Papież Franciszek: „Zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych w Kościele

Papież Franciszek w wywiadzie portugalskiego oddziału CNN przekazał, że ma „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych w Kościele. Jak dodał, każdy przypadek wykorzystywania seksualnego go boli. – Ksiądz nie może pozostać księdzem, jeśli jest sprawcą – stwierdził zwierzchnik kościoła katolickiego. Podczas rozmowy z dziennikarzami papież zadeklarował, że ma „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych dokonywanych przez duchownych, a jego celem jest całkowite wyeliminowanie takich zachowań z Kościoła.

„Tu nie chodzi o celibat”

Franciszek podkreślił, że każdy przypadek wykorzystywania seksualnego go boli. – Ksiądz nie może pozostać księdzem, jeśli jest sprawcą – stwierdził.

– Nawet jeśli byłby to tylko jeden przypadek, byłoby to potworne. Bo ty, księże, ty zakonnico, powinnaś zabrać tego chłopca, tę dziewczynkę do Boga, a nadużyciem niszczysz mu życie – powiedział papież.

Jego zdaniem przyczyną nadużyć w Kościele nie jest celibat. – Tu nie chodzi o celibat. (…) W rodzinach nie ma celibatu, a czasami zdarzają się podobne przypadki, więc jest to po prostu potworność mężczyzny lub kobiety Kościoła, którzy są psychicznie chorzy lub źli i wykorzystują swoją pozycję dla własnej satysfakcji – stwierdził.

Reakcja Kościoła na skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym stała się jednym z głównych tematów pontyfikatu Franciszka.

Reformy Franciszka

CNN podkreśla, że odkąd Franciszek został wybrany na papieża w 2013 roku, opublikowano wiele raportów dotyczących wielu przypadków wykorzystywania seksualnego oraz ich tuszowania.

Mimo tego papież wziął w obronę chilijskiego biskupa oskarżonego w 2018 roku o tuszowanie skandalu seksualnego. Po krytyce, która na niego spadła, papież zreflektował się i później nazwał to działanie „poważnym błędem”. Od tamtej pory zmienił swoje stanowisko w sprawie nadużyć w Kościele i wprowadził reformy – pisze CNN.

W 2019 roku zniósł watykańskie zasady tajności w sprawach dotyczących przestępstw seksualnych oraz wprowadził przepisy nakazujące każdej diecezji raportowanie o przypadkach nadużyć. W 2021 roku Franciszek przeprowadził najszerszą od 40 lat rewizję prawa Kościoła, skłaniając biskupów do podjęcia działań wobec duchownych, którzy dopuścili się wykorzystywania nieletnich i bezbronnych dorosłych.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest raport Komisji ds. Pedofilii podsumowujący dwuletnią działalność

Większość sprawców czynów, którym przyglądała się Państwowa Komisja ds. Pedofilii, jest niespokrewniona z ofiarą, a wśród nich największą grupą byli duchowni – wynika z drugiego raportu komisji. Od zeszłego roku przeprowadziła ona 318 nowych spraw. Niestety jak mówił przewodniczący komisji Błażej Kmieciak, dostęp do dokumentów w sprawach dotyczących Kościoła katolickiego jest bardzo trudny. – Watykan – co jest zaskakujące (…) – wprowadził faktyczną tamę, barierę, jeśli chodzi o udostępnianie tego typu dokumentów – powiedział przewodniczący.

Państwowa Komisja ds. Pedofilii przedstawiła we wtorek na konferencji prasowej drugi raport z wynikami swoich prac. W obszernym dokumencie zawarto między innymi szczegółowe statystyki dotyczące prowadzonych przez komisję spraw, dane dotyczące przestępstw pedofilii wśród osób mających zawodowo kontakt z dziećmi oraz analizę kwestii przedawnień pedofilii. Pierwszy raport Komisji ds. Pedofilii opublikowano pod koniec lipca ubiegłego roku.

– Raport prezentuje kolejny rok pracy Państwowej Komisji. (…) My walcząc z przestępczością, walcząc o wyjaśnienie spraw, też przedawnionych, walczymy o nadzieję, by ona nie umarła u osób, które doświadczyły bólu i cierpienia – powiedział przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii Błażej Kmieciak.

318 nowych spraw

Z najnowszego dokumentu wynika, że komisja prowadziła łącznie 513 spraw, w tym 318 nowych, czyli podjętych od czasu publikacji poprzedniego raportu z 25 lipca zeszłego roku. W ostatnim roku komisja przekazała do prokuratury 96 zawiadomień o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa, w tym dwa zawiadomienia dotyczyły kwestii zatajenia wiedzy o pedofilii. Od początku funkcjonowania komisja zawiadomiła prokuraturę już łącznie 233 razy.

W 54 przypadkach zgłoszenia o przestępstwie pedofilii zostały wniesione przez samych pokrzywdzonych. – To jest niezwykle dla nas ważne. (…) 78 spraw to są sprawy, które zostały zgłoszone bezpośrednio przez rodziców – poinformował Kmieciak.

W sprawach, którymi zajmuje się komisja 161 osób pokrzywdzonych to dziewczynki, a 114 to chłopcy. W niektórych przypadkach, dotyczących głównie cyberprzestępczości, nie udało się ustalić płci. 82 ofiary nie ukończyły 10. roku życia, a dziewięcioro najmłodszych pokrzywdzonych pedofilią nie miało 3 lat.

Jak wynika z raportu, w 121 sprawach sprawcami była osoba niespokrewniona z ofiarą, a w 106 przypadkach spokrewnieni. Około 38 proc. spraw dotyczyło czynów popełnionych w rodzinie. W 70 zgłoszonych sprawach jako sprawcę wskazano rodzica, w czterech sprawach było to rodzeństwo, w 16 dziadkowie, a w 16 kolejnych członkowie dalszej rodziny.

Kościelna „niezrozumiała blokada”

Wśród wskazanych sprawców niespokrewnionych, ale pozostających w relacji z ofiarami największą grupę stanowili duchowni.

W tej kwestii Kmieciak zwrócił uwagę, że po tym, jak komisja wystąpiła do nuncjusza apostolskiego, nie otrzymała od niego żadnej odpowiedzi. – To, że nie otrzymaliśmy odpowiedzi, nie oznacza, że siedzimy bezradnie i płaczemy, bo Watykan nie chce nam dać dokumentów (…) Watykan – co jest zaskakujące dla nas, ale i jak (…) się okazuje, dla niektórych biskupów – wprowadził faktyczną tamę, barierę, jeśli chodzi o udostępnianie tego typu dokumentów – powiedział.

Dodał też, że nie rozumie bariery, jaka stawia Kościół katolicki w dostępie do dokumentów dotyczących pedofilii. – To niezrozumiała zupełnie bariera – podkreślił.

W raporcie wymieniono m.in.: nauczycieli, wychowawców i opiekunów (9 spraw), trenerów sportowych (6 spraw), lekarzy (2 sprawy), duchownych (57 spraw), przedstawicieli innych związków wyznaniowych (5 spraw), partnerów rodzica (17 spraw), znajomych rodziny (6 spraw) i sąsiadów (19 spraw).

Kmieciak zwrócił przy tym uwagę, że wiele organizacji w tym np. niektóre związki harcerskie lub sportowe nie odpowiadają na pytania komisji. – Dlatego my nie wiemy, ile takich spraw jest. (…) Może okazać się, że trafimy na inne instytucje i organizacje, które również, w mniej oczywisty dla nas społecznie sposób milczały – powiedział.

Jak podkreślono w raporcie, zdecydowaną większość potencjalnych sprawców pedofilii stanowią mężczyźni – 265 osób. Z kolei jako potencjalne sprawczynie wskazano 20 kobiet.

Prezentując raport, Kmieciak poinformował, że komisja w 46 przypadkach zawiadomiła prokuraturę o nieprawidłowościach w postępowaniu. Jak podał, w 20 sprawach uwzględniono wnioski Komisji. W efekcie w 13 sprawach podjęto postępowania na nowo. – To są konkretne efekty działania (Komisji – red.), ponieważ one nie pozwalają na to, żeby sprawa „umarła” – dodał Kmieciak.

Najstarsza sprawa jest sprzed pół wieku

Jak poinformował, w komisji są też obecnie 122 sprawy przedawnione. Podkreślił, że najdłuższy czas, jaki upłynął do daty przedawnienia sprawy do zawiadomienia, wynosi 49 lat. W większości sprawy były zgłaszane po co najmniej 15 latach. – My będziemy wracać do tej przeszłości. Żeby do niej wrócić, musimy mieć konkretne, mocne narzędzia, które pozwolą nam na to, żeby zrobić w sposób rzetelny – powiedział Kmieciak.

Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 została powołana przez Sejm 24 lipca 2020 r. Urząd rozpoczął funkcjonowanie 1 października 2020 r.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w Alabamie. Rośnie liczba ofiar

Wzrósł tragiczny bilans ofiar po strzelaninie w kościele episkopalnym pod wezwaniem Świętego Stefana w Birmingham w stanie Alabama. Podejrzany o atak został zatrzymany. Według CBS News śledztwo prowadzi FBI oraz kilka federalnych i lokalnych organów ścigania. Kapitan policji w Vestavia Hills Shane Ware poinformował na konferencji prasowej, że do strzelaniny doszło o godzinie 18:22 czasu lokalnego – 1:22 w piątek polskiego czasu – na przedmieściach Birmingham. Rannych przewieziono do szpitali. Ich stan zdrowia nie jest znany. Napastnik przebywa w areszcie.

Ware nie podał na razie ani motywu ataku, ani innych szczegółów strzelaniny. Zdaniem policji nie ma tam dalszego zagrożenia dla społeczności. Według CBS News śledztwo prowadzi FBI oraz kilka federalnych i lokalnych organów ścigania.

„Modlimy się za rodzinę ofiary, rannych i całą wspólnotę kościelną. Cieszę się, że sprawca jest w areszcie. To nie powinno się nigdy zdarzyć w kościele, w sklepie, w mieście czy gdziekolwiek indziej. Wciąż uważnie monitorujemy sytuację” – oświadczyła cytowana przez lokalną telewizję WVTM gubernator Alabamy Kay Ivey.

Strzelanina w Alabamie jest kolejnym atakiem w miejscu kultu religijnego w USA. W maju jedna osoba zginęła, a pięć innych zostało rannych w kościele w Południowej Kalifornii. Władze określiły to jako „politycznie umotywowany incydent na tle nienawiści” skierowany przeciwko społeczności tajwańskiej. Po godzinie 6 polskiego czasu do mediów trafiła informacja, że tragiczny bilans po strzelaninie w kościele w stanie Alabama wzrósł do dwóch osób. 

Kapitan Shane Ware z Departamentu Policji w Vestavia Hills poinformował, że podejrzany napastnik, który jest w areszcie, nie został do tej pory zidentyfikowany. Nie zidentyfikowano jeszcze ofiar strzelaniny. Nie jest też znany stan zdrowia osoby, która doznała obrażeń.

„Wraz z tragiczną wiadomością, która rozeszła się tego wieczoru, składam z głębi serca kondolencje ofiarom strzelaniny w kościele episkopalnym św. Stefana. Chciałbym również podziękować w imieniu swoim i naszych mieszkańców, Vestavia Hills, pierwszym ratownikom ze wszystkich agencji, które pracowały niestrudzenie od początku tego incydentu” – głosi oświadczenie burmistrza Vestavia Hills, Ashleya Curry’ego.

Vestavia Hills to osiedle położone na południowy wschód od Birmingham. Liczy niecałe 34 500 mieszkańców.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znany mecenas z zarzutami

Prokuratura postawiła poważne zarzuty adwokatowi, pełnomocnikowi wielu ofiar pedofilii w Kościele. W tle jest m.in. umorzenie postępowania w sprawie dotyczącej seksualnego wykorzystania dziecka. Od czterech lat proces, ze względów proceduralnych, nie może ruszyć.

O sprawie informuje „Rzeczpospolita”. Gazeta przypomina, że Artur Nowak (w rozmowie z „Rz” wyraził zgodę na to podanie personaliów i publikację wizerunku) adwokat, publicysta, pełnomocnik ofiar wykorzystywania seksualnego w głośnych medialnie sprawach – m.in. Janusza Szymika, którego krzywdził ksiądz z Międzybrodzia Bialskiego, czy Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków, bohaterów jednego z filmów braci Sekielskich. Sam Nowak w dzieciństwie także był ofiarą dwóch księży pedofilów.

Jak ustaliła „Rz”, w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe leży przeciwko niemu akt oskarżenia, a sprawa czeka na termin. „Nowaka oskarżono m.in. o płatną protekcję, nadużycie funkcji, ujawnienie tajemnicy służbowej, powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych oraz utrudnianie postępowania karnego” – podaje gazeta. – Czyny te zostały popełnione w okresie od stycznia do czerwca 2013 r. – informuje prokurator Marzena Muklewicz, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

„Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, wynika, że Nowak miał w odniesieniu do pięciu osób powoływać się ‚na wpływy w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie’ oraz uzyskiwać informacje ‚z postępowań przygotowawczych prowadzonych przeciwko lub z udziałem tych osób’ i uzgadniać ‚z drugim oskarżonym – prokuratorem Karolem K. – korzystnych dla nich decyzji'” – czytamy w gazecie.

Jedna z tych spraw, jak ustaliła „Rz” miała dotyczyć umorzenia postępowania w sprawie wykorzystywania seksualnego dziecka, w której – jak wynika z cytowanej odpowiedzi z sądu – miał on „załatwić umorzenie postępowania przygotowawczego”.

Sprawcą w tej sprawie miał być jeden z koszalińskich prawników.

– Nie przyznaję się do żadnego z postawionych mi zarzutów – mówi „Rz” Artur Nowak. Dodaje, że owe pięć osób to jego klienci. – Każda z tych osób przyszła bądź zadzwoniła do mnie z jakimś problemem. Oczywiście reprezentowałem te osoby odpłatnie – wyjaśnia. – Uzyskiwałem informacje na temat ich spraw, w sposób całkowicie legalny, na podstawie pełnomocnictwa – dodaje.
Źródło info i foto: wp.pl

Skandal w gnieźnieńskiej parafii. Sprawa dotyczy uchodźców

Od początku wybuchu otwartej wojny w Ukrainie tysiące Polaków na różne sposoby pomagają naszym wschodnim sąsiadom. Wiele rodzin zdecydowało się przyjąć pod swój dach uchodźców uciekających przed wojną. W pomoc zaangażował się także ksiądz jednej z parafii w Gnieźnie. Duchowny zaznaczył jednak, że schronienia udzieli tylko wybranym. Warunki księdza oburzyły lokalną społeczność.

Kilka dni temu jedna z mieszkanek Gniezna szukała dachu nad głową dla swoich krewnych z Ukrainy. Postanowiła więc zwrócić się w tej sprawie do księdza proboszcza. Odpowiedź duchownego wprawiła ją w osłupienie.

Z przyczyn obiektywnych, ode mnie niezależnych, przede wszystkim trzeba się zgłosić do Straży Miejskiej w Gnieźnie. Ponadto nie mogą to być osoby dorosłe, palące papierosy, dzieci powinny być powyżej 10. roku życia, rodzina rzymsko-katolicka lub greko-katolicka. Najlepiej babcia i jej córka z dziećmi, rodzina wielopokoleniowa. I bez jakichkolwiek zwierząt – odpisał kobiecie proboszcz.

Duchowny dodał, że dla Ukraińców przygotowano „wielki pokój przechodni”, garderobę łazienkę i kuchnię.

Wiadomość od księdza oburzyła kobietę. „Co pan pisze. Chodzi o życie, o ratunek. To teraz mam im powiedzieć, że z prawosławnej mają przejść na katolicką wiarę? Bóg jest jeden” – odpowiedziała mieszkanka Gniezna.

O tej wymianie zdań powiadomiono jednego z radnych miasta. „Skandal, inaczej tego nazwać nie można. Ja już myślałem, że Kościół w Polsce naprawdę pomaga wszystkim uchodźcom, którzy uciekają przed wojną, śmiercią, głodem. Jak widać, pomaga tylko wybranym. Przynajmniej jedna z parafii w Gnieźnie” – ocenił w mediach społecznościowych Artur Kuczma, publikując jednocześnie zdjęcie wiadomości od duchownego.

Sprawę zgłoszono do gnieźnieńskiej kurii. Jak podaje „Fakt”, duchowny przeprosił już kobietę za zaistniałą sytuację i przyjął ośmioro uchodźców pod swój dach.

Podkreślam, że pomoc uchodźcom wojennym z Ukrainy w archidiecezji gnieźnieńskiej udzielana jest wszystkim, niezależnie od wyznania czy religii. Każdy, kto o taką pomoc poprosi, otrzyma ją, bez jakichkolwiek „wstępnych kryteriów”. Dotyczy to wszystkich parafii. Ksiądz, którego dotyczy zapytanie prasowe, przeprosił już za swój wpis. Właśnie dziś do domu parafialnego przyjął on ośmioro uchodźców z ukraińskiej Winnicy – przekazał ks. Remigiusz Malewicz, rzecznik prasowy kurii metropolitalnej w Gnieźnie, w rozmowie z dziennikiem „Fakt”.
Źródło info i foto: o2.pl

Argentyna: Trwa proces biskupa oskarżonego o pedofilię

W argentyńskim Rosario rozpoczął się głośny proces biskupa Gustavo Zanchetty, byłego biskupa Oranu, który jest oskarżany o wykorzystywanie seksualne kleryków. Hierarcha to bliski przyjaciel papieża Franciszka. Proces rozpoczął się w poniedziałek 21 lutego. Miał on ruszyć już 5 miesięcy wcześniej, ale był on przekładany ze względu na dokumenty, które miały zostać przysłane do Argentyny przez Watykan. Stolica Apostolska jednak nie zdecydowała się na ich udostępnienie, mimo decyzji Franciszka, że w sprawach dotyczących wykorzystywania seksualnego tajemnica papieska nie obowiązuje.

W pierwszym dniu procesu zeznawał sam oskarżony, który odrzucił wszystkie zarzuty i stwierdził, że jego stosunki z klerykami były „dobre i zdrowe”. Przyznał, że czasem odwiedzał pokoje kleryków, by z nimi porozmawiać, a z jednym z nich podjął temat wykorzystywania seksualnego, kiedy dowiedział się, że ten był w przeszłości wykorzystany przez wujka. Stwierdził też, że watykańskie śledztwo, które jest wobec niego prowadzone, to zemsta.

W kolejnym dniu na sali rozpraw pojawili się księża i klerycy, którzy składali swoje zeznania bez obecności biskupa. Jeden z nich stwierdził, że biskup składał mu miłosne propozycje i „żądał masażu”. Ks. Gabriel Acevedo potwierdził, że natknął się na nagie zdjęcia biskupa i młodych mężczyzn w telefonie hierarchy. Zanchetta miał mu sam pożyczyć swój telefon.

Kapłan zeznał też, że Zanchetta często zostawał w seminarium na kolację, pił z klerykami alkohol i czasami prosił któregoś z nich, aby ten go odprowadził do rezydencji. Ks. Martin Alarcon, który za czasów Zanchetty był rektorem seminarium, stwierdził, że klerycy bali się biskupa, bo ten otwarcie mówił, że może ich usunąć z seminarium. Przyznał też, że widział uściski Zanchetty z klerykami, które trwały dłużej niż zwykle, a także był świadkiem „masaży”.

W procesie ma zostać przesłuchanych 39 świadków.

„Ulubieniec” papieża Franciszka

Gustavo Zanchetta to jeden z bliskich znajomych papieża Franciszka. Został biskupem diecezji Oran w lipcu 2013 roku i była to jedna z pierwszych takich decyzji nowego papieża od objęcia urzędu. Zanchetta wielokrotnie chwalił się swoją przyjaźnią z papieżem Franciszkiem. 1 sierpnia 2017 roku papież przyjął jego rezygnację z urzędu – oficjalnym powodem były napięte relacje z duchowieństwem diecezji.

Później biskup został wysłany na leczenie do Hiszpanii, jednak już w grudniu 2017 roku został powołany na watykański urząd asesora Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej – to stanowisko zostało stworzone specjalnie dla niego. W styczniu 2019 roku został tymczasowo zawieszony na stanowisku, ale w 2020 roku wrócił do pracy mimo śledztw, które były wobec niego prowadzone.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Efekt raportu o pedofilii w niemieckim Kościele. Liczba apostazji pikuje

Liczba osób odchodzących z Kościoła w bawarskich miastach eksplodowała po przedstawieniu przed miesiącem raportu o pedofilii w Kościele. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez agencję DPA w kilku miastach Bawarii. W Monachium, według rzecznika Biura Administracji Okręgowej (KVR), liczba osób opuszczających Kościół podwoiła się. – W pierwszej połowie stycznia, tj. przed raportem, mieliśmy ok. 80 wystąpień z Kościoła w ciągu dnia roboczego. Od 20 stycznia, tj. od czasu opublikowania raportu odnotowano około 150-160 wystąpień z Kościoła w przeliczeniu na dzień roboczy, czyli około dwóch razy więcej – podkreślił.

Trzykrotny wzrost zainteresowania

Aktów apostazji może być jeszcze więcej. – Zainteresowanie jest z pewnością trzy razy większe niż na początku roku – powiedział rzecznik agencji DPA. – Ale nie możemy mu sprostać. Granicą są tu nasze możliwości, zwłaszcza pod względem kadrowym – dodał. W KVR wydłużono godziny otwarcia i zatrudniono więcej osób.

– Pomimo przedłużonych godzin otwarcia i przesunięcia pracowników prawdopodobnie nie uda się sprostać oczekiwaniom ze względu na bardzo wysokie zapotrzebowanie. Mimo podjętych środków prawdopodobnie nie będzie możliwe załatwienie wszystkich wniosków o wystąpienie z Kościoła w odpowiednim czasie – stwierdził.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kościół w Nowej Zelandii podał dane dotyczące nadużyć seksualnych

Kościół katolicki w Nowej Zelandii przyznał, że począwszy od 1950 roku 14 proc. duchownych oskarżonych zostało o nadużycia wobec dzieci i dorosłych – poinformował we wtorek dziennik „The Guardian”. Władze kościelne podały powyższe dane na prośbę królewskiej komisji ds. nadużyć powstałej w 2018 roku na wniosek premier kraju Jacindy Ardern. Rządowy zespół bada nadużycia we wszystkich instytucjach związanych z wiarą, w tym Kościół katolicki – tłumaczyła brytyjska gazeta.

– Jestem wdzięczny za pracę włożoną w ten raport, a także za upublicznienie go – oświadczył przewodniczący nowozelandzkiej Konferencji Episkopatu kardynał John Dew. Dodał, że otrzymane dane były przerażające, a Kościół odczuwa „głęboki wstyd” z powodu przedstawionych informacji.

250 tys. ofiar

Do danych odniosło się również nowozelandzkie stowarzyszenie pokrzywdzonych przez księży (SNAP), które stwierdziło, bazując na doniesieniach członków organizacji, że prawdziwa skala nadużyć była prawdopodobnie o wiele wyższa. Z naszych informacji wynika, że „jedynie około jedna na 12 pokrzywdzonych osób zgłaszała nadużycia w Nowej Zelandii” – przekazało SNAP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Papież Benedykt XVI miał nie reagować na nadużycia seksualne wobec dzieci. Nowy raport

Emerytowany papież Benedykt XVI miał ignorować nadużycia seksualne wobec czwórki dzieci, do których dochodziło na terenie archidiecezji Monachium i Fryzyngi, gdy Joseph Ratzinger pełnił tam rolę arcybiskupa. Tak wynika z raportu przygotowanego przez monachijską kancelarię prawną. Raport na temat „nadużyć seksualnych wobec nieletnich i dorosłych”, do których dochodziło na terenie archidiecezji Monachium i Fryzyngi, obejmuje lata 1945-2019.

Jest w nim ocena działań Josepha Ratzingera, który był arcybiskupem w latach latach 1977-1982.

Obecnie 94-letni, emerytowany papież nie przyznaje się do oskarżeń dotyczących tego, że nie reagował na doniesienia o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich. Nowy raport go jednak obciąża: do nadużyć wobec czwórki dzieci miało dochodzić, gdy był arcybiskupem Monachium i Fryzyngi, a oskarżany o molestowanie ministrantów duchowny cały czas sprawował posługę kościelną.

Benedykt XVI wielokrotnie zapewniał, że nigdy nie krył skandalu pedofilii w Kościele i że na jej przypadki reaguje „z głęboką konsternacją”.

Joseph Ratzinger został wybrany na papieża 19 kwietnia 2005 roku. Z urzędu ustąpił 1 marca 2013 roku. To była trudna decyzja. Ale podjąłem ją z pełną świadomością i uważam, że zrobiłem dobrze – tak emerytowany papież ocenił po latach swoją rezygnację w rozmowie z „Corriere della Sera”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciężka współpraca Kościoła z komisją ds. pedofilii

Od wielu miesięcy Kościół katolicki konsekwentnie odmawia udostępnienia dokumentów dot. wykorzystywania seksualnego dzieci przez polskich duchownych. W piątek prymas Polski abp Wojciech Polak wystosował pismo do szefa komisji ds. pedofilii prof. Błażeja Kmieciaka, w którym wskazał dwa obszary możliwej współpracy. Wśród nich wymieniono badania statystyczne i działania prewencyjne.

W ubiegły piątek prymas Polski abp Wojciech Polak wystosował list do prof. Błażeja Kmieciaka, szefa państwowej komisji ds. pedofilii. To ciąg dalszy sporu o udostępnienie dokumentów ws. wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele katolickim. Episkopat od wielu miesięcy odmawia współpracy.

Państwowa komisja ds. pedofilii w czerwcu 2021 roku interweniowała w tej kwestii do Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W poniedziałkowym komunikacie polski Episkopat odniósł się do tamtej sprawy.

„Sprawy dotyczące wykorzystywania małoletnich są w Kościele katolickim zarezerwowane jurysdykcji watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary (…). W związku z tym udostępnienie akt procesowych powinno odbywać się drogą dyplomatyczną. (…) Mamy więc w tej sprawie do czynienia z relacją między rządem Polski a władzami Stolicy Apostolskiej, a nie między państwową komisją a Kościołem w Polsce” – czytamy w oświadczeniu Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Jak jednak dodano, abp Wojciech Polak widzi dwie potencjalne płaszczyzny możliwej współpracy Episkopatu z komisją. Jedną z nich jest udostępnienie badań statystycznych „po wcześniejszym ustaleniu z Instytutem Statystki Kościoła Katolickiego SAC jej zasad”. Drugą natomiast „współudział ws. ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystaniem seksualnym”.

„Realizowane przez Centrum Ochrony Dziecka [jednostka działająca przy Akademii Ignatianum – przyp. red.] projekty dotyczące prewencji w szkołach katolickich i ośrodkach dla osób z niepełnosprawnościami mogą stać się inspiracją do podjęcia podobnej pracy, która będzie służyć ochronie małoletnich i bezbronnych w państwowych placówkach edukacyjnych i opiekuńczych” – dodano w komunikacie.

„Episkopat milknie”. Trudna współpraca komisji ds. pedofilii

O dotychczasowej współpracy z Kościołem katolickim mówił w sobotniej rozmowie z WP prof. Błażej Kmieciak. – Ten kontakt nie polepszył się. Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że to jest w ogóle ciekawa historia. My naprawdę widzimy, że w Kościele katolickim są takie ośrodki, które robią naprawdę dobre i mądre rzeczy. To jest np. Fundacja Świętego Józefa czy Centrum Ochrony Dziecka. Natomiast Episkopat ma taki zwyczaj, że w pewnym momencie milknie – oświadczył przewodniczący komisji.

– W lutym 2021 roku wystosowaliśmy pierwszych kilkadziesiąt pism do sądów biskupich i biskupów diecezjalnych. Tutaj rozpoczął się spór. My stoimy na stanowisku, że ustawa o państwowej komisji daje nam dostęp do dokumentów. Biskupi uważają zupełnie inaczej. (…) Efektem tego było zaproponowanie Episkopatowi, w tym prymasowi Wojciechowi Polakowi, który jest delegatem ds. ochrony dzieci i młodzieży, aby powołać grupę badawczą. Interdyscyplinarną grupę złożoną z kanonistów, psychologów i prawników. Dostaliśmy odpowiedź, że będą się nad tym zastanawiać po wizycie biskupów w Watykanie. I do tej pory jest cisza – tłumaczył prof. Kmieciak w rozmowie z WP.
Źródło info i foto: wp.pl