Były ministrant z zarzutami za 13 włamań do kościoła

21-latek usłyszał zarzuty trzynastokrotnego włamania do jednego ze skierniewickich kościołów. Mężczyźnie, byłemu ministrantowi w okradzionej parafii, grozi do 10 lat więzienia – poinformowała Justyna Florczak-Mikina ze skierniewickiej policji. Mężczyznę, który w czerwcu i lipcu 13 razy włamywał się do zakrystii jednego z kościołów w Skierniewicach i systematycznie okradał parafię, miejscowi policjanci zatrzymali na gorącym uczynku w niedzielę późnym wieczorem.

„Proboszcz oraz zakrystian zauważyli, że ze zbiórki na tzw. tacę, która składana była w sejfie, znikały pieniądze. Sejf jednak nie miał na powierzchni żadnych uszkodzeń, podobnie jak drzwi do świątyni. Łącznie od czerwca 2020 roku zginęło blisko 7 tysięcy złotych” – podała rzeczniczka skierniewickiej policji młodsza aspirant Justyna Florczak-Mikina.

Policja ustaliła, że pieniądze i wartościowe rzeczy ginęły systematycznie. „Kradzieży mógł dokonywać ktoś, kto używał dorobionych kluczy, a działanie sprawcy wskazywało, że mógł znać rozkład pomieszczeń, zwyczaje i mechanizmy funkcjonowania kościoła” – przekazała Florczak-Mikina.

Okazało się, że takie klucze miał 21-letni były ministrant skierniewickiej parafii, którego zatrzymano podczas kolejnej próby kradzieży. Po przeszukaniu, w jego miejscu zamieszkania na terenie powiatu sochaczewskiego, znaleziono ponad 9 tys. zł oraz krzyże, kielichy i monstrancje.

Byłemu ministrantowi grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie wybrany członkiem Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii

Sejm powołał trzech członków państwowej komisji do spraw pedofilii. Zostali nimi: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski oraz Barbara Chrobak. Wybór nie może zaskakiwać, bowiem większość sejmowa poparła kandydatów rekomendowanych wyłącznie przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. W głosowaniu przepadła m.in. kandydatura ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

W środę wieczorem Sejm powołał trzech członków Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Większość sejmowa poparła kandydatury zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.

W skład komisji weszli: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski (oboje z rekomendacji PiS) oraz Barbara Chrobak (kandydatura wysunięta przez KRP). Poznaliśmy więc już nazwiska wszystkich jej członków. Wcześniej – z rekomendacji Rzecznika Praw Dziecka, prezydenta, premiera i Senatu – do komisji powołano: Błażeja Kmieciaka, Justynę Kotowską, Elżbietę Malicką i Agnieszkę Rękas.

Jak czytamy w uzasadnieniach kandydatur, Hanna Elżanowska jest psychologiem, psychoterapeutą, seksuologiem i wieloletnim pracownikiem Instytutu Psychologii KUL JP II. Pracuje również jako biegła sądowa w sprawach z udziałem dzieci i młodzieży. Jest specjalistką z zakresu pomocy dzieciom wykorzystywanym seksualnie.

Andrzej Nowarski to radca prawny z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Pełnił funkcje nadzorcze w organach nadzoru spółek kapitałowych. W lutym 2020 r. został Pełnomocnikiem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego do spraw uprawnień artysty zawodowego.

Barbara Chrobak powołała do życia i prowadzi Fundację „Dobro Dziecka Cel Najwyższy”, której cele ukierunkowane są na pomoc dzieciom i rodzinom doświadczonym przez los. Jak informował „Dziennik Gazeta Prawna”, członkini Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry nie ma ani wykształcenia kierunkowego, ani tytułu naukowego, więc zgłoszenie jej nie byłoby możliwe, gdyby nie poprawka w tarczy antykryzysowej 3.0 i odznaczenie jej krzyżem zasługi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Floryda: Zamachowiec podpalił kościół z wiernymi wewnątrz

Chwile grozy przeżyli wierni z kościoła pod wezwaniem Królowej Pokoju w Ocala na Florydzie. Gdy przygotowywali się do porannej Mszy, 23-letni mężczyzna staranował drzwi świątyni samochodem, rozlał w kruchcie benzynę i podpalił. Wiernym udało się uciec bez szwanku.

Do zdarzenia doszło w sobotę rano czasu lokalnego. Podpaloną świątynię ugasili przybyli natychmiast na miejsce strażacy. Zamachowca podczas próby ucieczki z miejsca zdarzenia ujął jeden z zastępców szeryfa.

Zatrzymanemu, Stevenowi Anthony Shieldsowi, postawiono szereg zarzutów, w tym próbę zabójstwa i próbę podpalenia budynku, w którym powinien spodziewać się obecności ludzi. Uznano, że motywacją działania Shieldsa były uprzedzenia na tle religijnym.

– Gwarantowana nam w Konstytucji wolność kultu jest wolnością, którą wysoce sobie cenimy. Moi funkcjonariusze i ja przysięgaliśmy chronić tego prawa i zawsze będziemy dbać o to, by nasi obywatele mogli modlić się w pokoju. Jestem dumny z moich zastępców, którzy tak szybko schwytali tego człowieka – powiedział szeryf Marion, Billy Woods.

Jak informuje katolicka agencja prasowa CNA, niemal w tym samym momencie, gdy podpalono kościół w Ocala, w Los Angeles spłonęła misja założona jeszcze w XVIII w. przez św. Junipera Serrę.

Posługę w kościele Królowej Pokoju w Ocala prowadzą księża z Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra (FSSP). Jest to jedno z niewielu miejsc na środkowej Florydzie, gdzie wierni mogą uczestniczyć we mszach w formie nadzwyczajnej (tradycyjnych).
Źródło info i foto: TVP.info

Apel polskich wiernych do papieża ws. tuszowania pedofilii w Kościele

„Ojcze Święty Franciszku, błagamy Cię, spójrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie biskupi kryją przypadki pedofilii, lojalność wobec instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza od dobra ofiar” – napisali wierni z polskiego Kościoła. Apel ukazał się na łamach włoskiego dziennika. Rzecznik Watykanu odpowiada: Ojciec Święty jest poinformowany o apelu.

Apel wiernych z polskiego Kościoła do papieża Franciszka ukazał się na łamach włoskiego dziennika „La Repubblica” w poniedziałek. Zajął całą stronę.

– Czuliśmy, że musimy coś zrobić, bo protestowanie pod kuriami nie przynosi żadnych rezultatów. Spotkania z nuncjuszem to czysta kurtuazja. Pisanie listów i petycji, zarówno do kongregacji watykańskich, jak również do samego Ojca Świętego, też nie daje zauważalnych owoców – mówi Justyna Zorn, organizatorka protestów pod gdańską kurią.

Postanowili więc wystosować apel do papieża. Pytanie o taką możliwość wysłali do kilku włoskich dzienników. Odpowiedziała „La Repubblica”. Musieli jednak zapłacić 7,5 tysiąca euro.

Organizatorzy akcji założyli zbiórkę, którą wsparło ponad 630 osób. Udało się zebrać całość kwoty, łącznie 43 236 złotych.

„Ojcze Święty Franciszku! Odbuduj nasz Kościół! Błagamy Cię, spójrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie biskupi kryją przypadki pedofilii, lojalność wobec instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza od dobra ofiar, a Episkopat i nuncjusz apostolski udają, że tego nie widzą” – czytamy w opublikowanym po włosku w poniedziałek apelu.

W wersji, którą wysłali wierni, padały konkretne nazwiska: abp. Sławoja Leszka Głódzia, bp. Edwarda Janiaka i bp. Jana Tyrawy. Dziennik ich jednak nie opublikował.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bp Milewski przeprasza za milczenie polskich biskupów ws. pedofilii

Trzeba karać pedofilów zdecydowanie bardziej surowo. Jeśli kapłanowi, który opuścił się czynów haniebnych, udowodniono przestępstwo, z automatu powinien być usuwany z szeregów kapłańskich – powiedział bp Mirosław Milewski w radiu RMF.

Odnosząc się do afery wokół biskupa Edwarda Janiaka, który jest oskarżany o tuszowanie pedofilii wśród księży, biskup pomocniczy diecezji płockiej Mirosław Milewski powiedział: „Chciałbym – mając na uwadze to, co się działo w diecezji kaliskiej, te gorszące skandale – przeprosić za milczenie polskich biskupów w tej sprawie”.

Obowiązki bpa Janiaka zgodnie z decyzją papieża Franciszka przejął metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. – Jestem wdzięczny papieżowi Franciszkowi za to, że podjął taką decyzję. Mamy wreszcie przełom w tej sprawie. Tak dalej być po prostu nie mogło – powiedział bp Milewski.

Podkreślił, że decyzja papieża „była konieczna, oczekiwana i potrzebna”. Odnosząc się do wydarzeń w diecezji kaliskiej, stwierdził, że to co tam się działo, jest przykładem działania lawendowej mafii w Kościele.

– Homoseksualiści kryją homoseksualistów. Tuszują afery i udają, że nic się nie dzieje i żyją w innym świecie. Nie jest to świat Kościoła – powiedział bp Milewski.

Bp pomocniczy diecezji płockiej odniósł się także do listu bpa Janiaka, który ordynariusz kaliski rozesłał do wszystkich biskupów w Polsce, a w którym skrytykował działania prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka.

– Uczestniczyłem w tych obradach podczas tych głosowań. To jest list pełen kłamstw, przekłamań – oświadczył duchowny. Stwierdził, że postawa bpa Janiaka jest postawą człowieka, który próbuje się bronić i nie panuje nad emocjami, nad słowami.

Przyznał, że „w obliczu ostatnich wydarzeń zabrakło głosu episkopatu, że jesteśmy z naszym delegatem, którego sami wybraliśmy”. Bp Milewski podkreślił, że „Polski episkopat ma wolę walki z pedofilią w Kościele”, ale, jak przyznał, „tej determinacji jest wciąż za mało”.

Powiedział, że musi nastąpić „rewolucja moralna w myśleniu biskupów, że już nie ma czasu na zastanawianie się: czy, jak – tylko jak bardzo musimy iść do przodu w tych sprawach”. – Trzeba karać pedofilów zdecydowanie bardziej surowo – stwierdził bp Milewski.

Zdaniem duchownego „jeśli kapłanowi, który opuścił się czynów haniebnych, udowodniono czy stwierdzono, że popełnił przestępstwo, absolutnie z automatu powinien być usuwany z szeregów kapłańskich”, a nie zastanawiać się, czy powinien zostać na pięć lat pozbawiony kontaktów z dziećmi, czy na piętnaście lat”. Biskup zwrócił uwagę, że poważnym problemem w Kościele są środowiska homoseksualne.

– Trzeba odciąć wreszcie zasilanie szeregów kapłańskich przez księży o skłonnościach homoseksualnych – oświadczył. Przypomniał jednocześnie słowa papieża Benedykta XVI sprzed 15 lat. Powiedział on wtedy, że „nie mogą być przyjmowani, nie mogą być święceni ci mężczyźni, którzy mają skłonności homoseksualne”. – Tam się również pojawia kategoria niezwykle mocna – „kultury gejowskiej” – zwrócił uwagę bp Milewski.
Źródło info i foto: TVP.info

Szokujące doniesienia. Karetka zabrała pijanego biskupa Janiaka do szpitala?

Biskup kaliski Edward Janiak (67 l.), który jest antybohaterem filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele, miał trafić do szpitala w Kaliszu (woj. wielkopolskie) z podejrzeniem udaru. Na oddziale miało okazać się jednak, że duchowny był… kompletnie pijany. O swoich ustaleniach informuje „Gazeta Wyborcza”. Głos w sprawie zabrał rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik.

W połowie maja miała miejsce premiera najnowszego dokumentu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”, z którego wynika, że kaliski biskup Edward Janiak przez trzy lata nie reagował na doniesienia o podległym mu księdzu oskarżanym o czyny pedofilskie. Watykan wszczął już dochodzenie w tej sprawie.

Dwa tygodnie po publikacji filmu, 2 czerwca, biskup miał trafić do szpitala. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, tego dnia karetka zabrała go na oddział. Duchowny miał mieć problemy z wysławianiem się, kontakt z nim był ograniczony. Biskupa Janiaka przyjęto z podejrzeniem udaru późnym wieczorem i gruntownie przebadano. Jednak jak informuje „Wyborcza”, hierarcha kościelny był po prostu… kompletnie pijany, mając we krwi 3,44 promila alkoholu. Po kilku godzinach i podaniu kroplówek biskup został wypuszczony do domu.

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem diecezji kaliskiej, jednak ks. Marcin Papuziński nie chciał komentować sprawy przez telefon. Poprosił o przesłanie pytań mailem, na odpowiedź cały czas czekamy.

Jak jednak przekazał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”: „Ksiądz Biskup kilka lat temu przeszedł chorobę nowotworową i związaną z nią terapię onkologiczną. Od tego czasu jest pod stałą opieką specjalisty i regularnie przechodzi badania, które od czasu do czasu związane są z pobytami w szpitalu”.

Rzecznik Episkopatu zabrał głos

– W odpowiedzi na pytania dotyczące dzisiejszych publikacji na temat bp. Edwarda Janiaka, stanowczo oświadczam, że – jeśli informacje przekazane w mediach się potwierdzą – to opisywana sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik po doniesieniach dotyczących biskupa Edwarda Janiaka.

– Jest zrozumiałym, że każde taka informacja wzbudza liczne reakcje społeczne oraz wywołuje emocje wśród wiernych. Obecnie oczekujemy na rzetelne wyjaśnienie doniesień medialnych w sprawie tego zdarzenia, które – jeszcze raz zaznaczam – nigdy nie powinno mieć miejsca, szczególnie wśród ludzi Kościoła – podkreślił ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Biskup Janiak nie widzi swojej winy

Po publikacji „Zabawy w chowanego” biskup Edward Janiak atakuje wszystkich, którzy ośmielą się go skrytykować. 7 czerwca we wszystkich parafiach diecezji kaliskiej odczytany został list biskupa, w którym pisał o „medialnej nagonce” na jego osobę. „Proszę o modlitwę w tym czasie medialnej nagonki na moją osobę, abym uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę ofiarną, której Chrystus jest początkiem, środkiem i dopełnieniem” – pisał bp Janiak w liście.

Po emisji filmu specjalne oświadczenie wydał delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak, w którym stwierdził, że dokument braci Sekielskich „ukazuje, że nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”. Dodał, że chodzi o „sposób traktowania osób pokrzywdzonych i ich rodzin, brak podjęcia odpowiednich działań w wyniku otrzymanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księdza, czyli niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne”. Abp Polak powiadomił o sprawie Watykan.

Na odpowiedź bp Janiaka nie trzeba było długo czekać. 15 czerwca duchowny rozesłał do biskupów w kraju list, w którym skrytykował działania prymasa Wojciecha Polaka i poddał w wątpliwość wybór i działania Fundacji św. Józefa KEP, której celem jest wspomaganie istniejących inicjatyw i podejmowanie nowych działań na rzecz różnorakiej pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne.

„Kaliski biskup twierdzi, że prymas wydał na niego wyrok, szkodzi wizerunkowi Kościoła i spiskuje z braćmi Sekielskimi, którzy są wrogami Kościoła. Polski Episkopat jeszcze nigdy nie był świadkiem takiej sytuacji” – pisze „Gazeta Wyborcza”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

25 nowych spraw dotyczących molestowania seksualnego w polskim Kościele

25 nowych spraw dotyczących molestowania seksualnego w polskim Kościele skierowali do prawników członkowie inicjatywy „Zranieni w Kościele”. Od roku prowadzą oni telefon zaufania, w którym terapeuci pomagają osobom wykorzystanym seksualnie w pokonaniu przeżywanej traumy. Relacje najprawdopodobniej zaowocują pozwami sądowymi o zadośćuczynienie czy zgłoszeniami do prokuratury.

– Jest jeszcze wiele osób skrzywdzonych, które do dziś z trudem żyją z tą tajemnicą. Dwie najstarsze osoby, które się z nami skontaktowały, miały ponad 80 lat. Jedna z nich, 82-letnia kobieta, opowiedziała o swoich przeżyciach, gdy była nastolatką. Pierwszy raz zdecydowała się powiedzieć komuś o swojej krzywdzie – mówi Wirtualnej Polsce Zbigniew Nosowski, rzecznik Inicjatywy „Zranieni w Kościele” i katolicki publicysta magazynu „Więź”.

Uruchomiony w ubiegłym roku telefon wsparcia dla osób wykorzystanych seksualnie obsłużył ponad 150 połączeń. – Część pokrzywdzonych potrzebuje rady i wsparcia, wskazówek, gdzie uzyskać pomoc psychologa. Dopiero przy kolejnej rozmowie albo nawet po przejściu terapii psychologicznej dochodzą do wniosku, że chcą zgłosić przestępstwo do właściwych instytucji państwowych i kościelnych – dodaje Nosowski.

Efektem działania infolinii było skierowanie 25 spraw do konsultacji z prawnikami. Najprawdopodobniej zakończą się przygotowaniem pozwów sądowych o zadośćuczynienie ofiarom i doniesień do prokuratury.

Właśnie działalność telefonu zaufania była jednym z wątków ostrego sporu pomiędzy biskupem kaliskim Edwardem Janiakiem a prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem. Po skandalu wywołanym przez film „Zabawa w Chowanego” zagrożony odwołaniem biskup Janiak napisał list do innych biskupów. Pisał m.in. o wielkim zamieszaniu i zgorszeniu, jakie wywołały plakaty informujące o działaniu infolinii.

„Abp. Wojciech Polak (…) wydał pieniądze na plakaty, które w odbiorze społecznym zostały źle przyjęte przez wiernych, a na małych parafiach były zgorszeniem” – pisał bp. Edward Janiak.

Jak dowiaduje się WP, w maju plakaty trafiły do wszystkich parafii w Polsce. Jednocześnie abp Polak (jest delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży) w liście skierowanym do proboszczów zachęcał do wywieszenia ich w kościołach i poinformowaniu o infolinii w ogłoszeniach duszpasterskich. Plakaty nie zawierały kontrowersyjnych grafik. Na purpurowym tle znajdował się numer 800 280 900 wraz z dopiskiem „telefon wsparcia dla osób dotkniętych przemocą seksualną”.

Jednak Radio Maryja przekonywało: „taka akcja sugeruje, że w każdej polskiej parafii mamy przestępcę”. Jest „uderzeniem w autorytet kapłanów, a ostatecznie ma ludzi zniechęcić do Pana Boga”.

Nowe przypadki przestępstw seksualnych

Jak twierdzą przedstawiciele inicjatywy „Zranieni w Kościele”, uruchomienie telefonu zaufania okazało się niezwykle potrzebne. Około trzech czwartych zgłoszonych przypadków to nowe relacje. Przypomnijmy, że w marcu 2019 roku Episkopat poinformował o 382 duchownych, którzy wykorzystali 625 dzieci. Były to wszystkie zgłoszone od 1 stycznia 1990 r. przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich.

Zdaje się, że to nie koniec sprawy. Chociaż telefon czynny jest tylko we wtorki wieczorem, przez cały rok nie było dyżuru, podczas którego nikt nie zadzwonił.
Źródło info i foto: wp.pl

Francja: 3 tys. ofiar księży pedofilów w latach 1950-70. Cząstkowy raport komisji

Komisja ds. pedofilii w Kościele zidentyfikowała na obecnym etapie prac 3 tys. ofiar. Większość przestępstw popełniono w latach 1950-70 przez 1,5 tys. księży – powiedział dziennikowi „Le Figaro” przewodniczący komisji Jean-Marc Sauve.

– Nigdy nie jest wystarczająco dużo, aby mówić o przemocy, jakiej doświadczyły dzieci w Kościele katolickim oraz we wszystkich innych kręgach francuskiego społeczeństwa; rodzinach, instytucjach publicznych i prywatnych – stwierdził Sauve na łamach czwartkowego dziennika „Le Figaro”.

Sauve przewodniczy Niezależnej Komisji ds. Seksualnego Wykorzystywania w Kościele (CIASE) od 2018 roku. Komisja rozpoczęła pracę w listopadzie 2018 roku, a zakończenie jej działania planowane jest na październik 2021 roku.

Komisja wystosowała apel o składanie zeznań ma temat przestępstw pedofilii. Od czasu powstania komisja zarejestrowała około 5,3 tys. skarg. Komisja zaprezentowała w środę w Zgromadzeniu Narodowym sprawozdanie z postępu swoich prac.

„Czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa ”

W sprawozdaniu zidentyfikowano 3 tys. ofiar pedofili oraz 1,5 tys. księży – pedofilów. 2/3 przestępstw popełniono w latach 1950-70. Około 5 proc. zeznań dotyczy lat 90-tych i późniejszych.

– Wykorzystywanie seksualne jest wszędzie – stwierdził Sauve, dodając, że „czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa i oddać sprawiedliwość cierpieniom wykorzystywanych dzieci”. Sauve opowiada się również za utworzeniem krajowej komisji ds. wykorzystywania seksualnego w rodzinach oraz w instytucjach prywatnych i publicznych.

Przewodniczący przyznał, że widział wiele rzeczy w swojej karierze, ale podczas prac nad raportem doznał „osobistego szoku” podczas słuchania bezpośrednich zeznań setek ofiar i skalą „zniszczeń spowodowanych wykorzystywaniem ofiar, w ich życiu”. Sauve uważa jednak, że „obserwujemy spadek, ale nie zanik tego zjawiska”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pedofilia w Kościele. Prymas Polak odpowiada na krytyczny list bp. Edwarda Janiaka

– Podjęte przeze mnie działanie jest wyrazem ewangelicznej troski o dobro osób pokrzywdzonych i o prawdziwe dobro Kościoła, a także realizacją misji ochrony dzieci i młodzieży, powierzonej mi przez Konferencję Episkopatu Polski – stwierdza abp Wojciech Polak, Prymas Polski, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. To odpowiedź na krytyczny list bp Edwarda Janiaka.

„Zgodnie z motu proprio papieża Franciszka »Vos estis lux mundi«, po otrzymaniu wiarygodnej informacji o »działaniach lub zaniechaniach mających na celu zakłócenie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych« dotyczących wykorzystania seksualnego osoby małoletniej przez duchownego, każdy ksiądz jest zobowiązany do poinformowania o sprawie władzę kościelną” – pisze w swoim liście abp Polak.

Prymas przekonuje, że po zapoznaniu się „materiałem zawartym w filmie »Zabawa w chowanego«”, nie mógł milczeć lub „pozostać bezczynny wobec przedstawionych faktów”.

„Złożenie zawiadomienia nie rozstrzyga o winie i daje rzeczywistą szansę ks. bp. Edwardowi Janiakowi na przedstawienie argumentów w swojej obronie. Osądzenie sprawy jest wyłączną kompetencją Stolicy Apostolskiej” – podkreślił prymas.

Polak zapewnił jednocześnie, że podjęte przez niego działania są wyrazem „ewangelicznej troski o dobro osób pokrzywdzonych” i o „prawdziwe dobro Kościoła, a także realizacją misji ochrony dzieci i młodzieży, powierzonej mi przez Konferencję Episkopatu Polski”.

Janiak uderza w fundację i prymasa

W filmie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich pojawiło się oskarżenie pod adresem biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, że tuszował czyny pedofilskie. Po jego emisji 16 maja delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że „trzeba wyjaśnić wszystkie sprawy”. Zaznaczył, że „nikt w Kościele nie może uchylać się od odpowiedzialności”.

Bp Janiak 15 czerwca rozesłał do biskupów w kraju list, w którym skrytykował działania prymasa Wojciecha Polaka oraz poddał w wątpliwość wybór i działania Fundacji Św. Józefa KEP, której celem jest wspomaganie istniejących inicjatyw i podejmowanie nowych działań na rzecz różnorakiej pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne.

Ordynariusz kaliski stwierdził w liście, że fundacja została powołana wbrew woli większości hierarchów Kościoła w Polsce i pod naciskiem. Oświadczył również, że swoją decyzją prymasa uderzył w niego wydając wyrok, mimo możliwości skonfrontowania informacji zawartych w filmie Sekielskich z krokami podjętymi przez diecezję kaliską. Wyraził równie z dezaprobatę wobec plakatów, które fundacja rozprowadziła po parafiach, a które jak stwierdził „w odbiorze społecznym zostały źle przyjęte przez wiernych, a na małych parafiach były zgorszeniem”.

Wcześniej bp Janiak wystosował także list skierowany do wiernych z prośbą „o modlitwę za niego w obliczu medialnej nagonki”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tuszowanie pedofilii w Kościele. Ile o sprawie wiedział papież Jan Paweł II?

– Bp Edward Janiak myślał o sobie i o pedofilu, któremu chciał uratować skórę. Stworzył sobie piątą Ewangelię, w której można mówić „ani tak, ani nie” – mówi o. Jacek Prusak. Jezuita i psychoterapeuta dodaje, że nie mamy w Kościele „normalności”, czyli stosowania istniejących procedur. A pytany o kolejny film braci Sekielskich, który ma dotyczyć Jana Pawła II, podkreśla: – Z pewnością takie rzeczy jak przenoszenie księży pedofilów działy się w diecezji krakowskiej, gdy arcybiskupem był Karol Wojtyła. Ale wciąż jest pytanie, o czym Wojtyła wiedział i czy starał się takie problemy rozwiązywać, a nie tuszować.

Sekielscy zapowiadają trzecią część filmy – ma dotyczyć Jana Pawła II. Czy może on być najdotkliwszy dla szeregowego katolika?

Rozmawiałem z jednym z braci Sekielskich i z ludźmi, którzy są zaangażowani w tworzenie trzeciego filmu. Jestem jednego pewny: nie można Janowi Pawłowi II zarzucić, że jako papież przyzwolił na pedofilię albo minimalizował jej znaczenie. Ale w filmie będą hipotezy, że jako biskup krakowski mógł potraktować pewne rzeczy dot. przestępstw seksualnych zbyt ulgowo, bo ufał księdzu.

A ufał księżom, bo w czasach PRL Służba Bezpieczeństwa kompromitowała i pozyskiwała do współpracy księży głównie przez „haki” w sferze obyczajowej – np. kontakty homoseksualne czy podwójne życie. Jeśli faktycznie Jan Paweł II jako arcybiskup Krakowa potraktował jakiegoś przestępcę seksualnego ulgowo, to dlatego, że został – i tak to sobie dziś wyobrażam – oszukany przez księdza. A jeśli film udowodni, że jako arcybiskup Krakowa brał stronę księdza tylko dlatego, że był on księdzem – z pominięciem ofiary – bo w czasie komuny skandale seksualne osłabiłyby Kościół, to nic by nie usprawiedliwiało późniejszego papieża.

Mam nadzieję, że trzeci film Sekielskich nie udowodni tego Karolowi Wojtyle. Z pewnością jednak takie rzeczy jak przenoszenie księży pedofilów działy się w diecezji krakowskiej, gdy arcybiskupem był Karol Wojtyła [1964-78]. Ale wciąż jest pytanie, o czym Wojtyła wiedział i czy starał się takie problemy rozwiązywać, a nie tuszować. Mam nadzieję, że bilans będzie pozytywny, bo gdyby się okazało, że polski papież zawiódł w Krakowie, byłoby to bardzo bolesne dla Polaków.

Film będzie też mówił o podejściu Jana Pawła II do pedofilii nie tylko w Krakowie, ale także w Watykanie…

…ale tu jestem akurat spokojniejszy. Nie wierzę, aby papież mógł wiedzieć o pedofilii i nie reagować. To byłby dla mnie szok, bo na czym wówczas miałaby polegać świętość Jana Pawła II, jeśli tuszowałby przypadki pedofilii? Podkreślam: o ocenę pontyfikatu jestem dużo spokojniejszy. Był przecież bardzo wrażliwy na ludzką krzywdę, ale i tu jest ważne pytanie: na ile był manipulowany przez najbliższych współpracowników i otoczenie?

No a kto był najbliższym współpracownikiem Jana Pawła II?

Dobrze wiemy, że z jednej strony sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Angelo Sodano, a z drugiej kard. Stanisław Dziwisz – wówczas osobisty sekretarz papieża. Na tych dwóch osobach papież polegał, musieli oni więc mieć dużą wiedzę i to na nich ciążyła ogromna odpowiedzialność za informacje, jakie do papieża docierały.
Źródło info i foto: Gazeta.pl