Jest akt oskarżenia przeciwko premierowi Izraela. Chodzi o korupcję i fałszerstwo

Prokurator generalny Izraela wysłał do sądu formalny akt oskarżenia przeciwko premierowi Benjaminowi Netanjahu. Szefowi rządu postawiono zarzuty korupcji, fałszerstwa i złamania zasad zaufania społecznego. Nie wiadomo na razie, kiedy dojdzie do rozprawy sądowej.

Śledztwo przeciwko izraelskiemu premierowi toczy się od ponad trzech lat. Według policji, Netanjahu miał przyjmować od jednego z biznesmenów drogie prezenty, w tym cygara i szampana. Z kolei właściciel jednej z najpopularniejszych gazet w kraju miał w zamian za pozytywne materiały na temat szefa rządu otrzymać ułatwienia w koncesjach na kasyna.

Izraelski premier zaprzecza zarzutom i uważa je za spisek. Kilka tygodni temu złożył w parlamencie wniosek o ochronę immunitetem przed ewentualną karą, ale potem wycofał się, gdy jasne stało się, że deputowani się na to nie zgodzą. Wówczas to prokurator generalny Izraela, uważany zresztą za sympatyka Netanjahu, przesłał liczący 76 stron formalny akt oskarżenia do sądu.

To pierwszy przypadek w historii kraju, gdy urzędujący premier otrzymuje formalne zarzuty.

Niedawno Netanjahu wygrał kolejne wewnętrzne wybory w prawicowej partii Likud i będzie jednym z faworytów marcowych wyborów parlamentarnych. Według izraelskiego prawa, formalne oskarżenia nie zmuszają go do ustąpienia z funkcji szefa rządu.

Wszystko to dzieje się równocześnie z ujawnieniem przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa tak zwanego planu pokojowego dla Izraela i Palestyny. Plan, który wzmacnia Izrael i osłabia Palestyńczyków, uważany jest także za wsparcie amerykańskiego prezydenta dla premiera Netanjahu w walce o reelekcję.

Benjamin Netanjahu sprawuje funkcję premiera Izraela nieprzerwanie od 12 lat.
Źródło info i foto: TVP.info

Były burmistrz dzielnicy Włochy zamieszany w aferę reprywatyzacyjną

Były burmistrz stołecznej dzielnicy Włochy, podejrzany o przyjęcie od tureckiego biznesmena 200 tysięcy złotych łapówki, był zamieszany również w aferę reprywatyzacyjną – twierdzi Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, przebywający w areszcie Artur W. ma mieć postawione nowe zarzuty. Śledczy twierdzą, że Artur W. miał wręczyć łapówkę stołecznemu urzędnikowi w zamian za pomoc w reprywatyzacji jednej z nieruchomości w Warszawie.

Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennikarz RMF FM, chodzi o kwotę w wysokości 10 tysięcy złotych.

Torba z 200 tysiącami zł wrzucona do samochodu burmistrza przez okno

Były samorządowiec podejrzany jest już o przyjęcie 200 tysięcy złotych łapówki od tureckiego dewelopera inwestującego na terenie warszawskich Włoch: Sabri B. miał dać mu te pieniądze za korzystną decyzję administracyjną ws. warunków zabudowy. Obaj wpadli w ręce agentów CBA na gorącym uczynku pod koniec września.

Kulisy tej akcji ujawnił Krzysztof Zasada. Według jego ustaleń, zarówno burmistrz, jak i deweloper byli od dłuższego czasu obserwowani przez agentów Biura, funkcjonariusze śledzili ich samochody.

Jak relacjonował nasz reporter, torbę z pieniędzmi turecki biznesmen wrzucił przez okno do służbowej skody samorządowca na jednej z warszawskich ulic, po czym panowie się rozjechali. Biznesmen pojechał swoim mercedesem S klasy do restauracji, a samorządowiec do garażu w domu teścia, gdzie starał się ukryć pieniądze. Obu mężczyzn zatrzymały w dwóch miejscach dwie ekipy funkcjonariuszy CBA.

Centralne Biuro Antykorupcyjne podawało wówczas, że samorządowiec został zatrzymany „na gorącym uczynku, tuż po przyjęciu 200 tysięcy złotych”.

Jak poinformował natomiast 30 października rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, burmistrz Włoch usłyszał „zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł w związku z pełnieniem funkcji publicznej”.

Zarzuty usłyszał także przedsiębiorca Sabri B.

5 listopada Artur W. został odwołany z funkcji burmistrza dzielnicy Włochy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gotowy akt oskarżenia w sprawie korupcji w kopalniach

20 osób, w tym były wiceprezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń oraz byli dyrektorzy kopalń „Boże Dary” i „Makoszowy”, zostało oskarżonych przez śląskie „pezety” Prokuratury Krajowej między innymi o korupcję i ustawianie przetargów. Łapówki miały pochodzić od śląskiego przedsiębiorcy Grzegorza G. i była to zarówno gotówka jak i sponsorowane wyjazdy zagraniczne czy wypożyczenie luksusowego samochodu.

Wszystko zaczęło się, gdy do prokuratury i agentów CBA dotarła informacja, że Grzegorz G., prezes firmy wykonującej zlecenia Spółki Restrukturyzacji Kopalń, może korumpować urzędników odpowiedzialnych za przetargi, w których startuje. Operacyjnie ustalono, że wspomniany biznesmen ma spotkać się z wiceprezesem zarządu SRK. CBA przygotowało operację specjalną. Agenci chcieli zatrzymać obu mężczyzn na gorącym uczynku.

W czerwcu 2017 roku na parkingu przed Centrum Handlowym Fashion House między Jaworznem i Sosnowcem Grzegorz G. spotkał się z Mirosławem S., wówczas wiceprezesem i dyrektorem Biura Likwidacji Kopalń i Ochrony Środowiska Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Gdy przedsiębiorca przekazał urzędnikowi 30 tys. zł, na parkingu pojawili się agenci CBA. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani.

W sieci korupcji

Śledczy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zaczęli badać interesy Grzegorza G. oraz jego kontakty z osobami pełniącymi funkcje publiczne.

Prokuratura ustaliła, że przedsiębiorcy udało się skorumpować kilka innych osób. Zarzuty przyjęcia łapówek usłyszeli: Marek C. (były kierownik Zespołu Monitorowania Procesów Likwidacji Kopalń SRK), Przemysław K. (były dyrektor KWK „Boże Dary”) oraz Bogdan P. (były dyrektor KWK „Makoszowy”).

Według śledczych podejrzani mieli przyjąć korzyści majątkowe o łącznej wartości ponad 156 tys. zł, z czego 49 tys. zł w gotówce, a resztę między innymi w formie sponsorowanej wycieczki zagranicznej, czy użyczenie luksusowego samochodu z kartą na darmowe tankowanie. Teraz wspomnianym decydentom grozi do 10 lat więzienia.

Zmowa i niegospodarność

Podczas śledztwa odkryto, że część łapówek była przeznaczona na wygranie przetargów organizowanych na rzecz SRK. Zdaniem prokuratury, tak zwana zmowa przetargowa miała miejsce w co najmniej trzech przypadkach. Jeden dotyczył „utrzymania ruchu w zakresie systemu bezpieczeństwa” w kopalni „Krupiński”. Przetarg ten miał wartość ponad 7 mln zł. Kolejny przetarg – o wartości ponad 3 mln zł – dotyczył „utrzymania budynku lampowni i obsługi lampowni” w kopalni „Boże Dary”. Trzecim ustawionym konkursem było „uruchomienie urządzeń systemu ogólnozakładowej łączności oraz ogólnozakładowego systemu dyspozytorskiego” w kopalni „Centrum”, wycenione na ponad milion zł.

Ponadto prokuratura ustaliła, że SRK straciła ponad 540 tys. zł w związku z tym, że byli dyrektorzy Oddziału Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń oraz KWK „Boże Dary” odstąpili od nałożenia kar na wykonawców, którzy nie ukończyli w terminie zakontraktowanych robót. Za niegospodarność odpowiadają, zdaniem śledczych, pracownicy SRK, którzy poświadczali nieprawdę w protokołach odbioru poszczególnych prac.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Będzinie.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Ł. ps. „Masa”

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Ł. ps. Masa, Zbigniewowi G. – byłemu naczelnikowi wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji oraz 20 innym osobom – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała prokurator Ewa Bialik, akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Łodzi skierował 22 stycznia prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Korupcja, fałszywe zeznania, paserstwo

– Prokurator oskarżył Jarosława Ł. ps. Masa o popełnienie siedemnastu czynów w tym m.in. oszustwa co do mienia znacznej wartości, czynów o charakterze korupcyjnym, fałszywych zeznań, przywłaszczenia powierzonego mienia, paserstwa oraz udaremniania zaspokajania wierzycieli – wskazała prokurator. Za zarzucane czyny „Masie” może grozić do 10 lat więzienia.

Ewa Bialik dodała, że prokurator w akcie oskarżenia wysłanym do sądu oskarżył Zbigniewa G. byłego naczelnika wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji o popełnienie dziesięciu czynów w tym o charakterze korupcyjnym oraz ujawnienia informacji niejawnych. Za te czyny także grozi kara do 10 lat więzienia.

Oszustwa kredytowe

– Pozostałe osoby zostały oskarżone o popełnienie szeregu czynów, w tym o charakterze korupcyjnym, oraz oszustw co do mienia znacznej wartości – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Te zarzuty również zagrożone są karą 10 lat więzienia.

Jak tłumaczyła prokurator Bialik, postępowanie dotyczyło oszustw kredytowych. Przestępstwa te, zdaniem prokuratury, polegały na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu banków, powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz udzielania korzyści majątkowych jak i wyłudzania usług budowlanych.

– Śledztwo dotyczyło również wielokrotnego udzielania korzyści majątkowych naczelnikowi wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji w związku z pełnioną przez niego funkcją publiczną, wyłudzania odszkodowań komunikacyjnych, ujawniania informacji niejawnych, udzielania substancji psychotropowych, udaremniania zaspokajania wierzycieli, składania zawiadomień o przestępstwach niepopełnionych i składania fałszywych zeznań – podkreśliła prokurator.

– Ponadto postępowanie obejmowało przywłaszczenie pieniędzy, nabywanie artykułów higienicznych oraz produktów spożywczych uzyskanych w wyniku czynu zabronionego oraz przyjmowania korzyści majątkowych przez funkcjonariusza policji oraz wielu innych – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Były wiceminister środowiska oskarżony o wzięcie łapówki od biznesmena. Grozi mu 8 lat więzienia

Nawet osiem lat więzienia grozi Januszowi O., byłemu przewodniczącemu rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wiceministrowi środowiska w rządzie PO-PSL, którego lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej oskarżyły o korupcję. Zdaniem śledczych urzędnik miał pomóc biznesmenowi Marcinowi M. w odbiorach robót na rzecz Wodociągów Kieleckich.

Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Januszowi O. i Marcinowi M.

Były urzędnik odpowie za „przyjęcie korzyści majątkowej oraz osobistej w związku z pełnieniem funkcji publicznej podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska oraz przewodniczącego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej”.

Z kolei Marcina M. oskarżono o „złożenie obietnicy udzielenia, a następnie udzielenia korzyści majątkowej oraz osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną. Obu mężczyznom grozi do 8 lat więzienia.

Pensja za pomoc

Janusz O. pełnił w okresie od stycznia 2014 r. do listopada 2015 r. funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska oraz przewodniczącego rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Według lubelskich „pezetów”, urzędnik wszedł w komitywę z Marcinem M., którego spółka wykonywała prace budowlane dla spółki Wodociągi Kieleckie.

Z uwagi na poważne opóźnienia w dokończeniu zleconych działań, na wykonawcę nałożono kary umowne. Dlatego Marcin M. miał obiecać Januszowi O. wynagrodzenie za rozwiązanie tego problemu. Z ustaleń prokuratury wynika, że łapówką miała być praca dla urzędnika w firmach z Chodcza i Włocławka, kontrolowanych przez biznesmena. Korupcyjna propozycja i działania na rzecz firmy M. miały się rozgrywać w okresie od września 2015 r. do stycznia 2016 r.

Janusz O. nakłaniał zastępcę prezesa NFOŚiGW by Fundusz nie przedłużał terminów rozliczenia projektu kieleckiej spółki wodociągowej.

W styczniu 2016 r., były urzędnik został wiceprezesem spółki w Chodczu oraz dyrektorem ds. rozwoju w jednej z włocławskich spółek. W pierwszej otrzymywał 18 tys. zł miesięcznie, w drugiej „ledwie” 2 tys. zł. Po zatrzymaniu w sierpniu 2019 r. Janusz O. odmówił składania wyjaśnień, natomiast biznesmen złożył wyjaśnienia, sprzeczne z ustaleniami śledztwa.
Źródło info i foto: TVP.info

Sędzia Sławomir B. stracił immunitet. Jest zgoda na zatrzymanie i areszt sędziego.

Warszawski sędzia Sławomir B. stracił immunitet. Izba Dyscyplinarna SN zgodziła się też na to, by pozbawić go wolności, jeśli stawiający mu zarzuty korupcyjne prokurator uzna za stosowne wystąpienie z takim wnioskiem. O sprawie informuje „Rzeczpospolita”.

Wniosek prokuratury miał związek ze śledztwem przeciw syndykowi podejrzanemu o udzielnie sędziemu korzyści majątkowych w zamian za podejmowanie korzystnych decyzji procesowych. Według śledczych dopuścił się ośmiu przestępstw o charakterze korupcyjnym.

Gazeta pisze też, że w śledztwie prokuratura zebrała dowody, że Sławomir B. jako sędzia w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ w Warszawie żądał korzyści majątkowych od ustalonego syndyka i przyjmował je, czym dopuścił się przestępstw korupcyjnych. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 8 do 10 lat.
Źródło info i foto: TVP.info

„Fryzjer” skazany na 4,5 roku więzienia za ustawianie meczów

Sąd Okręgowy we Wrocławiu ogłosił wyrok w procesie Ryszarda F. ps. Fryzjer oraz 30 innych oskarżonych o korupcję w polskiej piłce nożnej. Został on skazany na 4,5 roku więzienia. Wrocławski sąd uznał, że Ryszard F. jest winnym niemal wszystkich z ponad 100 zarzutów. Wymierzył mu karę 4,5 roku więzienia oraz orzekł wobec niego zakaz organizacji i uczestniczenia w profesjonalnych zawodach sportowych przez 10 lat.

„Fryzjer” był oskarżony o to, że założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która przyjmowała i wręczała łapówki w zamian za ustawianie wyników meczów piłkarskich na różnych szczeblach rozgrywek. Grupa ta miała działać od lipca 2003 roku do czerwca 2006 roku.

Oskarżenie dotyczyło przypadków korupcji w klubach piłkarskich, m.in. Widzewie Łódź, Zagłębiu Lubin, Górniku Polkowice, Zawiszy Bydgoszcz, Kujawiaku Włocławek, Świcie Nowy Dwór, Pogoni Szczecin i Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Prokurator domagał się dla Ryszarda F. sześciu lat więzienia. Dla pozostałych oskarżonych w tym procesie – 30 byłych działaczy piłkarskich, sędziów i piłkarzy – kar od trzech lat bezwzględnego więzienia do sześciu miesięcy w zawieszeniu na dwa lata.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejne trzy osoby ws. korupcji w instytucjach państwowych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kolejne trzy osoby w śledztwie dotyczącym korupcji i powoływania się na wpływy oraz korupcji w instytucjach państwowych, samorządowych i innych w woj. małopolskim. Wcześniej w tej sprawie zarzuty usłyszało 21 osób, m.in. były senator Stanisław Kogut – podało CBA w środę na stronie internetowej.

Trzy osoby zatrzymane przez funkcjonariuszy z krakowskiej delegatury biura są powiązane obecnie, kub były powiązane w przeszłości, z jedną z warszawskich spółek – podało CBA. Według śledczych, zatrzymani złożyli obietnicę udzielenia korzyści majątkowej o wysokości 1 mln zł za zakup gruntów, na których miało zostać wybudowane Centrum Autyzmu.

W śledztwie ustalono, że zatrzymani mieli udzielić korzyści majątkowej w formie darowizny na rzecz wskazanych fundacji, bądź też złożyli obietnicę „gratyfikacji”, w zamian za podjęcie się pośrednictwa byłego senatora w załatwieniu korzystnego dla tej spółki rozstrzygnięcia przetargu.

Całe śledztwo dotyczy podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe przy powoływaniu się na wpływy w instytucjach państwowych, samorządowych i innych województwa małopolskiego oraz udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne.

CBA podało, że zatrzymane osoby zostaną przewiezione do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

6 pracowników Urzędu Skarbowego w Ostrowi Mazowieckiej oskarżonych o korupcję

Prokuratura w Ostrołęce oskarżyła sześć osób w związku z aferą korupcyjną w Urzędzie Skarbowym w Ostrowi Mazowieckiej. Wśród oskarżonych jest b. naczelnik urzędu skarbowego, jeden z pracowników oraz czterech przedsiębiorców z powiatu ostrowskiego.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Ostrowi Mazowieckiej – poinformowała PAP w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz.

Byłemu naczelnikowi Urzędu Skarbowego w Ostrowi Radosławowi J. zarzucono popełnienie w 2017 i 2018 r. dziesięciu przestępstw. Chodzi m.in. o przyjęcie korzyści majątkowych na kwotę ponad 200 tys. zł w zamian za pozytywne zakończenie kontroli skarbowych w kilku firmach w pow. ostrowskim.

Według śledczych b. naczelnik US miał też m.in. przekroczyć swoje uprawnienia oraz powoływać się na wpływy w Ministerstwie Finansów, żądając łapówek w łącznej kwocie 2 mln zł za załatwienie spraw. Prokuratura oskarżyła również b. pracownika działu egzekucji w ostrowskim US, Zygmunta P. Zarzucono mu przyjęcie korzyści majątkowych w kwocie 150 tys. zł. Według śledczych urzędnik miał też kilkukrotnie pomagać naczelnikowi urzędu skarbowego w przyjęciu łapówek.

Obaj funkcjonariusze zostali też oskarżeni o „udzielenie innej osobie i posiadanie amfetaminy”. Zygmunt P. miał ją przechowywać w budynku urzędu skarbowego.

Aktem oskarżenia objęto też czterech przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w pow. ostrowskim. Prokuratura zarzuciła im popełnienie tzw. łapownictwa biernego. Przedsiębiorcy zostali oskarżeni o przekazanie korzyści majątkowych naczelnikowi urzędu skarbowego w kwocie nie mniejszej niż 70 tys. zł. Mieli też w ramach łapówki przeprowadzić na swój koszt prace remontowo-budowlane posesji należącej do naczelnika urzędu skarbowego.

Radosław J. i Zygmunt P. zostali w ub. roku zatrzymani na gorącym uczynku przez funkcjonariuszy CBA. Początkowo byli tymczasowo aresztowani. W toku śledztwa areszt został zamieniony na środki wolnościowe, tj. poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju oraz dozór policji.

B. naczelnikowi i b. pracownikowi urzędu skarbowego grozi do 10 lat więzienia, a przedsiębiorcom – do 8 lat pozbawienia wolności. Większość z oskarżonych nie przyznała się do zarzucanych im czynów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci CBA zatrzymali byłego policjanta. Chciał „załatwić śledztwo” za 100 tys. złotych łapówki

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego policjanta, który obiecywał „załatwienie śledztwa” za 100 tysięcy złotych. Mężczyznę zatrzymano tuż po przyjęciu pierwszej transzy pieniędzy – 50 tysięcy złotych. Jeszcze dzisiaj ma on trafić do prokuratury, gdzie zostaną mu przedstawione zarzuty.

– Funkcjonariusze gdańskiej delegatury CBA zatrzymali przedstawiciela miejscowej firmy ochroniarskiej, byłego funkcjonariusza Policji tuż po przyjęciu przez niego 50 tys. zł, które miały stanowić pierwszą ratę obiecanej korzyści majątkowej – poinformował Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Wspomniane 50 tysięcy złotych zostało spakowane w reklamówkę, a do przekazania kwoty doszło na jednym z gdańskich parkingów.

Były policjant, chciał w sumie 100 tysięcy łapówki za to, że pomyślnie załatwi sprawy karne. Mężczyzna miał powoływać się na swoje wpływy w Komendzie Głównej Policji. Funkcjonariusze CBA przeszukali już siedzibę firmy oraz miejsce zamieszkania zatrzymanego. – Zabezpieczono dokumentację oraz nośniki danych. Zgromadzone materiały dowodowe i zatrzymany trafią do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku – relacjonuje Wydział Komunikacji Społecznej CBA. Mężczyzna jeszcze dziś usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: Fakt.pl