Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rio de Janerio: Czwarty gubernator za kratkami z powodu korupcji

Policja aresztowała w czwartek pod zarzutem korupcji Luiza Fernando Pezao, urzędującego gubernatora stanu Rio de Janeiro. Przed nim uwięziono z tego samego powodu – udziału w aferze korupcyjnej wokół koncernu naftowego Petrobras – trzech jego poprzedników.

Stacja telewizyjna GloboNews transmitowała na żywo przebieg aresztowania Fernando Pezao, którego policja wyprowadziła w kajdankach z jego oficjalnej siedziby, pałacu gubernatorskiego Laranjeiras w Rio. Dochodzenie prokuratorskie, które objęło m.in. jego urzędowanie na stanowisku wicegubernatora stanu Rio w latach 2007-2014, ustaliło, że już w tym okresie przyjął łapówki o równowartości 6,7 mln dolarów.

Wielowątkowe dochodzenia w sprawie afery Petrobrasu, wdrożone przez prokuraturę już w 2014 roku pod policyjnym kryptonimem „Myjnia Ekspresowa”, przecięły dziesiątki karier politycznych i objęły najwyższe kręgi praktycznie wszystkich brazylijskich partii politycznych.

Afery korupcyjne, podważając zaufanie do zawodowych polityków, sprawiły m.in., że centroprawicowy prezydent Brazylii Michel Temer, do którego partii MDB (Demokratyczny Ruch Brazylijski) należał aresztowany gubernator stanu Rio, kończy swe urzędowanie z zaledwie kilkuprocentowym poparciem.

Kryzys zaufania

Brazylijscy komentatorzy jako jedną z przyczyn zwycięstwa Jaira Bolsonaro, skrajnie prawicowego, do niedawna mało znanego parlamentarzysty, w październikowych wyborach prezydenckich, wskazują m.in. kryzys zaufania wyborców do tradycyjnej brazylijskiej klasy politycznej.

Wybrany w październiku następca aresztowanego gubernatora stanu Rio de Janeiro to skrajnie prawicowy Wilson Witzel, kandydat, który cieszył się poparciem Bolsonaro.

Zapowiedział w czasie swej kampanii, że jako gubernator nie zawaha się użyć wojskowych snajperów do walki z handlarzami narkotyków kryjącymi się w fawelach, dzielnicach biedoty na wzgórzach wokół Rio, „nawet jeśli nie dojdzie tam do walk”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejne zatrzymania CBA w Krakowie

To kolejna odsłona śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie oraz sprzedaży gminnych lokali i nieruchomości Agenci krakowskiej delegatury CBA zatrzymali w czwartek kolejne trzy osoby w związku z aferą korupcyjną wokół sprzedaży i wynajmu gminnych nieruchomości i lokali w centrum Krakowa. Zatrzymani to krakowski przedsiębiorca, jego żona i druga kobieta. W piątek prokuratura poinformowała, że Michałowi A., Dorocie A. i Dorocie G. przedstawiono zarzuty wręczenia łapówki w łącznej wysokości 80 tys. zł w zamian za pośrednictwo w załatwieniu w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie wygranej w przetargu 18 marca 2016 r. na wynajem dwóch mieszkań.

Wszyscy podejrzani przyznali się. Mamy też nowe informacje o aresztowanych wcześniej krakowskich urzędniczkach i przedsiębiorczyni. Jeśli chodzi trzy osoby zatrzymane w czwartek, złożyły one wyjaśnienia „korespondujące z dotychczas ustalonym stanem faktycznym”.

– Wobec każdej z tych osób wydano postanowienie o zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20 tysięcy zł oraz dozoru Policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi – przekazał rzecznik prasowy krakowskiej prokuratury Janusz Hnatko.

Jak informuje CBA, osoby te współdziałały w ukierunkowaniu przetargów na wynajem gminnych mieszkań, obiecując korzyści majątkowe w zamian za pośrednictwo w korzystnym załatwieniu spraw w Zarządzie Budynków Komunalnych. Kiedy? W lutym i marcu 2016 roku. Zatrzymany przedsiębiorca Michał A. na co dzień zajmuje się relokacją do stolicy Małopolski cudzoziemców zatrudnionych w międzynarodowych korporacjach, m.in. oferując przeprowadzającym się wsparcie w sprawach urzędowych, pomagając w znalezieniu mieszkania, opiekunki do dziecka, szkoły.

Za łapówkę chciał on „załatwić” mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach w Krakowie. Dwie pozostałe zatrzymane osoby – Dorota A. i Dorota G. współdziałały z nim. Łapówka, w wysokości 80. tys. złotych, miała w tym przypadku pomóc w wygraniu przetargu na wynajem gminnego mieszkania w kamienicy przy ul. Sobieskiego 16c i drugiego – przy Mostowej 3. To lokale o powierzchni powyżej 80 mkw., i – jak widać – w atrakcyjnej lokalizacji: nieopodal Plant i tuż przy kładce Bernatka w Podgórzu. To kolejne zatrzymanie w ramach śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie i sprzedaży różnym podmiotom gospodarczym gminnych lokali i nieruchomości w Krakowie. W sumie zatrzymano już 12 osób (pierwsze w lutym), pośród których są przedsiębiorcy wręczający korzyści majątkowe, osoby pośredniczące w przekazywaniu łapówek, a także krakowskie urzędniczki. Jeśli chodzi o te ostatnie, zatrzymano dyrektorkę magistrackiego Wydziału Mieszkalnictwa, kierowniczkę referatu w Wydziale Skarbu i kierowniczkę jednego z referatów ZBK. Dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa i urzędniczka z ZBK zostały tymczasowo aresztowane. Pierwsza z nich, Katarzyna I. następnie opuściła areszt dzięki wpłaconej kaucji. Jak teraz informuje prokuratura, na skutek zażalenia prokuratora dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa jednak znalazła się ponownie w areszcie, a po wykonaniu czynności uzasadniających tymczasowe aresztowanie została zwolniona.

Zwolniono też na tej samej podstawie drugą aresztowaną urzędniczkę, Bernadetę Sz., kierowniczkę referatu lokali użytkowych w ZBK. – Ustalenia CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki były kolejnym ogniwem łańcucha – przyjmowały łapówki i pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkań – przekazuje Piotr Kaczorek z CBA. Dodajmy, że wobec Magdaleny Z., pośredniczki w korupcyjnym procederze, która przebywa w areszcie i miała tam pozostać do 1 października, sąd na podstawie wniosku prokuratora przedłużył jej areszt na okres kolejnych trzech miesięcy. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu miejskim mieniem jest pokłosiem m.in. artykułów w „Dzienniku Polskim”.

Do zdarzeń, które są przedmiotem śledztwa, dochodziło w latach 2015-17. CBA podkreśla, że niewykluczone są dalsze zatrzymania w tej sprawie. Jednocześnie CBA informuje, że jest reakcja na jego apel po wcześniejszych zatrzymaniach, by zgłaszały się osoby, które dawały łapówki krakowskim urzędnikom. Dzięki przyznaniu się mogą uniknąć kary. Zgłosiły się już trzy pierwsze takie osoby. Po czwartkowych zatrzymaniach zapytaliśmy po raz kolejny w magistracie, jakie kroki zamierzają podjąć władze miasta. Z odpowiedzi jasno jednak wynika, że nikt się tu nie spieszy z decyzjami. Magistrat też w swojej odpowiedzi zaczyna od zwrócenia uwagi raczej na osoby, które dawały łapówki.

– Z uwagą obserwujemy toczące się postępowanie, w głównej mierze odnoszące się do osób, które ubiegały się o korzystanie z gminnych lokali i, w świetle dotychczasowych informacji, uczyniły z tego intratny proceder. W odniesieniu do pracownic Urzędu Miasta oraz pracownicy ZBK uważnie przyglądamy się przedstawionym zarzutom. Natomiast po powrocie do pracy wymienionych urzędniczek (nie ma ich w pracy od czasu zatrzymania) zostaną podjęte stosowne decyzje zgodne z treścią postanowienia prokuratora, jeżeli takie zostanie przekazane – tyle powiedział nam Maciej Grzyb, dyrektor biura prasowego UMK.
Źródło info i foto: dziennikpolski24.pl

Agenci CBA i seria zatrzymań w Pile

Zastępca starosty w Pile i dyrektor jednego z wydziałów tego starostwa zostali zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Mieli wykorzystywać swoje funkcje publiczne, dla osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej przez inne osoby. Z kolei w Warszawie służby zatrzymały prezesa jednej z warszawskich spółek akcyjnych podejrzewanego o złożenie korupcyjnej propozycji podkarpackiemu samorządowcowi.

Zatrzymania w Pile

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej potwierdzając zatrzymania samorządowców, powiedział PAP, że zatrzymań dokonali agenci poznańskiej delegatury Biura. „Wicestarosta został zatrzymany przez poznańskich agentów CBA przed swoim urzędem, gdy przyjechał do pracy, a dyrektor – w mieszkaniu. Agenci CBA przeszukują mieszkanie urzędnika, już wcześniej zabezpieczono dokumenty w starostwie” – podkreślił Kaczorek. „Trwają inne czynności, przesłuchiwani są świadkowie” – zaznaczył.

„Według ustaleń agentów CBA z Poznania, wicestarosta pilski podejmował działania wykraczające poza jego kompetencje służbowe. Chciał wymóc zatrudnienie lub przeniesienie na wyższe stanowisko osoby, które nie spełniały wymagań zawodowych określonych przepisami” – powiedział PAP. Dodał, że osoby te miały należeć do grona znajomych zastępcy starosty, albo były mu polecone przez osoby trzecie.

CBA zbadało kilka takich przypadków – zaznaczył Kaczorek. „W jednym z nich w związku z przeprowadzonym w 2018 r. konkursem na kierownicze stanowisko w podległym starostwu domu pomocy społecznej, wicestarosta miał żądać, aby stanowisko objął wskazany radny powiatowy, mimo że ten nie spełniał wymogów zatrudnienia” – mówił Kaczorek.

„Miały być to konkretne żądania skierowane do podległych pracowników starostwa i jednostek organizacyjnych” – dodał. Do pomocy w tym nielegalnym działaniu miał nakłonić podległego mu dyrektora jednego z wydziałów Starostwa Powiatowego w Pile – podkreślił.

Obaj zatrzymani przez CBA mężczyźni zostaną przewiezieni do Prokuratury Rejonowej Poznań – Nowe Miasto w Poznaniu, gdzie usłyszą zarzuty.

Sprawa warszawskiego biznesmena

Śledczy sprawdzają inne interesy zatrzymanego w Warszawie prezesa.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził zatrzymanie biznesmena. „Agenci z rzeszowskiej delegatury CBA zatrzymali w Warszawie biznesmena. Trafi do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie” – powiedział we wtorek PAP Kaczorek.

„Nasze śledztwo dotyczy złożenia przez zatrzymanego obietnic udzielenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną. Miały to być pieniądze za ustawienie przetargów za 5 proc. wartości planowanych przez samorząd inwestycji” – podał Kaczorek. Kwota tylko w jednym przypadku miała być nie mniejszej niż 30 tys. zł – wynika z ustaleń śledczych.

„Obecnie agenci CBA zabezpieczają dowody m.in. zapiski, umowy, oferty udzielenia zamówień publicznych oraz dane elektroniczne w dwóch warszawskich spółkach, których prezes był właścicielem lub udziałowcem, w mieszkaniu podejrzanego. Sprawdzamy też biuro księgowe oraz biura samorządu, z województwa podkarpackiego, do którego skierowana była korupcyjna propozycja” – podkreślił Kaczorek.

„Według naszych ustaleń ten przypadek mógł być jednym z wielu praktykowanych poprzez niego sposobów uzyskiwania zamówień publicznych w samorządach” – powiedział PAP Kaczorek. Łapówki mogły sięgać jednorazowo nawet kwoty 150 tys. zł – sądzą śledczy. Dlatego też nie wykluczają kolejnych działań wobec innych samorządowców.
Źródło info i foto: interia.pl

Józef Pinior oskarżony

Poznańska prokuratura w najbliższych dniach prześle do sądu akt oskarżenia byłego senatora PO Józefa Piniora, jego asystenta Jarosława Wardęgi i trzech innych osób. Zarzuty dotyczą korupcji. Z ustaleń śledztwa wynikać ma, zdaniem prokuratury, że oskarżeni w zamian za łapówki podejmowali się parlamentarnych interwencji. Były senator i jego asystent do winy się nie przyznają. Od początku przekonują, że śledztwo, ich zatrzymanie i stawiane zarzuty to akcja polityczna.

To, co prokuratura uważa za łapówki, to były pożyczki. Zwykła finansowa pomoc. A interwencje, jakich podejmował się Józef Pinior jako senator, nie były uzależnione od pieniędzy. Akt oskarżenia dotyczy tylko jednego z wątków sprawy. Nie wiadomo, czy obejmie wszystkie zarzuty postawione dotąd byłemu senatorowi i jego współpracownikowi. Oprócz nich w sprawie jest jeszcze co najmniej 12 osób podejrzanych o wręczanie łapówek. Do sądu trafi więc sprawa, która nie będzie dotyczyć wszystkich bohaterów tej historii. Wiadomo, że Józef Pinior usłyszał trzy zarzuty. W zamian za pieniądze miał podjąć się (wspólniez Jarosławem Wardęgą) załatwienia pozytywnej decyzji związanej z budową galerii handlowej w Jeleniej Górze i decyzji związanej ze staraniami o przedłużenie koncesji na eksploatację bazaltu z kamieniołomu koło Lądka-Zdroju.

Trzeci zarzut to oszustwo. To przestępstwo, w opinii prokuratury, popełnić miał sam senator. Przyjąć miał pieniądze za fikcyjny wykład o zarządzaniu jednostkami wymiaru sprawiedliwości.

Jego asystent i najbliższy współpracownik podejrzany jest o większą liczbę przestępstw. Dotyczą powoływania się na wpływy w różnych państwowych i samorządowych instytucjach. I obietnice pomocy w załatwianiu różnych spraw. Na przykład, w zamian za 1000 złotych miał obiecać emerytowanemu policjantowi korzystną dla niego decyzję magistratu, powołując się na prezydenta Rafała Dutkiewicza i Adama Grehla. Komuś innemu obiecywał jakoby dojścia do władz Jeleniej Góry, a przedsiębiorcom z Opolszczyzny dojścia do państwowego banku, by mogli dostać umowę prolongatę umowy kredytowej.

Dowody? Najważniejsze to podsłuchy. CBA podsłuchiwało Jarosława Wardęgę przez 10 miesięcy, a Józefa Piniora miesiąc. W ostatnich tygodniach – na koniec śledztwa – podejrzanych zapoznawano z materiałami. W tym z nagraniami podsłuchanych rozmów telefonicznych. Były im puszczane przez funkcjonariuszy CBA w tajnej kancelarii.

Co z tego materiału wynika? – Niczego nowego nie znalazłem w materiałach, z którymi się zapoznałem. To powtórzenie zarzutów stawianych po moim zatrzymaniu. Jestem niewinny, do wszystkiego ustosunkuję się w sądzie – powiedział nam klika dni temu Józef Pinior. – Szkoda, że prokuratura stała się narzędziem do walki politycznej. Liczyłem, że zachowa się inaczej, ale jak widać jest narzędziem w rękach ministra Ziobry.

Również Jarosław Wardęga nie znalazł – przekonuje nas – żadnych obciążających go poważnych materiałów. Nie może mówić o szczegółach, bo nagrania, które mu puszczano, są tajne. – Myśmy byli za tym, żeby je odtajnić – mówi nam Jarosław Wardęga. To, co mu zaprezentowano, nie zmieniło jego opinii, że śledztwo to manipulacja i akt politycznej zemsty. Za zaangażowanie Józefa Piniora w wyjaśnianie sprawy tajnych więzień CIA w Polsce. Z nagrań, zdaniem asystenta Józefa Piniora, nie wynika, by ktokolwiek oferował łapówkę w zamian za konkretne zachowanie senatora.

Co jeszcze bada prokuratura? Kilka miesięcy temu ze sprawy korupcyjnej wyłączono wątek związany z kampaniami wyborczymi w 2011 i 2015 roku. Śledczy sprawdzają, czy nie fałszowano podpisów na listach poparcia, które musi złożyć w komisji wyborczej każdy kandydat na senatora. Teraz policjanci z dolnośląskiej Komendy Wojewódzkiej docierają do wszystkich osób podpisanych na listach i sprawdzają, czy nie doszło przypadkiem do fałszerstwa. Ale w tym wątku sprawy nikomu żadnych zarzutów nie postawiono.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Rekordowe wyniki CBA. Polacy mają dość korupcji

CBA ma rekordowe: wyniki, budżet i poparcie. Polacy chcą walki z korupcją – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Jak wynika z sondażu IBRiS dla gazety, 47 procent Polaków pozytywnie ocenia działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To największy wzrost od czasu powstania tej służby. Dziennik zestawia to badanie z podobnym, wykonanym rok wcześniej przez CBOS.

Z porównania wynika, że liczba zadowolonych z pracy agentów wzrosła aż o 9 pkt. procentowych. – Wśród ankietowanych aż 28,1 proc. wystawiło ocenę raczej dobrą, kolejne 18,2 proc. badanych – zdecydowanie dobrą (połowa z nich to sympatycy PiS). Topnieje też grupa negatywnie oceniających działalność CBA. Według sondażu IBRiS jest to 31 proc. (sympatycy PSL i PO), ponad 22 proc. nie ma zdania – czytamy w gazecie.

Cytowana przez „Rzeczpospolitą” Grażyna Kopińska, ekspertka ds. korupcji z Fundacji Batorego tłumaczy notowania CBA efektem sympatii Polaków do walki z korupcją. – Centralne Biuro Antykorupcyjne ma jasny profil działania, a Polacy od zawsze dostrzegali problem łapownictwa w kraju i opowiadali się za zdecydowanym działaniem przeciwko tej formie przestępstw – oceniła ekspertka.

Jak czytamy, CBA – nazwane przez dziennik „oczkiem w głowie ministra Kamińskiego” – ma w ciągu dwóch najbliższych lat przyjąć pół tysiąca nowych agentów, co stanowi połowę obecnego stanu zatrudnienia. – Biuro dostanie na to, a także na wyposażenie i unowocześnienie narzędzi, co najmniej 80 mln zł więcej w ciągu dwóch lat. CBA ma też rekordowy budżet – prawie 197,5 mln zł (wzrost o jedną czwartą). Pieniądze są potrzebne na nowe etaty, które pochłoną ok. 180 mln zł – pisze „Rzeczpospolita”. Jest to dziś najlepiej opłacana służba.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Włoski archeolog otrzymał list z pogróżkami napisany starożytną greką

Włoski archeolog, pracujący w lokalnej administracji w Apulii, który ujawnił przypadki korupcji, otrzymał list z pogróżkami napisany starożytną greką. Jego nadawca ręcznie przepisał fragment tragedii „Agamemnon” Ajschylosa. Dziennik „Corriere della Sera” opisuje w niedzielę zdarzenie z małego miasta Acquaviva delle Fonti, koło Bari, gdzie szefem wydziału do spraw robót publicznych w magistracie jest archeolog z zawodu Austacio Busto. Jest on najważniejszym świadkiem w śledztwie dotyczącym korupcji. Ujawnił ją po tym, gdy przedsiębiorca próbował mu wręczyć 5 tysięcy euro łapówki w zamian za pomoc w wygraniu przetargu na remont miejscowego teatru.

Aresztowano 11 osób

Busto opowiedział o tym burmistrzowi i obaj złożyli doniesienie na posterunku karabinierów. Potem zadenuncjował kolejny podobny przypadek.

Dzięki przekazanym przez niego informacjom w lipcu zeszłego roku aresztowano łącznie 11 osób zamieszanych w korupcyjny system. W najbliższych dniach ma on złożyć zeznania na jednym z procesów, wytoczonych w rezultacie dochodzenia. Tuż przed rozprawą urzędnik otrzymał list z pogróżkami napisany greckim klasycznym alfabetem i to – jak podkreśla gazeta – pewną ręką, bezbłędnie i z właściwie postawionymi akcentami.

Tragedia Ajschylosa

Fragment starożytnej tragedii Ajschylosa o Agamemnonie archeolog natychmiast uznał za pogróżki bowiem wymieniona jest w nim postać Parysa, a włoską wersję tego imienia – Paride ma jego syn. „Właśnie to mnie niepokoi”- powiedział Busto. Dodał również: „Oczywiste jest to, że osoba, która napisała ten list, ma światły i wyrafinowany umysł, wie co robię i zna moją rodzinę”.

Ten najdziwniejszy list z pogróżkami jest obecnie badany przez karabinierów, którzy również twierdzą, że ma on charakter groźby. Świadczą o tym między innymi przytoczone słowa z tragedii o „okrutnym losie”.

– Zrobiłbym drugi raz to samo i idę naprzód- powiedział dziennikowi Austacio Busto.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Roman Giertych komentuje aresztowanie Stanisława Gawłowskiego

Zdaniem Romana Giertycha, pełnomocnika Stanisława Gawłowskiego, argumenty sądu dotyczące decyzji o tymczasowym areszcie dla posła PO były „zdumiewające”. „Uzasadnienie postanowienia doręczone stronom jest zdumiewające. Jako argument za mataczeniem sąd przytacza… wypowiedzi Gawłowskiego do mediów w związku ze stawianymi zarzutami, co zdaniem sądu mogłoby wpływać na świadków” – tak argumenty szczecińskiego sądu ws. aresztowania Stanisława Gawłowskiego ocenił jego pełnomocnik Roman Giertych. I dodał:

Wniosek: poseł oskarżany przez prokuraturę ma milczeć

Chodzi oczywiście o sprawę aresztowania posła PO, któremu prokuratura zarzucenie dopuszczenia się „czynów korupcyjnych”. Gawłowski, gdy był wiceministrem środowiska za rządów koalicji PO-PSL, miał m.in. przyjąć łapówkę w wysokości 175 tysięcy złotych oraz zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych. 

Sąd w Szczecinie przychylił się dziś do wniosku prokuratury i wydał decyzję o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie dla Gawłowskiego. „Zła decyzja sądu. Będziemy składać zażalenie” – skomentował Giertych, dodając chwilę później:

Radzę posłom opozycji, aby nie godzili się na manipulowanie terminem głosowania wniosków o uchylenie immunitetu
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stanisław Gawłowski zostanie aresztowany na 3 miesiące?

Zakończyło się posiedzenie aresztowe Stanisława Gawłowskiego. Decyzję o ewentualnym aresztowaniu sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej sąd wyda o godzinie 18.30. Teraz odbywa się posiedzenie aresztowe koszalińskiego biznesmena Bogdana K., który również w aferze melioracyjnej podejrzany jest o korupcję. Stanisław Gawłowski opuścił salę rozpraw bez kajdanek oraz w asyście funkcjonariuszy CBA. Całą sprawę opatrzył jedynie komentarzem: „Były niedziele handlowe, teraz są aresztowe. To jedynie zmieniło się za rządów PiS”.

Prokuratura przedstawiła Stanisławowi Gawłowskiemu pięć zarzutów o charakterze korupcyjnym. Chodzi o tak zwaną aferę melioracyjną w czasach, gdy Stanisław Gawłowski był wiceministrem środowiska za rządów koalicji PO-PSL. Miał wówczas przyjąć łapówkę w wysokości 175 tysięcy złotych oraz zegarki o wartości prawie 25 tys. zł.

Według prokuratury istnieje realna obawa matactwa w śledztwie, w którym polityk PO podejrzany jest m.in. o korupcję.
Źródło info i foto: radioszczecin.pl

Nicolas Sarkozy trafi przed sąd

Były prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, stanie przed sądem – podają francuskie media. W ubiegłym tygodniu media poinformowały, że Sarkozy został postawiony w stan oskarżenia i objęty nadzorem sądowym w związku z zarzutami o korupcję, nielegalne finansowanie kampanii prezydenckiej i zatajenie libijskich środków publicznych.

Wówczas przesłuchano też francuskiego eurodeputowanego i byłego ministra spraw wewnętrznych za prezydentury Sarkozy’ego Brice’a Hortefeux. Francuskie media informują dziś, że prawnik byłego prezydenta Francji nie skomentował jeszcze tej sprawy.

W 2013 roku wszczęto postępowanie sądowe w sprawie zarzutów, że Sarkozy w kampanii w 2007 roku skorzystał z nielegalnych środków przekazanych przez reżim ówczesnego libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego.

„L’Obs” dodaje, że obiektami zainteresowania francuskiego wymiaru sprawiedliwości są dwaj domniemani pośrednicy między Kadafim a byłym prezydentem: francusko-libański biznesmen Ziad Takieddine i Alexandre Djouhri, który przebywa w areszcie w Londynie w oczekiwaniu na przekazanie go władzom francuskim.

Sarkozy został już postawiony przed sądem w odrębnej sprawie dotyczącej finansowania jego nieudanej kampanii reelekcyjnej w 2012 roku, kiedy to został pokonany przez Francois Hollande’a. Sarkozy’emu zarzuca się, że świadomie przekroczył dopuszczalny pułap wydatków na kampanię, wynoszący 22,5 mln euro. Wysokość budżetu na kampanie regulowana jest prawem, aby była ona równa dla kandydatów. Śledztwo, wszczęte w 2014 roku, wykazało istnienie rozbudowanego systemu fałszywych faktur.
Źródło info i foto: onet.pl