Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dlaczego CBA zatrzymało Bartłomieja M.? Co łączy podejrzanych?

W poniedziałek agenci CBA zatrzymali sześć osób w związku ze śledztwem ws. niegospodarności w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Jednym z zatrzymanych jest Bartłomiej M., były szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza i były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej.

CBA zatrzymało dwóch byłych członków zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej – Bartłomieja M. i Radosława O., a także dwóch dyrektorów PGZ, urzędniczkę Komendy Garnizonu Warszawa, a następnie MON i byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. Sprawa dotyczy okresu, gdy szefem resortu obrony był Antoni Macierewicz. 

Czego tak naprawdę dotyczą zarzuty? Oficjalnie – „niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ SA”. Według nieoficjalnych informacji chodzi o podejrzenie finansowych „machlojek” przy organizacji koncertu „Głos Wolności” i wystaw sponsorowanych przez PGZ, które towarzyszyły obchodom 40. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników – komitetu, którego jednym z założycieli był Antoni Macierewicz.

Zanim jednak odbył się koncert, o którym mowa, PGZ objęła nad nim patronat, zobowiązując się jednocześnie do finansowania wydarzenia oraz, rzekomo, szkoleń związanych z odpowiedzialnością społeczną w biznesie. Na konto prywatnej firmy związanej z organizatorami koncertu trafiło wówczas ponad 700 tys. zł.

„Przypadek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którym zajmiemy się szczegółowo, jest tylko jednym z wielu, ale świetnie pokazuje, jak wokół jednej z największych państwowych spółek stworzono układ biznesowo-towarzyski służący wysysaniu publicznych pieniędzy za pomocą pozornych umów, fikcyjnych szkoleń, zawyżanych faktur. Oplatająca holding sieć sięgała poziomu zarządu PGZ oraz gabinetu politycznego MON. To tylko jeden z wielu obszarów funkcjonowania Grupy, który obecnie bada Centralne Biuro Antykorupcyjne” – podkreślono w maju w tygodniku „Sieci”, który jako pierwszy ujawnił część materiałów śledztwa CBA.

Bartłomiej M., Radosław O. – „aptekarze” zatrzymani
Jak zaznacza „Wyborcza”, istotną postacią w procesie przekazywania pieniędzy był tu współpracownik Macierewicza i szef Klubu „Gazety Polskiej” w Łomiankach, Radosław O. – jeden z zatrzymanych w poniedziałek przez CBA. Radosław O. został wiceprezesem PGZ mimo braku jakichkolwiek kwalifikacji. Wcześniej był współwłaścicielem apteki Aronia w Łomiankach – tej samej, w której jako pomoc apteczna pracował Bartłomiej M., a któremu brak kwalifikacji również w karierze nie przeszkodził.

28-letni dziś Bartłomiej M., który swego czasu uwagę mediów zwrócił m.in. imprezowym stylem życia i brakiem wykształcenia (uzupełnił je na uczelni ojca Rydzyka), pełnił funkcje: sekretarza Zarządu Okręgowego PiS, koordynatora ds. struktur wykonawczych PiS, był szefem gabinetu politycznego oraz rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej. W kwietniu 2017 roku – na dwa dni – objął stanowisko pełnomocnika zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) ds. komunikacji. Po rezygnacji, decyzją Jarosława Kaczyńskiego, PiS zawiesił go w prawach członka partii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Reakcja PiS na zatrzymanie Bartłomieja M.

Informacja o zatrzymaniu byłego rzecznika MON Barłomieja M. spadła jak grom z jasnego nieba. Internauci, w tym politycy i dziennikarze chętnie komentują wydarzenie poranka. Niektórzy piszą zdawkowo: „grubo”, „mocne”. Inni doszukują się w sytuacji rozgrywki wewnątrz obozu władzy. Głos zabrała też Beata Mazurek.

„Mocne” – pisze poseł Adam Szłapka, „grubo” – ocenia dziennikarz Kamil Dziubka. To reakcje na informację TVP Info o zatrzymaniu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne sześciu osób, w tym byłego rzecznika MON Bartłomieja M.

Internauci ironizują, że nikt nie zna byłego bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza. „To ten Bartłomiej M., o którym Antoni Macierewicz mówił, że przerasta opozycję? No to rzeczywiście, przerósł!” – napisał dziennikarz Jacek Nizinkiewicz.

„I Bartłomiej M. kończy prawo u Tadeusza Rydzyka, a według CBA czerpał korzyści materialne z powoływaniem się na wpływy. Olaboga” – napisała Aneta Mościcka. Zdaniem Marka Migalskiego to, co się wydarzyło, to „może być rozgrywka wewnątrz obozu władzy”. „Mega ciekawy moment w naszej polityce” – ocenił.

Marcin Celiński nie powstrzymał się od drwin. „Moment, w którym misiek zostaje kozłem ofiarnym. A taka piękna kariera się rozwijała, tyle koncertów i wystaw do zrobienia…” – zaznaczył.

Zobacz też: Kolejna roszada. Wiceminister idzie z MON do PGZ

– Bartłomiej M. powoływał się na wpływy i kreował się na największego polityka w Polsce, to wiedzieliśmy kiedy pracował w MON. Jego zachowanie budziło wiele wątpliwości. Będziemy się temu przyglądać – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska w RMF FM.
Źródło info i foto: wp.pl

Były rzecznik MON Bartłomiej M. zatrzymany przez CBA. Wśród zatrzymanych jest były poseł PiS Mariusz K.

Funkcjonariusze CBA zatrzymali Bartłomieja M., byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej i faworyta Antoniego Macierewicza – donosi TVP.Info. Razem z nim zatrzymano pięć innych osób, w tym byłego posła PiS – Mariusza K. Wszyscy są podejrzani o powoływanie się na wpływy i czerpanie z tego korzyści materialnych, czyli o korupcję.

Wśród zatrzymanych jest były poseł PiS Mariusz K., który w poprzedniej kadencji zasiadał w sejmowej komisji obrony.

Spawa dotyczy okresu, kiedy ministrem obrony był Antoni Macierewicz.

Jak podaje TVP.Info oprócz byłego posła i ulubieńca Macierewicza zatrzymano cztery inne osoby – byłą urzędniczkę w MON, a także ludzi związanych z Polską Grupą Zbrojeniową. Chodzi o przyjaciela Bartłomieja M. – Radosława O. – który był członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a także dwóch byłych dyrektorów z tej firmy.

Według śledczych, Bartłomiej M. podczas swojej pracy w MON był tak pewny siebie, że miał posunąć się do złamania prawa. Miał powoływać się na swoje wpływy w ministerstwie, by czerpać z tego osobiste korzyści. Podobne zarzuty wysuwane są pod adresem byłego posła Mariusza Antoniego K. TVP.Info podaje, że „prowadząc swoją firmę, wykorzystywał fakt, że był kiedyś członkiem PiS i zasiadał w sejmowej komisji obrony”.

Jak podaje TVP.Info delegatury CBA we Wrocławiu i w Warszawie zgromadziły obszerny materiał dowodowy. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, która w tej sprawie wystawiła nakazy zatrzymania i przeszukań.

Jak mówi się nieoficjalnie śledztwo dotyczy kilku równoległych spraw. Jedną z nich opisał w maju 2018 tygodnik „Sieci”. Chodzi o szereg umów zawartych przez Polską Grupę Zbrojeniową ze Stowarzyszenie dla Dobra Rzeczpospolitej, w tym organizację koncertu w Warszawie z okazji 40-lecia KOR-u. Maczać w tym palce miał właśnie Bartłomiej M., szef gabinetu politycznego Macierewicza.

Według CBA, wniosek o wsparcie koncertu został zaakceptowany przez PZG… dwa tygodnie po tym, jak impreza się odbyła. Rada PZG zgodziła się na sfinansowanie koncertu, który już się odbył dopiero, gdy przez krótki okres jej członkiem był Bartłomiej M.

Ale podejrzenia śledczych wykraczają poza organizację koncertu i dotyczą szeregu spraw. Jak informuje CBA śledztwo dotyczy niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A. W ocenie śledczych doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej. Agenci prowadzą przeszukania w 30 lokalizacjach.

W przypadku byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. ma chodzić o działania jego firmy o nazwie Warszawskie Centrum Legislacyjne. Śledczy podejrzewają, że firma zarabiała na nielegalnej działalności lobbingowej. Jak podaje radio RMF za zorganizowanie spotkania z osobami decyzyjnymi K. miał żądać od 5 do 30 tys. złotych.

Przypomnijmy: zatrudnienie Bartłomieja M. w PGZ wywołało powszechne oburzenie. Okazało się, że faworyt Macierewicza nie ma kompetencji do pełnienia tej funkcji. To była ostatnia kropla, która przelała czarę – na rozkaz Jarosława Kaczyńskiego M. został wykluczony z PiS. Wcześniej był bohaterem wielu skandali. Bartłomiej M. – wcześniej pomocnik aptekarza – znany był m.in. z suto zakrapianych imprez, na których chwalił się swoimi politycznymi wpływami. Skandal wywołała też pogłoska, że Macierewicz rozkazał oficerom Wojska Polskiego salutować swojemu faworytowi.

Mariusz Antoni K. okrył się niesławą po tzw. aferze madryckiej. Razem z posłami Adamem Hofmanem i Adamem Rogackim w 2014 r. podróżował za pieniądze podatników. Politycy PiS wzięli z kasy Sejmu kilkanaście tysięcy złotych na podróż samochodami do Hiszpanii, a faktycznie polecieli tam tanimi liniami lotniczymi. Mariusz Antoni K. został za to wykluczony z PiS. Był też bohaterem skandalu obyczajowego po tym, jak rozwiódł się z żoną i związał się z kobietą występującą w mediach, jako „aniołek PiS”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Znany krakowski chirurg zatrzymany. Został skazany za branie łapówek

Jan S., 73-letni krakowski chirurg, został zatrzymany przez policjantów. Od ponad dwóch miesięcy ukrywał się przed policją. Został skazany za branie łapówek. Mężczyzna został w 2016 r. skazany na 2 lata i 8 miesięcy więzienia za branie łapówek od rodziców dzieci, które leczył – donosi rmf24.pl. Przez 11 lat pracy miał wziąć łącznie 15 tys. zł. Od ponad dwóch miesięcy ukrywał się przed policją. Został złapany, kiedy przyszedł z wizytą do okulisty.

Mimo wyroku sądu, mężczyzna od 2 lat przebywa na wolności. Odwoływał się, ale w końcu sąd wydał nakaz doprowadzenia go do więzienia.

Prof. Jan S. to były pracownik Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Pełnił tam m.in. funkcję ordynatora oddziału chirurgii plastycznej, rekonstrukcyjnej i oparzeń.
Źródło info i foto: wp.pl

Rio de Janerio: Czwarty gubernator za kratkami z powodu korupcji

Policja aresztowała w czwartek pod zarzutem korupcji Luiza Fernando Pezao, urzędującego gubernatora stanu Rio de Janeiro. Przed nim uwięziono z tego samego powodu – udziału w aferze korupcyjnej wokół koncernu naftowego Petrobras – trzech jego poprzedników.

Stacja telewizyjna GloboNews transmitowała na żywo przebieg aresztowania Fernando Pezao, którego policja wyprowadziła w kajdankach z jego oficjalnej siedziby, pałacu gubernatorskiego Laranjeiras w Rio. Dochodzenie prokuratorskie, które objęło m.in. jego urzędowanie na stanowisku wicegubernatora stanu Rio w latach 2007-2014, ustaliło, że już w tym okresie przyjął łapówki o równowartości 6,7 mln dolarów.

Wielowątkowe dochodzenia w sprawie afery Petrobrasu, wdrożone przez prokuraturę już w 2014 roku pod policyjnym kryptonimem „Myjnia Ekspresowa”, przecięły dziesiątki karier politycznych i objęły najwyższe kręgi praktycznie wszystkich brazylijskich partii politycznych.

Afery korupcyjne, podważając zaufanie do zawodowych polityków, sprawiły m.in., że centroprawicowy prezydent Brazylii Michel Temer, do którego partii MDB (Demokratyczny Ruch Brazylijski) należał aresztowany gubernator stanu Rio, kończy swe urzędowanie z zaledwie kilkuprocentowym poparciem.

Kryzys zaufania

Brazylijscy komentatorzy jako jedną z przyczyn zwycięstwa Jaira Bolsonaro, skrajnie prawicowego, do niedawna mało znanego parlamentarzysty, w październikowych wyborach prezydenckich, wskazują m.in. kryzys zaufania wyborców do tradycyjnej brazylijskiej klasy politycznej.

Wybrany w październiku następca aresztowanego gubernatora stanu Rio de Janeiro to skrajnie prawicowy Wilson Witzel, kandydat, który cieszył się poparciem Bolsonaro.

Zapowiedział w czasie swej kampanii, że jako gubernator nie zawaha się użyć wojskowych snajperów do walki z handlarzami narkotyków kryjącymi się w fawelach, dzielnicach biedoty na wzgórzach wokół Rio, „nawet jeśli nie dojdzie tam do walk”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brazylia: Ogromna afera korupcyjna i 56. odsłona wielkiej operacji policyjnej

Brazylijska policja rozpoczęła w piątek 56. etap wielkiej operacji. Ma ona związek z aferami łapówkarskimi i nadużyciami, do jakich doszło w ostatnich latach przy budowie nowej siedziby państwowego giganta naftowego Petrobras w mieście Salvador, stolicy stanu Bahia. Agenci policji federalnej prowadzą dochodzenie w tej sprawie od 2014 roku. W obecnej fazie operacji mają dokonać 22 aresztowań i przeprowadzić 68 rewizji w prywatnych domach, między innymi w stanach Sao Paulo, Minas Gerais, Rio de Janeiro i Bahia.

W aferę ma być zamieszanych wielu polityków i przedsiębiorców.

„Przekręt” z zawyżaniem kosztów robót

Jak stwierdza policja federalna w wydanym w piątek komunikacie, wyniki dotychczasowych dochodzeń potwierdzają, że „przekręt” polegał głównie na zawyżeniu kosztów wszystkich robót przy budowie siedziby państwowego koncernu. Wyroki dla niektórych uczestników „afery Petrobrasu”, jakich według przewidywań piątkowych brazylijskich mediów zażąda prokurator, mają sięgać 50 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agenci CBA zatrzymali na gorącym uczynku naczelnika Urzędu Skarbowego i komornika

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało na gorącym uczynku naczelnika Urzędu Skarbowego w Ostrowi Mazowieckiej i komornika, którzy przyjęli 150 tys. zł łapówki od przedsiębiorcy. Zatrzymano ich przy dzieleniu się łapówką. Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził, że agenci z warszawskiej delegatury CBA zatrzymali obu mężczyzn, przeszukali miejsca ich pracy i zamieszkania.

– Zatrzymaliśmy ich w urzędzie, gdy dzielili się łapówką od biznesmena – pieniędzmi uzyskanymi wcześniej przez jednego z nich w restauracji niedaleko Ostrowi – powiedział Kaczorek. Zaznaczył, że żaden z nich nie spodziewał się zatrzymania i akcji CBA. – Czynności trwają, badane będą kolejne wątki – dodał.

Według agentów prowadzących sprawę i operację CBA, w zamian za łapówkę biznesmenowi miała być znacznie zmniejszona nałożona na niego wysoka kara finansowa – domiar finansowy. Zapewniali też biznesmena – wiedząc, że jego przewinienia skarbowe mogą być większe – że roztoczą nad nim parasol ochronny w US – wynika z ustaleń CBA.

Obaj zostaną przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, gdzie mają usłyszeć zarzuty korupcyjne – podał Kaczorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Malta: Sprawa zabójstwa dziennikarki. Policja zidentyfikowała organizatorów zbrodni

Maltańska policja ustaliła tożsamość co najmniej trzech obywateli tego kraju, którzy ponad rok temu zorganizowali zabójstwo Daphne Caruany Galizii – podała w niedzielę gazeta „The Sunday Times of Malta”. Ofiara, dziennikarka, pisała o korupcji w najwyższych kręgach krajowych władz.

Gazeta nie ujawniła nazwisk domniemanych organizatorów zbrodni. Przytoczyła jedynie słowa wysokiego rangą oficera prowadzącego śledztwo, który miał powiedzieć, że dochodzenie „osiągnęło bardzo delikatny etap”. Rodzina zamordowanej dziennikarki poinformowała, że nie została „formalnie” poinformowana o postępie dochodzenia.

Źródła, na które powołuje się maltańska gazeta, nie podały, ile jeszcze czasu może trwać dochodzenie i czy doszło do nowych aresztowań, jak również z jakich kręgów – przestępczych, biznesowych czy politycznych pochodzą organizatorzy morderstwa.

Trzech podejrzanych o popełnienie morderstwa znajduje się od niemal roku w areszcie. Mieli oni podłożyć bombę w samochodzie dziennikarki i odpalić zdalnie. Twierdzą, że są niewinni.

„The Sunday Times of Malta” napisał, powód morderstwa pozostaje nieznany, a śledczy uważają, że organizatorzy kierowali się różnymi pobudkami; razem wynajęli trzech oskarżonych już siedzących w areszcie.

Aresztowani prowadzili wystawny tryb życia, chociaż byli bezrobotni. Posiadali luksusowe samochody, posyłali dzieci do prywatnych szkół i grali o duże stawki w maltańskich kasynach. Według źródeł gazety, jakiś czas temu pojawiła się nadzieja, że jeden z nich zacznie współpracować ze śledczymi. Wszyscy jednak wciąż milczą – podaje gazeta.

Dziennikarka zginęła na miejscu

16 października 2017 samochód Caruany Galizii został wysadzony w powietrze w pobliżu jej domu w północnej części Malty. Dziennikarka zginęła na miejscu.

53-letnia autorka popularnego bloga ujawniała najciemniejsze aspekty maltańskiej polityki. Koncentrowała się na przypadkach korupcji wśród miejscowych polityków. Wskazała m.in. na żonę premiera Malty Josepha Muscata. Atakowała premiera, a także szefa opozycji Adriana Delię. Pisała o maltańskich gangsterach i handlarzach narkotyków. Prowadziła też dochodzenie w sprawie Panama Papers i obnażyła powiązania między głównymi politykami i spółkami-krzakami. Opublikowała ponad 20 tys. artykułów potępiających nadużycia władzy, przypadki korupcji i niewłaściwego administrowania.

Śmierć Caruany Galizii poruszyła światową opinię publiczną.
Źródło info i foto: TVP.info

Były szef Interpolu Meng Hongwei podejrzany w Chinach o korupcję

Były szef Interpolu Meng Hongwei jest podejrzany o przyjęcie łapówki i przeciwko niemu toczy się śledztwo – poinformowało na swojej stronie internetowej ministerstwo bezpieczeństwa publicznego ChRL, w którym Meng był wiceministrem. Według komunikatu w poniedziałek rano w ministerstwie odbyło się zebranie resortowego komitetu rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w sprawie Menga.

Członkowie komitetu „jednomyślnie uznali”, że podejrzenia wobec Menga „wynikają całkowicie z jego własnych działań, za które odpowiedzialność ponosi on sam” i wyrazili poparcie dla prowadzonego dochodzenia – napisano.

Podczas zebrania oceniono również, że śledztwo przeciwko Mengowi wszczęto „w odpowiednim momencie” oraz że było to posunięcie „całkowicie mądre i prawidłowe”. W pełni demonstruje ono niezachwianą determinację komitetu centralnego partii z (prezydentem Chin) Xi Jinpingiem jako jego rdzeniem w ścisłym zarządzaniu partią w każdej dziedzinie oraz dążeniu, aby doprowadzić do końca zmagania w walce z korupcją – podano w komunikacie.

Na zebraniu wezwano też do „głębokiego zrozumienia, że podejrzewane bezprawne przyjęcie przez Menga łapówki wyrządziło poważną szkodę partii i bezpieczeństwu publicznemu” – dodano.

W niedzielę Interpol poinformował, że Meng ze skutkiem natychmiastowym zrezygnował z funkcji prezesa tej międzynarodowej agencji policyjnej. Władze Chin informowały wcześniej, że znajduje się on „pod nadzorem” w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.

Żona Menga, która mieszka w Lyonie, gdzie mieści się siedziba Interpolu, zgłosiła w piątek zaginięcie męża, twierdząc, że nie ma z nim kontaktu, odkąd pod koniec września udał się do Chin. Francuska policja wszczęła w tej sprawie własne dochodzenie.

Meng został szefem Interpolu w 2016 roku, zastępując Francuzkę Mireille Ballestrazzi. Jego wybór zaniepokoił obrońców praw człowieka, którzy obawiali się, że będzie wykorzystywał międzynarodową organizację policyjną do ścigania zbiegłych z Chin dysydentów. Jego kadencja miała upłynąć w 2020 roku.

Pod rządami prezydenta Xi chińskie władze prowadzą szeroko zakrojoną kampanię antykorupcyjną, w ramach której ukarano już wielu wysokiej rangi urzędników. Według krytyków Xi wykorzystuje kampanię do usuwania swoich przeciwników ze sceny politycznej.
Źródło info i foto: RMF24.pl