Kalifornia: Atak nożownika w kościele

Policja z San Jose w Kalifornii w USA poinformowała w niedzielę wieczorem czasu miejscowego, że dwie osoby zginęły, a wiele zostało rannych w wyniku ataku z użyciem noża w kościele baptystycznym w tym mieście. Dodano, że rany niektórych z ofiar zagrażają życiu. Do zdarzenia nie doszło podczas nabożeństwa, w chwili ataku w świątyni przebywali ogrzewający się tam bezdomni – przekazała policja na Twitterze. Mundurowi przybyli na miejsce.

Burmistrz San Jose Sam Liccardo poinformował również na Twitterze, że policja aresztowała podejrzanego, ale tych doniesień nie potwierdziła na razie sama policja, według której sytuacja nadal się rozwija. Liccardo po chwili skasował swoją wiadomość zapowiadając, że niedługo zostanie wydane oświadczenie policji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski pozwany za tekst o pedofilii w Kościele

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski otrzymał pozew od kanclerza tarnowskiej kurii ks. Roberta Kantora. Hierarchia kościelna diecezji tarnowskiej poczuła się urażona tekstem krakowskiego duchownego, w którym opisał on przypadek molestowania chłopca przez ks. Stanisława P. Zdaniem kanclerza kurii wpis ks. Isakowicza-Zaleskiego miał charakter „osądu wydanego z pominięciem dowodów i opartego na jednostronnej relacji”.

Konflikt pomiędzy ks. Isakowiczem-Zaleskim a tarnowską kurią diecezjalną rozgorzał w sierpniu, gdy krakowski duchowny opisał przypadek małoletniego chłopca, którego miał molestować ks. Stanisław P. z diecezji tarnowskiej. Ten sam duchowny miał już od lat 80. ubiegłego wieku dopuszczać się skandalicznego zachowania wobec dzieci, a mimo to awansował w kościelnej hierarchii. Od ówczesnego ordynariusza tarnowskiego bpa Józefa Życińskiego otrzymał stanowisko proboszcza i tytuł kanonika honorowego. Jego kariera zaczęła hamować dopiero po skargach wnoszonych do tarnowskiej kurii od rodziców dzieci, które miały paść ofiarami ks. P. W 2002 roku bp Wiktor Skworc pozbawił go urzędu proboszcza i wysłał na kilkumiesięczny urlop. Ostatecznie duchowny wyjechał na Ukrainę, gdzie pracował przez kilka lat i również tam miał molestować nieletnich. Tarnowska kuria sama przyznała, że w sprawie ks. Stanisława P. „dokonana analiza zarchiwizowanych danych ujawnia w tym przypadku niestety również niedociągnięcia i zaniechania”.

Na prośbę byłego biskupa tarnowskiego, a obecnie metropolity katowickiego Wiktora Skworca sprawą ewentualnych zaniechań ze strony kurii tarnowskiej wobec ks. Stanisława P. zajmie się Watykan. Tymczasem sąd świecki zbada, czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie naruszył dobrego imienia zwierzchników diecezji tarnowskiej. Krakowski duchowny poinformował na swoim blogu, że otrzymał już pozew od ks. Roberta Kantora, kanclerza kurii diecezjalnej w Tarnowie. Treść pisma nie została ujawniona, wiadomo jedynie, że pozew trafił do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Tarnowie, a tarnowską kurię ma reprezentować kancelaria adwokacka z Warszawy.

– Dostałem pozew od kanclerza kurii Diecezji Tarnowskiej do sądu za tekst, w którym opisałem dramat chłopca skrzywdzonego przez ks. P. Bp Wiktor Skworc, teraz archidiecezja katowicka, sprawę zatuszował, a dziś do sądu kanclerz pozywana nie sprawca, ale tego co to opisał – stwierdził ks. Isakowicz-Zaleski we wpisie umieszczonym na swoim blogu.
Źródło info i foto: se.pl

Arcybiskup Stanisław Gądecki zabrał głos w sprawie informacji ujawnionych w materiale „Don Stanislao”. Jest komentarz Dziwisza

Przewodniczący Episkopatu arcybiskup Stanisław Gądecki zabrał głos w sprawie informacji ujawnionych w materiale „Don Stanislao”, a świadczących o tym, że kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu skandali pedofilskich. „Mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości, zaprezentowane w reportażu „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, zostaną wyjaśnione przez odpowiednią komisję Stolicy Apostolskiej” – oświadczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

W reportażu TVN24 przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy, wskazujące, że kardynał Stanisław Dziwisz, uczestniczył m.in. w procederze tuszowania nadużyć seksualnych przez księży na całym świecie. Chodzi m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa oraz sprawę oskarżonego o pedofilię amerykańskiego kardynała, Theodore’a McCarricka.

Do reportażu Marcina Gutowskiego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” odniósł się we wtorkowym oświadczeniu przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

„W nawiązaniu do wczorajszego reportażu TVN24 zatytułowanego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, w którym oskarża się ks. kardynała Stanisława Dziwisza o zaniedbania w wyjaśnianiu przypadków nadużyć seksualnych ze strony duchownych, mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości, zaprezentowane w tym reportażu, zostaną wyjaśnione przez odpowiednią komisję Stolicy Apostolskiej” – napisał abp Gądecki.

Podkreślił jednocześnie, że „Kościół w Polsce jest wdzięczny ks. kardynałowi za jego wieloletnią służbę przy boku św. Jana Pawła II”.

„Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw”

Do reportażu odniósł się w poniedziałek również arcybiskup metropolita krakowski senior, kardynał Stanisław Dziwisz. W przesłanym PAP oświadczeniu przekazał, że ponawia propozycję, by sprawami oceny działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w filmie TVN24 „Don Stanislao” zajęła się niezależna komisja.

„Jestem gotowy do pełnej współpracy z taką komisją” – zadeklarował. „Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw. Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań, ale o rzetelne przedstawienie faktów” – zaznaczył kardynał.

Dodał również, że „dobro pokrzywdzonych jest wartością nadrzędną. Dzieci i młodzież nie mogą już nigdy doznać w Kościele krzywd, które miały miejsce w przeszłości”.

O biskupach tuszujących skandale pedofilskie: Mocne słowa ks. Isakowicza-Zaleskiego

Myślę, że duża część księży biskupów może stanąć przed takim dylematem, że zostaną wszczęte śledztwa i wtedy ofiary molestowania udowodnią, że informowały o tym kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, ale nie podjęto działań – mówił w połowie września w rozmowie z RMF FM ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W wywiadzie padło dużo mocnych słów. Duchowny przyznał, że w polskim Kościele nie ma troski o ofiary.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Państwowa komisja zajmie się sprawą kard. Stanisława Dziwisza?

– Jeżeli trafi do nas sprawa jakiegokolwiek hierarchy, na pewno się nią zajmiemy – deklaruje w rozmowie z „Interią” Błażej Kmieciak, przewodniczący państwowej komisji ds. wyjaśniania przypadków pedofilii. Chodzi o wątki zaprezentowane w reportażu „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”. Jedyną kościelną drogą, by wyjaśnić sprawę kardynała są przepisy zawarte w dokumencie papieskim VELM.

W reportażu Marcina Gutowskiego z TVN24 „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy, wskazujące, że kardynał Stanisław Dziwisz uczestniczył m.in. w procederze tuszowania nadużyć seksualnych przez księży na całym świecie. Pokazano także historię Janusza Szymika, który w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza swojej parafii.

Nie będzie zgłoszenia delegata KEP, bo Watykan już wie

Czy delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak dokona oficjalnego zgłoszenia sprawy kard. Dziwisza do Watykanu, jak to zrobił po filmie braci Sekielskich w przypadku ordynariusza kaliskiego bpa Edwarda Janiaka? Zapytaliśmy dyrektora biura delegata, ks. Piotra Studnickiego.

– Ksiądz prymas nie podejmie takich kroków. Z filmu pana Marcina Gutowskiego wynika, że Stolica Apostolska została już poinformowana o sprawie ks. kard. Stanisława Dziwisza przez pana Janusza Szymika. Mam nadzieję, że wszelkie oskarżenia zostaną wyjaśnione przez Stolicę Apostolską – mówi Interii ks. Piotr Studnicki.

List do papieża Franciszka napisał sam Janusz Szymik. Przedstawia w nim swoją historię, pisze o zaniedbaniach ze strony kard. Dziwisza oraz bpa Tadeusza Rakoczego i prosi Ojca Świętego wyjaśnienie sprawy. O sprawie informował jeszcze w październiku Onet. Jest o tym także mowa w reportażu Gutowskiego.

W filmie „Don Stanislao” pojawia się też wątek zaniedbań w sprawie duchownego archidiecezji krakowskiej ks. Stefana D., oskarżanego o wykorzystywanie seksualne ministranta.

„Przez półtora roku (od poinformowania kard. Dziwisza – red.) się nic nie stało. Ani jedna osoba nie została poproszona do kardynała. Podałem adresy i telefony. W ogóle się nie skontaktowano na przykład z rodzicami tego molestowanego chłopca ani z innymi osobami. Wtedy napisałem list do Watykanu, że przekazałem kardynałowi list, a on nie podjął działań” – mówi w reportażu ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Ksiądz D. w rozmowie z reporterem TVN24 potwierdził, że otrzymał wezwanie do sądu i stwierdził, że wynik sprawy miał przedstawić mu osobiście kardynał Dziwisz. Poprosiliśmy kurię o informacje, dotyczące postępowania kanonicznego w sprawie ks. D. Czekamy na odpowiedź.

Nie komisja, a VELM

Po reportażu Marcina Gutowskiego głos zabrał ks. kard. Stanisław Dziwisz. „Ponawiam propozycję, by sprawami oceny działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w filmie TVN24 ‚Don Stanislao’ zajęła się niezależna komisja” – apeluje hierarcha.

 Tylko co to ma być za komisja i na jakiej podstawie ma działać?

Zgodnie z obowiązującym w Kościele prawem i wytycznymi zawartymi w dokumencie „Vos estis lux mundi” („Wy jesteście światłem świata”, VELM), papieskim Motu Proprio, które obowiązuje od 1 czerwca 2019 roku, sprawy zaniechań i tuszowania przez hierarchów przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich i bezradnych badane są w określonej procedurze. Nie ma tam mowy o niezależnej komisji. Jest za to dochodzenie prowadzone przez Stolicę Apostolską – takie jak w przypadku bpa Edwarda Janiaka czy abpa Leszka Sławoja Głódzia.

– Sam kiedyś mówiłem o komisji, ale dziś wycofuję się z tego pomysłu, bo nie znajduję podstawy prawnej, na jakiej miałoby funkcjonować takie gremium, by np. mieć dostęp do akt – komentuje w rozmowie z Interią ks. Studnicki. – Uważam, że VELM to jedyna droga, by wyjaśnić sprawę kard. Stanisława Dziwisza – dodaje.

Kmieciak: Jeśli będzie zgłoszenie, zajmiemy się sprawą

A co w takim razie z państwową komisją do spraw wyjaśniania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich? – Jeżeli trafi do nas sprawa jakiegokolwiek hierarchy, na pewno się nią zajmiemy – deklaruje w rozmowie z Interią Błażej Kmieciak, przewodniczący gremium.

Komisja teoretycznie wciąż nie przyjmuje zgłoszeń, ale Kmieciak zapewnia, że to kwestia dni. – Dopinamy kwestie techniczne, związane m.in. z bezpieczeństwem zgłaszających – tłumaczy. Pytany, czy komisja zajmie się sprawą z urzędu, mówi, że ustawa tego nie przewiduje. Jak jednak dodaje, zgłoszenia może dokonać każdy. – Zgłoszenie nie może być anonimowe – zastrzega.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu światowych skandali pedofilskich?

Kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu nie tylko polskich, ale i światowych skandali pedofilskich – wynika z reportażu „Don Stanislao”, który został wyemitowany na antenie TVN24. Chodzi m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa oraz sprawę oskarżonego o pedofilię amerykańskiego kardynała, Theodore’a McCarricka.

Z reportażu Marcina Gutowskiego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” który został wyemitowany w programie „Czarno na białym” w TVN24 poruszono temat tuszowania skandali pedofilskich w Kościele. Autor materiału wielokrotnie próbował skontaktować się z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, by ponownie zapytać o go o sprawę listów, które przed laty miał mu przekazać ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – miały się w nich znajdować dowody na molestowanie nieletnich przez księdza Jana Wodniaka, który później został skazany prawomocnym wyrokiem. Dziwisz utrzymywał, że listów nigdy nie dostał, a „rozmowy na ten temat sobie nie przypomina”, Isakowicz-Zalewski przekonywał zaś, że ma dowody, iż je przekazał.

Kardynał Dziwisz tuszował skandale pedofilskie? „Jestem człowiekiem, który służył papieżowi. I teraz rozmaite oskarżenia?!”
W „Don Stanislao” pokazano, jak kard. Dziwisz wielokrotnie odmawia spotkania i rozmów z dziennikarzami, którzy chcą go ponownie zapytać o sprawę ks. Wodniaka. Rzecznik krakowskiej kurii zbywa ich z kolei słowami: „To jest człowiek starszy, on to przeżywa, dzwonił do mnie, że został zaatakowany pytaniami, podniosło mu to bardzo ciśnienie”. W końcu Dziwisz sam dzwoni do dziennikarzy, mówiąc:

Człowiek, który służył trzydzieści dziewięć lat papieżowi. I teraz, w mojej ojczyźnie? Niech to pan weźmie pod uwagę. Że proszę pana, to jest w Polsce… Jestem człowiekiem, który służył Kościołowi, służył papieżowi, służył Polsce. I teraz rozmaite oskarżenia? Na miłość boską!

Z materiału „Czarno na białym” wynika jednak, że sprawa ks. Wodniaka nie była jedyną, którą mógł chcieć tuszować kardynał Dziwisz. Jego nazwisko pojawia się też w kontekście sprawy Stefana T. oskarżonego o molestowanie nieletniego chłopca. – Ja tam podałem adresy, podałem telefony. Po półtora roku napisałem do Watykanu, że przekazałem kardynałowi [Dziwiszowi – red.] list, i że on nie podjął działań – mówi w TVN ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Kolejna ze spraw, które mogły być tuszowane przez kard. Dziwisza, to sprawa księdza Michała M. z Tylawy, którego skazano za molestowanie sześciu dziewczynek. Również w tym przypadku anonimowy duchowny zgłaszający sprawę do Watykanu zaznaczył, że kardynał Dziwisz wcześniej – mimo że miał o niej wiedzę – usiłował nie dopuścić do jej skierowania do Stolicy Apostolskiej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Księża komentują sprawę kardynała Henryka Gulbinowicza. „Reakcja spóźniona o 60 lat”

– Reakcja spóźniona o 60 lat – ocenił ks. prof. Andrzej Kobyliński komentując decyzję Watykanu o ukaraniu kardynała Henryka Gulbinowicza. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski stwierdził, że Stolica Apostolska nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

W piątek Nuncjatura Apostolska ukarała kard. Henryka Gulbinowicza. Duchowny otrzymał zakaz uczestniczenia w jakiejkolwiek celebracji lub spotkaniu publicznym i używania insygniów biskupich. Pozbawiono go również przywileju pochówku w katedrze. Decyzja Watykanu związana jest z molestowaniem seksualnym, którego miał dopuszczać się kard. Gulbinowicz.

Kard. Gulbinowicz. „60 lat spóźnienia”

– Reakcja spóźniona o 60 lat – ocenił na antenie Polsat News prof. Andrzej Kobyliński. – Już wtedy w kręgach kościoła była pełna wiedza dotycząca skłonności seksualnych ówczesnego księdza Gulbinowicza. Jak to możliwe, że przez 60 lat kościelna i społeczna zmowa milczenia były twarda jak skała, ksiądz Gulbinowicz mógł ciągle awansować oraz mianować swoich ludzi w wielu polskich diecezjach – pytał na antenie Polsat News.

W programie wypowiadał się też ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który ocenił karę jako „umiarkowaną”. Stwierdził, że to najpewniej przez wiek kardynała. I dodał, że jego zdaniem Watykan jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

– Grzechów w kościele katolickim w Polsce jest co niemiara. Pytanie, czy uda się uratować instytucję kościelną w obecnym kształcie. Być może ta forma musi się rozpaść i, być może, dopiero przyszłe pokolenia odbudują ze zgliszczy nowy kościół – ocenił prof. Kobyliński.

Sprawa kardynała Gulbinowicza

W maju 2019 r. do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Gulbinowicza. Złożył je reprezentujący informatyka i pietę Przemysława Kowalczyka (ps. Karol Chum) mecenas Artur Nowak. Chum twierdzi, że był molestowany przez hierarchę kościelnego.
Źródło info i foto: wp.pl

Abp Henryk Gulbinowicz ma zakaz używania insygniów

Kardynał Henryk Gulbinowicz ma zakaz uczestnictwa w jakichkolwiek celebracjach lub spotkaniach publicznych oraz używania insygniów biskupich. Został także pozbawiony prawa do nabożeństwa pogrzebowego i pochówku w katedrze – poinformowała Nuncjatura Apostolska w Polsce.

W komunikacie opublikowanym na stronie Nuncjatury Apostolskiej poinformowano, że „w wyniku przeprowadzenia dochodzenia ws. oskarżeń wysuwanych pod adresem kard. Henryka Gulbinowicza oraz po przeanalizowaniu innych zarzutów dotyczących kardynała, Stolica Apostolska podjęła w stosunku do niego decyzję o zakazie uczestnictwa w jakichkolwiek celebracjach lub spotkaniach publicznych oraz używania insygniów biskupich”.

Został też pozbawiony prawa do nabożeństwa pogrzebowego w katedrze i pochówku w katedrze – czytamy w komunikacie.

Nałożone na 97-letniego duchownego kary należą do najdotkliwszych, jakie mogą spotkać kościelnego hierarchę. To efekt przeprowadzonego pod nadzorem Watykanu dochodzenia kanonicznego, dotyczącego nie tylko tuszowania czynów pedofilskich wśród podległych arcybiskupowi kapłanów diecezji wrocławskiej, ale też czynów samego kardynała. Henryk Gulbinowicz oskarżany był m.in. o osobiste molestowanie jednego z wrocławskich kleryków.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez kard. Gulbinowicza

W maju ubiegłego roku do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Henryka Gulbinowicza. Złożył je mecenas Artur Nowak, który reprezentuje Karola Chuma oskarżającego hierarchę o molestowanie seksualne.

Treścią zawiadomienia jest świadectwo pana Karola Chuma, podaliśmy w nim okoliczności, czas i miejsce popełnienia prawdopodobnego przestępstwa oraz wskazaliśmy osobę, którą można by w związku z tym przesłuchać – powiedział wówczas PAP mecenas Nowak.

Mamy nadzieję, że ta sprawa zostanie zbadana kompleksowo, również w tym kontekście, czy były jakieś skargi składane w tym zakresie, nie tylko do diecezji, ale przede wszystkim do nuncjatury i do Kongregacji Nauki i Wiary – dodał adwokat.

Postać kard. Gulbinowicza pojawiła się także w filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Tomasza i Marka Sekielskich, w którym przedstawiono przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Wskazano, w nim, że po zatrzymaniu Pawła K. w 2005 r. poręczył za niego ówczesny metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski. Szybko jednak to poręczenie wycofał. Następnie, według dokumentu Sekielskiego, poręczenia udzieli kard. Henryk Gulbinowicz, emerytowany biskup archidiecezji wrocławskiej. Dzięki temu poręczeniu K. miał uniknąć tymczasowego aresztowania – wynika z dokumentu.

Rzecznik archidiecezji wrocławskiej ks. dr Rafał Kowalski w oświadczeniu wysłanym później mediom poinformował, że K. nie jest już księdzem.

Kard. Henryk Gulbinowicz do 2004 r. był metropolitą wrocławskim

97-letni obecnie kard. Henryk Gulbinowicz w czerwcu 1950 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W lutym 1970 r. otrzymał święcenia biskupie z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. W styczniu 1976 r. mianowany został arcybiskupem metropolitą wrocławskim po zmarłym kardynale Bolesławie Kominku.

Był przewodniczącym komitetu organizacyjnego 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu w 1997 r. Brał także udział w pracach episkopatu Polski. W latach 1977-1987 był profesorem teologii moralnej i Wielkim Kanclerzem Papieskiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu.

Pracował również w watykańskich Kongregacjach: ds. Duchowieństwa, ds. Kościołów Wschodnich i ds. Ewangelizacji Narodów. Uczestniczył w pracach VIII sesji zwykłej Światowego Synodu Biskupów w Watykanie. Stanowisku metropolity wrocławskiego pełnił do osiągnięciu wieku emerytalnego, do roku 2004 r.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejny atak we Francji. Uzbrojony mężczyzna strzelał przed kościołem

Kolejny horror we Francji. Tym razem uzbrojony mężczyzna oddał dwa strzały w kierunku księdza przy kościele w Lyonie. Stan duchownego jest ciężki. Kolejny krwawy horror we Francji. Do ataku doszło w 7. dzielnicy w pobliżu niewielkiej świątyni w Lyonie, odwiedzanej przez prawosławnych Greków, położonej na skrzyżowaniu rue du Pere Chevrier i rue d’Athenes. Jak podają francuskie media w zamachu ucierpiał 52-letni ksiądz Nikolas K., który został dwa razy postrzelony. Jego stan jest ciężki. Cały obszar wokół parafii Greckiego Kościoła Prawosławnego w Lyonie został otoczony przez policję.

Policja potwierdziła atak. W sobotę około godziny 16 uzbrojony mężczyzna znajdował się w pobliżu kościoła w 7. dzielnicy w Lyonie. Napastnik otworzył ogień w kierunku księdza, który właśnie zamykał kościół po nabożeństwie. Napastnik oddał dwa strzały w kierunku duchownego i uciekł. Prawosławny ksiądz jest w ciężkim stanie.

Policja zatrzymała podejrzanego

Po kilku godzinach od ataku agencja Reutera podała, powołując się na źródło w policji, że podejrzewany mężczyzna został zatrzymany w barze i umieszczony w areszcie. Na ten moment nie ma potwierdzenia, czy jest to napastnik, który strzelał do księdza. Burmistrz Lyonu Gégory Doucet był obecny na miejscu zamachu. Prokuratura w Lyonie wszczęła dochodzenie w sprawie usiłowania zabójstwa księdza. Francuskie władze na razie nie powiązały zajścia z atakiem terrorystycznym.

To pierwszy raz, kiedy we Francji zaatakowano prawosławnych, to bardzo niepokojące. Dwa dni temu byli to katolicy z Nicei, a teraz prawosławni z Lyonu – mówi jedna z mieszkanek okolicy w rozmowie z „Le Figaro”.

„W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych otwarto jednostkę kryzysową, która bacznie obserwuje rozwój tej sprawy. Premier Jean Castex, który był w Rouen i Saint-Etienne du Rouvray, wraca do Paryża” – zapowiedział.
Źródło info i foto: o2.pl

Ojciec Rydzyk oskarża protestujących o satanizm

W Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu przez dziewięć najbliższych dni będą odbywały się msze, które mają wynagrodzić Panu Bogu i Maryi protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Do modlitwy zachęca ojciec Tadeusz Rydzyk.

Informacje o serii mszy można znaleźć na internetowej stronie Radia Maryja. Pierwsza odbyła się wczoraj. Kolejne mają odbywać się codziennie do 6 listopada w toruńskim sanktuarium. To monumentalna świątynia w zachodniej części Torunia, powstała kilka lat temu na terenie zajmowanym przez redemptorystów. Niektórzy nazywają ją „kościołem Rydzyka”.

Sam zakonnik gorąco zachęca do modlitwy. Robi to w zaskakujący sposób. W krótkiej odezwie do radiosłuchaczy, dotyczącej wspomnianej mszy, udało mu się dwukrotnie wspomnieć o satanizmie, który – jak można wnioskować – wyznaje część protestujących.

– Kochana Rodzino Radia Maryja! – zaczął ojciec Rydzyk. – W związku z ostatnimi wstrząsającymi, tragicznymi wydarzeniami w naszej ojczyźnie, bluźnierstwami, satanistyczną agresją, obrażaniem Pana Boga, Matki Najświętszej, dewastacją świątyń, przerywaniem w sposób satanistyczny mszy świętych zapraszamy ludzi dobrej woli do podjęcia aktów wynagrodzenia Panu Bogu i Matce Najświętszej za te grzechy.

Na samych mszach się jednak nie skończy.

„W trakcie nowenny szczególnym dniem będzie piątek, w którym organizatorzy zachęcają do postu o chlebie i wodzie” – czytamy w publikacji Radia Maryja.

Czy spór aborcyjny ma charakter antyreligijny?

Podczas pierwszych dni protestów rzeczywiście doszło do zakłóceń mszy oraz zawieszenia lub malowania haseł na kościołach. Były to jednak incydentalne przypadki, bez związku z satanizmem. Część członków rządu PiS wykorzystała to jednak, by nastawiać społeczeństwo przeciwko protestującym. Sam Jarosław Kaczyński wzywał do obrony świątyń i słownie poniżał uczestników demonstracji. To, jak bardzo karykaturalną postać przybrała ta obrona, pokazał casus sportowca Marina Najmana, który bez zastanowienia ruszył do Częstochowy bronić świątyń i na miejscu nikogo nie zastał.

W ostatnich dniach incydenty dotyczące kościołów już prawie w ogóle nie mają miejsca. Zdarzają się jednak inne, np. pod Toruniem, gdzie proboszcz wyszedł z bronią do protestujących.

Ojciec Rydzyk – szara eminencja zmian aborcyjnych?

O tym, że to ojciec Rydzyk, a nie Kaja Godek, mógłby zostać twarzą niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, pisaliśmy pod tym linkiem.

Redemptorysta, mimo wyśmienitych relacji z członkami rządu PiS, nie wahał się ich publicznie upominać za to, że w Polsce wciąż można dokonywać aborcji. Ganił ich, czynił im niewybredne uwagi, a dwa miesiące temu w toruńskim sanktuarium odbyła się nawet msza, podczas której wierni przepraszali za grzech aborcji i prosili o „ustanowienie w Polsce prawa, które uchroni każde nowe życie”.

Zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce było jednym z największych marzeń ojca Tadeusza Rydzyka. To marzenia kilka dni temu się ziściło.
Źródło info i foto: onet.pl

Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony. Nie odpowie za zbyt dużą liczbę osób w kościele

Proboszcz z parafii w Tarnogórze został uniewinniony od zarzutu dotyczącego zbyt dużej liczby osób przebywających jednocześnie na mszy świętej w maju br. Z wnioskiem o jego ukaranie wystąpiła do sądu policja. Chodzi o proboszcza parafii w Tarnogórze archidiecezji przemyskiej w dekanacie Leżajsk II. Policja zarzuciła mu wykroczenie z art. 54 Kodeksu wykroczeń o naruszaniu przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych.

Według ówczesnych obostrzeń sanitarnych, związanych z epidemią koronawirusa, w kościele jednocześnie mogło przebywać 50 osób. Według policji liczba ta była przekroczona. Księdzu groziła za to kara grzywny do 500 złotych albo nagana.
Źródło info i foto: Dziennik.pl