Human Rights Watch

Przemoc seksualna w Korei Północnej jest ogólnie tolerowana i niezwalczana, a molestowanie kobiet jest na porządku dziennym – wynika z opublikowanego wczoraj raportu organizacji Human Rights Watch (HRW). Prześladowcami są często pracownicy służb państwowych – policjanci, prokuratorzy, żołnierze i wysocy urzędnicy państwowi.

Ten zaprezentowany w Seulu dokument jest pierwszym tak szczegółowym raportem na temat nadużyć i przemocy seksualnej w Korei Północnej, ponieważ zdobycie informacji na temat tego zamkniętego kraju jest niezwykle trudne.

Organizacja opiera swoje wnioski na prowadzonych od 2015 roku wywiadach z 62 uciekinierami z Korei Północnej, którzy opuścili kraj po 2011 roku (gdy do władzy doszedł Kim Dzong Un). Wśród przesłuchanych przez HRW osób jest ośmiu byłych północnokoreańskich urzędników.

Raport przedstawia ponury obraz codziennych gwałtów i innych nadużyć seksualnych, popełnianych głównie przez mężczyzn na wysokich stanowiskach, m.in. przez członków służb bezpieczeństwa. Chodzi na przykład o „policjantów, prokuratorów, żołnierzy, kontrolerów w pociągach” – wylicza organizacja, która wyjaśnia, że w Korei Północnej za gwałt uważa się jedynie czyn, przy którym doszło do użycia przemocy. Za to przestępstwo, według danych ONZ, w 2015 roku skazano tam jedynie pięć osób.

– Przemoc seksualna w Korei Północnej to tajemnica poliszynela, ogólnie tolerowana i niezwalczana – powiedział dyrektor generalny HRW Kenneth Roth.

W raporcie podkreślono, że w Korei Płn. nie opracowano narzędzi do ścigania takich zachowań; nie ma również możliwości, by ofiary mogły zgłosić nadużycia lub otrzymać jakąkolwiek pomoc medyczną czy psychologiczną, z kolei przemoc seksualna jest tak częsta, że stanowi właściwie element codziennego życia, który kobiet nie dziwi.

„Brak edukacji seksualnej i niekontrolowane nadużycia władzy to jedne z wielu czynników, które doprowadziły do ukształtowania się takiej mentalności” – napisano w raporcie.

– To jest tak częste, że nikt nie uważa, by to było poważne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że cierpimy – mówiła jedna z ofiar, cytowana w raporcie. – Ale jesteśmy istotami ludzkimi, więc czasami nagle nocą płaczemy i nie wiemy dlaczego – dodała.

Inna z ofiar opowiadała natomiast, że była gwałcona przez policjanta, po tym jak wcześniej w przygranicznym ośrodku zatrzymań przez trzy dni więziono ją w pomieszczeniu bez światła i bez jedzenia. Obecnie mieszka w Korei Południowej i „wie, co to przemoc i gwałt”. – Ale wtedy myślałam, że oferuję swoje ciało, żeby móc stamtąd wyjść. Nie czułam się zagrożona. Myślałam nawet, że mam szczęście – wyjaśniała.

W swoim raporcie HRW wezwała Koreę Północną, by „uznała problem przemocy seksualnej” i zapewniła, by „traktowano ją jak przestępstwo”.

W odpowiedzi na pytania wystosowane przez agencję Reutera północnokoreańskie przedstawicielstwo przy ONZ oświadczyło, że „stanowczo odrzuca” oskarżenia, która nazwało „trywialnymi” i „zmyślonymi”.
Źródło info i foto: onet.pl

Korea Południowa: Park Geun Hie skazana na 25 lat więzienia

Sąd apelacyjny w Seulu skazał w piątek byłą prezydent Korei Południowej Park Geun Hie na 25 lat więzienia za nadużycie władzy, korupcję i wymuszenia. W ubiegłym roku Park została ostatecznie usunięta z urzędu w rezultacie skandalu korupcyjnego. Sąd ukarał Park także grzywną w wysokości 20 mld wonów (blisko 18 mln dolarów).

W kwietniu sąd niższej instancji skazał byłą prezydent na 24 lata pozbawienia wolności i wymierzył jej grzywnę w wysokości 18 mld wonów. Prokuratura, która domagała się 30 lat więzienia i większej grzywny, odwołała się od tego wyroku.

66-letnia Park, która stanowisko prezydenta jako pierwsza kobieta w tym kraju objęła w 2013 roku, w roku 2017 została usunięta z urzędu w rezultacie skandalu korupcyjnego.

Gigantyczna korupcja

Była szefowa państwa zmusiła największe południowokoreańskie koncerny do przekazania miliardów wonów dwóm fundacjom kontrolowanym przez jej przyjaciółkę Czoi Sun Sil, z którą „znała się od 40 lat”; kobiety przyjęły również łapówki od niektórych koncernów, w tym ponad 7 mld wonów od Samsunga. Ponadto Park i Czoi miały być w zmowie z wysokimi rangą przedstawicielami rządu, by wpisywać na czarną listę artystów krytykujących ówczesną prezydent i odmawiać im programów wsparcia. Park przekazała też Czoi dokumenty z poufnymi informacjami.

W lipcu br. inny sąd skazał Park na kolejne 8 lat więzienia za nadużycie środków służb wywiadowczych i ingerencję w wybory. Park utrzymuje, że jest niewinna i padła ofiarą „politycznej zemsty”.

Cały skandal korupcyjny doprowadził do aresztowania, oskarżenia i skazania kilkunastu wysokich rangą przedstawicieli rządu i liderów biznesowych. Czoi odbywa karę 20 lat więzienia, wiceszef Samsunga Li Dze Jong usłyszał w procesie apelacyjnym wyrok dwóch i pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, a szef koncernu Lotte Szin Dong Bin został skazany na 2,5 roku więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Sąd w Seulu skazał byłą prezydent Korei Południowej na 24 lata więzienia

Sąd w Seulu skazał byłą prezydent Korei Południowej Park Geun Hie na 24 lata więzienia za nadużycie władzy, korupcję i wymuszenia. 66-letnia Park w ubiegłym roku została ostatecznie usunięta z urzędu w rezultacie skandalu korupcyjnego. Prokuratura domagała się 30 lat więzienia dla byłej prezydent.

Sąd wymierzył też byłej szefowej państwa karę grzywny w wysokości 18 mld wonów (13 mln euro). Wyrok wydano ponad rok po aresztowaniu Park w marcu 2017 roku. Prokuratura domagała się dla niej 30 lat więzienia oraz 118,5 mld wonów (89 mln euro).

Oskarżona jest winna nadużycia władzy – oznajmił sędzia Kim Se Jun. Dodała, że była szefowa państwa zmusiła największe południowokoreańskie koncerny do przekazania miliardów wonów dwóm fundacjom kontrolowanym przez jej przyjaciółkę Czoi Sun Sil, z którą „znała się od 40 lat”.

Oskarżona nielegalnie wykorzystywała swą władzę prezydencką na prośbę pani Czoi, by zmusić firmy do wpłacania fundacjom pieniędzy – powiedział sędzia. Dodał, że Park pozwoliła Czoi „kontrolować fundacje, chociaż nie miała do tego prawa”. Sumy, które oskarżona otrzymała lub których żądała we współpracy z panią Czoi, opiewają na ponad 23 mld wonów – poinformował Kim.

Według sądu obie kobiety przyjęły też łapówki od niektórych koncernów, w tym ponad 7 mld wonów od Samsunga w zamian za poparcie rządu dla płynnej zmiany kierownictwa firmy. Ponadto Park i Czoi miały być w zmowie z wysokimi rangą przedstawicielami rządu, by wpisywać na czarną listę artystów krytykujących ówczesną prezydent i odmawiać im programów wsparcia. Park została też skazana za przekazanie Czoi dokumentów z poufnymi informacjami za pośrednictwem jednego ze swych doradców.

Zarówno Park jak i prokuratura mają tydzień na złożenie apelacji od piątkowego wyroku sądu.

Park, która jest przetrzymywana w areszcie pod Seulem, odmówiła wzięcia udziału w rozprawie, twierdząc, że jest chora. Utrzymuje, że padła ofiarą „politycznej zemsty” i od października 2017 roku nie stawiała się w sądzie.

Park objęła władzę w 2013 roku, stając się pierwszą kobietą na najwyższym stanowisku w Korei Południowej.

9 grudnia 2016 roku w rezultacie skandalu parlament opowiedział się za jej odsunięciem od władzy. 10 marca 2017 roku Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie. Tym samym Park stała się pierwszym wybranym w wyborach prezydentem, który został następnie odsunięty od władzy, a teraz jest trzecim przywódcą Korei Południowej skazanym za korupcję.

Skandal korupcyjny doprowadził do aresztowania, oskarżenia i skazania kilkunastu wysokich rangą przedstawicieli rządu i liderów biznesowych. Czoi odbywa karę 20 lat więzienia, wiceszef Samsunga Li Dze Jong został w pierwszej instancji skazany na pięć lat, ale następnie usłyszał wyrok dwóch i pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, a szef koncernu Lotte Szin Dong Bin został skazany na 2,5 roku więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu Korei Płn.?

Kim Dzong Nam, przyrodni brat przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu północnokoreańskiego, poinformował Departament Stanu USA – podał Reuters w środę. Kim Dzong Nam został zabity za pomocą silnie trującego gazu bojowego VX.

Kim Dzong Nam, przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany 13 lutego 2017 na lotnisku w Kuala Lumpur, w Malezji, przez dwie kobiety, Indonezyjkę i Wietnamkę, które spryskały go silnie trującym, bezzapachowym, działającym na układ nerwowy gazem VX.

Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie w należącym do Chin Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę. Nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.

Po otruciu przyrodniego brata północnokoreańskiego dyktatora nastąpiło drastyczne pogorszenie relacji między Koreą Północną a Malezją.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Chcą 30 lat więzienia dla byłej prezydent Korei Południowej

Południowokoreańscy prokuratorzy zażądali kary 30 lat pozbawienia wolności dla byłej prezydent Korei Południowej Park Geun Hie. Park w ubiegłym roku została usunięta z urzędu w rezultacie skandalu korupcyjnego.

Była prezydent jest oskarżona m.in. o łapownictwo, nadużycie władzy, wymuszenie i wyciek poufnych informacji. Park nie pojawiła się we wtorek na sali rozpraw. Sąd w Seulu ma jeszcze tego dnia ustalić datę ogłoszenia wyroku – informuje agencja Associated Press. Park nie zajmuje najwyższego urzędu w Korei Płd. od 9 grudniu 2016 roku, kiedy to parlament opowiedział się za jej odsunięciem od władzy w związku z oskarżeniami o płatną protekcję i korupcję. Zarzuca się jej nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z bliską przyjaciółką Czoi Sun Sil. 10 marca 2017 roku Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie.

Park przebywa w areszcie od marca ubiegłego roku. Była prezydent, oburzona decyzją sądu o przedłużeniu jej aresztu, odmówiła uczestniczenia w procesie. Jeśli sąd uzna ją za winną będzie trzecim przywódcą Korei Południowej skazanym za przestępstwa, po dwóch generałach, którzy byli zaangażowani w masakrę cywilów w 1979 i 1980 roku – pisze AP. W połowie lutego Czoi Sun Sil została skazana na 20 lat więzienia w związku z zarzutami łapownictwa, płatnej protekcji i nadużycia władzy z wykorzystaniem znajomości z szefową państwa w celu uzyskania osobistych korzyści. Czoi, dla której prokuratorzy żądali 25 lat pozbawienia wolności, była oskarżona o wywieranie nacisków na największe południowokoreańskie koncerny, jak Samsung czy Lotte, by wpłacały pieniądze na fundacje wspierające inicjatywy polityczne prezydent Park.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Przyjaciółka byłej prezydent Korei Płd. została skazana na 20 lat więzienia

Bliska przyjaciółka byłej prezydent Korei Płd. Park Geun Hie, Czoi Sun Sil, będąca w centrum skandalu wokół płatnej protekcji, który wstrząsnął elitami politycznymi i biznesowymi kraju, została skazana na 20 lat więzienia – ogłosił we wtorek sąd w Seulu

Prokuratorzy domagali się 25 lat więzienia dla Czoi Sun Sil w związku z zarzutami łapownictwa, płatnej protekcji i nadużycia władzy za wykorzystywanie znajomości z szefową państwa w celu uzyskania osobistych korzyści. Czoi była oskarżona o wywieranie nacisków na największe południowokoreańskie koncerny (jak Samsung, czy Lotte), by wpłacały pieniądze do fundacji wspierających inicjatywy polityczne prezydent Park.

Sąd w Seulu orzekł również, że szef Lotte Group, Szin Dong Bin, oskarżony o łapówkarstwo, jest winny i skazał go na dwa i pół roku więzienia. Sąd nakazał jego natychmiastowe aresztowanie.

Wyrok w zawieszeniu dla wiceszefa Samsunga

Park Geun Hie nie zajmuje najwyższego urzędu w Korei Płd. od 9 grudniu 2016 roku, kiedy to parlament opowiedział się za jej odsunięciem od władzy w związku z oskarżeniami o płatną protekcję i korupcję. Zarzuca się jej nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z Czoi Sun Sil. 10 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie.

Tymczasem w zeszłym tygodniu sąd apelacyjny w Seulu wydał wyrok dwóch i pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu w sprawie wiceszefa Samsunga, Li Dze Jonga, który w pierwszej instancji został skazany na pięć lat więzienia m.in. za łapownictwo. Li zarzucano przekazanie łapówek o równowartości 38 mln USD organizacjom wspieranym przez Czoi Sun Sil w zamian za pomoc rządu w fuzji przedsiębiorstw w 2015 roku, która umocniła jego kontrolę nad koncernem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Korea Południowa: Prokuratura chce nakazu aresztowania byłej prezydent

​Południowokoreańska prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o wydanie nakazu aresztowania byłej prezydent kraju Park Geun Hie w ramach śledztwa związanego ze skandalem korupcyjnym – poinformowały południowokoreańskie media. Park nie sprawuje urzędu od 9 grudnia 2016 roku, gdy parlament opowiedział się za jej odsunięciem od władzy w związku z oskarżeniami o płatną protekcję i korupcję.

10 marca Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie prezydent Park Geun Hie. Byłej prezydent zarzuca się nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z przyjaciółką Czoi Sun Sil, która jest oskarżona o wywieranie nacisków na duże przedsiębiorstwa, by wpłacały pieniądze na fundacje wspierające inicjatywy polityczne Park. Czoi zarzucono próby wyłudzenia olbrzymich sum pieniędzy od czołowych koncernów południowokoreańskich, m.in. Samsunga. Kobieta zaprzecza i twierdzi, że nie działała w zmowie z Park. Południowokoreańska prokuratura uważa, że obie były zamieszane w skandal.

65-letnia Park, która została odsuniętą od władzy jako pierwszy demokratycznie wybrany południowokoreański szef państwa, w ubiegły wtorek, po przyjeździe na przesłuchanie do siedziby prokuratury, wygłosiła krótkie oświadczenie. Przepraszam naród. Będę uczciwie współpracować podczas śledztwa – zapewniła. Była to jej pierwsza publiczna wypowiedź od usunięcia z urzędu.

Park może grozić ponad 10 lat więzienia, jeśli zostanie uznana za winną przyjmowania łapówek od szefów wielkich konglomeratów w zamian za przysługi. Ujawniony w ubiegłym roku w Korei Południowej wielki skandal korupcyjny wyprowadził na ulice miliony ludzi, którzy domagali się odejścia Park. Doszło praktycznie do paraliżu prac rządu w Seulu.

Przedterminowe wybory prezydenckie w Korei Południowej odbędą się 9 maja.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dwie kobiety formalnie oskarżone o spowodowanie śmierci Kim Dzong Nama

Dwie kobiety – Wietnamka i Indonezyjka – zostały w środę formalnie oskarżone o spowodowanie śmierci Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. W przypadku uznania ich za winne grozi im kara śmierci. Wietnamka Doan Thi Huong i Indonezyjka Siti Aisyah zostały przywiezione do sądu w stolicy Malezji Kuala Lumpur przy zastosowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa.

Są one oskarżone o wtarcie śmiertelnie paraliżującego system nerwowy gazu bojowego VX w twarz Kim Dzong Nama na lotnisku w Kuala Lumpur. Kobiety twierdziły podczas śledztwa, że myślały, iż uczestniczą grze telewizyjnej. Naczelny prokurator Malezji Mohamed Apandi Ali oświadczył wcześniej, że nie podjęto jeszcze decyzji, czy aktem oskarżenia objąć także obywatela Korei Północnej Ri Dzong Chola, którego również aresztowano w związku z zabójstwem. – Zależy to od wyników policyjnego śledztwa, które wciąż trwa”- powiedział Apandi.

Podejrzany urzędnik

Wśród innych podejrzanych o udział w zabójstwie jest wysokiej rangi urzędnik ambasady Korei Północnej w Kuala Lumpur i pracownik północnokoreańskich linii lotniczych Air Koryo. Władze Korei Południowej podejrzewają, że co najmniej czterej podejrzani są północnokoreańskimi szpiegami.

Według południowokoreańskich służb wywiadowczych rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un i taką próbę podjęto już w 2012 roku. Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie pod protekcją Pekinu w należącym do Chin Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę Kim Dzong Una. Jak pisze agencja AP, Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawa śmierci brata Kim Dzong Una: Malezja odwołała swego ambasadora w Korei Płn.

Szef MSZ Malezji Anifah bin Aman poinformował w poniedziałek, że wezwał ambasadora Korei Płn., aby wyrazić oburzenie jego sugestią, iż Malezja ma coś do ukrycia ws. zabójstwa brata Kim Dzong Una. Minister podjął też decyzję o odwołaniu z Pjongjangu ambasadora. Powodem wzrostu napięć na linii Kuala Lumpur-Pjongjang jest sprawa śmierci Kim Dzong Nama, przyrodniego brata północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una, który został zamordowany przed tygodniem w stolicy Malezji.

Ambasador Korei Północnej w Malezji podczas konferencji prasowej zwołanej 17 lutego powiedział, że kraj ten „zajmuje się przekręcaniem faktów”, gdy chodzi o okoliczności zabójstwa, aby „zaspokoić oczekiwania sił zewnętrznych i „ma najwyraźniej coś do ukrycia”.

W reakcji na te „insynuacje” – jak napisano w poniedziałkowym komunikacie malezyjskiej dyplomacji – władze w Kuala Lumpur zdecydowały się na radykalnie ochłodzenie stosunków dwustronnych.

Aresztowano trzy osoby

W czwartek malezyjski wicepremier Ahmad Zahid Hamidi mówił, że Malezja przekaże Korei Płn. ciało zabitego brata przywódcy po zakończeniu procedur policyjnych i medycznych. Zapowiedział, że ciało zostanie przekazane ambasadzie Korei Płn. w Kuala Lumpur. Potwierdził również, że mężczyzna, który najpewniej został otruty w poniedziałek na lotnisku w Kuala Lumpur, to Kim Dzong Nam.

W toku śledztwa zatrzymano już trzy osoby. W związku z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa aresztowano dwie kobiety: 29-letnią, posługującą się wietnamskim paszportem oraz 25-letnią Indonezyjkę. Ponadto zatrzymano również obywatela Malezji, prawdopodobnie partnera podejrzanej Indonezyjki, który pozostaje w areszcie i ma pomóc w śledztwie. Policja zapowiadała, że będą kolejne zatrzymania; według lokalnych mediów trwają poszukiwania kolejnych czterech podejrzanych osób.

Pierwsza próba miała zostać podjęta w 2012 roku

45-letni Kim Dzong Nam został w poniedziałek rano zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur, skąd chciał odlecieć do Makau. Zmarł w drodze do szpitala. Niektóre media pisały, że został ukłuty „zatrutymi igłami”, a inne podawały, że powiedział lekarzom, iż ktoś prysnął mu w twarz sprayem.

Południowokoreańska agencja wywiadowcza podejrzewa, że za atakiem stały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Wywiad Korei Południowej przekazał południowokoreańskim deputowanym, że rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un i że taką próbę podjęto już w 2012 roku.

Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami – nuklearnym i rakietowym.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn poprzedniego przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Ila, był niegdyś postrzegany jako jego następca. Wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę. Od wielu lat mieszkał za granicą, krążąc między Makau, Pekinem i Hongkongiem.
Żródło info i foto: polsatnews.pl